Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balea. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 grudnia 2022

Napad na DM i nowości Balea


Choć drogerie DM powoli zaczęły się pojawiać w Polsce, to u mnie nadal ich nie ma. Z tego powodu niemal każda wycieczka do Niemiec kończy się wizytą w DM. Moją ulubioną marką jest Balea i chętnie kupuję kosmetyki do kąpieli. Lubię żele pod prysznic oraz mydła i to właśnie te produkty wylądowały w moim koszyku. 

 

żel pod prysznic Balea
 

Marka często wypuszcza limitki i nowe edycje zapachowe. W związku z tym za każdym razem do wyboru mam żele, których jeszcze nie używałam. Oprócz przystępnej ceny, fajnych zapachów i dobrego działania, zaletą są estetyczne opakowania. 


Balea mydło w płynie
 

Mydła w płynie ładnie wyglądają na umywalce, a butelki z pompką są dosyć wytrzymałe, dlatego można je wielokrotnie uzupełniać ograniczając w ten sposób ilość zużywanego plastiku. 

 

Lubicie markę Balea? Jakie są Wasze ulubione produkty?

 

 
 

niedziela, 30 sierpnia 2020

Nowości Balea, czyli podsumowanie zakupów w dm



Podczas urlopu, który z resztą bardzo miło wspominam (koniecznie zerknijcie na mojego IG -> @kosmetyczne_pasje), miałam okazję wstąpić do sławnego DMu. Wizyta w niemieckiej drogerii zaowocowała reklamówką nowych kosmetyków, wśród których dominowała Balea <3. Bardzo lubię tą markę za piękne opakowania, przyzwoitą jakość i przystępne ceny. 
 
Balea mydło w płynie
 
Zrobiłam zapas żeli pod prysznic i mydła w płynie. Jeśli chodzi o żele to mam wrażanie, że dzięki limitkom nigdy nie uda mi się wypróbować wszystkich zapachów. Miałam ich sporo, a jednak za każdym razem widzę coś nowego. Za butelkę 300 ml zapłaciłam 50 eurocentów
 
peeling beroutine
 
Skusiłam się na dwa balsamy do ust. Bardzo lubianego przeze mnie Blistexa w wersji klasycznej oraz bebe 3w1. Wędrując między sklepowymi półkami rzucił mi się w oczy szampon do włosów przeciw wypadaniu Alpecin. Produkt pamiętałam z blogów oraz z jego oryginalnego opakowania, które wielu osobom kojarzy się z pastą do butów. Nie przypominam sobie chociażby jednej negatywnej recenzji, dlatego postanowiłam, że go wypróbuję. Mam nadzieję, że blogowe opinie były rzetelne i się nie rozczaruję. 
 
balea edycja limitowana
alpecin szampon c1

Do koszyka wpadły też plastry na wągry oraz peeling do twarzy #beroutine. Nie kojarzę firmy, więc tym bardziej jestem ciekawa jak się u mnie spisze. Na dwóch ostatnich zdjęciach możecie zobaczyć podsumowanie mojego zakupowego szaleństwa. 
 

Znacie markę Balea?
Mieliście kiedyś okazję robić zakupy w drogerii dm?
 
 

sobota, 13 lipca 2019

Kieszonkowe kremy do rąk The Body Shop, Balea, Yves Rocher


Lubię kosmetyki w małych pojemnościach. Są poręczne i można je mieć zawsze przy sobie. Jest to dla mnie szczególnie ważne w przypadku kremu do rąk. Moje dłonie mają tendencję do przesuszenia, dlatego mała tubka w torebce to mój must have. Jakiś czas temu kupiłam kilka kremów do rąk w małych opakowaniach. Mój wybór padł na trzy różne marki: The Body Shop, Balea i Yves Rocher. Dzisiaj opowiem Wam, czy były warte zakupu. 

krem do rąk The Body Shop mango

Zacznijmy od kremu do rąk The Body Shop o zapachu mango. Po powąchaniu kosmetyku w sklepie wiedziałam, że musi być mój. Urocza tubka z ładną szatą graficzną, także była zachęcająca. Niestety na tym skończyły się moje zachwyty, bo kosmetyk okazał się niewypałem. Prócz ładnego zapachu i opakowania nie ma zalet. Ze skórą dłoni nie robi nic, a raczej nic dobrego. Uczucie nawilżenia trwa może minutę… i na tym koniec. Jak dla mnie duże rozczarowanie, spodziewałam się czegoś więcej po TBS, zwłaszcza za tą cenę (24 zł/30 ml). 

