poniedziałek, 22 czerwca 2026

Jak soczewki fakijne zmieniły moje życie – część 1

Decyzja o korekcji wzroku była jedną z tych, które dojrzewają latami. U mnie trwało to prawie dekadę. Dziś, z perspektywy czasu, wiem, że była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.

Podjęcie decyzji i wybór kliniki

O operacji korekcji wzroku myślałam już praktycznie od 10 lat. Miałam dużą wadę wzroku, która znacząco ograniczała moje codzienne funkcjonowanie. Noszenie okularów i soczewek kontaktowych było uciążliwe, a w niektórych sytuacjach wręcz uniemożliwiało normalne życie. Zrezygnowałam m.in. z basenu czy zjeżdżalni w aquaparkach, bo nie czułam się komfortowo ani bezpiecznie.



Sama myśl o operacji zawsze napawała mnie ogromnym stresem. Bałam się powikłań, bólu i nieodwracalnych konsekwencji, dlatego przez lata odkładałam decyzję „na później”. Jednak na przestrzeni tych 10 lat techniki operacyjne bardzo się rozwinęły. Coraz częściej słyszałam pozytywne historie od osób, które zdecydowały się na korekcję wzroku.

Przełomem była rozmowa z koleżanką, która poleciła mi klinikę, w której sama miała wykonaną laserową korekcję wzroku. To właśnie dzięki niej zdecydowałam się na wizytę ewaluacyjną, która ostatecznie otworzyła mi oczy na inne możliwości.


Dlaczego nie laser?

Podczas szczegółowych badań okazało się, że laserowa korekcja wzroku nie jest dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Ze względu na wysoką wadę wzroku — -7,5 oraz -6,5 — oraz indywidualną budowę oka, lekarka stanowczo odradziła mi operację laserową. Zamiast tego zaproponowała wszczepienie soczewek fakijnych wewnątrz oka.

Muszę przyznać, że w tamtym momencie było to dla mnie ogromne zaskoczenie. Przez długi czas nastawiałam się właśnie na laser, dlatego perspektywa wszczepienia implantów wydawała mi się wręcz przerażająca. Dodatkowo zabieg ten wiązał się ze znacznie wyższym kosztem, a ja nie znałam nikogo, kto wcześniej zdecydował się na taką operację. W mojej głowie pojawiło się mnóstwo wątpliwości i przez chwilę byłam nawet przekonana, że po prostu zrezygnuję z korekcji wzroku. 

Dopiero po dokładnym przeanalizowaniu wszystkich „za” i „przeciw”, rozmowach z lekarzami oraz dzięki ogromnemu wsparciu mojego męża zdecydowałam się zrobić ten krok. Warto wspomnieć, że zabieg jest odwracalny, ponieważ soczewkę umieszcza się przed naturalną soczewką oka. Moja budowa oka pozwalała na umieszczenie implantu bez ryzyka podwyższonego ciśnienia wewnątrzgałkowego.

oko soczewki fakijne

Koszty zabiegu i sam zabieg

Koszty zabiegu z użyciem soczewek fakijnych są wysokie i zależą przede wszystkim od rodzaju soczewek, które są produkowane indywidualnie, zgodnie z kształtem oka oraz wielkością wady wzroku. Im większa wada, tym cena zabiegu wzrasta. Z tego, co się orientowałam, przy podobnej wadzie wzroku w renomowanej klinice w Polsce koszt wynosi około 8–12 tysięcy złotych za jedno oko.

Sam zabieg jest krótki. Dzień przed operacją otrzymałam środki uspokajające do zażycia na noc, a rano mąż zawiózł mnie do kliniki. Cała procedura trwała łącznie około 15 minut. Podczas zabiegu dostałam rozwórkę do oczu, która uniemożliwiała ich zamknięcie. Lekarz wykonał niewielkie nacięcie, przez które włożył soczewkę do oka. Odczucia były bardzo nieprzyjemne — czułam silny nacisk na gałkę oczną, polewanie oka płynem oraz widziałam migające punkty światła na suficie. Nie był to ból, raczej intensywny dyskomfort.

Na koniec dostałam maść do oka, która praktycznie je „zakleiła”, przez co po zabiegu widziałam bardzo niewyraźnie. Dostałam okulary przeciwsłoneczne, a pielęgniarka wyprowadziła mnie na korytarz i przekazała pod opiekę męża, który zaprowadził mnie do samochodu i odwiózł do domu.

Po lekach uspokajających byłam bardzo senna — praktycznie od razu po powrocie położyłam się spać. Przespałam niemal całe popołudnie oraz całą noc ciągiem. Rano miałam wizytę kontrolną w klinice, o której opowiem w kolejnej części wpisu.


Jeśli jesteście ciekawi jak wyglądała moja regeneracja po zabiegu, jakie miałam skutki uboczne oraz czy jestem zadowolona z zabiegu to zapraszam do kolejnej części, która niebawem ukaże się na blogu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Wasze komentarze, staram się na wszystkie odpowiadać na bieżąco.
Jeśli podoba Ci się mój blog, zapraszam do obserwowania, jeśli Twój mnie zainteresuje, dodam go do swojej listy czytelniczej :)