sobota, 31 marca 2018

Napad na DM - moje zakupy Balea, Alverde



Wyprawę na zakupy do DMu miałam w planach już od dłuższego czasu. Marzyły mi się żele pod prysznic Balea, które kuszą pięknymi zapachami i kolorowymi opakowaniami. Poza tym zapasy kosmetyczne bardzo mi się skurczyły, więc musiałam dokupić kilka rzeczy. Zapraszam na luźny wpis z przeglądem nowości.

Skusiłam się na 4 żele pod prysznic w różnych zapachach. Wszystkie fajne, więc teraz mam dylemat, który jako pierwszy otworzyć.

alverde naturalne mydło w kostce
Do koszyka trafiło także mydło w płynie, krem do depilacji, krem do rąk, kostka myjąca oraz jajko do makijażu.

balea krem do rąk 75 ml
Do mycia twarzy wybrałam 2 produkty Alverde. Przygarnęłam, także krem do dłoni Balea z granatem.

alverde pomadka, eos sztyft
W planach miałam zakup pomadki do ust, jednej lub 2. Ostatecznie skończyłam z 4 sztukami: Balea, Alverde, Eos.

Przybyło mi kilka rzeczy, ale uważam, że zakupy były rozsądne. Wchodząc do DMu czułam się jak dziecko w fabryce czekolady. Znacie to uczucie?
 
Lubicie kosmetyki Balea?

Z okazji nadchodzących Świąt Wielkanocnych życzę Wam spokoju ducha, zdrowia i szczęścia. Niech ten czas pozwoli na wypoczynek w rodzinnym gronie.



niedziela, 25 marca 2018

Wiosenne porządki - zużyci w marcu (denko 03/2018)



 
Przy okazji weekendowych porządków pozbyłam się pustych opakowań po kosmetykach. Korzystając z chwili czasu przygotowałam krótkie podsumowanie zużyć z ostatniego miesiąca. Ciekawi jesteście jakie produkty polubiłam, a które nie przypadły mi do gustu? Zapraszam do oglądania.


W marcu zużyłam: 
 
 
1) Fa jogurtowy żel pod prysznic z orzechami Macadamia
Lubię kremowe żele pod prysznic, bo zazwyczaj nie przesuszają mojej skóry. Wcześniej miałam inną wersję zapachową, ale ta również mnie nie zawiodła.
Kupię ponownie.

2) Miravena żel do higieny intymnej granat i pomarańcza
To już kolejne opakowanie tego specyfiku. Miałam różne zapachy i praktycznie z każdego byłam zadowolona.
Recenzja
Kupię ponownie.

3) Veet krem do depilacji pod prysznic z gąbeczką
Kosmetyk, do którego ciągle wracam. Najskuteczniejszy krem do depilacji jaki miałam.
Recenzja
Kupię ponownie.

4) Delia krem do rąk z olejkiem z konopi indyjskich
Zwyklaczek, po którym nie spodziewałam się za wiele. W zasadzie był w porządku, ale do bardzo przesuszonych dłoni na pewno się nie sprawdzi.
Nie wiem czy kupię ponownie.

5) AA lip oil olejek do ust morela
Olejek do ust, ale tylko z nazwy. W składzie na pierwszym miejscu parafina. Szybko się zjada, jest tłusty, przy użytkowaniu całe opakowanie jest obtłuszczone.
Tutaj znajdziecie recenzję wersji malinowej.
Nie kupię ponownie.

6) INDIGO nail therapy odżywka do paznokci
Żegnam ją z żalem, bo dobrze się u mnie sprawdziła. Po ponad 2 latach stosowania zgęstniała i musiałam się z nią pożegnać.
Kupię ponownie.
 
 
7) Farmona masło do ciała o zapachu bzu
O tym masełku mogliście już przeczytać  tutaj.
Kupię ponownie.

8) Equilibra arganowy płyn micelarny
Bardzo lubiłam ten micel, szkoda, że już dobił dna. Recenzja dostępna jest  tutaj.
Kupię ponownie.

9) Himalaya Purifying Neem Mask oczyszczająca maseczka
Moja tłusta cera bardzo polubiła tą maseczkę. Z pewnością nie było to moje ostatnie opakowanie.
Recenzja
Kupię ponownie.

