niedziela, 18 kwietnia 2021

Różowa paczuszka po raz kolejny u mnie

Jeśli śledzicie social media lub kiedykolwiek zamawialiście ubrania ze strony femmeluxe.co.uk to jestem przekonana, że doskonale wiecie o jaką paczkę chodzi. Na story, na  moim Instagramie mogliście zobaczyć duży, różowy worek z charakterystycznymi diamencikami. Oczywiście jest to paczka od Femme Luxe i w dzisiejszym wpisie pokażę Wam moje ostatnie zamówienie. 
 

Jestem ogromną fanką dresów od Femme i widać to praktycznie przy każdej przesyłce. Tym razem oprócz tradycyjnych kompletów dresowych, skusiłam się na sweterkowy set, w pięknym błękitnym odcieniu. Wnioskuję, że kolor również Wam wpadł w oko, ponieważ dostałam sporo pytań dotyczących tego zestawu. 
 
Off The Shoulder Knitted Loungewear

Zarówno spodnie jak i góra są ‘sweterkowe’. Materiał jest miły w dotyku, splot dosyć luźny, ale jest to 100% akryl. Myślę, że na chłodniejsze dni fajnie się sprawdzi, ale przy wyższych temperaturach można się w nim spocić. Sweter ma dekolt w łódkę, co pozwala na odsłonięcie ramion. 
 
Check Print Oversized jacket

Drugą rzeczą, którą wybrałam jest oversizowa kurtka w kratkę. Na pierwszy rzut oka wygląda jak koszula, ale jest ocieplana w środku, dlatego z powodzeniem zastąpi wierzchnie okrycie. Dostępna jest w kilku kolorach, ale ja postawiłam na bezpieczne szarości. Myślę, że kurtka jest na tyle uniwersalna, że będzie pasować do wielu stylizacji. 

Do paczki dorzuciłam dwa komplety dresowe. Są to dokładnie takie same fasony, które zamówiłam wcześniej, ale tym razem wybrałam je dla siostry. W dobie lockdownu warto mieć, choć jeden wygodny zestaw, w którym można komfortowo pracować, czy zrelaksować się w domu. 
 
loungwear black Femme LUXE

Przy okazji poprzednich wpisów opowiadałam Wam o aspektach technicznych zamówień ze sklepu Femme Luxe. Paczki idą z UK, a czas dostawy wynosi ok. 5-10 dni, co moim zdaniem jest dosyć dobrym wynikiem, biorąc pod uwagę implikacje związane z Brexitem. Na stronie znajdziecie mnóstwo ciekawych rzeczy, takich jak Milkmaid TopGrey LoungewearCo Ords Sets.
 
 
Udało się Wam przekonać do zakupów online czy wolicie kupować stacjonarnie?
 
 
 

niedziela, 11 kwietnia 2021

Przegląd moich tuszy do rzęs i produktów do brwi


 
W ostatniej części przeglądu kosmetyczki, pokazywałam Wam  moje wszystkie pomadki do ust. Dzisiaj przyszła pora na wpis z produktami do makijażu oczu, a właściwie z częścią z nich. Cienie do powiek pokażę w osobnym wpisie. Dziś skupiłam się na tuszach do rzęs, produktach do brwi oraz kredkach do oczu
 
 
Gosh Brow Kit 001

 
Na tą chwilę używam dwóch palet do brwi. Pierwszą z nich jest Gosh Brow Kit 001. Składa się z cieni w 3 kolorach oraz bezbarwnego wosku. Lubię ją, za jej uniwersalność, bo praktycznie każdy znajdzie odcień odpowiedni dla siebie. Mam też mini paletkę Lily Lolo w kolorze light
 
 
paleta do brwi gosh

 
Kolorystyka pasuje bardziej do blondynek i lepszy byłby dla mnie ciemniejszy zestaw. W środku znajduje się cień i wosk w cielistym kolorze, który niestety jest trochę widoczny na skórze i brwiach. Nie mam pojęcia czemu producent nie wrzucił tutaj transparentnego wosku. Na co dzień, do lekkiego podkreślenia brwi jest ok, a jej mały rozmiar świetnie sprawdza się na wyjazdach. 
 

automatyczna kredka do oczu

 
Kredki do oczu używam okazjonalnie. Niestety kreski nie są moją mocną stroną. Wszystkie kredki są w czarnym kolorze i tylko jedną z nich kupiłam sama. Resztę znalazłam w kalendarzach adwentowych. Niestety producenci lubią je wciskać w okienka i to jeszcze w okrojonej wersji mini. Clinique i YR jeszcze nie używałam, Douglas strasznie się rozmazuje i sama nie wiem czemu jeszcze się jej nie pozbyłam. Essence jest w miarę ok i to po nią najczęściej sięgam. 
 

tusz do rzęs channel

 
W kategorii tuszy do rzęs zrobił się mały zapas, ale część z nich nie była jeszcze otwierana, więc myślę, że spokojnie zdążę je zużyć. Mam 3 miniatury, 4 pełnowymiarowe opakowania i jedną bazę. Miniatury dostałam w gratisie do zamówienia lub są z kalendarzy adwentowych. Maskara Le Volume De Chanel zapowiada się bardzo obiecująco ze względu na szczoteczkę. Clinique Lash Power Mascara ma bardzo malutką szczoteczkę i średnio wpasowała się w mój gust, natomiast Clinique High Impact Mascara ciągle czeka na testy. 
 

