niedziela, 18 listopada 2018

Zakupów szał, nowości październik/listopad

Kilka dni temu wrzuciłam na IG foto z informacją, że  wybieram się na zakupy. Pojawiły się prośby, żebym pokazała co kupiłam. Uzbierało się kilka rzeczy, więc postanowiłam wrzucić je tutaj. Nie wiem jak wy, ale ja już zauważyłam pierwsze oznaki przedświątecznej gorączki. Tłok w centrach handlowych, ale także podnoszenie cen... Zbliża się Black Friday, więc zwróćcie uwagę na nieuczciwe praktyki sklepów, które wcale nie są takie rzadkie. 

 Te urocze spodnie z zabawnym nadrukiem to nowa pidżama.

ozdobna spinka z cyrkoniami kok
 Z myślą o Sylwestrze kupiłam spinki do koka z perełkami.

c&a proste jeansy
 W C&A kupiłam ciepły sweter i klasyczne jeansy.

c&a sweter z haftem
 Skusiłam się także na koszulę i lekki sweter z haftem.

Robi się coraz zimniej, więc nie mogło obyć się bez ciepłych skarpetek z zimowym motywem. 

 Moją biżuteryjną kolekcję zasilił delikatny, prosty pierścionek.

Codzienne dojazdy do pracy zajmują mi ponad godzinę w jedną stronę. Żeby się nie nudzić często słucham muzyki, więc przydadzą mi się nowe słuchawki.

Zdradzę Wam w sekrecie, że udało mi się kupić część prezentów świątecznych :)

Jak u Was wygląda kompletowanie prezentów?  
Planujecie kupić coś podczas Black Friday?



środa, 14 listopada 2018

Najlepsze kosmetyczne kalendarze adwentowe 2018

przegląd
Ten kto wymyślił kosmetyczne kalendarze adwentowe miał głowę na karku. Pamiętam, że gdy byłam dzieckiem strasznie cieszyło mnie codzienne otwieranie okienek i wyjadanie czekolady. Dziś czekoladki tak nie kuszą, bo kto by się ograniczał do jednej dziennie? Za to codziennie inna nowość kosmetyczna, niby głupota, a potrafi sprawić radość. Dzisiaj przygotowałam dla Was subiektywne zestawienie najciekawszych kalendarzy adwentowych z kosmetykami z różnych półek cenowych.

W tym roku Douglas przygotował dla nas kalendarze adwentowe w różnych wersjach. Tańszą opcję można dorwać za 85 zł i w Polsce dostępna jest w 2 wariantach: pielęgnacja i makijaż. Ładnie wyglądają, zawartość nie powala, ale myślę, że za tą cenę nie jest zła.

niedostepny w polsce
Na zdjęciu możecie też zobaczyć różowy wariant: Skin care, który dostępny jest w Niemczech i w Holandii w tej samej cenie co niebieski i czerwony. Moim zdaniem to właśnie on jest najciekawszy. W środku znajdziemy maseczki do twarzy i włosów, sera oraz ampułki do pielęgnacji.

Dostępna jest także klasyczna wersja, w płaskim kartoniku, bardzo podobna do zeszłorocznego kalendarza, którego zawartość mogliście zobaczyć tutaj. Design trochę gorszy, za to zawartość jak dla mnie nieco ciekawsza. Cena: 129 zł. W tej samej cenie dostępny jest kalendarz Sephora, którego zawartość jest tak słaba (notesiki, pilniczki, naklejki), że został okrzyknięty najgorszym kalendarzem kosmetycznym roku 2018.

Kolejne dwie propozycje można kupić w drogerii DM lub na allegro. Są to kalendarz Balea (15 euro) i Alverde (20 euro).

Alverde kalendarz adwentowy 2018
Oba wypadają ciekawie, zwłaszcza dla osób, które na co dzień nie mają dostępu do tych marek.

