sobota, 30 grudnia 2017

Najpiękniejsze miasta Europy: Budapeszt nocą (grudzień 2017)



Już jutro żegnamy rok 2017. Dla wielu jest to czas podsumowań i noworocznych postanowień. Jeśli chodzi o mnie to postanowień nie mam żadnych. Nie mam takiej potrzeby, ponieważ gdy czuję, że należy coś zmienić po prostu to robię. Nie muszę czekać na impuls w postaci zmiany cyfry w dacie. Niemniej szanuję wszystkich, który mają jakieś plany i szczerze trzymam kciuki za ich realizację. Być może część z Was chciałaby ruszyć się z domu, więcej zwiedzać i zobaczyć ciekawe miejsca. Postanowiłam, że będę wrzucać od czasu do czasu migawki z podróży, dlatego zaplanowałam cykl pt. "Najpiękniejsze miasta Europy". Szczerze mówiąc, nie wiem co tutaj się znajdzie, gdyż większość moich wyjazdów to tzw. spontany. Wszystkich zainteresowanych zapraszam do oglądania wcześniejszych relacji z Amsterdamu i Barcelony. Dzisiaj mam dla Was zdjęcia z pięknego Budapesztu, który w okresie zimowym wydaje się tym bardziej atrakcyjny, ze względu na piękne podświetlenie miasta i świąteczne dekoracje.


budapeszt budapest bridge
święta w budapeszcie budapeszt
budapeszt nocą budapest

Jak Wam się spodobał Budapeszt? 
Ja jestem w nim wprost zakochana :)

poniedziałek, 25 grudnia 2017

Kosmetyczny kalendarz adwentowy Douglas 2017 – unboxing – ocena zawartości

 
Kosmetyczne kalendarze adwentowe cieszą się coraz większą popularnością. Nie ma nic fajniejszego niż codzienna mała niespodzianka kryjąca się w papierowym okienku. Niby wielka frajda dla dzieciaków, ale jak się okazuje nie tylko. W tym roku za sprawą wygranego rozdania trafił do mnie kalendarz adwentowy Duglas z edycji 2017. Wszystkie okienka zostały otwarte, pora więc na ocenę zawartości.
 
kalendarze kosmetyczne
 
Sam kalendarz był zrobiony solidnie i starannie. Moją uwagę przyciągnęła ładna szata graficzna i dobra jakość materiałów użytych do jego wykonania. Kalendarz ma nóżkę, więc można go postawić na półce lub powiesić na ścianie. Jego wnętrze kryło 24 upominki w postaci pełnowymiarowych kosmetyków lub miniatur marek: Douglas, Toni Gard, Ariana Grande, hej organic, ARTEMIS, ANNAYAKE, DAX TOY, IsaDora. W kalendarzu znalazłam:
 
isadora ultra matt z kalendarza
 
Isadora Ultra matt Liquid Lipstick (miniatura 2 ml)
Płynna pomadka do ust w kolorze 01 nude attitude.
Typowy nudziak, który niestety mi nie pasuje. Tak jasne usta sprawiają, że wyglądam "trupio".
Nie znalazłam ceny produktu w drogerii internetowej Douglas, ale wg wizażu pełnowymiarowe opakowanie kosztuje ok. 60 zł.
 

Douglas gąbka do makijażu (produkt pełnowymiarowy)
Bardzo przydatna rzecz, na pierwszy rzut oka wydaje się dosyć twarda. Zobaczymy jak się u mnie sprawdzi.
Cena w drogerii internetowej Douglas: 39 zł 
 

Douglas nawilżające rękawiczki (produkt pełnowymiarowy)
Miła niespodzianka dla moich suchych dłoni. Myślę, że rękawiczki będą dobrym uzupełnieniem mojej pielęgnacji.
Cena w drogerii internetowej Douglas: 19,90 zł
 
 
X-MAS Spices maska do twarzy na tkaninie z nadrukowanym wzorem Mikołaja (produkt pełnowymiarowy)
Maski w płacie to prawdziwi hit. Świąteczny akcent w postaci nadruku jest kolejną atrakcją. Produkt przydatny i dobrze przemyślany.
Cena w drogerii internetowej Douglas: 19 zł 
 