krem do rąk Balea Granatapfel

Nauczona kiepskim doświadczeniem z drogim TBS, poszłam po kosztach i kupiłam krem do rąk Balea Granatapfel (1,50 euro, czyli ok. 6,50 zł). Opakowanie ma 75 ml, więc jest nieco większe, ale nadal poręczne. Zapach produktu jest przyjemny, ale dosyć słabo wyczuwalny. Konsystencja kremu jest lekka, ale przy rozsmarowywaniu robi się tępa i ciężko się wchłania. Na dłoniach pozostaje nieprzyjemna warstwa. Pod względem działania wypada lepiej niż TBS, co nie jest dużym wyczynem. Balea trochę nawilża, ale nie jest to efekt, który by mnie zadowolił. 

oliwkowy krem do rąk Yves Rocher
 
Ostatnim produktem w tym zestawieniu jest relaksujący krem do rąk Oliwka & Petit grain Yves Rocher. Opakowanie 30 ml dostaniemy za 13 zł na stronie sklepu i stacjonarnie. Krem ma lekką konsystencję i szybko się wchłania. Delikatnie nawilża skórę, ale nie jest to efekt wow - jest krótkotrwały. Pod względem działania spisał się najlepiej z całej trójki, mimo że dla mnie to zwykły przeciętniak. Widzicie, więc, że nie miałam szczęścia. Jeden krem okazał się bublem, drugi słabym zakupem, a trzeci typowym przeciętniakiem... 

Znacie jakieś kremy do rąk w małych pojemnościach godne polecenia?


niedziela, 16 czerwca 2019

Balea po raz kolejny w akcji – oliwkowy krem do rąk


Moje dłonie mają tendencję do przesuszania, zwłaszcza zimą. Wtedy skóra staje się szorstka, nieprzyjemna w dotyku, czasem nawet pęka. Latem jest lepiej i  dłonie nie są już tak wymagające, ale mimo wszystko dosyć często sięgam po krem do rąk. Przez ostanie dni towarzyszył mi oliwkowy krem do rąk Balea, który kupiłam w niemieckiej drogerii DM (klik).
 
Marka Balea jest mi dobrze znana przede wszystkim dzięki żelom pod prysznic. Lubię je za kolorowe opakowania, przyjemne zapachy i niską cenę. Ciekawa byłam, czy inne produkty również zrobią na mnie dobre wrażenie. Krem, który kupiłam znajduje się w tubie o pojemności 100 ml z praktycznym zamknięciem na zatrzask.
 
oliwkowy krem do rąk Balea
 
Kosmetyk ma lekką konsystencją i przyjemny delikatny zapach. Do pokrycia skóry rąk wystarcza niewielka ilość. Dobrze się wchłania pod warunkiem, że nie przesadzimy z ilością. Nie pozostawia tłustej, lepkiej warstwy. Jego działanie jest dosyć słabe. Po aplikacji skóra jest gładka i przyjemna w dotyku, ale uczucie nawilżenia jest chwilowe. Nie sprawdzi się przy zniszczonych dłoniach, bo działa powierzchniowo, nie regeneruje. Opakowanie jest wydajne i kosztuje 0,85 euro (ok. 4 zł). Myślę, że bez problemu zużyję tubkę do końca, ale dla mnie to przeciętniak, dlatego nie planuję ponownego zakupu.
 
 
Znacie kosmetyki Balea? 
Miałyście okazję używać kremów do rąk tej marki?


niedziela, 7 kwietnia 2019

Jak pachną szczęśliwe momenty? Żel pod prysznic ze słoniem Balea Lucky Moments


Żel pod prysznic to kosmetyk, którego używam codziennie. W zasadzie nie mam dużych wymagań co do tego typu produktów. Muszą dobrze oczyszczać i nie wysuszać skóry. Przyjemny zapach i ładne opakowanie to miłe dodatki. Zwracam także uwagę na cenę. Balea to marka, która jest znana m.in. z pachnących żeli pod prysznic. Są dostępne za grosze i kuszą kolorowymi butelkami. Jeśli śledzicie mojego bloga, to na pewno wiecie, że miałam już okazję przetestować kilka wersji (linki do recenzji znajdziecie na dole).  
Będąc w DM nie mogłam pozostać obojętna na pastelowe opakowanie ze złotym słoniem. Jesteście ciekawi czy zawartość też mnie zachwyciła?

Na wstępie przypomnę, że marka Bale dostępna jest sieci drogerii DM, która niestety w Polsce nie ma (jeszcze?) swoich sklepów. Opakowanie o pojemności 300 ml kosztuje zawrotne 0,55 euro czyli ok. 2,50 zł. Do wyboru jest wiele zapachów, część z nich stanowią sezonowe limitki.


