niedziela, 26 września 2021

Pora na... nowości + kod rabatowy

Ostatnio czas dosłownie przelatuje mi przez palce. Ciężko uwierzyć, że lato mamy już za sobą i trzeba się przygotować na przyjście jesieni, za którą nie przepadam... Pewnych rzeczy zmienić nie mogę, więc już nastrajam się na długie, zimne wieczory i niekończące się opady deszczu ;) 

 

 

Jesienną porą warto zadbać o dietę, dlatego kupiłam książkę z przepisami na sałatki. Będzie w czym wybierać, bo znajdziemy w niej aż 500 propozycji. Dwie z nich już wypróbowałam i mam nadzieję, że sałatkowe szaleństwo mnie nie opuści. Niestety z doświadczenia wiem, że szybko nudzą mi się takie rzeczy. Kupiłam też torebkę z fajnym wzorem. Będzie idealna jako shoperka, tym bardziej, że sporo można w niej pomieścić.

 

Garret smartwatch

 

Niedawno pisałam Wam o smartwatchu Garett Naomi Pro, z którym się nie rozstaję. Po więcej informacji odsyłam Was do tego wpisu. Do końca października z kodem PASJE20 dostaniecie 20% zniżki na wszystkie nieprzecenione produkty Garett.  


Materiałowe maseczki

 

Mam nadzieję, że covidowe szaleństwo mamy już za sobą, choć rozsądek podpowiada mi, że to jeszcze nie koniec. W związku z tym uzupełniłam maseczkowe zapasy. Maseczki choć wizualnie prezentują się świetnie, nie do końca się u mnie sprawdzają. Gruby materiał słabo przepuszcza powietrze, zdarza się, że gumki obcierają za uszami. Żałuję, że nie zwróciłam na to uwagi przy zakupie.

 

Myjka ananas Primark



W ramach poprawy humoru zaopatrzam łazienkę w kąpielowe umilacze. Trzeba jakoś przetrwać jesień. Zapas pachnących świec już zrobiony, teraz do kolekcji trafiła urocza myjka w kształcie ananasa.

 

Amber Valletta puder matujący
 

Sypki puder Delia, którego używałam do tej pory dobił dna, więc musiałam rozejrzeć się za czymś nowym. Na stronie Douglas zachwyciło mnie opakowanie pudru Amber Valletta. Już nie mogę doczekać się pierwszych testów.


Jesteście gotowi na jesień? Lubicie tą porę roku?


niedziela, 19 września 2021

Smartwatch w eleganckim wydaniu Garett Woman Naomi Pro

Pewnie nieraz słyszeliście, że wiele osób czuje się bez zegarka jak bez ręki. Zdecydowanie należę do tego grona. Zegarek oprócz swojej praktycznej funkcji stanowi fajne dopełnienie stylizacji. Coraz więcej moich znajomych przerzuciło się na smartwatche, które ułatwiają życie. Przez długi czas myślałam, że takie rozwiązanie nie jest dla mnie. 
 

Wolę eleganckie dodatki i sportowa opaska na nadgarstku nie do końca mnie przekonywała. Swój wymarzony smartwatch znalazłam na stronie garett.com.pl. Smartwatch Garett Woman Naomi Pro to model na eleganckiej bransoletce, dostępny w złotym i srebrnym kolorze. Obie wersje wpadły mi w oko i długo zastanawiałam się, którą wybrać. Ostatecznie padło na srebro, które będzie pasować do większości mojej biżuterii.

Naomi Pro łączy w sobie wiele przydatnych zalet i funkcji. Ściąga powiadomienia o połączeniach, mailach, wiadomościach whatsapp oraz innych akcjach z wybranych aplikacji. Posiada tryby sportowe umożliwiające mierzenie tętna, liczbę spalonych kalorii, ilość kroków i wiele innych zarządzanych z poziomu dedykowanej aplikacji Link to Health. Zegarek jest wodoszczelny (certyfikat IP68, czyli odporność na zanurzenie do 1 godziny), więc niestraszne mu zalanie wodą. 


Smartwatch Garett Women Naomi Pro
Przy pierwszym uruchomieniu należy sparować zegarek z telefonem przy pomocy bluetooth. Wszystko opisane jest krok po kroku w instrukcji. Już po chwili można przejść do bardziej zaawansowanych funkcji i ustawienia swoich preferencji w bezpłatnej aplikacji Link to Health. Zaznaczamy z jakich apek chcemy otrzymywać powiadomienia, można ograniczyć się przykładowo do połączeń, smsów i maili, jeśli nie chcemy, żeby tarcza co chwilę się świeciła. Można wybrać, czy wolimy, aby wyświetlacz aktywował się przy poruszeniu ręką, czy nie. Oczywiście ma to wpływ na wytrzymałość baterii. Przy normalnym użytkowaniu, bez treningów bateria wytrzymywała u mnie spokojnie kilka dni, nawet do tygodnia, jeśli nie nosiłam go codziennie

Smartwatch women naomi pro garret
 

Sam wyświetlacz jest dotykowy, łatwy w obsłudze. Do wyboru jest kilka tarcz, więc wizualnie prezentuje się świetnie. Można nawet wybrać tapetę ze wskazówkami, która daje złudzenie klasycznego zegarka. Poniżej znajdziecie charakterystykę zegarka. Nie będę rozpisywać się szczegółowo nad każdą z funkcji, wspomnę natomiast o moich ulubionych. 


