Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eveline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eveline. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 marca 2025

Duet Eveline Wonder Match: Podkład i Puder

Jako właścicielka problematycznej skóry, podkład i puder stanowią podstawę mojego codziennego makijażu. Nie tylko pomagają mi wyrównać koloryt cery, ale również maskują niedoskonałości i zapewniają trwałość makijażu przez cały dzień. Dziś chciałabym podzielić się moją opinią na temat dwóch produktów marki Eveline z linii Wonder Match: podkładu i pudru. Czy ten duet spełnił moje oczekiwania? 

Podkład Eveline Wonder Match

Podkład Eveline Wonder Match znajduje się w szklanej butelce z pompką. Opakowanie jest nie tylko praktyczne, ale również estetyczne. Głowną zaletą podkładu jest naturalny wygląd na skórze. Produkt zapewnia średnie krycie, które można stopniowo budować, co daje możliwość dostosowania makijażu do indywidualnych potrzeb i okazji. 
 


Jako fanka mocniejszego krycia, muszę przyznać, że choć Eveline Wonder Match wygląda naturalnie na skórze, czasami brakuje mi tego pełnego efektu krycia i muszę wspomagać się korektorem na niedoskonałości. 
 

Puder Eveline Wonder Match

Puder z tej samej linii to kolejny interesujący produkt. Jest drobno zmielony, co sprawia, że wtapia się w skórę. Dobrze współpracuje z podkładem, utrwalając makijaż i matując skórę bez efektu ciężkości. Nałożony w nadmiarze może delikatnie bielić skórę. 
 
Puder Eveline Wonder Match

Jego zaletą jest to, że dobrze wygląda pod oczami. Dzięki swojej drobnoziarnistej formule, nie zbiera się w załamaniach skóry i nie podkreśla drobnych zmarszczek. Jest przyjemny w użyciu, nie obciąża skóry, ale też nie trzyma jakoś specjalnie długo matu na mojej tłustej skórze.

Duet Eveline Wonder Match przeszedł test pozytywnie. Duży plus dostaje za naturalny wygląd na skórze. Na pewno wiele osób będzie zadowolonych z tych produktów i rzeczywiście do codziennego, lekkiego makijażu dobrze się one u mnie spisują. Na większe okazje potrzebuję jednak większego krycia i mocniejszego matowienia. Jeśli szukacie kosmetyków, które zapewnią Wam świeży i naturalny wygląd, Eveline Wonder Match to zestaw godny wypróbowania. 
 

Miałyście okazję poznać, któryś z tych produktów? 
 
 

środa, 12 lipca 2023

Przegląd moich podkładów

Około dwóch lat temu na blogu pojawiła się seria postów z przeglądem toaletki. Pomyślałam, że fajnie byłoby do tego wrócić i zobaczyć jak zmieniła się jej zawartość. Stary  wpis z podkładami, pudrami i korektorami znajdziecie tutaj. Miałam 3 podkłady, obecnie mam 6 sztuk. 
 


Porównanie podkładów Eveline Wonder Match Satin i Lumi mogliście zobaczyć na blogu, dlatego nie będę tutaj o nich pisać. Wspomnę tylko, że oba są godne uwagi, choć dla mnie lepsza jest wersja klasyczna.

W zestawieniu znajdziecie jeden krem bb marki ASOA. Jest to naturalny produkt, który niestety się u mnie nie sprawdza. Bardzo trudno go nałożyć, maże się po skórze, tworzy smugi, nakładany gąbką lub pędzlem jest totalnie niewidoczny. W dodatku ma nieprzyjemny zapach. Jego plusem jest filtr SPF15, więc pewnie go jeszcze trochę poużywam. 
 
Lirene Master wysokokryjący podkład odmładzający


Lirene Master wysokokryjący podkład odmładzający, ma płynną formułę, a butelka nie ma pompki. Miłym zaskoczeniem jest dobre krycie. Niestety podkład się utlenia. Mam trochę za ciemny kolor, który dodatkowo po czasie robi na buzi pomarańczkę. Prawdopodobnie pozbędę się go po lecie. Teraz używam go do przyciemniania innych podkładów.

Estee Lauder Double Wear to klasyka gatunku. Podkład na większe wyjścia o bardzo dobrym kryciu. Towarzyszył mi w dniu ślubu i kolor, który kupiłam dobrała mi makijażystka. Mam jednak wrażenie, że powinnam zdecydować się na jaśniejszy odcień.

