niedziela, 17 stycznia 2021

Podsumowanie miesiąca, a nawet dwóch

Podsumowanie miesiąca miało pojawić się na początku stycznia, ale zrobiło się z niego podsumowanie prawie dwóch miesięcy. Ostatnio czas bardzo szybko mi leci, czasem mam wrażenie, że wypadałoby popracować nad efektywnością. Z drugiej strony nie chcę się zmuszać do ciągłego odhaczania niekończącej się listy zadań. Czasem trzeba trochę odpuścić i chyba u mnie nastał właśnie taki okres. Stawiam na odpoczynek, ładuję baterie, staram się robić coś dla siebie i mam nadzieję, że wyjdzie mi to na dobre ;).


 

W podsumowaniu nie mogłabym nie wrócić do Świąt. Bardzo miło wspominam ten czas. Wpadło trochę wolnego, więc miałam okazję oderwać się wreszcie od pracy. Na myśl o mile spędzonych chwilach w gronie najbliższych, pysznego jedzenia i świątecznej atmosfery od razu robi mi się cieplej na sercu. Nadal trzymam wszystkie świąteczne ozdoby, a za rozbieranie choinki planuję się zabrać dopiero w przyszły weekend.

 

balsamy do ust zero waste

 

Wracając do tematu okołoświątecznego, w tym roku towarzyszył mi kalendarz adwentowy Yves Rocher, którego zawartość mogliście zobaczyć tutaj. W ostatnich dniach pojawiła się też recenzja nowych balsamów do ust Laura Conti, które zostały stworzone zgodnie z ideą zero waste -> recenzja.

 

ozdobna ceramika do domu

 

Wraz ze zmianą cyfry w dacie, wiele osób snuje plany i przygotowuje listę postanowień noworocznych. U mnie już od kilku lat postanowień brak. Nie muszę motywować się w ten sposób, bo impulsów do pracy nad sobą mi nie brakuje. Co przyniesie 2021? Mam nadzieję, że będzie lepszy niż jego poprzednik, który pokrzyżował mi wiele planów. Wspominając 2020 pierwsze słowo jakie przychodzi mi do głowy to 'ograniczenia' i to niekoniecznie w kontekście covidowych restrykcji. Poprzedni rok pozostawił wielki niedosyt, tyle fajnych rzeczy można było zrobić (przynajmniej w teorii), bo w praktyce niewiele z tego wyszło... 

 

książki, powieści


Nowy rok zaczynam z solidnym zapasem książek do przeczytania. Oprócz rozrywki, znalazło się trochę miejsca na rozwój osobisty. Choć nie przepadam za poradnikami, postanowiłam dokształcić się w temacie finansów i inwestycji. Lektura 'Inteligentnego Inwestora XXI wieku' idzie opornie, ale nie ma się co dziwić skoro obok leżał Follett, którego łyknęłam w 5 dni, mimo że książka ma prawie 800 stron  ;)
 

Wszystkie zdjęcia pochodzą z mojego Instagrama, jeśli jeszcze mnie nie śledzicie to zapraszam do obserwacji. 

 

Co tam u Was dobrego? 

Podzielcie się swoimi planami na przyszły rok, mam nadzieję, że optymizm Was nie opuszcza ;) 

 

 

niedziela, 3 stycznia 2021

Delikatne oczyszczanie – pianka do mycia twarzy, która nie wysusza skóry


Oczyszczanie twarzy to niezwykle ważny krok w pielęgnacji. Warto dobrze umyć buzię, aby pozbyć się z niej resztek makijażu, kurzu, nadmiaru sebum i innych zanieczyszczeń, które gromadzą się w ciągu dnia. Mimo, że mam skórę tłustą, to staram się unikać mocno wysuszających środków do mycia twarzy. Paradoksalnie, w dłuższej perspektywie wzmagają wydzielanie sebum i przetłuszczanie się skóry. Zazwyczaj do demakijażu używam płynu micelarnego, a potem zmywam go żelem lub pianką do mycia twarzy. Rano używam tylko żelu lub pianki. 
 
Dzisiaj chciałam opowiedzieć Wam o bardzo przyjemnym produkcie Rituals - piance do mycia twarzy z serii The Rituals of Namaste. Jakiś czas temu pisałam Wam o toniku z tej linii (recenzja).
 
The Rituals of Namaste tonik
 
Kosmetyk zamknięty jest w eleganckim, minimalistycznym opakowaniu, zachowanym w złoto-białej kolorystyce. Już na pierwszy rzut oka, widać, że mamy do czynienia z kosmetykiem z wyższej półki. Butelka z pompką mieści 150 ml. Wystarczy jedno naciśniecie do wytworzenia puszystej piany, która spokojnie wystarcza na umycie twarzy. Pianka ma delikatny, przyjemny zapach. Fajnie współgra z szczoteczką soniczną Luna Foreo, o której pisałam tutaj. Delikatnie, ale dokładnie oczyszcza skórę. Nie powoduje podrażnienia, przesuszenia czy ściągnięcia skóry. Cera po jej aplikacji jest miękka i przyjemnie czysta. Dzięki zawartości naturalnych składników – lotosu i moringi koi i pielęgnuje skórę. 

Skład
 
Aqua/Water, Glycerin, Coco-Glucoside, Sodium Coco-Glucoside Tartrate, Caprylyl/Capryl Glucoside, Moringa Pterygosperma Seed Extract, Nelumbo Nucifera Flower Extract, Ethyl Lauroyl Arginate HCl, Glyceryl Oleate, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Maltodextrin, Lecithin, Ascorbyl Palmitate, Tocopherol, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol, Linalool, Benzyl Salicylate, Parfum/Fragrance.


Produkt jest wydajny, z czego bardzo się cieszę, bo jego cena regularna wynosi 55 zł. Bardzo polubiłam ten kosmetyk i choć nie należy do najtańszych to myślę, że od czasu do czasu warto dać się rozpieścić.
 
 
Znacie kosmetyki Rituals?
Macie swoich ulubieńców?