poniedziałek, 29 czerwca 2020

Leniwa niedziela z nutką elegancji

Lubię spędzać aktywnie czas, ale z drugiej strony jest też we mnie coś z leniwca. Lubię mieć czas dla siebie, posiedzieć na kanapie, poprzeglądać blogi czy Instagram. Nie widzę nic złego w wylegiwaniu się do południa w łóżku czy zjedzeniu śniadania w porze obiadu. Takie dni też są potrzebne, choć nie zdarzają się u mnie zbyt często. Jeszcze do niedawna miałam wyrzuty sumienia i poczucie zmarnowanego czasu, ale staram się wrzucić na luz, bo kiedyś przecież trzeba naładować akumulatory ;). 
 
Dzisiaj przychodzę do Was z luźnymi zestawami, idealnymi do relaksu w domowym zaciszu. W dresie od femmeluxefinery.co.uk można poczuć się swobodnie i komfortowo. Z resztą to już mój drugi komplet. Wcześniej postawiłam na granat rozm. L/XL, teraz w koszyku wylądowała zieleń w rozmiarze M/L. Przyznam, że jednak ten większy lepiej leży. Przy M/L materiał jest naciągnięty i trochę prześwituje. 
 
 
Drugą rzeczą z zamówienia była szara koszulka z kieszonką. Materiał jest przyjemny w dotyku, krój lekko oversizowy przez co rozmiar M wychodzi na dosyć duży. Taki basicowy T-shirt to typowy klasyk, który po prostu wypada mieć w swojej szafie. 
 
wieczór z książką
 
Pozytywnie zaskoczył mnie czarny T-shirt z printem. Ogólnie nie przepadam za motywem panterki, ale o dziwo ten wzór mi się spodobał. Koszulka wykonana jest z 100% bawełny, a nadruk zaskakuje na plus jakością. Zamówiłam L i bluzka jest za duża. Co ciekawe inny T-shirt z tej strony w rozmiarze L leżał na mnie idealnie. Myślę, że warto zerknąć na recenzje przed zakupem, bo rozmiarówka wychodzi różnie. 
 
femme luxe bluzka z nadrukiem
 
Na potwierdzenie tej reguły wrzucam zdjęcie z poprzedniego posta, w którym pokazywałam Wam czarne spodnie z kieszeniami. Niestety rozmiar 14 okazał się gigantyczny, więc zamówiłam numer 12. Przy otwieraniu paczki mocno się zdziwiłam, bo spodnie, które przyszły były wykonane z innego materiału i we wspomnianej 12-tkce nie udało mi się dopiąć. Na tym przykładzie, widać, że ubrania mogą się od siebie różnić w zależności od partii. 
 
femme luxe czarne spodnie z kieszeniami
 
Na koniec zostawiłam perełkę tego zamówienia, czyli niepozorną, bordową sukienkę na ramiączkach. Fason wydaje się prosty, ale dzięki marszczeniom ładnie leży. Sukienka wykonana jest z rozciągliwego, śliskiego materiału, który dopasowuje się do sylwetki. Mimo swojej prostoty prezentuje się bardzo ładnie. 
 
femme luxe czerwona sukienka na ramiączkach


Ciekawa jestem czy wpadło Wam coś w oko. Jeśli macie ochotę przejrzeć asortyment sklepu to zapraszam do zakładek: 
 



Pozwalacie sobie od czasu do czasu na leniwy dzień w pidżamie?


niedziela, 21 czerwca 2020

3 zaskakujące sposoby na poprawienie stanu problematycznej skóry

 
Jestem właścicielką kapryśnej, tłustej cery, która lubi płatać figle. Mimo, że już dawno nie jestem nastolatką, to moja buzia ciągle ma tendencję do wyprysków i błyszczenia. Przy tego typu skórze sporym problemem jest nadmierne wydzielanie sebum, które nadaje cerze niezdrowy połysk, ale także przyczynia się do zapychania porów. O tym jak okiełznać błyszczenie pisałam  w tym w wpisie.