Ostatnim produktem z zestawienia jest podkład mineralny Annabelle Minerals. Super opcja na lato, ponieważ podkład nie obciąża skóry. Trzeba jednak nauczyć się go aplikować, co zajmuje chwilę, zwłaszcza, jeśli nie mieliście wcześniej styczności z minerałami. 
 

Znacie któryś z tych produktów? Jaki jest Wasz ulubiony podkład?



wtorek, 14 lutego 2023

Porównanie podkładów Eveline Wonder Match Satin i Lumi


Wiele dobrego słyszałam o podkładzie Eveline Wonder Match, dlatego postanowiłam go przetestować. W międzyczasie, prócz wersji podstawowej pojawiła się, także rozświetlająca formuła o nazwie Eveline Wonder Match Lumi. W dzisiejszym wpisie postaram się porównać te dwa podkłady. 
 
Light Porcelain Eveline Wonder Match


Opakowania podkładów są do siebie bardzo podobne. Jest to masywna, szklana buteleczka z matowego szkła z pompką. Różnią się w zasadzie tylko detalami, takimi jak kolor zakrętki. Oba kosmetyki mam w kolorze nr 5. Są to dosyć jasne odcienie, mocno do siebie zbliżone, mimo, że ich nazwy są inne. Kolor Light Neutral wydaje się trochę jaśniejszy od Light Porcelain, ale jest to znikoma różnica, niewidoczna na skórze. 

Eveline wonder match porównanie kolorów

Klasyczna wersja Eveline Wonder Match ma satynowe wykończenie, w kierunku matowego. Jest to podkład o średnim kryciu, które można budować. Bardzo dobrze wygląda na skórze, jest dosyć lekki, nie tworzy efektu maski. Nie daje płaskiego matu, buzia wygląda naturalnie. Po przypudrowaniu trzyma się na tłustej skórze klika godzin i schodzi dosyć równomiernie. Nie powoduje przesuszania. Jest to bardzo komfortowy w noszeniu, średnio-kryjący podkład drogeryjny, do którego chętnie będę wracać.

Czym różni się wersja Lumi?

Eveline Wonder Match Lumi, jak sama nazwa wskazuje jest podkładem rozświetlającym. Ma delikatne drobinki, które mają odbijać światło i dodawać skórze blasku. O dziwo, poziom krycia jest mocno zbliżony do wersji klasycznej, co dla mnie jest dużym plusem. Trwałość tego podkładu jest trochę mniejsza, ale na jego korzyść przemawia filtr SPF20. Ogólnie nie przepadam za rozświetlającymi fluidami, bo nie chcą się trzymać na mojej buzi. Ten produkt wypadł pod tym względem nieźle. Dla mojego typu cery lepiej sprawdził się matowy klasyk, ale buteleczkę Lumi z przyjemnością zużyję latem. 
 
Eveline Wonder Match Lumi kolor 5

Uważam, że oba podkłady są godne uwagi, a wybór powinien być dedykowany typem skóry i efektem jaki chcecie osiągnąć. U mnie na pewno na stałe zagości Eveline Wonder Match w wersji klasycznej.

Miałyście okazję poznać ten kosmetyk?

czwartek, 31 marca 2022

Podsumowanie marca

Marzec poczęstował nas kilkoma dniami pięknej pogody, niestety końcówka miesiąca wypadała marnie. Dzisiaj zmokłam w drodze z pracy. Temperatura ciągle spada, zrobiło się zimno i nieprzyjemnie. Najlepsze jest to, że zapowiadają śnieg. Mam nadzieję, że to prima aprilisowy żart, bo już zdążyłam pochować wszystkie ciepłe rzeczy. 
 

Wiosna nastroiła mnie pozytywnie, zabrałam się za porządkowanie szafy i pozbyłam się kilku nienoszonych/zapomnianych ubrań. Ciuchy wystawiłam na vinted i choć sprzedaż zajmuje trochę czasu, to uważam, że warto dać rzeczom drugie życie. Sama coraz częściej kupuję tam ubrania i dodatki.
 
Rozświetlacz Mesauda Milano


Marzec wypadł dosyć słabo pod względem kosmetycznych nowości, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że zestaw z pierwszego zdjęcia dostałam dawno temu. Nie wiem jak to się stało, ale fotki zaginęły w czeluściach mojego telefonu i dopiero teraz udało mi się je odkopać. Maseczki i kolorówka pochodzą z wygranej w konkursie na blogu czerwonafilizanka.blogspot.com.

W Douglas zamówiłam puder matujący Benecos i pędzel do cieni Mesauda Milano. Do zakupu dostałam miniaturę rozświetlacza.
 
