czwartek, 27 sierpnia 2015

Lakier, który dobrze kryje już przy jednej warstwie (Rimmel by Rita Ora)


Warto mieć w swojej kosmetyczce lakiery, które dobrze kryją i szybko schną. Gdy brak czasu, taki pomocnik jest nieoceniony. Niestety ostatnio nie trafiam na produkty, które zapewniałyby dobry efekt przy pierwszej warstwie. Niespodzianką był dla mnie lakier Rimmel by Rita Ora w kolorze 322 (Neon Fest).

Lakier mieści się u buteleczce o pojemności 8 ml 10,99 zł (Rossmann). Opakowanie zaopatrzone jest w szeroki, dobrze wyprofilowany pędzelek. Dzięki niemu, większość paznokci pomalowałam za jednym pociągnięciem. Konsystencja lakieru nie jest za gęsta, odrobinę lejąca, ale w połączeniu z pędzelkiem daje dobry efekt, gdyż nabieramy dokładnie tyle produktu ile potrzebujemy.



Kolor 322 to optymistyczny róż, wpadający w neon. Fajny na lato, ale myślę, że ‘poza sezonem’ też spokojnie można go nosić. Trwałość przy jednej warstwie bez top coatu wynosi ok. 3 dni. Początkowo ścierają się końcówki, a potem lakier lubi odpryskiwać w różnych miejscach. Nakładając 2 warstwy lub top można przedłużyć jego trwałość. Czas schnięcia, jest krótki, co jest jego koleją zaletą. Ogólnie jestem oczarowana tym lakierem i mam ochotę dokupić inne kolory. Boję się jednak, że mogą nie być tak dobre jak ten, gdyż nie raz już się tak przejechałam.

Co sądzicie o tych lakierach? Warto się skusić na kolejny?

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Le Petit Marseillais pomarańcza i grejpfrut - orzeźwienie na upały




Zawsze chciałam przetestować żele Le Petit Marseillais i bardzo się ucieszyłam gdy trafiły do mnie 2 butelki o cytrusowych zapachach. Uwielbiam takie nuty zapachowe, więc nie mogłam lepiej trafić. Niedawno pisałam o żelu werbena i cytryna (klik) a dzisiaj chciałam się podzielić moimi przemyśleniami na temat pomarańczy i grejpfruta.

Co wyróżnia żele LMP?
Wg mnie są to 2 rzeczy, po pierwsze naturalne składniki, po drugie fenomenalne zapachy. Poza tym mam wrażenie, że LMP uchodzi za markę z wyższej półki, elegancką, francuską, może nawet ekskluzywną, przy czym ceny produktów są bardzo przystępne, więc niemal każdy może sobie pozwolić na odrobinę luksusu :) 



O zapachu słów kilka
Nie będę ukrywać, że często kosmetyki pod prysznic kupuję kierując się przede wszystkim własnym nosem. Jak już wcześniej wspomniałam lubię orzeźwiające zapachy z cytryną czy pomarańczą. Zapach tego żelu jest świeży, soczysty, pobudzający. Świetnie orzeźwia podczas porannego prysznica i doskonale nadaje się na lato. Przyznam szczerze, że mimo to, wersja z werbeną i cytryną bardziej mi się spodobała. Była odrobinę słodsza; widocznie mój organizm potrzebuje ‘cukru’ w każdej postaci. 


Właściwości
Żel dobrze oczyszcza i nie podrażnia. Nie wysuszył mojej skóry, ale też jej nie nawilżył. Jest dość rzadki i lejący, ale mimo to wydajny, ponieważ bardzo obficie się pieni. Zamknięty jest w dużej, optymistycznej butli (mam pojemność 650 ml) i myślę, że spokojnie mi starczy do końca lata. 


Skład

Cena: 19,99 zł / 650 ml (Rossmann)

Miałyście żele LPM? Co myślicie o kosmetykach tej marki?

PS. Niedawno na liczniku obserwatorów mojego bloga stuknęła 500ka. Dziękuję, że jesteście ze mną :)

środa, 19 sierpnia 2015

Z wizytą u brafitterki…

Czy wiecie, że 9 na 10 kobiet nosi źle dobrany biustonosz? (źródło). 
Za mały lub za duży stanik nie tylko nieestetycznie wygląda, zniekształca figurę, ale także ma negatywny wpływ na zdrowie i samopoczucie. Konsekwencjami mogą być bóle głowy, ramion, pleców i kręgosłupa a nawet guzki piersi (również te o charakterze nowotworowym) (źródło).