Wybrane funkcje i cechy zegarka:

Kolorowy, dotykowy ekran

Wodoszczelność IP68, zanurzenie pod wodą do 1 godziny

Możliwość wymiany bransoletki na sportowy pasek

Opcja zdalnego uruchomienia aparatu w telefonie

Zarządzanie z poziomu bezpłatnej aplikacji Link to Health

Tryby sportowe (jazda na rowerze, bieganie, marsz, pływanie itp.)

Krokomierz

Ciśnieniomierz i mierzenie pulsu

Monitor snu

Monitor braku aktywności

Przypomnienie o piciu wody

Kalendarz menstruacyjny
 
Produkt zapakowany w pudełko, z instrukcją, kartą gwarancyjną i kabelkiem do ładowania 
 
 


smartwatch garett naomi pro aplikacja


Być może zdziwi Was mój wybór, biorąc pod uwagę możliwości smartwatcha, ale moją ulubioną funkcją został krokomierz. Wcześniej ilość kroków mierzyłam w telefonie i jestem w szoku, jak duża jest rozbieżność między pomiarem ze smartwatcha i telefonu. Nie wszędzie noszę ze sobą komórkę, często zostawiam ją na biurku w pracy. Muszę przyznać, że jestem w szoku, że mając w dużej mierze siedzącą pracę wykonuję, aż tyle kroków dziennie. Początkowo lubiłam też funkcję przypominania o piciu wody, ale po czasie zaczęła mnie irytować. Przy powiadomieniu bransoletka kilkukrotnie wibruje, a wibracje są naprawdę mocne, dlatego z niej zrezygnowałam.


garett naomi pro srebrny smartwatch
 
W mojej recenzji skupiłam się głównie na zaletach zegarka, ale warto też wspomnieć o jego wadach. Mój model jest damską wersją, a mimo to bransoletka jest dla mnie za długa. Oczywiście mamy tutaj możliwość regulacji, ale na moją szczupłą dłoń najmniejszy obwód i tak jest za duży. Nie mogę nosić zegarka na przegubie, muszę go mieć trochę wyżej, a wiadomo, że chociażby przy pomiarze pulsu musi on idealnie przylegać do skóry.

Podsumowując moją recenzję, muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona z tego smartwatcha. Jest to fajny gadżet z mnóstwem funkcji, który łączy w sobie ładny wygląd klasycznego zegarka z użytecznością smartwatcha. 
 
Jeśli wpadł Wam w oko model Garett Woman Naomi Pro lub inny smartwatch z oferty Garret Electronics, mam dla Was dobrą wiadomość. Z kodem PASJE20 macie 20% zniżki na wszystkie nieprzecenione produkty Garett Electronics. Kod jest ważny do końca października.



Używacie smartwatcha, a może stawiacie na klasyczne zegarki?


sobota, 11 września 2021

Drogeryjny krem pod oczy w przyjaznej cenie


Odkąd stuknęła mi 30tka zaczęłam bardziej przykładać się do pielęgnacji skóry pod oczami. Wcześniej używałam dedykowanych kremów, ale różnie bywało z moją systematycznością. Dzisiaj chciałam napisać o drogeryjnym kremie pod oczy, którego używam przez ostatnie pół roku. Kosmetyk przypadł mi do gustu i trochę się zdziwiłam, gdy sprawdziłam jego cenę, ale po kolei. 
 
Biotaniqe Korean Beauty krem pod oczy

Bohaterem dzisiejszego wpisu jest ujędrniający krem pod oczy Biotaniqe z serii Korean Beauty. Produkt mieści się w ładnym, eleganckim kartoniku. W środku znajdziemy poręczną tubkę z dzióbkiem o pojemności 15 ml. Kosmetyk jest bardzo wydajny i tubka starczyła mi na kilka miesięcy. Dzięki lekkiej konsystencji krem bezproblemowo się wchłania. Po nałożeniu może być wyczuwalna subtelna warstwa, ale mi ona kompletnie nie przeszkadzała. 

ujędrniający krem pod oczy Biotaniqe

Produkt nawilża skórę, a przy dłuższym stosowaniu delikatnie ją napina. Nie mam problemu ze zmarszczkami czy mocno przesuszoną skórą, więc nie oczekiwałam nie wiadomo jakich efektów. Trochę żałuję, że nie zmniejszył cieni pod oczami, bo niestety mam do nich tendencję. Mimo wszystko jestem bardzo zadowolona z tego produktu, zwłaszcza, że kosztuje ok. 25 zł. Myślę, że fajnie sprawdzi się u osób, które nie mają mocno widocznych zmarszczek, a w kremie pod oczy szukają głównie nawilżenia

Biotaniqe Korean Beauty krem pod oczy skład



Używacie kremów pod oczy? Jakie są Wasze ulubione marki?
 
