czwartek, 21 marca 2019

Europa da się lubić – podsumowanie moich wycieczek i plany na przyszłość

 
Mówią, że podróże kształcą. Zgadzam się z tym stwierdzeniem, ale powiem Wam, że także uzależniają. Gdy człowiek złapie bakcyla to ciężko mu przez dłuższy czas wysiedzieć w miejscu. W dobie XXI wieku, dzięki tanim biletom lotniczym można podróżować bez zbędnego nadwyrężania budżetu. Krótkie, weekendowe wypady to zdecydowanie mój żywioł. W ten sposób zobaczyłam sporo fajnych miejsc, których podsumowanie znajdziecie poniżej.
 
Barcelona (Hiszpania) - miasto idealne na letni wypoczynek. Choć w sezonie mocno zatłoczone to wierzcie mi, potrafi oczarować (klik). Dla leniuszków znajdzie się i plaża do wylegiwania ;)

Paryż (Francja) – w Paryżu byłam dwa razy, po raz pierwszy w roku 2011, a niedługo znów się tam pojawię. Co prawda przelotnie, ale zawsze. Ciekawa jestem jakie emocje będą towarzyszyć temu wyjazdowi i czy po dwóch wizytach, Paryż ciągle może mnie zaskoczyć. 
 
Londyn (Wielka Brytania)- W Londynie spędziłam kilka intensywny dni, pełnych pieszych wycieczek i zwiedzania. Ciężko w to uwierzyć, ale miało to miejsce 7 lat temu. Powiem szczerze, że chętnie bym tam wróciła, niestety mój kompan do podróży nie cierpi londyńskiego zgiełku.
 
 
Budapeszt (Węgry) - Piękne miasto, które zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie. Choć w Budapeszcie byłam zimą i chłód potrafił dokuczyć, to mimo to bardzo mile wspominam tą wycieczkę. Mogliście przeczytać o niej tutaj

Praga (Czechy) – Pragę zwiedziłam w podobnym okresie co Budapeszt, czyli zimną. W moim odczuciu oba miasta są do siebie dosyć podobne, choć to nie umniejsza ich urokowi. Niestety z Pragi wróciłam uboższa o portfel i bez dokumentów, więc nie do końca mogłam cieszyć się z wyjazdu. O mojej (nie)przygodzie mogliście przeczytać  tutaj.

Skopje (Macedonia) – Całkiem świeża „zdobycz” na mapie Europy. Miejsce niedocenianie wśród turystów, dzięki czemu nie doświadczymy tutaj tłoku, a i ceny są bardzo przystępne. Myślę, że Skopje doczeka się osobnego wpisu na blogu. 
 
 
Mediolan (Włochy) – O tym co warto zobaczyć w Mediolanie pisałam tutaj. W stolicy mody spędziłam sporo czasu i udało mi się, poznać także przepiękne okolice wokół jeziora Como. Jeśli myślicie o wycieczce do Mediolanu to warto połączyć ją z wypadem nad Como.

Holandia – Holandię objeździłam wzdłuż i wszerz, co nie jest wielkim wyczynem, ponieważ to małe państwo można przejechać z północy na południe w 3 godziny pociągiem. Miastami, które najbardziej mi się spodobały były Amsterdam (klik) oraz Maastricht.

Belgia – W przypadku Belgii było podobnie tzn. zwiedziłam co się dało ;). Z większych i bardziej znanych miast widziałam Brukselę, Brugię, Gandawę, Luven, Liege, Hasselt. Bruksela okazała się wielkim rozczarowaniem, natomiast Gandawa i Brugia to perełki, które cieszą oko. Zdjęcia z Gandawy mogliście zobaczyć w tym wpisie.

NiemcyKolonia, Dusseldorf i Akwizgran to miasta, które udało mi się zwiedzić. Niestety do Berlina nie było mi po drodze i ten punkt ciągle wisi na mojej liście marzeń.

where to go


Jakie kierunki marzą mi się w najbliższym czasie? 
 
Portugalia – Pod uwagę biorę Porto i Lizbonę, ale ciężko upolować tanie bilety. Mam nadzieję, że w tym lub przyszłym roku w końcu uda mi się zrealizować ten punkt.

Norwegia – Chciałabym zobaczyć fiordy, niestety taka wycieczka nie należy do najtańszych, więc ciągle czekam na sprzyjający czas i okazję cenową ;) 
 
 
Rzym - Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu? Chyba nie w moim przypadku. Już od dłuższego czasu mam w planach zwiedzenie Rzymu, ale zawsze coś stoi na przeszkodzie. We Włoszech w ciągu ostatniego roku byłam trzy razy, ale do Rzymu nigdy nie trafiłam.

Albania – Piękny kraj, który do mojej listy życzeń wpadł stosunkowo niedawno. Coraz więcej ludzi docenia uroki Albanii, co niestety wiąże się ze wzrostem cen. Trzeba się spieszyć, bo jak pewnie się domyślacie tłumy turystów to nie jest to o czym marzę. 
 
