niedziela, 12 sierpnia 2018

Kulinarne wspomnienia z Włoch


O 4 rzeczach, które zaskoczyły mnie we Włoszech mogliście przeczytać tutaj. Pisałam także o tym jacy są Włosi. Nie mogłam jednak pominąć aspektów kulinarnych mojej wyprawy, więc dzisiaj postaram się napisać kilka słów w tym temacie.

Zacznę od tego, że włoska kuchnia jest dobra, z resztą od dawna ją bardzo lubiłam, ale powiem Wam, że prawdziwa włoska kuchnia to dopiero coś. Włosi przykładają dużą wagę do jakości używanych produktów. Dania opierają się na prostej recepturze i małej ilości składników, a mimo to nie można im zarzucić braku smaku. 
 
Pizza i pasta

Bez wątpienia to dwa najbardziej popularne dania. 
 
pizza z rukolą
 
Pizza zazwyczaj serwowana jest na cienkim cieście. Bazę stanowi świeży sos z pomidorów, a po dodaniu sera mamy Margheritę, która zawsze kojarzyła mi się z ubogą wersją pizzy. We Włoszech okazała się moją ulubioną, mimo małej ilości składników, była po prostu pyszna. Do pizzy podawana jest oliwa z oliwek (żadnego ketchupu, który zabiłby jej smak). Włosi nie uznają pizzy z ananasem, choć w nielicznych restauracjach widziałam ją w karcie. Jest za to pizza z sardynkami (nie miałam odwagi jej spróbować).

Włoskie pizze totalnie mnie oczarowały i chętnie bym wróciła do Włoch, żeby znowu się nimi objeść. Choć w Polsce można trafić na dobrą, „włoską” pizzę, z przykrością stwierdzam, że to nie to samo. 
 
włochy pasta, makaron

Tradycyjna włoska pasta mnie rozczarowała. Mała ilość składników w tym przypadku mnie nie przekonała. Zdarzyło mi się jeść carbonarę z 4 skrawkami boczku (dosłownie). 


Oliwa z oliwek do wszystkiego

Wszystkie dania są obficie polewane oliwą z oliwek; pizza, pasta, sałatki, tarta marchewka, dosłownie wszystko.

Servata i coperto 
 
dobra restauracja varena, como, mediolan
 Na zdjęciu wczesny lunch w Varenie z cudowym widokiem na góry i jezioro Como.
 
Na rachunku w restauracji często możemy znaleźć pozycję servata oraz coperto. Często jest to zaskoczeniem dla obcokrajowców. Servata to opłata za nakrycie stołu, natomiast coperto to napiwek. Warto zwrócić uwagę czy lokal nalicza te opłaty i w jakiej wysokości (zazwyczaj 2-3 euro od osoby). Może się wydawać, że ceny dań są atrakcyjne, ale trzeba do nich dodać ok. 4-6 euro za obsługę. W związku z coperto, nikt nie spodziewa się dodatkowego napiwku zostawionego na stole.


Sjesta

We Włoszech nie zjesz między 14.30 a 19.00, ponieważ w tym czasie większość restauracji jest zamkniętych. Włosi udają się do domu, aby zjeść obiad z rodziną/ odpocząć. Niestety jest to bardzo uporczywe dla przeciętnego Europejczyka, który przyzwyczajony jest do tego, że może zjeść, wtedy kiedy ma na to ochotę. Niestety nie we Włoszech.

Aperitivo 
 
koktajl drink poczęstunek włochy
 
…czyli wieczorny koktajl/ drink z poczęstunkiem w cenie. Większość barów w określonych godzinach serwuje aperitivo, które cieszy się dużą popularnością. Do zamówionego drinka dostajemy w gratisie przekąski; wędliny, ser, oliwki, chipsy oraz inne smakołyki. Przy zamawianiu należy jednak wspomnieć, że chcemy ‘aperitivo’, a nie samego drinka.


Kawa - mocna i tania

Kawa to niemal część religii we Włoszech. Cena espresso waha się zazwyczaj w okolicach 1 euro. Włosi lubią czarną i mocną kawę. Sama jestem wielbicielką latte i zamówiona tutaj była dla mnie trochę za mocna i w za małej objętości. Tutaj kawę pije się na stojąco przy barze. Jeśli marzy wam się delektowanie smakiem kawy przy stoliku musicie liczyć się z dodatkową opłatą (patrz servata i coperto).
 
prawdziwe espresso prawdziwa kawa


Lubicie włoską kuchnię? 
Zaskoczyła Was jakaś z tych ciekawostek?

