środa, 13 listopada 2019

Ostatnie denko na blogu (?)

 
Projekt denko prowadziłam na blogu od kilku lat. Czasem bardziej konsekwentnie, czasem mniej. Pewnie zauważyliście, że ostatnio są to mniej regularne wpisy i powiem szczerze, że zastanawiam się nad całkowitym zamknięciem tej serii. Gromadzenie pustych opakowań jest dosyć uciążliwe, a w głowie mam mnóstwo pomysłów na wpisy. Niestety z czasem na ich realizację jest już gorzej ;) 
 

Przechodząc do tematu głównego, w zeszłym miesiącu, a w zasadzie dwóch zużyłam: 
 
 
owocowe żele pod prysznic
 
 
Płynny podkład GOSH Foundation DROPs
Recenzja.
Taki przeciętniak-słabiak. Daje bardzo naturalny efekt, ale szybko się wyświeca i znika z buzi.
Nie kupię ponownie.


Balea cytrynowy żel pod prysznic Buttermilk&Lemon
Fajny żel w przystępnej cenie. Zapach dosyć szybko mi się znudził, ale był całkiem przyjemny.
Kupię ponownie.


Ochronna pomadka do ust Yves Rocher Noix de Coco
Recenzja.
Pokładałam w niej spore nadzieje, a okazała się przeciętniakiem, żeby nie powiedzieć słabiakiem.
Nie kupię ponownie.


Palmolive żel pod prysznic Enjoy Little Moments
Z tym żelem zdecydowanie doceniałam małe przyjemności. Piękny zapach i kremowa konsystencja sprawiły, że mam ochotę do niego wracać.
Kupię ponownie.


Fa żel pod prysznic Tropical Mango-Colada
Spodziewałam się mocniejszego zapachu, tutaj niestety eksplozji owocowych nut nie poczułam. Niby ok, a jednak trochę czuję zawód.
Nie wiem czy kupię ponownie.


Alverde naturalne mydło w kostce Bio-Verveine
Miałam ochotę na naturalne mydło w kostce. Padło na Alverde i niestety jest kolejny zawód. Niby myje fajnie, ale niestety robi się z niego mokra, rozpadająca klucha.
Nie kupię ponownie.


Maseczka do twarzy z glinką Eveline Facemed+
Maseczki w słoiczkach to mój żywioł, a te z glinką zwłaszcza. Niestety ta mi nie podpasowała.
Recenzja.
Nie kupię ponownie.


Balea tonik z migdałów

YONELLE profesjonalna pianka oczyszczająca na bazie aminokwasów z soku jabłkowego
Pod względem działania pianka była ok. Niestety dozownik się zacinał. Cudów nie było, opakowanie niedopracowane, no i ta cena...
Nie kupię ponownie.


Relaksujący krem do rąk Oliwka & Petit grain Yves Rocher
Ładne opakowanie i fajna, mała pojemność, ale pod względem działania tak sobie.
Recenzja.
Nie kupię ponownie. 
 

Balea tonik do twarzy Balea z ekstraktem z migdałów
Ekonomiczna wersja toniku, którą spontaniczne wrzuciłam do koszyka. Skład nie powala, w dodatku tonik miał tendencje do przesuszania skóry.
Nie kupię ponownie.


Dermena hair care żel hamujący wypadanie włosów
Recenzja.
Przy odrobinie cierpliwości i systematyczności jego stosowanie przynosi pozytywne skutki. Może nie jest to efekt wow, ale różnica jest widoczna. Kosmetyk dla cierpliwych.
Nie wiem czy kupię ponownie.


Antyperspirant Dove Maximum Protection
Recenzja.
Bubel straszny, który męczyłam już bardzo długo. Ostatecznie wylądował w koszu.
Nie kupię ponownie.


Douglas home spa Breath of Amazonia Acai Berry&Maracuja żel pod prysznic
Zapach był ok, dobrze się pienił, ale mam wrażenie, że może przesuszać.
Recenzja.
Nie wiem czy kupię ponownie.



