Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Catrice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Catrice. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 marca 2021

Przegląd kosmetyczki: moje WSZYSTKIE pomadki do ust


Po krótkiej przerwie wracam do wpisów z przeglądem kosmetyczki, czyli ujawniam zawartość mojej toaletki. W niektórych kategoriach, liczba produktów jest bardzo rozsądna. Moje wszystkie podkłady, pudry i korektory mogliście zobaczyć w tym wpisie. Ochronne pomadki i balsamy do ust pokazywałam Wam  tutaj, a było co oglądać ;). Podobnie jest w przypadku kolorowych produktów do ust. Niestety ze względu na obowiązek noszenia maseczek, większość z nich leży zapomniana i czeka na lepszy czas. 
 
szminki do ust przegląd kolorów

Znajdziecie u mnie zarówno pomadki matowe, błyszczące jak i satynowe. Wrzuciłam Wam swatche kolorów, ale mam wrażenie, że na zdjęciu wyglądają dosyć podobnie, mimo że każdy z nich jest inny. Pierwsza z lewej jest nudziakowa pomadka Clinique w odcieniu 01 nude pop (1). Nie wysusza ust i świetnie nadaje się na co dzień. Złota Pierre Rene 05 dusty cedar (2) ma opakowanie zamykane na magnes i chyba to najbardziej w niej lubię ;). Miniaturka Clinique w kolorze 13 Love Pop (3), ma błyszczące drobinki i pochodzi z kalendarza adwentowego. Nie jestem fanką tego typu wykończenia i kolor też średnio mi odpowiadał, ale na ustach wygląda całkiem ok. Biały sztyft to matowa szminka Essence this is me 13 brave (4). W drogerii kolor wydawał się inny niż w rzeczywistości i w efekcie rzadko po nią sięgam. Essence velvet matte lipstick (5) w kolorze nr 3 to połączenie nudziaka z brudnym różem. Ma matowe wykończenie i idealny odcień <3.

przegląd szminek
 
Matowa pomadka w płynie Semilac 421 natural beauty (6) ma zastygającą formułę. Lubi podkreślać wszelkie niedoskonałości i przez to nie do końca wygląda naturalnie. Ma za to świetną trwałość, również w kontakcie z jedzeniem i piciem. Na końcu rzędu widzicie nawilżającą pomadkę Pierre Rene Hydra Elegance H05 w jasnym różu (7). Niestety z perspektywy czasu widzę, że takie kolory nie są dla mnie. Tą samą pomadkę mam także w czerwonym kolorze z drobinkami (9). Fajnie wygląda na ustach, ale brokat wędruje po całej twarzy, szminka jest nietrwała i lubi się nierównomiernie ścierać. 

pierre rene szminka

Eveline Lovers Rougue 2w1 Moisture&Colour Lip Balm (8) nie zachwyca ani opakowaniem ani trwałością, ale ma idealny kolor, mam nr 5. Jak dotąd nie udało mi się znaleźć odpowiednika w podobnym odcieniu. Matowa pomadka Semilac Classy Lips 067 juicy strawberry (10) to prawdziwa petarda pod względem pigmentacji. Czerwona matowa pomadka pochodzi z kalendarza Yves Rocher, ale nie wiem czy taki odważny kolor się u mnie sprawdzi, dlatego ciągle jej nie rozpakowałam. 

błyszczyk delia starlike

W mojej kolekcji nie zabrakło błyszczyków do ust. Nie jest to mój ulubiony rodzaj kosmetyków do ust, dlatego mam tylko 2 sztuki. Błyszczyk Delia Starlike lipgloss ma fajną, lekką konsystencję, która nie skleja usta. Wygląda bardzo naturalnie, ale szybko znika z ust. Błyszczyk Clinique Pop Splash Lip Gloss nr 11 Air Kiss znalazłam  w kalendarzu adwentowym. Ma cięższą, odżywczą formułę, wytrzymuje ok. godziny na ustach, ale niestety mocno się lepi.

 
Używacie regularnie szminek czy z nich zrezygnowałyście przez maseczki?
Lubicie kolorowe kosmetyki do ust? Ile sztuk macie w zapasie? 
 
 

wtorek, 16 lutego 2021

Przegląd kosmetyczki: balsamy ochronne do ust

Zapraszam na kolejną część serii z przeglądem kosmetyczki. Ostatnio pokazywałam Wam moje podkłady, korektory i pudry, czyli kilka produktów, których używam na bieżąco plus mały zapas. Kosmetyki do makijażu twarzy wypadły bardzo rozsądnie, ale w innych kategoriach nie jest już tak minimalistycznie. Dzisiaj dla odmiany chciałam napisać Wam o produktach pielęgnacyjnych do ust.
 

