niedziela, 29 grudnia 2013

Zakupów szał…

Jak wiadomo po świętach Bożego Narodzenia zaczynają się wyprzedaże, co niekoniecznie jest dobrą wiadomością dla pustych portfeli. Mimo to postanowiłam wybrać się z siostrą na zakupy do CH Forum w Gliwicach. To co tam zastałam przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Ilość aut na parkingu po prostu zwalająca z nóg, wiele samochodów krążyło między rzędami w poszukiwaniu wolnego miejsca a wśród nich ja… Bitwa o miejsca zażarta a sceny dantejskie np. rodzinka wysiada z samochodu i rozbiega się w poszukiwaniu wolnej przestrzeni do zostawienia pojazdu. Gdy pasażer znajduje takowe, staje na nim, rozkłada ręce i odgania samochody próbujące tam zaparkować. Poza tym klasyczne rycie się komuś na miejsce tzn. wyjeżdża samochód, w kolejce czeka pierwsze auto z kierunkowskazem, a inny pan, nie zważając na to, że ktoś już czeka, na pełnym gazie wjeżdża tyłem w lukę. Czyli czyste chamstwo. Ludzie stają się nerwowi i łatwo o stłuczkę. Na szczęście głupiemu los sprzyja, więc już po 5 min udało mi się zauważyć wyjeżdżającego staruszka i ustawić się w dobrej pozycji do parkowania. Mega fart, zważając na to, że niejeden pewnie krążył 15 minut lub dłużej…

Muszę przyznać, że mimo stresu i niemożliwego tłoku zakupy okazały się udane. Poniżej znajdziecie kilka rzeczy, które udało mi się ‘upolować’ właściwie za bezcen :)

T-shirt kupiony w Croppie za 9,99 zł
Bluzka z cekinową kieszonką, Cropp, 9,99 zł
Bluzka z koronkowym dekoltem i łezką na plecach, Orsay, 20 zł
Top z błyszczącymi elementami na dekolcie, New Yorker, 19,95 zł
Asymetryczna bluzka w paski, Cropp, miała być za 19,99zł, ale przy kasie okazało się, że kosztuje 9,99 zł ;)
Karmelowa torebka z frędzlami, Cropp, 49,99 zł
Czekoladowe rurki, H&M, 60 zł
Podsumowując, na zakupy wydałam 180 zł, wzbogacając się w spodnie, 5 bluzek i torebkę :)

A Wy zaszalałyście na wyprzedażach, czy raczej wolicie unikać tłoku i kupować w internecie lub poza sezonowymi promocjami?

wtorek, 24 grudnia 2013

Świąteczne dekoracje w moim domu i życzenia dla Was

Jako 'pocztówka'- zdjęcie tytułowe posłużył mi stroik wykonany z gałązek sosnowych przez moją mamę. Niżej znajdziecie więcej świątecznych dekoracji :)

Dekoracja na oknie w pokoju mojej siostry, w całości wykonana przez jej chłopaka.

Świąteczna kompozycja na półce nad biurkiem w moim pokoju.

Choinka, jak zwykle 'na bogato'

Świąteczny bukiet, również dzieło mojej mamy

Stroik wykonany przeze mnie, jedynym gotowym elementem było metalowe rusztowanie.
Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam spełnienia marzeń i radości oraz abyście spędzili je, w miłej, rodzinnej atmosferze.
Wesołych Świąt!

piątek, 20 grudnia 2013

Liebster award LBA


Z dumą oznajmiam Wam, że zostałam nominowana do nagrody Liebster award przez Pysię z bloga http://codziennosciczastekpiec.blogspot.com. Patrycjo, dziękuję za zaproszenie do zabawy ;)


Dla niewtajemniczonych przedstawiam zasady:

„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów jeszcze nie rozpropagowanych na tyle, na ile zasługują, czyli o mniejszej liczbie obserwatorów niżbyśmy chcieli, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”


Jesteście ciekawe moich odpowiedzi? Oto one:

1.Wierzysz w karmę?
Nie, nigdy nie wierzyłam w zjawiska paranormalne i inne takie. Bądź co bądź, studiuję kierunek „naukowy”, więc jak mogłabym wierzyć w coś takiego?