Wersja ze słoniem zawiera nuty zapachowe wanilii, które jednak dla mojego nosa nie są wyczuwalne. Zapach jest ciężki do opisania, po otwarciu opakowania, skojarzył mi się z Vibovitem :). Przy myciu zapach jest nieco inny, przyjemny, pudrowy, ale jak dla mnie mało wyrazisty. Produkt dobrze oczyszcza skórę i jej nie przesusza (skóra normalna). Ładnie wygląda na półce w łazience, jest tani i wydajny. Choć sprawdził się u mnie całkiem dobrze to liczyłam na trochę inny zapach, dlatego następnym razem wybiorę inną wersję. Jeśli lubicie subtelne nuty zapachowe to myślę, że warto go wypróbować.


Znacie żele Balea? 
Zwracacie uwagę na wygląd opakowania kupując kosmetyki? 

środa, 6 marca 2019

Lutowe denko - 3 buble i 2 perełki

Już dawno wyrzuciłam ostatnią kartkę z lutym z mojego kalendarza zdzieraka, a mimo to ubiegły miesiąc nadal nie doczekał się kosmetycznego podsumowania. Bez zbędnego przeciągania zapraszam na kolejną część Projektu Denko z przeglądem zużytych kosmetyków. Poniżej zobaczycie co pożegnam z radością, a do czego chętnie wrócę.




Balea Mizellen Reinigungswasser płyn micelarny
Przyjemny micel w rozsądnej cenie.
Recenzja. 
Kupię ponownie. 


Biotanique łagodny żel do mycia twarzy
Zapach niezbyt mi się podobał, żel lubił przesuszać i nie do końca radził sobie ze zmywaniem makijażu.
Nie wiem czy kupię ponownie. 


Stieprox leczniczy szampon do włosów z łojotokiem (na receptę)
Szampon, który notorycznie przepisują mi dermatolodzy. Ma ograniczać łojotokowe zapalenie skóry głowy, jednak jego działanie nie jest spektakularne. Po odstawieniu objawy się nasilają, więc chyba jednak coś tam robi...


Carmex balsam do ust w słoiczku
Świetnie radził sobie nawet z mocno wysuszonymi ustami. Lubiłam go stosować na noc, dobrze działał i starczył na długi czas. To moja perełka.
Kupię ponownie.


wibo bibułki matujące


Schwarzkopf Nature Moments szampon z olejem arganowym i macadamia
Po kilku użyciach tego szamponu miałam paskudny problem ze swędzącą skórą głowy i nasileniem objawów ŁZS.
Dla mnie to bubel.
Nie kupię ponownie.  


Palmolive żel pod prysznic Coconut Joy
Wiele osób zarzuca mu, że nie pachnie kokosem, mimo to bardzo go lubię i mogę go zaliczyć do moich perełek. Pisałam o nim tutaj.
Kupię ponownie.

 
Cosnature Korper-butter masło do ciała 
Kosmetyk o bardzo treściwej konsystencji. Więcej o nim możecie przeczytać w tym wpisie. 
Nie kupię ponownie.


Wibo bibułki matujące
Ekonomiczna wersja bibułek, które co prawda nie matują na długo, ale pozwalają okiełznać moją cerę. 
Kupię ponownie.


kosmetyki denko kosmetyczne


Avon Planet Spa India Intensity - krem do ciała Tajemnice Indii
Lubiłam ten balsam za lekką konsystencję i przyjemny zapach. O jego działaniu pisałam tutaj.
Kupię ponownie.


Rexona w kluce pure fresh
Dezodorant w kulce, które w ogóle nie działa. Nie widzę w nim żadnych zalet, dlatego zasłużył na miano bubla.
Nie kupię ponownie.


Delia oliwkowy krem do rąk 
Produkt o słabym działaniu i jeszcze gorszym składzie. Długo się wchłania, sprawia, że dłonie są szorstkie i nieprzyjemne w dotyku. Zasłużył na miano bubla. 
Nie kupię ponownie. 


Bielenda Carbo Detox peeling węglowy
Co do tego kosmetyku mam mieszane uczucia. Kiedyś parafina w składzie mi nie przeszkadzała, ale przy tym peelingu dała się we znaki. Tworzyła nieprzyjemną tłustą powłoczkę na skórze.
Nie kupię ponownie.


Avon Rare Amethyst woda perfumowana
Przyjemny, prosty zapach, który dosyć szybko mi się znudził. O kompozycji zapachowej i trwałości pisałam tutaj.
Nie kupię ponownie. 


Znacie którąś z moich perełek, a może trafiłyście na jednego z bubli?