najlepsze tusze do rzęs

 
Wśród pełnowymiarowych tuszy widzicie 4 różne marki. Semilac Flirty Look Mascara jest już na wykończeniu, ale muszę przyznać, że nie byłam z niej zadowolona. Silikonowa szczoteczka nabiera bardzo dużo produktu, co kończy się sklejonymi rzęsami i efektem pajęczych nóżek. Pożegnam ją bez żalu i myślę, że więcej się nie spotkamy. Miałam kiedyś tradycyjną wersję sławnego tuszu Avon Supershock, teraz w zapasie czeka wersja Definition. Max Factor Lash Revival Mascara Fuller ma tradycyjną szczoteczkę w moim ulubionym kształcie, więc mam nadzieję, że się polubimy. Yves Rocher Sexy Pulp to mój pierwszy kosmetyk kolorowy tej marki (nie licząc lakierów do paznokci), więc jestem jej bardzo ciekawa. 


Znacie któryś z produktów?
Jaki jest Wasz ulubiony tusz do rzęs? 
 
 

niedziela, 4 kwietnia 2021

Moje kosmetyczne początki – powrót do przeszłości

Przy okazji dzisiejszego wpisu cofniemy się trochę w czasie, ponieważ chciałabym opowiedzieć Wam o swoich kosmetycznych początkach. Myślę, że ten post będzie fajną okazją do wspominania dawnych trendów i hitów sprzed lat, które już dawno przeszły do lamusa, a jednak wraca się do nich z pewnym sentymentem. 
 
 


Moją pierwsza szminkę i cień do powiek dostałam od mamy. Miałam wtedy jakieś 12-13 lat i pamiętam to jak dziś. Szminka była w kolorze jasnego różu, którego dziś unikam jak ognia, a cień był (a jakże) niebieski! Mam wrażenie, że był to jeden z najmodniejszych kolorów wczesnych lat dwutysięcznych i gościł na powiekach kobiet w każdym wieku. 
 

niebieski cień do powiek


Jako nastolatka w kosmetyki zaopatrywałam się na bazarku. Pamiętam, że jedną z pierwszych rzeczy, którą kupiłam był błyszczyk w kulce. Okropnie lepiący, wyciekający z opakowania, ale dostępny w kilku smakach. Praktycznie każda z moich koleżanek taki miała. Trochę później pojawiły się błyszczyki w formie świderków, gdzie kolory w opakowaniu ułożone były w spiralę. To dopiero był hit!

Z tamtych lat pamiętam perłowe lakiery do paznokci, które namiętnie nosiłam. Moda się zmieniła, asortyment kosmetyczny mocno się rozrósł. Dziś możemy wybierać w ogromnej ilości marek i typów produktów, podczas gdy kiedyś było tego znacznie mniej. 


lakier do paznokci

 
Większe pole do popisu miałam pod koniec gimnazjum i liceum, gdy kilka z moich koleżanek zostało konsultantkami Avon. Dziewczyny chętnie podrzucały mi katalogi do przejrzenia i od czasu do czasu kupowałam coś z kieszonkowego. Samo oglądanie folderu z nowościami sprawiało mi wiele radości i choć minęło sporo czasu to Avon nadal działa na tej zasadzie. 


perfumy

 
Marka prężnie się rozwija i wprowadza na rynek nowe rozwiązania. Lubię perfumy Avon, ponieważ uważam, że mają ładne zapachy o dobrej trwałości. Ostatnio często towarzyszy mi różowa wersja Attraction Sensation, ale zdarza mi się ciągle wracać do zapachów z młodości ;)

Jeśli myślałaś kiedyś o tym by zostać konsultantką Avon i kupować kosmetyki taniej, ciągle możesz zrealizować swoje marzenie rejestrując się na stronie konsultantka avon.

 
Pamiętacie kosmetyczne hity z dawnych lat?
Pamiętacie swój pierwszy kosmetyk do makijażu?
 
 

poniedziałek, 29 marca 2021

Co przyniósł marzec i kwiecień?

Dzisiejszy wpis zatytułowałam 'co przyniósł marzec i kwiecień?', chociaż bardziej adekwatnym nagłówkiem byłoby 'co przyniósł listonosz?'. Pewnie domyślacie się, że dzisiejszy post będzie poświęcony kosmetycznym nowościom. Miałam wrażenie, że w ostatnim czasie tych paczek nie było dużo, ale jak zebrałam wszystko razem okazało się, że jest co pokazać. 

 


Na pierwszy ogień pójdzie dosyć spore zamówienie kosmetyków Rituals. Pewnie zauważyliście, że od pewnego czasu pojawiają się one coraz częściej na blogu. Korzystam z okazji, że mam do nich łatwy dostęp. Kilka pierwszych produktów świetnie się u mnie sprawdziło, a kolejne coraz mocniej mnie ciekawią, dlatego postanowiłam poznać bliżej tą markę. Skusiłam się na krem do rąk The Ritual of Sakura oraz piankę pod prysznic The Ritual of Holi. 