 

niedziela, 29 sierpnia 2021

Masełko do ust w tubce Weleda Skin Food


O balsamie do ust Weleda Skin Food lip butter mogliście już co niego przeczytać we wpisie -> Coś innego… te kosmetyki mnie zaskoczyły. Dzisiejszy post będzie w całości poświęcony temu produktowi, więc jeśli ciekawi Was ten kosmetyk to zapraszam do lektury. 

 

Produkt sprzedawany jest w zgrabnej tubce i opisany jako masło do ust. Pierwszy raz spotkałam się z takim rozwiązaniem. Masełka do ust kojarzyły mi się z treściwą, zbitą formułą zamkniętą w słoiczku. Tubka jest bardziej higieniczna i wygodna, ale odpowiednia dla płynnych konsystencji. Masło Weleda bez problemu wyciska się z opakowania i niewiele wspólnego ma z tradycyjną konsystencją masła. 

 

Weleda lip butter skin food

Producent obiecuje intensywne nawilżenie i odżywienie ust. W składzie znajdziemy wyciągi roślinne z fiołka, nagietka lekarskiego i rumianku, które mają łagodzące działanie. Masło shea oraz olej kokosowy mają zapewnić nawilżający zastrzyk, a kompozycja zapachowa wg opisu składaja się z lawendy i pomarańczy.


Pierwszą rzeczą, na jaką zwróciłam uwagę był właśnie zapach. Dosyć specyficzny, lekko orzeźwiający, ziołowy. Szczerze mówiąc to nie wyczułam tam wspomnianej lawendy czy pomarańczy. Niemniej jednak zapach nie jest meczący, a jego specyficzność na pewno na długo utkwi mi w pamięci i będzie się kojarzyć z tym konkretnym kosmetykiem. Po aplikacji usta delikatnie się błyszczą, zostaje na nich film, który się nie klei. Mam wrażenie, że balsam ma delikatnie chłodzące działanie. Niestety z ust znika w tempie ekspresowym i ciężko mówić tutaj o dogłębnym nawilżeniu czy regeneracji ust. W moim przypadku daje tylko chwilową ulgą i muszę ponawiać aplikację. 

 

Weleda lip butter skin food

Skład

Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Lanolin, Beeswax (Cera Alba), Glycerin, Viola Tricolor Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Alcohol, Water (Aqua), Fragrance (Parfum), Limonene, Linalool, Geraniol


Masełko kosztuje ok. 30 zł/ 8 ml. Zapowiadało się fajnie, ale ostatecznie okazało się dla mnie niewystarczające, a szkoda, bo ma fajny skład. 


Znacie kosmetyki Weleda? Jak się u Was sprawdziły? 

 

niedziela, 15 sierpnia 2021

Minimalistyczne nowości plus garść przemyśleń

Wydarzenia związane z pandemią sprawiły, że w ciągu ostatniego roku znacznie ograniczyłam zakupy. Wieczory spędzone w domu spożytkowałam na porządki, co pozwoliło mi odkryć stare rzeczy na nowo. Przegląd rzeczy zweryfikował plany zakupowe i sprawił, że zastanowiłam się nad tym czego naprawdę potrzebuję. Od dawna moją piętą Achillesową były kosmetyki i nie powinno to dziwić, chociażby z uwagi na tematykę bloga. Przyznam, że nowinki kosmetyczne ciągle kuszą, ale w ciągu ostatnich miesięcy starałam się dokupować na bieżąco, głownie te rzeczy, które mi się skończyły. Przykładowo w lipcu trafiły do mnie tylko dwa żele pod prysznic Palmolive: my fresh vibes z limitowanej edycji oraz relaksująca wersja z lawendą. 
 


Udało mi się wykończyć kilka kosmetyków m.in. do pielęgnacji twarzy i uszczuplić trochę zapasy. Myślę, że za jakiś czas uzbiera mi się więcej rzeczy, więc zapewne skończy się na zamówieniu w drogerii internetowej lub perfumerii. Zrobiłam przegląd biżuterii i pozbyłam się sztucznych akcesoriów, które nie wyglądały już dobrze. Nie było łatwo, bo mam sentyment do takich drobiazgów, ale na pocieszenie dostałam śliczny srerbny komplet w kształcie listków. 
 
srebrne kolczyki listki

Rozprawiłam się częściowo z porządkami w szafie i staram się kompletować przemyślaną, spójną garderobę, co wcale nie jest takie proste. Powiem Wam, że jestem załamana jakością ubrań w sieciówkach, która z roku na rok jest coraz gorsza. Ciężko znaleźć ubrania z dobrym składem. Nieraz zdarzyło mi się, że ciuch zniszczył się dosłownie po kilku praniach. Wyższa cena nie zawsze jest wyznacznikiem jakości, o czym przekonałam się na własnej skórze. W lipcu kupiłam kilka bawełnianych bluzek w Orsay, w tym prążkowany top, który widzicie na zdjęciu. Szalenie podoba mi się jego krój, mam nadzieję, że posłuży mi przez jakiś czas. Na razie jest po pierwszym praniu. 
 
Prążkowany top orsay


Gdzie najczęściej kupujecie ubrania? 
Zwracacie uwagę na ich jakość? 
 
