Markę INDIGO poznałam po raz pierwszy podczas zeszłorocznego Meet Beauty. Bardzo cieszę się z tego powodu, choć zabawnym wydaje się fakt, że musiałam jechać do Warszawy, aby trafić na markę, która de facto swoje biuro i showroom ma kilka kroków od mojego mieszkania w Łodzi. Na blogu pojawiały się już recenzje serum do skórek i paznokci, topu do paznokci oraz kremu do rąk Bella Vita 300 ml. Dzisiaj chciałam napisać kilka słów o kieszonkowym kremie do rąk oraz balsamie w poręcznej 100 ml buteleczce.
Zacznę od kremu do rąk, ponieważ moim zdaniem jest to produkt wyróżniający się na tle innych. W oczy rzuca się ciekawe opakowanie o małej pojemności, które jest nie tylko ładne, ale także bardzo praktyczne. Butelka zawiera 30 ml produktu i zaopatrzona jest w wygodną pompkę. Krem stanowi przydatny gadżet w damskiej torebce, który zajmuje niewiele miejsca. Konsystencja kosmetyku jest tak dobrana, że bez problemu przechodzi przez pompkę. Jest delikatna, kremowa, a do nasmarowania rąk wystarcza jego niewielka ilość. Krem zapewnia dobre nawilżeniem dłoni. Wygładza skórę i pozostawia na niej przyjemny, intensywny zapach na długi czas. Wersja Pop Sugar to mocny, cukierkowy i słodki zapach, który ma wiele wielbicielek, ale myślę, że dla niektórych może być zbyt przytłaczający. Na szczęście w ofercie dostępne są także delikatniejsze zapachy. Krem dostępny jest tutaj w przystępnej cenie 9,50 zł.
Drugim kosmetykiem, na który zwróciłam uwagę jest balsam do ciała w opakowaniu o pojemności 100 ml. Cieszę się, że Indigo wypuściło kosmetyki w małych opakowaniach, ponieważ pozwalają one nie tylko na ich wypróbowanie, ale także na zabranie ich na wyjazd (również do bagażu podręcznego w samolocie). Działanie balsamu do ciała jest równie dobre jak kremu do rąk i w zasadzie nie mogę mu nic zarzucić. Dobrze nawilża i wygładza skórę. Kosmetyk szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Po aplikacji na ciele wyczuwalny jest ładny, długotrwały zapach. Wersja Indigolicious jest zdecydowanie delikatniejsza od Pop Sugar. Produkt dostępny jest tutaj w cenie 19 zł.
Oba kosmetyki świetnie się u mnie spisały. Krem do rąk, dzięki pomysłowemu opakowaniu zasługuje na miano mojego hitu. Z pewnością wrócę do tych mazideł i chętnie poznam inne wersje zapachowe.
Kojarzycie kosmetyki Indigo z serii SPA?
Jak się u Was sprawdziły?