 

kosmetyki Rituals
 

O delikatnej piance do mycia twarzy The Ritual of Namaste pisałam Wam już wcześniej. Spisała się u mnie na tyle dobrze, że kupiłam kolejne opakowanie. Zachęcona działaniem serii The Ritual of Namaste postanowiłam przetestować, również piankę do mycia twarzy Velvety Smooth Cleansing Foam.

 

The Ritual of Mehr

 

W gratisie dostałam zestaw składający się z mini pianki do mycia ciała oraz odświeżacza powietrza z serii The Ritual of Mehr, która wcześniej nazywała się The Ritual of Happy Buddha. Starą serię znam i chętnie sprawdzę, czy rzeczywiście zapach został 'odświeżony'.

 

Suchy olejek nuxe

Skończyła mi się miniaturka suchego olejku Nuxe Huile Prodigieuse. Nie spodziewałam się, że ten produkt będzie taki dobry. Nakładałam go na twarz pod krem i jego działanie mnie zachwyciło, dlatego zamówiłam duże opakowanie. 

 

Nuxe masełko do ust

 

Wiele dobrego słyszałam o sławnym balsamie do ust Reve de Miel oraz kremie do rąk z tej samej serii. Mimo, że mam sporo pielęgnacyjnych kosmetyków do ust, spełniłam swoją zachciankę. Pierwsze testy już za mną, a wrażenia jak na razie bardzo pozytywne. 

 

henna do brwi delia

 

Moją kosmetyczkę zasilił nawilżający podkład Max Factor Miracle Second Skin Hybrid Foundation oraz nowa pudrowa henna do brwi Delia

 

Weleda balsam do ust
 

Do testów dostałam zestaw Weleda składający się z balsamu do ust Skin Food Lip Butter, mini żelu pod prysznic oraz delikatnego szamponu i żelu do mycia ciała z serii baby. Fajnie, że wreszcie uda mi się poznać tą markę.

 

Skusiliście się ostatnio na coś nowego czy raczej ograniczyliście zakupy, chociażby przez zamknięte galerie handlowe?


 

czwartek, 25 marca 2021

Przegląd kosmetyczki: moje WSZYSTKIE pomadki do ust


Po krótkiej przerwie wracam do wpisów z przeglądem kosmetyczki, czyli ujawniam zawartość mojej toaletki. W niektórych kategoriach, liczba produktów jest bardzo rozsądna. Moje wszystkie podkłady, pudry i korektory mogliście zobaczyć w tym wpisie. Ochronne pomadki i balsamy do ust pokazywałam Wam  tutaj, a było co oglądać ;). Podobnie jest w przypadku kolorowych produktów do ust. Niestety ze względu na obowiązek noszenia maseczek, większość z nich leży zapomniana i czeka na lepszy czas. 
 
szminki do ust przegląd kolorów

Znajdziecie u mnie zarówno pomadki matowe, błyszczące jak i satynowe. Wrzuciłam Wam swatche kolorów, ale mam wrażenie, że na zdjęciu wyglądają dosyć podobnie, mimo że każdy z nich jest inny. Pierwsza z lewej jest nudziakowa pomadka Clinique w odcieniu 01 nude pop (1). Nie wysusza ust i świetnie nadaje się na co dzień. Złota Pierre Rene 05 dusty cedar (2) ma opakowanie zamykane na magnes i chyba to najbardziej w niej lubię ;). Miniaturka Clinique w kolorze 13 Love Pop (3), ma błyszczące drobinki i pochodzi z kalendarza adwentowego. Nie jestem fanką tego typu wykończenia i kolor też średnio mi odpowiadał, ale na ustach wygląda całkiem ok. Biały sztyft to matowa szminka Essence this is me 13 brave (4). W drogerii kolor wydawał się inny niż w rzeczywistości i w efekcie rzadko po nią sięgam. Essence velvet matte lipstick (5) w kolorze nr 3 to połączenie nudziaka z brudnym różem. Ma matowe wykończenie i idealny odcień <3.

przegląd szminek
 
Matowa pomadka w płynie Semilac 421 natural beauty (6) ma zastygającą formułę. Lubi podkreślać wszelkie niedoskonałości i przez to nie do końca wygląda naturalnie. Ma za to świetną trwałość, również w kontakcie z jedzeniem i piciem. Na końcu rzędu widzicie nawilżającą pomadkę Pierre Rene Hydra Elegance H05 w jasnym różu (7). Niestety z perspektywy czasu widzę, że takie kolory nie są dla mnie. Tą samą pomadkę mam także w czerwonym kolorze z drobinkami (9). Fajnie wygląda na ustach, ale brokat wędruje po całej twarzy, szminka jest nietrwała i lubi się nierównomiernie ścierać. 