2.Czy chciałabyś coś w sobie zmienić?
Pewnie jak każda kobieta chciałabym schudnąć. W ciągu ostatnich lat trochę mi się przybrało, dlatego chodzę na siłownię i intensywnie walczę ze zbędnymi kilogramami. Niestety na razie efekty mizerne.

3. Ulubione danie?
Ciężko powiedzieć, może coś z kuchni włoskiej? Dobrze zrobionym spaghetti z mozarellą nie pogardzę ;)

4. Chcesz mieszkać w Polsce czy najlepiej uciekłabyś jak najdalej stąd?
Chciałabym zostać w Polsce, niestety źle się tu dzieje. Obawiam się, że nie znajdę pracy w zawodzie po biotechnologicznych studiach, dlatego nie wykluczam wyjazdu.

5.Marzy Ci się wesoła rodzinka czy jesteś typem bizneswomen?
Na pewno nie chciałabym być kurą domową. Myślę, że czułabym się stłamszona, w takim ‘układzie’, ale w przyszłości na pewno chcę założyć rodzinę.

6. Co jest Twoim priorytetem?
Chyba jak dla każdego studenta na 5 roku, znalezienie pracy, która pozwalałaby realizować się zawodowo za godną płacę.

7. Gdybyś mogła zmienić jedną rzecz na świecie to było by to...?
Chciałabym, aby w Polsce żyło się lepiej. By dla wykształconych ludzi była praca i by każdy mógł spokojnie żyć w tym kraju i wychowywać tu swoje dzieci.

8. Najlepiej czuję się gdy..?
Gdy leżę pod kocem z dobrą książką i kubkiem gorącej czekolady.

9. Masz wielu znajomych czy wolisz mieć garstkę osób wokół siebie?
Nigdy nie lubiłam być w centrum zainteresowania. Garstka sprawdzonych przyjaciół to idealna opcja dla mnie.

10. Gdybyś mogła cofnąć czas co zrobiłabyś inaczej?
Nie, ponieważ każde niepowodzenie nauczyło mnie czegoś nowego i dzięki temu jestem dziś tym kim jestem.

11. Który kosmetyk pomógł Ci stać się piękniejszą wersją siebie?

Myślę, że żaden tego nie sprawił, jednak jest kilka kosmetyków, które pozwalają mi poczuć się atrakcyjną.


Pytania do nominowanych dziewczyn:

1. Czy jesteś osobą tolerancyjną?
2. Najszczęśliwszy dzień w Twoim życiu to…?
3. Najgorszy prezent jaki dostałam to…?
4. Jaka cecha najbardziej wkurza Cię u innych ludzi?
5. Ile czasu dziennie poświęcasz na blogowanie?
6. Ile miesięcznie wydajesz na kosmetyki?
7. Czy zdarza Ci się gromadzić kosmetyczne zapasy?
8. Jakie są 3 Twoje największe zalety?
9. Co najbardziej cenisz w innych ludziach?
10. Jakie jest Twoje najmilsze wspomnienie z dzieciństwa?
11. Co zrobiłabyś z milionem wygranym na loterii?


Do zabawy nominuję:

1. http://wcieniumody.blogspot.com

2. http://czas-na-piekno.blogspot.com

3. http://ipodajtodalej.blogspot.com

4. http://zakupomaniaczka.blogspot.com

5. http://we-all-love-make-up.blogspot.com

6. http://kwiatuszekk95.blogspot.com

7. http://livik.blogspot.com

8. http://cukier-i-pieprz.blogspot.com

9. http://konsultantkapogodzinach.blogspot.com

10. http://agatapiszeee.blogspot.com

11. http://huntingforabetterlife.blogspot.com



niedziela, 15 grudnia 2013

List do Świętego Mikołaja




Drogi Święty Mikołaju, od dawna marzę o trzech drobiazgach, które chętnie znalazłabym pod choinką:


1. Kultowa szczotka Tangle Teezer, tak zachwalana na blogach, że stwierdziłam, że i ja muszę ją w końcu wypróbować

2. Paletka Sleek Vintage Romance, nie miałam jeszcze żadnej palety tej firmy, a kolory w tej wersji są po prostu świetne

3. Pędzelek do rozcierania cieni Hakuro H78, lub inny z okrągłą końcówką


Mam nadzieję, że moje kosmetyczne marzenia niedługo się spełnią. A Wy dziewczyny, co chciałybyście dostać na Święta?
 
