piątek, 28 września 2018

Weekend w Mediolanie – co warto zobaczyć?

Przy okazji wpisu 4 rzeczy, które zaskoczyły mnie we Włoszech wspomniałam o moich wrażeniach dotyczących Mediolanu. Obiecałam też napisać praktyczny przewodnik z najważniejszymi atrakcjami miasta, które należy zobaczyć podczas krótkiego (weekendowego) pobytu. Jeśli jesteście zainteresowani tą tematyką zapraszam do dalszej części wpisu.

catedral Milan

Bez wątpienia największą atrakcją, a zarazem najbardziej rozpoznawalnym miejscem w Mediolanie jest katedra Duomo di Milano. W sezonie wakacyjnym jest pod nią tak tłoczno, że ciężko zrobić sobie zdjęcie nie mając w tle ludzi cykających selfie. Warto ją obejrzeć nie tylko od środka, ale także z tarasu widokowego znajdującego się na jej dachu. W kasie biletowej dostępne są pakiety dla zwiedzających obejmujące kilka atrakcji, przykładowo: taras, zwiedzanie wnętrza, kryptę, Muzeum Duomo oraz strefę archeologiczną.

katedra duomo w środku wnętrze
 Wnętrze katedry Duomo

Kupno pakietu wychodzi najkorzystniej cenowo. Wybierając się na zwiedzanie warto mieć na uwadze, że aby wejść do świątyni trzeba mieć strój zakrywający ramiona i uda - długość spódnicy/spodni co najmniej do kolan. Dla zapominalskich w kasie biletowej dostępne są jednorazowe peleryny za kilka euro. Zwiedzając Duomo w okresie wakacyjnym trzeba liczyć się z kolejkami, niestety do wejścia do katedry lub na taras czasem stoi się bardzo długo. Przed wejściem sprawdzanie są torby i plecaki, co dodatkowo wydłuża czas oczekiwania. 

Taras widokowy na dachu Duomo


Taras widokowy jest warty uwagi ze względu na możliwość przyjrzenia się z bliska marmurowym zdobieniom na wieżach, które robią wrażenie. Nie liczcie jednak na panoramę miasta widzianą z góry, z dachu mało co widać.

 Katedra Duomo oraz wejście do Galerii Vittorio Emanuele

Tuż obok Duomo znajduje się wejście do Galerii Vittorio Emanuele II, czyli ekskluzywnego centrum handlowego. Nawet jeśli nie planujecie zakupów, warto tam zajrzeć. Jest to najstarsze czynne centrum handlowe we Włoszech, a zarazem wizytówka Mediolanu. Wszystko ze względu na pełne przepychu, zabytkowe wnętrze. 

ekskluzywna galeria handlowa mediolan
Galeria Vittorio Emanuele II

 Galeria Vittorio Emanuele II - wnętrze

Niedaleko galerii, ok. 15 minut spacerkiem znajduje się ceglany zamek Castello Sforzesco. Zamek usytuowany jest przy parku, na końcu którego znajdziemy kolejną atrakcję - Łuk Tryumfalny Arco della Pace.
zamek mediolan
 Castello Sforzesco - brama wejściowa

zamek w centrum mediolanu
Castello Sforzesco
 Castello Sforzesco - widok na park

Łuk Pokoju Arco della Pace

Myślę, że na powyższe atrakcje potrzeba minimum całego dnia. Choć nie wydaje się tego dużo, wierzcie mi lub nie, w okolicach Duomo spokojnie można spędzić kilka godzin. Jeśli dysponujecie większą ilością czasu polecam park Giardini Pubblici Indro Montanelli. Wchodząc od strony ulicy Corso Venezia, czyli przedłużenia bardzo popularnej ulicy handlowej Corso Buenos Aires (jeśli zakupy to tylko tutaj ;)) natkniecie się na Muzeum Historii Naturalnej oraz Civic Planetarium Ulrico Hoepli. 