pierre rene szminka

Eveline Lovers Rougue 2w1 Moisture&Colour Lip Balm (8) nie zachwyca ani opakowaniem ani trwałością, ale ma idealny kolor, mam nr 5. Jak dotąd nie udało mi się znaleźć odpowiednika w podobnym odcieniu. Matowa pomadka Semilac Classy Lips 067 juicy strawberry (10) to prawdziwa petarda pod względem pigmentacji. Czerwona matowa pomadka pochodzi z kalendarza Yves Rocher, ale nie wiem czy taki odważny kolor się u mnie sprawdzi, dlatego ciągle jej nie rozpakowałam. 

błyszczyk delia starlike

W mojej kolekcji nie zabrakło błyszczyków do ust. Nie jest to mój ulubiony rodzaj kosmetyków do ust, dlatego mam tylko 2 sztuki. Błyszczyk Delia Starlike lipgloss ma fajną, lekką konsystencję, która nie skleja usta. Wygląda bardzo naturalnie, ale szybko znika z ust. Błyszczyk Clinique Pop Splash Lip Gloss nr 11 Air Kiss znalazłam  w kalendarzu adwentowym. Ma cięższą, odżywczą formułę, wytrzymuje ok. godziny na ustach, ale niestety mocno się lepi.

 
Używacie regularnie szminek czy z nich zrezygnowałyście przez maseczki?
Lubicie kolorowe kosmetyki do ust? Ile sztuk macie w zapasie? 
 
 

poniedziałek, 22 marca 2021

Pierwszy dzień wiosny & nowości w mojej szafie

Z ulgą i radością doczekałam się pierwszego dnia wiosny. Nie lubię zimna, dlatego co roku z utęsknieniem czekam na ocieplenie. Zmiana pogody przynosi zazwyczaj poprawę mojego humoru, a niestety ostatnio bywa z nim różnie. Staram się cieszyć z małych rzeczy, ale powiem szczerze, że przedłużająca się sytuacja związana z covid-19 mocno daje w kość... Przejdźmy, jednak do przyjemniejszej części wpisu, w której chciałam pokazać Wam nowości w mojej szafie. Wszystkie rzeczy pochodzą ze strony femmeluxe.co.uk. Oprócz sprawdzonych zestawów dresowych, skusiłam się na 2 pary koronkowego body. 
 
body suit maura


Pierwsze z nich wykonane jest z połączenia delikatnego siateczkowego materiału i koronki. Jest ładnie skrojone, miseczki posiadają fiszbiny, body jest zapinane w kroku na zatrzaski. Ramiączka są regulowane, ale mimo wszystko body jest na mnie trochę za długie. Myślę, że lepiej będzie leżeć na wyższych dziewczynach, niż na moim skromnym 168 cm. 

koronkowe body
bodysuit


Drugi model wykonany jest w całości z koronki. Zamówiłam rozmiar L, który leży idealnie. Body można łatwo dopasować do figury dzięki regulowanym gumkom na plecach oraz regulacji na ramiączkach. Minusem jest brak zapięcia w kroku, ale tą wadę można mu wybaczyć, bo wygląda naprawdę świetnie. 

czarna koronka

Oba body mile zaskoczyły mnie jakością wykonania. Są ładnie skrojone i dobrze zszyte. Nie znalazłam niedoróbek w postaci krzywych szwów, źle spasowanego materiału czy prującej się koronki. Na stronie Femme Luxe dostępne są również inne modele -> black bodysuits.

zestaw dresowy

Oczywiście w mojej paczce nie mogło zabraknąć wcześniej wspomnianych dresów. Tym razem wybrałam brzoskwiniowy zestaw z rozpinaną bluzą. Zarówno spodnie jak i góra są ocieplane, dlatego fajnie sprawdzają się w chłodniejsze dni. Materiał jest przyjemny dla skóry, ale obawiam się, że po czasie może się kulkować. 

dres damski

Nieco luźniejszy krój ma szary zestaw ze zdjęcia powyżej. Spodnie wyglądają trochę jak alladynki. Bluza z kapturem ma oversizowy krój. Dres jest ocieplany i bardzo komfortowy w noszeniu. Więcej dresowych zestawów możecie zobaczyć klikając -> womens tracksuit sets. Polecam przejrzeć, także inne zakładki, w których znajdziecie sporo inspiracji na zbliżające się lato i wiosnę, przykładowo summer tops.
 


Cieszycie się z nadejścia wiosny?
Też dokuczają Wam covidowe restrykcje?



niedziela, 14 marca 2021

3xNIE, te kosmetyki się u mnie nie sprawdziły

Na moim blogu przewija się sporo kosmetyków. Zazwyczaj pokazuję Wam, te które moim zdaniem są warte uwagi, ale nie zawsze. Zdarzają się niewypadły, które niekoniecznie muszą być bublem samym w sobie, ale po prostu nie pasują do mojego typu skóry lub preferencji. Dzisiaj chciałam wspomnieć o trzech takich produktach. 
 
 


Pierwszym z nich jest balsam do ciała Solverx sensitive skin woman body balm. Nie polubiłam się z nim z dwóch powodów. Pierwszym z nich jest bardzo długi czas wchłaniania, a drugim zapychanie. Po jego użyciu na dekolcie i ramionach pojawiają się u mnie wypryski. Produkt przeznaczony jest do skóry wrażliwej i ma w składzie mieszankę olei, niestety mi ona nie służy. Dla kontrastu dodam, że szampon z tej serii sprawdza się u mnie rewelacyjnie, ale jak widać każda marka ma lepsze i gorsze produkty. 
 