 

sobota, 7 sierpnia 2021

Czy warto kupić pianki Rituals?


Lubię poznawać nowe marki i jedną z nich jest Rituals. Pewnie zauważyliście, że na blogu pojawia się coraz więcej produktów tej firmy. Mam do nich łatwy dostęp, poza tym są dosyć popularne wśród moich znajomych, dlatego stwierdziłam, że ja także je przetestuję. Mam już nawet swoich ulubieńców, kto nie widział klika tutaj i tutaj
 
żel pod prysznic Rituals

Wydaje mi się, że pianki to jedne z chętniej kupowanych kosmetyków Rituals. Do wyboru mamy szeroką gamę zapachów, a każda buteleczka kusi kolorowym opakowaniem. W sprzedaży dostępne są zarówno miniwersje jak i większe butelki. Mam 3 różne pojemności: 200 ml, 150 ml oraz 50 ml. Zapachy, które wybrałam to The Ritual of Holi, The Ritual of Karma, The Ritual of Mehr (dawniej w pomarańczowym opakowaniu pod nazwą The Ritual of Happy Buddha). 

The Ritual of Mehr

Pianki mają formę żelu, który po wyciśnięciu z opakowania zmienia się w gęstą, puszystą pianę. Są mocno perfumowane i dobrze wyczuwalne na skórze oraz w łazience. Mimo intensywnej woni, nie drażnią. Kompozycja zapachowa jest fajnie dobrana, dlatego kąpiel z nimi to czysta przyjemność. Nie wysuszają skóry, dobrze oczyszczają. Świetnie sprawdzają się pod prysznicem podczas golenia. Niestety mają też swoje wady: szybko się kończą (zwłaszcza wersje 50 ml!), a do tanich nie należą (ok. 35 zł/ 200 ml).
 
Pianki Rituals

Myślę, że warto wspomnieć o zapachach, które zdecydowanie są mocną stroną tych pianek. The Ritual of Holi to kwiatowa kompozycja z grejpfrutem. Bardziej wyczuwalne są tutaj kwiatkowe składniki, zapach jest dosyć lekki, nie przytłacza ani nie jest mdły. The Ritual of Karma to świeży, lekko orzeźwiający zapach z białą herbatą. The Ritual of Mehr (dawniej The Ritual of Happy Buddha) to mój ulubiony wariant, który kryje w sobie słodką pomarańczę i drzewo cedrowe.

Wracając do pytania z tytułu wpisu, muszę stwierdzić, że są to bardzo przyjemne produkty, po które warto sięgnąć od czasu do czasu dla urozmaicenia. Niestety mała wydajność i wysoka cena trochę zniechęcają do regularnych zakupów. 
 

Miałyście okazję używać pianek pod prysznic Rituals? 
 
 

niedziela, 1 sierpnia 2021

Coś innego… te kosmetyki mnie zaskoczyły

Szukając tematu na nowy wpis, wpadłam na pomysł podzielenia się z Wami kilkoma kosmetykami, które mnie zaskoczyły. Nieraz się zdarza, że produkt jest świetny i zaskakuje działaniem, lub tak kiepski, że trudno ukryć rozczarowanie. Postanowiłam podejść do tematu trochę inaczej i na mojej liście nie skupiałam się tylko na działaniu. Czujecie się zaintrygowani? Jeśli tak, to zapraszam do czytania ;) 
 

Na szczycie listy są balsamy do ust Botanical Organic LAURA CONTI. Sztyfty znajdują się w papierowych opakowaniach, które wysuwa się od dołu przy pomocy palca. Formuła balsamu jest bardzo zbita i nie da się jej od razu nałożyć na usta. Trzeba lekko ogrzać zawartość np. poprzez przytrzymania produktu na ustach. Myślę, że jest to fajna opcja, dla osób które zwracają uwagę na opakowania wolne od plastiku. Mimo, że aplikacja może być trochę uciążliwa, to cieszę się, że pojawiają się takie ekologiczne rozwiązania. 
 
żel pod prysznic Weleda z arniką

Kolejnym produktem, który chciałam Wam pokazać jest żel pod prysznic Weleda z arniką. Muszę przyznać, że do tej pory nie miałam kosmetyku myjącego o tak specyficznym zapachu. Żel ma mocny, ziołowy aromat, który unosi się w łazience. Zapach mnie nie drażnił, ale był tak ‘inny’, że od razu zwróciłam na niego uwagę. 
 
balsam do ust Weleda Skin Food

Podobne wrażenia miałam w styczności z balsamem do ust Weleda Skin Food Lip Balm. Zapach produktu jest ziołowy, ale tutaj dochodzi jeszcze specyficzny smak. Szkoda, że szybko znika z ust, bo lubię ziołowo-mentolowe klimaty i mogłabym się z nim polubić. 
 
balsam do rąk Rituals The Ritual of Sakura


Na uwagę zasługuje balsam do rąk Rituals The Ritual of Sakura. Kosmetyk jest niezwykle wydajny, ze względu na swoją lekką, szybko wchłaniającą się konsystencję. Połączenie lekkiej formuły z porządnym działaniem mile mnie zaskoczyło. Mam nadzieję, że jesienią i zimną, gdy moje dłonie stają się bardziej wymagające, również stanie na wysokości zadania. 
 