Douglas nail care 2in1 baza i top 10 ml (produkt pełnowymiarowy)
Kosmetyk uniwersalny, który powinien się przydać każdemu, kto nie używa hybryd. Dla mnie pozycja jak najbardziej w porządku.
Cena w drogerii internetowej Douglas: 30 zł 
 
Hej organic face fluid (miniatura 10 ml) Serum/płyn do twarzy z kaktusem. Tutaj trochę zagwozdka, ponieważ produkt nie jest dostępny na stronie Douglas i tak na prawdę nie wiadomo jak go używać ani do czego służy. Informacje o nim znalazłam na wizażu i wg niego cena pełnowymiarowego opakowania 50 ml wynosi 80 zł.
 
 
Toni Gard żel pod prysznic my HONEY (miniatura 30 ml)
Żel ma śliczne opakowanie w kolorze pudrowego różu. Zachwyca zapachem i na pewno przyda się na wyjazdu. Po raz kolejny nie udało mi się znaleźć produktu na stronie drogerii internetowej Douglas i musiałam posiłkować się internetem, wg którego 150 ml kosztuje 45 zł.
 
 
Douglas konturówka do ust (produkt pełnowymiarowy)
Kolor, który znalazł się w kalendarzu to nr 2 – bois de rose. Na pierwszy rzut oka wydaje się dopasowany odcieniem do matowej pomadki, niestety jest zbyt ciemna by używać ją razem ze szminką, szkoda.
Cena w drogerii internetowej Douglas: 29 zł 
 

Douglas HOME SPA musująca pastylka do kąpieli (produkt pełnowymiarowy)
Produkt poszedł już w ruch. Kapsułka musuje, ale nie pachnie. Ma działanie nawilżające, więc skóra po kąpieli nie jest sucha.
Cena w drogerii internetowej Douglas: 6,5 zł 
 


Ariana Grande woda perfumowana (miniatura 7,5 ml)
Zapach jest śliczny a miniaturowa buteleczka urocza. Zdecydowanie ten drobiazg mnie ucieszył.
Cena pełnowymiarowego opakowania 30 ml w drogerii internetowej Douglas: 135 zł
 

Invisibobble gumki sprężynki 3 szt. (produkt pełnowymiarowy)
Opakowanie 3 gumek sprężynek w świątecznym opakowaniu. Gumki są czerwone z brokatowymi akcentami. Nie jestem fanką sprężynek, ani samego koloru (wolę, aby gumka była jak najmniej widoczna na włosach), mimo to, jestem pewna, że wiele osób było zadowolonych z tej paczuszki.
Cena w drogerii internetowej Douglas: 19,90 zł

Douglas Essential maseczka nawilżająca (produkt pełnowymiarowy 12 ml)
Mi akurat niezbyt służą maseczki nawilżające, ale myślę, że tej dam szansę. Wolałabym produkt na bazie glinki lub aktywnego węgla, ale maska nawilżająca wydaje się dosyć uniwersalna i ciężko doczepić się jej obecności w zestawie.
Cena w drogerii internetowej Douglas: 12,90 zł 
 

Douglas Essential delikatny płyn do demakijażu (produkt pełnowymiarowy/ format podróżny 50 ml)
Nie wiem czy powinnam potraktować ten produkt jako miniaturę czy produkt pełnowymiarowy. Producent przedstawia opakowanie 50 ml jako format podróżny. Kosmetyk przydatny, więc fajnie, że znalazł się w kalendarzu.
Cena w drogerii internetowej Douglas: 16,90 zł / 50 ml 
 

Douglas chusteczka brązująca (produkt pełnowymiarowy)
Produkt najtańszy z całego zestawu i jak dla mnie kompletnie nieprzydatny.
Nie będę z niej korzystać, więc poszuka nowego właściciela.
Cena w drogerii internetowej Douglas: 4,90 zł 
 

Day Tox regenerujący krem do twarzy (miniatura 10 ml)
Z miłą chęcią przetestuję krem z wyższej półki cenowej, jest spora szansa, że moja skóra go polubi.
Produkt niedostępny w drogerii internetowej Douglas, wg wizażu kosztuje ok. 80 zł za pełnowymiarowe opakowanie 50 ml. 
 
