piątek, 29 stycznia 2021

Moje kosmetyczne dziwactwa

 

Każdy ma swoje przyzwyczajenia i na pewno część z nich może się wydawać osobie postronnej co najmniej dziwna. Dzisiaj chciałam podzielić się z Wami moimi nawykami kosmetycznymi, które w tytule posta nazwałam dziwactwami. Sami oceńcie, czy są ok, czy może jednak już wykraczają poza skalę 'normalności' ;)

 

Nie lubię marnotrawstwa i rzadko wyrzucam kosmetyki, nawet jeśli produkt mi nie pasuje to staram się go zużyć. Zdarza się, że ‘męczę’ jakiś kosmetyk, bo szkoda mi go wyrzucić.

 

Zbieram miniaturki kosmetyków i trzymam je na wyjazdy. W związku z pandemią i zakazem podróży uzbierała się niezła gromadka. Chyba pora zabrać się za jej zużywanie.

 

Rozcinam opakowania kosmetyków, przeważnie po przecięciu tubki okazuje się, że całkiem sporo produktu zostało jeszcze w środku.

 

Mam słabość do paletek cieni, mimo że na co dzień nie maluję oczu.

 

moja toaletka
 

Rzadko czuję żal po zużyciu kosmetyku, nawet jeśli był dobry. Przeważnie cieszę się, że mogę wreszcie otworzyć coś nowego. 

 

Nie lubię używać balsamów do ciała, zwłaszcza zimą. Po wyjściu spod prysznica mam ochotę jak najszybciej wskoczyć do ciepłego łóżka. Latem zwyczajnie o nich zapominam.

 

Nałogowo smaruję usta ochronnymi pomadkami. Nie lubię suchych skórek, dlatego potrafię używać balsamu kilkanaście razy dziennie.

 

Nigdzie nie ruszam się bez pomadki do ust, kremu do rąk, pilniczka i lusterka.

 

Nie lubię kupować kosmetyków w cenie regularnej. Zawsze czekam na promocje, ale jeśli akurat takiej nie ma i muszę coś kupić za pełną cenę - czuję rozczarowanie.


Nie lubię brudnych opakowań kosmetyków. Utytłane butelki i tubki wzbudzają we mnie obrzydzenie. Najbardziej denerwuje mnie podkład z zaschniętymi resztkami na pompce lub zakrętce. Zdarza się, że takie cuda widuję czasem na blogach i zastanawiam się gdzie tu estetyka, o higienie już nie wspominając...


Ciekawa jestem czy któryś z punktów pasuje również do Ciebie.

Podzielcie się swoimi kosmetycznymi dziwactwami.

sobota, 23 stycznia 2021

Nowości w mojej szafie i kosmetyczce

Ostatni czas nie sprzyja zakupom, a przynajmniej tym stacjonarnym. Niestety jeszcze przez jakiś czas musimy pogodzić się z zamkniętymi galeriami handlowymi. Na szczęście większość rzeczy można kupić przez internet, a wiele sklepów dodatkowo kusi atrakcyjnymi zniżkami i gratisami. W tym miesiącu przybyło mi kilka kosmetyków, dodatków i ciuchów, które pokażę Wam w tym wpisie. Zapraszam do oglądania :)

 

Yves Rocher brodowy zegarek

 

Skusiłam się na zakupy w Yves Rocher, a wszystko przez newsletter, w którym zobaczyłam ten piękny zegarek. W sklepie było sporo przecenionych produktów, więc zaopatrzyłam się w żel do mycia twarzy Hydra Vegetal, mydło do rąk w płynie ze świątecznej edycji, a w gratisie dostałam oczyszczającą maseczkę do twarzy, miniaturkę sławnego balsamu do włosów i możliwość kupna zegarka w atrakcyjnej cenie.

 borodowy skórzany portfel

 

Zegarek ma bardzo ładną, metaliczną tarczę, która opalizuje we wszystkich kolorach, w zależności od tego jak pada na nią światło. Wygląda to na prawdę super, jednak powiem szczerze, że nie spodziewałam się, że tarcza będzie taka duża. Jestem przyzwyczajona do delikatnej biżuterii i nie noszę dużych zegarków, dlatego nie wiem czy go sobie zostawię.