Essence Stay All Day 16h


Musiałam kupić na szybko jakiś jasny podkład, bo mój Catrice HD Liquid Coverage robi na buzi pomarańczę. Podejrzewam, że buteleczka długo stała w drogerii i podkład się utlenił. Nie przypominam sobie, żeby nr 01 był taki ciemny. Niestety kupiony w zastępstwie Essence Stay All Day 16h nie jest wiele jaśniejszy, mimo, że sprawdzałam kolor w sklepie. Mam wrażenie, że testery są często wymieniane, natomiast opakowania podkładów zalegają na półkach wieki. Chyba pora wrócić do zakupów online.

Zdarzyło się Wam kiedyś kupić stary podkład/kosmetyk w drogerii? 
 
 

sobota, 6 lutego 2021

Przegląd kosmetyczki: moje WSZYSTKIE podkłady, korektory i pudry

 
Na początku roku zabrałam się za przegląd kosmetyczki. Postanowiłam uporządkować kosmetyki kolorowe. W ramach podsumowania przygotowałam serię wpisów z produktami podzielonymi na kategorie tematyczne. Na pierwszy ogień poszły podkłady, korektory i pudry do twarzy. Dosyć łatwo było mi zacząć właśnie od nich, bo mam ich stosunkowo mało. Ciekawi jesteście czego używam? Zapraszam do oglądania.




 

Podkłady


Na tą chwilę mam tylko 3 podkłady (nie licząc próbek). Najczęściej używam podkładu essence #instaperfect. Mam go w najjaśniejszym odcieniu, czyli nr 30. Niestety jest dla mnie trochę za jasny. O tym podkładzie pisałam Wam już kiedyś na blogu (klik). Od tego czasu moje zdanie o nim się nie zmieniło. Jest to kiepski podkład, o słabym kryciu, który ciężko się aplikuje. Instaperfect nie matuje, szybko znika z buzi i lubi się wyświecać. Chyba jego jedyną zaletą jest mała buteleczka, fajna na wyjazdy oraz niska cena. Na co dzień może być, zwłaszcza w połączeniu z dobrym pudrem, ale na pewno do niego nie wrócę.


O podkładzie Semilac pisałam Wam we wpisie, podlinkowowanym powyżej. Przyznam, że lubię ten produkt. Ma średnie krycie i ładnie wygląda na twarzy. Najjaśniejszy kolor, czyli 10 Sand Beige fajnie zgrywa się z moją cerą.


Eveline liquid control HD kupiłam w zastępstwie za Catrice HD Liquid Coverage. Eveline wypada całkiem ok, choć chyba Catrice bardziej odpowiadał mi pod względem konsystencji. Ten podkład mam najkrócej, dlatego ciągle wyrabiam sobie o nim zdanie.


essence instaperfect podkład

 

Korektory 

 

W mojej kosmetyczne znajdziecie tylko 2 korektory. Niedawno zdenkowałam legendarny kamuflaż Catrice HD i już za nim tęsknię. Został mi korektor mineralny Lily Lolo, o którym mogliście przeczytać  tutaj. Lubię go stosować na niedoskonałości, bo przyspiesza ich gojenie, ale czasem potrzebuję czegoś z nienagannym kryciem i w tej roli się niezbyt sprawdza.


Korektor Hean Camuflage miał być zastępcą wykończonego Catrice, niestety trochę się na nim zawiodłam. Jest dosyć rzadki, nie ma zastygającej formuły i jego krycie nie do końca mnie zadowala. Używam go od niedawna, dlatego jeszcze dam mu szansę i zobaczę czy z czasem da się lubić.



Sypki puder Fixing Matt Delia
 

Pudry


Obecnie mam 3 sztuki, z czego jeden dobija dna. Mowa o pudrze matującym Semilac. Mimo, że mam najjaśniejszy kolor 20 Light Beige to jest dla mnie za ciemny. Wpada w pomarańczowe nuty i trzeba z nim uważam. Łączę go z za jasnym podkładem essence i tylko dzięki temu udało mi się go zużyć.


Sypki puder Fixing Matt Delia mile mnie zaskoczył. Mogłabym zaryzykować stwierdzenie, że to kosmetyk prawie idealny. Bardzo wydajny, fajnie wygląda na twarzy i dobrze matuje. Produkt godny uwagi, dlatego jeśli jeszcze go nie znacie, warto się nim zainteresować. W zapasie mam też puder prasowany tej marki Stay Matt Delia i już niedługo biorę się za jego testowanie.