środa, 8 sierpnia 2018

Denko na zielonej trawce

Korzystając z dobrej pogody, która dopisywała ostatnio (aż za bardzo) zrobiłam zdjęcia kosmetyków, które dobiły denka. Bez zbędnych wstępów zapraszam na kosmetyczne podsumowanie miesiąca.



1. Catrice HD Liquid coverage
Pierwszy podkład, który udało mi się zużyć do ostatniej kropelki. Bardzo ładnie kryje i matuje cerę. Jak dotąd to najlepszy podkład jaki miałam.
Kupię ponownie.

2. Swiss Image Elder Flower szampon
Niestety produkt się u mnie nie sprawdził. Więcej o nim możecie znaleźć tutaj.
Nie kupię ponownie.

3. Swiss Image Elder Flower odżywka
Nie miałam jej nic do zarzucenia, ale nie wyróżniła się niczym szczególnym, więc wracam do tańszych, sprawdzonych odżywek.
Recenzja
Nie kupię ponownie.

4. Equilibra anti-hair loss lotion
Kosmetyk o dużym potencjale, który niestety mnie uczulił.
Recenzja.
Nie kupię ponownie.

5. Woda różana
Kupiłam ją pod wpływem pozytywnych recenzji na blogach. Buteleczka wpadła mi w ręce we Włoszech, niestety nie byłam z niej zadowolona. Wacik po nasączeniu nie chciał gładko sunąć po skórze, a cera była przesuszona.
Nie kupię ponownie.
 
 
6. Delia tusz 3D lushes
Tani i całkiem dobry tusz do rzęs. Ładnie podkreślał oko i byłam z niego zadowolona. Niestety dosyć szybko wysechł.
Nie wiem czy kupię ponownie.

7. Żel Palmolive z proteinami mleka
Wydawał się zwyklaczkiem, niewartym uwagi, ale miło mnie zaskoczył. Kremowy, o delikatnym zapachu, nie przesusza skóry – jestem na tak.
Kupię ponownie.

8. Naturalne mydło Purpur z masłem shea
Mydełko o intensywnym zapachu. Idealne do mycia twarzy i ciała. Dzięki zawartości masła shea nie powoduje przesuszania.
Recenzja.
Kupię ponownie.

9. Himalaya Neem Scrub peeling do twarzy
Choć produkt nie urzeka wyglądem, czy zapachem, dobrze spełniał swoje zadanie. Teraz mam ochotę na coś innego, ale możliwe, że jeszcze kiedyś do niego wrócę.
Nie wiem czy kupię ponownie.

10. Rexona Biorythm
Niestety Rexona zawiodła mnie po raz kolejny. Działała kilka pierwszych dni, a potem była totalna klapa.
Nie kupię ponownie. 
 
Znacie jakiś z tych kosmetyków?

piątek, 3 sierpnia 2018

Zakupy w internetowej drogerii ezebra – moje wrażenia

kosmetyki online

Ceny produktów w drogeriach stacjonarnych zazwyczaj są znacznie wyższe niż online. Ceny regularne potrafią być niejednokrotnie dwa razy wyższe, dlatego przy większych zakupach warto zamówić kosmetyki przez internet. W większości przypadków, nawet po doliczeniu kosztów wysyłki jest to opłacalne.

Drogerie stacjonarne zasypują nas cyklicznie promocjami, z których chyba najbardziej wyczekiwaną jest -50% na kolorówkę w Rossmannie. Z mojego doświadczenia wynika, że ceny w akcji -49% są podobne do tych online, dlatego moim zdaniem warto wybrać drugą opcję. Po pierwsze nie musimy czekać na promocję, po drugie mamy pewność, że przyjdą do nas nowe kosmetyki, nieotwierane i niemacane przez stado klientek. 