 Muzeum Historii Naturalnej oraz Planetarium Ulrico Hoepli

Palazzo Dugnani


Ścieżka wzdłuż parku prowadzi obok sadzawki z żółwiami aż do Pałacu Dugnani. Będąc w Mediolanie nie zapomnijcie skosztować pysznej włoskiej pizzy, aromatycznej kawy i tiramisu <3. Jako obowiązkowy punkt zwiedzania polecam, także Aperitivo, najlepiej w dzielnicy I Navigli.

Byliście kiedyś w Mediolanie? Co zrobiło na Was największe wrażenie?

niedziela, 23 września 2018

Dobry podkład kryjący - Catrice HD Liquid Coverage

dobry podkład kryjący matujący

O pokładzie Catrice HD Liquid Coverage można znaleźć w internecie wiele skrajnych opinii. Pamiętam, że zaraz po jego premierze bardzo ciężko było go dostać. Sama polowałam na niego dosyć długo. Na szczęście w moim wypadku cierpliwość się opłaciła.

Kosmetyk znajduje się w masywnej buteleczce wykonanej z matowego szkła. Ma płynną konsystencję i wydobywa się go za pomocą pipetki. Mam najjaśniejszy odcień z gamy - nr 010 light beige. Kolor wpada w żółte tony. Choć jest to najjaśniejsza wersja, dla jasnych cer może być za ciemny. Niestety póki co dostępne są tylko 4 odcienie.

maść ichtiolowa

Light beige całkiem dobrze zgrał się z moją skórą. Podkład nakładałam palcami lub gąbeczką. Druga opcja dawała bardziej naturalny efekt. Kosmetyk dosyć szybko zastyga. Najlepiej nakładać go na nawilżający krem. Po przypudrowaniu fajnie trzyma się na skórze. Daje dobre krycie, które można stopniować, dodatkowo świetnie matuje. Przy jednej cienkiej warstwie można uzyskać całkiem naturalny efekt, co widać poniżej.
na twarzy
 1. cera bez podkładu    2. jedna, cienka warstwa podkładu    3. podkład po przypudrowaniu

Przy mojej tłustej cerze nie pokazały się suche skórki. Nie miałam problemu z efektem maski, obciążaniem skóry czy wysypem niedoskonałości. Podkład się nie warzył i nie ciastkował. Zdarzało się, że po całym dniu trochę zbierał się w zmarszczkach pod oczami lub na nosie w miejscu podparcia okularów. Nie są to jednak duże wady i w moim odczuciu podkład wypadł bardzo pozytywnie. Pierwszą butelkę zużyłam do ostatniej kropelki i planuję zakup kolejnej. Na szczęście teraz nie ma już kłopotów z jego dostępnością i można go dorwać w większości drogerii za ok. 30 zł za 30 ml.

Znacie ten podkład?


czwartek, 20 września 2018

GOSH tusz z grzebykiem do rzęs sztucznych i przedłużanych


Producenci tuszy do rzęs prześcigają się w tworzeniu coraz bardziej wymyślnych kształtów szczoteczek. W maskarach, oprócz tradycyjnego włosia możemy spotkać szczoteczki silikonowe, ale także grzebyki. Te drugie nie są tak popularne i widziałam tylko kilka marek, które mają je w swojej ofercie. Jedną z nich jest GOSH. Dzisiejszy post będzie poświęcony maskarze do rzęs sztucznych i przedłużanych VOLUM SERUM MASCARA.

tusz z grzebykiem

Pierwsze pytanie jakie nasunęło mi się po zobaczeniu tego produktu to: po co malować sztuczne rzęsy? Przecież one same w sobie powinny być ozdobą i nie wymagać dodatkowych zabiegów. Niektórzy lubią efekt „drama eye”, więc specyfik może im się spodobać. Myślę, że serum może być też fajną opcją dla dziewczyn, których sztuczne rzęsy się przerzedziły i potrzebują uzupełnienia. Ponadto przy samodzielnym zakładaniu rzęs w pasku, warto je scalić z naturalnymi włoskami, więc przydatna jest tutaj zalotka, czasem także tusz. Myślę, że grupę docelową mamy z głowy, ale pojawia się kolejne pytanie. Czy produkt sprawdzi się na naturalnych rzęsach? Tą kwestię postaram się rozwiać w dzisiejszym wpisie. 