 

środa, 11 grudnia 2013

SENSIQUE puder matujący- dobra jakość za niską cenę

SENSIQUE puder matujący
Już na wstępie mojej recenzji zdradzę Wam, że puder bardzo mile mnie zaskoczył i od chwili zakupu stale gości w mojej kosmetyczce. Do tej pory byłam wierna pudrowi SYNERGEN, dostępnemu w sieci Rossman, jednak gdy zobaczyłam promocję w naturze na kompakty SENSIQUE postanowiłam spróbować czegoś nowego, zwłaszcza, że cena była naprawdę korzystna. Z tego co pamiętam kosmetyk kupiłam za ok. 4,50 zł, podczas gdy cena regularna wynosi 7,99 zł i wg mnie nie jest wygórowana biorąc pod uwagę niezłą jakość. 




Początkowo wrzuciłam do koszyka najjaśniejszy odcień (01), który niestety okazał się zbyt jasny, a rzadko się zdarza, żeby coś było za jasne dla mojej skóry. Korzystając z promocji kupiłam nr 02, który świetnie pasuje do mojej karnacji. Puder umieszczony jest w estetycznym opakowaniu, na jego powierzchni wytłoczony jest elegancki wzorek. Niestety w kompakcie nie znajdziemy gąbeczki, co jest dla mnie dość sporą wadą. Drugą jest dość słaba wydajność, ale biorąc pod uwagę jego cenę, nie ma co narzekać. Jeśli chodzi o samo stosowanie, to puder ma aksamitną, gładką konsystencję. Świetnie się go nakłada i doskonale matuje skórę. Efekt utrzymuje się przez długi czas, znacznie dłużej w porównaniu z  wcześniej wymienioną rossmanowską wersja. Nie zatyka porów i nie powoduje wyprysków. W dodatku jest dostępny w Naturze, w przystępnej cenie. Jeśli ktoś nie miał, polecam spróbować bo naprawdę warto.

Znacie ten kosmetyk? Jakie są Wasze opinie?

sobota, 30 listopada 2013

Zapowiedź ROZDANIA

Dzisiaj zorientowałam się, że nazbierało się sporo okazji do świętowania. Bloga prowadzę już pół roku. Przez ten czas doczekałam się 94 obserwatorów, co bardzo mnie cieszy. Postanowiłam, że gdy na liczniku ukaże się magiczna setka zorganizuję rozdanie. Mam nadzieję, że nastąpi to już wkrótce :)




Mam dla was przygotowane fajne nagrody, ale waham się czy lepiej nagrodzić 2 osoby mniejszymi upominkami, czy też przygotować jedną większą nagrodę. Co myślicie na ten temat?


Czekam na Wasze opinie w komentarzach i zapraszam do grona obserwatorów.
 
 

niedziela, 24 listopada 2013

Moje skromne rossmanowe łupy

-40% na kolorówkę to całkiem sporo. Mimo wszystko nie dałam się ponieść szałowi zakupów, ponieważ niczego nie potrzebuję, a szkoda żeby kosmetyki leżały w szafce i czekały na koniec swojego terminu przydatności.

Jak widać zakupy zrobione z głową, z czego jestem bardzo zadowolona, bo portfel nie ucierpiał a jednak do kieszeni wpadło kilka nowości.