Na ten moment mam 11 szt. Wiem, że wynik może szokować, ale szczerze mówiąc myślałam, że jest ich więcej. Dwa z kosmetyków są na wykończeniu i oba znajdują się w słoiczkach. O Catrice Lip Treatment z masłem Shea pisałam już kiedyś na blogu. Żegnam go z żalem i dużym sentymentem, tym bardziej że prawdopodobnie była to wersja limitowana. Dajcie znać, jeśli widziałyście gdzieś ten balsam, bo póki co nie udało mi się go nigdzie znaleźć. Natomiast z masełkiem The Body Shop Rich Plum rozstanę się z dużą ulgą. Kupiłam je dla zapachu i ładnego opakowania. Miałam kiedyś wersję z mango i nie byłam zadowolona. Niestety śliwka również mnie zawiodła pod względem działania.

Na zdjęciu widzicie 3 balsamy w papierowych opakowaniach Laura Conti Botanicals. Sztyfty mają naturalne składy i zostały stworzone zgodnie z filozofią zero waste. Trochę przeszkadza mi ich zbita formuła, która zimą jest twarda i ciężka w aplikacji, ale liczę, że łatwiej będzie mi ich używać, gdy zrobi się cieplej. Mam sporo pomadek Blistex, które bardzo lubię. Jako jedne z nielicznych dobrze nawilżają moje wymagające usta. Wersja triple butters nie daje efektu chłodzącego, za którym sporo osób nie przepada. 
 
ochronne balsamy do ust

Niedawno zaczęłam używam pomadki do ust o zapachu leśnych jagód z adwentowego kalendarza Yves Rocher. Na razie mam mieszane uczucia, ale jeszcze dam jej szansę. W zapasie czeka bebe Repair Balm. Kiedyś bardzo chętnie używałam balsamów bebe i postanowiłam wrócić do nich po latach. Mam nadzieję, że mnie nie zawiodą.


Używacie balsamów do ust? 
Podzielcie się swoimi ulubieńcami. 
 
 

środa, 29 stycznia 2020

Nocny balsam do ust z masłem shea Catrice

 
Lubię wieczory, gdy mogę wskoczyć w pidżamę i wreszcie się wyciszyć. Co tu dużo gadać, ja po prostu uwielbiam spać. Staram się wykorzystać efektywnie noc, nie tylko na odpoczynek, ale także na regenerację. Na ręce nakładam bogaty krem, a na usta treściwe masełko. 
 
Catrice Lip Treatment shea butter
 
Przez ostatnie miesiące towarzyszył mi balsam do ust z masłem shea Catrice Lip Treatment. Można go dostać w drogeriach za ok. 17 zł. Balsamik znajduje się w uroczym, szklanym słoiczku, o pojemności 7 g. Konsystencja produktu jest mocno zbita i trzeba go lekko rozgrzać przed aplikacją. Na ustach zostawia ochronną, tłustą powłokę, która utrzymuje się przez całą noc. Balsam pielęgnuje delikatną skórę warg, pomaga zniwelować suche skórki. Po nocy z Lip Treatment usta są odżywione i wygładzone
 
Catrice Lip Treatment
 
Skład

Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Olus Oil (Vegetable Oil), Cera Alba (Beeswax), Glycerin, Lecithin, Tocopherol, Decylene Glycol, Ethyl Vanillin, Ascorbyl Palmitate, Citric Acid, Aroma (Flavor) 
 
Catrice Lip Treatment
 
Balsam zaskoczył mnie na duży plus. Co prawda nie stosują go w ciągu dnia, ale w roli kosmetyku do ust na noc spisuje się fenomenalnie. Podoba mi się jego opakowanie, delikatny, cytrusowy zapach i efekty jakie daje. Wg mnie warto w niego zainwestować, bo choć niewielki, starcza na bardzo długo. 
 

Znacie ten balsam? Jakie produkty do ust stosujecie na noc?



wtorek, 26 listopada 2019

Mała czarna nie zawsze się sprawdza – Catrice The Little Black One Volume Mascara


Tusz do rzęs to podstawa makijażu niejednej kobiety. Często piszecie, że rezygnujecie z podkładu, cieni czy szminki, ale jednak tusz do rzęs prawie zawsze pojawia się na waszych oczach. W sumie nie dziwię się, bo nic nie uwydatnia urody tak jak pięknie podkreślone rzęsy. Przyznam, że w mojej kosmetyczce przewinęło się już sporo maskar. Mam kilka, do których lubię wracać, ale ciągle szukam ideału, dlatego od czasu do czasu pojawiają się u mnie nowości. Jedną z nich jest Catrice The Little Black One Volume Mascara

catrice tusz pomadaka insta podkład

Opakowanie jest eleganckie i minimalistyczne. Tusz posiada giętką, silikonową szczoteczkę w kształcie elipsy. Jest dosyć „mokry” i przez około 2 miesiące po otwarciu jego formuła nie uległa zmianie. Szczoteczka nabiera za dużo produktu. Po ściągnięciu nadmiaru tuszu jest trochę lepiej, ale mimo tego zabiegu na szczoteczce nadal jest sporo maskary, która oblepia i skleja rzęsy. Produkt miał łapać krótkie włoski, rozdzielać je i podkreślać, ale w moim wypadku zlepia je w nieestetyczne nitki. Szczoteczka słabo podkręca, co widać zwłaszcza w zewnętrznych kącikach oka. Moje rzęsy są dosyć długie, ale bez podkręcenia nie wyglądają dobrze.

tusz Catrice The Little Black One Volume

Do tuszu miałam kilka podejść, próbowałam aplikować go na różne sposoby, zawsze z marnym skutkiem. Produkt mega mnie rozczarował i żałuję, każdej złotówki, którą na niego wydałam. 11 ml kosztuje ok. 18 zł.