Podsumowując dzisiejszy wpis, muszę powiedzieć, że jestem zadowolona z ilości produktów do makijażu twarzy, które posiadam. Pewnie spodziewaliście się większej kolekcji, ale akurat w tej kategorii nie ma u mnie nadmiaru (gorzej będzie w innych, z resztą zobaczycie w kolejnych postach z tej serii). Nie planuję większych zakupów w najbliższym czasie, ale nieśmiało rozglądam się za jakimś naprawdę dobrym matującym podkładem do twarzy o średnim kryciu. Jeśli macie coś godnego polecenia, piszcie w komentarzach.



Jak wygląda Wasza kolekcja podkładów, korektorów i pudrów?
Dajcie znać, czy macie ich mniej czy więcej niż ja.



wtorek, 30 lipca 2019

Maseczka do twarzy z glinką dla leniwych Eveline Facemed+


Glinki służą mojej tłustej skórze, dlatego lubię maseczki z tym składnikiem. Niestety jestem dosyć leniwa i nie przepadam za każdorazowym rozrabianiem glinki przed aplikacją. Łatwiej używa mi się masek w tubkach lub słoiczkach. Za saszetkami też nie przepadam. Jak widzicie ciężko mi dogodzić w temacie formuły i opakowania, a co dopiero pod względem działania. 
 
Jakiś czas temu pisałam o masce oczyszczająco-detoksykującej z aktywnym węglem i glinką wulkaniczną marki Eveline, która spisała się u mnie całkiem dobrze. Może nie była to maska genialna, ale mimo wszystko spełniła moje oczekiwania, dlatego postanowiłam wypróbować inną wersję. Tym razem padło na słoiczek z maseczką oczyszczająco-wygładzającą z zieloną glinką i ekstraktem z zielonej herbaty. Opakowanie produktu jest szklane i mieści 50 ml kosmetyku. Zawartość zabezpieczona jest sreberkiem, słoiczek kupujemy w kartoniku. Cena jest przystępna i wynosi 22 zł. 
 
eveline maseczka w słoiczku do twarzy z glinką
 
Producent zapewnia, że maska skutecznie zamyka rozszerzone pory, zapobiega tworzeniu się zaskórników, normalizuje cerę i wyraźnie poprawia jej teksturę. Bogaty w antyoksydanty ekstrakt z zielonej herbaty działa tonizująco i regenerująco oraz hamuje rozwój stanów zapalnych.
 
Konsystencja maski jest kremowa, ale zbita i sucha, ciężko się ją nakłada na twarz, a jeszcze gorzej ją zmywa. Szybko też wysycha, więc nakładałam ją maksymalnie na 5 min, w międzyczasie zwilżając wodą. Skóra po aplikacji jest oczyszczona, gładka i przyjemna w dotyku, ale efekt utrzymuje się tylko kilka godzin. Nie mogę powiedzieć, że maska to niewypał, ale spodziewałam się czegoś więcej i czuję lekki niedosyt.

Jakie maseczki oczyszczające polecacie (najchętniej w opakowaniach na kilka razy)?


poniedziałek, 18 marca 2019

Minipaletka cieni do powiek Eveline Quattro Eyeshadow 03


Na blogu dawno nie pojawiła się kolorówka. W dużej mierze wynika to z tego, że mój codzienny makijaż jest bardzo minimalistyczny. Z kolorem szaleję tylko na większe wyjścia, skąd też okazje do zabawy z makeupem są ograniczone. W dzisiejszym wpisie przeczytacie o palecie cieni do powiek Eveline Quattro Eyeshadow numer 03. Paletę mam już dobry rok, więc miałam sporo czasu, aby ją przetestować w różnych warunkach.

blog kosmetyczny

Pudełeczko wykonane jest z plastiku średniej jakości. Na opakowaniu mamy rysunek oka ze wskazówkami jakich kolorów użyć, aby uzyskać efekt smokey eye. Moja paletka ucierpiała przewożona w kosmetyczce ze zmywaczem, który przeciekł, dlatego część nadruku zniknęła. Do opakowania dołączony jest aplikator-gąbeczka i szczerze, zastanawiam się czy ktoś go w ogóle używa? 


Numer 03 to zestaw zachowany w kolorach szarości. Wszystkie cienie są brokatowe, ze sporymi połyskującymi drobinkami. Nr 1 w zasadzie nie ma koloru, po roztarciu na powiece daje połysk. W kryzysowych sytuacjach może posłużyć jako rozświetlacz, choć nie daje równej tafli błysku (drobinki są dosyć duże i mocno widoczne). Nr 2 to jasna szarość, mniej błyszcząca, o słabej pigmentacji. W połączeniu z jedynką, cienie zlewają się tak, że nie sposób ich rozróżnić. Nr 3 daje trochę koloru, ale pigmentacja również nie powala, jest połyskujący, ale brokatu jest mniej i jest drobniejszy. Nr 4 to czerń, dosyć fajnie napigmentowana, z dużymi brokacikami.


