niedziela, 19 maja 2019

O szamponie, który zrobił masakrę na mojej skórze głowy

 
Jestem posiadaczką wrażliwego skalpu, skłonnego do łupieżu. Niestety delikatne szampony się u mnie nie sprawdzają i minimum 2-3 razy w tygodniu sięgam po mocny specyfik oczyszczający z SLS. Jakiś czas temu wyłowiłam z zapasów szampon regenerująco-odżywiający Dove Regenerate Neurishment.
 
 
Opakowanie produktu to miękka tuba o pojemności 250 ml. Zakrętka zamykana jest na zatrzask, a otwór przez który wydobywamy kosmetyk jest niewielki i umożliwia precyzyjne dozowanie. Konsystencja jest dosyć gęsta, kremowa. Specyfik ma biały, perłowy kolor i obficie się pieni. Zapach jest przyjemny, ale bardzo intensywny. Po umyciu czupryny utrzymuje się przez jakiś czas na włosach. 
 
advanced hair series
 
Wg producenta szampon ma za zadanie eliminować oznaki zniszczenia, uzupełnić składniki odżywcze, wygładzać i wzmacniać nawet bardzo zniszczone włosy. Produkt dobrze oczyszcza, ale skóra głowy po użyciu w moim wypadku była sucha i ściągnięta. Włosy były gładkie, sypkie i przyjemne w dotyku. Niestety już po kilku użyciach zauważyłam wzmożone swędzenie skalpu i łupież, który pojawił się, także u innego domownika. Produkt musiałam odstawić i czuję zawiedzenie, bo w sieci cieszy się dobrymi opiniami, a u mnie taka klapa. Cena regularna to ok. 20 zł
 
 
Zdarzyła się Wam kiedyś taka nieprzyjemna sytuacja po użyciu szamponu?
Jakie szampony do wrażliwej skóry głowy polecacie? 
 
 

środa, 15 maja 2019

Podejście nr 2 do wody różanej (Make Me Bio)

 
Woda różana ciekawiła mnie od dawna. Pierwsze podejście do tego specyfiku zrobiłam podczas mojego pobytu we Włoszech, gdzie spontanicznie kupiłam buteleczkę w supermarkecie. Mogliście ją zobaczyć przy okazji denka, w tym wpisie. Miałam mieszane uczucia, z przewagą tych negatywnych, ale nie sprawdziłam składu przy zakupie, a supermarket nie jest najlepszym miejscem do zaopatrzenia się w kosmetyki.

Po małej przerwie postanowiłam spróbować jeszcze raz, ale tym razem przejrzałam recenzje na blogach i postawiłam, na produkt, który cieszył się dobrymi opiniami. Kupiłam wodę różaną Make Me Bio. Kosmetyk znajduje się w estetycznej butelce o pojemności 100 ml, która kosztuje 16 zł. Opakowanie zakończone jest atomizerem, więc można rozpylać wodę w formie mgiełki. Mi niestety ta opcja niezbyt przypadła do gustu i wolałam używać nasączonego wacika. 
 
 
Wodę różaną stosowałam zamiast toniku. Pierwszą rzeczą jaką zauważyłam było to, że nawet mocno zwilżony płatek kosmetyczny nie sunie gładko po skórze, jak miało to miejsce w przypadku toniku. Ciężko domyć tą metodą nawet minimalne resztki makijażu, więc porządne oczyszczanie to podstawa. Po użyciu cera była wygładzona i delikatnie ściągnięta. Pod względem wydajności woda różana wypada gorzej niż micele, czy wcześniej wspominany tonik, ale wygrywa składem. Myślę, że mogłabym się na nią przerzucić, gdyby nie jeden ważny szczegół, którym jest jej zapach. 
 