 

Yves Rocher zegarek

 

Mój stary portfel rozpadł się na kawałki i potrzebowałam nowego. Liczyłam, że uda mi się wybrać jakiś fajny model stacjonarnie, ale pandemia pokrzyżowała moje plany. Kupiłam skórzaną portmonetkę Betlewski, ale jakość wykonania pozostawiała wiele do życzenia, więc musiałam ją odesłać. Ostatecznie zamówiłam ten ze zdjęcia... na Aliexpress! Dałam za niego ok. 35 zł i nie wiedziałam czego się spodziewać, ale bardzo miło zaskoczył mnie jakością wykonania. Został uszyty z dbałością o detale, szwy są proste i estetyczne, zamek chodzi bez zarzutu. To zdecydowanie jeden z moich lepszych zakupów z ali. Przyszedł w 2 tygodnie, zawinięty w bibułkę, oryginalne opakowanie producenta i folię bąbelkową. Kupiłam go z tego linka -> klik

 

Femme Luxe black crop top

 

Przyszła też do mnie przesyłka z ubraniami z femmeluxe.co.uk. Tym razem wybrałam czarny, krótki top z myślą o wykorzystania go jako bolerka do sukienek. Top ma ładny dekolt na zakładkę, który można opuścić na ramiona. Do zdjęcia ubrałam granatowy t-shirt, żebyście mogli zobaczyć jego długość.


Femme Luxe joggers

 

Nie mogło obyć się bez spodni dresowych. Nie raz mówiłam, że bardzo lubię dresy od Femme Luxe i to się chyba nie zmieni. Na zdjęciu spodnie dresowe połączyłam z krótkim topem z tego samego zamówienia. Pod spodem mam cielistą koszulkę, dlatego nie sugerujcie się dziwnym kolorem mojego brzucha ;)

 

czarna sukienka femme luxe


Trafiła do mnie kolejna sukienka i to w identycznym fasonie. Jakiś czas temu pokazywałam jej bordową wersję, teraz postawiłam na małą czarną. Do mojego koszyka wpadła również krótka  jeansowa kurtka.


krótka jeansowa kurtka

 

W momencie zamówienia na stronie nie było już mojego rozmiaru, dlatego wzięłam 14, który jest trochę za duży, ale mimo wszystko dosyć fajnie leży. Od dawna brakowało w mojej szafie katany, którą mogłabym narzucać latem na sukienki. Cieszę się, że w końcu udało mi się zrealizować ten punkt z mojej listy zakupowej.

 

Jeśli nie znacie jeszcze sklepu Femme Luxe to zapraszam na ich stronę. W poniższych zakładkach znajdziecie rzeczy z mojego zamówienia oraz wiele innych.

 


Pochwalcie się co fajnego ostatnio do Was trafiło?

Dokucza Wam brak możliwości robienia stacjonarnych zakupów?

 
 

niedziela, 17 stycznia 2021

Podsumowanie miesiąca, a nawet dwóch

Podsumowanie miesiąca miało pojawić się na początku stycznia, ale zrobiło się z niego podsumowanie prawie dwóch miesięcy. Ostatnio czas bardzo szybko mi leci, czasem mam wrażenie, że wypadałoby popracować nad efektywnością. Z drugiej strony nie chcę się zmuszać do ciągłego odhaczania niekończącej się listy zadań. Czasem trzeba trochę odpuścić i chyba u mnie nastał właśnie taki okres. Stawiam na odpoczynek, ładuję baterie, staram się robić coś dla siebie i mam nadzieję, że wyjdzie mi to na dobre ;).


 

W podsumowaniu nie mogłabym nie wrócić do Świąt. Bardzo miło wspominam ten czas. Wpadło trochę wolnego, więc miałam okazję oderwać się wreszcie od pracy. Na myśl o mile spędzonych chwilach w gronie najbliższych, pysznego jedzenia i świątecznej atmosfery od razu robi mi się cieplej na sercu. Nadal trzymam wszystkie świąteczne ozdoby, a za rozbieranie choinki planuję się zabrać dopiero w przyszły weekend.

 

balsamy do ust zero waste

 

Wracając do tematu okołoświątecznego, w tym roku towarzyszył mi kalendarz adwentowy Yves Rocher, którego zawartość mogliście zobaczyć tutaj. W ostatnich dniach pojawiła się też recenzja nowych balsamów do ust Laura Conti, które zostały stworzone zgodnie z ideą zero waste -> recenzja.