Pielęgnacja cery tłustej, trądzikowej to temat rzeka. Dzisiaj, jednak chciałam podejść do niego z trochę innej perspektywy i zdradzić Wam 3 zaskakujące triki, które pomagają poprawić jej kondycję. Sposoby wypróbowałam na własnym przykładzie i choć mogą wydawać się kontrowersyjne to wierzcie mi, u mnie działają. 
 
podkład w kremie
 
1. Nakładam podkład, nawet, gdy nie wychodzę z domu

Często spotykam się z opinią, że skóra trądzikowa powinna oddychać i należy ograniczać makijaż. U mnie ten sposób nie zdał egzaminu. Od kilkunastu miesięcy codziennie używam podkładu, nawet, gdy nie planuję wychodzić z domu. Używam matujących fluidów i pudru, które trzymają w ryzach moją tłustą cerę. Dzięki nim, skóra nie zalewa się łojem. Poza tym wszelkie pryszcze są sprytnie zamaskowane i nie kuszą mnie, aby je wycisnąć.

2. Używam korektora na noc

Malowanie się na noc może brzmieć jak szaleństwo, ale… nie o zwykły korektor tutaj chodzi. W przypadku pojedynczych wyprysków świetnie działa nanoszony punktowo korektor mineralny Lily Lolo (recenzja). Zauważyłam, że nakładany wieczorem potrafi zminimalizować niechcianych nieprzyjaciół. Kiedyś używałam pasty cynkowej, ale korektor LL spisuje się znacznie lepiej w tej roli. 
 
krem ze szpatułką

3. Odstawiłam kosmetyki do cer trądzikowych

Serie kosmetyczne dedykowane dla skóry trądzikowej to przeważnie zbrodnia dla tłustej cery. Mam na myśli głównie serie dedykowane dla nastolatek. Wydawać by się mogło, że takie kosmetyki będą idealnie zwalczać problem trądziku. Niestety w wielu wypadkach są one oparte na alkoholu, który wysusza cerę. W rezultacie prowadzi to do wysuszenia naskórka i wzmożonej produkcji sebum… Nie mówię, że wszystkie anty-trądzikowe linie kosmetyczne są złe, ale moim zdaniem przy wyborze produktu powinno się kierować przede wszystkim składem. 
 

Ciekawa jestem czy któraś z moich wskazówek Was zaskoczyła. 
 

Jaki macie rodzaj cery i jak sobie radzicie z jej pielęgnacją?



środa, 17 czerwca 2020

Jajko do ust i krem do rąk EOS – czy okazały się hitami?


Kultowe jajeczko Eos, czyli ochronna pomadka do ust w kulce „chodziła” za mną bardzo długo. Choć opinie na temat produktów Eos są różne, to na pewno nie można odmówić im uroczego wyglądu.

Na próbę kupiłam balsamy do ust w formie sztyftów (o wersji truskawkowej mogliście przeczytać tutaj). Niestety zamiast zachwytu pojawiło się rozczarowanie. Mimo wszystko postanowiłam dać marce kolejną szansę i kupiłam zestaw składający się z pomadki - jajka i kremu do rąk. 
 
eos jajko fioletowe
 
Balsam do ust ma zapach Passion Fruit, czyli marakui. Zamknięty jest w owalnym, zakręcanym opakowaniu z logo firmy. Wizualnie prezentuje się bardzo ładnie, w kwestii wygody używania także daje radę. Nie wiem jak będzie to wyglądało przy większym ubytku kosmetyku. Ciężko mi powiedzieć czy aplikator zachowa swój kształt i czy uda się wydobyć resztki z opakowania. 
 
