piątek, 20 października 2017

Soraya hydro-krem Ideal Beauty – krem do twarzy w galaretce


Krem do twarzy stanowi podstawę pielęgnacji. Źle dobrany kosmetyk może zaszkodzić, dlatego trzeba zachować ostrożność i uważnie obserwować potrzeby i reakcje swojej skóry. Przy cerze tłustej chyba największy problem stanowi zapychanie, dlatego chętnie sięgam po lekkie formuły. Jakiś czas temu wpadł mi w ręce krem Soraya o hydro-żelowej konsystencji
 

Kosmetyk znajduje się w szklanym, masywnym słoiczku oraz kartoniku z informacjami od producenta. W konsystencji przypomina galaretkę. Jest niezwykle wydajny, ponieważ do pokrycia twarzy wystarczy naprawdę minimalna ilość. Nałożenie nadmiaru produktu powoduje przetłuszczanie cery. Krem nadaje skórze satynowe wykończenie. Producent pisze o delikatnym matowieniu, ale ja go nie zauważyłam. Skóra po użyciu jest miękka i dobrze nawilżona. Kosmetyk nie pozostawia tłustej warstwy, więc nadaje się pod podkład. Stosowany solo przy mojej tłustej cerze nie do końca się sprawdził, bo twarz zaczynała się szybko błyszczeć, ale w duecie z żelem aloesowym wypadł lepiej. 
 


Krem stosowałam na dzień, na noc używałam innego mazidła. Przy takiej pielęgnacji nie miałam problemów z przesuszeniem skóry, mimo stosowania matującego podkładu oraz pudru. Hydro-krem mnie nie zapchał i pozytywnie wpływał na kondycję skóry. Z jednej strony jestem z niego zadowolona, z drugiej miałam wiele kremów o podobnym działaniu. Niby jest ok, ale zabrakło mi tutaj efektu matowej skóry, więc nie wiem czy jeszcze do niego wrócę. Jego cena oscyluje w granicach ok. 23 zł. 
 
 
Miałyście okazję używać tego kremu? 
Lubicie kosmetyki marki Soraya?

poniedziałek, 16 października 2017

K’Lips nr 5 na moich ustach – recenzja


Pomadki K’Lips Lovely są dosyć znane w sieci. To właśnie na blogach zobaczyłam je po raz pierwszy i za sprawą wielu pozytywnych opinii zdecydowałam się na zakup. Zestaw nabyłam w trakcie poprzedniej promocji na kolorówkę w Rossmannie. W cenie regularnej można go dostać za 25,39 zł. 

klips pomadka i konturówka
zestaw klips rossmann

Zestaw składa się z płynnej pomadki oraz dopasowanej kolorystycznie konturówki. Takie rozwiązanie jest bardzo wygodne, ponieważ mamy pewność, że odcień kredki idealnie zgra się ze szminką. Kontur ust obrysowujemy ołówkiem, a środek wypełniamy pomadką. Przy zastosowaniu kredki możemy skorygować kształt ust, powiększyć je lub pomniejszyć według preferencji. Poza tym kreska trzyma w ryzach pomadkę, która nie rozlewa się poza granice warg.

k lips kolor 5 klips 5

Opakowanie zaopatrzone jest w pędzelek do aplikacji produktu, taki jak w błyszczykach. Szminka jest mocno kryjąca i matowa. Po nałożeniu zastyga na ustach, ale nie powoduje uczucia ściągnięcia. Charakteryzuje się bardzo dobrą trwałością, nie straszne jej jedzenie i picie. Ściera się równomiernie bez nieprzyjemnych niespodzianek w postaci smug czy nieestetycznych obwódek. Kolor nr 5 to ciemny, brudny róż i jestem w nim po prostu zakochana. Świetnie wygląda na ustach, pod warunkiem, że są w dobrej kondycji. Nie będzie się dobrze prezentować na suchych wargach z odstającymi skórkami. Jest to produkt z matowym wykończeniem, dlatego nie ma właściwości nawilżających. Przy długotrwałym stosowaniu może przesuszać. Używam jej okazjonalnie, co kilka dni i powiem, że jestem z niej bardzo zadowolona. Daje świetny kolor, ładne krycie i ma na prawdę dobrą trwałość, a to wszystko za ok. 25 zł, w promocji za połowę ceny. Czego chcieć więcej?

Miałyście styczność z pomadkami K’Lips? 
Jakie są Wasze wrażenia?


czwartek, 12 października 2017

Sekrety Urody Koreanek okiem dziewczyny, która nie lubi poradników


Przyznam bez bicia, że nie przepadam za poradnikami. Mam wrażenie, że min. 70% treści w tego typu publikacjach stanowią oczywistości. „Sekrety Urody Koreanek” jakiś czas temu były na topie i w pewnym stopniu nadal tak zostało, ponieważ coraz więcej osób odkrywa koreańską pielęgnację. Widać to chociażby po zwiększonej dostępności azjatyckich kosmetyków i coraz większym ich asortymencie oferowanym przez drogerie. O książce słyszałam nieraz i to głównie dobre opinie, ale pewnie sama bym jej nie kupiła. Tak się, jednak złożyło, że dostałam ją na urodziny i …przeczytałam jednym tchem. Jak to się stało? 
 
