Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rituals. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rituals. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 lutego 2024

Eukaliptusowa pomadka do ust z masłem shea Rituals

Pomadka do ust i krem do rąk to dwa kosmetyki, których nigdy nie może zabraknąć w mojej kosmetyczce. Przeważnie mam je ze sobą w torebce. Niedawno skusiłam się na nowy balsam do ust Rituals Repair z masłem shea i eukaliptusem
 

Produkt mieści się w bardzo eleganckim, srebrnym opakowaniu. W celu jego otwarcia należy nacisnąć przycisk z logo. Opakowanie jest solidne i prezentuje się na prawdę ładnie. Sztyft ma lekką konsystencję, łatwo sunie po skórze. Pozostawia delikatną, śliską warstwę na ustach. Balsam jest bardzo komfortowy w noszeniu, ale dosyć szybko się zjada. Nawilżenie ust oceniam na 4-kę. Lubię efekt jaki daje, ale mam wrażenie, że jest on krótkotrwały. Produkt kosztuje 59 zł, więc nie jest to mało. Z pewnością płacimy za markę i opakowanie. 
 
balsam do ust Rituals Repair z masłem shea i eukaliptusem skład


Przyznam szczerze, że polubiłam ten produkt, mimo że szybko się kończy. Z chęcią poznam również inne wersje, może nawet skuszę się na te z kolorem. 
 

Używacie balsamów do ust czy wolicie szminki?

poniedziałek, 29 sierpnia 2022

Mini zestaw Rituals – czy warto kupić?

 

Jeśli mnie śledzicie, to zapewne zauważyliście, że kosmetyki Rituals regularnie pojawiają się na moim blogu. Jak już kupię jedną rzecz i się u mnie sprawdzi, to mam ochotę na więcej. Tak właśnie było z Rituals ;). Kosmetyki tej marki są dosyć drogie, ale można je kupić w mniejszych pojemnościach, chociażby w tzw. trial set. Na zdjęciach widzicie mój ulubiony zapach The Ritual of Happy Buddha, który jakiś czas temu zmienił nazwę na The Ritual of Mehr i kolor opakowań na żółty. Nuty zapachowe tej linii kryją w sobie orzeźwiającą pomarańczę i drzewo cedrowe

 

mały zestaw Rituals

Mały zestaw składający się z pianki pod prysznic 50 ml, kremu do ciała 70 ml oraz peelingu 125 ml kosztuje w cenie regularnej 65 zł i dostępny jest np. w perfumerii Douglas. O piankach Rituals pisałam Wam już na blogu. W ramach podsumowania powiem, że ślicznie pachną, przyjemnie się myje nimi ciało, niestety szybko dobijają dna.

 

Pianka pod prysznic Rituals

 

Krem do ciała ma raczej treściwą konsystencję. Zostawia na skórze ochronną warstwę. Mam wrażenie, że mimo bogatej formuły działanie nawilżające jest dosyć przeciętne, ale doznania zapachowe i dobra wydajność to wynagradzają. 

 

the ritual of mehr peeling do ciała


Dużym zaskoczeniem był peeling do ciała. Super rozprowadza się na skórze. Ma bardzo przyjemną konsystencję i zapach, który wypełnia łazienkę na długi czas. Pewnie sięgałabym po niego znacznie częściej, gdyby nie wysoka cena. Poza tym, do wad produktów do ciała Rituals mogę zaliczyć to, że szybko się kończą. Pielęgnacja twarzy jest ze mną znacznie dłużej, ale pianki i peelingi znikają w błyskawicznym tempie. Czy do nich wrócę? Pewnie tak, bo jestem uzależniona od ich zapachów ;) 


Znacie kosmetyki Rituals? Lubicie pachnące produkty do pielęgnacji ciała?

 

 

czwartek, 30 grudnia 2021

Pachnąca odżywka do włosów Rituals the Ritual of Ayurveda

Lubię, gdy ładny zapach utrzymuje się na włosach po umyciu. Niestety nie każdy szampon czy odżywka są wyczuwalne po wysuszeniu czupryny. Udało mi się, jednak znaleźć produkt, który spełnia moje oczekiwania w tej kwestii. Z tytułu posta możecie domyślić się, że chodzi o odżywkę do włosów Rituals the Ritual of Ayurveda. Marka Rituals ma w swojej ofercie kilka odżywek do włosów i kupując swoją kierowałam się głównie nutami zapachowymi. Opis działania każdej serii jest do siebie bardzo podobny, więc ciężko było mi dokonać wyboru na tej podstawie. 
 