 

Zapach jest różany, naturalny i bez chemicznych nut, ale nie pachnie jak bukiet przyniesiony z kwiaciarni. Dla mnie zapach jest ciężki, mdły i męczący do tego stopnia, że nie planuję ponownego zakupu, mimo, że specyfik sam w sobie nie jest zły. 

niedziela, 12 maja 2019

Tego jeszcze nie było – owca w łazience


W mojej łazience zamieszkała owca i to nie byle jaka, ale owca Shirley. Chodzi o glicerynowe mydełko LaQ w kształcie owieczki. Wizualnie mydło skradło moje serce, ze względu na uroczy kształt, kolor, ale także ładne opakowanie w postaci tekturowego pudełka ze wstążką. Od jakiegoś czasu z coraz większym entuzjazmem sięgam po mydła w kostce. Wybór tego typu specyfików jest szeroki i można znaleźć produkty o dobrych składach i fajnym działaniu.
 

Mydło LaQ wyróżnia się przede wszystkim wyglądem. Jego forma przyciąga wzrok i w takiej oprawie świetnie nadaje się na prezent. Mydło jest duże, ma aż 350 g i choć jest pięknie wyrzeźbione to bardzo nieporęczne. Aby móc go używać dokonałam zbrodni na Shirley i bezlitośnie ją poćwiartowałam. W takiej formie codzienne mycie rąk było znacznie łatwiejsze.
 
 
Mydło jest dosyć miękkie, dlatego łatwo je podzielić nożem na mniejsze porcje. Ma gładką konsystencję, dobrze się zmydla tworząc delikatną pianę. Dosyć szybko go ubywa przez co już po kilku użyciach zaczęło nabierać bardziej ergonomicznego kształtu. Dobrze oczyszcza, ale nie wysusza skóry tak jak tradycyjne mydła. Moja wersja na sucho miała przyjemny, delikatny zapach, ale po namoczeniu dosyć szybko się ulotnił. 
 
 
 
 
Z używaniem kostki długo zwlekałam, bo szkoda było mi ją pokroić. Ostatecznie produkt zrobił na mnie dobre wrażenie nie tylko wizualnie, ale także ze względu na działanie. Producent podkreśla, że formuła wzbogacona jest w szlachetne masła: shea, kakaowe oraz mango i nie zawiera SLS, SLES i PEG-ów. Kosmetyk kosztuje 30 zł i choć cena może wydawać się wysoka, to myślę, że za ręcznie wykonane mydło w tak oryginalnej formie, jest do zaakceptowania. 
 

Lubicie mydła w kostce? 
Wpadła Wam w oko owca Shirley czy nie przepadacie za takimi bajerami? 
 
 
 

czwartek, 9 maja 2019

Najpiękniejszy prezent na Dzień Matki - personalizowana biżuteria

Wybór odpowiedniego prezentu potrafi czasem sprawić nie lada problem, zwłaszcza jeśli chodzi o bliską osobę, która jest dla nas kimś wyjątkowym. Już niedługo będziemy obchodzić Dzień Matki, który przypada na 26 maja. Na pewno wielu z Was zdecyduje się obdarować mamę jakimś upominkiem. Część prawdopodobnie postawi na sprawdzone kwiaty czy pudełko czekoladek. Dla tych, którzy ciągle nie mają pomysłu na co się zdecydować przygotowałam kilka propozycji spersonalizowanej biżuterii ze strony cheapnamenecklace.com.




Znajdziecie tutaj bogaty wybór łańcuszków, grawerowanych zawieszek, naszyjników, w tym takich z miejscem na zdjęcie, pierścionków oraz bransoletek. Biżuteria jest wykonana wg życzeń klienta, dlatego sklep oferuje wiele opcji w zależności od upodobań. Można wybrać kolor i materiał wyrobu, rodzaj i wielkość kamieni, długość łańcuszka/bransoletki, typ zapięcia oraz dodatkowe ozdobniki takie jak np. cyrkonie wokół wisiorka. Do tego mamy oczywiście możliwość graweru. Myślę, że to fajna opcja w odniesieniu do prezentu dla mamy, gdzie na jednym naszyjniku możemy umieścić kilka imion.Wyszukując frazę birthstone jewelry for mom zostaniecie przekierowani do kategorii z prezentami dla mamy, ale w pozostałych działach, także możecie trafić na fajne propozycje, które będą idealne na tą okazję. 