10) Cien płatki kosmetyczne
Jak dotąd byłam wierna płatkom z Biedronki, ale te z Lidla okazały się równie dobre.
Kupię ponownie.

11) Pierre Rene puder ryżowy
Puder pod względem działanie oceniam na plus. Niestety opakowanie jest bardzo niefunkcjonalne. Ciężko z niego wydobyć produkt.
Nie wiem czy ponownie.

 
Muszę przyznać, że marzec był dosyć dobrym miesiącem. Większość kosmetyków, które miałam dobrze się u mnie spisały. 
 
Trafił się tylko 1 bubel – olejek AA. 
 
Ciekawa jestem czy też na niego trafiłyście? 
Może u Was wypadł lepiej?


środa, 21 marca 2018

Nowości ostatnich dni

Do końca marca pozostało jeszcze kilka dni. Mimo to postanowiłam już teraz pokazać Wam nowości jakie do mnie ostatnio trafiły. Uzbierało się kilka rzeczy, głównie ubrań i dodatków. Jest też garstka kosmetyków. Podejrzewam, że w kwietniowym poście będzie ich więcej. W ostatnim wpisie (klik) mogliście przeczytać, o tym jak zminimalizowałam zapasy kosmetyków. Teraz bez wyrzutów sumienia wybrać się do drogerii :).

W marcu wzbogaciłam się o:


Zestaw uroczych kubków dla pary

Dwie pary klasycznych jeansów C&A

 Zimowe buty
Niby pierwszy dzień wiosny już za nami, ale mam przeczucie, że jeszcze się przydadzą.

Spodnie od pidżamy (Harry Potter edition) oraz ciepłe puchate skarpetki

Kryjące rajstopy i zestaw gumek do włosów
(oczywiście bez metalowych łączeń)

Antyperspiranty Rexona
Ostatnio Garnier mineral zaczął mnie zawodzić, więc tym razem wybrałam inną markę.
 
Szary komin, opaska do włosów oraz płyn Ziaja intima
Opaskę kupiłam w Claire's. Niestety uciska i źle wygląda na włosach. Żałuję, że nie poszłam na bazarek, lepiej bym na tym wyszła :)

Żel pod prysznic i płatki kosmetyczne Cien
Wreszcie skusiłam się na niedocenianą przeze mnie do tej pory markę Cien. Wrażenia bardzo pozytywne, zwłaszcza jeśli chodzi o żel pod prysznic (recenzja).

Wpadło Wam coś w oko z tego zestawienia, może coś znacie?



niedziela, 18 marca 2018

Jak udało mi się zminimalizować zapasy kosmetyczne?

O tym, że nie ma sensu gromadzić kosmetyków (prawie) każdy wie. Dlaczego nie warto kupować kosmetyków na zapas, pisałam tutaj. Przytoczone przeze mnie powody są całkiem logiczne i większość zapewne się z nimi zgodzi, mimo to wiele kobiet ma problem z nadmiarem kosmetyków. Często są to nowe, nieotwarte produkty miesiącami czekające na użycie.

Skłamałabym mówiąc, że problem mnie nigdy nie dotyczył. Jako miłośniczka kosmetyków i blogerka urodowa byłam szczególnie wrażliwa na wszelkie nowości, które koniecznie chciałam mieć. Sporo rzeczy dostałam na spotkaniach blogowych, trafiły się także kosmetyki wysyłane do testów w ramach współpracy. Był taki moment, w którym naprawdę miałam wszystkiego dużo, na tyle, że zaczęło mnie to przytłaczać. Największy problem pojawił się w momencie przeprowadzki, gdy nie byłam w stanie podnieść kartonów z moimi zapasami. W niedalekiej przyszłości szykuje mi się kojona zmiana mieszkania. Na szczęście tym razem będzie mi lżej, bo zapasy kosmetyczne zminimalizowałam praktycznie do zera. Jak to zrobiłam?
 