 
ANNAYAKE KIMITSU woda perfumowana w kulce (miniatura 10 ml)
Ten zapach również przypadł mi do gustu. Uwielbiam perfumy i każdy kolejny flakonik wywołuje uśmiech na mojej twarzy.
Cena pełnowymiarowego opakowania 100 ml w drogerii internetowej Douglas: 419 zł 
 

ARTEMIS nawilżający żel do mycia twarzy (miniatura 20 ml)
Kosmetyk tego typu przyda się praktycznie każdemu, fajny na wyjazdy, ale nie tylko. Dla mnie ta marka to nowość, więc chętnie ją przetestuję.
Cena pełnowymiarowego opakowania 150 ml w drogerii internetowej Douglas: 72 zł
 

Douglas czarna kredka do oczu (miniatura)
Nie dość, że miniaturka to jeszcze w kolorze czarnym. Mam wrażenie, że mało kto używa tego kosmetyku, a jeśli używa to z łatwością może go dostać. Nie jest to nic wymyślnego. 
Cena pełnowymiarowego opakowania 4 g w drogerii internetowej Douglas: 25 zł
 
 
Douglas żel pod prysznic Breath of Amazonia (miniatura 30 ml)
Kolejny żel pod prysznic w wersji miniaturowej, ale takich kosmetyków używa się praktycznie bez przerwy. Chętnie go wypróbuję.
Cena pełnowymiarowego opakowania 300 ml w drogerii internetowej Douglas: 34,90 zł 
 

EOS balsam do ust w sztyfcie (produkt pełnowymiarowy)
W zimę balsam do ust to kosmetyk obowiązkowy. U mnie zimą zużycie ochronnych pomadek jest duże, więc kolejna sztuka mi się przyda. Żałuję tylko, że nie trafiła się nam bardziej aromatyczna, pachnąca wersja.
Cena w drogerii internetowej Douglas: 25 zł (za jajko, ale myślę, że cena sztyftu jest podobna)
 

Day Tox detox maseczka z glinki (miniatura 20 ml)
Przed chwilą narzekałam, że wolałabym glinkę zamiast maseczki nawilżającej, więc pewnie domyślacie się, że kosmetyk mnie ucieszył.
Produkt niedostępny w drogerii internetowej Douglas w Polsce, wg wizażu kosztuje ok. 80 zł za pełnowymiarowe opakowanie 100 ml
 

ANNAYAKE serum przeciwzmarszczkowe (miniatura 7 ml)
Nie oglądam się jeszcze za kosmetykami przeciwzmarszczkowymi, ale miniatura ekskluzywnego kosmetyki jest zawsze mile widziana.
Cena pełnowymiarowego opakowania 30 ml w drogerii internetowej Douglas: 359 zł 
 

Toni Gard woda perfumowana my HONEY (miniatura 15 ml)
Perfum cieszy sporą pojemności oraz ładnym, nienachalnym zapachem. Duży plus za kolejny zapach i to we flakonie, który starczy na dłużej.
Cena pełnowymiarowego opakowania 30 ml: 159 zł

Douglas lakier do paznokci w kolorze czerwonym (produkt pełnowymiarowy)
Lakiery do paznokci niezbyt mnie cieszą, bo mam ich sporo. Czerwień w odcieniu 74, jest ponadczasowa i kojarzy się ze świętami, dlatego nie czuję się rozczarowana.
Cena w drogerii internetowej Douglas: 18 zł 
 

W kalendarzu znalazło się 12 pełnowymiarowych produktów o łącznej wartości 241 zł oraz 12 miniatur (w tym 3 zapachy o pojemnościach 7,5; 10 oraz 15 ml). Kalendarz kosztował 139 zł. Tak, więc zakup wydaje się opłacalny. Najbardziej ucieszyły mnie zapachy, natomiast największym rozczarowaniem była chusteczka brązująca. Mimo wszystko kalendarz w moim odczuciu wypadł bardzo pozytywnie zarówno pod względem czystej kalkulacji jak i możliwości poznania nowych marek oraz radości z otwierania okienek.