Sama rzadko noszę biżuterię. Na co dzień są to jedynie małe kolczyki i zegarek. Mam dwie celebrytki, pozłacaną i srebrną, które chętnie noszę, ale głównie jako dodatek do stylizacji na większe wyjścia. Lubię delikatną, prostą biżuterię, dlatego najbardziej spodobały mi się drobiazgi wykonane ze srebra, bez zbędnych ozdobników. Niemniej jednak, fani koloru i odrobiny szaleństwa, także wybiorą coś dla siebie. Przykładowo pod nazwą Colorful Personalized Double Initial Charm Necklace znajdziecie naszyjnik z ozdobnymi kamieniami, widoczny na zdjęciu poniżej.



W oko wpadł mi, także otwierany medalion z dedykacją oraz zawartością, w postaci drzewka oraz błyszczących kamieni. Medalik można otworzyć i wymieniać dodatki w zależności od humoru lub zastąpić zdjęciem. Pierwszy raz widzę takie rozwiązanie i pomysł bardzo przypadł mi do gustu, choć zdaję sobie sprawę, że dla osób ceniących minimalizm, może być zbyt krzykliwy.


Ciekawa jestem Waszych opinii na temat spersonalizowanej biżuterii. 


sobota, 4 maja 2019

4 kosmetyki dla mężczyzn, których używam


Rynek kosmetyczny bardzo rozrósł się w ostatnich latach. Czasem można wręcz poczuć przesyt mnogością marek i specyfików. Mam tutaj na myśli produkty dla kobiet, ale przyznam, że także w sferze męskiej pielęgnacji widzę coraz więcej nowości. Choć kosmetyków dla panów jest mniej to i tak potrafię znaleźć wśród nich perełki znacznie lepsze od ich żeńskich odpowiedników. Z dzisiejszego wpisu dowiecie się, których z nich używam.
 
Antyperspirant

Mam wrażenie, że męskie antyperspiranty są lepsze i mocniejsze w działaniu, niż te dedykowane dla kobiet. Lubię świeże zapachy, nie do końca leżą mi kwiatowe wersje, które potrafią stworzyć w połączeniu z potem „mieszankę wybuchową”. Zazwyczaj wybieram odświeżające nuty zapachowe, a unikam tych mocnych, typowo męskich, które potencjalnie mogą „gryźć” się z perfumami.
 
axe dark temptation żel pod prysznic czekolada
 
Żel pod prysznic

Żeli pod prysznic w różnych wersjach zapachowych nie brakuje w mojej łazience. Lubię używać przemiennie kilku butelek, w zależności od humoru. Zazwyczaj są to słodkie wariacje, ale od czasu do czasu mam ochotę na coś innego. Bardzo spodobał mi się zapach Axe Dark Temptation oparty na bazie czekolady. Nie jest to jednak typowy słodki zapach, ale lekko świeży, z drzewną nutą. Kupiłam go dla chłopaka, ale ostatecznie to ja ciągle go używam :)
 
Pianka do golenia
 
Pianki do golenia od dawna nie mam w swoich zapasach kosmetycznych. Zazwyczaj używam odżywki do włosów do golenia i w większości przypadków ta metoda się sprawdza. Rzadko sięgam po piankę, ale jeśli już to robię to jest to pianka dla mężczyzn. Moim zdaniem wypada korzystniej pod względem działania, ceny i wydajności niż pianki typowo dla kobiet.
 

 
Maszynki do golenia

Wprawdzie nie jest to kosmetyk, a akcesorium kosmetyczne, ale myślę, że spokojnie mogę je umieścić w tym zestawieniu. Czy zauważyliście, że przy zakupie maszynki do golenia trzeba zapłacić więcej za... kolor? Różowe akcesoria mają często wyższą cenę, która niestety nie idzie w parze z jakością. U mnie lepiej sprawdzają się wieloostrzowe maszynki z paskiem nawilżającym dedykowane dla mężczyzn.