Wybrana przeze mnie czerwona wersja z olejem arganowym ma nadawać włosom połysk i gładkość, ułatwiać ich układanie oraz je nawilżać. Kosmetyk nie zawiera silikonu i parabenów. Produkt znajduje się w tubie z elastycznego plastiku. Za 200 ml kosmetyku trzeba zapłacić ok. 45 zł. Swoją kupiłam na zagranicznej stornie Douglas, natomiast w Polsce, na ten moment dostępna jest tylko odżywka the Ritual of Mehr (to mój ulubiony zapach!). 


Konsystencja jest kremowa, ale nie mocno zbita. Niewielka ilość wystarcza na jednorazową aplikację. Kosmetyk wygładza włosy i wydobywa ich błysk. Przy moich prostych pasmach, zdarza się, że gumka dosłownie zjeżdża mi z kucyka. Nawilża, ale nie zaliczyłabym jej do mocno regenerujących kosmetyków. Po jej użyciu nie ma problemu z rozczesaniem włosów, więc w zasadzie wszystkie obietnice zostały spełnione. W gratisie dostajemy ładny zapach, który unosi się nie tylko pod prysznicem, ale także w ciągu dnia na włosach. 
 
the Ritual of Ayurveda ODŻYWKA


Moim zdaniem jest to fajny produkt do codziennego użytku, który dba o czuprynę. Prawdopodobnie nie sprawdzi się do włosów bardzo zniszczonych i przesuszonych, które wymagają dogłębnej regeneracji, ale od tego mamy przecież maski i oleje. Żałuję, że odżywka nie jest tańsza, bo chętnie sięgałabym po nią częściej. 
 

Znacie ten produkt? Na co zwracacie uwagę przy zakupie odżywek do włosów? 
 
 
 
 

Wpis nie jest sponsorowany, produkt kupiłam samodzielnie. Wpis zawiera link afiliacyjny.

wtorek, 23 listopada 2021

Black Friday Week – moje zakupy

W tym roku Black Friday przypada na 26 listopada, ale wiele sklepów rozciągnęło promocje na cały tydzień, a nawet dwa tygodnie. Przyznam szczerze, że trochę zgłupiałam w gąszczu okazji i wydawało mi się, że czarny piątek jest już za nami. Dzisiaj pokażę Wam moje zakupy kosmetyczne z ostatnich dni. 
 

 

Większa cześć nowości pochodzi z Yves Rocher. Skorzystałam z zakładki ‘sale’ i uzupełniłam zapas żeli pod prysznic. Kupiłam limitkę z kiwi oraz owocowy żel z czarną porzeczką i cytrusami. Do zamówienia dorzuciłam zestaw upominkowy ze świątecznej serii o zapachu jeżyny.  
 
 
Yves rocher edycja świąteczna
Yves rocher słodka jeżyna krem

 
Słodka jeżyna to dla mnie strzał w dziesiątkę. Podoba mi się zarówno design opakowań jak i sam zapach produktów. Jeśli szukacie prezentów dla bliskich, to warto zerknąć na tegoroczne zestawy świąteczne Yves Rocher. Mnie szczególnie kusi linia o zapachu pomarańczy w czekoladzie. W gratisie do zamówienia dostałam żel pod prysznic i krem do rąk z arganem
 
Yves Rocher krem do rąk

Moja maska do włosów dobiła dna, więc postanowiłam się rozpieścić odżywką Rituals The Ritual of Ayurveda. Mam nadzieję, że będę z niej zadowolona, bo do tanich nie należy. Nie mam problemu z kupnem drożnych kosmetyków do pielęgnacji twarzy, ale do tej pory kupowałam głównie kosmetyki drogeryjne do włosów. Ciekawa jestem, czy zauważę różnicę. Na razie mogę Wam powiedzieć, że odżywka ma nieziemski zapach. 
 