Na zakupy wydałam łącznie 16,46 zł, a w moim koszyku wylądowały:

- Od miesięcy zachwalana przez Was mascara Lovely Pump up (5,39 zł)
Już zdążyłam ją wypróbować i jestem z niej bardzo zadowolona ;)

- Wibo Expres growth, różowy lakier z połyskującymi drobinkami (3,29 zł)

-Wibo Last&shine lacquer w kolorze malinowym (3,59 zł)

-Wibo glamour nails, granatowy lakier z połyskującymi drobinkami (4,19 zł)


Zastanawiałam się jeszcze nad kupnem szminki wibo elixir, ale nie mogłam się zdecydować na kolor. Jako, że prawie w ogóle nie używam szminek, ostatecznie wstrzymałam się z zakupem. 
 
 

czwartek, 14 listopada 2013

Uwielbiam korespondować ze sprzedawcami na allegro…Opinie o allegro

Konto na allegro mam już 6 lat a ciągle nie przestają mnie zadziwiać sprzedawcy i nie mówię tylko o osobach prywatnych, ale także o sklepach. Myślę, że powinna być prowadzona jakaś weryfikacja osób, które chcą rozpocząć sprzedaż przedmiotów na allegro. Przydałby się chociażby krótki test na znajomość zasad ortografii, dodawanie i mnożenie oraz czytanie ze zrozumieniem.

Podam kilka przykładów, abyście mogli zrozumieć choć trochę moją frustrację i ironiczny ton posta. Pierwszą rzecz, na którą chciałabym zwrócić uwagę to fakt, że sprzedawcy, czasem prowadzący działalność gospodarczą wiele lat nie rozróżniają typów przesyłek. Dla co niektórych priorytet i polecony to to samo. Dla niewtajemniczonych dodam, że mamy 2 rodzaje przesyłek rejestrowanych, których trasę możemy monitorować. Są to przesyłki polecone. Jeśli zależy nam na czasie dostarczenia przesyłki rejestrowanej wybieramy priorytet, który powinien być dostarczony w ciągu 2 dni, jeśli czas nie gra roli, lub gdy chcemy obniżyć koszty wysyłki możemy wybrać przesyłkę poleconą ekonomiczną, której czas dostarczenia jest dłuższy.

Często na pytanie czy jest możliwość wysyłki przedmiotu listem poleconym ekonomicznym, dostaję odpowiedź, że nie, ponieważ taka przesyłka nie jest rejestrowana. Ręce opadają, tym bardziej, że zdarza się to notorycznie. Dziś np. zastanawiałam się nad kupnem zegarka na pewnej akcji, w cenniku dostawa listem poleconym priorytetem wynosiła 7,30 zł. Postanowiłam zapytać sprzedającego czy jest możliwość wysyłki poleconym ekonomicznym i ile by to kosztowało. Skoro nie zależy mi na szybkim dostarczeniu paczki to po co mam przepłacać? W odpowiedzi dostałam, że owszem Pan mi to wyśle za 10zł. Pytanie, dlaczego tańsza forma przesyłki u sprzedającego jest droższa od priorytetu? Prawdopodobnie sprzedający nie rozumie różnicy między priorytetem i ekonomicznym, nie chciało mu się sprawdzić kosztu na stronie PP i rzucił jakąś kwotą, która powinna pokryć koszt.

Inną frustrującą rzeczą są konflikty ze sprzedającymi. Wyobraźcie sobie, że moja siostra kupiła na aukcji zestaw hantli. Opis aukcji był następujący:

„Waga 2 kg Komplet hantli do ćwiczeń siłowych i fitness
Hantle wykonane są z masy betonowej pokrytej kolorowym winylem
Dzięki swoim kształtom nie toczą się po podłożu
Powłoka winylowa nadaje estetyczny wygląd oraz gwarantuje długą żywotność hantli
Kolor: niebieski zestaw hantli: 2 x 2 kg"

Wyobraźcie sobie, że siostra dostała tylko jedną hantelkę! Pani stwierdziła, że wcale nie sprzedawała kompletu, tylko miała na myśli jedną sztukę. Pytanie, po co więc pisała, że przedmiotem aukcji jest zestaw hantli 2x2kg? Tego nikt nie wie, nawet sprzedająca nie jest w stanie tego wytłumaczyć. Oczywiście zażądała ponownego uiszczenia kwoty za dosłanie drugiej sztuki.