Jak oceniacie zawartość kalendarza? 
Lubicie kosmetyczne kalendarze, czy totalnie Was nie ruszają?



Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam wielu ciepłych chwil spędzonych w gronie rodzinnym oraz samych szczęśliwych dni w nadchodzącym nowym roku.

piątek, 22 grudnia 2017

O zachwalanym tuszu do rzęs, który się u mnie nie sprawdził - L'oreal Volume Million Lashes Feline


Tusz to rzęs to jeden z kosmetyków, którego używam praktycznie codziennie. Często nie mam czasu na pełny makijaż, więc tylko nakładam podkład, pudruję buzię i tuszuję rzęsy. Zwykle kupowałam maskary tańszych marek, ale miałam ochotę sprawdzić coś z wyższej półki cenowej i w ten sposób trafiła do mnie maskara L'oreal Volume Million Lashes Feline. Od wersji klasycznej różni się lekko wygiętą szczoteczką – mój ulubiony model. Moi faworyci: Lovely Pump up oraz Maybelline Sensational mają podobny kształt silikonowej szczoteczki, sądziłam więc, że i Feline się u mnie sprawdzi. Niestety... 

Po otwarciu tusz jest strasznie mokry. Nie da się nim pracować, rzęsy odbijają się po pomalowaniu na górnej powiece. Pomyślałam, że dam mu czas, trochę podeschnie i będzie się nim lepiej malować. Odłożyłam go na miesiąc, ale nic się nie zmieniło w tej kwestii. Zaczęłam, więc zostawiać lekko niedokręconą szczoteczkę. Tusz trochę zgęstniał, ale niewiele to pomogło. Przez swoją „mokrość” sklejał rzęsy. Zdarzało się, że na włoskach zostawały grudki tuszu. Nieźle musiałam się namęczyć, żeby uzyskać dobry efekt. 

Tusz fajnie wydłuża, ale sklejanie to istna zmora. Dobrze trzyma się na oku, ciężko go domyć po całym dniu. Trzeba zaopatrzyć się w porządny płyn micelarny. W cenie regularnej kosztuje 60 zł. Swoją sztukę kupiłam taniej na allegro i po przejściach z nim zaczęłam się obawiać czy to na pewno oryginał, skoro tyle osób chwali a u mnie taka klapa?

Ostatnio coraz bardziej męczy mnie codzienne malowanie oczu. Myślałam o przedłużeniu rzęs lub permanentnym makijażu brwi metodą cieniowania lub microbladingu. Macie jakieś doświadczenia z tymi zabiegami?
Znacie ten tusz? Miałyście z nim podobne doświadczenia? 

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Zimowa pielęgnacja dłoni z kremem Biolaven


Zużycie kremów do rąk zimą znacznie u mnie wzrasta. Suche powietrze w ogrzewanych pomieszczeniach oraz mróz na dworze nie służą skórze. Moje dłonie są spierzchnięte i wysuszone. Najprostszym rozwiązaniem jest użycie kremu, dlatego mam ich spory zapas. Dzisiaj na tapecie ląduje kosmetyk od Biolaven


Produkt znajduje się w tubie o pojemności 100 ml. Opakowanie ma ładną szatę graficzną, w kolorach bieli i lawendy. Kremik zaopatrzony jest w zamknięcie typu klik. Krem jest gęsty i treściwy. Trzeba chwilę poczekać aż się wchłonie, ale nie trwa to długo. Po aplikacji wyczuwalna jest lekka ochronna powłoczka. Nie jest tłusta i nie przeszkadza w codziennych czynnościach. Podoba mi się delikatny zapach kremu, który jest lekko wyczuwalny na skórze. Dobrze nawilża wysuszone dłonie. Przy regularnym stosowaniu poprawia ich wygląd. Działanie oceniam pozytywnie, mając uwadze, że nie jest to kosmetyk SOS na bazie masła shea lub innego nawilżacza ciężkiego kalibru. Tubka kosztuje 14 zł i myślę, że cena jest w porządku, biorąc pod uwagę dobry skład produktu. 
 