Za 199 zł możemy dorwać kalendarz Yves Rocher.  W środku znajdziemy m.in. dwa zapachy, kolorówkę i pielęgnację. 



Za 229 zł znajdziemy całkiem fajny kalendarz L'Occitane.

L'occitane

The Body Shop przygotował kalendarze w trzech wersjach. Mega podoba mi się szata graficzna, każdego z nich. Najtańsza wersja kosztuje 229 zł i jak dla mnie trochę za dużo tam akcesoriów, wersja środkowa kosztuje 349 zł i wypada lepiej, natomiast wersja premium to już w ogóle bomba, niestety cena to aż 499 zł! 

tbs kalendarze 2018

zawartość


Kalendarz Rituals kosztuje 259 zł i dostępny jest w Sephorze.


Świetnie prezentuje się także kalendarz Look Fantastic z produktami o wartości 1400 zł. Można go dostać w cenie 450 zł.

najlepszy kosmetyczny kalendarz adwentowy 2018

Najbardziej kuszą mnie kalendarze TBS i Look Fantastic, jeśli jednak miałabym wybierać chyba postawiłabym na TBS. Niestety ceny są dosyć konkretne, więc raczej nie planuję zakupu.

Jakie jest Wasze podejście do kalendarzy adwentowych? 
Macie ochotę na jakiś, czy nie do końca Was przekonują?


sobota, 10 listopada 2018

Yves Rocher maseczka z glinką marokańską do twarzy i włosów


Do kosmetyków Yves Rocher mam mieszane uczucia. W newsletterze dostaję sporo zniżek i promocji, dlatego kilka razy skusiłam się na zamówienie. Kiedyś nawet skorzystałam z obniżki 100 zł przy zakupach powyżej 200 zł, o czym pisałam tutaj. Pozwoliło mi to poznać ofertę firmy i wyrobić sobie zdanie na jej temat. Niestety wg mnie większość produktów YR nie jest wartych swojej ceny.

Dzisiaj biorę pod lupę maseczkę z glinką marokańską do twarzy i włosów Tradition de Hammam. Produkt mieści się w tubie wykonanej z miękkiego plastiku o pojemności 100 ml. W cenie regularnej maseczka kosztowała 49 zł. Zgodnie z opisem nadaje się do stosowania na twarz i włosy. Nie lubię nakładać tego typu mazideł na włosy, więc używałam ją tylko na buzię. Maska ma dosyć zbitą, kremową konsystencję. Dobrze nakłada się ją na skórę i nie ma też problemu z jej zmyciem
 
tradition de hammam yr yves rocher
 
Wolno zasycha, co jest jej zaletą, bo na jedną aplikację wystarcza jej niewielka ilość, przez co jest bardzo wydajna. Kilka razy zdarzyło mi się, że czułam nieprzyjemne pieczenie lub lekkie szczypanie. Z tego co czytałam, więcej osób się na to skarżyło, więc z pewnością nie sprawdzi się u wrażliwców. Wykazywała przyjemne działanie na moją tłustą skórę. Ładnie ściągała pory i oczyszczała cerę. 
 
tradition de hammam skład yves rocher
 
Pod względem działania wypadła przyzwoicie. Pod względem składu gorzej, z uwagi na wysoką pozycję alkoholu, co może tłumaczyć szczypanie. Cena regularna jak dla mnie nie do przyjęcia, ale za jakieś 20 zł byłabym ją skłonna kupić. Już od jakiegoś czasu nie widziałam jej w sklepie online, natomiast peeling i olejek z tej serii nadal są w sprzedaży. Dlatego nie jestem pewna czy została wycofana, czy może jeszcze się pojawi.