 

ozdobna ceramika do domu

 

Wraz ze zmianą cyfry w dacie, wiele osób snuje plany i przygotowuje listę postanowień noworocznych. U mnie już od kilku lat postanowień brak. Nie muszę motywować się w ten sposób, bo impulsów do pracy nad sobą mi nie brakuje. Co przyniesie 2021? Mam nadzieję, że będzie lepszy niż jego poprzednik, który pokrzyżował mi wiele planów. Wspominając 2020 pierwsze słowo jakie przychodzi mi do głowy to 'ograniczenia' i to niekoniecznie w kontekście covidowych restrykcji. Poprzedni rok pozostawił wielki niedosyt, tyle fajnych rzeczy można było zrobić (przynajmniej w teorii), bo w praktyce niewiele z tego wyszło... 

 

książki, powieści


Nowy rok zaczynam z solidnym zapasem książek do przeczytania. Oprócz rozrywki, znalazło się trochę miejsca na rozwój osobisty. Choć nie przepadam za poradnikami, postanowiłam dokształcić się w temacie finansów i inwestycji. Lektura 'Inteligentnego Inwestora XXI wieku' idzie opornie, ale nie ma się co dziwić skoro obok leżał Follett, którego łyknęłam w 5 dni, mimo że książka ma prawie 800 stron  ;)
 

Wszystkie zdjęcia pochodzą z mojego Instagrama, jeśli jeszcze mnie nie śledzicie to zapraszam do obserwacji. 

 

Co tam u Was dobrego? 

Podzielcie się swoimi planami na przyszły rok, mam nadzieję, że optymizm Was nie opuszcza ;) 

 

 

niedziela, 3 stycznia 2021

Delikatne oczyszczanie – pianka do mycia twarzy, która nie wysusza skóry


Oczyszczanie twarzy to niezwykle ważny krok w pielęgnacji. Warto dobrze umyć buzię, aby pozbyć się z niej resztek makijażu, kurzu, nadmiaru sebum i innych zanieczyszczeń, które gromadzą się w ciągu dnia. Mimo, że mam skórę tłustą, to staram się unikać mocno wysuszających środków do mycia twarzy. Paradoksalnie, w dłuższej perspektywie wzmagają wydzielanie sebum i przetłuszczanie się skóry. Zazwyczaj do demakijażu używam płynu micelarnego, a potem zmywam go żelem lub pianką do mycia twarzy. Rano używam tylko żelu lub pianki. 
 
Dzisiaj chciałam opowiedzieć Wam o bardzo przyjemnym produkcie Rituals - piance do mycia twarzy z serii The Rituals of Namaste. Jakiś czas temu pisałam Wam o toniku z tej linii (recenzja).
 
The Rituals of Namaste tonik
 
Kosmetyk zamknięty jest w eleganckim, minimalistycznym opakowaniu, zachowanym w złoto-białej kolorystyce. Już na pierwszy rzut oka, widać, że mamy do czynienia z kosmetykiem z wyższej półki. Butelka z pompką mieści 150 ml. Wystarczy jedno naciśniecie do wytworzenia puszystej piany, która spokojnie wystarcza na umycie twarzy. Pianka ma delikatny, przyjemny zapach. Fajnie współgra z szczoteczką soniczną Luna Foreo, o której pisałam tutaj. Delikatnie, ale dokładnie oczyszcza skórę. Nie powoduje podrażnienia, przesuszenia czy ściągnięcia skóry. Cera po jej aplikacji jest miękka i przyjemnie czysta. Dzięki zawartości naturalnych składników – lotosu i moringi koi i pielęgnuje skórę. 

Skład
 
Aqua/Water, Glycerin, Coco-Glucoside, Sodium Coco-Glucoside Tartrate, Caprylyl/Capryl Glucoside, Moringa Pterygosperma Seed Extract, Nelumbo Nucifera Flower Extract, Ethyl Lauroyl Arginate HCl, Glyceryl Oleate, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Maltodextrin, Lecithin, Ascorbyl Palmitate, Tocopherol, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol, Linalool, Benzyl Salicylate, Parfum/Fragrance.


Produkt jest wydajny, z czego bardzo się cieszę, bo jego cena regularna wynosi 55 zł. Bardzo polubiłam ten kosmetyk i choć nie należy do najtańszych to myślę, że od czasu do czasu warto dać się rozpieścić.
 
 
Znacie kosmetyki Rituals?
Macie swoich ulubieńców?