Problem ten po raz pierwszy został mi zasygnalizowany na spotkaniu blogerek klik, gdzie miałam okazję porozmawiać z brafitterką. Minęło trochę czasu zanim zdecydowałam się udać do profesjonalnego salonu, aby wreszcie kupić sobie porządny stanik.

Post nie jest w żaden sposób sponsorowany, ale zdecydowałam, że podam lokalizację, bo może ktoś poszukuje sklepu w Łodzi. Z wizytą wybrałam się do Szyfoniery, która ma także swój sklep internetowy. 



Czy warto było iść do brafitterki?

Zdecydowanie tak. Profesjonalna pomoc w dobrze biustonosza jest nieoceniona. Myślę, że każda kobieta powinna choć raz skorzystać z fachowej porady, aby na przyszłość móc samemu wybrać odpowiedni rozmiar i fason. Do tej pory kupowałam staniki w rozmiarze 80C, wg tabeli powinnam nosić 65E (prawda, że różnica jest kolosalna?) Natomiast po przymierzeniu najlepszy okazał się dla mnie rozmiar 70F. Wiadomo, centymetry i tabelka pomaga w określeniu rozmiaru, ale rozmiarówka różnych firm nie pokrywa się w 100 %. 



Jak wstępnie określić rozmiar stanika idealnego?

Nic prostszego, należy zmierzyć obwód pod biustem, oraz w biuście, najlepiej na wysokości brodawki. Pomiary powinny być dokonywane na gołym ciele.


 źródło
(źródło)


Krótki instruktaż doboru biustonosza

* Dobrze dopasowany biustonosz powinien idealnie przylegać w obwodzie.
* W momencie kupna stanik powinien być zapięty na najluźniejszą haftkę, aby można było zmniejszać obwód wraz z rozciągającym się materiałem.
* Po podniesieniu rąk do góry biust nie powinien ‘wychodzić’ dołem.
* Wysokość biustonosza na plecach powinna być pod łopatkami i tworzyć prostą linię.
* Z przodu łączenie biustonosza powinno idealnie przylegać do mostka.
* Miseczka musi obejmować całą pierś. Fiszbina nie może wbijać się w ciało.
* Miseczka powinna idealnie przylegać do piersi, ale biust nie może tworzyć powyżej miski tzw. bułki.


(źródło)



Ile to kosztuje?

Kupno stanika w profesjonalnym salonie z usługą brafittingu nie jest tanie. Myślę, że na pewno trzeba na to liczyć powyżej 100 zł w zależności od salonu. W wybranej przeze mnie Szyfonierze ceny nieprzecenionych modeli wynosiły od 130 zł wzwyż. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że komfort noszenia jak i jakość produktu są warte tej ceny.

Co kupiłam?

Zdecydowałam się na 4 częściowy komplet Delphine (biustonosz, figi, stringi, pas) widoczny na poniższym zdjęciu. Zapłaciłam za niego 150 zł, ale z tego co widziałam w internecie, jego cena jest ponad 2 razy wyższa. Ogólnie jestem bardzo zadowolona zarówno z wizyty w salonie jak i z zakupu.



Byłyście kiedyś u brafitterki?

niedziela, 16 sierpnia 2015

Soraya kojący żel po opalaniu, który mnie uratował


Chyba każdy doskonale zna zasady zdrowego opalania. Niestety będąc takim bladziochem jak ja, trzeba podwójnie uważać na słońce. Czasem łatwo się zapomnieć i spiec na raka. Jak pewnie się domyślacie, dokładnie to mi się przytrafiło.

Moja skóra po przedawkowaniu słońca, stała się czerwona, obolała. Co tu dużo mówić? Spiekłam się jak skwarek. Plecy bolały mnie przy leżeniu, skóra reagowała bólem na dotyk. Co zrobić w takiej sytuacji? Próbowałam różnych sposobów znalezionych w internecie.

Nie pomogły mi:
Okłady z ogórków – zimne plastry przynosiły chwilową ulgę, ale gdy ogórek się ogrzał był do niczego.

Okłady z jogurtu naturalnego – schłodzony jogurt również dawał ulgę, jednak kompres po ogrzaniu tracił swoje właściwości chłodzące, a spłukiwanie go przy pomocy prysznica było bolesne.

