Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lirene. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lirene. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 lipca 2023

Przegląd moich podkładów

Około dwóch lat temu na blogu pojawiła się seria postów z przeglądem toaletki. Pomyślałam, że fajnie byłoby do tego wrócić i zobaczyć jak zmieniła się jej zawartość. Stary  wpis z podkładami, pudrami i korektorami znajdziecie tutaj. Miałam 3 podkłady, obecnie mam 6 sztuk. 
 


Porównanie podkładów Eveline Wonder Match Satin i Lumi mogliście zobaczyć na blogu, dlatego nie będę tutaj o nich pisać. Wspomnę tylko, że oba są godne uwagi, choć dla mnie lepsza jest wersja klasyczna.

W zestawieniu znajdziecie jeden krem bb marki ASOA. Jest to naturalny produkt, który niestety się u mnie nie sprawdza. Bardzo trudno go nałożyć, maże się po skórze, tworzy smugi, nakładany gąbką lub pędzlem jest totalnie niewidoczny. W dodatku ma nieprzyjemny zapach. Jego plusem jest filtr SPF15, więc pewnie go jeszcze trochę poużywam. 
 
Lirene Master wysokokryjący podkład odmładzający


Lirene Master wysokokryjący podkład odmładzający, ma płynną formułę, a butelka nie ma pompki. Miłym zaskoczeniem jest dobre krycie. Niestety podkład się utlenia. Mam trochę za ciemny kolor, który dodatkowo po czasie robi na buzi pomarańczkę. Prawdopodobnie pozbędę się go po lecie. Teraz używam go do przyciemniania innych podkładów.

Estee Lauder Double Wear to klasyka gatunku. Podkład na większe wyjścia o bardzo dobrym kryciu. Towarzyszył mi w dniu ślubu i kolor, który kupiłam dobrała mi makijażystka. Mam jednak wrażenie, że powinnam zdecydować się na jaśniejszy odcień.

Ostatnim produktem z zestawienia jest podkład mineralny Annabelle Minerals. Super opcja na lato, ponieważ podkład nie obciąża skóry. Trzeba jednak nauczyć się go aplikować, co zajmuje chwilę, zwłaszcza, jeśli nie mieliście wcześniej styczności z minerałami. 
 

Znacie któryś z tych produktów? Jaki jest Wasz ulubiony podkład?



czwartek, 27 grudnia 2018

Ostatnie denko w tym roku

Pora na przegląd kosmetyków, które wylądowały w denkowym koszyczku. Choć to ostatnie denko w tym roku i opakowania pochodzą z dwóch miesięcy, to nie jest ich dużo.


 W końcówce 2018 roku pożegnałam się z:


Balea owocowy żel pod prysznic Family Duschgel 500 ml
Fajny produkt myjący o przyjemny zapachu. Chociaż był ok to pod koniec butelki zaczął mi się nudzić. Lepszą opcją dla mnie są mniejsze pojemności.
Nie wiem czy kupię ponownie.



Yves Rocher żel do mycia twarzy z wyciągiem z rumianku
Kosmetyk jakich wiele. Po produkcie w tej cenie spodziewałam się czegoś więcej.
Nie kupię ponownie.



Ziaja tonik do twarzy Ogórek do cery tłustej i mieszanej
Produkt w przyjaznej cenie o przyzwoitym działaniu. Skład nie powala, ale o dziwo mojej skórze służył.
Kupię ponownie.



La Roche-Posay Effaclar żel do mycia twarzy (miniaturka)
Mam wrażenie, że przy dłuższym stosowaniu może przesuszać. Z drugiej strony porządnie oczyszcza, co przy mojej tłustej skórze jest wskazane. Nie wiem czy kupię pełnowymiarowe opakowanie. Chyba wolę wrócić do sprawdzonego La Roche-Posay Toleriane.
Nie wiem czy kupię ponownie. 


bibułki matujące wibo veet krem do depilacji

Veet krem do depilacji pod prysznic (z gąbeczką)
Mój ulubiony krem do depilacji. Jak dotąd najlepiej się u mnie sprawdza i sięgam po niego regularnie, mimo wysokiej ceny. Recenzja.
Kupię ponownie.