Solverx balsam do ciała sensitive

 

Pomadka Yves Rocher o zapachu leśnych jagód być może nie zasłużyła na miano bubla, ale jej działanie jest dalekie od ideału. Produkt działa bardzo powierzchownie, natłuszcza, a nie nawilża. Na ustach wyczuwalna jest nieprzyjemna powłoczka, która szybko się zjada, dlatego co chwilę trzeba ponawiać aplikację. Mam jeszcze około połowy sztyftu i pewnie go zużyję, ale nie planuję ponownego zakupu.

Ostatnim kosmetykiem z tego zestawienia jest mydło w płynie Yves Rocher, również z edycji świątecznej. Produkt miał bardzo ładne opakowanie i śliczny zapach, niestety strasznie wysuszał skórę. Moje dłonie bardzo ucierpiały przy jego stosowaniu. Muszę przyznać, że dawno żadne mydło nie wysuszyło mi tak mocno skóry.


Miałyście jakiś z tych produktów?
Trafiły się Wam ostatnio jakieś niewypały kosmetyczne? 
 
 

piątek, 5 marca 2021

Pierwszy milion trzeba ukraść?


Mówią, że pierwszy milion trzeba ukraść. Mimo że (jeszcze) nie doszłam do poważnych pieniędzy, to nie zgadzam się z tym powiedzeniem. Wg mnie dobry pomysł i ciężka praca przynoszą efekty i tego się będę trzymać. W każdym razie dzisiaj nie o pieniądzach miało być, choć mowa o moim pierwszym milionie. Jeśli spojrzycie na licznik na dole bloga, zobaczycie, że niedawno przekroczył milion wyświetleń, co pokazuje, że ciągle chętnie tutaj zaglądacie. Bardzo mnie to cieszy i dziękuję, że jesteście <3. Przy okazji pierwszej ‘bańki’ postanowiłam zrobić małe podsumowanie. 
 

Trochę statystyk

Pierwszy wpis na blogu pojawił się w kwietniu 2013 roku, co oznacza, że blog Kosmetyczne Pasje ma już prawie 9 lat. W przyszłym roku stuknie okrągła, 10-ta rocznica. Przez ten czas napisałam ponad 730 wpisów, pod którymi zostawiliście ponad 17 tys. komentarzy. Najchętniej czytanym wpisem był: Jak odświeżyć śmierdzące buty? 6 sposobów, który ma ponad 35 tysięcy wyświetleń. Jak widać, problem jest ponadczasowy (haha), ciągle pojawia się w top 7 na pasku bocznym.


sypki cień do powiek
 
 
Co się zmieniło?

Zmieniło się w zasadzie wszystko. Blogosfera, którą pamiętam z początków swojej blogowej przygody praktycznie nie istnieje. Kiedyś liczyła się spontaniczność, mało kto zwracał uwagę na perfekcyjne zdjęcia. Wystarczyła chęć do pisania i podzielenia się swoim punktem widzenia. Dzisiaj coraz więcej osób wybiera youtube lub Instagram, gdzie zamiast tekstu, mamy idealne zdjęcia lub przekaz w formie filmiku. Nic więc dziwnego, że wiele blogów nie przetrwało próby czasu i tylko nieliczne z tych, które pamiętam nadal są aktywne. Zakładając bloga, nie przyszło mi nawet do głowy, że można na tym zarobić, a przecież dziś zarabianie na social media nikogo nie dziwi. Konsekwencją jest ogromna konkurencja na rynku influencerów, która moim zdaniem niejednokrotnie przekłada się na spadek jakości, chociażby w odniesieniu do uczciwej oceny reklamowanego produktu.


laptop na łóżku

 
Co dało mi blogowanie?

Dzięki blogowaniu poznałam wiele ciekawych osób. Okazją do spotkań w realu były targi kosmetyczne,  spotkania blogerek czy konferencje tematyczne, które oprócz kontaktu z koleżankami po fachu, dawały solidną dawkę wiedzy. Przez minione 9 lat sporo nauczyłam się o prowadzeniu własnej strony i social media. Kupiłam aparat fotograficzny, zaczęłam robić lepsze zdjęcia, uczyć się ich obróbki i rozwijać swój profil na Instagramie. Poznałam mnóstwo ciekawych marek kosmetycznych, poszerzyłam wiedzę na temat składów kosmetyków i rozwinęłam swoje umiejętności makijażowe. To tylko kilka korzyści, jakie przyniosło mi prowadzenie bloga i mam nadzieję, że przyszłe lata będą równie owocne.


Czy znajdą się tutaj osoby, które pamiętają początki mojego bloga?

Dajcie znać w komentarzach od kiedy tutaj zaglądacie i czy pamiętacie blogosferę z dawnych lat? 
 