Eos w formie jajka jest twardszy niż ten w sztyfcie. W miarę łatwo rozprowadza się na ustach. Nadaje im subtelny połysk i nawilżenie. Niestety dosyć szybko się zjada, chociaż wydaje mi się, że trwałość i poziom nawilżenia jest ciut lepszy niż w przypadku sztyftów Eos. Za 7 g produktu zapłacimy ok. 25 zł. Szczerze mówiąc pod względem działania jest to balsam jakich wiele, ale jestem w stanie zrozumieć dlaczego jest tak popularny. Wyróżnia się designem, ładnymi zapachami i dużym wyborem wersji smakowych. Dla fanów gadżetów jest to niezła gratka. Dla mnie liczą się przede wszystkim efekty, dlatego nie wiem czy jeszcze do niego wrócę.
 
eos krem do rąk fioletowy

Krem do rąk również przyciąga wzrok przez swoją oryginalną tubką. Niestety moim zdaniem niezbyt dobrze spełnia ona swoją rolę. Ciężko z niej wydobyć krem, zwłaszcza pod koniec. Opakowanie jest malutkie, zawiera 44 ml produktu i kosztuje ok. 20 zł. Przy moich dłoniach krem totalnie się nie sprawdził. Jest lekki i praktycznie wcale nie nawilża. Przy dłuższym stosowaniu, zamiast poprawić stan skóry, wręcz go pogorszył. Dłonie były suche, szorstkie i skóra zaczęła pękać. W przypadku balsamu do ust, udało mi się zauważyć kilka plusów, tutaj natomiast widzę same wady. Cena za tak małą pojemność i tak kiepskie działanie to dla mnie kosmos. Nie polecam. 
 
 
eso krem do rąk skład
 
 

Znacie sławne jajko Eos?
Jesteście fankami Eos czy wręcz przeciwnie?



piątek, 12 czerwca 2020

Domowy dres i koszulka YSL..ove

Odkąd pamiętam stawiałam na wygodę w moim codziennym stroju. W pracy nie mamy dress code, więc styl casualowy idealnie spisuje się w roli neutralnego, wygodnego outfitu do pracy. W ciągu ostatnich tygodni sporą część obowiązków wykonywałam z domu, dlatego odkurzyłam leginsy i sportowe bluzy. Do tego prosty T-shirt lub luźna koszulka i sprawa ubioru załatwiona ;). 


Podczas ostatniego zamówienia ze strony femmeluxefinery.co.uk postanowiłam uzupełnić swoją szafę o luźne stylizacje. Idealne do ćwiczeń, pracy zdalnej czy odpoczynku w domu. W pierwszej kolejności moją uwagę przykuła bawełniana koszulka z nadrukiem. T-shirt z pozoru jest prosty, jednak biały print kontrastuje z ciemnym materiałem, przyciągając uwagę. Bluzka ma uniwersalny fason i myślę, że jest to jej sporą zaletą. Będzie pasować do jeansów, krótkich spodenek czy rozkloszowanej spódnicy z wcięciem w talii. 

dres damski szary

W moim koszyku nie mogło zabraknąć wcześniej wspomnianego dresu. Skusiłam się na szary komplet składający się ze spodni ze ściągaczami i bluzy z długim rękawem. Zestaw przyjemnie się nosi, choć mógłby być ciut luźniejszy. Następnym razem wybiorę większy rozmiar. 

szare spodnie dresowe femme luxe

Ostatnią rzeczą z zamówienia jest sweterkowa sukienka. Choć na pierwszy rzut oka może wydawać się, że nie do końca pasuje do niezobowiązującego charakteru home office to powiem Wam, że jest mega wygodna. Wykonana jest z miękkiej, rozciągliwej dzianiny. Kończy się w połowie łydki, więc można w niej wygodnie siedzieć na kanapie z podwiniętymi nogami. 

sweterkowa sukienka femme luxe

Jeśli do tej pory nie mieliście okazji zapoznać się z asortymentem sklepu Femme Luxe to polecam Wam kilka kategorii do przejrzenia:

 

W jakich stylizacjach czujecie się najbardziej swobodnie?
Co lubicie nosić w domu?

poniedziałek, 1 czerwca 2020

5 niezbędnych rzeczy, które musisz zabrać na wakacje


Lato zbliża się wielkimi krokami, a co za tym idzie, również czas urlopu i wakacyjnych wyjazdów. Ostatnie miesiące dały się mocno we znaki i zapewne wielu z was z utęsknieniem czeka na otwarcie granic i możliwość podróżowania. Nie jestem pewna czy w tym roku uda nam się zrealizować nasze plany wakacyjne. Jeśli nie, to na pewno wybierzemy się, choć na kilka dni, gdzieś za miasto. Dzisiaj przygotowałam dla Was niezbędnik, z rzeczami, bez których nie wyobrażam sobie wyjazdu na urlop. 
 