Lirene Dermoprogram emulsja do opalania
Krem otworzyłam dawno temu, a kosmetyki z filtrami mają to do siebie, że działają tylko przez jeden sezon. Kosmetyk miał w składzie masło shea, więc aby uniknąć marnotrawstwa używałam go jako balsam nawilżający :)
Kupię ponownie.



Alverde ochronna pomadka eins zwei Chai
Balsam do ust o dobrym składzie, niestety dla mnie za lekki. Pisałam o nim tutaj.
Nie wiem czy kupię ponownie.



Bibułki matujące Wibo
Niezbędnik w mojej kosmetyczce. Wibo są łatwo dostępne i niedrogie, dlatego często u mnie goszczą.
Kupię ponownie.



Eos balsam do ust w sztyfcie wanilia
Miał być hit, było rozczarowanie. Pomadka nie radziła sobie z moimi suchymi ustami. Na dodatek zacinał się mechanizm i nie dało się wykręcać sztyftu. Mam w zapasach także różową wersję, oby okazała się lepsza.
Nie kupię ponownie.



Znacie jakieś produkty z mojego denka? 
Jakie wywarły na Was wrażenie?

wtorek, 5 czerwca 2018

Lirene antycellulitowy olejek do masażu z bańką chińską


Wg danych statystycznych problem pomarańczowej skórki dotyczy 80-90% kobiet. Dostępnych jest wiele metod zwalczania cellulitu od kosmetyków po bardziej inwazyjne zabiegi. Od dłuższego czasu spotykałam się z pozytywnymi opiniami na temat masażu bańką chińską, dlatego widząc zestaw Lirene postanowiłam sprawdzić go na własnej skórze.


Zestaw można łatwo dostać np. w Rossmannie. W cenie regularnej kosztuje ok. 30 zł. W kartonowym pudełeczku znajdziemy olejek 100 ml oraz gumową bańkę do masażu. Olejek znajduje się w plastikowej butelce z otworkiem, z którego niestety niewygodnie wydobywa się produkt. Skutkuje to zatłuszczeniem butelki, co na dłuższą metę jest bardzo irytujące. Olejek na przyjemny zapach, relatywnie szybko się wchłania i nie brudzi ubrań. Niestety przez jego formułę niezbyt nadaje się do masażu. Moim zdaniem skóra za szybko go 'wypija', przez co bańka nie chce się przyssać do ciała. Buteleczka 100 ml znika w tempie ekspresowym. Po pierwsze dlatego, że jest mała, po drugie dlatego, że olejek szybko się wchłania i po trzecie dlatego, że stosujemy go na duży obszar ciała.


Sam masaż bańką rzeczywiście daje efekt, ale warto użyć do tego celu innego olejku. Ten załączony do zestawu niezbyt spełnia swoją funkcję i ostatecznie zużyłam go na końcówki włosów. Masaż może być początkowo bolesny, zbyt mocne zassanie skóry przez bańkę nie jest przyjemne. Odrobina praktyki pozwala wypracować odpowiednią technikę. Masowanie ciała jest dosyć czasochłonne, ale myślę, że warto poświęcić ok. 10 min 2-3 razy w tygodniu, bo różnica jest widoczna.


Podsumowując, masaż bańką chińską daje dobre efekty w walce z cellulitem. Niestety olejek Lirene nie spełnia swojej roli. Mim zdaniem lepiej zamówić bańkę na Aliexpress za kilka zł i zaopatrzyć się w inny olej.

Używacie banki chińskiej do masażu? Jaki olej stosujecie?
Jesteście zadowolone z efektów?

sobota, 11 lutego 2017

Lirene Physio – micelarny żel do oczyszczania twarzy

 
Dzisiejszy post postanowiłam poświęcić nowości od Lirene, która jakiś czas temu pojawiła się na rynku. Mam na myśli physio-micelarny żel do mycia twarzy. Produkt kupujemy w estetycznej, niebieskiej butelce z pompką. Zarówno funkcjonalności, jak i wyglądowi opakowania nie można nic zarzucić, więc nie będę się rozwodzić nad tymi kwestiami.