Ciekawa jestem Waszego zdania na temat denkowych wpisów.
Dajcie znać co myślicie o zamknięciu „projektu denko”?

sobota, 9 listopada 2019

Mat czy błysk, co wybierasz?



W makijażu wszystkie chwyty dozwolone. Znajdą się fani błysku, jak i zwolennicy matu. I chodzi mi zarówno o cienie, pomadkę czy podkład. Wiele zależy od rodzaju cery, urody, czy osobistych preferencji. W moim przypadku najlepiej sprawdza się błysk na oku i kościach policzkowych. Na ustach i twarzy lepiej czuję się w matach.

Dzisiaj chciałam przybliżyć Wam dwa produkty Bielenda o różnym wykończeniu. Pierwszym z nich jest fluid matujący MATT Bielenda Make up Academie. Przyznam, że to już moje kolejne opakowanie, ale jak dotąd nie udało mi się o nim napisać na blogu. 
 
naturalny podkład matujący bielenda matt

Kosmetyk znajduje się w niepozornej tubce o pojemności 30 ml, która kosztuje ok. 12 zł. Początkowo podchodziłam do niego sceptycznie ze względu na niską cenę, ale niesłusznie, bo za niewielkie pieniądze dostajemy całkiem fajny produkt. Podkład dobrze sprawdza się przy mojej tłustej cerze. Nakładany gąbeczką wtapia się w cerę i wygląda naturalnie. Przy aplikacji trzeba się z w miarę sprężać, bo ma zastygającą formułę. Wykończenie jest matowe, ale nie wygląda ciężko. Po przypudrowaniu trzyma się kilka godzin, po ok. 3-4 skóra zaczyna się świecić, co nie jest niczym zaskakującym przy mojej buzi skłonnej do przetłuszczania. 
 
bielenda pokład 1 holo primer kolor

Do minusów można zaliczyć małą ilość kolorów do wyboru. Nr 1 jest dla mnie ok, choć mógłby być trochę jaśniejszy. Przy grubszej warstwie widać, że odcina się od skóry. Widziałam, że niektórzy skarżą się na zapach i rzeczywiście jest on dosyć specyficzny, ale mi nie przeszkadza. Nie jest to kosmetyk idealny, ale uważam, że za tą kwotę dostajemy bardzo dobrą jakość. 

 holograficzna baza pod makijaż

Drugim bohaterem dzisiejszego wpisu jest rozświetlająca holograficzna baza pod makijaż Holo Primer Bielenda Make up Academie. Opakowanie to szklana buteleczka z pompką. 30 ml kosztuje ok. 30 zł. Baza ma lekką, szybko wchłaniającą się formułę. Nie pozostawia tłustej, lepkiej warstwy. Moim zdaniem mogłaby lepiej nawilżać, ale to nie jest jej główne zadanie. Holo primer mieni się milinem malutkich drobinek, które przebijają przez podkład. Na zdjęciach może wydawać się biała, ale nie bieli skóry. Można ją nkładać na całą twarz, punktowo np. na kości policzkowe lub na dekolt. Efekt błysku gwarantowany.

Używałyście kiedyś bazy rozświetlającej?
Jesteście fankami matu czy błysku?

poniedziałek, 4 listopada 2019

Każdy detal ma znaczenie, czyli personalizowane naklejki na ślub i wesele

 
Ślub to niezwykle ważne wydarzenie w życiu młodej pary. Nic więc dziwnego, że każdy chce, aby wszystko w tym dniu było dopięte na ostatni guzik i zagrało dokładnie tak jak to było w planie. Samo przygotowanie do ceremonii i wesela to sporo pracy, godziny planowania i nie ukrywajmy, trochę stresu. Oczywiście można powierzyć zadanie tzw. wedding planerce, ale większość osób decyduje się na zorganizowanie wszystkiego na własną rękę ze względu na koszt, czy chęć 100%-towej kontroli nad sytuacją. 
 