W pierwszej kolejności oddałam mamie i siostrze kosmetyki niedopasowane do moich potrzeb. Te, które koniecznie chciałam przetestować, zachowałam na później. Trzymałam się prostej, ale jednocześnie trudnej w realizacji zasady, bezwzględnego zakazu zakupów. Jeśli w szafce zalegał mi żel pod prysznic, nie miałam prawa kupić kolejnego. Tym sposobem zużywałam to co miałam. W systematyczności w używaniu pomagał mi tzw. „projekt denko”. Co prawda jego ideą nie jest zużywanie na siłę kosmetyków, ale ich regularne stosowanie, tak aby ich działanie było jak najlepsze. Comiesięczne podsumowanie pozwalało mi zorientować się, ile tak naprawdę kosmetyków potrzebuję i ile będę w stanie zużyć, tak by się nie uległy zepsuciu czy przeterminowaniu. Starałam się także nie otwierać zbyt wielu buteleczek, bo wtedy denkowanie szło mi znacznie wolniej. Kosmetyki traciły świeżość, stały na wierzchu, kurzyły się i przytłaczały swoją ilością.

Jak to u mnie teraz wygląda?

Zapas został mi tylko w przypadku produktów do pielęgnacji włosów (szampony i odżywki) i kremów do twarzy (zużycie słoiczka kremu to ok. 3-6 miesięcy, więc raczej szybko się z nimi nie uporam). Na chwilę obecną mogę powiedzieć, że w niektórych kosmetycznych kategoriach wieje u mnie pustką. Muszę wybrać się na zakupy do drogerii, bo wyzerowałam zapasy. Powiem szczerze, że już nie mogę się doczekać, bo w między czasie wyszło sporo nowości, które z chęcią poznam.

Macie kosmetyki w zapasie czy kupujecie je na bieżąco?
Jakie jest Wasze zdanie na temat kosmetycznych zapasów?

środa, 14 marca 2018

Czy warto przepłacać za żel pod prysznic? Recenzja żelu Cien


Główną funkcją kosmetyków myjących jest oczyszczanie. Uważam, że większość produktów tego typu dobrze spełnia swoją rolę, więc moim zdaniem nie warto za nie przepłacać. Mam na myśli żele pod prysznic, mydła i szampony. Za naturalne mydło z dobrym składem, czy kosmetyk do twarzy jestem w stanie zapłacić więcej. Tyczy się to także szamponów leczniczych, ale jeśli chodzi o żele pod prysznic zazwyczaj kupuję te tańsze. 

oriental blossom shower cream lidl

Dzisiaj chciałam skupić się na produkcie do mycia ciała Cien. Marka jest tania i łatwo dostępna w Lidlu, do którego jakoś nigdy nie było mi po drodze. Przyznam bez bicia, że słabo znam produkty Cien, ale na blogach już nieraz czytałam o nich dobre opinie, więc postanowiłam skusić się na żel pod prysznic. 

Wybrałam kremową wersję o kwiatowym zapachu: Oriental Blossom. Nuty zapachowe są bardzo przyjemne dla nosa, nieprzytłaczające bez chemicznych nut. Zapach nie jest wymyślny, ale dosyć trwały. Może nie do końca czuć go na ciele, ale w kabinie prysznicowej i łazience utrzymuje się całkiem długo. Kosmetyk ma dosyć gęstą, kremową konsystencję. Nie przelewa się przez palce, co przekłada się na jego dobrą wydajność. Dobrze myje i nie przesusza skóry. Skład produktu pozostawia wiele do życzenia, ale z drugiej strony nie spodziewałam się wiele lepszego, biorąc pod uwagę jego cenę. Dla mnie spełnia wszystkie warunki dobrego produktu do mycia: ma przyjemny zapach, dobrze oczyszcza i nie wysusza. Za opakowanie 300 ml zapłaciłam niecałe 5 zł. 
 

Znacie żele Cien?
Kupujecie droższe żele pod prysznic, czy raczej sięgacie po tanie marki?

niedziela, 11 marca 2018

Warzywa na talerzu i na twarzy – warzywne maseczki Marion


Niedawno Marion wypuściło serię warzywnych maseczek. Bardzo spodobał mi się ten pomysł, ponieważ każdy wie jak ważne w diecie są warzywa. Skoro to moc witamin i minerałów to dlaczego by nie wykorzystać ich także w pielęgnacji? Niby idea prosta, jednak nie spotkałam się z podobną linią kosmetyków.