Cienie dosyć mocno się osypują. Na oku tylko dwa ciemniejsze kolory są widoczne, jasne zlewają się i zostawiają jedynie błyszczącą poświatę. Przy nakładaniu pędzlami cały kolor zostaje na włosiu. Bardzo ciężko przenieść cień na powiekę. Chyba najlepszy efekt uzyskałam używając palców. Miałam nadzieję, że ta mała paletka będzie moim wyjazdowym towarzyszem, ale niestety mocno mnie rozczarowała. Choć cena produktu jest przystępna (16 zł) to moim zdaniem nie warto w niego inwestować.

piątek, 25 sierpnia 2017

Aktywny węgiel i glinka wulkaniczna w maseczce Eveline – maseczka oczyszczająco-detoksykująca


Przy mojej cerze skłonnej do wyprysków i błyszczenia się oczyszczające maseczki do twarzy to podstawa. O tym, że nie lubię saszetek pisałam już nie raz. Przy tej okazji dowiedziałam się, że nie jestem jedyna. Nie lubię babrać się w małych, nieporęcznych pakunkach i brudzić wszystkiego wkoło, dlatego jeśli wybieram coś dla siebie to przychylniej patrzę na większe opakowania. Na szczęście na rynku jest coraz więcej produktów tego typu. W poprzednim poście dotyczącym trwającej w Rossmannie promocji wrzuciłam zdjęcie maski Eveline w zielonej wersji. Akcja trwa do końca miesiąca, więc pomyślałam, że opiszę maseczkę Eveline z aktywnym węglem. Może ktoś z Was akurat rozważa jej zakup :). 

opinie recenzje
opinie recenzje blog, maseczka eveline w słoiczku


Opakowanie maski ma formę szklanego słoiczka o pojemności 50 ml. Całość umieszczona jest w zafoliowanym kartoniku z informacjami dotyczącymi działania kosmetyku. Producent deklaruje, że maska wystarczy na 12 użyć, myślę, że może starczyć na więcej, w zależności od tego, kto ile nakłada. Ja jestem dosyć oszczędna, więc u mnie pewnie będzie ich ok. 14-15. 

Opis z opakowania:
Starannie opracowana formuła maski-zabiegu została wzbogacona w aktywny węgiel z bambusa – nazywany przez specjalistów „czarnym diamentem” pielęgnacji skóry. Jest to naturalny składnik pochodzenia roślinnego, znany ze zdumiewających właściwości absorpcyjnych. Łagodny i bezpieczny dla cery, działa jak prawdziwy magnes na zanieczyszczenia, precyzyjnie wychwytując wszelkiego rodzaju brud i toksyny (sebum, pot, smog, dym papierosowy, itp.). Wysokoaktywna glinka wulkaniczna doskonale ściąga pory, wyrównuje strukturę i koloryt skóry.


maseczka oczyszczająca eveline skład
Produkt ma szary kolor i specyficzny, ale przyjemny zapach. Dobrze nakłada się go na twarz i zmywa bez problemu. Konsystencja jest kremowa, co dla mnie jest plusem, bo nie przepadam za ciapką z czystej glinki. Kosmetyk dobrze oczyszcza twarz, ale nie przesusza i nie ściąga skóry. Cera jest czysta, ale nie tak „skrzypiąca” jak to czasem się zdarza przy tego typu kosmetykach. Pory są zwężone, ale nadal lekko widoczne. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że wspomaga gojenie się wyprysków oraz delikatnie redukuje błyszczenie skóry. Nadmierna produkcja sebum to moja zmora. Muszę przyznać, że maseczka działa, ale na pewno nie redukuje błyszczenia o 96%. O ile więc? Wg mnie może o 20%... Mimo to i tak jestem zadowolona, bo przy mojej buzi to sporo.

Cena regularna to ok. 22 zł i jak dla mnie jest ona jak najbardziej do zaakceptowania. Obecnie dostępna jest w Rossmannie za ok. 11 zł po spełnieniu warunków promocji (klik).



Znacie nowe maseczki Eveline w słoiczkach? Jak się u Was spisały?