wesele pastelowe kolory dekoracje
 
Ważną częścią przygotowań jest wybranie dekoracji oraz innych detali, które zadbają o atmosferę tego szczególnego dnia. Wiele osób decyduje się na personalizowane zaproszenia, winetki, zawieszki na wódkę oraz inne drobiazgi, takie jak prezenty z podziękowaniami dla gości. W przypadku samodzielnego przygotowania papaterii oraz ozdób na stół fajną opcją są etykiety samoprzylepne, wykonane wg własnego projektu. Kolorowe naklejki można wykorzystać na wiele sposobów. Poniżej znajdziecie kilka inspiracji pochodzących z Instagrama. 
 
#wodkaweselna
 
Etykiety na wódkę weselną lub naklejki do przygotowania papierowych zawieszek

Wódkę weselną zazwyczaj wyróżnia karnecik opatrzony imionami młodej pary lub zabawnym tekstem. Zwolenników etykiet jest wielu, ale wiem, że niektórzy nie przepadają za dyndającym kartonikiem. Jeśli należycie do tych drugich rozwiązaniem może być naklejka umieszczona bezpośrednio na butelce. 
 
kremowa papateria na ślub ecrue
 
Naklejki na pudełko z ciastem, makaronikami czy innymi słodkościami

Rodowici Ślązacy na pewno doskonale znają tradycję dzielenia się ‘kołoczem’, czyli ozdobnie zapakowanym ciastem, do którego dołączony jest bilecik. Mam wrażenie, że obecnie coraz mniej osób kultywuje tą tradycję, chociaż wciąż są pary, które rozdają gościom ciasto weselne. Spotkałam się też z wręczaniem makaroników oraz innych słodkości w formie prezentu, więc i tutaj przyda się etykieta
 
 
#miodek #probowka


Naklejki na prezenty dla gości weselnych

Tutaj ogranicza nas w zasadzie tylko wyobraźnia. Widziałam sporo różnych pomysłów na ciekawy upominek. Najbardziej w pamięci utkwiły mi słoiczki miodu, fiolki z próbówką, magnesy czy klucze-otwieracze do butelek. Oczywiście wszystko z dyskretnym bilecikiem. 
 

Jakie jest Wasze podejście do tego typu detali?
Lubicie takie drobiazgi czy Waszym zdaniem to niepotrzebny wydatek? 
 
 

poniedziałek, 28 października 2019

Podkład kryjący Semilac - krycie bez efektu maski

 
Markę Semilac zna chyba każdy. Większość osób kojarzy ją dzięki lakierom hybrydowym oraz innym produktom do stylizacji paznokci. Nie każdy jednak wie, że Semilac ma w swojej ofercie, także kolorówkę. Jakiś czas temu, przyszła do mnie paczka, którą dostałam za pośrednictwem portalu Streetcom. W środku znalazłam tusz do rzęs, cień, pomadkę oraz podkład kryjący Semilac. Szczególnie do gustu przypadł mi ostatni z produktów, dlatego zdecydowałam się poświęcić mu dzisiejszy wpis. 
 
materiały promocyjne streetcom
 
Kosmetyk znajduje się w szklanej butelce z pompką. Opakowanie zawiera 30 ml i kosztuje ok. 50 zł. W gamie kolorystycznej znajdziemy 5 odcieni. Jestem właścicielką numerków: 20 warm beige oraz 30 medium beige. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć, że są to dwa kolejne numery, ale odcienie mocno się od siebie różnią. Warm beige jest jasnym kolorem, który dobrze komponuje się z odcieniem mojej skóry, natomiast medium beige okazał się dla mnie za ciemny.
 