różowa walizka
 

1. Walizka

To chyba najwygodniejsze „opakowanie” dla naszych rzeczy. Wygodna rączka i kółka pozwalają łatwo przetransportować bagaż. Walizka o odpowiednich wymiarach, idealnie sprawdza się w roli bagażu podręcznego do samolotu. Polecam modele materiałowe, które dzięki swojej elastyczności są bardziej pakowane, niż te z twardą obudową.



2. Praktyczna kosmetyczka i małe opakowania na kosmetyki

Skompletowanie wyjazdowej kosmetyczki to nie lada wyzwanie. Zawsze staram się ograniczać do najpotrzebniejszych rzeczy, z drugiej strony nie chcę, żeby czegoś mi zabrakło. Nie lubię kupować kosmetyków na szybko. Zazwyczaj są to nieudane zakupy, dlatego przelewam moje ulubione kosmetyki do małych buteleczek lub pakuję próbki i miniaturki. Staram się też zabrać wygodną kosmetyczkę, którą można powiesić w łazience. 
 
ręcznik z flamingami
 

3. Ręcznik plażowy

Można używać go jako tradycyjnego ręcznika, ale sprawdza się, także na plaży w roli kocyka. Uwielbiam ręczniki plażowe za to, że szybko schną i dostępne są w wielu pięknych wzorach. Dla mnie to must have. 
 
powerbank


4. Powerbank i akcesoria do telefonu

W dzisiejszym świecie smartfon to podstawa. Służy nie tylko do rozrywki, ale dzięki aplikacjom pomaga w życiu codziennym. Nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez map gogle czy nawigacji. Przy intensywnym użytkowaniu telefonu jego bateria szybko się wyczerpuje, dlatego zawsze biorę ze sobą powerbank. Polecam, także podstawki i stojaki na telefon, dzięki którym można wygodnie oglądać seriale podczas podróży pociągiem. 
 
 
zatyczki do uszu
 
5. Zatyczki do uszu i poduszka pod kark

Niestety jestem bardzo wrażliwa na hałasy i mam problemy z zaśnięciem, gdy jest głośno. Nie wszyscy goście hotelowi potrafią dostosować się do wymogów ciszy nocnej. W takiej sytuacji korzystam ze stoperów. W przypadku wielogodzinnych podróży samochodem fajnie sprawdza się u mnie poduszka rogal. Pozwala odciążyć kark i mimo, że nie lubię spać na siedząco to z nią, zdarza mi się zdrzemnąć podczas jazdy.



Wszystkie produkty ze zdjęć pochodzą ze sklepu akcesoria-podrozne.pl.



Bez czego nie wyobrażacie sobie wyjazdu na wakacje? 
 
 

środa, 27 maja 2020

Nowości kosmetyczne z czasów zarazy

Ostatni czas nie obfitował w duże zakupy, ale myślę, że taka przerwa ma swoje zalety. Wiele osób ze zdziwieniem stwierdziło, że wcale nie brakuje im przechadzek po centrach handlowych. Ja już od dawna coraz bardziej skłaniam się do zakupów online i praktycznie wszystkie moje nowości pochodzą ze sklepów internetowych. 
 
 
Mimo zamkniętych punktów stacjonarnych, wiele sieci kusiło rabatami i promocjami. Dzięki jednej z nich udało mi się upolować paletkę Soft Glam Anastasia Beverly Hills, która kusiła mnie od dłuższego czasu. Po kilku pierwszych próbach muszę przyznać, że pozytywne opinie na temat jakości cieni, ich pigmentacji, miękkości i łatwości blendowania nie są przesadzone. Paleta utrzymana jest w neutralnej kolorystyce, ale ma w sobie „to coś”. Idealna do makijażu dziennego jak i wieczorowego. Moim niekwestionowanym faworytem stał się złoty cień o nazwie „Fairy”. 
 
