Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dove. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dove. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 czerwca 2019

Zapach lawendy w kosmetykach – tak czy nie?


Myślę, że lawendy nie trzeba nikomu przedstawiać. Ta urocza, fioletowa roślina ma wielu fanów, ale także sporo przeciwników. Moje pierwsze skojarzenie z nią związane to specyficzny zapach oraz tanie kulki na mole, sprzedawane kiedyś na każdym bazarku. Oprócz odstraszanie insektów (w tym komarów), ma także inne właściwości, dlatego wykorzystywana jest przy produkcji kosmetyków oraz jako przyprawa w kuchni
 
dove lawendowa odżywka
 
Dzisiaj chciałam skupić się na kosmetykach, a w zasadzie na jednym z nich. Jakiś czas temu trafiła do mnie odżywka Dove z olejkiem lawendowym i wyciągiem z rozmarynu do włosów cienkich i pozbawionych objętości. Produkt znajduje się w minimalistycznej butelce-tubie, która stoi na korku. Konstrukcja opakowania umożliwia łatwe dozowanie produktu, aż do ostatniej kropelki. Za 200 ml zapłacimy ok. 11 zł
 
lawendowa odżywka dove
 
Odżywka ma lekką, nieco wodnistą konsystencję. Dla mnie mogłaby być trochę gęstsza, co z pewnością przełożyłoby się na mocniejsze działanie, ale i większą wydajność. Z drugiej strony rozumiem, że formuła do włosów cienkich nie może być zbyt treściwa, aby ich nie obciążać. Działanie odżywki jest dosyć doraźne, ułatwia rozczesanie włosów, delikatnie nawilża, ale nie jest to efekt spektakularny. Do codziennej pielęgnacji, niewymagających włosów będzie ok, ale osoby oczekujące mocniejszego działania mogą być rozczarowane. Sam zapach specyfiku jest przyjemny i nienachalny. Nie jest to zapach czystej lawendy, ale połączenie z rozmarynem, co daje naprawdę ciekawy aromat, który wyczuwalny jest przez jakiś czas na włosach. 
 
 

Lubicie zapach lawendy? 
Miałyście kiedyś lawendowe kosmetyki? 
 
 

niedziela, 19 maja 2019

O szamponie, który zrobił masakrę na mojej skórze głowy

 
Jestem posiadaczką wrażliwego skalpu, skłonnego do łupieżu. Niestety delikatne szampony się u mnie nie sprawdzają i minimum 2-3 razy w tygodniu sięgam po mocny specyfik oczyszczający z SLS. Jakiś czas temu wyłowiłam z zapasów szampon regenerująco-odżywiający Dove Regenerate Neurishment.
 
 
Opakowanie produktu to miękka tuba o pojemności 250 ml. Zakrętka zamykana jest na zatrzask, a otwór przez który wydobywamy kosmetyk jest niewielki i umożliwia precyzyjne dozowanie. Konsystencja jest dosyć gęsta, kremowa. Specyfik ma biały, perłowy kolor i obficie się pieni. Zapach jest przyjemny, ale bardzo intensywny. Po umyciu czupryny utrzymuje się przez jakiś czas na włosach. 
 
advanced hair series
 
Wg producenta szampon ma za zadanie eliminować oznaki zniszczenia, uzupełnić składniki odżywcze, wygładzać i wzmacniać nawet bardzo zniszczone włosy. Produkt dobrze oczyszcza, ale skóra głowy po użyciu w moim wypadku była sucha i ściągnięta. Włosy były gładkie, sypkie i przyjemne w dotyku. Niestety już po kilku użyciach zauważyłam wzmożone swędzenie skalpu i łupież, który pojawił się, także u innego domownika. Produkt musiałam odstawić i czuję zawiedzenie, bo w sieci cieszy się dobrymi opiniami, a u mnie taka klapa. Cena regularna to ok. 20 zł
 
 
Zdarzyła się Wam kiedyś taka nieprzyjemna sytuacja po użyciu szamponu?
Jakie szampony do wrażliwej skóry głowy polecacie? 
 