Solny peeling do ciała

Kupiłam dwa peelingi do ciała. Zdzierak Rituals skończył się w tempie ekspresowym, więc musiałam poszukać zastępstwa. Na zdjęciu widzicie peeling cukrowy organic shop z mango oraz peeling solny o tajemniczej nazwie You make my heart melt z Douglas. 
 
krem do depilacji eveline

W drogerii internetowej Notino zamówiłam krem do depilacji Eveline i klika drobiazgów, które nie załapały się do zdjęcia. Zaopatrzyłam się też w kolejne opakowanie ulubionego kremu myjącego The Ritual of Namaste Velvety Smooth Cleansing Foam. Już wspominałam Wam o piance i toniku z tej serii, ale myślę, że krem myjący jest na tyle fajny, że zasługuje na oddzielny wpis.

Nie mogło się obyć bez zakupów ubraniowych, ale te pokaże Wam w osobnym wpisie. Oczywiście pod warunkiem, że coś będzie na mnie pasować. Zakupy online to wygoda, dlatego we wpisie znajdziecie linki afiliacyjne do sklepów internetowych, ale też ryzyko. Nie zawsze ubrania, które prezentują się świetnie na stronie spełniają moje oczekiwania pod względem jakości lub po prostu źle na mnie leżą. Nie będę się rozpisywać co do rozmiarówki, bo już kilka razy nie trafiłam z rozmiarem. Mam nadzieję, że tym razem dopisze mi szczęście.
 

Planujecie zakupy z okazji Black Friday?
 
 

wtorek, 16 listopada 2021

Zestaw prezentowy Rituals – The Ritual of Karma


 
Święta coraz bliżej, co prawda mamy połowę listopada, ale wiem, że wśród Was jest sporo osób, które już powoli myślą o prezentach. Przyznam szczerze, że nie lubię zostawiać takich rzeczy na ostatnią chwilę. Sporo się u mnie dzieje, a w zabieganym życiu, planowanie to podstawa.

Dzisiaj chciałam pokazać Wam jeden z zestawów prezentowych Rituals. Marka ma w swojej ofercie różne zestawy upominkowe, te większe znajdują się w eleganckich pudełkach z bilecikiem, więc nie potrzebujemy dodatkowego opakowania. Zestaw, który widzicie na zdjęciu pochodzi z Douglas i kosztuje ok. 200 zł. Niebieska linia nosi nazwę The Ritual of Karma i kryje w sobie świeże nuty zapachowe z białą herbatą

Zestaw prezentowy Rituals niebieski

O piankach Rituals mogliście już wcześniej przeczytać na moim blogu. Produkty mają ładne, intensywne zapachy, które długo utrzymują się na skórze i w łazience. Pianki w wersji mini szybko się kończą, ale te pełnowymiarowe wypadają znacznie lepiej pod względem wydajności. Po naciśnięciu dozownika żel zmienia się w puszystą pianę. Miałam kilka wersji tych pianek i zauważyłam, że pompki różnie działają. Niektóre dosyć ciężko się naciska, inne wręcz ‘strzelają’ produktem przy lekkim naciśnięciu. Nie wiem, czy jest na to reguła. Jeśli macie jakieś doświadczania w tej kwestii to dajcie znać w komentarzu. 

Peeling the Ritual of Karma

Na uwagę zasługują peelingi Rituals. Mają ciekawą konsystencję, olejową fazę i cudowne zapachy. Zdarzało się, że używałam peelingu, a potem myłam się żelem pod prysznic, a zapach peelingu i tak zostawał na skórze. Gdyby nie wysoka cena, to używałabym ich cały czas. Fajnie wygładzają skórę i przyjemnie się ich używa. 

Mgiełka do ciała Rituals

W moim zestawie znalazła się mgiełka do ciała i włosów oraz masło do ciała. Myślę, że zestawy z zapachami wychodzą korzystanie, ponieważ mgiełka podnosi wartość zestawu. Oddzielnie kosztuje około 80 zł. Zapach nie ulatnia się szybko, jak to często bywa w przypadku mgiełek, ale nie jest przy tym nachalny czy przytłaczający. Szklany flakon wygląda elegancko, jest masywny, ładnie prezentuje się na toaletce.
 
krem do ciała Rituals


Krem do ciała ma treściwą konsystencję i potrzebuje chwili, żeby się wchłonąć. Nie jest tłusty, ale bogata formuła zostawia lekko wyczuwalną warstwę. Świetnie sprawdza się do wysuszonej skóry i na chłodniejsze dni, gdy ciało potrzebuje szczególnej uwagi i nawilżenia. 