 

Produkt ma przyjemny, delikatny i lekko odświeżający zapach. Jego konsystencja jest żelowa, ale przy myciu praktycznie się nie pieni. Po nałożeniu na twarz, mam wrażenie jakbym używała mleczka do demakijażu. Skóra jest śliska i palce suną po niej jakby była czymś „powleczona”. Produktu można używać na sucho lub przy użyciu wody. Opcja „na sucho” totalnie mi nie pasowała, wiec zawsze używałam go w połączeniu z wodą. Niestety na początku byłam bardzo rozczarowana tym żelem, ponieważ nie domywał makijażu. Po przejechaniu buzi płatkiem nasączonym micelem, na waciku zostawało wiele zanieczyszczeń, głównie z podkładu. Dopiero, po kilku podejściach udało mi się temu zaradzić. Nakładam na twarz 2-3 pompki i dodaje minimalna ilość wody. Takie zastosowanie bardzo dobrze rozprawia się z makeupem. Skóra jest dobrze oczyszczona bez efektu przesuszenia.

Mam wrażenie, że micelarny żel Lirene to produkt, który albo się kocha, albo nienawidzi. U mnie miłości z tego nie będzie. Nie jestem do końca przekonana do nakładania takiej ilości kosmetyku. Przy moim dozowaniu jest szalenie niewydajny. Z drugiej strony, przy mniejszych objętościach żelu, cera nie zawsze jest czysta. Obecnie jestem w połowie butelki i na pewno zużyję ją do końca. Natomiast w przyszłości do niego nie wrócę, ponieważ lepiej sprawdzają się u mnie tradycyjne żele.


Żel dostępny jest m.in. w Rossmannie, obecnie w promocyjnej cenie 9,99 zł /200 ml.

Znacie micelarny żel Lirene? Jakie są Wasze wrażenia?


piątek, 25 listopada 2016

Podkład Lirene No Mask – moja opinia



Jakiś czas temu firma Lirene wypuściła na rynek nowość w postaci podkładu No Mask. Jego innowacyjność miała polegać na połączeniu podkładu z właściwościami pielęgnacyjnymi serum. Dzięki temu zabiegowi podkład miał nadawać, naturalny i zdrowy wygląd, ale także pielęgnować cerę. Sam pomysł bardzo mi się spodobał i z przyjemnością zabrałam się za jego testowanie. Podkładu używam od kilku miesięcy, więc zdążyłam go dobrze poznać.

Produkt znajduje się w niewielkiej, szklanej buteleczce ze złotym, zakręcanym korkiem. Opakowanie nie jest zaopatrzone w pompkę a dziura przez, którą wydostajemy podkład jest spora. Warto nadmienić tutaj, że jego konsystencja jest bardzo lejąca. Po przechyleniu duża ilość wylewa się na dłoń. Niestety takie rozwiązanie jest dla mnie fatalnym pomysłem i do swojej butelki dokręciłam pompkę po Rimmel Wake Me Up (Recenzja).


Posiadam najjaśniejszy odcień z gamy, czyli 01. Nie jest to kolor dla bladziochów, który dodatkowo ma tendencję do ultleniania się. Podkład najlepiej nakłada mi się palcami. Fajnie wtapia się w cerę, dając naturalny efekt. Krycie jest małe, ale można je budować nakładając kolejne warstwy. Nie tworzy efektu maski, daje przyjemne satynowe wykończenie. Nie wchodzi w załamania i nie roluje się. Na mojej bardzo tłustej cerze lepiej się trzyma przy przypudrowaniu i wytrzymuje ok. 4 h. Schodzi równomiernie, bez tworzenia nieestetycznych plam.


Po lewej "goła skóra", po prawej jedna warstwa No Mask po przypudrowaniu.