Znacie któryś z tych kosmetyków? 
Jaki produkt Was ostatnio zaskoczył? 
 
 

niedziela, 25 lipca 2021

Kosmetyki, do których chętnie wrócę + wishlista

W ostatnim czasie nie szalałam jakoś przesadnie z kosmetycznymi zakupami. Owszem, od czasu do czasu pojawiały się posty z nowościami, ale nie tak często jak kiedyś. Skupiłam się na używaniu kosmetyków, które już mam i doszłam do momentu, gdy niektóre z nich się kończą, a ja nie mam nic w zapasie. Postanowiłam przejrzeć moje ‘pewniaki’ i przygotowałam dla Was listę kilku produktów godnych wypróbowania. 
 


Pierwszym z nich jest krem do twarzy Collistar Deep Moisturizing Cream, który niestety już dobija dna. Świetnie sprawdzał się u mnie w roli kosmetyku na noc, zwłaszcza w połączeniu z suchym olejkiem Nuxe. Na pewno muszę się rozejrzeć za nowym kremem na noc, ale ciągle waham się między wspomnianym Collistar a Nuxe Crème Fraîche de Beauté. Co prawda ten drugi miałam tylko w wersji miniaturowej, ale jego działanie zapowiadało się naprawdę obiecująco. 
 
 
suchy olejek nuxe
 
Nie mam ostatnio szczęścia do tuszy do rzęs. Wszystkie, które ostatnio miałam albo brzydko sklejały rzęsy, ale wysychały w tempie ekspresowym. Na ten moment nie mam cierpliwości do testowania nowości, więc pewnie kupię coś sprawdzonego. Waham się nad starym dobrym Maybelline Lash Sensational lub tuszem Collistar Volume Unico. Maybelline nie miałam wieki, ale mam cichą nadzieję, że producent nie zmienił w międzyczasie jego formuły. 
 
Collistar Volume Unico maskara


To tyle w kwestii tego czego potrzebuję, ale wiadomo są jeszcze typowe zachcianki kosmetyczne. Marzy mi się pomadka MAC w kolorze brudnego różu, czy paletki Too Faced, w szczególności nudziaki Born This Way oraz limitowana Light My Fire. Od dawna kusi mnie kultowy podkład Estee Lauder Double Wear. Mam już nawet wybrany odcień pasujący do mojej karnacji. Na razie wstrzymuję się z zakupem, ale im dłużej przeglądam stronę elnino-parfum.pl, tym więcej perełek znajduję i to w całkiem przystępnych cennych. 
 

Lubicie wracać do sprawdzonych kosmetyków czy stawiacie na nowości? 
 
 

poniedziałek, 19 lipca 2021

Jak pozbyć się przebarwień na twarzy? Skuteczne sposoby


Niezależnie od trendów, nieskazitelnie prezentująca się skóra nie wychodzi z mody. Właśnie dlatego warto poznać proste sposoby na to, jak skutecznie walczyć z uciążliwymi przebarwieniami. Podpowiadam, jaka pielęgnacja pozwoli Ci cieszyć się ujednoliconym i zdrowym kolorytem cery. 
 
Jak powstają przebarwienia?

Melanina to ważny pigment odpowiadający za odcień skóry i mający za zadanie chronić jej komórki przed negatywnym oddziaływaniem promieni ultrafioletowych. Gdy nagle dochodzi do nierównomiernego rozmieszczenia melanocytów, na ciele pojawiają się ciemniejsze plamki, piegi lub brunatne punkty. Przyczyn takiego stanu rzeczy może być kilka – bywa, że zaburzenia barwnikowe wiążą się z nadmierną ekspozycją na słońce, różnego rodzaju zakłóceniami w gospodarce hormonalnej lub też są konsekwencją stanów zapalnych związanych z trądzikiem lub nieodpowiednią pielęgnacją twarzy. Warto pamiętać, że nowe zmiany barwnikowe na skórze i stare przebarwienia, które w ostatnim czasie uległy powiększeniu, dobrze jest pokazać dermatologowi. 
 
plaża słońce i przebarwienia

Jak zapobiegać powstawaniu przebarwień?

Do tej pory problem przebarwień był Ci obcy? Zadbaj o profilaktykę, aby w przyszłości nie borykać się z ciemnymi plamkami na skórze. Jej podstawą jest ochrona przeciwsłoneczna czyli kremy, balsamy i mleczka z wysokimi filtrami SPF zabezpieczające zarówno przed oparzeniami i szybszym starzeniem się skóry, jak i przebarwieniami. Troszcząc się o cerę, ponawiaj ich aplikację zawsze wtedy, gdy mocno się spocisz lub wyjdziesz z wody, a w godzinach najintensywniejszego nasłonecznienia lepiej pozostań w cieniu. Mając w planach słoneczną kąpiel, uważaj na niektóre napary, takie jak np. herbata z dziurawca lub nagietka, które działają fotouczulająco, pośrednio sprzyjając przebarwieniom. Istotna jest również codzienna pielęgnacja cery. Jeśli zmagasz się z wypryskami i innymi niedoskonałościami, nie rozdrapuj zmian skórnych i nie stosuj na własną rękę mocnych, silnie przesuszających kosmetyków. Przy dłuższym stosowaniu mogą one pozostawić na twarzy obszary o zmienionym odcieniu, a nie o to Ci przecież chodzi. 
 