zestaw prezentowy Biotherm miniatury
 
Skusiłam się też na tymiankowy tonik do twarzy Garnier, który okazał się wielką wtopą. Zmylona napisem BIO nie sprawdziłam składu, a tam niestety alkohol. Na pocieszenie kupiłam zestaw miniatur Biotherm, który był jedynym nieplanowanym zakupem. Do tej pory nie miałam okazji poznać marki. Kosmetyki Biotherm cieszą się dobrą renomą, więc mam nadzieję, że się nie rozczaruję. 
 
simple moisturing facial wash
 
Moje żele do mycia twarzy dobiły dna, dlatego zamówiłam dwa produkty Simple. Póki co używam wersji niebieskiej i jestem zadowolona. Na pewno na blogu ukaże się wpis z porównaniem tych dwóch żeli. 
 
The Ritual of Namaste Rituals toner
 
Po nieudanym zakupie toniku Garnier musiałam rozejrzeć się za czymś innym. Tym razem postawiłam na kojący tonik The Ritual of Namaste od Rituals. Uzupełniłam też zapas żeli pod prysznic i choć na zdjęciu widzicie tylko dwa z nich to łazienkową szafkę zasiliło kilka sztuk. 
 
oliwkowy żel pod prysznic palmolive
 
Mimo, że zakupów jest niewiele to aż 3 z kupionych rzeczy są dla mnie nowościami i okazją do poznania marek ABH, Biotherm i Rituals. Ciekawa jestem czy znacie jakiś z tych produktów. 
 

Miałyście okazję poznać kosmetyki ABH, Biotherm i Rituals?
Co o nich myślicie? 
 
 

piątek, 22 maja 2020

Paryski look z tuszem Bourjois Eye Catching


Ładnie podkreślone rzęsy to podstawa makijażu. Gdy brakuje mi czasu na pełny make up, często decyduję się na pomalowanie jedynie rzęs. Dobra maskara potrafi zdziałać cuda. Niestety znalezienie ideału nie jest łatwe i muszę przyznać, że nie ma reguły dotyczącej stosunku ceny do jakości. Miałam fajne, tanie tusze, ale też kilka drogich za ponad 100 zł i wcale nie okazały się hitami. Dzisiaj chciałam przedstawić Wam moja opinię na temat maskary Bourjois Eye Catching
 
korektor catrice paleta cieni nude rimmel
 
Jest to produkt ze średniej półki cenowej. W Rossmannie kosztuje ok. 60 zł bez promocji, natomiast w SuperPharm ok. 35 zł, w drogeriach internetowych można go dostać w lepszej cenie. Na uwagę zasługuje ciekawa nazwa i urocze opakowanie z kotem. Zdecydowanie mocną stroną kosmetyków Bourjois są ich opakowania. Tusz ma szczoteczkę z włosia tradycyjnego, o wygiętym kształcie, która ułatwia podkręcenie rzęs. Szczoteczka jest spora, dobrze wyprofilowana, zwłaszcza na końcu. 
 
Bourjois Eye Catching szczoteczka
 
Po otwarciu opakowania miałam wrażenie, że tusz ma za rzadką konsystencję i ciężko mi było z nim pracować. Po jakimś czasie formuła trochę się zmieniła i tusz stał się delikatnie gęstszy. Niestety na szczotce zaczęły pojawiać się grudki. Szczoteczka nie nabiera optymalnej ilości produktu i muszę zbierać jego nadmiar o brzeg opakowania. 
 
Bourjois Eye Catching na rzęsach
 
Przy użyciu tego gagatka można uzyskać fajny efekt na oku, ale to zależy jak dobrze uda mi się zebrać nadmiar produktu ze szczotki. Czasem super rozdziela i podkreśla rzęsy, czasem na włoskach zostają grudki lub brzydko skleja rzęsy. Maskara ma potencjał, ale ciężko się z nią pracuje. Raczej nie trafi do grona moich ulubieńców. Mimo wszystko ciekawa jestem innych tuszy Bourjois. 
 