Opakowanie ma prosty, minimalistyczny design. W środku znajdziemy dwustronny grzebyk z grubszymi, rzadko rozstawionymi ząbkami oraz cienkimi, ciasno upakowanymi zębami. Strona z długimi ząbkami ma pogrubiać, strona z krótkimi rozczesywać i wydłużać. Tuszu próbowałam stosować w różnych kombinacjach. Użycie tylko końcówki pogrubiającej strasznie sklejało włoski, z kolei użycie części wydłużającej dawało bardzo delikatny, prawie niewidoczny efekt. Najlepszą opcją było najpierw użycie grubej części grzebyka a potem rozczesanie rzęs i ściągnięcie nadmiaru tuszu cienkimi ząbkami. Zabawy trochę z tym było, a efekt jaki uzyskałam nie był zadowalający. W zasadzie nie było widać, że rzęsy są pomalowane. 

 Górne rzęsy pokryte jedną warstwą tuszu

Tusz usztywnia włoski, po zaschnięciu nie kruszy się ani nie odbija na powiece czy w wokół oka. Nie ma też problemu z rozmazywaniem, niestety dla mnie tak naturalny wygląd to za mało nawet na dzień. Maskara widziałam w kilku drogeriach internetowych w cenie ok. 45 zł


Tusz z pewnością wyróżnia się formułą z mniszkiem lekarskim, która jest bezpieczna dla sztucznych rzęs oraz oryginalnym kształtem szczoteczki. Niestety ta kombinacja na moich naturalnych rzęsach nie dała satysfakcjonującego efektu.

Jestem ciekawa czy któraś z Was wypróbowała specyfik na sztucznych rzęsach? 

niedziela, 16 września 2018

5 rzeczy, których nauczyłam się z wiekiem


 
1) Nigdy nie jest za późno na zmiany

... a zwłaszcza zmiany na lepsze. 
 

2) Godzenie  się z rzeczami, na które nie mam wpływu

Często mylnie jest odbierane jako obojętność czy bierność, ale tak na prawdę w niektórych przypadkach nerwy i tak nic nie pomogą, więc po co tracić zdrowie?


 
3) Podchodzenie do dużych wyzwań zadaniowo

Zmiany, wyzwania potrafią przerazić. Zwłaszcza te duże. Łatwiej jest, gdy rozbierze się ja na mniejsze zadania, które systematycznie się realizuje. Łatwiej dojść do celu metodą małych kroczków, a i stres nie jest tak odczuwalny.

4) Odcinanie się od toksycznych ludzi

Są takie osoby, z którymi nigdy się nie zaprzyjaźnię i wiem to już od pierwszego spotkania. Od innych trzeba się trzymać z daleka, dla własnego dobra. Nie brakuje mi towarzystwa, więc nie potrzebuję obok wampirów energetycznych, które wysysają ze mnie to co najlepsze. 

 
5) Mówienie nie

Bardzo ciężka sprawa...ale z wiekiem łatwiej mi odmawiać. Mniej zwracam uwagę na to czego inni ode mnie oczekują i swoje samopoczucie stawiam na pierwszym miejscu. Dla niektórych może to być postrzegane jako egoizm w czystej postaci, dla mnie to zdrowy egoizm.


Czego Wy nauczyliście się z wiekiem?

środa, 12 września 2018

Co nowego w sierpniu? Buty i jeszcze raz buty :)

O zużyciach kosmetycznych, czyli tzw. "Projekcie Denko" mogliście przeczytać w poprzednim wpisie. Ubyło mi kilka rzeczy, ale przybyło jeszcze więcej i to niekoniecznie kosmetycznych. 