 

niedziela, 28 lutego 2021

Przegląd kosmetyczki: Moje WSZYSTKIE róże, rozświetlacze i bronzery

W jednym z poprzednich wpisów opowiadałam Wam o porządkach w mojej kosmetyczce. Myślę, że przynajmniej raz w roku warto przejrzeć jej zawartość i pozbyć się przeterminowanych, niezdatnych do użycia produktów. Taki przegląd pokazuje czego nam brakuje oraz jakich kosmetyków mamy za dużo. Do tematu podeszłam strategicznie i sprzątałam wg kategorii. Moje wszystkie podkłady, korektory i pudry pokazywałam Wam tutaj. Kolekcję pomadek pielęgnacyjnych do ust mogliście zobaczyć  tutaj
 
 


Dzisiaj przyszła pora na kosmetyki kolorowe do makijażu twarzy: róże, rozświetlacze i bronzery. Najwięcej mam róży do policzków, ale nie jest to jakaś szalona liczba, bo jest ich 3 szt. Każdy z nich ma inny kolor, więc nie mogę narzekać na brak wyboru. Kompakt Clinique Blushing Blush Powder Blush znalazłam w kalendarzu adwentowym. Mam kolor Precious Posy, który wygląda bardzo subtelnie na buzi, nie robi plam, jest łatwy do roztarcia. Dosyć fajnie komponuje się z moją skórą i chętnie używam go, gdy mam mało czasu na makijaż, bo ciężko zrobić  sobie nim krzywdę. 
 
 
Collistar Collistar Silk Effect Maxi Blusher

 
Róż Collistar Silk Effect Maxi Blusher zachwyca pięknym opakowaniem z lusterkiem i pędzelkiem. Mój odcień to nr 14 PESCA, ciepły z subtelnymi drobinkami. Ostatnim różem w zestawieniu jest Essence matt touch blush, który ma matowe wykończenie i bardzo mocną pigmentację. Na zdjęciu widzicie nr 10 peach me up!
 

Essence sun club all in one bronzing highlighter

Mam jeden rozświetlacz, a w zasadzie paletkę rozświetlaczy. Essence sun club all in one bronzing highlighter jest ze mną bardzo długo. Kolory można zmieszać lub używać osobno. Rozświetlacze świetnie sprawdzają się do makijażu oczu, i w roli bronzera. Mimo, że paleta była pokruszona i samodzielnie ją naprawiałam to myślę, że prędko się jej nie pozbędę. Mój kolor to 02 sun glow.

Ostatnim a zarazem najnowszym produktem z tego zestawienia jest puder brązujący Federico Mahora w kolorze Golden Tan. Daje bardzo fajny, naturalny efekt dzięki połyskującym drobinkom. Choć na początku nie mogłam się do niego przekonać, ostatnio używam go coraz częściej. 
 

puder brązujący Federico Mahora

 
Co prawda nie mam po jednym produkcie z każdego typu, bo róży jest trochę więcej, ale myślę, że to całkiem rozsądna ilość. Na co dzień nie robię pełnego makijażu, ale gdy nadarzy się okazja nie brakuje mi kosmetyków do jego wykonania. Mam nawet niewielkie pole do popisu w zależności od efektu jaki chcę uzyskać. 


Używacie różu, rozświetlacza, bronzera?
Ile sztuk liczy Wasza kolekcja? 
 
 

niedziela, 21 lutego 2021

Nawilżenie to podstawa – głęboko nawilżający krem do twarzy Collistar

Przetestowałam wiele kremów do twarzy, z różnych półek cenowych. Cena nie zawsze idzie w parze z jakością, ale odkąd zaczęłam sięgać po kosmetyki do pielęgnacji twarzy premium, zauważyłam że to właśnie one najbardziej służą mojej skórze. Dzisiaj chciałam napisać Wam kilka słów na temat głęboko nawilżającego kremu do twarzy Collistar Deep Moisturizing Cream. Kosmetyk kupiłam w zestawie z miniaturką żelu pod oczy i uroczą kosmetyczką, którą pokazywałam Wam tutaj
 
 


Jak to często u mnie bywa, krem musiał trochę poczekać na swoją kolej. Po ponad pół roku systematycznego stosowania przyszła pora na jego recenzję. Produkt znajdziemy w masywnym szklanym słoiczku z różowym wieczkiem. Opakowanie jest minimalistyczne i solidnie wykonane. Konsystencja kremu jest lekka, produkt szybko się wchłania pozostawiając na skórze satynową warstwę i delikatny, przyjemny zapach
 

głęboko nawilżający krem do twarzy Collistar

Najchętniej stosowałam go na noc solo lub w połączeniu z serum albo olejkiem Nuxe. Choć jego działanie samo w sobie jest bardzo dobre, to w duecie z Nuxe czyni cuda. Wystarczy jedna noc, aby zauważyć różnicę w stanie skóry. Po użyciu jest ona wypoczęta i zregenerowana. Wszelkie podrażnienia, ranki, niedoskonałości są wyciszone i mniej widoczne. Buzia jest miękka i nawilżona
 

Collistar Deep Moisturizing Cream


Początkowo obawiałam się, że tak lekka konsystencja nie zapewni dostatecznego nawilżenia, ale na szczęście okazało się, że niesłusznie. Wystarczy niewielka ilość produktu na pokrycie twarzy, przez co jest niezwykle wydajny. Jest to sporą zaletą przy jego cenie (ok. 150 zł/50 ml). Collistar spisał się na 5tę z plusem jako kosmetyk do mojej tłustej cery, dlatego będę do niego chętnie wracać. 