Makeup revolution sophx paletka paleta cena
maybelline sensational tanie bibułki matujące epitick

Dzisiaj chciałam podzielić się z Wami moimi wrażeniami dotyczącymi zakupów na ezebra.pl. Od dawna marzyła mi się paletka Makeup Revolution SophX, którą znalazłam za ok. 35 zł. Poza tym potrzebowałam tuszu. Ostatnio nie miałam szczęścia i aż 3 maskary okazały się niewypałami, więc postanowiłam wrócić do sprawdzonego Maybelline Sensational (ok. 16 zł). Z ciekawości wrzuciłam też do koszyka puder matujący Rimmel (14 zł), bibułki matujące oraz epistick, czyli sprężynkę do depilacji twarzy oraz kilka drobiazgów dla siostry. 
 
bibułki matujące donegal

Przy płatności czekała mnie niespodzianka, ponieważ doliczana jest dodatkowa opłata 1,28 zł za płatność kartą lub PayU. Kwota nie jest duża, niemniej poczułam lekki niesmak, ponieważ darmowa, szybka płatność online jest standardem w większości sklepów, zwłaszcza tych dużych. Po opłaceniu zamówienia, przesyłka była u mnie bardzo szybko, całość zajęła ok. 2 dni robocze przy wysyłce do paczkomatu. Kosmetyki były dobrze zabezpieczone, nic nie zostało uszkodzone w trakcie transportu. Mimo dodatkowej opłaty za przelew, jestem zadowolona z zakupów. Niskie ceny i szybka przesyłka przekonały mnie do kolejnych zakupów. Mam nadzieję, że wkrótce drogeria odejdzie od opłat za przelewy.

Zamawiacie kosmetyki w drogeriach internetowych? 
Znacie ezebrę?

wtorek, 31 lipca 2018

Owocowy peeling na lato Tutti Frutti (brzoskwinia i mango)


Nie wiem jak wy, ale ja latem uwielbiam owocowe zapachy pod prysznicem. Podczas upałów szukam orzeźwienia, dlatego chętnie sięgam po pachnące żele i peelingi. Produkt, o którym chcę dzisiaj napisać to peelingujący żel pod prysznic Tutti Frutti w wersji brzoskwinia + mango
 

Scrub znajduje się w kolorowej butelce. Za opakowanie 250 ml w cenie regularnej zapłacimy ok. 14zł. Produkt jest łatwo dostępny stacjonarnie i online, więc nie ma problemów z jego zakupem. Charakteryzuje się przyjemnym, owocowym zapachem. Niestety po otwarciu i przechowywaniu w wilgotnej łazience traci na intensywności. 
 
 
Nie jest to typowy peeling, ale żel myjący. Mimo to, dosyć dobrze złuszcza naskórek. Posiada sporo drobinek pochodzenia naturalnego, co dla mnie jest sporym plusem. Kiedyś nie zwracałam na to uwagi, ale od kiedy dowiedziałam się, że plastikowe kuleczki w kosmetykach zatruwają środowisko staram się ich unikać. Konsystencja produktu jest żelowa i nie spływa z dłoni. Ogólnie bardzo fajnie używa się tego gagatka. Nie starcza na długo, ale myślę, że przy tej cenie nie ma co narzekać.

Lubicie owocowe peelingi do ciała? 
Miałyście jakiś produkt Tutti Frutti?

środa, 25 lipca 2018

Co nowego w czerwcu? Ubrania, dodatki i kosmetyki

Czerwiec już dawno minął, właściwie został tylko tydzień do końca lipca. Z lekkim poślizgiem prezentuję czerwcowe nowości. Trochę rzeczy się nazbierało. Winię za to wszechobecne wyprzedaże i promocje. W końcu nie tak dawno opublikowałam wpis o minimalizmie, który nie do końca pozostaje w zgodzie z obfitymi zakupami ;). Rzeczy przybyło mi na tyle, że prawdopodobnie za jakiś czas ukaże się kolejny wpis z nabytkami lipca.

Kosmetycznie było dosyć ascetycznie. W The Body Shop kupiłam tubę z kremem do rąk i balsamem do ust o zapachu mango <3 

maseczki na wyjazdy i antyperspirant w żelu
Na blogu Alina Rose wygrałam zestaw Effaclar Duo, który przyszedł już dawno temu, ale nie miałam okazji go pokazać na blogu. Kupiłam suplement z biotyną i witaminami z grupy B oraz maseczki na wyjazdy i antyperspirant w żelu.

mała elegancka torebka wieczorowa na wesele

Kapelusz przywiozłam z Włoch. Skusiłam się także, na małą, czarną torebkę ze srebrnymi akcentami.

prosty plecak do sukienki
W Primarku kupiłam mały plecak, który jest znacznie wygodniejszy niż torebka. Niestety czasem noszę ze sobą dużo rzeczy, a sportowy plecak niezbyt dobrze komponuje się z sukienką.