Jeśli chodzi o działanie pielęgnujące to dobrze zgrywa się z tłustą skórą. Nie wysusza, delikatnie nawilża, więc często nakładam go bez użycia kremu. Powiem szczerze, że polubiłam ten podkład, choć na większe wyjścia się dla mnie nie nadaje, ponieważ mam sporo niedoskonałości. Dobrze się sprawdzi dla osób poszukujących naturalnego efektu. Działanie oceniam pozytywnie, choć sporym minusem jest butelka bez pompki, ciemnienie podkładu oraz wg mnie zbyt wysoka cena ok. 38 zł bez promocji. Za taką kwotę oczekuję znacznie więcej od pokładu oraz jego dłuższej trwałości (zostało mi 3/4 butelki podkładu, w kolorze, który nie nadaje się już do użycia).


Edit: Po ok. 5 miesiącach od otwarcia podkład z jasnego koloru 01, zmienił się we wściekłą pomarańczę. Przy nakładaniu wygląda ok, ale po kilku minutach bardzo ciemnieje/pomarańczowieje. Myślę, że sytuacja mogła mieć miejsce już wcześniej, ale dopiero po czasie to wychwyciłam. Zostało mi jeszcze ok. 3/4 butelki, ale nie mogę go już używać ze względu na kolor.

Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć butelkę z dokręconą pompką po podkładzie Rimmel Wake Me Up oraz to jak podkład wygląda po nałożeniu na dłoń. Dla porównania nałożyłam Rimmel Stay Matte w kolorze 091, którego używam na co dzień.


Miałyście Lirene No Mask? Jakie są Wasze wrażenia? 

poniedziałek, 26 października 2015

Lirene multifunkcyjny krem do twarzy na dzień

lirene krem do twarzy recenzje opinie blog
Poszukiwanie kremu na dzień przy mojej tłustej skórze jest nie lada wyzwaniem. Szukam kremu, który nawilży cerę, ale nie będzie nasilał jej świecenia się. Oczywiście mogłabym sięgnąć po krem matujący, ale z doświadczenia wiem, że większość z nich przesusza skórę i nasila błyszczenie. Dzisiaj będzie kilka słów o drogeryjnym kremie Lirene na dzień.

Opakowanie należy do standardowych. Słoiczek o pojemności 50 ml znajdziemy w kartoniku opatrzonym mnóstwem informacji na temat specyfiku. Najważniejsze z nich wrzuciłam poniżej. Konsystencja kremu jest bardzo lekka, wchłania się on błyskawicznie. Niewielka ilość wystarcza do pokrycia twarzy, przez to ma dobrą wydajność. Kosmetyk ma delikatny, przyjemny zapach, który szybko ulatnia się po aplikacji. Produkt delikatnie nawilża, nie podkreśla suchych skórek i nie powoduje ich powstawania. Wg mnie nie matuje, mimo, że producent obiecuje takie działanie. Rzeczywiście łagodzi niewielkie podrażnienia i poprawia elastyczność skóry. Nie zapychał mnie i nie zwiększył ilości niedoskonałości na mojej buzi.


Skład
Generalnie jestem z niego zadowolona, mimo, że obietnica matowania nie została spełniona. Nie nastawiałam się, jednak na kupno kremu matującego, dlatego jestem usatysfakcjonowana. Myślę, że za cenę ok. 15 zł jest to bardzo przyzwoity, drogeryjny krem do twarzy.


Możecie mi polecić jakiś lekki krem do twarzy, który nie nasila błyszczenia?

piątek, 14 listopada 2014

Lirene nawilżajacy kremowy mus – dogłębne nawilżenie?

Nawilżający kremowy mus Lirene polecany jest do skóry suchej lub normalnej. Ja mam tłustą, ale mimo to zdecydowałam się na niego przez jego konsystencję musu. Pomyślałam sobie, że będzie lekki i nada się na dzień. Zazwyczaj używam kremów matujących pod makijaż niestety lubią one wysuszać cerę, dlatego od czasu do czasu muszę z nich zrezygnować. Ciekawe jesteście jak się u mnie spisał?

 blog opinie recenzje
Krem zamknięty jest w sporym, plastikowym słoiczku. Pod wieczkiem znajdziemy folię zabezpieczającą. Całość umieszczona jest w kartoniku z nadrukowanym składem (niestety zgubiłam jego zdjęcie) oraz informacjami o produkcie. Opakowanie jest poręczne, wykonane z solidnego plastiku i zaopatrzone w ładną szatę graficzną. 