Jakie są Wasze ulubione kremy do twarzy?
Sięgacie po droższe marki czy używacie kosmetyków drogeryjnych? 
 
 

wtorek, 16 lutego 2021

Przegląd kosmetyczki: balsamy ochronne do ust

Zapraszam na kolejną część serii z przeglądem kosmetyczki. Ostatnio pokazywałam Wam moje podkłady, korektory i pudry, czyli kilka produktów, których używam na bieżąco plus mały zapas. Kosmetyki do makijażu twarzy wypadły bardzo rozsądnie, ale w innych kategoriach nie jest już tak minimalistycznie. Dzisiaj dla odmiany chciałam napisać Wam o produktach pielęgnacyjnych do ust.
 

Na ten moment mam 11 szt. Wiem, że wynik może szokować, ale szczerze mówiąc myślałam, że jest ich więcej. Dwa z kosmetyków są na wykończeniu i oba znajdują się w słoiczkach. O Catrice Lip Treatment z masłem Shea pisałam już kiedyś na blogu. Żegnam go z żalem i dużym sentymentem, tym bardziej że prawdopodobnie była to wersja limitowana. Dajcie znać, jeśli widziałyście gdzieś ten balsam, bo póki co nie udało mi się go nigdzie znaleźć. Natomiast z masełkiem The Body Shop Rich Plum rozstanę się z dużą ulgą. Kupiłam je dla zapachu i ładnego opakowania. Miałam kiedyś wersję z mango i nie byłam zadowolona. Niestety śliwka również mnie zawiodła pod względem działania.

Na zdjęciu widzicie 3 balsamy w papierowych opakowaniach Laura Conti Botanicals. Sztyfty mają naturalne składy i zostały stworzone zgodnie z filozofią zero waste. Trochę przeszkadza mi ich zbita formuła, która zimą jest twarda i ciężka w aplikacji, ale liczę, że łatwiej będzie mi ich używać, gdy zrobi się cieplej. Mam sporo pomadek Blistex, które bardzo lubię. Jako jedne z nielicznych dobrze nawilżają moje wymagające usta. Wersja triple butters nie daje efektu chłodzącego, za którym sporo osób nie przepada. 
 
ochronne balsamy do ust

Niedawno zaczęłam używam pomadki do ust o zapachu leśnych jagód z adwentowego kalendarza Yves Rocher. Na razie mam mieszane uczucia, ale jeszcze dam jej szansę. W zapasie czeka bebe Repair Balm. Kiedyś bardzo chętnie używałam balsamów bebe i postanowiłam wrócić do nich po latach. Mam nadzieję, że mnie nie zawiodą.


Używacie balsamów do ust? 
Podzielcie się swoimi ulubieńcami. 
 
 

sobota, 13 lutego 2021

10 zaskakujących faktów o mojej garderobie

szary dres

Jakiś czas temu pisałam Wam o moich kosmetycznych dziwactwach. Post spotkał się z pozytywnym odzewem, dlatego postanowiłam pójść o krok dalej i opowiedzieć Wam o kilku zaskakujących faktach dotyczących mojej szafy.
 

Większość moich ubrań jest w ciemnych kolorach. Kocham czerń, ale trafi się też grant, brązy i szarości.


Mam mało jasnych ubrań, zdarza się, że piorę je raz w miesiącu, bo bardzo ciężko zapełnić mi pralkę jasnymi kolorami


Kocham czerwień i świetnie się w niej czuję. Czerwone ubrania piorę osobno i łatwiej mi uzbierać pełen bęben w odcieniach czerwieni niż w jasnych kolorach. 
 
 
Cuffed Joggers Loungewear Set
 
 
Marzy mi się tzw. walk in closet, czyli garderoba z prawdziwego zdarzenia, w której będę miała miejsce na swoje ciuchy. Chciałabym, aby były posegregowane na wieszkach, zawsze łatwo dostępne. 


Często kupuję na wyprzedażach. Uważam, że ceny ubrań z sieciówek są wygórowane biorąc pod uwagi ich jakość. Swoją drogą sieciówki z roku na rok obniżają jakość produktów. 
Też to zauważyliście? 


Na co dzień stawiam na wygodę. Często noszę jeansy i płaskie buty. W czasach zarazy pokochałam dresy, w których ostatnio chodzę bardzo często. 
 
 
Black Loungewear Set

 
Z biegiem lat zmieniłam swoje podejście do zakupów. Rzadziej kupuję coś pod wpływem impulsu. Staram się przemyśleć zakup i nie zapełniać szafy zbędnymi rzeczami. 


Ciężko mi znaleźć coś dla siebie w sieciówkach. Mam kilka ulubionych sklepów, w których przeważnie kupuję. Jednym z nich jest Orsay, który stawia na klasyczne, uniwersalne wzory.


Kiedyś w ogóle nie zwracałam uwagi na skład materiału. Teraz staram się unikać poliestru, zwłaszcza w przypadku bluzek. Zdecydowanie wolę bawełnę lub wiskozę. 