W koszyku zakupowym wylądowała, także czarna, klasyczna torebka, która spodobała mi się ze względu na swój rozmiar. Nie jest duża, ale mimo to pojemna.

 Moje stare sandały praktycznie się rozpadły, więc musiałam je zastąpić nową parą. Te ze zdjęcia kupiłam w CCC i choć wyglądem nie powalają, przekonały mnie do siebie komfortem noszenia.

szary sweter z kołnierzykiem primark
Trafiła do mnie prosta koszula, udająca jeans oraz mięciutki sweterek na chłodniejsze dni.

Zmęczona upałami postanowiłam wyskoczyć nad wodę. Niestety nie miałam stroju kąpielowego i musiałam coś wybrać na szybko. Padło na komplet z Triumph'a, który de facto nie jest nawet kompletem. Dół dokupiłam z innego fasonu, ale na szczęście kolorystycznie, świetnie pasuje do góry.

Wzbogaciłam się o 2 torebki i plecak. Wszystkie w kolorze czarnym, który pasuje do wszystkiego. Na oku mam jeszcze jeden fajny model, ale nie wiem czy się skuszę, bo jednak trochę poszalałam z ilością ;)

Pozostajecie obojętnie na wyprzedaże, czy Wasze portfele też cierpią?



niedziela, 22 lipca 2018

Jacy są Włosi? 4 cechy charakterystyczne widziane moim okiem

Zgodnie z obietnicą przychodzę do Was z kolejną częścią wpisu dotyczącego mojego pobytu we Włoszech. O 4 faktach, które zaskoczyły mnie we Włoszech możecie przeczytać tutaj. Dzisiaj możecie dowiedzieć się o moich spostrzeżeniach dotyczących samych Włochów :)


1) Włosi nie mówią po angielsku

… a jak już mówią, to strasznie słabo. Oczywiście pomijam miejsca nastawione typowo na turystów takie jak kasy biletowe, lotniska, czy restauracje. Niestety w sklepie, u lekarza czy w urzędzie
już się nie dogadasz.


 
2) Włosi zawsze maja czas

Według nich nie należy się spieszyć i stresować, w związku z czym notorycznie się spóźniają. Ponadto potrafią odwołać spotkanie w ostatniej chwili. Niestety to nastawienie widoczne jest w wielu sferach życia. Kolejka w urzędzie, bynajmniej nie zmotywuje obsługi do szybszego działania, przerwa na pogaduchy zawsze się znajdzie. Co tam, że 30 osób czeka w holu. Rozkłady jazdy? A po co to komu? Jak przyjedzie autobus/pociąg to będzie…

 
3) Włosi są mocno wyluzowani i ciężko się z nimi pracuje

Ogólnie niezbyt przykładają się do pracy. Wszystko dzieje się w trybie slow, nie lubią wstawać skoro świt, więc preferują późniejsze godziny pracy. Lepiej przyjść  do pracy później, a wyjść wcześniej (też bym tak chciała :)). Pewnie wszystko zależy od miejsca pracy, ale z tego co zaobserwowałam, mają tutaj dużo luzu. Zauważyłam, że tworzą sporo niepotrzebnych etatów, gdzie ewidentnie widać, że pracownik siedzi  i się nudzi. Jako przykład mogę podać portiera, który jest praktycznie w każdym budynku (również mieszkalnym) a do roboty nie ma w zasadzie nic. Natomiast tam gdzie by się etat przydał, nie ma nikogo np. na dworcu w informacji. W Mediolanie, na dworcu centralnym są tylko 2 okienka, a ludzi od groma...
 

4) Pomimo swoich (licznych) wad Włosi są bardzo mili 
 
...i rozmowni. Chętnie zagadują na ulicy obcych ludzi, szukają towarzystwa. Są pozytywnie nastawieni do życia i niesamowicie pogodni. 
 

Znacie jakiegoś Włocha lub Włoszkę? 
Macie podobne spostrzeżenia dotyczące Włochów?

wtorek, 17 lipca 2018

Żel do mycia twarzy z algami morskimi Alverde


Dzisiaj chciałam przedstawić Wam kolejny kosmetyk do oczyszczania twarzy Alverde. Jakiś czas temu mogliście przeczytać o kremie do mycia twarzy tej marki, który mile mnie zaskoczył. Czy jego żelowy brat z algami również stanął na wysokości zadania? O tym zaraz się przekonacie :)

Żel kupiłam przy okazji wizyty w niemieckiej drogerii dm. Produkty, które wpadły do mojego koszyka mogliście zobaczyć w tym wpisie. Od tej pory minęło sporo czasu, zdążyłam „wykończyć” krem do oczyszczania cery i zabrać się za nawilżający żel. 
 