20 warm beige 30 medium beige semilac porównanie
 
Konsystencja podkładu nie jest wodnista, ale bez problemu przechodzi przez pompkę. Do pokrycia twarzy potrzebuję około 1,5 pompki, gdy nakładam go gąbką-jajkiem. Przy takiej ilości mogę uzyskać relatywnie dobre krycie, ale i naturalny efekt. Podkład szybko zastyga i mocno wsiąka w jajko, ale to właśnie aplikowany beauty blenderem wygląda najlepiej. Podkład dobrze kryje przy nakładaniu kolejnych cienkich warstw, ale ważna jest tutaj odpowiednia technika. Wykończenie jest matowo-satynowe, bez efektu maski. Po przypudrowaniu trzyma się na buzi przez cały dzień, a błyszczenie przy mojej tłustej skórze pojawia się dopiero po kilku godzinach.
 
Myślę, że kryjący podkład Semilac zagości u mnie na dłużej, zwłaszcza jeśli uda mi się go dorwać w promocji. 
 
Znacie kolorówkę Semilac?
 

czwartek, 24 października 2019

Pielęgnacja problematycznej skóry głowy z szamponami Solverx


Chyba każda kobieta marzy o bujnej czuprynie, pięknych, lśniących włosach i zdrowej skórze głowy. Niestety nie dla wszystkich los jest łaskawy i niektórzy zmagają się z problemami wrażliwego skalpu, wypadaniem włosów czy łojotokowym zapaleniem skóry głowy. Przy takich dolegliwościach odpowiednia pielęgnacja jest niezwykle ważna. Jeden źle dobrany kosmetyk, zbyt mocny szampon czy drażniący składnik w którymś ze stosowanych produktów i objawy potrafią się nasilać. 

Solverx Senstitive Skin dla kobiet
 
Jeśli należysz do jednej z tych osób to z pewnością zainteresuje Cię seria szamponów Solverx, która wychodzi naprzeciw potrzebom wymagającej, wrażliwej skóry głowy. Na zdjęciach widzicie trzy produkty: Solverx Atopic Skin, do skóry atopowej dla dzieci 3+, szampon Senstive Skin dla mężczyzn oraz Solverx Senstitive Skin dla kobiet. Szampony są do siebie dosyć podobne pod względem właściwości i działania. W dzisiejszym wpisie skupię się na wersji Sensitive Skin For Women, czyli szamponie do pielęgnacji włosów słabych, wypadających oraz tłustych, ponieważ to po niego sięgałam najczęściej. 


szampon do pielęgnacji włosów słabych, wypadających oraz tłustych
 
Producent podkreśla wyjątkowość produktu ze względu na wykorzystanie ekstraktów z rumianku, arniki, rozmarynu, szałwii, sosny, rukwii wodnej, łopianu, skórki cytryny, nagietka, nasturcji, bluszczu i jasnoty białej. Składniki mają za zadanie wzmocnienie włosów oraz zahamowanie ich wypadania. Natomiast olej lniany i z wiesiołka wpływa korzystanie na ich regenerację. Bogata formuła ma za zadanie nawilżać skórę i redukować podrażnienia. 


skład szampon solverx
 
 

Konsystencja szamponu jest gęsta i kremowa. Kosmetyk początkowo słabo się pieni, ale przy kontakcie z wodą jest trochę lepiej i można spokojnie umyć włosy. Delikatnie oczyszcza, nie powodując podrażnień, uczucia ściągniętej skóry głowy czy podrażnień. Włosy po umyciu są miękkie i błyszczące.
 
Szampon nie powoduje mocnego plątania kosmyków i można je rozczesać nawet bez użycia odżywki. Włosy są sprężyste, nawilżone, ale mam wrażenie, że przetłuszczają się trochę szybciej niż po użyciu tradycyjnego szamponu. Miejcie jednak na uwadze, że moje włosy z natury szybko tracą świeżość. Myślę, że przy skórze suchej i normalnej nie powinno być tego problemu. Produkt okazał się fajnym uzupełnieniem mojej pielęgnacji. Delikatne działanie pozwala odciążyć skórę od mocnych oczyszczaczy i pozytywnie wpływa na jej kondycję.