Konsystencja kremu jest lekka, błyskawicznie się wchłania. Do posmarowania twarzy wystarcza niewielka ilość, przez co kosmetyk jest niezwykle wydajny. Nie pozostawia tłustej warstwy na skórze, można go stosować pod makijaż. Przy cerze tłustej po ok. tygodniu stosowania może powodować nasilone przetłuszczanie cery. Po jego zastosowaniu buzia jest miękka i gładka. Krem daje uczucie delikatnego nawilżenia, dobrze się sprawdzi przy cerze normalnej, natomiast przy suchej może za słabo działać. Kosmetyk ma fenomenalny, słodki, ale delikatny zapach!

Podsumowując: jest to fajny kremik za niską cenę. Dobry dla osób niewymagających od niego dogłębnego nawilżenia. Sprawdzi się przy skórze tłustej stosowany na przemian z kremem matującym oraz do cery normalnej i mieszanej. U sucharków na pewno się nie sprawdzi. 


 
Cena ok. 19 zł / 50 ml 


niedziela, 15 czerwca 2014

Moja kolekcja kremów do stóp - Porównanie kremów do stóp Avon, Lirene, Neutrogena


najlepszy krem do stóp opinie recenzje


Kolejny post z cyklu Moja kolekcja… Powiem szczerze, że nie spodziewałam się takiej ilości kosmetyków do pielęgnacji stóp, gdyż nie grzeszę ich regularnym stosowaniem. Lato w pełni, więc mam nadzieję, że jednak się to zmieni. 


beauty formulas krem do stóp


AVON Nawilżający balsam do stóp z algami „Morska Bryza”

Kosmetykiem byłam początkowo zachwycona, jednak po dłuższym stosowaniu stwierdzam, że wcale tak genialnie nie nawilża jak myślałam. Obawiam się, że jest to raczej natłuszczenie, które zbyt wiele nie daje moim suchym piętom. Jeśli stopy są w dobrej kondycji, specyfik dobrze się spisuje, lecz jeśli zaniedbano pielęgnację, jest już gorzej… Recenzja


AVON Foot Works cynamonowy krem do stóp

Krem podbił moje serce głównie cudownym zapachem. Chociaż jest na zdjęciu to już jakiś czas temu go skończyłam i wylądował w denkowym poście. Więcej o nim znajdziecie TUTAJ
Beauty Formulas Dry&Cracked skin carem

Krem o bardzo lejącej konsystencji, nie nawilża i strasznie długo się go zużywa. Jedyną jego zaletą jest miętowy zapach, zdecydowanie nie polecam. Mimo iż załapał się jeszcze na zdjęcie niedawno udało mi się go wreszcie zużyć. 

krem do stóp lirene neutrogena w słoiczku

Green Pharmacy Odświeżający krem do stóp

Kremik ładnie pachnie i rzeczywiście odświeża stopy, ale nie na długo. Praktycznie wcale nie nawilża i obawiam się, że dość długo będę się z nim męczyć. Może dla zadbanych stópek jest ok., ale moje niestety potrzebują intensywnej pielęgnacji.

Lirene pielęgnacyjny krem antyperspiracyjny

Zgodzę się z tym, że jest antyperspiracyjny, bo rzeczywiście widać różnicę. Co do tej pielęgnacji to nie jestem już taka przekonana, krem wysusza skórę. Po aplikacji dłonie są szorstkie i natychmiast muszę je umyć, więc nie wiem jak miałby pielęgnować…

Neutrogena krem do stóp kupiony w UK w funciaku

Zacznę od tego, że nie jestem przekonana czy to oryginalna Neutrogena, kupiona za 1 funta, czyli ok. 5 zł. Niemniej krem ładnie pachnie, ma lekką formułę, szybko się wchłania i delikatnie nawilża skórę. Za tą cenę jestem na tak, niestety produkt nie jest dostępny w Polsce.

Obecnie moje stopy są w opłakanym stanie. Poszukuję dobrego, intensywnie nawilżającego krem do stóp. Możecie mi coś polecić?