 
Produkt opakowany jest w tubę z korkiem zamykanym na klik. Nie mogę nic zarzucić zarówno wyglądowi tubki jak i jej funkcjonalności. Na opakowaniu oraz na stronie drogerii dm, można znaleźć opis, z którego wynika, że jest to delikatny środek myjący o właściwościach nawilżających. Zawiera brązowe i zielone algi oraz minerały z morskiej wody. Oczyszcza z nadmiaru tłuszczu, brudu i makijażu. Dzięki aloesowi charakteryzuje się łagodnym działaniem i nie przesusza skóry.

Żel ma lekką konsystencję. Nie jest zbity, ale też nie spływa z dłoni. Ma orzeźwiający zapach, który może wydawać się trochę chemiczny. Dosyć dobrze oczyszcza skórę. Jest raczej delikatny, nie wysuszył mi skóry. Nie do końca radzi sobie z makijażem, resztki make upu usuwałam płynem micelarnym. Muszę przyznać, że jestem zadowolona z jego działania, co jest dosyć zaskakujące, biorąc pod uwagę skład. Spodziewałam się czegoś lepszego, a tutaj na drugim miejscu znajdziemy alkohol, potem glicerynę i gumę ksantanową. Algi i aloes są bliżej końca na liście składników. 
 

Żel Alverde to kosmetyk o przyzwoitym działaniu, który możemy kupić za 2,30 euro czyli niecałe 10zł za 150 ml. U mnie sprawdził się nieźle, ale obawiam się, że dla bardziej wymagających osób, przywiązujących uwagę do składu produkt nie będzie odpowiedni.

Jaki jest Wasz ulubiony kosmetyk do oczyszczania twarzy?

środa, 11 lipca 2018

Niekosmetyczni ulubieńcy miesiąca


Butelka filtrująca do wody kranowej Dafi 0.5 l

Warto mieć przy sobie butelkę wody, zwłaszcza w upalne dni. Do tej pory kupowałam wodę mineralną, ale męczyło mnie noszenie ciężkich butelek (1.5 l) praktycznie każdego dnia. Kupno zgrzewki odpadało, bo w tym momencie nie mam samochodu, a nie zawsze ktoś może mi przytaszczyć do domu 6pak. Dobrym rozwiązaniem okazała się butelka z filtrem. Podróżując, nie muszę kupować horrendalnie drogiej wody na lotnisku, idę do toalety i uzupełniam swoją butelkę wodą z kranu. Rozwiązanie jest tanie, ekologiczne i wygodne. Niestety ma też swoje minusy. Butelka może przeciekać. Zauważyłam, że gdy nie jest dokręcona delikatnie kapie z niej woda (kwestia wadliwego korka?). Drugim minusem jest to, że nie można z niej pić swobodnie, trzeba wodę trochę zasysać, bo przechodzi przez filtr (trzeba stworzyć podciśnienie, aby umożliwić jej przepływ). Mimo to, jak na razie bardzo lubię to rozwiązanie. Mam nadzieję, że butelka będzie mi długo służyć. 

Jezioro Como i Cinque Terre

Wycieczka do Włoch obfitowała w zapierające dech w piersiach widoki. Choć sam Mediolan mnie nie zachwycił to miasteczka nad jeziorem Como oraz Cinque Terre zdecydowanie tak! Tylko spójrzcie na zdjęcia poniżej ;) 

como
włochy gdzie nad wodę
jezioro i góry, włoskie morskie oko

Fotoksiążka Printu

Wspomnienia, nawet te najlepsze bywają ulotne. Aby zawsze mieć w głowie i pamięci najpiękniejsze chwile, zdecydowałam się na wydruk zdjęć w formie fotoksiążki. Na stronie można wybierać z gotowych szablonów, jednak ja postawiłam na spersonalizowany charakter albumu i zaprojektowałam go samodzielnie. Książka ze zdjęciami świetnie sprawdzi się jako prezent dla przyjaciółki lub innej bliskiej osoby. 

https://printu.pl/fotoksiazka/szablony/prezent-dla-przyjaciolki/#!format=3&cover=7&paper=18

Trafiłyście na jakąś perełkę (niekoniecznie kosmetyczną) w ostatnim czasie?

niedziela, 8 lipca 2018

Moje przemyślenia na temat minimalizmu

 
Minimalizm jest modny, minimalizm jest ostatnio wszędzie. Czy to tylko chwilowa moda czy raczej potrzeba wynikająca ze zmęczenia konsumpcjonizmem i nadmiarem rzeczy? Fajnie jest mieć, ale mieć zbyt wiele niepotrzebnych przedmiotów też nie jest dobrze. Zamiast cieszyć zaczynają przytłaczać, zwłaszcza gdy brakuje miejsca na ich przechowywanie.
 