Miałam kiedyś żel do mycia twarzy oraz płyn micelarny tej marki i z obu produktów, byłam zadowolona (recenzja). Cieszę się, że również krem do rąk mnie nie rozczarował.

 
Możecie mi polecić jakiś kosmetyk Biolaven?

czwartek, 14 grudnia 2017

Listopadowo-grudniowe denko kosmetyczne


Dzisiaj przygotowałam dla Was kolejną część „Projektu denko”, czyli kosmetyków które zużyłam w ostatnim czasie wraz z krótkim opisem. Zapraszam do oglądania:


1) Sztyft do ust Carmex w wersji sweet orange
Sztyfty do ust Carmex bardzo lubię. Wersja pomarańczowa kusi przyjemnym zapachem. Działanie balsamu mnie nie rozczarowało, niestety pod koniec zaciął się aplikator i miałam problem z wydobyciem produktu, mimo to…
Kupię ponownie.

2) Ochronny krem do rąk Alma K
Działanie kremu nie było złe, choć spodziewałam się bardziej długotrwałego efektu patrząc na jego cenę.  
Nie kupię ponownie.

3) Antyperspirant Rexona invisible aqua
Działanie produktu jest w porządku, ale drażni mnie on przy aplikacji: pyli i dusi.
Nie wiem czy kupię ponownie.

4) Żel pod prysznic A-DERMA Surgras
Kosmetyk dedykowany jest do przesuszonej i wymagającej skóry. Wykazał się dobrym działaniem, ale u mnie sprawdza się większość żeli, więc raczej nie kupię ponownie.
Nie kupię ponownie.



5) Odżywka wzmacniająca przeciw wypadaniu włosów Long4Lashes
Pierwsze wrażenia są pozytywne, ale ciężko ocenić działanie na podstawie tubki 50 ml.
Nie wiem czy kupię ponownie.

6) Odżywka do włosów w sprayu Argan-Repair
Bardzo mile ja wspominam ze względu na przyjemny zapach i niezłe działanie.
Kupię ponownie.

7) Maska regenerująca do włosów farbowanych Pilomax
Fajnie odżywiła moją czuprynę. Kosmetyk dedykowany jest do włosów farbowanych, więc nie wiem czy sięgnę jeszcze akurat po tą wersję, ponieważ od lat noszę naturalny kolor.
Nie wiem czy kupię ponownie.

8) Odżywka do włosów L’Oreal Color-Vive
Lubiłam ją za zapach i wygładzanie włosów. Kupiłam miniaturkę na wyjazd, ale niewykluczone, że skuszę się kiedyś na pełnowymiarowe opakowanie.
Kupię ponownie.

9) Peeling do włosów i skóry głowy Marion
Trochę męczyłam się z opakowaniem, bo mimo, że saszetka ma dziubek, ciężko było wydobyć produkt. Peeling był ok, ale niczym się nie wyróżnił.
Nie wiem czy kupię ponownie.


10) Bibułki matujące Wibo
Kupuję je od dawna ze względu na niską cenę i łatwą dostępność. U mnie takie produkty zużywają się w tempie ekspresowym, więc staram się wybierać te tańsze.
Kupię ponownie.

11) Żel do mycia twarzy Effaclar
Skóra dobrze na niego reagowała, więc myślę o zakupie dużej tuby.
Nie wiem czy kupię ponownie.

12) Bibułki matujące Theatric Professional
Bardzo zachwalane w internecie, więc uległam pokusie i kupiłam. Są trochę lepsze niż Wibo, ale moim zdaniem nie jest to duża różnica.
Nie wiem czy kupię ponownie.

13) Krem pod oczy Cosnature
Za sprawą tych próbek, myślę nad zakupem pełnej wersji, gdyż krem zapowiada się obiecująco.
Nie wiem czy kupię ponownie.

14) Plaster oczyszczający na nos Marion
Fajnie wyciąga zanieczyszczenia, choć jest to trochę bolesne, ale czego się nie robi dla urody…
Kupię ponownie.