 

czwartek, 17 stycznia 2019

Antyperspirant Dove Maximum Protection, tak czy nie?


Producenci antyperspirantów prześcigają się w zapewnieniach jak długo ich produkt chroni przed potem i nieprzyjemny zapachem. 24 h, 48h a nawet 72h to standardowe obietnice, ale kwestią sporną jest to czy antyperspiranty rzeczywiście tyle działają. Szczerze mówiąc, mi w zupełności wystarczyłoby 12 h, bo codzienny prysznic to dla mnie podstawa ;). 
 
Jakiś czas temu na rynku pojawiły się antyperspiranty z serii maximum protection, które mają zapewniać lepszą ochronę niż standardowe kosmetyki tego typu. Wydaje się, że to fajne rozwiązanie dla osób o zwiększonej potliwości. O Rexonie Maximum Protection pisałam tutaj. W dużym skrócie mogę powiedzieć, że kosmetyk niezbyt się u mnie sprawdził. Ciekawi jesteście czy z Dove było inaczej? Jeśli tak to zapraszam do czytania. 
 
opinie recenzje blog
 
Opakowanie Dove jest bardzo podobne do antyperspirantów Rexony maximum protection. Pod plastikową zatyczką kryje się aplikator z dziurkami, z którego po przekręceniu wydobywa się krem. Przy zakupie Rexony wybrałam świeżą wersję zapachową, czyli everyday fresh. Wypadła nieciekawie, dlatego tym razem sięgnęłam po wersję owocową. W przypadku Dove nazwa zapachu to Pomegranate & Lemon Verbena. Niestety tutaj również zapach jest sztuczny i chemiczny
 
w środku dozownik blog kosmetyczny
 
Po posmarowaniu skóry zapach sam w sobie jest średni, natomiast z potem daje mieszankę wybuchową. Krem po aplikacji tworzy na skórze powłokę, która nie chce się wchłaniać. Mam wrażenie, że nie przepuszcza powietrza. Pacha praktycznie po chwili robi się mokra. Jak zapewne możecie się domyślić działanie produktu jest słabe. W moim przypadku nie zapewnił ochrony nawet przez pół dnia. Zdecydowanie lepiej wypadały u mnie „zwykłe” drogeryjne antyperspiranty np. Garnier mineral czy Lady Speed Stick w żelu. 
 
sklad blog

Produkt kosztuje ok. 30 zł za 45 ml i okazał się wielkim rozczarowaniem, zdecydowanie nie wartym swojej ceny.

Używałyście kiedyś antyperspirantów z serii maximum protecton?
Jakie są Wasze wrażenia?

środa, 9 stycznia 2019

Grudniowe nowości kosmetyczne Make Me Bio, The Body Shop i inne


Przyznam, że grudzień zleciał mi błyskawicznie. Zanim się obejrzałam rok w kalendarzu przeskoczył z 2018 na 2019. Mimo wszystko był to fajny czas, który pozwolił na zasłużony odpoczynek i spędzenie kilku chwil z najbliższymi. W grudniu pojawiło się kilka nowości kosmetycznych, z których większość stanowiły prezenty świąteczne. Jeśli jesteście ciekawi co będę testować w najbliższym czasie to zapraszam do oglądania.

matowa pomadka do ust Essence velvet matte lipstick kolor 03

Olejek z drzewa herbacianego The Body Shop oraz
 matowa pomadka do ust Essence velvet matte lipstick w kolorze 03

dove balsam do ciała pistacja

Pistacjowy żel pod prysznic i balsam do ciała Dove
 
Waniliowa mgiełka do ciała The Body Shop
 
Maska w płachcie Wild Tiger Selfie Project
Bordowy lakier do paznokci Rich Color Golden Rose
Waniliowa mgiełka do ciała The Body Shop

krem do twarzy orange energy make me bio blog

Zestaw prezentowy Make Me Bio  
z kremem do twarzy Orange Energy, wodą różaną i kremem do rąk

Część z produktów poszła już w ruch, także możecie spodziewać się za jakiś czas recenzji na blogu. 