 
Zmagacie się z problemami wrażliwej skóry głowy?
Znacie kosmetyki Solverx? 

niedziela, 20 października 2019

Bitwa gąbeczek Douglas vs. Ebelin

 
Pośród różnych metod nakładania podkładu, chyba najbardziej lubię tą z wykorzystaniem gąbeczki w kształcie jajka. To zaskakujące, że tak proste rozwiązanie może tak dużo zmienić w trwałości i wyglądzie podkładu. W mojej kosmetyczce przewinęło się już sporo jajek. Jedne z nich były lepsze, inne gorsze. Oryginalny Beauty Blender trochę zniechęca ceną, więc ciągle czeka na testy. Dzisiaj chciałam przybliżyć Wam dwa odpowiedniki, z różnych półek cenowych. 
 
jajko do makijażu douglas
 
Jednym z nich jest różowa gąbeczka Douglas, którą znalazłam w kalendarzu adwentowym.
 
Produkt wyróżnia się ciekawym kształtem. Wydłużoną końcówkę można użyć do miejscowego nakładania korektora na wypryski i w trudno dostępnych miejscach. Gąbka jest dosyć twarda, słabo chłonie wodę czy podkład. Przy myciu nieznacznie zwiększa swoją objętość. Praca z tym jajkiem nie jest łatwa. Gąbka jest twarda i przy mocniejszym przyciśnięciu obija się od twarzy jak piłka. Mam wrażenie, że zamiast wciskać podkład w skórę, głównie go rozmazuje. Czuję się nią rozczarowana, tym bardziej, że do najtańszych nie należy (ok. 30 zł).
 
tani odpowiednik beauty blender
 
Jajko do makijażu Ebelin można znaleźć w drogerii DM w cenie 2,45 euro, czyli ok. 10 zł. Ebelin ma klasyczny, kształt typowy dla BB. Jest bardziej miękkie niż to z Douglas, łatwiej je ścisnąć i mocniej chłonie wodę. Przy myciu pęcznieje i widocznie zwiększa swój rozmiar. Po kilku praniach stało się bardziej elastyczne i miękkie. Niestety dla mnie ciągle jest za twarde. Struktura jest gładka, mało porowata, ale o dziwo gąbeczka radzi sobie lepiej z aplikacją podkładu niż bardziej porowaty Douglas.
 
odpowiedniki beauty blender
 
Podsumowując, obu gąbkom daleko jest do ideału. Jeśli miałabym, jednak wybierać postawiłabym na Ebelin, który nie dość, że wypada lepiej pod względem działania, to jeszcze jest trzy razy tańszy. 
 

Lubicie nakładać podkład przy pomocy gąbeczki?
Jakie są Wasze ulubione jajka?


środa, 16 października 2019

Zestaw do brwi Lily Lolo - paletka i pędzelek

 
Brwi stanowią niezwykle ważny element twarzy. Wystarczy wpisać sobie w google hasło „człowiek bez brwi”, aby przekonać się, że to prawda. Twarz bez brwi jest bez wyrazu, wygląda płasko, ewidentnie czegoś tam brakuje. Chociażby z tych względów warto zadbać o ich pielęgnację, a przy wykonywaniu makijażu pamiętać o ich podkreśleniu. 
 
costasy zestaw do brwi
 
Nie jestem fanką mocnych, przerysowanych brwi, ale nawet lekka kosmetyka łuku potrafi wiele zdziałać. Na co dzień maluję się delikatnie i z tego względu nie przesadzam z podkreślaniem brwi. Od jakiegoś czasu używam zestawu Lily Lolo, w kolorze Light. Wydaje mi się, że paletka docelowo została stworzona dla blondynek, ale wg mnie stanowi też fajną bazę do codziennego makijażu, również dla ciemniejszych karnacji. Matowy cień pozwala na wypełnienie luk między włoskami, a wosk utrwala je na miejscu. Malunek pozostaje w stanie nienaruszonym praktycznie przez cały dzień. 
 