Seria składa się z 3 wariantów. Każdą z masek nakładałam wieczorem na 15 min, następnie ścierałam nadmiar chusteczką i szłam spać. Poniżej przeczytacie jak spisały się poszczególne warzywka :) 
 

Marchewka i kurkuma – poprawa kolorytu, nawilżenie
 
marion warzywna maseczka warzywne maseczki marchewka 
Po nałożeniu na twarz skóra zaczęła mnie lekko piec, po chwili było lepiej, aż w końcu dyskomfort zniknął. Myślę, że winowajcą może być kurkuma, której wcześniej nigdy nie stosowałam na twarz. Maseczki nawilżające nie zawsze mi służą, często się zdarza, że zapychają moją tłustą cerę. Tutaj na szczęście nie miało to miejsca. Po użyciu maski, skóra była miękka, elastyczna i dobrze nawilżona. Nie wystąpiło u mnie żadne podrażnienie. Nie zauważyłam poprawy kolorytu. 
 
Marchewka i kurkuma skład:  

Szpinak i pietruszka – detoksykacja, odżywienie

pietruszkowa maseczka
 
Największym zaskoczeniem po otwarciu saszetki był dla mnie zapach. Spodziewałam się warzywnego koktajlu, a poczułam perfumowany, drogeryjny zapach. Owszem był on przyjemny dla nosa, ale jak dla mnie pozostaje trochę w sprzeczności z założeniem warzywnych masek. Po nałożeniu kosmetyku nie czułam dyskomfortu. Działanie jest bardzo podobne do poprzedniej wersji: skóra była gładka i nawilżona. Maska nie zapycha porów. 
 
Szpinak i pietruszka skład: 
 
Dynia i imbir – działanie przeciwstarzeniowe, regeneracja

maska z imbirem
 
Maseczka zarówno pod względem konsystencji jak i działania jest bardzo podobna do wyżej opisanych wariantów. Zapach ma specyficzny, drogeryjny, niedrażniący. Maska nie zapchała skóry, nawilżyła ją i delikatnie wygładziła.

Dynia i imbir skład:
 
Podsumowanie
Saszetki są dosyć duże (9 g), więc zawartość można podzielić na 2 razy lub zaaplikować całość na twarz, szyję i dekolt. Wszystkie maseczki są gładkie, kremowe i łatwe w zmyciu. Wg mnie, każda z nich wykazuje podobne działanie, opierające się na nawilżeniu skóry. Saszetka kosztuje ok. 2 zł i myślę, że za tą cenę warto je przetestować, chociażby z ciekawości.


Lubicie maseczki nawilżające?
Kojarzycie warzywną serię masek Marion?


środa, 7 marca 2018

Co zużyłam w lutym? - Denko kosmetyczne

 
W lutym było u mnie mało nowości, za to dużo zużyć. Trzeba będzie uzupełnić zapasy. Marzy mi się wycieczka do niemieckiego DMu i produkty Balea oraz Alverde. Mam nadzieję, że uda mi się zrealizować ten plan. Nie ma jednak co zbytnio wybiegać w przyszłość i na razie skupiam się na teraźniejszości, czyli na zużyciach kosmetycznych lutego:
 

1) Selfie Project kosmetyk 3w1 żel, peeling, maseczka
Kosmetyk uniwersalny, który najlepiej spisał się u mnie w roli peelingu. 
Niestety ten produkt mnie nie zachwycił. 
Recenzja.
Nie kupię ponownie.

2) La Roche-Posay Toleriane żel do mycia twarzy
Moja skóra bardzo dobrze na niego reagowała. Pisałam o nim  tutaj.
Kupię ponownie.

3-5) Warzywne maseczki Marion
Zazwyczaj nie sięgam po maseczki nawilżające, ponieważ często zapychają moją skórę. Na szczęście tutaj nic takiego się nie działo. 
Uważam, że są całkiem w porządku. Niedługo pojawi się ich recenzja na blogu.
Nie wiem czy kupię ponownie. 
 
6) Aussie Miracle Moist szampon
Chyba największą zaletą tego szamponu jest jego piękny zapach. Moje włosy go lubiły.
Kupię ponownie.