Obecnie na stronie Douglas nie widzę tego zestawu w wersji niebieskiej, natomiast lada moment ma się pojawić identyczny zestaw w kolorze pomarańczowym w cenie 205 zł. Pomarańczowa seria czyli The Ritual of Mehr, to moja ulubiona, więc mogę ją Wam polecić. Poniżej wklejam Wam też linki afiliacyjne do innych zestawów, w różnych przedziałach cenowych.
 


Znacie zestawy upominkowe Rituals? 
Ucieszylibyście się z takiego prezentu?
 
 

sobota, 7 sierpnia 2021

Czy warto kupić pianki Rituals?


Lubię poznawać nowe marki i jedną z nich jest Rituals. Pewnie zauważyliście, że na blogu pojawia się coraz więcej produktów tej firmy. Mam do nich łatwy dostęp, poza tym są dosyć popularne wśród moich znajomych, dlatego stwierdziłam, że ja także je przetestuję. Mam już nawet swoich ulubieńców, kto nie widział klika tutaj i tutaj
 
żel pod prysznic Rituals

Wydaje mi się, że pianki to jedne z chętniej kupowanych kosmetyków Rituals. Do wyboru mamy szeroką gamę zapachów, a każda buteleczka kusi kolorowym opakowaniem. W sprzedaży dostępne są zarówno miniwersje jak i większe butelki. Mam 3 różne pojemności: 200 ml, 150 ml oraz 50 ml. Zapachy, które wybrałam to The Ritual of Holi, The Ritual of Karma, The Ritual of Mehr (dawniej w pomarańczowym opakowaniu pod nazwą The Ritual of Happy Buddha). 

The Ritual of Mehr

Pianki mają formę żelu, który po wyciśnięciu z opakowania zmienia się w gęstą, puszystą pianę. Są mocno perfumowane i dobrze wyczuwalne na skórze oraz w łazience. Mimo intensywnej woni, nie drażnią. Kompozycja zapachowa jest fajnie dobrana, dlatego kąpiel z nimi to czysta przyjemność. Nie wysuszają skóry, dobrze oczyszczają. Świetnie sprawdzają się pod prysznicem podczas golenia. Niestety mają też swoje wady: szybko się kończą (zwłaszcza wersje 50 ml!), a do tanich nie należą (ok. 35 zł/ 200 ml).
 
Pianki Rituals

Myślę, że warto wspomnieć o zapachach, które zdecydowanie są mocną stroną tych pianek. The Ritual of Holi to kwiatowa kompozycja z grejpfrutem. Bardziej wyczuwalne są tutaj kwiatkowe składniki, zapach jest dosyć lekki, nie przytłacza ani nie jest mdły. The Ritual of Karma to świeży, lekko orzeźwiający zapach z białą herbatą. The Ritual of Mehr (dawniej The Ritual of Happy Buddha) to mój ulubiony wariant, który kryje w sobie słodką pomarańczę i drzewo cedrowe.

Wracając do pytania z tytułu wpisu, muszę stwierdzić, że są to bardzo przyjemne produkty, po które warto sięgnąć od czasu do czasu dla urozmaicenia. Niestety mała wydajność i wysoka cena trochę zniechęcają do regularnych zakupów. 
 

Miałyście okazję używać pianek pod prysznic Rituals? 
 