Listopadowo-grudniowe denko wypadło całkiem nieźle zarówno pod względem zużyć jak i samych produktów. Nie trafiłam na wiele bubli i to chyba najbardziej mnie cieszy.

Miałyście jakiś z tych produktów?

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Nowości z ostanich dni - kosmetyki, dodatki do domu i pamiątki z Budapesztu

Ostatnio mój wolny czas trochę się skurczył, co z resztą widać po zmniejszonej aktywności na blogu. Myślałam, że skoro brakuje mi czasu to i posta z nowościami nie będzie, bo jak tu się szwędać po sklepach, gdy doba wydaje się taka krótka? Przyznam szczerze, że dawno już nie wstąpiłam do galerii czy drogerii tylko po to by pooglądać co tam nowego. Zauważyłam, że stacjonarne zakupy mnie coraz bardziej męczą. "Na starość" zrobiłam się leniwa i chętniej kupuję online. Do sklepu idę tylko, gdy potrzebuję konkretnej rzeczy, tak więc moje nowości to takie (nie)zbędne rzeczy :)

Zacznijmy od dodatków do domu:

 Srebrny motylek na klipsie oraz miękki ręcznik kąpielowy.

Dzwonek do roweru oraz zestaw nożyczek do obcinania włosów

Niedawno wpadłam na 2 szalone pomysły, pierwszym z nich była włosowa metamorfoza  i powrót do grzywki. Znajomi twierdzą, że zmiana jest na duży plus, ale grzywka rośnie jak szalona. Postanowiłam, więc że będę ją sama obcinać (lenistwo, nie chce mi się chodzić do fryzjera co 2 tyg). Zainwestowałam, więc w tani zestaw nożyczek, zobaczymy co z tego wyniknie... Próba podcinania włosów nożyczkami do papieru nie wyszła najgorzej, więc jestem dobrej myśli :)

 Mały rondelek i świąteczny kubek z reniferem.
W nowym mieszkaniu brakuje mi wielu rzeczy. Jedną z nich był mały garnek. Nie ma nic bardziej irytującego niż gotowanie 2 jajek w 3 litrowym garze. Kubek mnie zauroczył, więc go przygarnęłam ;)

Z kosmetycznymi zakupami nie zaszalałam i trafiły do mnie tylko 2 żele pod prysznic Fa oraz sprawdzony Garnier mineral.



Na koniec wrzucam pamiątki z weekendu w Budapeszcie: naturalne, pięknie pachnące mydełko oraz lusterko, które wkrótce trafi do nowej właścicielki :)


W tym roku jestem w totalnym lesie z prezentami. W latach poprzednich dawno miałam już obmyślone/zakupione/zapakowane prezenty, a w tym roku nic...

Macie już kupione prezenty czy tak jak ja zostawiacie to na ostatnią chwilę?





piątek, 8 grudnia 2017

Silikonowe pędzle do makijażu - pędzelek do eyelinera i szpachla do podkładu

 
Akcesoria do nakładania makijażu cieszą się coraz większą popularnością. Mam wrażenie, że pędzle zostały częściowo wyparte przez inne gadżety takie jak chociażby gąbeczki. Jajka typu Beauty Blender w krótkim czasie zyskały wielu zwolenników. Na rynku zaczęły pojawiać się nowe rozwiązania, czasem bardziej, czasem mniej udane. Wystarczy przypomnieć sobie chociażby silikonową „gąbkę” do podkładu, która wyglądała jak implant piersi. Nigdy jej nie miałam, ale czytałam sporo niepochlebnych opinii na jej temat, więc śmiem twierdzić, że niewiele straciłam. Dzisiaj napiszę kilka słów o silikonowych pędzlach marki Top Choice. W swojej kolekcji posiadam 2 sztuki. Jedna to pędzel – łopatka do podkładu, drugi to cienki pędzelek do eyelinera. 
 