Jak usunąć przebarwienia domowymi metodami?

Z przebarwieniami na twarzy rozprawić się możesz nawet w domowym zaciszu. Nie jest to zbyt skomplikowane, a wymaga jedynie systematyczności oraz zdrowego rozsądku. Walcząc z przebarwieniami, nie sięgaj po zbyt agresywne środki, takie jak na przykład soda i kwas cytrynowy, które mogą wywołać poważne podrażnienia na twarzy. Zamiast tego celuj w naturalne składniki, które rozjaśniają skórę w bezpieczny i stopniowy sposób. Domowe metody są tanie i skuteczne – aby uzyskać efekt pięknie rozświetlonej skóry, przetestuj klasyczne okłady z plastrów ogórka lub… surowego ziemniaka. Możesz także, wzorem hinduskich piękności, nałożyć na buzię maskę z kurkumy połączonej z odrobiną miodu, oliwy i jogurtu
 
krem do twarzy

W uzyskaniu zadbanej cery o zdrowym odcieniu pomocny bywa bezpośrednio aplikowany na skórę aloesowy żel lub przecieranie cery domowym tonikiem z rumiankowego naparu opcjonalnie wzbogaconego o kroplę soku z cytryny. Warta wypróbowania jest także domowa kuracja olejkiem z dzikiej róży, który skutecznie rozjaśnia różnego rodzaju niedoskonałości i rewitalizuje skórę. Robiłaś zdrowy koktajl i zostało Ci trochę świeżo zmielonego siemienia lnianego? Bogate w witaminy, mikro- i makroelementy ziarenka także pomogą zwalczyć przebarwienia. Dwie lub trzy łyżki siemienia połącz z niewielką ilością gorącej wody, a gdy mikstura zgęstnieje i ostygnie zaaplikuj ją na skórę, która zyska nawilżenie i subtelnie rozjaśniony koloryt. 

 
Jakie kosmetyki na przebarwienia?

Jeśli jednak domowe sposoby nie okazały się całkowicie skuteczne w Twoim przypadku, nadal masz do dyspozycji kilka innych opcji. Zanim zdecydujesz się na profesjonalne zabiegi laserowe lub mezoterapię, sięgnij po innowacyjne kosmetyki opracowane z myślą o eliminowaniu przebarwień. Włącz do pielęgnacji rozjaśniający krem, wyrównującą koloryt cery maseczkę lub rewitalizujące serum, a ich systematyczna aplikacja z pewnością zaowocuje sukcesem. Wybierając kosmetyk, który zapewni cerze nieskazitelny look, sięgaj po produkty zawierające w składzie przebadane substancje bezpiecznie wybielające cerę oraz ingrediencje będące inhibitorami melaniny. Szczególnie istotna jest antyoksydacyjna i rozświetlająca witamina C, rozjaśniający retinol i jego naturalny zamiennik bakuchiol, hamujący proces ciemnienia naskórka niacynamid oraz depigmentacyjna arbutyna. Warte uwagi są także kosmetyki z zieloną herbatą i ekstraktami z lukrecji oraz złuszczające wierzchnią warstwę naskórka peelingi i maseczki z odpowiednio łagodnymi kwasami (na przykład kojowym, owocowym lub azelainowym). Nakładając kosmetyki przeciw przebarwieniom, koniecznie stosuj się do wskazań ich producenta, ponieważ zbyt częsta aplikacja lub brak odpowiedniej ochrony przeciwsłonecznej mogą przynieść efekt odwrotny od zamierzonego. 
 
Zmagacie się z przebarwieniami skóry? 
Jak sobie z nimi radzicie? 

wtorek, 13 lipca 2021

Piękna skóra, włosy i paznokcie? Działaj kompleksowo



Która z nas nie marzy o zdrowej skórze, ładnych włosach i mocnych paznokciach? Piękna kobieta, to kobieta zdrowa, szczęśliwa i zadbana. Niestety w obecnym zabieganym świecie, niektóre rzeczy schodzą na dalszy plan. Łatwo zaniedbać zdrową dietę, często towarzyszy nam stres, który negatywnie odbija się na wyglądzie. W moim przypadku sporym problemem są wypadające włosy i cienkie paznokcie z tendencją do rozdwajania się. Jeśli śledzicie mojego bloga to pewnie zauważyliście, że tematyka dotycząca wypadania włosów pojawia się tutaj regularnie. 
 
tabletki na wypadanie włosów

W walce o piękny wygląd warto działać na wielu płaszczyznach. Zadbać o ciało i o ducha, z zewnątrz i od środka. Właśnie dlatego już od dobrych kilku miesięcy towarzyszą mi suplementy diety. Chwilę zajęło mi uświadomienie sobie jak trudne jest dostarczenie wszystkich niezbędnych składników w diecie. Najczęściej stosuję preparaty z biotyną naprzemiennie z bardziej złożonymi, wieloskładnikowymi tabletkami. Ostatnio na tapecie są witaminy Merz Spezial w formie drażetek, których składniki pozytywnie oddziałują na skórę, włosy i paznokcie. 
 