Tak więc, lepiej wykorzystać ww. produkty do przyrządzenia mizerii :)

Co mi pomogło?
Okłady z altacetu. Niestety wadą tej metody jest to, że żel wysycha i odchodzi od ciała w postaci płatów. Trochę jest sprzątania, gdyż wióry walają się później po całym mieszkaniu.

Stosowałam także kojący żel po opalaniu Soraya. Oczywiście przy tak spieczonej skórze efekt nie był fenomenalny, ale wiadomo, za głupotę trzeba swoje odcierpieć. Zaletą tego produktu jest to, że nie trzeba go mocno wcierać w poparzoną skórę. Producent pisze, że żel szybo się wchłania, ale wg mnie nie do końca tak jest. Produkt chłodzi ciało, niweluje uczucie pieczenia i gorąca. Pomaga zregenerować skórę i ją nawilża. Uczucie nawilżenia nie jest dogłębne, ale jak dla mnie wystarczające.


Żel ma przyjemny, delikatny zapach oraz wygodne opakowanie zaopatrzone w pompkę. Butelka zawiera 100 ml i kosztuje 10,90 zł (Rossmann). Myślę, że warto go mieć w apteczce jako pierwszą pomoc w przypadku przedawkowania promieni słonecznych. 

Skład

Jakie są Wasze sposoby na spieczoną skórę po opalaniu?

czwartek, 13 sierpnia 2015

SVR PROVEGOL Woda micelarna do demakijażu


Jeśli chodzi o płyny micelarne to zazwyczaj kupuję sprawdzone kosmetyki. Najczęściej jest to albo różowy Garnier albo sławny Bebeauty. Ostatnio jednak w moje ręce trafił produkt SVR. Ciekawi jesteście czy byłam z niego zadowolona? Zapraszam do dalszej części posta.

Informacja umieszczona przez producenta na opakowaniu jest bardzo lakoniczna. Zaznaczono, że produkt przeznaczony jest do skóry wrażliwej i zawiera nagietek lekarski, glicerynę i alantoinę, które koją skórę, zachowując płaszcz lipidowy. Dodatkowo wyraźnie podkreślono, że woda nadaje się do usuwania makijażu wodoodpornego.


Skład

Jeśli chodzi o opakowanie to przyjemnym zaskoczeniem była dla mnie blokada na zakrętce, która dawała mi 100% pewność, że nikt przede mnie nie otwierał tego kosmetyku. Butelka jest funkcjonalna i ma ładną szatę graficzną. Dodatkowy plus daję za przezroczyste plastik, który umożliwia kontrolowanie zużycia.


Micel ma ładny, subtelny zapach, przez co przyjemnie się go używa. Nie podrażnia skóry, nie szczypie w oczy. Fajnie odświeża cerę i nie powoduje jej ściągnięcia. Na co dzień nie maluję się zbyt mocno i unikam używanie produktów wodoodpornych. Na moje potrzeby woda micelarna była wystarczająca. Przeprowadziłam na ręce mały test, aby pokazać Wam jak mniej więcej radzi sobie ze zmywaniem różnych produktów. 

Produkty na ręce od lewej: Wibo eliksir nr 7, błyszczyk Paese, diamentowa kredka Avon, żelowa kredka supershock Avon, cień w kredce Astor

Po jednokrotnym przejechaniu wacikiem bez dociskania.

Po dwukrotnym przejechaniu wacikiem ze zwiększoną siłą nacisku
Jak widać SVR najgorzej poradził sobie z kredkami do oczu Avon. Podczas wykonywania testu starałam się zbyt mocno nie przyciskać wacika, aby nie przekłamać rezultatów (w końcu nikt nie trze oczu). Myślę, że na podstawie zdjęć, każdy może sam ocenić czy efekt jest satysfakcjonujący czy nie. Moim zdaniem produkt jest godny uwagi i myślę, że jeszcze do niego wrócę.

Cena to ok. 37 zł / 250 ml


Jakie są Wasze ulubione płyny micelarne?

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

AA Ultra Nawilżanie – Starter nawilżający pod makijaż


Odkąd w sklepach pojawiła się seria Ultra Nawilżanie AA byłam bardzo ciekawa tych kosmetyków. Nie ma nic gorszego niż sucha cera i myślę, że każda kobieta powinna pamiętać o jej nawilżaniu. Na spotkaniu blogerek (relacja) otrzymałam kilka produktów do przetestowania i dziś chciałabym napisać parę słów o starterze.