Idea minimalizmu ma wielu zwolenników wśród których znajdą się także ekstremiści, którzy starają się za wszelką cenę ograniczyć ilość dóbr do niezbędnego minimum. Przykładowo posiadanie mydła, szamponu i pasty do zębów jako kompletnego i jedynego zaplecza kosmetycznego jest dla mnie nie do przyjęcia. 
 
 
Myślę, że dla każdego minimalizm będzie czymś innym. W moim wydaniu to przede wszystkim większa świadomość. Chęć ograniczenia rzeczy niepotrzebnych i kiepskich jakościowo na rzecz tych, które są lepiej wykonane i długo posłużą. Raczej nie ulegam sezonowym krzykom mody i wolę wybrać klasyczne modele, które mogę nosić przez kilka lat. Czasem mniej znaczy więcej. W temacie ubrań i dodatków dosyć łatwo się o tym przekonałam. Natomiast kosmetyczny świat wciąż kusi nowościami i tutaj jakoś ciężej jest mi się oprzeć. Na pewno mogę powiedzieć, że moje podejście do zakupów w ciągu ostatnich lat się zmieniło. Jestem bardziej świadomych konsumentem, a przyjemniej takim staram się być ;).

Jakie jest Wasze podejście do minimalizmu? 

środa, 4 lipca 2018

Duet do włosów zniszczonych Swiss Image Elder Flower – szampon i odżywka

 
Od dłuższego czasu w mojej łazience goszczą kosmetyki Swiss Image. Opakowania szamponu i odżywki dobijają dna, więc pora podzielić się wrażeniami o tym duecie. Swiss Image, jak sama nazwa wskazuje to Szwajcarska marka. Firma oferuje naturalne kosmetyki profesjonalne do pielęgnacji włosów, oparte na alpejskiej wodzie polodowcowej.  
 

Oba produkty znajdują się w plastikowych tubkach o pojemności 200 ml. Są dostępne m.in. w Rossmannie w cenie regularnej 30 zł za sztukę. Zacznę od szamponu, który niestety niezbyt przypadł mi do gustu. 
 

Konsystencja produktu jest gęsta i kremowa. Szampon słabo się pieni, mimo SLS w składzie. Mam wrażenie, że po jego użyciu włosy są niedomyte. Zauważyłam, także że szybciej się przetłuszczają. Skład jest bardzo długi, z pewnością nie jest naturalny. Niestety nie polubiłam się z tym szamponem i nie mogę go Wam polecić. 
 
 
Odżywka Elder Flower spisała się u mnie lepiej. Poniżej znajdziecie opis, który jest kopią tekstu umieszczonego na szamponie. Odżywka ma fajną, kremową konsystencję. Nie spływa z włosów, dobrze się na nich rozprowadza. Po użyciu włosy są wygładzone i błyszczące. Nie miałam problemów z ich rozczesaniem. Spektakularnych efektów regeneracyjnych nie zauważyłam, ale widać, że produkt coś robi, więc nie jest źle. Skład nie odbiega od innych drogeryjnych produktów (jest słaby), dlatego nie rozumiem czym dyktowana jest wysoka cena kosmetyku. 
 

Oba produkty mają przyjemny, pudrowy zapach. Szampon wypadł słabo, natomiast działanie odżywki mogę ocenić na 4/5. Jestem nieco zawiedziona tym duetem, ponieważ marka opisuje siebie jako naturalną, ale patrząc na składy nie widzę tej natury. Próbują się wyróżnić bazą, którą stanowi woda polodowcowa, ale moim zdaniem to tylko chwyt marketingowy. Nie do końca rozumiem dlaczego miałaby być lepsza od chociażby wody źródlanej. Poza tym, producent nie podaje ile wody glacjalnej jest w produkcie.

Ciekawa jestem czy miałyście styczność z tą marką oraz jakie są Wasze opinie o niej?