 

niedziela, 1 sierpnia 2021

Coś innego… te kosmetyki mnie zaskoczyły

Szukając tematu na nowy wpis, wpadłam na pomysł podzielenia się z Wami kilkoma kosmetykami, które mnie zaskoczyły. Nieraz się zdarza, że produkt jest świetny i zaskakuje działaniem, lub tak kiepski, że trudno ukryć rozczarowanie. Postanowiłam podejść do tematu trochę inaczej i na mojej liście nie skupiałam się tylko na działaniu. Czujecie się zaintrygowani? Jeśli tak, to zapraszam do czytania ;) 
 

Na szczycie listy są balsamy do ust Botanical Organic LAURA CONTI. Sztyfty znajdują się w papierowych opakowaniach, które wysuwa się od dołu przy pomocy palca. Formuła balsamu jest bardzo zbita i nie da się jej od razu nałożyć na usta. Trzeba lekko ogrzać zawartość np. poprzez przytrzymania produktu na ustach. Myślę, że jest to fajna opcja, dla osób które zwracają uwagę na opakowania wolne od plastiku. Mimo, że aplikacja może być trochę uciążliwa, to cieszę się, że pojawiają się takie ekologiczne rozwiązania. 
 
żel pod prysznic Weleda z arniką

Kolejnym produktem, który chciałam Wam pokazać jest żel pod prysznic Weleda z arniką. Muszę przyznać, że do tej pory nie miałam kosmetyku myjącego o tak specyficznym zapachu. Żel ma mocny, ziołowy aromat, który unosi się w łazience. Zapach mnie nie drażnił, ale był tak ‘inny’, że od razu zwróciłam na niego uwagę. 
 
balsam do ust Weleda Skin Food

Podobne wrażenia miałam w styczności z balsamem do ust Weleda Skin Food Lip Balm. Zapach produktu jest ziołowy, ale tutaj dochodzi jeszcze specyficzny smak. Szkoda, że szybko znika z ust, bo lubię ziołowo-mentolowe klimaty i mogłabym się z nim polubić. 
 
balsam do rąk Rituals The Ritual of Sakura


Na uwagę zasługuje balsam do rąk Rituals The Ritual of Sakura. Kosmetyk jest niezwykle wydajny, ze względu na swoją lekką, szybko wchłaniającą się konsystencję. Połączenie lekkiej formuły z porządnym działaniem mile mnie zaskoczyło. Mam nadzieję, że jesienią i zimną, gdy moje dłonie stają się bardziej wymagające, również stanie na wysokości zadania. 
 

Znacie któryś z tych kosmetyków? 
Jaki produkt Was ostatnio zaskoczył? 
 
 

sobota, 22 maja 2021

Przegląd moich peelingów i balsamów do ciała


 
Przy okazji porządków kosmetycznych, zrobiłam przegląd peelingów i balsamów do ciała. Dzisiejszy wpis będzie poświęcony produktom do pielęgnacji ciała. Czego obecnie używam? Z czego jestem zadowolona, a co mnie rozczarowało? Jeśli jesteście ciekawi odpowiedzi na te pytania zapraszam do lektury.

Ze względu na zbliżające się lato zaczęłam bardziej przykładać się do złuszczania martwego naskórka. Mam 3 peelingi oraz pumeks w proszku, którego nie ma na zdjeciach. Najczęściej używam właśnie jego na przemian ze zdzierakiem Soraya z serii Healthy Body Diet. Kosmetyk ma przyjemny, słodki zapach. Jest ostry i zbity. Dobrze usuwa martwy naskórek i jest bardzo wydajny. 

Peelingi do ciała Rituals

Peelingi Rituals to małe 125 gramowe wersje z zestawów upominkowych. Pochodzą z serii The Ritual of Happy Buddha i The Ritual of Karma. Oba ciągle czekają na swoją kolej, mimo że kusi mnie, aby wreszcie któryś z nich otworzyć i przetestować. 

Solverx balsam do ciała

Na tą chwilę mam otwarte 3 balsamy do ciała. O Solverx sensitive skin woman body balm mogliście już przeczytać na blogu. Nie jestem z niego zadowolona i cieszę się, że już się kończy. Długo się wchłania i słabo nawilża, w związku z czym niechętnie po niego sięgam. Lepiej wypadł balsam Dove o zapachu pistacji i magnolii, jednak dosyć szybko mi się znudził, dlatego otworzyłam miniaturę Rituals. W zapasie czekają 2 kosmetyki. Balsam do ciała The Rituals of Karma oraz perfumowany Avon Attraction Sensation. Bardzo lubię perfumy o tym zapachu, dlatego myślę, że balsam też mi się spodoba.

kawowe serum wyszczuplająco-drenujące Evelin

Na zdjęciu widzicie kawowe serum wyszczuplająco-drenujące Eveline. Ostatnio poszło w odstawkę ze względu na efekt chłodzący, który lubię latem, ale jak sami wiecie pogoda ostatnio nie dopisuje. Chętnie wrócę do tego kosmetyku wraz z nadejściem cieplejszych dni. 