 
Otóż książka nie jestem typowym poradnikiem. Trzeba przyznać, że zawiera wiele przydatnych wskazówek, ale wszystko jest zrównoważone przez dodatki takie jak opowieści z życia autorki, anegdoty oraz ciekawostki dotyczące życia w Korei. Pozycję czyta się bardzo przyjemnie, zwłaszcza jeśli jest się żółtodziobem w sferze koreańskich zwyczajów pielęgnacyjnych. Dowiedziałam się wielu rzeczy, które na pewno będę miała na uwadze w pielęgnacji mojej skóry, ale niektóre z nich mnie zdziwiły. 
 
10 kroków koreańska pielęgnacja sekrety urody koreanek
sekrety urody koreanek
 
Pielęgnacyjny rytuał w 10 krokach nie do końca mnie przekonuje. Szczerze mówiąc mam wrażenie, że przy takiej ilości produktów ciężko uniknąć zapychania, zwłaszcza przy tłustej skórze. Nie sprawdziłam na sobie tej sekwencji kroków, ale liczę, że może ktoś z Was ma jakieś doświadczenia w tej kwestii i się nimi podzieli :). Kolejną rzeczą, na którą zwróciłam uwagę jest pomysł nałożenia maseczki w płachcie na czas lotu samolotem. Niby niegłupia sprawa, ale ja bym się czuła nieswojo siedząc z tkaniną na twarzy. Być może zagraniczne społeczeństwo jest bardziej tolerancyjne i nikogo nie dziwi takie zachowanie...

Książkę oceniam bardzo pozytywnie i myślę, że jeśli ktoś się waha to warto po nią sięgnąć.

Miałyście okazję ją przeczytać? Jakie są wasze wrażenia? 
 
 

niedziela, 8 października 2017

Upominki ze spotkania blogerek w Katowicach

O spotkaniu blogerek przy kawie mogliście przeczytać tutaj. Dla przypomnienia powiem, że odbyło się ono w kawiarni Synergia w Katowicach 23 września bieżącego roku :). Obiecałam, że pokażę Wam jakie prezenty ufundowali nam sponsorzy spotkania i słowa dotrzymuję. Poniżej znajdziecie zdjęcia nowości jakie do mnie trafiły. Cieszę się, że będę miała okazję poznać kosmetyki marek, z którymi do tej pory nie miałam do czynienia. 


farmona peeling tutti frutti
micner krem pod oczy pomarańczowy

Za tak hojnie przekazane gifty dziękuję sponsorom:



Co najbardziej Was zaciekawiło? 
Może miałyście już jakiś z tych produktów?



wtorek, 3 października 2017

Blogerskie spotkanie przy kawie - Katowice


Przedostatni weekend września spędziłam w doborowym towarzystwie, a wszystko za sprawą spotkania blogerek, które zorganizowała dla nas Alicja, znana także jako Kaprysek. 23 września osiem dziewczyn zawitało w progi kawiarni Synergia, aby poplotkować przy kawie.


W spotkaniu udział wzięły: 

* Adriana - www.avida-dollars.pl
oraz ja

Zaplanowane atrakcje nie pozwoliły nam się nudzić. Czas wypełniły prelekcje przedstawicieli marek Paul Mitchel, drogerii Endorphine, Pharma Nord, Swiss Image oraz Top Choice. Miłym zaskoczeniem było to, że wystąpienia nie ograniczyły się tylko i wyłącznie do reklamy produktów, ale zawierały w sobie praktyczne porady oraz informacje, dzięki którym mogłam poszerzyć swoją wiedzę. Słuchając prelegentów sączyłam pyszną kawę (...a gdzie kawa, tam i ciasto :))



Pomimo "napiętego grafiku" nie zabrakło czasu na luźne rozmowy, dzięki czemu mogłam poznać dziewczyny, które wcześniej kojarzyłam jedynie z blogów. Grono uczestniczek było niewielkie, co dawało szansę zamienienia słowa z każdą z blogerek. Ciężko oddać atmosferę spotkania, ale możecie mi wierzyć, że była to jedna z milej spędzonych sobót w ostatnim czasie. Na koniec zostawiam Was z obietnicą kolejnego wpisu, w którym pokażę prezenty, które dostałyśmy od sponsorów.


niedziela, 1 października 2017

Co nowego trafiło do mnie we wrześniu?

Zapraszam na kolejną odsłonę nowości miesiąca. Zacznę od ubrań, choć nie ma ich zbyt wiele. Na posezonowe wyprzedaże pozostałam praktycznie obojętna, za co mój portfel jest mi wdzięczny :)

Bluzka w kwiaty Orsay. 
Urzekł mnie jej nadruk, kwiatowe wzory cieszą się sporą popularnością, więc stwierdziłam, że fajnie zainwestować w coś takiego.

 Sukienka w kwiaty Orsay. 
Spontaniczny zakup upolowany za grosze. Ma klasyczny krój, więc myślę, że długo będzie mi służyć.

Nerka, kupiona z myślą o bieganiu oraz jeździe na rowerze.
W tle karta upominkowa do Tesco.

Prezent od organizatorów Meet Beauty. 
Już nie mogę doczekać się kolejnej edycji.

Zakupy kosmetyczne w tym miesiącu ograniczyły się do uzupełnienia zapasu bibułek matujących oraz maszynki do golenia. 

Może się wydawać, że popadłam w kosmetyczny minimalizm, ale za sprawą spotkania blogerek w Katowicach, w którym miałam przyjemność wziąć udział, zostałam zasypana nowościami kosmetycznymi. Już wkrótce na blogu zobaczycie relację z tego wydarzenia oraz zdjęcia upominków.