Lubicie markę Bourjois?
Polecacie jakiś tusz do rzęs z ich oferty?
 

niedziela, 17 maja 2020

Prezent na Dzień Matki z drogerii – inspiracje

 
Już niedługo, bo 26 maja obchodzimy Dzień Matki. Warto docenić mamę w szczególny sposób w tym pięknym dniu. Dla wielu z nas mama jest bohaterem i największym autorytetem. Jak mawiał Matthew Arnold „Bóg nie może być wszędzie, dlatego wynalazł matkę.” Na pewno część z Was ma już przygotowaną niespodziankę lub pomysł jak zaskoczyć rodzicielkę. Niestety z prezentami czasem tak jest, że brakuje weny, dlatego przygotowałam dla Was kilka propozycji z drogerii internetowej e-glamour.pl.
 
Kobiety kochają zapachy. Eleganckim i dosyć uniwersalnym prezentem może być flakon perfum. Znam dobrze swoją mamę i wiem jakie nuty zapachowe lubi. Poniżej przygotowałam dla Was kilka popularnych, najchętniej kupowanych zapachów. Jak mówią, klasyka sprawdza się zawsze. 
 
najchętniej kupowane perfumy dla kobiet
 

Jestem przekonana, że niejedna mama, ucieszyłaby się z fajnego zestawu pielęgnacyjnego. Moja mama nie śledzi na bieżąco nowości na rynku kosmetycznym i często prosi mnie o pomoc w wyborze kremu czy serum do twarzy. Jeśli, jednak nie jesteście pewni czy taka forma prezentu się sprawdzi to koniecznie zerknijcie na zestawy z kosmetykami do makijażu. 
 
najlepsze zestawy pielęgnacyjne dla mamy
 
Z kolorówki wpadł mi w oko zestaw Collistar z karmelową kosmetyczką. Mam taką samą saszetkę, którą kupiłam z kremami Collistar. Jeśli jesteście ciekawi jak wygląda na żywo to zapraszam  tutaj. Na stronie E-glamour widziałam zestaw z tuszem do rzęs Collistar, kredką do oczu i identyczną kosmetyczką The Bridge w fajnej cenie (56,50 zł). W zakładce makijaż-zestawy znajdziecie sporo ciekawych setów w fajnych cenach.
 
zestaw kosmetyków dior collistar tusze loreal
 

Macie już wybrane prezenty na Dzień Matki?
Spodobała się Wam, któraś z moich propozycji?

poniedziałek, 11 maja 2020

Czerwony znaczy piękny

Czy wiecie, że w niektórych językach kolor czerwony jest synonimem słowa „piękny”? W Chinach czerwień symbolizuje szczęście, dlatego tradycyjne stroje ślubne mają czerwoną barwę. Trafiłam nawet na informację, że czerwień jest najsilniej stymulującym ludzką psychikę kolorem. Pobudza do działania, silnie przykuwa uwagę. 
 
 
Czerwony to zdecydowanie mój kolor. Lubię go zarówno w podstawowej wersji, jak i wszelkich odcieniach. Prawdopodobnie z tego powodu wpadła mi w oko sukienka  Femme Luxe, którą niedawno Wam pokazywałam. Spodobała mi się do tego stopnia, że postanowiłam zamówić ją jeszcze raz w większym rozmiarze.
 
Sukienka ma klasyczny krój. Sięga za kolano, czyli ma długość której staram się unikać. Mimo wszystko ten model ma coś w sobie, a w połączeniu z kolorem wina, idealnie wpasował się w mój gust. 
 
Femme Luxe paradise t-shirt
 
Przy okazji kolejnego zamówienia wrzuciłam do koszyka karmelową sukienkę, koronkową bluzkę z kokardą i T-shirt. Niestety na stronie nie zawsze podany jest skład materiału, dlatego ucieszyłam się, że biały T-shirt z napisem wykonany jest w 100% z bawełny. Ta tkanina najlepiej sprawdza się u mnie latem, a napis „Paradise” świetnie oddaje beztroski klimat wakacji. Myślę, że to nie ostatnia koszulka z Femme Luxe. 
 