Znacie któryś z tych produktów?
Lubicie używać peelingów i balsamów do ciała? 
 
 

poniedziałek, 29 marca 2021

Co przyniósł marzec i kwiecień?

Dzisiejszy wpis zatytułowałam 'co przyniósł marzec i kwiecień?', chociaż bardziej adekwatnym nagłówkiem byłoby 'co przyniósł listonosz?'. Pewnie domyślacie się, że dzisiejszy post będzie poświęcony kosmetycznym nowościom. Miałam wrażenie, że w ostatnim czasie tych paczek nie było dużo, ale jak zebrałam wszystko razem okazało się, że jest co pokazać. 

 


Na pierwszy ogień pójdzie dosyć spore zamówienie kosmetyków Rituals. Pewnie zauważyliście, że od pewnego czasu pojawiają się one coraz częściej na blogu. Korzystam z okazji, że mam do nich łatwy dostęp. Kilka pierwszych produktów świetnie się u mnie sprawdziło, a kolejne coraz mocniej mnie ciekawią, dlatego postanowiłam poznać bliżej tą markę. Skusiłam się na krem do rąk The Ritual of Sakura oraz piankę pod prysznic The Ritual of Holi. 

 

kosmetyki Rituals
 

O delikatnej piance do mycia twarzy The Ritual of Namaste pisałam Wam już wcześniej. Spisała się u mnie na tyle dobrze, że kupiłam kolejne opakowanie. Zachęcona działaniem serii The Ritual of Namaste postanowiłam przetestować, również piankę do mycia twarzy Velvety Smooth Cleansing Foam.

 

The Ritual of Mehr

 

W gratisie dostałam zestaw składający się z mini pianki do mycia ciała oraz odświeżacza powietrza z serii The Ritual of Mehr, która wcześniej nazywała się The Ritual of Happy Buddha. Starą serię znam i chętnie sprawdzę, czy rzeczywiście zapach został 'odświeżony'.

 

Suchy olejek nuxe

Skończyła mi się miniaturka suchego olejku Nuxe Huile Prodigieuse. Nie spodziewałam się, że ten produkt będzie taki dobry. Nakładałam go na twarz pod krem i jego działanie mnie zachwyciło, dlatego zamówiłam duże opakowanie. 

 

Nuxe masełko do ust

 

Wiele dobrego słyszałam o sławnym balsamie do ust Reve de Miel oraz kremie do rąk z tej samej serii. Mimo, że mam sporo pielęgnacyjnych kosmetyków do ust, spełniłam swoją zachciankę. Pierwsze testy już za mną, a wrażenia jak na razie bardzo pozytywne. 

 

henna do brwi delia

 

Moją kosmetyczkę zasilił nawilżający podkład Max Factor Miracle Second Skin Hybrid Foundation oraz nowa pudrowa henna do brwi Delia

 

Weleda balsam do ust
 

Do testów dostałam zestaw Weleda składający się z balsamu do ust Skin Food Lip Butter, mini żelu pod prysznic oraz delikatnego szamponu i żelu do mycia ciała z serii baby. Fajnie, że wreszcie uda mi się poznać tą markę.

 

Skusiliście się ostatnio na coś nowego czy raczej ograniczyliście zakupy, chociażby przez zamknięte galerie handlowe?


 

niedziela, 3 stycznia 2021

Delikatne oczyszczanie – pianka do mycia twarzy, która nie wysusza skóry


Oczyszczanie twarzy to niezwykle ważny krok w pielęgnacji. Warto dobrze umyć buzię, aby pozbyć się z niej resztek makijażu, kurzu, nadmiaru sebum i innych zanieczyszczeń, które gromadzą się w ciągu dnia. Mimo, że mam skórę tłustą, to staram się unikać mocno wysuszających środków do mycia twarzy. Paradoksalnie, w dłuższej perspektywie wzmagają wydzielanie sebum i przetłuszczanie się skóry. Zazwyczaj do demakijażu używam płynu micelarnego, a potem zmywam go żelem lub pianką do mycia twarzy. Rano używam tylko żelu lub pianki. 
 