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Paletka do brwi GOSH Brow Kit 001


Stylizacja brwi to ważny krok dopełniający makijaż. Na szczęście brwi cienkie jak nitki przeszły do lamusa i dziś w modzie są pełniejsze, bardziej naturalne kształty. Nie każdy może poszczycić się idealnymi włoskami, dlatego wiele osób wspomaga się produktami do stylizacji. Na rynku możemy do woli przebierać w pomadach, żelach, kredkach, cieniach czy paletkach do brwi. Pierwszym produktem z tej kategorii jaki trafił w moje ręce była niepozorna kasetka Rimmel Brow This Way (link do recenzji znajdziecie na dole wpisu).
 
 
Dzisiaj pod lupę biorę paletę GOSH Brow Kit w kolorze 001. Paletka ma kształt zgrabnego krążka, który dobrze leży w dłoni i bez problemu mieści się w niewielkiej kosmetyczce. Opakowanie wykonane jest z solidnego plastiku, które początkowo dosyć ciężko się otwiera. W środku znajdziemy 3 cienie w różnych odcieniach brązu i bezbarwny wosk. W zestawie znajduje się też lusterko i aplikator. Sporym plusem jest lusterko, dzięki któremu w każdej chwili można poprawić makijaż. Aplikator jest dwustronny, z jednej strony mamy gąbeczkę, z drugiej skośny pędzelek. Z racji miniaturowego rozmiaru akcesorium jest mało poręczne, ale da się nim wykonać makijaż. Myślę, że to fajny dodatek, zwłaszcza na wyjazdach. 
 
zestaw do stylizacji brwi
 
W opakowaniu znajdują się 3 cienie, więc numer 001 jest dosyć uniwersalny i będzie odpowiedni dla osób o różnych kolorach włosków. U mnie najlepiej spisuje się ten najciemniejszy. Trochę brakuje mi tutaj jasnego, cielistego cienia, który można by aplikować pod łukiem brwiowym. Nie ma tutaj też spiralki, ale nie jest to dla mnie duży minus, bo i tak rzadko z niej korzystam. Pigmentacja i twałość cieni jest dobra. Po utrwaleniu woskiem, stylizacja trzyma się praktycznie cały dzień. Ceny palety online są dosyć rozbieżne. Można ją dostać już od 35 zł, ale widziałam ją też za ok. 55 zł. Moim zdaniem jest to produkt godny uwagi, po który warto sięgnąć, zwłaszcza jeśli macie okazję dorwać go w promocyjnej cenie. 
 
 

czwartek, 25 kwietnia 2019

AA żel do mycia twarzy oczyszczająco-seboregulujący #vegan

 
Żel do mycia twarzy to kosmetyk, którego używam codziennie. W moje ręce trafiło sporo marek, bo praktycznie za każdym razem wybieram coś innego. W drogeriach mamy bardzo duży wybór kosmetyków tego typu, a jak zapewne wiecie, uwielbiam testować nowości. Przy okazji wizyty w Rossmannie wpadł mi w oko oczyszczająco-seboregulujący żel do mycia twarzy marki AA.
 
 
 
 
Produkt zamknięty jest w estetycznej tubie o pojemności 150 ml. Choć wolę butelki z pompką, to temu opakowaniu nie mam nic do zarzucenia. Bez problemu zużyłam kosmetyk do ostatniej kropelki. Żel dobrze przechodzi przez dozownik, dzięki swojej konsystencji. Nie jest lejący, ale pieni się mniej niż jego bracia, dlatego trzeba go używać trochę więcej. Mam wrażenie, że buzia nie jest odpowiednio oczyszcza, jeśli nie zaaplikujemy sporej ilości specyfiku. Przy obfitym dozowaniu dobrze radzi sobie z usuwaniem zanieczyszczeń. W przypadku zmywania makijażu trzeba ratować się płynem micelarnym. 
 