Wiem, że jestem bardzo nietolerancyjną osobą, ale ‘inteligencja” pewnych osobników nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. I jak tu się dogadać, skoro Pani jest święcie przekonana co do swojej racji?

Zdarzyły się Wam jakieś nieprzyjemne sytuacje ze sprzedającymi na allegro? Udało się Wam dojść do porozumienia?
 

czwartek, 7 listopada 2013

Pomadka idealna, czyli jaka? Przegląd pomadek do ust

Jeśli ktoś mnie dobrze zna, to doskonale wie, że nigdzie nie ruszam się bez ochronnego sztyftu do ust. Jestem absolutnie uzależniona od pomadek do ust, a co za tym idzie, dość wybredna jeśli chodzi o ich wybór. Przetestowałam już sporo różnych wariantów, jednak na rynku jest ich ogrom, także wiele jeszcze przede mną ;). Dzisiaj przedstawiam Wam recenzję mazideł, które obecnie goszczą w mojej kosmetyczce. Jesteście ciekawe, co polecam? Zapraszam do lektury.



Jak widać na zdjęciu mam aż 3 pomadki firmy bebe. Wypróbowałam wszystkie dostępne rodzaje, oprócz wersji na słońce. Na zdjęciu nie ma pomadki waniliowej oraz perłowej, co nie jest przypadkiem. Zdecydowanie odradzam wam te zapachy, ponieważ zostawiają na ustach okropne kluchy, paskudną poświatę i podkreślają suche skórki. Osobiście bardzo ubolewam nad faktem, że jedna z moich ulubionych firm wypuściła na rynek takie buble. Natomiast jeśli chodzi o te przedstawione na zdjęciach to gorąco polecam.

Wszystkie z nich mają gęstą, kremową konsystencję, która świetnie nawilża usta. Pierwsza od lewej to wersja różana, o ślicznym delikatnym zapachu, idealna do codziennej pielęgnacji. Nr 2 to wersja klasyczna, dla Pań, które nie lubią zapachowych kosmetyków i stawiają na naturalność. Nr 3- zielona- intensywna pielęgnacja, która jest moim absolutnym faworytem. Ma delikatny zapach, który ciężko do czegoś porównać. Znakomicie się sprawdza, gdy usta są mocno przesuszone, obolałe i spierzchnięte. Wariant idealny na zimę. Ceny pomadek bebe wahają się w granicach od 7-9 zł. Bardzo często występują w promocjach, na przemian w Naturze, Rossmanie i Super Pharm. Ostatnio kupowałam je za 5,50 zł/ 4,9 g także musicie przyznać, że da się je dorwać w rozsądnej cenie.

Kolejna na zdjęciu jest dobrze Wam znana Alterra rumiankowa. Również ta pomadka całkiem dobrze się u mnie sprawdza. Co prawda ma lżejszą konsystencję i słabsze działanie nawilżające niż bebe, ale generalnie daje radę. Polecam na lato, gdy usta nie są tak bardzo wyschnięte jak zimą. Dostępna w Rossmanie za 5,60 zł / 4,8 g. Od czasu do czasu warto kupić dla odmiany ;).

No i teraz dochodzimy do pomadek NIVEA. Kiedyś bardzo je lubiłam i przetestowałam wszystkie dostępne wersje oprócz Vitamin Shake, na której temat naczytałam się wiele złego. Otóż zapamiętałam sobie, że balsam miodowy i cytrynowy są warte uwagi. Niedawno do nich wróciłam i bardzo się rozczarowałam. Jakieś takie wodniste, wcale nie nawilżają, a trwałość godna pożałowania. Więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ. Podsumowując- nie polecam, straszny bubel, mocno przereklamowany.