lily lolo spiralka do brwi
 
Do aplikacji kosmetyków używam dwustronnego pędzelka Angled Brow - Spoolie Brush. W moim zestawie jak dotąd brakowało spiralki, która wydawała mi się zbędnym gadżetem, ale odkąd ją mam, używam jej prawie codziennie. Druga końcówka wykonana jest z syntetycznego, bardzo sztywnego włosia. Włoski są twarde i lubią drapać, ale muszę przyznać, że dobrze sprawdzają się przy modelowaniu łuku brwiowego. 
 
lily lolo zestaw do modelowani brwi
 
Cieszę się, że miałam okazję poznać ten duet. Mam wrażenie, że paletka, dzięki niewielkiemu rozmiarowi będzie moją nieodłączną towarzyszką na wszystkich wyjazdach.
 
 
Stawiacie na mocno podkreślone brwi, czy te zupełnie naturalne?
Miałyście okazje poznać kosmetyki i akcesoria Lily Lolo?
 
 

niedziela, 13 października 2019

Detoks sokowy – czy wytrzymałam cały dzień na sokach?


Pomysł przeprowadzenia tzw. detoksu organizmu pojawił się w mojej głowie już dawno temu. Temat budzi wiele kontrowersji i przyznam, że również miałam obawy. Mimo wszystko ciekawość wygrała i zdecydowałam się na jednodniową dietę sokową.
 
Zestaw składa się z 6 soków o pojemności 500 ml, które dostarczane są przez kuriera w styropianie z wkładem chłodzącym. Soki są świeże, tłoczone na zimno i nie zawierają konserwantów, dlatego należy przechowywać je w lodówce. 
 
detoks sokowy
 
Na czym polega detoks sokowy?

Przez cały dzień spożywa się tylko i wyłącznie soki. Do przesyłki dostarczany jest plan diety, wg którego każdy z soków należy wypijać o określonej godzinie. Detoks ma na celu wyeliminowanie toksyn z organizmu, oczyszczenie jelit i poprawę samopoczucia. 
 
 
Jak to wygląda w praktyce?

Warto przygotować się do diety sokowej i już dzień wcześniej ograniczyć ilość przyjmowanych posiłków. Najlepiej zastąpić tłuste potrawy, lekkimi daniami oraz zrezygnować ze słodyczy i słonych przekąsek.

Swój detoks rozpoczęłam od Szczupłej Talii, która pozytywnie zaskoczyła mnie smakiem. Szybko napełniała mój żołądek, ale tak jak się spodziewałam, równie szybko zrobiłam się głodna. Ciężko było dotrwać do pory drugiej butelki, dlatego wypiłam ją przez zaplanowanym czasem. Przez pierwszą połowę dnia dosyć mocno odczuwałam głód i bałam się, że nie wytrzymam do wieczora, ale później było coraz lepiej. 
 
soki tłoczone na zimno bez cukru dieta
 
Muszę przyznać, że soki są naprawdę pyszne i praktycznie każdy z nich mi smakował. Nie będę pisać, że są sycące i można się nimi najeść, bo dla mnie płynna forma nigdy nie będzie równa "normalnemu" posiłkowi. Zestaw sześciu soków ma ok. 1400 kcal, więc detoks nie jest typową głodówką. Mieszanka owoców, warzyw, ziół i dodatków (np. nasion chia) dostarcza cennych minerałów i witamin. 
 
zdrowe soki owocowe tylko owoce
 
Warto zaplanować sobie dietę w luźniejszy dzień, bo przy takiej ilości spożywanych płynów toaleta stanie się często odwiedzanym miejsce. Nie miałam problemu z biegunką czy innymi nieprzyjemnymi dolegliwościami. W pierwszej połowie dnia czułam się zmęczona, ale następnego dnia, po detoksie byłam pełna energii i czułam się przyjemnie lekko. Na diecie sokowej moja waga spadła 0,5 kg w ciągu jednego dnia.
 
Jeśli macie ochotę na taki eksperyment to polecam. Myślę, że warto kupić soki, chociażby ze względu na ich skład i smak.
 