 
Cera po umyciu jest odświeżona i przyjemnie gładka. Niestety kosmetyk może przesuszać. Za każdym razem, gdy zwlekałam z nałożeniem kremu, skóra była nieprzyjemnie ściągnięta. Nie zauważyłam regulacji wydzielania sebum, ale żel pomagał utrzymać moją kapryśną cerę w dobrej kondycji. Mimo uczucia ściągnięcia, nie miałam problemu z podrażnieniami, czy pieczeniem. Na plus zasługuje jego wegańska formuła, dobra dostępność i przystępna cena ok. 15 zł. Żel nie do końca się u mnie sprawdził, ale widziałam, że cieszy się bardzo dobrymi opiniami na wizażu. Myślę, że za taką cenę można spróbować i przekonać się czy podzielicie moje zdanie, czy dla Was okaże się hitem. 
 

Miałyście okazję przetestować ten żel? 

poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Kosmetyczne denko z marca i kwietnia

 
Marzec przeleciał mi w mgnieniu oka. Zanim się obejrzałam była już końcówka kwietnia, dlatego przygotowałam dla Was dwumiesięczne podsumowanie zużytych kosmetyków. Poniżej znajdziecie produkty, które dobiły denka wraz z krótkim opisem. 
 
denko kosmetyczne blog
 
1. Gliss Kur Fiber Therapy Bonding conditioner – odżywka do włosów
Całkiem przyzwoita odżywka do włosów, którą lubiłam za zapach i działanie. Co prawda nie doczekałam się spektakularnych efektów, ale i tak byłam z niej zadowolona. Do codziennego stosowania sprawdziła się dobrze.
Kupię ponownie.

2. Vichy Dercos szampon ultrakojący dla reaktywnej skóry głowy
Przyjemny szampon do włosów dla skóry wrażliwej. Na początku bardzo go lubiłam, po dłuższym czasie zaczęłam podejrzewać, że może trochę przesuszać skalp. Mimo to nadal jestem na tak, ponieważ dobrze sprawdzał się stosowany 2 razy w tygodniu na zmianę z innym szamponem.
Recenzja
Kupię ponownie.

3. AA żel do mycia twarzy oczyszczająco-seboregulujący
Kosmetyk średnio się pieni, dlatego czasem miałam problem z domyciem buzi. Niestety ma tendencję do przesuszania i często towarzyszyło mi uczucie ściągniętej skóry. Recenzja wkrótce na blogu.
Nie wiem czy kupię ponownie. 
 
Dermena hair care lotion hamujący wypadanie i stymulujący odrastanie włosów

4. Listerine cool mint płyn do płukania jamy ustnej
Mocno alkoholowa płukanka o nieprzyjemnym zapachu. Przy użyciu często towarzyszyło mi pieczenie. Po przepłukaniu ust czułam dyskomfort związany z uczuciem suchości wewnątrz jamy ustnej.
Nie kupię ponownie.

5. Dermena hair care lotion hamujący wypadanie i stymulujący odrastanie włosów
Spray był wygodny w stosowaniu, niestety na efekty musiałam długo czekać i były słabo widoczne.
Recenzja
Nie kupię ponownie.

6. Henna Wax Natur Classic maska regenerująca do włosów ciemnych Pilomax
Kosmetyk o ślicznym zapachu i dobrym działaniu. Już po kilku użyciach zauważyłam, że kondycja moich włosów uległa poprawie. Recenzja.
Kupię ponownie. 
 
kosmetyki kolorowe koszyk blog

7. La Roche Posay Hydreane Legere lekki krem nawilżający
Świetnie sprawdził się u mnie w roli lekkiego kremu pod makijaż na dzień. Nie obciążał mojej tłustej skóry, ale zapewniał dostateczny poziom nawilżenia. Pisałam o nim tutaj.
Kupię ponownie.