Teraz na celownik biorę balsam do ust w sztyfcie LAURA CONTI aloe vera. Pomadka godna uwagi, dobrze nawilża usta, aczkolwiek ma dość tandetne opakowanie. Napisy szybko się ścierają i wygląda jak bazarowa podróbka. Kosztuje ok. 5 zł/3,6 g. Cena podobna, do innych prezentowanych w dzisiejszym poście, jednak zwróćcie uwagę na gramaturę… Można kupić, żeby wypróbować, nie jest zła, chociaż mi dość szybko się znudziła.

Pora na ostatniego bohatera dzisiejszej notki. Sztyft Lovely natural lip stick z kamforą i mentolem kupiłam pod wpływem pozytywnych opinii znalezionych w internecie. Szczerze mówiąc, do końca nie rozumiem zachwytów pod jej adresem. Mnie nie urzekła. Jako, że zawiera mentol, po aplikacji na ustach czuć przyjemny chłód. Ma niefajny zapach, trochę drażniący i paskudny smak. Mam wrażenie, że krótko utrzymuje się na ustach, przez co efekt nawilżenia jest mało zauważalny. Dostępna w Rossmanie za ok. 4 zł/ 4,5 g. Cena niewielka, może ktoś znajdzie w niej swoje KWC.

Ostatnio do mojej kolekcji dołączył sztyft CARMEX oraz Neutrogena z maliną nordycką. Recenzje wkrótce na blogu. Pozdrawiam :).

piątek, 1 listopada 2013

Pachnąca piana o zapachu zielonego jabłuszka…

Każda z nas zasługuje na odrobinę luksusu i relaksu. U mnie świetnie sprawdza się kąpiel w pachnącej pianie, gdyż świetnie mnie odpręża. Czasem lubię poczuć się jak dziecko i leżeć w wannie aż woda wystygnie, taplając się w gęstej, puszystej pianie. Im więcej tym lepiej ;). Co prawda nie mam za dużo czasu na tego typu przyjemności i nie jestem także specem, jeśli chodzi o płyny do kąpieli, które kupuję raczej sporadycznie. Ostatnio w moje ręce wpadł płyn do kąpieli o zapachu zielonego jabłuszka od AVON i o nim dziś będzie mowa.



Płyn mieści się w prostej, półprzeźroczystej butelce o objętości 500 ml, za którą zapłacimy ok. 16 zł w cenie regularnej. Szata graficzna raczej skromna, ale opakowanie ma także swoje zalety, jak chociażby to, że na bieżąco widać ilość kosmetyku. Płyn jest gęsty i ma ładny, apetyczny zapach. Po dodaniu do wanny dobrze się pieni, chociaż aby uzyskać efekt gęstej pianki, trzeba wlać dość sporą ilość. Sama piana delikatnie pachnie i zapach jabłuszka jest słabo wyczuwalny. Niestety dość krótko utrzymuje się na wodzie, już po kilku minutach nie ma po niej śladu. Jak widać kosmetyk nie jest pozbawiony wad, jednak świetnie sprawdza się jako żel pod prysznic. Zapach jest intensywny, sam kosmetyk wydajny a poza tym dobrze oczyszcza skórę. Myślę, że jeszcze do niego wrócę, chociaż nie powalił mnie na kolana. 
 
Znacie płyny do kąpieli AVON? Jaki jest Wasz ulubiony zapach?
 
 

piątek, 25 października 2013

Rzepa dobra na wszystko, czyli szampon wzmacniający z odżywką od Joanny

 
Przedstawiam dzisiaj recenzję kosmetyku, który przyciągnął mój wzrok mnogością problemów, z którymi ma sobie radzić. Już sam fakt, że jest to szampon z odżywką sprawił, że spojrzałam na niego przychylnym okiem. Po przeczytaniu opisu, stwierdziłam, że jest idealny dla mnie, ponieważ zwalcza wszystkie włosowe problemy, z którymi się borykam (przetłuszczające się włosy, ze skłonnością do wypadania i łupieżu).



Kosmetyk mieści się w estetycznej butelce o pojemności 200 ml, za którą zapłacimy jedynie 6 zł. Produkt łatwo dostępny i niedrogi. Ale co z działaniem? Na początek kilka słów od producenta.