Sierpień był zdecydowanie miesiącem butów. Kupiłam dwie pary sneakersów. Zdjęcie New Balance mogliście już zobaczyć na moim IG. NB z założenia miały być do ćwiczeń, ale co z tego wyjdzie zobaczymy :)


Druga para to klasyczne, czarne adidasy. Nie przepadam za butami z białą podeszwą, więc kupno butów "100% black" było moim priorytetem już od dłuższego czasu.

czarne buty nike damskie

W sklepie sportowym pani przy kasie skusiła mnie plecakiem. Choć zazwyczaj nie dobieram rzeczy spontanicznie, tym razem uległam.


Zaopatrzyłam się, także w sportową bluzę na rower. Choć z bieganiem niestety mi nie wyszło w tym roku, to na rowerze  od lipca przejechałam już prawie 100 km.


Jakiś czas temu pokazywałam Wam moje zamówienie z Zaful. Kostium kąpielowy i top mogliście zobaczyć w tym wpisie.


Zazwyczaj pod koniec wakacji robię zakupy online na orsay.pl. Można trafić na niezłe wyprzedaże. Poniżej część moich łupów ;)


Zakupy kosmetyczne były dosyć minimalistyczne. Oprócz nich, kupiłam kilka ozdobnych akcentów do mieszkania.

najlepszy odświeżacz do butów kiwi
dove męski antyperspirant

Jak wygląda Wasze zakupowe podsumowanie? 
Udało Wam się znaleźć coś ciekawego na letnich wyprzedażach?





niedziela, 9 września 2018

Sierpniowe pożegnania – denko

veet krem do depilacji

Nie mogę uwierzyć, że lato się kończy. Jeszcze nie zdążyłam zaplanować dłuższych wakacji, a okazuje się, że sezon urlopowy już za nami. Z początkiem września przyszła  pora na podsumowanie zużyć kosmetycznych. W ostatnim czasie denko zobaczyłam w następujących produktach: 


1) Palmolive szampon do włosów Fresh Volume
Szampon jakich wiele. Spełnił swoją rolę, ale niczym szczególnym się nie wyróżnił.
Nie wiem czy kupię ponownie.

2) Balea żel pod prysznic malina i limonka
Kolejny żel pod prysznic Balea, który mnie nie zawiódł.
Uwielbiam jego wygląd, zapach i niską cenę.
Kupię ponownie.

3) Palmolive żel pod prysznic So Vibrant
Bardzo fajny kosmetyk, o przyjemnym, orzeźwiającym zapachu.
Kupię ponownie.

4) Aqua Pi Cosmetics woda micelarna
Dobrze zmywała resztki makijażu i nie podrażniała skóry.
Kupię ponownie. 

projekt denko denko kosmetyczne

5) Rexona Man Cobalt Dry
W czasie upałów tradycyjne antyperspiranty nie zdały egzaminu. Sięgnęłam, więc po wersję dla mężczyzn. Zapach był świeży, dosyć uniwersalny, a ochrona przyzwoita.
Kupię ponownie.

6) Balsam do ciała INDIGO Seventh Heaven
Lubiłam jego zapach i gładką, jedwabistą konsystencję. Z działania też byłam zadowolona.
Kupię ponownie.

7) Colgate white sensation
Pasty Colgate lubię, bo bardzo fajnie odświeżają. Nie zauważyłam działania wybielającego, ale mi na nim nie zależało. Dla mnie najważniejsza jest świeżość i higiena.
Kupię ponownie.

8) Veet krem do depilacji z gąbeczką
Pojawia się regularnie w denku, bo bardzo dobrze się u mnie sprawdza.
Recenzja.
Kupię ponownie.

9) Wibo bibułki matujące
Przy mojej tłustej cerze, bibułki to podstawa. 
Wybieram Wibo, bo są tanie i nieźle sprawdzają się na co dzień.
Kupię ponownie.

Denko wypadło całkiem poprawnie. Większość kosmetyków się u mnie sprawdziła. Obyło się bez większych rozczarowań, ale także bez odkryć kosmetycznych. Zobaczymy, czy taki stan rzeczy utrzyma się również w przyszłym miesiącu.


Znacie, któryś z tych produktów? 