 
Ciekawa jestem czy też nacięłyście się na ten tusz, a może u Was sprawdził się lepiej?



niedziela, 25 listopada 2018

Dobry kryjący korektor za rozsądną cenę – Catrice Liquid Camouflage


Moja skóra bywa kapryśna i często muszę ratować się korektorem. Wbrew pozorom nie jest łatwo znaleźć dobry, kryjący korektor w rozsądnej cenie. Na Catrice Liquid Camouflage skusiłam się pod wpływem pozytywnych opinii na blogach. Najpierw kupiłam słoiczek, a potem wersję w pędzelku. Choć obie są dobre, to jednak ta druga została moim ulubieńcem. Jest wygodniejsza w użytku i nieco lżejsza. Wydaje mi się, że mniej kryje, ale łatwiej wtapia się w skórę.

dobry korektor kryjący

Korektor zamknięty jest w podłużnej buteleczce z aplikatorem. Kosztuje 15,90 zł za 5 ml, ale jest bardzo wydajny. Swoje opakowanie mam już prawie rok, a zostało mi go trochę mniej niż pół. Wybrałam najjaśniejszy kolor 010 Porcelain. Odcień dobrze sprawdza się przy mojej jasnej skórze, ale dla bardzo bladych osób raczej nie będzie odpowiedni. Niestety gama kolorystyczna jest dosyć uboga. Kosmetyk ma kremową konsystencję i dobry poziom krycia. Bez większego problemu maskuje niedoskonałości, także te świeże, zaczerwienione a nawet rozdrapane. Zdania dotyczące stosowania go pod oczy są podzielone. Sama nie nakładam korektora w te okolice, ale myślę, że nie do końca sprawdzi się w tej roli, ze względu na ciężką konsystencję i możliwość wysuszania.

kolory swatche na ręce

Korektor dobrze współgra z podkładem. Po przypudrowaniu całkiem nieźle trzyma się skóry. Spotkałam się z opiniami, że wchodzi w zmarszczki, ale przy stosowaniu punktowym nie miałam tego problemu. Ogólnie jestem z niego bardzo zadowolona. Czasem ciężko, uzyskać naturalny efekt z jego użyciem. Nakładany w dużej ilości trochę odcina się od skóry, ale myślę, że przy tej cenie, spokojnie mogę mu to wybaczyć.

Znacie ten korektor? Co o nim sądzicie?

niedziela, 23 września 2018

Dobry podkład kryjący - Catrice HD Liquid Coverage

dobry podkład kryjący matujący

O pokładzie Catrice HD Liquid Coverage można znaleźć w internecie wiele skrajnych opinii. Pamiętam, że zaraz po jego premierze bardzo ciężko było go dostać. Sama polowałam na niego dosyć długo. Na szczęście w moim wypadku cierpliwość się opłaciła.

Kosmetyk znajduje się w masywnej buteleczce wykonanej z matowego szkła. Ma płynną konsystencję i wydobywa się go za pomocą pipetki. Mam najjaśniejszy odcień z gamy - nr 010 light beige. Kolor wpada w żółte tony. Choć jest to najjaśniejsza wersja, dla jasnych cer może być za ciemny. Niestety póki co dostępne są tylko 4 odcienie.

maść ichtiolowa

Light beige całkiem dobrze zgrał się z moją skórą. Podkład nakładałam palcami lub gąbeczką. Druga opcja dawała bardziej naturalny efekt. Kosmetyk dosyć szybko zastyga. Najlepiej nakładać go na nawilżający krem. Po przypudrowaniu fajnie trzyma się na skórze. Daje dobre krycie, które można stopniować, dodatkowo świetnie matuje. Przy jednej cienkiej warstwie można uzyskać całkiem naturalny efekt, co widać poniżej.
na twarzy
 1. cera bez podkładu    2. jedna, cienka warstwa podkładu    3. podkład po przypudrowaniu

Przy mojej tłustej cerze nie pokazały się suche skórki. Nie miałam problemu z efektem maski, obciążaniem skóry czy wysypem niedoskonałości. Podkład się nie warzył i nie ciastkował. Zdarzało się, że po całym dniu trochę zbierał się w zmarszczkach pod oczami lub na nosie w miejscu podparcia okularów. Nie są to jednak duże wady i w moim odczuciu podkład wypadł bardzo pozytywnie. Pierwszą butelkę zużyłam do ostatniej kropelki i planuję zakup kolejnej. Na szczęście teraz nie ma już kłopotów z jego dostępnością i można go dorwać w większości drogerii za ok. 30 zł za 30 ml.

Znacie ten podkład?