silikonowy pędzel do eyelinera top choice
 
Pędzel do podkładu jest dosyć spory. Wymiary łopatki to ok. 3,5x3,5 cm. Silikonowa końcówka jest twarda, nie wygina się. Nie zjada podkładu, ale też nie pomaga w jego aplikacji. Po prostu go rozmazuje. Powiedzmy, że z policzkami można sobie jeszcze poradzić, ale brak giętkości pędzla sprawia, że nie da się nim nałożyć fluidu przy oczach, na nos i w innych trudno dostępnych miejscach. Pędzel jest łatwy do umycia, chociaż trzeba uważać, aby podkład nie dostał się w szczelinę miedzy silikonową główką a skuwką, bo stamtąd strasznie ciężko usunąć resztki produktu. Jako pędzel do podkładu nie zdał egzaminu, więc postanowiłam użyć go do nakładania maseczek. Niestety tutaj też spotkało mnie rozczarowanie. Przy pomocy tego gagatka zużyłam 3 razy więcej maseczki niż bez niego, a sama aplikacja wydłużyła się o połowę. Nie mogłam nałożyć maski na płatki nosa i inne zakamarki twarzy. Porównanie do szpachelki w tytule posta nie jest przypadkowe ;)
 
silikonowy pędzel do podkładu top choice
 
Zniechęcona przygodami z pędzlem do podkładu, nie oczekiwałam spektakularnych efektów z pędzelkiem do eyelinera. Docelowo miał mi służyć do nakładania henny na brwi i sprawdziłam go tylko w tej roli. Pędzel w ogóle nie nabierał henny, papka nie chciała się do niego „przyczepiać”, w związku z czym praca z nim była niemożliwa. Silikonowa końcówka zafarbowała od henny, mimo, że od razu umyłam pędzelek.

Używałyście kiedyś silikonowych akcesoriów do makijażu? 
Jak się u Was sprawdziły?


wtorek, 5 grudnia 2017

Czy można używać przeterminowanych kosmetyków?


Założę się, że część z Was poczuła rozterkę, gdy data ważności na ledwo otwartym lub nieużywanym kosmetyku dobiegła końca. Wiem
, że temat może wydawać się kontrowersyjny, ale z drugiej strony, wiele osób szuka w internecie tego typu informacji. Ciekawi jesteście jak to jest u mnie? Zapraszam do dalszej części wpisu. 
 
Czy zawsze należy wyrzucić przeterminowany produkt? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Oczywiście czasem lepiej wyrzucić przeterminowany kosmetyk niż zrobić sobie krzywdę, ale moim zdaniem, w niektórych wypadkach można go nadal używać.

Na opakowaniach znajduje się minimalna data trwałości. Nie znaczy to jednak, że coś nie może się popsuć przed terminem. Takie przypadki się zdarzają. Jeśli produkt był źle przechowywany wówczas data przydatności do użytku się skraca. Niektóre rzeczy zachowują swoją trwałość dłużej niż deadline podany na opakowaniu. Ważne jest zwrócenie uwagi na kilka szczegółów. 
 

Przede wszystkim należy dobrze przyjrzeć się kosmetykom. Sprawdzić czy nie zmieniły konsystencji, zapachu, czy się nie rozwarstwiły. Należy zastanowić się jak długo były otwarte i w jakich warunkach były przechowywane. Kosmetyki nie lubią zmian temperatury i wilgoci. Zawartość butelek przechowywanych w łazience popsuje się szybciej niż tych trzymanych w suchej, zacienionej szafce.

Produkty nowe, nieotwierane, którym minęła data ważności w dalszym ciągu mogą nadawać się do użytku. Jeśli były szczelnie zamknięte nie miały kontaktu z powietrzem i bakteriami, które przyczyniają się do ich psucia, jest całkiem spora szansa, że nadal są dobre. Wszelkiego rodzaju sypkie, suche konsystencje charakteryzują się dłuższą trwałością. Spotkałam się z informacją, że podkładów, pudrów i cieni mineralnych można używać bezterminowo. Wg mnie nie jest to prawda, aby tak było należałoby ich używać za każdym razem czystym, sterylnym pędzlem, a to wydaje się trudne do wykonania. Ostrożna byłabym z używaniem wszelkiego typu produktów do twarzy, cera jest bardziej wrażliwa niż skóra ciała, więc nie warto eksperymentować.
 