środa, 8 marca 2017

Wykręcana pomadka do ust Eveline LOVERS ROUGE 2w1


Dawno na blogu nie było wpisu z kolorówką. Postanowiłam, więc wrzucić dzisiaj dla Was recenzję kremowej pomadki do ust Eveline, a właściwie koloryzującego balsamu LOVERS ROUGE 2w1 Moisture&Colour Lip Balm.

Kosmetyk ma opakowanie w kształcie grubej, wykręcanej kredki. Z pewnością nie wygląda ono elegancko, ale jest całkiem przyjemne dla oka. Ostatnio ciągnie mnie do produktów w tej formie. Znudziły mi się klasyczne pomadki. Producent przedstawia kosmetyk nie, jako typową szminkę, ale balsam do ust, po którym możemy oczekiwać właściwości pielęgnacyjnych. Rzeczywiście w tym względzie sprawdza się całkiem nieźle. Nawilża usta, nie podkreśla suchych skórek, nie przesusza, a do tego nadaje fajny kolor. Na pewno nie poradzi sobie z regeneracją sucharków, ale czy ktoś byłby na tyle naiwny, żeby próbować tym kosmetykiem wyleczyć wyschnięte na wiór wargi? Nie sądzę.
 
 
Mam odcień nr 5, czyli coś pomiędzy mocnym różem a czerwienią. Kolor po nałożeniu na usta jest bardzo intensywny i szczerze powiem, że byłam zaskoczona tak dobrą pigmentacją. Wykończenie jest lekko błyszczące. Niestety po zetknięciu ze szklanką spora ilość kosmetyku zostaje na naczyniu. Kolor szybko się zjada, stopniowo tracąc na intensywności. Na szczęście schodzi z warg równomiernie nie tworząc nieestetycznych obwódek i plam. 
 
 
Czy połączenie balsamu do ust i szminki się udało?
Wychodzę z założenia, że nie da się połączyć dogłębnej pielęgnacji z trwałością i mocą koloru, który daje typowa kolorówka. W tym przypadku Eveline osiągnęło pewnego rodzaju kompromis między pielęgnacją a trwałością. Głównym minusem Lovers Rouge w kolorze 5 jest słaba trwałość. Mimo to nie skreślam produktu i lubię go używać, być może, dlatego, że bardzo przypadał mi do gustu odcień. Pomadkę można kupić m.in. w Rossmannie za ok. 15 zł. 
 
Skład
Cera Alba, Ceresine, Microcrystalline Wax, Hydrogenated Polyisobutene, Ethylhexyl Palmitate, Caprylic/Capric Triglyceride, Parafinum Liquidum, BHT. May Contain (+/-) Cl 77491, Cl 77492, Cl 77891 (Titanium Dioxide), Cl 15852 
 
Lubicie pomadki w formie kredki, czy raczej stawiacie na szminki w klasycznych opakowaniach?

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Worki pod oczami? Opuchnięte powieki? Chłodzący roll on przyniesie ulgę

Są takie typy urody, które mają bardzo cienką i wrażliwą skórę w okolicy oka. Często wiąże się to z tendencją do powstawania opuchlizny, cieni i worków pod oczami. U mnie na szczęście problem ten jest umiarkowany, ale przyznam, że po nieprzespanej nocy moja twarz wygląda tragicznie. W takiej chwili warto mieć pod ręką coś co przyniesie ulgę. Dzisiaj przychodzę do Was z propozycją chłodzącego rollera pod oczy Eveline.

rolle rollon pod oczy eveline new hyaluron

Liftingujący roll on pod oczy Eveline


Kosmetyk znajduje się w opakowaniu zakończonym metalową, obrotową kulką. Aplikator się nie zacina, dobrze dozuje kosmetyk. Buteleczka jest funkcjonalna, a jej szata graficzna jest przyjemna dla oka. Producent przypisuje rollerowi właściwości liftingujące. Jego zadaniem jest wypełnianie zmarszczek, korekcja cieni oraz zmniejszanie opuchlizny. Więcej informacji dotyczących składników aktywnych, działania i obietnic producenta znajdziecie na zamieszczonych poniżej zdjęciach.

Skład
Moja opinia

Zacznę od tego, że bardzo polubiłam ten produkt za efekt chłodzący. Połączenie masującej kulki i orzeźwiającej formuły przynosi natychmiastową ulgę w przypadku obrzęków. Wiadomo, że opuchlizna i cienie nie znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale roll on zdecydowanie pomaga. Jeśli chodzi o działanie przeciwzmarszczowe wynikające z długotrwałego stosowania to muszę powiedzieć, że ciężko jest mi je ocenić, ponieważ z racji na młody wiek, nie mam kurzych łapek, czy innych tego typu niedoskonałości. Używając serum zauważyłam większe napięcie skóry i jej delikatne nawilżenie. Kulka pozwala dobrze wmasować produkt, co zwiększa jego działanie.

cienie pod oczami blog

Przyznam, że jestem z niego zadowolona i myślę, że warto go mieć, chociażby po to, by użyć od czasu do czasu na opuchnięte oczy. Jego cena jest niewielka, a wydajność bardzo przyzwoita.