7) Aussie 3 Minute Miracle
Odżywka, podobnie jak szampon, ma bardzo przyjemny zapach. 
Co do działania mam mieszane uczucia, niby ok, ale patrząc na cenę spodziewałam się czegoś więcej.
Nie wiem czy kupię ponownie.

8) Yves Rocher peeling do ciała
Wg mnie typowy przeciętniak. Niby skład dobry, działanie w porządku, ale cena, pojemność i średni zapach sprawiają, że mam ochotę wypróbować coś nowego.
Nie kupię ponownie.

9) Eveline olejek do ust żurawina
Lepiąca, oleista maź, która zamiast nawilżać natłuszcza. 
Pod koniec opakowania zauważyłam w środku biały osad (pleśń?)...
Nie kupię ponownie.

10) Blistex balsam do ust pomarańcza mango
Działanie trochę słabsze, niż wersji w słoiczku (recenzja), ale mimo to sztyft wypadł bardzo przyzwoicie.
Kupię ponownie. 
 
 
11) Palmers kokosowy balsam do ciała
Uwielbiam jego zapach i działanie. Więcej o nim znajdziecie  tutaj.
Kupię ponownie.

12) Garnier mineral Action Control 48h antyperspirant
Zapach bardzo przyjemny dla nosa. 
Działanie średnie, raczej zadowalające, ale wydaje mi się, że kiedyś spisywał się u mnie lepiej.
Nie wiem czy kupię ponownie.

13) Marion odświeżające chusteczki o owocowym zapachu
Pięknie pachną i nie wysychają, aż do ostatniej sztuki.
Kupię ponownie.

14) LIVIOON perfumy nr 38
Powiem szczerze, że już dawno mi się znudziły. Trwałość zapachu średnia, ok. 3h.
Nie kupię ponownie. 
 
 
15) Nivelazione krem do stóp w sprayu
Dobry pomysł, ale słabe działanie. Fajnie było wypróbować, ale powrotów nie planuję.
Nie kupię ponownie.

16) HEAN Luxury Cushion podkład w poduszeczce
Mój pierwszy kosmetyk tego typu i miłe zaskoczenie. 
Niestety cena i wydajność przemawiają na jego niekorzyść.  
Recenzja.
Nie wiem czy kupię ponownie.

17) Vichy Dermablend sypki puder utrwalający
Początkowo podchodziłam do niego z dystansem, ale już po kilku użyciach okazał się moim ulubieńcem.  
Recenzja.
Kupię ponownie.

18) Biotebal suplement z biotyną 
Ciężko ocenić działanie po jednym opakowaniu, przez ostatnie 2 miesiące stosowałam tańszy biotevit i powiem, że widzę efekt. Suplementacja biotyną mi służy.
Nie wiem czy kupię ponownie. 
 
Jak oceniacie moje denko? 
Wypatrzyłyście/liście tutaj coś znajomego? 

niedziela, 4 marca 2018

Nowości lutego

W lutym nie przybyło mi wiele rzeczy. Niestety coraz mocniej odczuwam braki m.in. w garderobie, więc wizyta w galerii raczej mnie nie ominie. Mimo, że nie poszalałam z zakupami w zeszłym miesiącu, to udało mi się zrealizować jeden punkt z wishlisty. Wreszcie trafiły do mnie perfumy Yves Saint Laurent - Mon Paris, na które "chorowałam" bardzo długo.



Przy okazji wizyty w perfumerii dostałam próbki zapachów; Guerlain La Petite Robe Noire oraz Tiffany Signature. Oba ładne, ale póki co nie planuje powiększenia kolekcji.

perfumy perfum próbki

Zima nie odpuszcza, więc zaopatrzyłam się w kilka ciepłych akcesoriów: czapkę z pomponem z C&A, rękawiczki oraz kolorowe skarpetki.



Pomijając nowy zapach, nowości kosmetycznych w tym miesiącu nie było. Myślę, że w przyszłym będzie to wyglądać nieco inaczej. Zaczynam odczuwać pustki w łazience.  

Znacie to uczucie, gdy wszystkie wasze ulubione kosmetyki kończą się w tym samych czasie?