Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lovely. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lovely. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 października 2017

K’Lips nr 5 na moich ustach – recenzja


Pomadki K’Lips Lovely są dosyć znane w sieci. To właśnie na blogach zobaczyłam je po raz pierwszy i za sprawą wielu pozytywnych opinii zdecydowałam się na zakup. Zestaw nabyłam w trakcie poprzedniej promocji na kolorówkę w Rossmannie. W cenie regularnej można go dostać za 25,39 zł. 

klips pomadka i konturówka
zestaw klips rossmann

Zestaw składa się z płynnej pomadki oraz dopasowanej kolorystycznie konturówki. Takie rozwiązanie jest bardzo wygodne, ponieważ mamy pewność, że odcień kredki idealnie zgra się ze szminką. Kontur ust obrysowujemy ołówkiem, a środek wypełniamy pomadką. Przy zastosowaniu kredki możemy skorygować kształt ust, powiększyć je lub pomniejszyć według preferencji. Poza tym kreska trzyma w ryzach pomadkę, która nie rozlewa się poza granice warg.

k lips kolor 5 klips 5

Opakowanie zaopatrzone jest w pędzelek do aplikacji produktu, taki jak w błyszczykach. Szminka jest mocno kryjąca i matowa. Po nałożeniu zastyga na ustach, ale nie powoduje uczucia ściągnięcia. Charakteryzuje się bardzo dobrą trwałością, nie straszne jej jedzenie i picie. Ściera się równomiernie bez nieprzyjemnych niespodzianek w postaci smug czy nieestetycznych obwódek. Kolor nr 5 to ciemny, brudny róż i jestem w nim po prostu zakochana. Świetnie wygląda na ustach, pod warunkiem, że są w dobrej kondycji. Nie będzie się dobrze prezentować na suchych wargach z odstającymi skórkami. Jest to produkt z matowym wykończeniem, dlatego nie ma właściwości nawilżających. Przy długotrwałym stosowaniu może przesuszać. Używam jej okazjonalnie, co kilka dni i powiem, że jestem z niej bardzo zadowolona. Daje świetny kolor, ładne krycie i ma na prawdę dobrą trwałość, a to wszystko za ok. 25 zł, w promocji za połowę ceny. Czego chcieć więcej?

Miałyście styczność z pomadkami K’Lips? 
Jakie są Wasze wrażenia?


czwartek, 8 sierpnia 2013

Lovely Gloss like a gel - recenzja optymistycznego błękitu

Jak zapewne zauważyłyście ostatnio bardzo opuściłam się w prowadzeniu bloga. Wynika to z mojego pobytu w UK. Pewnie się domyślacie nie przyjechałam tutaj na wakacje, ale do pracy i to właśnie przez nią mój wolny czas został ograniczony do minimum. W październiku wracam i obiecuję, że postaram się rozkręcić trochę moją 'blogową działalność' ;). Na tym kończę moje wyjaśnienia i przechodzę do recenzji lakieru Lovely Gloss like a gel.


Zacznę od tego, że lakier, którego recenzję umieszczam dziś na blogu wpadł w moje ręce zupełnie przypadkowo. Na pewno, każda z nas pamięta jeszcze gorączkowy szał zakupów w Rossmannie podczas 40% obniżki cen. Otóż dałam się porwać zakupowemu szaleństwu i wrzuciłam lakier do koszyka, mimo że ostatnio cierpię na ich nadmiar. Urzekł mnie piękny, głęboki kolor (nr 134), który całkiem ładnie wychodzi na paznokciach. 

lovely gloss like a gel lakier


Lakier umieszczony jest w estetycznym opakowaniu, z wygodnym szerokim pędzelkiem, który umożliwia precyzyjną i wygodną aplikację. Aby uzyskać równe pokrycie paznokci trzeba nałożyć 2 cienkie warstwy. Wydaje mi się jednak, że z biegiem czasu delikatnie zgęstnieje i jedna aplikacja w zupełności wystarczy. Trwałość lakieru jest raczej standardowa i wynosi ok. 3 dni. Jest dostępny w przystępnej cenie 5,60 zł za 8 ml, natomiast mi udało się go kupić za 3,39 zł.

Mogłoby się wydawać, że lakier ma same zalety. Niestety to nie prawda. Specyfik paskudnie odbarwia paznokcie. Zazwyczaj nie używam bazy pod lakiery, gdyż uważam, że to strata czasu. Do tej pory nie zdarzyło mi się, żeby jakikolwiek lakier odbarwił mi pazurki, dlatego moje zdziwienie było dosyć spore. Lakier zmyłam kokosowym zmywaczem z Biedronki. Niestety paznokcie wyglądały jakby były sine. Pomalowałam je na czerwono, aby to ukryć, po zmyciu krwistej czerwieni paznokcie nadal były niebieskie od lakieru lovely. Myślę, że przebarwienia zeszły po ponad 2 tygodniach, nakładania innych lakierów i systematycznego zmywania ich. Niestety opisana wada dość mocno zraziła mnie do tego specyfiku, ciekawa jestem czy używając innych odcieni jest ten sam problem. Miała któraś z Was ten lakier? Miałyście także odbarwione płytki?




Dodam jeszcze, że siostra kupiła lakier Lovely UV shine nr 7 (zieleń widoczna na palcu wskazującym) i wg mnie ten wariant jest dużo lepszy, ponieważ wystarcza jedna warstwa do równego pokrycia paznokcia i nie ma mowy o przebarwionych płytkach. Jak widać, siostra ma nosa do kosmetyków, mimo że to ja prowadzę bloga kosmetycznego ;).