Merz special tabletki skład


Z własnego doświadczenia wiem, że łatwo zniechęcić się brakiem efektów suplementacji, ale prawda jest taka, że należy się uzbroić w cierpliwość. Większość preparatów daje efekty po około 3 miesiącach stosowania, ale zdarza się, że na rezultaty trzeba czekać jeszcze dłużej. Wypadanie włosów nie przechodzi z dnia na dzień, dlatego zachęcam Was do działania na kilku frontach. Zdrowy styl życia, czas na sport i odpoczynek, unikanie stresu a do tego suplementacja i odpowiednia pielęgnacja zawsze powinny być wprowadzane równolegle. 
 
merz special krem w piance


Przy okazji dzisiejszego wpisu, chciałam Wam wspomnieć, że Merz Spezial to nie tylko tabletki wzmacniające włosy. Firma rozszerzyła swoją ofertę o kremy do twarzy w formie pianki. Pierwszy raz spotykam się z takim rozwiązaniem w kosmetykach do pielęgnacji twarzy. Po naciśnięciu pompki z dozownika wydobywa się puszysta piana, która przy kontakcie ze skórą zmienia się w lekki, szybko wchłaniający się krem. 
 
Cream Mousse Hyaluron

Do wyboru mamy mus z kolagenem lub kwasem hialuronowym. U mnie w użytku jest ta druga wersja i pewnie niebawem napiszę o niej trochę więcej, dlatego jeśli jesteście ciekawi to zapraszam do śledzenia mojego bloga lub fanpage
 

Stosujecie suplementy diety? 
 
 

sobota, 26 czerwca 2021

Nowe i stare zarazem

W dzisiejszym wpisie chciałam pokazać Wam nowości Oriflame. Kiedy myślę Oriflame, cofam się do czasów szkolnych i katalogów rozprowadzanych przez koleżanki. Fajnie jest wrócić po czasie do marek używanych w przeszłości i zobaczyć, jak zmieniły się na przestrzeni lat. 
 

Myślę, że Oriflame kojarzy każdy, chociażby ze słyszenia. Kiedyś przejrzenie katalogu nie było takie łatwe, zwłaszcza gdy nie znało się żadnej konsultantki. Dzisiaj kosmetyki Oriflame bez problemu można zamówić online. Klikając tutaj  sprawdzicie aktualną ofertę, a po zarejestrowaniu na stronie możecie zamawiać produkty z 20% zniżką. Bez limitów, bez minimalnej kwoty zamówienia. Rejestracja jest darmowa, więc warto skorzystać. 
 
Oriflame Tender Box

W ofercie znajdziemy szeroki wybór produktów. Pierwszą rzeczą jaka rzuciła mi się w oczy był zestaw balsamów do ust w słoiczkach Tender box. Balsam w wersji podstawowej kojarzę z dawnych lat, ale cieszę się, że wybór zapachów został rozszerzony. W pudełku znalazły się 4 jajeczka: o zapachu czarnej porzeczki, z olejem z nasion borówki czarnej, różany oraz brzoskwiniowy. Już sam wygląd pudełka przypadł mi do gustu, podobnie z zapachami. Mam nadzieję, że działanie mnie nie rozczaruje. 
 
tusz do rzęs The One, Eyes Wide Open Mascara

Skusiłam się, także na tusz do rzęs The One Eyes Wide Open Mascara o oryginalnej szczoteczce, która ma zapewnić ekstremalne podkręcenie. Mam dosyć długie rzęsy, niestety są cienkie i proste, dlatego efekt podkręcenia to dla mnie must have. Maskara czeka w kolejce na testy, niebawem przekonam się jak szczoteczka spisze się w akcji. 
 
Woda Toaletowa Masquerade

Lubię poznawać nowe zapachy, a wygląd opakowania jest dla mnie równie ważny jak kompozycja zapachowa. Woda Toaletowa Masquerade zamknięta jest w niebanalnym, fioletowym flakonie. Jest to nieprzytłaczający, kwiatowo-owocowy zapach, w którego kompozycji znajdziemy:

nuta głowy: pomelo, mandarynka i malina
nuta serca: dalia, jaśmin i kwiat pomarańczy
nuta bazy: drzewo sandałowe, wanilia i pianka marshmallow


oriflame perfumy
 
Kartkując katalog zauważyłam, że oprócz produktów typowo kosmetycznych można tam znaleźć biżuterię, dodatki i akcesoria takie jak torebki, apaszki, okulary przeciwsłoneczne oraz suplementy diety. Ciekawa jestem jak wypadają jakościowo, więc jeśli mieliście jakiś z nich koniecznie dajcie znać w komentarzu.