Znacie kosmetyki Yves Rocher? Jakie macie zdanie na ich temat?

poniedziałek, 5 listopada 2018

Selfie Project lekki krem matująco-nawilżający – nie tylko dla nastolatek



Serie kosmetyków dla nastolatek od dawna nie są w kręgu mojego zainteresowania. Czasem coś wpadnie w oko, ale raczej nie śledzę nowości z tej kategorii. Krem, o którym dzisiaj piszę dostałam do testów i pewnie sama nie zwróciłabym na niego uwagi. Los jednak chciał, że mimo to trafił w moje ręce. Po ponad 3 miesiącach regularnego użytkowania postanowiłam podzielić się z Wami opinią o nim.

Kosmetyku używałam na dzień, jako lekką bazę pod makijaż. Nie powodował u mnie zapychania, podrażnień czy wysypu niedoskonałości. Dosyć szybko się wchłaniał pozostawiając skórę miękką i gładką w dotyku. Dobrze współgrał z podkładem (zwykle Catrice HD). 

blog opinie recenzja


Lekko matowił skórę, ale przy mojej tłustej cerze delikatne świecenie pojawiało się już po ok. 2-3h od nałożenia, nawet gdy używałam pudru matującego. Wieczorem skóra błyszczała się dosyć mocno, co u mnie nie jest czymś niezwykłym. Dla osób szukających mocno matującego kremu może on okazać się rozczarowaniem. Krem nie spowodował przesuszenia skóry. Nawilżenie jakie daje jest delikatne, ale przy stosowaniu bardziej treściwego kosmetyku na noc cera utrzymana jest w ryzach. 

 
Krem zdenkowałam w zeszłym miesiącu, ale powiem, że pozostawił on po sobie całkiem dobre wrażenie. Chodź skład nie zachwyca, z działania byłam zadowolona. Oczywiście nie jest to kosmetyk idealny, ale czy można oczekiwać tego po kremie za 16 zł?

 
Znacie ten krem lub inne kosmetyki Selfie Project?


sobota, 3 listopada 2018

Niewielkie denko z października

Chyba jesień zawitała już na dobre. Temperatura spadła i można nieźle zmarznąć, zwłaszcza rano. Przestawienie zegarków spowodowało, że na dworze robi się jeszcze szybciej ciemno. Niektórych cieszą długie wieczory, u mnie niestety brak słońca sprawia, że szybko czuję się zmęczona i senna. Jesień, ani zima nigdy nie były moimi ulubionymi porami roku. Niestety nie pozostaje mi nic innego jak zaprzyjaźnić się z kocykiem i wyczekiwać wiosny ;)



Dzisiaj chciałam Wam pokazać październikowe denko, które pod względem ilości zużytych produktów nie prezentuje się imponująco. Z resztą sami zobaczcie.


bandi hydro care krem

1) Selfie Project lekki krem matująco nawilżający
Nie pokładałam wielkich nadziei w tym kremie, a jednak wypadł bardzo poprawnie.
Nie wiem czy kupię ponownie.


2) Bandi Hydro Care krem do twarzy 
Przyjemny kosmetyk, który spisał się świetnie w roli kremu na noc.
Kupię ponownie.


3)  Indigo odżywka do paznokci
Nadawała ładny połysk na pazurkach. Pod względem działania, także byłam z niej zadowolona.
Kupię ponownie.


kiwi odświeżacz do butów dove szampon

4) Listerine Cool Mint płyn do płukania ust
Ostra, mocno alkoholowa płukanka, którą musiałam rozcieńczać wodą. 
Następnym razem wybiorę coś delikatniejszego.
Nie kupię ponownie. 


5) Kiwi odświeżacz do butów
Produkt, do którego wracam regularnie.
Kupię ponownie.


6) Palmolive truskawkowy żel pod prysznic 
Żel, który oczarował mnie zapachem.
Pisałam o nim tutaj. 
Kupię ponownie.


7) Dove szampon do włosów Intensive Repair
Choć nie zauważyłam efektów regeneracyjnych na moich włosach, to lubiłam go używać. Moja czupryna pozytywnie na niego reagowała.
Kupię ponownie.


Znacie któryś z tych kosmetyków?
Lubicie jesień i zimę?