Dzisiaj chciałam opowiedzieć Wam o bardzo przyjemnym produkcie Rituals - piance do mycia twarzy z serii The Rituals of Namaste. Jakiś czas temu pisałam Wam o toniku z tej linii (recenzja).
 
The Rituals of Namaste tonik
 
Kosmetyk zamknięty jest w eleganckim, minimalistycznym opakowaniu, zachowanym w złoto-białej kolorystyce. Już na pierwszy rzut oka, widać, że mamy do czynienia z kosmetykiem z wyższej półki. Butelka z pompką mieści 150 ml. Wystarczy jedno naciśniecie do wytworzenia puszystej piany, która spokojnie wystarcza na umycie twarzy. Pianka ma delikatny, przyjemny zapach. Fajnie współgra z szczoteczką soniczną Luna Foreo, o której pisałam tutaj. Delikatnie, ale dokładnie oczyszcza skórę. Nie powoduje podrażnienia, przesuszenia czy ściągnięcia skóry. Cera po jej aplikacji jest miękka i przyjemnie czysta. Dzięki zawartości naturalnych składników – lotosu i moringi koi i pielęgnuje skórę. 

Skład
 
Aqua/Water, Glycerin, Coco-Glucoside, Sodium Coco-Glucoside Tartrate, Caprylyl/Capryl Glucoside, Moringa Pterygosperma Seed Extract, Nelumbo Nucifera Flower Extract, Ethyl Lauroyl Arginate HCl, Glyceryl Oleate, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Maltodextrin, Lecithin, Ascorbyl Palmitate, Tocopherol, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol, Linalool, Benzyl Salicylate, Parfum/Fragrance.


Produkt jest wydajny, z czego bardzo się cieszę, bo jego cena regularna wynosi 55 zł. Bardzo polubiłam ten kosmetyk i choć nie należy do najtańszych to myślę, że od czasu do czasu warto dać się rozpieścić.
 
 
Znacie kosmetyki Rituals?
Macie swoich ulubieńców?
 
 
 
 

niedziela, 6 grudnia 2020

Kolejna porcja nowości z Black Friday

W ostatnim wpisie pokazywałam Wam nowości, które trafiły do mojej garderoby. W dzisiejszym poście, zgodnie z obietnicą, skupię się na części kosmetycznej. Czarny Piątek, a w zasadzie czarny tydzień był świetną okazją do uzupełnienia zapasów i poznania produktów, na które od dawna miałam ochotę. Większość z nich to kosmetyki Rituals, które zamówiłam w internetowej drogerii Douglas. Skusiłam się m.in. na travel set z serii Ritual of Happy Buddha.

 

Na zdjęciu widzicie zestaw toników-mgiełek do twarzy Mario Badescu w świątecznym opakowaniu. Każda z buteleczek ma 59 ml, więc rozmiar jest idealny na wyjazdy.

 

Mario Badescu tonik

 

Jakiś czas temu pisałam Wam o toniku Rituals, The Ritual of Namaste.  Polubiłam go na tyle, że dokupiłam piankę, która pięknie pachnie i jest bardzo delikatna dla skóry.

 

zestaw prezentowy rituals

Moje upodobania do zapachów i zestawów świątecznych Rituals sprawiły, że nie poprzestałam na zestawie miniatur z pierwszego zdjęcia. Do zacnego grona dołączył duży, niebieski zestaw The Ritual of Karma skrywający piankę pod prysznic, peeling do ciała, balsam do ciała oraz mgiełkę.


rituals the ritual of karma

 

Zima i jesień nie należą do moich ulubionych pór roku. Nie odmawiam im uroku, ale straszny ze mnie zmarzluch i po prostu ciężko znoszę panującą aurę, dlatego chętnie przywołuję lato. Ostatnio często towarzyszy mi mgiełka do ciała NOU Cherry Blossom, która pozostawia na skórze piękny, nienachalny zapach. Kompozycja kwiatowa zawiera aromaty piwonii, wiśni, jaśminu, róży, fiołków i brzoskwini, zbudowanych na bazie drzewnych nut i piżma.  Jest to słodki zapach, który jednak nie przytłacza i nadaje się praktycznie na każdą okazję. Mgiełka dostępna jest w Rossmannie, w cenie ok. 30 zł.