Jakie produkty lepiej wyrzucić, a którym można jeszcze dać szansę?

Lepiej wyrzucić:
- wszystkie produkty o zmienionej konsystencji i zapachu
- produkty do twarzy po terminie (chyba nie chcesz ryzykować pryszczami na twarzy lub wysypką)
- produkty naturalne po terminie (nie ma co liczyć, że będą miały długą trwałość, więc nie lepiej nie kupować ich na zapas)
- kremy do twarzy, które były otwarte i nakładane palcami
- pomadki i błyszczyki nakładane bezpośrednio na usta
 
Można nadal używać:
- lakiery do paznokci, jeśli nadal się nimi dobrze maluje
- nieotwierane kosmetyki do pielęgnacji ciała, które są po terminie (przed użyciem sprawdź zapach i konsystencję)
- otwarte kosmetyki do pielęgnacji ciała i włosów, jeśli nie zmieniły wyglądu i właściwości

Post powstał na podstawie mojego subiektywnego zdania i doświadczenia. Najbezpieczniej jest wyrzucić przeterminowany produkt, choć nie zawsze jest to konieczne. Decyzja o użytkowaniu przeterminowanego kosmetyku to kwestia indywidualna, za którą każdy musi wziąć odpowiedzialność.
 
Zawsze wyrzucacie przeterminowane kosmetyki, czy zdarzają się wyjątki?

czwartek, 30 listopada 2017

A-DERMA Żel pod prysznic Surgras do suchej skóry


Jesień i zima to pory roku, podczas których skóra jest szczególnie narażona na przesuszenie. Niskie temperatury na zewnątrz oraz suche powietrze w ogrzewanych pomieszczeniach zdecydowanie nam nie służą. Moja skóra nie ma dużych tendencji do wysychania na wiór. Niestety wyjątkiem są dłonie, które zimą potrafią wyglądać fatalnie. W tym roku postanowiłam włączyć do jesiennej pielęgnacji nawilżający żel pod prysznic Surgras o bogatej konsystencji. 


Co na temat kosmetyku pisze producent?
"A-DERMA Żel pod prysznic, ultra bogata konsystencja przeznaczony jest do pielęgnacji skóry suchej. Produkt bardzo dobrze oczyszcza skórę, dodatkowo odżywia ją i chroni. Preparat może być stosowany do twarzy i ciała. Żel pod prysznic zawiera unikalny składnik aktywny - młode pędy owsa RHEALBA, w 100% pochodzenia roślinnego. Składnik ten wpływa na redukcję suchości skóry i jest przez nią bardzo dobrze tolerowany. Żel nie zawiera mydła i parabenów."
 
 
Bohater dzisiejszego posta znajduje się w przezroczystej tubie o pojemności 200 ml, która zamykana jest na zatrzask. Opakowanie nie jest jakieś szczególne pod względem wyglądu, ale za to funkcjonalne. Bez problemu można dozować produkt i na bieżąco kontrolować jego zużycie. W zakrętce ukryty jest silikonowy zaworek, niestety przy końcu opakowania trzeba mocno naciskać i zdarza się, że wylatuje trochę za dużo żelu.

Na pierwszy rzut oka żel może wydawać się wodnisty, ponieważ swobodnie przelewa się w tubie. Po wyciśnięciu ma lekko olejową konsystencję. Dobrze się pieni, ale trzeba solidnie zwilżyć skórę lub dodać trochę wody. Dobrze oczyszcza i nie powoduje podrażnień. Ma ledwo wyczuwalny, neutralny zapach. Nie powoduje przesuszenia. Może być stosowany również do mycia twarzy, jednak ja przy mojej tłustej cerze tego nie próbowałam. Produkt dostępny jest online za ok. 25 zł. Myślę, że dla osób o bardzo suchej skórze będzie idealny. Ja jednak do niego nie wrócę, bo moja skóra nie jest problematyczna, a za 25 zł mogę mieć dwa lub 3 żele pod prysznic. 


Kojarzycie markę A-DERMA? 
Miałyście ten żel lub inne kosmetyki tej firmy?