Cena: 15,99 / 15 ml w drogeriach Rossmann

Jeśli szukacie kosmetyku pod oczy z kulką zachęcam także do przeczytania recenzji kremu URIAGE ISOLISS roll on.

Używacie kosmetyków pod oczy w formie roll on czy raczej sięgacie po tradycyjne kremy?


piątek, 17 czerwca 2016

Orzeźwiający balsam na lato - Eveline zielona herbata

eveline BALSAM SOS dla suchej skóry

Doszły mnie słuchy, że upały są tuż, tuż. Warto, więc zaopatrzyć się w ochronę przeciwsłoneczną, kosmetyki chłodzące i orzeźwiające. Dzisiaj będzie kilka słów o balsamie do ciała Eveline SPA PROFESSIONAL, a mianowicie o luksusowym balsamie nawilżajaco-energetyzującym.

opinie recenzje blog

Kosmetyk znajduje się w błyszczącej tubie, wykonanej z miękkiego plastiku. Opakowanie ma pojemność 200 ml i posiada korek z zatrzaskiem. Szata graficzna jest miła dla oka, a tubka wygodna w użyciu. Balsam ma fajny, orzeźwiający zapach. Mi trochę przypomina trawę cytrynową. Rzeczywiście odświeża i pobudza do działania. Produkt ma lekką konsystencję i szybko się wchłania. Nie zostawia lepkiej warstwy. Początkowo byłam oczarowana jego działaniem. Skóra była miękka, gładka i pachnąca. Niestety wraz z dłuższym stosowaniem zaczęłam czuć, że mojej skórze brakuje nawilżenia, więc zaczęłam go używać na zmianę z innym produktem. Nawodnienie skóry określam, jako średnie, dla niewymagającej spisze się dobrze, jednak dla mojego przypieczonego w Barcelonie ciała, po pewnym czasie stało się niewystarczające. Opakowanie wydaje się duże, ale zawartość znika w zaskakującym tempie, co niestety jest jego kolejnym minusem.


Czy polubiłam ten kosmetyk? Tak i nie. Plus za fajny zapach i orzeźwienie, minus za krótkotrwałe nawilżenie. Wygląda na to, że latem potrzebuję czegoś mocniejszego, ale nie wykluczam, że jeszcze kiedyś do niego wrócę. 

sklad

sobota, 11 kwietnia 2015

Krem do rąk, który bardzo lubię Eveline SOS

Chciałabym się dzisiaj podzielić z Wami moja opinią na temat kremu Eveline Extra Soft SOS. Krem odkryłam niedawno, ale bardzo się z nim polubiłam, dlatego że nie jest zbyt tłusty by stosować go na dzień, ale też ma całkiem dobre działanie. 

opinie recenzje blog

Jeśli chodzi o kremu do rąk, to zazwyczaj stosuję 2 różne. Jeden na dzień, który szybko się wchłania, ale zazwyczaj nie daje takiego nawilżenia jakie bym chciała uzyskać. Drugi to ciężki, treściwy krem na noc, który regeneruje dłonie, ale ze względu na konsystencję, nie mogą go używać w trakcie wykonywania domowych prac czy pisania przy komputerze. Krem, o którym dzisiaj mowa łączy obie pożądane przeze mnie cechy i za to go lubię. 



Opakowanie jest wygodne, funkcjonale w czerwonym kolorze. Szata graficzna ładna, a kolor kojarzy się ze szwajcarską recepturą (kremami Neutrogeny czy też produktami SOS Garniera). Swoją drogą to niezły chwyt marketingowy :). Na opakowaniu znajdziemy obietnice producenta, które moim zdaniem są w większości zrealizowane. Oczywiście znam kremy o lepszym działaniu, ale są one odpowiednio droższe i zazwyczaj mają cięższą konsystencję.