Znacie, któryś z tych kosmetyków?
Co Was najbardziej zainteresowało?

 

środa, 20 września 2017

Dove – kąpiel w pachnącej pianie - gruszkowa pianka pod prysznic

 
Niedawno firma Dove wypuściła na rynek nowość – piankę pod prysznic w kilku wariantach zapachowych. Jako wielka fanka żeli pod prysznic Dove koniecznie musiałam ją przetestować. Wybrałam wersję gruszkową, ponieważ zauważyłam, że jest zachwalana na blogach. Decyzja okazał się trafna, gdyż kosmetyk urzekł mnie swoim pięknym zapachem. 
 

Produkt znajduje się w minimalistycznym opakowaniu o pojemności 200 ml. Po naciśnięciu dozownika z butelki wydobywa się puszysta, pachnąca piana. Kosmetyk dobrze oczyszcza skórę, nie powodując jej przesuszenia. Pianka jest delikatna jak puszek, nie tak zbita jak ta wytworzona przy użyciu żelu pod prysznic Dove. Dla mnie było to minusem, ponieważ przekładało się na małą wydajność produktu. Miałam wrażenie, że pianka powinna starczyć na dłużej, tymczasem w mnie zniknęła w tempie błyskawicznym. Moje opakowanie kupiłam za ok. 20 zł i mimo, że bardzo lubiłam tą piankę, to uważam że przy tej wydajności cena jest zbyt wysoka.
Miałyście/liście już okazję używać pianek pod prysznic Dove? Jak wrażenia?



piątek, 9 grudnia 2016

Olejek pod prysznic Dove – jak się u mnie sprawdził?


Niedawno na rynku pojawiła się nowość od Dove w postaci olejku pod prysznic. Kosmetyki tej marki bardzo lubię, zwłaszcza żele po prysznic, dlatego ucieszyłam się z możliwości przetestowania tego produktu.

Co o kosmetyku pisze producent? 
 
Olejek do mycia ciała dzięki bogatej formule pielęgnuje skórę podczas kąpieli. Pod wpływem wody olejek zmienia się w kremową piankę, którą usuwa zanieczyszczenia i pozostawia skórę nawilżoną przez 24 godziny, miękką i miłą w dotyku. Zawiera 55% odżywczych olejków by chronić skórę przed wysuszeniem. 
 
 
Produkt znajduje się w estetycznej butelce o pojemności 200 ml, a jego cena wynosi ok. 18 zł. Konsystencja jest lejąca, lekko tłusta. Ma mocny, orientalny, męski zapach. Po zmieszaniu go z wodą zapach traci na intensywności. Dla mojego nosa staje się on przyjemniejszy, bardziej subtelny. Po kąpieli jest wyczuwalny na skórze i w łazience.

Podczas prysznica tworzy pianę, ale dosyć delikatną. Do umycia ciała potrzebna jest jego spora ilość. Oczyszcza w miarę dobrze, choć mam wrażenie, że nieco gorzej niż żel czy mydło. Po nałożeniu tworzy ochronną warstwę, która nie jest wyczuwalna po wytarciu ręcznikiem, skóra nie lepi się. Porównując jego działanie do tradycyjnego żelu pod prysznic trzeba przyznać, że skóra jest po nim bardziej nawilżona. W moich odczuciu jest to jednak efekt krótkotrwały. 
 

Na pewno sporym plusem tego kosmetyku jest wysoka zawartość procentowa olejków w składzie. Może być stosowany nie tylko pod prysznicem, ale także podczas kąpieli w wannie. Wystarczy dodać kilka kropel do wody. 
 

Podsumowując: jest to całkiem przyjemny produkt, który pozwala zrezygnować z użycia balsamu do ciała. Przy codziennym stosowaniu znika w błyskawicznym tempie, a do najtańszych nie należy, więc sięgam po niego od czasu do czasu. Dobrze sprawdza się stosowany na zmianę z żelem pod prysznic.