Baza zamknięta jest w tubce o pojemności 50 ml, która dodatkowo znajduje się w kartoniku. Opakowanie jest proste, ale eleganckie. Tuba posiada tradycyjny korek, choć wg mnie lepszym rozwiązaniem byłoby tu zamykanie typu klik.


Baza ma lekko żelową postać, którą dobrze rozprowadza się na skórze. Kosmetyk szybko się wchłania. Wystarcza niewielka ilość do aplikacji na całą twarz. Produkt nie roluje się, idealnie sprawdza się pod podkład, który świetnie się trzyma na tym starterze. Skóra po jego użyciu jest wygładzona i lepiej wygląda. Niestety kosmetyk nie zapewnia dostatecznego nawilżenia przy mojej tłustej skórze. Z tego powodu mogę ją stosować jedynie sporadycznie. Po przypudrowaniu na twarzy uwidaczniają się suche skórki. Jestem ogromnie rozczarowana tym aspektem, gdyż nie spodziewałam się wysuszenia po serii Ultra Nawilżanie.

Starter na pewno nie każdego zadowoli, zdecydowanie odpadają tutaj posiadaczki cery suchej. Jak widać i u tłustej, nie zawsze musi się sprawdzić.

Cena ok. 19 zł za 50 ml.


Stosujecie bazy pod make up czy wolicie tradycyjne kremy?

piątek, 7 sierpnia 2015

Miss sporty clubbing color – optymistyczna żółć w letnim klimacie


Opakowanie
Ładne i wygodne w użytkowaniu. Posiada szeroki, dobrze wyprofilowany pędzelek, na który nabiera się odpowiednia ilość lakieru.

Kolor
Jasno żółty nr 140. Bardzo optymistyczny, idealny na lato. Na paznokciach wychodzi odrobinę ciemniejszy niż w butelce.

Krycie
Nienajgorsze, jeśli weźmiemy pod uwagę, że jasne kolory potrzebują zazwyczaj kilku warstw. Tutaj są to 2 lub 3 warstwy. Niestety przy tej ilości warstw lakier długo schnie, robią się na nim odgniotki, może wyglądać nieestetycznie.




Aplikacja
Lakier ma skłonności do smużenia i bąbelkowania, jednak nie jest źle. Przy odpowiedniej precyzji i staranności da się ładnie pokryć płytkę.

Schnięcie
Na pewno nie jest to mniej niż minuta, ale trzeba przyznać, że lakier wysycha dość szybko ok. 3 min, co jest sporą zaletą zwłaszcza, jeśli nakładamy kilka warstw.

Trwałość
2-3 dni wygląda całkiem nieźle na paznokciach, potem odpryskuje.

Podsumowując
Miałam już 2 lakiery z tej serii i wypadły u mnie tragicznie, oba poszły do kosza po pierwszym użyciu. Lakier dostałam w paczce od Klubu Miłośniczek Pięknych Paznokci, bo sama na pewno bym go nie kupiła. Powiem, że ten lakier zatarł trochę uraz związany z używaniem jego poprzedników. Ma przyzwoite krycie, da się nim w miarę równo pomalować paznokcie, myślę, że jak na lakier z tej półki cenowej wypadł całkiem nieźle.


Jakie kolory lakierów wybieracie latem?
 

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Lipcowe nowości kosmetyczne i nie tylko

Ostatnio w nowościach miesiąca było trochę więcej ubrań. Z tego co zdążyłam się zorientować wyprzedaże w sieciówkach powoli dobiegają końca, więc dzisiejszy post jest prawie w 100% kosmetyczny. W lipcu zawitały u mnie:

Ciastka testowane razem z Frendi.pl
Head&Shoulders wraz ze wskaźnikiem badającym stan skóry głowy (strasznie mocny klej, pozbawił mnie kilku włosów)
Próbki kremu Vichy Idealia Skin Sleep 
Próbka kremu BB od Garniera
Paczka od Klubu Miłośniczek Pięknych Paznokci, więcej o niej znajdziecie TUTAJ
Adidas climacool - testowanie z wizaz.pl

Zakupy z Rossmanna, Batiste dla brunetek oraz zatyczki do uszu (sąsiedzi dają się we znaki, więc czasem śpię w stoperach)

Jak miewały się Wasze skrzynki w zeszłym miesiącu?