8. Maybelline Lash Sensational tusz do rzęs
Jedna z moich ulubionych maskar. Mogliście przeczytać o niej w tym wpisie.
Kupię ponownie.

9. Nuxe creme fraiche de beaute nawilżający krem do twarzy 15 ml
Cieszę się, że miałam okazję poznać ten krem, ponieważ działał rewelacyjnie na moją skórę. Fajnie nawilżał, wygładzał i łagodził zaczerwienienia. Z chęcią zainwestuję w pełnowymiarowe opakowanie.
Kupię ponownie.

10. Hean Never be better coverage podkład
Dobry podkład kryjący, który dorównał lubianemu przeze mnie Catrice HD Liquid Coverage. W przypadku Hean formuła jest trochę lżejsza i bardziej aksamitna. Moim zdaniem podkład warty wypróbowania.
Kupię ponownie. 
 
 
11. Toni Gard woda perfumowana my HONEY - miniatura 15 ml
Produkt znaleziony w adwentowym kalendarzu Douglas 2017. Zapach bardzo ładny, kwiatowy, słodki, ale nieprzytłaczający. Niestety bardzo nietrwały, mam wrażenie, że już po 3 h całkowicie się ulatniał.
Nie kupię ponownie.

12. EOS strawberry sorbet ochronna pomadka do ust
Po wielu pozytywnych recenzjach na temat balsamów do ust EOS miałam wysokie wymagania, którym truskawkowa pomadka nie sprostała. Czułam się zawiedziona głównie ze względu na bardzo słabe i krótkotrwałe działanie nawilżające.
Recenzja.
Nie kupię ponownie. 
 
Ciekawa jestem czy znacie jakiś z tych produktów.
Koniecznie dajcie znać w komentarzach :)
 
 
 

piątek, 19 kwietnia 2019

Przygotowania do lata - kombinezon czy letnia sukienka?

Na dworze piękna pogoda, aż chce się wierzyć, że lada moment lato zawita na dobre. Choć sama pracuję w majówkę, to wiem, że wiele z Was ma plany związane z wypoczynkiem na świeżym powietrzu, dlatego trzymam kciuki za dobrą aurę. Chyba najwyższa pora pomyśleć o przygotowaniach do lata, które u mnie zazwyczaj wiążą się z porządkami w szafie i częściową wymianą garderoby. Grube ubrania przekładam na dno, robiąc miejsce dla lekkich, bardziej przewiewnych rzeczy. Latem królują u mnie sukienki, ale od jakiegoś czasu spoglądam z zaciekawieniem na kombinezony, które kolejny już sezon nie wychodzą z mody. 

<!>

Letnie kombinezony zaskakują bogactwem wzorów, barw i fasonów. Oprócz nieśmiertelnych pasków znajdziemy motywy kwiatowe i kolorowe printy. Dostępne są zarówno kroje z odkrytymi ramionami w stylu tzw. hiszpanki, na krótki rękaw, na grubych i cienkich ramiączkach. Jednym słowem jest w czym wybierać.
 
Znalazłam sporo modeli, które mi się podobają, ale nie do końca jestem przekonana czy pasowałyby do mojej sylwetki. Poza tym taka kreacja wydaje się dosyć niewygodna, w przypadku, chociażby wizyty w toalecie. Na ten moment moja letnia garderoba jest już prawie kompletna. W zasadzie brakuje mi tylko kilku bluzek, ale nie wykluczam także zakupu sukienki. Na zdjęciach znajdziecie kilka inspiracji, które wpadły mi w oko.


<!>

Zazwyczaj wybieram rozkloszowane sukienki, sięgające do kolan. W takich czuję się najlepiej i są na tyle uniwersalne, że nadają się na każdą okazję. Myślę, jednak, że lato jest porą, kiedy można trochę poeksperymentować, dlatego tym razem rozglądam się za sportową sukienką, którą bez problemu można łączyć z trampkami czy sneakersami.


Lubicie letnie kombinezony czy raczej stawiacie na sukienki?