Skład


Moja opinia
Szampon dobrze oczyszcza włosy. Słabo się pieni, przez co jest mało wydajny. Ma specyficzny zapach, charakterystyczny dla tej serii. Myślę, że nie każdemu będzie odpowiadać, ja jednak dość szybko się do niego przyzwyczaiłam. Szampon wysusza włosy i skórę głowy, co mnie zdziwiło, ponieważ może to powodować nawroty łupieżu. U mnie nic takiego nie miało miejsca, mimo wszystko nie jestem przekonana co do działania przeciw łupieżowego tego specyfiku. Ciężko mi powiedzieć czy produkt, rzeczywiście zmniejsza wypadanie włosów. Wydaje mi się, że minimalnie może je ograniczać. Codziennie tracę ogrom włosów i przy takiej ilości wypadających kłaczków trudno jest zauważyć różnicę, zwłaszcza jeśli jest ona niewielka.

Jeżeli ktoś ma ochotę spróbować, myślę, że można ze względu na cenę, może u Was się sprawdzi. Ja jednak następnym razem do moich przetłuszczających się włosów wybiorę delikatny szampon oczyszczający, aby uniknąć przesuszania skóry głowy oraz zainwestuję w porządną odżywkę. Możecie mi coś polecić?
 

sobota, 19 października 2013

O książce, która podbiła moje serce

Już od dzieciństwa jestem molem książkowym i chętnie pochłaniam grube tomiszcze. Do moich ulubionych autorów należą Coben, Cook, Follet, Gerritsen. Ostatnio trafiłam na świetną książkę Paulliny Simons Dziewczyna na Times Square.


Lektura poruszyła mnie do łez, dlatego postanowiłam napisać o niej kilka słów. Historia zaczyna się dość typowo, młoda, biedna dziewczyna wygrywa na loterii grubą kasę. Niestety w tym samym czasie znika bez śladu jej przyjaciółka i zaczyna się seria nieszczęść. Główna bohaterka dowiaduje się o raku, który niszczy jej piękne ciało. Kłopoty rodzinne, bezskuteczne poszukiwania przyjaciółki i śmiertelna choroba pozbawiają młodą kobietę złudzeń i nadziei na przyszłość. Na domiar złego jedna z jej sióstr ma chrapkę na pieniądze wygrane na loterii, nie wierząc, że dziewczyna może pokonać raka. Czy historia skończy się szczęśliwie, czy w tym zamęcie znajdzie się miejsce na takie uczucia jak przyjaźń, a może nawet miłość?

Piękna historia o walce z samym sobą. Bogata fabuła, pełna ludzkich słabości z mrocznym, kryminalnym wątkiem w tle. Jestem pewna, że książka się spodoba nawet wybrednemu czytelnikowi, dlatego gorąco zachęcam do lektury.
 

wtorek, 15 października 2013

RIVAL de Loop zielone jabłuszko żel do mycia twarzy 5w1

Przychodzę dzisiaj do Was z recenzją jabłkowego żelu do mycia twarzy RIVAL de Loop- marki własnej Rossmana. Produkt bardzo przypadł mi do gustu i na pewno jeszcze nie raz wyląduje w moim koszyku.
 

Na początek kilka słów od producenta.


Dodam jeszcze, że kosmetyk ma pH naturalne dla skóry, nie zawiera silikonów, parabenów i barwników oraz został przebadany dermatologicznie.

Dokładny skład, dla zainteresowanych:


Produkt mieści się w wygodnym opakowaniu o pojemności 150 ml. Półprzeźroczysta tuba pozwala na kontrolowanie zawartości, co ze względów praktycznych jest sporym plusem. Opakowanie ma raczej skromną szatę graficzną, która nie przyciąga wzroku. Nie dajcie się jednak zmylić niepozornemu wyglądowi tego specyfiku. Wg mnie jego zawartość jest godna uwagi a to przecież najważniejsze.

Żel ma przyjemny zapach zielonego jabłuszka, prosty i naturalny. Niewielka ilość produktu wystarcza na aplikację. Dobrze się pieni i świetnie oczyszcza skórę. Nie powoduje przesuszenia ani uczucia ściągnięcia. Idealny do codziennej pielęgnacji.