Dbam o swoje ubrania i wiele z nich mam naprawdę długo.


Ilustracją do dzisiejszego wpisu są dresy, zamówione ze strony femmeluxe.co.uk. Komplety dresowe ze zdjęć oraz inne ciekawe propozycje znajdziecie klikając w poniższe linki.





 
Ciekawa jestem czy, któryś z moich punktów pokrywa się z Waszym podejściem do ubrań i mody?
 
 
Chętnie poznam Wasze ciuchowe nawyki. Koniecznie dajcie znać w komentarzach. 
 
 

sobota, 6 lutego 2021

Przegląd kosmetyczki: moje WSZYSTKIE podkłady, korektory i pudry

 
Na początku roku zabrałam się za przegląd kosmetyczki. Postanowiłam uporządkować kosmetyki kolorowe. W ramach podsumowania przygotowałam serię wpisów z produktami podzielonymi na kategorie tematyczne. Na pierwszy ogień poszły podkłady, korektory i pudry do twarzy. Dosyć łatwo było mi zacząć właśnie od nich, bo mam ich stosunkowo mało. Ciekawi jesteście czego używam? Zapraszam do oglądania.




 

Podkłady


Na tą chwilę mam tylko 3 podkłady (nie licząc próbek). Najczęściej używam podkładu essence #instaperfect. Mam go w najjaśniejszym odcieniu, czyli nr 30. Niestety jest dla mnie trochę za jasny. O tym podkładzie pisałam Wam już kiedyś na blogu (klik). Od tego czasu moje zdanie o nim się nie zmieniło. Jest to kiepski podkład, o słabym kryciu, który ciężko się aplikuje. Instaperfect nie matuje, szybko znika z buzi i lubi się wyświecać. Chyba jego jedyną zaletą jest mała buteleczka, fajna na wyjazdy oraz niska cena. Na co dzień może być, zwłaszcza w połączeniu z dobrym pudrem, ale na pewno do niego nie wrócę.


O podkładzie Semilac pisałam Wam we wpisie, podlinkowowanym powyżej. Przyznam, że lubię ten produkt. Ma średnie krycie i ładnie wygląda na twarzy. Najjaśniejszy kolor, czyli 10 Sand Beige fajnie zgrywa się z moją cerą.


Eveline liquid control HD kupiłam w zastępstwie za Catrice HD Liquid Coverage. Eveline wypada całkiem ok, choć chyba Catrice bardziej odpowiadał mi pod względem konsystencji. Ten podkład mam najkrócej, dlatego ciągle wyrabiam sobie o nim zdanie.


essence instaperfect podkład

 

Korektory 

 

W mojej kosmetyczne znajdziecie tylko 2 korektory. Niedawno zdenkowałam legendarny kamuflaż Catrice HD i już za nim tęsknię. Został mi korektor mineralny Lily Lolo, o którym mogliście przeczytać  tutaj. Lubię go stosować na niedoskonałości, bo przyspiesza ich gojenie, ale czasem potrzebuję czegoś z nienagannym kryciem i w tej roli się niezbyt sprawdza.


Korektor Hean Camuflage miał być zastępcą wykończonego Catrice, niestety trochę się na nim zawiodłam. Jest dosyć rzadki, nie ma zastygającej formuły i jego krycie nie do końca mnie zadowala. Używam go od niedawna, dlatego jeszcze dam mu szansę i zobaczę czy z czasem da się lubić.



Sypki puder Fixing Matt Delia
 

Pudry


Obecnie mam 3 sztuki, z czego jeden dobija dna. Mowa o pudrze matującym Semilac. Mimo, że mam najjaśniejszy kolor 20 Light Beige to jest dla mnie za ciemny. Wpada w pomarańczowe nuty i trzeba z nim uważam. Łączę go z za jasnym podkładem essence i tylko dzięki temu udało mi się go zużyć.


Sypki puder Fixing Matt Delia mile mnie zaskoczył. Mogłabym zaryzykować stwierdzenie, że to kosmetyk prawie idealny. Bardzo wydajny, fajnie wygląda na twarzy i dobrze matuje. Produkt godny uwagi, dlatego jeśli jeszcze go nie znacie, warto się nim zainteresować. W zapasie mam też puder prasowany tej marki Stay Matt Delia i już niedługo biorę się za jego testowanie.


Podsumowując dzisiejszy wpis, muszę powiedzieć, że jestem zadowolona z ilości produktów do makijażu twarzy, które posiadam. Pewnie spodziewaliście się większej kolekcji, ale akurat w tej kategorii nie ma u mnie nadmiaru (gorzej będzie w innych, z resztą zobaczycie w kolejnych postach z tej serii). Nie planuję większych zakupów w najbliższym czasie, ale nieśmiało rozglądam się za jakimś naprawdę dobrym matującym podkładem do twarzy o średnim kryciu. Jeśli macie coś godnego polecenia, piszcie w komentarzach.



Jak wygląda Wasza kolekcja podkładów, korektorów i pudrów?
Dajcie znać, czy macie ich mniej czy więcej niż ja.