mgiełka do ciała NOU Cherry Blossom

Mam wrażenie, że zimą najbardziej cierpią moje usta i dłonie, dlatego nie mogło obyć się bez ochronnej pomadki do ust. Właśnie zaczęłam opakowanie bebe 3in1 Repair Balm. Za jakiś czas pojawi się na blogu jej recenzja.


bebe 3in1 Repair Balm

Niebieski kardigan pochodzi z Orsay i nie jest to jedyna rzecz, którą kupiłam podczas black Friday. Orsay kusiło fajnymi promocjami, z których z chęcią skorzystałam, jednak wszystkie przesyłki przyszły na adres rodziców, więc nie udało mi się zrobić zdjęć.


Udało się Wam upolować jakieś perełki podczas czarnego tygodnia? 

Pochwalcie się swoimi zakupami w komentarzach :)


 

piątek, 24 lipca 2020

Mój wieczorny rytuał z tonikiem Rituals The Ritual of Namaste



Marka Rituals ciekawiła mnie od dłuższego czasu. Sporo dobrego czytałam o piankach, mydłach i żelach pod prysznic. Myślałam przez chwilę o zakupie zestawu upominkowego z kosmetykami do kąpieli, ale ostatecznie stwierdzałam, że bardziej interesuje mnie pielęgnacja twarzy. Traf chciał, że akurat kończył mi się tonik, więc właśnie to on wylądował w moim koszyku. Skusiłam się na produkt z serii The Ritual of Namaste.



Na stronie Rituals przeczytamy

„Twoja uduchowiona pielęgnacja skóry nie jest kompletna bez toniku – a kolekcja The Ritual of Namaste oferuje najskuteczniej oczyszczający i kojący. Odpowiednia dla skóry normalnej, suchej i wrażliwej naturalna formuła pomaga ukoić skórę, jednocześnie chroniąc ją przed szkodliwym wpływem środowiska – a wszystko to dzięki odżywczym składnikom lotosu, róży indyjskiej i aloesu.”

tonik rituals


Tonik znajduje się w eleganckim opakowaniu o pojemności 250 ml. Butelka jest masywna, wykonana z grubego plastiku, zakończona złotą zakrętką. Wizualnie produkt od razu przypadł mi do gustu, z resztą na pierwszy rzut oka widać, że to kosmetyk z wyższej półki ;).

Stosowałam go z użyciem płatków kosmetycznych i bez. Przy drugiej opcji wylewałam odrobinkę na dłonie i rozprowadzałam płyn na skórze i właśnie to rozwiązanie przypadło mi do gustu. Produkt jest delikatny w działaniu. Nie przesusza, nie powoduje podrażnień. Koi skórę i przygotowuje ją na przyjęcie serum czy kremu.


Skład

Aqua/Water, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Rosa Damascena Flower Water, Glycerin, Phragmites Kharka Extract, Poria Cocos Extract, Nelumbo Nucifera Flower Extract, Alpha-Glucan Oligosaccharide, Polyglyceryl-10 Laurate, Tocopherol, Citric Acid, Sodium Citrate, Sodium Hydroxide, Potassium Sorbate, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol, Citronellol.


Polubiłam ten kosmetyk za przyjemne działanie. Co prawda, ma dosyć specyficzny zapach, który nie jest wyczuwalny na skórze. Jego wadą może być cena, która nie należy do najniższych, bo za buteleczkę trzeba zapłacić ok. 50 zł. Na szczęście jest wydajny, zwłaszcza gdy używa się go bezpośrednio na skórę bez użycia wacików. Fajnie było go przetestować i myślę, że będę do niego wracać od czasu do czasu, jednak nie wiem czy zagości na stałe w mojej łazience. 50 zł za tonik to sporo i wydaje mi się, że lepiej zainwestować więcej w porządny krem.


Znacie markę Rituals?
Myślicie, że warto wydać więcej na tonik?