Lubicie markę Oriflame? 
Chętnie poznam Waszych ulubieńców.


niedziela, 13 czerwca 2021

Powrót po latach - Bebe 3in1 repair balm

Lubię czasem wracać do moich starych wpisów na blogu, mimo że dziś łapię się za głowę oglądając zdjęcia. Dzisiaj przywiązuję większą uwagę do estetyki. Kiedyś nie było to takie ważne, sporo blogerów dodawało wpisy spontanicznie razem ze zdjęciami zrobionymi ‘tosterem’. Dużo się zmieniło od tego czasu, zarówno w kwestii prowadzenia bloga jak i moich kosmetycznych preferencji. 
 

We wpisie z 2013 roku pokazywałam przegląd pielęgnacyjnych pomadek do ust. W zestawieniu znalazły się aż trzy sztyfty bebe, które miło wspominam. Przy okazji wizyty w DM skusiłam się na nową wersję Bebe 3in1 repair balm i z zapałem zabrałam się do testów, aby przekonać się czy kosmetyk lubiany kilka lat temu nadal będzie spełniał moje oczekiwania. 
 
Bebe 3in1 repair balm

Z tego co się orientuję wersja 3in1 repair balm z woskiem pszczelim to nowość, która nie jest dostępna w Polsce. W składzie znajdziemy aloes i masło shea. Balsam pomaga utrzymać nawilżenie ust i ma chronić je przed przesuszeniem. Opakowanie ma ładną szatę graficzną, sztyft działa bez zarzutu. 
 
 
Bebe 3in1 repair balm skład

Pomadka łatwo rozprowadza się na ustach, pozostawiając na nich delikatny film i połysk. Jest lekka, ale dobrze trzyma się na wargach. Nie trzeba jej poprawiać co kilka minut, ale nie jest to też produkt, który będzie nam towarzyszył cały dzień. Dosyć dobrze nawilża, na pewno lepiej niż sporo drogeryjnych pomadek. Nie jestem pewna czy dałaby radę zregenerować mocno wysuszone usta. Do codziennego użytku sprawdziła się u mnie bardzo dobrze, dlatego powrót po latach do marki bebe okazał się udany. 


Lubicie pomadki do ust bebe? Jakie są Wasze ulubione balsamy do ust?
 
 

poniedziałek, 7 czerwca 2021

Nowości w mojej kosmetyczce

Ostatnio pisałam o kosmetykach, które dobiły dna. Dzisiaj dla odmiany opowiem o nowościach. Coś ubyło, coś przybyło – jak to mówią, równowaga musi być ;). Większość produktów, które dzisiaj pokażę to kosmetyki, ale jest też mały niekosmetyczny bonus. 
 

Pierwszą rzeczą, która kusiła mnie od jakiegoś czasu jest paleta cieni do powiek Mesauda Glam’ Eyes. Moją kolekcję paletek mogliście zobaczyć tutaj, z resztą pisałam, że mam słabość do cieni. Jest więc i ona, świeżutka Mesauda. Miłym zaskoczeniem były maty, które są mocno napigmentowane. Paletkę mam od niedawna, więc nie miałam okazji jej dobrze poznać, ale myślę, że za jakiś czas pojawi się jej recenzja. 
 
Mesauda Lash Infinity

Do zakupu dostałam w gratisie miniaturę tuszu do rzęs Mesauda Lash Infinity oraz mini kredkę do oczu. Ciekawi mnie tusz do rzęs, bo ostatnio nie mam szczęścia do maskar. Większość zakupów skończyła się rozczarowaniem, mam nadzieję, że tym razem będzie inaczej. 
 
maseczki faceboom

Przybyło mi kilka kosmetyków do pielęgnacji twarzy. Dwie maseczki Faceboom, w uroczych, różowych opakowaniach. Niestety połączanie białych napisów z pastelowym tłem, sprawia że są one mało czytelne i ciężko jest zrobić dobre zdjęcie tym produktom. Wersja w tubce to maseczka z różową glinką, która niestety nie skradła mojego serca. Konsystencja jest wodnista, ciężko się z nią pracuje. Poza tym zdarza się, że po nałożeniu piecze mnie skóra. 
 

Biodermal żel do mycia twarzy
 
Do oczyszczania twarzy kupiłam żel Biodermal, a oprócz niego trafiły do mnie kosmetyki Iwostin Purritin. Zarówno aktywny żel do mycia twarzy jak i krem towarzyszą mi na co dzień i jak na razie spisują się ok. 
 
Iwostin purritin żel do mycia twarzy

Ostatnią nowością i wcześniej wspomnianym bonusem niekosmetycznym jest zestaw biżuterii składający się z naszyjnika i kolczyków. Potrzebowałam kompletu na większe wyjścia, a ten ze zdjęcia zamówiłam na aliexpress. Biżuterię z ali zamawiałam już nie raz i praktycznie zawsze byłam zadowolona. Jakość wypada całkiem fajnie, a akcesoria można kupić za ułamek ceny gadżetów z sieciówek. Link do zestawu znajdziecie tutaj
 
Kolia z kryształków

 
Przybyło Wam ostatnio coś ciekawego?

Mam warzenie, że sporo osób wpadło w istny szał zakupów po otwarciu galerii handlowych ;)