Po przetestowaniu z czystym sercem stwierdzam, że na pewno go jeszcze kupię, tym bardziej, że cena regularna jest całkiem dobra- ok. 8 zł/150 ml. Jeśli ktoś ma ochotę spróbować to polecam.

Miałyście też żel, jakie są Wasze wrażenia?
 
 

piątek, 11 października 2013

Chwalę się - wygrane w rozdaniach na bloga - prezentuję nagrody

Ostatnio szczęście mi dopisuje i udało mi się wygrać 2 rozdania. Kilka dni temu dotarła do mnie przesyłka od Mamy na Tropie, a dziś dowiedziałam się o wygranej u Alterlook. Mam nadzieję, że dobra passa mnie nie opuści. Nic nie poprawia humoru tak jak wizyta listonosza ;)

Wygrana na blogu Mama Na Tropie 
 

Wyglądana z niecierpliwością nagroda od Alterlook


niedziela, 6 października 2013

Jesienne zachciewajki

... czyli, co bym chętnie kupiła w ciągu najbliższych dni.

Paletka Sleek vintage romance - pewnie nie jedna z Was o niej myślała ;)




Pomadka wibo eliksir - waham się nad odcieniem, polecacie jakiś?



Golden Rose piaskowy lakier do paznokci - prawdopodobnie skuszę się na kolor 66



Lovely Pump up mascara - od dawna on niej myślę, jednak nadmiar tuszy do rzęs, jak na razie skutecznie powstrzymywał mnie od zakupu

Odżywka Garnier ultra doux - ciekawa jestem tego produktu, miał ktoś? 
 



Krem do rąk ISANA z mocznikiem - z tego co czytałam raczej się sprawdza, dlatego chętnie przetestuję na własnej skórze
 


Jak prezentuje się Wasza jesienna wishlista? Miałyście coś z powyższych kosmetyków, jak wrażenia?
 

niedziela, 29 września 2013

Nie oceniaj po wyglądzie…



Pewnie doskonale znacie to śliczne, różowe opakowanie. Słodkie i dziewczęce, w urocze groszki. Nie będę ukrywać, że i mi wpadło w oko i natychmiast zapragnęłam je mieć ;). Czy, aby na pewno powinnam tak szybko ulegać impulsowi?

Mowa oczywiście o serii balsamów Soraya. Spośród, których wybrałam balsam wyszczuplająco- antycellulitowy. Po przeczytaniu opisu na opakowaniu, doszłam do wniosku, że to kosmetyk idealny dla mnie, więc czym prędzej pobiegłam do kasy.


 




Oprócz ładnego opakowania balsam uwodzi, także wspaniałym zapachem. Słodkim, nieco cukierkowym, ale nie drażniącym. I na tym kończą się jego zalety… Konsystencja balsamu w zasadzie nie jest najgorsza, jednak jak dla mnie mogłaby być nieco gęstsza. Dość dobrze się wchłania, pod warunkiem, że nie przesadzimy z ilością. Nawilża dość przeciętnie, w przypadku codziennego stosowania skóra jest miękka i nawilżona, jednak jeśli ktoś ma suchą skórę tak jak ja od czasu do czasu musi użyć czegoś mocniejszego. Jeśli chodzi o działanie wyszczuplające i antycellulitowe…. Absolutnie takiego nie posiada. Potrafię zrozumieć, że kosmetyk nie jest w stanie wyszczuplić, wiadomo cudów nie ma, ale od kosmetyków antycellulitowych wymagam chociaż minimalnego efektu. Nie zauważyłam żadnego ujędrnienia, lepszego napięcia skóry, o redukcji cellulitu już nie wspominając. Muszę przyznać, że jestem bardzo rozczarowana tym produktem. Pod przykrywką kosmetyku zwalczającego cellulit kupiłam wodnisty balsam, o kiepskich właściwościach nawilżających.

Czy i Wy dałyście się naciąć temu ‘przyjemniaczkowi’ w ślicznym opakowaniu?