środa, 5 września 2018

Makeup Revolution paleta SophX – moja nowa miłość

 
Paleta MUR SophX od dawana chodziła mi po głowie. Przez długi czas opierałam się tej zachciance. Rzadko robię pełny makijaż oczu. Mam 3 palety, po które sięgam okazjonalnie, więc nie było logicznego powodu, aby kupić kolejną... Rozsądek w kwestii zakupów kosmetycznych chyba nie jest moją mocną stroną, bo i tak ją kupiłam i powiem Wam, że nie żałuję ;) 
 
makeup revolution sophx
make up revolution sophx soph x

W swój egzemplarz zaopatrzyłam się w drogerii internetowej ezebra. Moje zamówienie możecie zobaczyć tutaj. Trafiłam na promocję i zapłaciłam za nią niecałe 35 zł. Zarówno wygląd opakowania jak i kolorystyka cieni bardzo przypadły mi do gustu. Paletka wykonana jest z solidnego plastiku i zawiera lusterko. Cieszę się, że producent nie wrzucił do niej pędzelka, który zazwyczaj jest słabej jakości i nikt go przeważnie nie używa. 
 
makeup revolution najlepsza paleta
 
W paletce znajdziemy zarówno cienie błyszczące jak i matowe. Matów jest dosyć sporo, za co daję kolejnego plusa. Kolorystyka jest bardzo uniwersalna. Znajdziemy w niej sporo spokojnych, stonowanych kolorów idealnych do codziennego makijażu. Są też bardziej odważne cienie, które świetnie sprawdzą się na wieczór. Cienie są miękkie i przyjemne w aplikacji. Łatwo się blendują, ale niestety mają tendencję do osypywania. Intensywność pigmentacji jest różna w zależności od kolorów, ale całościowo wypada pozytywnie. Całkiem dobrze się trzymają na przypudrowanej powiece. 
 
mur paleta cienie przykładowy makijaż
  
Jak dla mnie ta paletka to hit. Oczywiście można się skarżyć na osypywanie i trwałość, która nie dorównuje profesjonalnym produktom, ale trzeba pamiętać, że paletkę dostajemy w bardzo przystępnej cenie. Nie wiem jak wy, ale ja jestem z niej  bardzo zadowolona.

Czy są tutaj posiadaczki tej palety? Co o niej sądzicie?

niedziela, 2 września 2018

Pojedynek pomadek Balea – shea butter vs. kokos


Kosmetyki Balea w większości są znane i lubiane. Myślę, że zasługą tego są niskie ceny, ładne opakowania, a także dobre działanie. Jak to bywa z markami kosmetycznymi, niektóre produkty są lepsze, inne mniej udane. Nieraz natknęłam się na zachwyty dotyczące kosmetyków do kąpieli Balea i sama przepadłam za ich żelami pod prysznic (klik i klik).  O tym jak sprawdziły się pomadki przeczytacie w tym wpisie. Kupiłam je przy okazji wizyty w niemieckiej  drogerii DM.


Sztyfty znajdują się w klasycznych, wykręcanych opakowaniach. Wizualnie wyglądają nieźle, nie są jakoś szczególnie solidne, ale nie rozpadają się w dłoniach i spełniają swoją funkcję. Mam wersję z masłem shea i olejem arganowym oraz kokosową


Formuły i działanie są dosyć podobne. Obie miękkie i lekkie. Łatwo rozprowadzają się na ustach, zostawiając delikatny połysk. Niestety szybko się zjadają, przez to ich działanie jest średnie i dosyć powierzchowne. Wersja z masłem shea jest trochę mocniejsza, ale za to kokos wygrywa pod względem zapachu. 

Po lewej: masło shea i olej arganowy, po prawej wersja kokosowa

W ciepłe dni sięgałam po nie dosyć często, ale wiem, że zimą się u mnie nie sprawdzą. Mimo to nie żałuję zakupu, jak dla mnie działanie porównywalne jest do popularnej Nivei, która dla mnie jest za słaba, a jednak wiele osób ją lubi. Myślę, że za cenę 0.65 euro (niecałe 3 zł) jak najbardziej warto wypróbować.


Miałyście kiedyś pomadki Balea? 
Lubicie popularne sztyfty Nivea?