Po krótkiej przerwie wracam do wpisów z przeglądem kosmetyczki, czyli ujawniam zawartość mojej toaletki. W niektórych kategoriach, liczba produktów jest bardzo rozsądna. Moje wszystkie podkłady, pudry i korektory mogliście zobaczyć w tym wpisie. Ochronne pomadki i balsamy do ust pokazywałam Wam tutaj, a było co oglądać ;). Podobnie jest w przypadku kolorowych produktów do ust. Niestety ze względu na obowiązek noszenia maseczek, większość z nich leży zapomniana i czeka na lepszy czas.
Znajdziecie u mnie zarówno pomadki matowe, błyszczące jak i satynowe. Wrzuciłam Wam swatche kolorów, ale mam wrażenie, że na zdjęciu wyglądają dosyć podobnie, mimo że każdy z nich jest inny. Pierwsza z lewej jest nudziakowa pomadka Clinique w odcieniu 01 nude pop (1). Nie wysusza ust i świetnie nadaje się na co dzień. Złota Pierre Rene 05 dusty cedar (2) ma opakowanie zamykane na magnes i chyba to najbardziej w niej lubię ;). Miniaturka Clinique w kolorze 13 Love Pop (3), ma błyszczące drobinki i pochodzi z kalendarza adwentowego. Nie jestem fanką tego typu wykończenia i kolor też średnio mi odpowiadał, ale na ustach wygląda całkiem ok. Biały sztyft to matowa szminka Essence this is me 13 brave (4). W drogerii kolor wydawał się inny niż w rzeczywistości i w efekcie rzadko po nią sięgam. Essence velvet matte lipstick (5) w kolorze nr 3 to połączenie nudziaka z brudnym różem. Ma matowe wykończenie i idealny odcień <3.
Matowa pomadka w płynie Semilac 421 natural beauty (6) ma zastygającą formułę. Lubi podkreślać wszelkie niedoskonałości i przez to nie do końca wygląda naturalnie. Ma za to świetną trwałość, również w kontakcie z jedzeniem i piciem. Na końcu rzędu widzicie nawilżającą pomadkę Pierre Rene Hydra Elegance H05 w jasnym różu (7). Niestety z perspektywy czasu widzę, że takie kolory nie są dla mnie. Tą samą pomadkę mam także w czerwonym kolorze z drobinkami (9). Fajnie wygląda na ustach, ale brokat wędruje po całej twarzy, szminka jest nietrwała i lubi się nierównomiernie ścierać.
Eveline Lovers Rougue 2w1 Moisture&Colour Lip Balm (8) nie zachwyca ani opakowaniem ani trwałością, ale ma idealny kolor, mam nr 5. Jak dotąd nie udało mi się znaleźć odpowiednika w podobnym odcieniu. Matowa pomadka Semilac Classy Lips 067 juicy strawberry (10) to prawdziwa petarda pod względem pigmentacji. Czerwona matowa pomadka pochodzi z kalendarza Yves Rocher, ale nie wiem czy taki odważny kolor się u mnie sprawdzi, dlatego ciągle jej nie rozpakowałam.
W mojej kolekcji nie zabrakło błyszczyków do ust. Nie jest to mój ulubiony rodzaj kosmetyków do ust, dlatego mam tylko 2 sztuki. Błyszczyk Delia Starlike lipgloss ma fajną, lekką konsystencję, która nie skleja usta. Wygląda bardzo naturalnie, ale szybko znika z ust. Błyszczyk Clinique Pop Splash Lip Gloss nr 11 Air Kiss znalazłam w kalendarzu adwentowym. Ma cięższą, odżywczą formułę, wytrzymuje ok. godziny na ustach, ale niestety mocno się lepi.
Używacie regularnie szminek czy z nich zrezygnowałyście przez maseczki?
Lubicie kolorowe kosmetyki do ust? Ile sztuk macie w zapasie?
Lubicie kolorowe kosmetyki do ust? Ile sztuk macie w zapasie?