beżowa sukienka femme luxe
 
Wybierając karmelową sukienkę miałam wrażenie, że jej kolor jest jaśniejszy. Kreacja przyszła w kolorze ciemnego beżu, co z mojej perspektywy jest plusem, bo nie przepadam za jasnymi kolorami. Sukienka jest dosyć mocno opięta dołem, ale wydaje mi się, że ten krój po prostu tak ma. Dzięki temu  trzyma się na miejscu i nie podjeżdża do góry w trakcie chodzenia. 
 
biała koronkowa bluzka femme luxe
 
Koronkowa bluzka z kokardą od razu wpadła mi w oko. Jest elegancka i ma ciekawy krój. Dół i rękawy są zakończone ozdobną koronką. Z tyłu przez całą długość pleców ciągnie się zamek błyskawiczny. Wstążkę przy dekolcie można nosić w formie kokardy lub puszczoną luźno. W obu przypadkach wygląda dobrze. Materiał jest dosyć sztywny, mam nadzieję, że trochę zmięknie po praniu, bo bluzka ma spory potencjał i można stworzyć z jej udziałem wiele ciekawych stylizacji. Jeśli, jeszcze nie mieliście okazji poznać asortymentu sklepu Femme Luxe to zapraszam do zakładek: 


Jaki jest Twój ulubiony kolor?

piątek, 8 maja 2020

Cytrusowa bomba witaminowa w formie kremu do twarzy

 
Kosmetyki Make Me Bio ciekawiły mnie od długiego czasu. Jednak nad ciekawością przeważył zdrowy rozsądek i w produkty tej marki zaopatrzyłam się dopiero, gdy moje zapasy trochę stopniały. O wodzie różanej mogliście przeczytać już jakiś czas temu klik. Teraz przyszła pora na nawilżający krem do twarzy dla skóry normalnej i wrażliwej Energy Orange.
 Make Me Bio Energy Orange krem

Krem ma dosyć niestandardową pojemność. 60 ml produktu mieści się w szklanym słoiczku z plastikową nakrętką. Opakowanie jest zabezpieczone naklejką i przewiązane sznurkiem z papierową etykietą. Pierwszą rzeczą jaka rzuca się w oczy, a raczej w nos jest zapach kremu.

Nie wiem czy pamiętacie, ale przy wodzie różanej narzekałam na jej specyficzny zapach. Na szczęście z pomarańczowym kremem Energy Orange nie było tego problemu. Lubię kosmetyki z cytrusowymi nutami, a w tym produkcie są one oddane idealnie. Zapach jest przyjemny i soczysty. Zero chemicznych nut – to mi się podoba! 
 
pomarańczowy krem do twarzy Make Me Bio
 
Krem dedykowany jest do skóry normalnej i wrażliwej. Moja cera jest tłusta. Krem kupiłam z myślą stosowania na dzień, ale w tej roli niezbyt się sprawdził. Krem wchłania się dopiero po chwili. Nie absorbuje się do zera, zostawia wyczuwalną powłokę na skórze. W moim przypadku nie współgrał z podkładami. Powodował przyspieszone przetłuszczanie się cery i skracał trwałość fluidu, dlatego zaczęłam go stosować na noc. W tej roli wypadł lepiej. 
 
make me bio energy orange opis
 

Stosowany na zmianę z innym, bardziej treściwym kremem zadbał o idealne nawilżenie skóry. Przez jakiś czas używałam go solo na noc, ale miałam wrażenie, że moja skóra potrzebuję odrobinę więcej nawilżenia. Krem wygładza buzię, cera staje się elastyczna i ma ładny koloryt.
 
Krem nie jest dobrany idealnie do typu mojej skóry, co zgadza się z informacją na opakowaniu. Mimo wszystko mogłabym go kupić ponownie dla samego zapachu. Uwielbiam jego cytrusowe nuty, które nie wietrzeją wraz ze stopniem zużycia słoiczka. Krem ma dobry skład i kosztuje ok. 50 zł. Myślę, że posiadaczki cery normalnej i wrażliwej powinny go przetestować. 
 
make me bio energy orange skład
 

Znacie produkty Make Me Bio?
Zdarza się Wam kupować kosmetyki ze względu na zapach?