Co myślicie o takim jednodniowym detoksie na sokach?
Próbowaliście kiedyś? 
 
 

środa, 9 października 2019

New Anna – maska do włosów, którą polubiłam z czasem

 
Maska do włosów New Anna Cosmetics wpadła mi w oko ze względu na oryginalne opakowanie. Lubię otaczać się ładnymi rzeczami, a słoiczek z nadrukiem pin up girl idealnie trafił w mój gust. Kosmetyk ma przyjemny, słodki zapach, więc od razu zyskał kolejnego plusa, ale nie we wszystkich aspektach przekonał mnie do siebie na samym początku. 
 
kosmetyki z ładnym opakowaniem
 
Producent zwraca uwagę na działanie odżywcze maski, dzięki zawartości składników aktywnych: nafty kosmetycznej, oleju arganowego i rycynowego oraz ekstraktów z drożdży, jajka, aloesu i cytryny. Formuła produktu jest lekka, aksamitna i wydawała mi się mało treściwa. Konsystencja jest rzadka, ale na szczęście nie spływa z mokrej czupryny. Pod względem wydajności nie mogłam powiedzieć na nią złego słowa, ale na efekty stosowania musiałam trochę poczekać. 
 
maska do włosów
 
Maska wygładza i delikatnie nawilża włosy. Uławia ich rozczesanie, a przyjemne nuty zapachowe są wyczuwalne na włosach, nawet po ich wysuszeniu. Maseczka jest łatwa w spłukaniu i nie obciąża fryzury. Pomogła zachować moje kosmyki w dobrej kondycji, ale pierwsze pozytywne skutki jej działania zauważyłam dopiero po kilku tygodniach. 
 
new anna cosmetics maseczka do włosów
 

Moim zdaniem to fajny produkt dla osób, które nie oczekują spektakularnych efektów od pierwszego zastosowania. Produkt dostępny jest w Hebe w cenie 15 zł / 300 ml
 

Znacie tą maskę? 
Kierujecie się wyglądem opakowania przy zakupie kosmetyków?

sobota, 5 października 2019

10 zaskakujących faktów o wodzie, których nie znasz


Bez wody nie byłoby życia, chyba każdy zdaje sobie z tego sprawę, ale są ciekawostki, o których prawdopodobnie nie wiecie. Dzisiaj przygotowałam dla Was kilka z nich:
 
 
1. 97% wody na Ziemi jest słona, 2,1% jest zamknięta w lodowcach, a woda pitna to mniej niż 1%.

2. Przeciętne ciało ludzkie składa się w 60-70% z wody.

3. Kobiety w krajach rozwijających się pokonują średnio 6 km dziennie, aby zebrać wodę.

4. W tych krajach kobiety spędzają ok jedną czwartą dnia na zbieraniu wody. 
 
 
filtr do wody kranowej

5. W Nairobi ubodzy mieszkańcy miast płacą za wodę 10 razy więcej niż w Nowym Jorku.

6. 70% ludzkiego mózgu to woda.

7. Kapanie z kranu może zmarnować nawet 128 litrów wody dziennie.

8. Do 2025 roku połowa ludności świata będzie miała trudności z uzyskaniem wystarczającej ilości czystej wody.

9. Człowiek może żyć około miesiąca bez jedzenia, ale tylko około tygodnia bez wody.

10. Ponad jedna czwarta całej wody butelkowanej pochodzi z miejskiego wodociągu – tego samego miejsca, z którego pochodzi woda z kranu. 
 
 
dzbanek filtrujacy duża pojemność
 
 
Zatrzymując się na chwilę przy punkcie nr 10, chciałam wspomnieć o alternatywie dla butelkowanej wody mineralnej. Od dłuższego czasu nie kupuję mineralki w plastiku. Piję filtrowaną wodę z kranu, którą przepuszczam przez dzbanek z filtrem węglowym Wessper AquaMax. Mój model ma pojemnoś 3,5 l i posiada elektroniczny wskaźnik zużycia filtra.

 
dzbanek filtrujący 3,5 l

 
Jakie korzyści niesie ze sobą to rozwiązanie?