Skład

Produkt dobrze radzi sobie ze średnio zniszczonymi/ suchymi dłoniami. Nie jestem pewna czy na ekstremalne wióry by coś pomógł, ale myślę, że nie ma sensu rozważać skrajnych przypadków. Dodam jeszcze, że ma przyjemny, słodki zapach, który dodatkowo umila jego użytkowanie i kosztuje ok. 8zł za 100 ml. Myślę, że cena jest adekwatna do jakości i jeszcze nie raz do niego wrócę.


piątek, 20 marca 2015

Eveline Big volume explosion mascara


Dawno nie było u mnie recenzji kolorówki, toteż dzisiaj przychodzę do Was z opisem tuszu, który dostałam na spotkaniu blogerek. Jest to mascara firmy Eveline Big volume explosion. Nazwa obiecująca i jak zapewne każdy się spodziewa, powinna gwarantować maksymalny efekt pogrubienia. Czy tak jest? Przekonacie się czytając poniższe informacje.


Kosmetyk znajduje się w eleganckim złotym opakowaniu, które nie rysuje się ani nie niszczy. Jest trwałe i solidne, nie wygląda tandetnie. Szczoteczka jest elastyczna, a jej kształt możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach. Jak dla mnie jest całkiem wygodna w użytku, choć przy malowaniu krótszych rzęs np. w kącikach lub na dolnej powiece trzeba się trochę namęczyć. Konsystencja tuszu jest wg mnie idealna, nie za rzadka, ani też niezbyt gęsta. Maskara ma dziwny, mocno chemiczny zapach, ale nie jest to szczególnie uciążliwe przy użytkowaniu, przynajmniej dla mnie. 


 
Kosmetyk pogrubia rzęsy, ale efekt nie jest spektakularny. Przy jednej warstwie, rezultat jaki osiągamy można określić jako naturalny. Przy dwóch, spojrzenie zaczyna fajnie wyglądać, ale trzeba uważać, bo zaczynają się sklejać rzęsy, dlatego też zrezygnowałam z nakładania trzeciej warstwy. Myślę, że da się uzyskać tym tuszem dość dobry efekt przy dwukrotnym nałożeniu i odpowiedniej precyzji. Niestety lubi się on odbijać na górnej powiece. Poza tym, w opakowaniu dość szybko tworzą się grudki – pierwsze zauważyłam po ok. miesiącu od otwarcia. 


Jedna warstwa tuszu, tylko na górnych rzęsach.
Dwie warstwy tuszu na górnych rzęsach, jedna na dolnych. Zewnętrzne kąciki oka obrysowane kredką.

Opakowanie zawiera 11 ml i kosztuje ok. 15 zł. Myślę, że jak na tą półkę cenową jest to bardzo przyzwoity tusz, który warto wypróbować.


sobota, 10 stycznia 2015

Eveline chłodzaca maseczka + peeling 8w1

total action maseczka peeling

Prezentowany przeze mnie kosmetyk to produkt uniwersalny o wielu właściwościach. Zazwyczaj jestem sceptycznie nastawiona do tego typu specyfików, bo jak to się mówi ‘jak coś jest do wszystkiego, to znaczy, że jest do niczego’. Czy tak było i tym razem?

Maseczkę znajdziemy w saszetce o pojemności 7 ml. Przy tej konsystencji – zwartej i kremowej jest to idealna ilość na jednorazową aplikację na twarz, na dekolt raczej już nie starczy. Produkt ładnie pachnie i już przy nakładaniu wyczuwalne są ostre drobinki peelingujące. Są one drobne, ale jest ich dużo i mają bardzo ostre krawędzie. Tak więc po jej zastosowaniu skóra jest dobrze oczyszczona oraz napięta, pory są zwężone i mniej widoczne. 



Producent obiecuje: 

1) intensywne nawilżenie (fałsz, skóra jest delikatnie ściągnięta) 
2) głębokie odżywienie (ciężko stwierdzić, na pewno cera lepiej wygląda) 
3) regenerację (prawda) 
4) wygładzenie zmarszczek (prawda) 
5) ujędrnienie (zgadzam się) 
6) natychmiastowy lifting (prawda) 
7) wyrównanie kolorytu (tak, ale bez szału) 


8) przywrócenie blasku (ciężko powiedzieć, na pewno ogólna kondycja jest lepsza, ale czy od razu blask?) 

Podsumowując: 
Kosmetyk dobrze oczyszcza twarz, liftinguje i wygładza drobne zmarszczki. Ma ostre drobinki, więc nie będzie odpowiedni dla wrażliwców. Nie nawilża. 

Osobiście jestem zadowolona z tego produktu (mam cerę tłustą) i mimo, że nie wszystkie obietnice zostały spełnione, chętnie do niego wrócę.

Cena 3 zł / 7 ml