Wkłady filtrujące usuwają z wody kranowej chlor, metale ciężkie, pestycydy, herbicydy oraz jony wapnia. Woda jest smaczna, nie ma metalicznego posmaku, dzięki czemu nadaje się bezpośrednio do picia. Przefiltrowanej wody używam także do przygotowania herbaty oraz kawy, co wyeliminowało problem osadzającego się kamienia w czajniku oraz ekspresie. Ograniczyłam ilość produkowanego plastiku, a w moim portfelu zostaje więcej pieniędzy, które mogę przeznaczyć na przyjemności. 
 
Dzbanki i wkłady filtrujące możecie kupić na stronie www.agdmaster.com z -20% rabetem, przy wpisaniu kodu kosmetycznepasje.



Znaliście przytoczone ciekawostki o wodzie?
Używacie dzbanków do filtrowania wody? 
 


Ciekawostki o wodzie pochodzą ze strony fajnepodroze.pl

czwartek, 3 października 2019

Gdy nie możesz wybrać między peelingiem mechanicznym a enzymatycznym

 
Suche skórki, martwy naskórek, to nie tylko problem estetyczny. Te mankamenty powodują skrócenie trwałości makijażu, ale także wzmagają powstawanie zaskórników i niedoskonałości. Przyznam, że choć lubię peeling to zdarzają mi się okresy, gdy totalnie go zaniedbuję. 
 
Zmęczenie pracą, zabiegany tryb życia i próba pogodzenia etatu z prowadzeniem bloga, czasem sprawiają, że wieczorem marzę tylko o tym by jak najszybciej położyć się spać. Mimo wszystko, staram się pamiętać o peelingu przynajmniej 2 razy w tygodniu, choć przy mojej tłustej skórze mogłabym go stosować 3, a nawet 4 razy. 
 
peeling enzymatyczny z kuleczkami
 
Dzisiaj chciałam napisać kilka słów o kosmetyku, który towarzyszył mi przez ostatnie miesiące. Mowa o mineralnym peelingiem Gommage 2w1 Biotanique, który łączy dwa działania peelingujące: enzymatyczne- dogłębne oraz ścierne-działające powierzchniowo. Kosmetyk zawiera enzym z papai, mikroperełki krzemowe, wyciąg z peonii oraz kaolin. 
 
Peeling znajdziemy w tubce o pojemności 75 ml, która kosztuje ok. 13 zł. Opakowanie jest przyjemne dla oka i praktyczne przy częstym stosowaniu. Kosmetyk ma kremową formułę, z wyczuwalnymi, ostrymi drobinkami. Kuleczek peelingujących nie jest tutaj zbyt wiele, więc nie zaliczyłabym go do mocnych zdzieraków. 
 
peeling biotanique sklad

Można go stosować jako tradycyjny peeling lub maseczkę, którą spłukujemy po 15 min. W roli peelingu spisał się u mnie ok, choć liczyłam na trochę lepszy efekt złuszczający. Mam grubą skórę, tłustą z natury, które potrzebuje silnego oczyszczenia. Jako fanka mocnych, mechanicznych peelingów poczułam lekki niedosyt. Nie znaczy to jednak, że jest to zły produkt. Myślę, że jest w porządku, zwłaszcza w tej cenie. Może to być fajna opcja dla osób, które nie mogą się zdecydować czy lepszy będzie dla nich peeling mechaniczny czy enzymatyczny. Moje serce należy jednak do tych pierwszych i to po nie sięgam najchętniej. Niewykluczone, że powtórzę przygodę z Botanique, ale nie będzie on na szczycie moich peelingowych zachcianek.
 

Jakie peelingi wolicie, enzymatyczne czy mechaniczne? 
Co sądzicie o peelingu 2w1?