Mieliście okazję zobaczyć, któreś z tych miejsc? 
Gdzie chcielibyście pojechać?

poniedziałek, 18 marca 2019

Minipaletka cieni do powiek Eveline Quattro Eyeshadow 03


Na blogu dawno nie pojawiła się kolorówka. W dużej mierze wynika to z tego, że mój codzienny makijaż jest bardzo minimalistyczny. Z kolorem szaleję tylko na większe wyjścia, skąd też okazje do zabawy z makeupem są ograniczone. W dzisiejszym wpisie przeczytacie o palecie cieni do powiek Eveline Quattro Eyeshadow numer 03. Paletę mam już dobry rok, więc miałam sporo czasu, aby ją przetestować w różnych warunkach. 
 
blog kosmetyczny
 
Pudełeczko wykonane jest z plastiku średniej jakości. Na opakowaniu mamy rysunek oka ze wskazówkami jakich kolorów użyć, aby uzyskać efekt smokey eye. Moja paletka ucierpiała przewożona w kosmetyczce ze zmywaczem, który przeciekł, dlatego część nadruku zniknęła. Do opakowania dołączony jest aplikator-gąbeczka i szczerze, zastanawiam się czy ktoś go w ogóle używa? 
 
 
Numer 03 to zestaw zachowany w kolorach szarości. Wszystkie cienie są brokatowe, ze sporymi połyskującymi drobinkami. Nr 1 w zasadzie nie ma koloru, po roztarciu na powiece daje połysk. W kryzysowych sytuacjach może posłużyć jako rozświetlacz, choć nie daje równej tafli błysku (drobinki są dosyć duże i mocno widoczne). Nr 2 to jasna szarość, mniej błyszcząca, o słabej pigmentacji. W połączeniu z jedynką, cienie zlewają się tak, że nie sposób ich rozróżnić. Nr 3 daje trochę koloru, ale pigmentacja również nie powala, jest połyskujący, ale brokatu jest mniej i jest drobniejszy. Nr 4 to czerń, dosyć fajnie napigmentowana, z dużymi brokacikami. 
 
 
Cienie dosyć mocno się osypują. Na oku tylko dwa ciemniejsze kolory są widoczne, jasne zlewają się i zostawiają jedynie błyszczącą poświatę. Przy nakładaniu pędzlami cały kolor zostaje na włosiu. Bardzo ciężko przenieść cień na powiekę. Chyba najlepszy efekt uzyskałam używając palców. Miałam nadzieję, że ta mała paletka będzie moim wyjazdowym towarzyszem, ale niestety mocno mnie rozczarowała. Choć cena produktu jest przystępna (16 zł) to moim zdaniem nie warto w niego inwestować.
 
 
Znacie paletki Eveline Quatro? Jak się u Was spisały?

wtorek, 12 marca 2019

Dlaczego warto stosować peeling trychologiczny?


Peeling skóry głowy jest ważnym zabiegiem pielęgnacyjnym, który mimo swojego dobroczynnego działania, często jest pomijany. Sama przez długi czas nie mogłam się do niego przekonać, trochę z lenistwa, trochę z samej niechęci do jego stosowania. Peeling skóry głowy jest dla mnie kłopotliwy i średnio przyjemny. 
 
Może nie do końca chodzi mi o uczucie dyskomfortu podczas jego wykonywania, ale o problemy z późniejszym rozczesaniem włosów. Pasma po peelingu są często skołtunione i mocno splątane. Mimo tych wad widzę, także sporo plusów. Po złuszczeniu martwego naskórka, skalp jest dobrze oczyszczony i odświeżony, a włosy mniej się przetłuszczają. Peeling pomaga w usunięciu zalegającego łupieżu, czy łuski towarzyszącej łojotokowemu zapaleniu skóry głowy. 


Obecnie stosuję peeling trychologiczny Biovax Botanic, który zamknięty jest w poręcznej tubie 150 ml. Produkt kupujemy w papierowym pudełku z obszernym opisem dotyczącym jego składu i działania. Jego konsystencja jest żelowa, zawiera dużą ilość drobnych kuleczek złuszczających.



Wiele osób zachwala zapach, który jednak dla mojego nosa jest średnio wyczuwalny. Produkt dobrze spełnia swoje zadanie. Po użyciu moja głowa jest odświeżona i dobrze przygotowana na przyjęcie wcierek, czy innych produktów przeciw wypadaniu włosów, których intensywnie używam w ostatnim czasie.
 
peeling do włosów
 
Mam wrażenie, że wydajność produktu mogłaby być trochę lepsza. Tubka kosztuje ok. 20 zł, a starcza na kilka użyć. Fajnym dodatkiem byłby też aplikator umożliwiający precyzyjne dozowanie specyfiku na skalp. Mam nadzieję, że uda mi się pokonać wewnętrznego lenia i będę go stosować systematycznie, bo gołym okiem widać, że mi służy.
 
 
Używacie peelingów trychologicznych?

środa, 6 marca 2019

Lutowe denko - 3 buble i 2 perełki

Już dawno wyrzuciłam ostatnią kartkę z lutym z mojego kalendarza zdzieraka, a mimo to ubiegły miesiąc nadal nie doczekał się kosmetycznego podsumowania. Bez zbędnego przeciągania zapraszam na kolejną część Projektu Denko z przeglądem zużytych kosmetyków. Poniżej zobaczycie co pożegnam z radością, a do czego chętnie wrócę.




Balea Mizellen Reinigungswasser płyn micelarny
Przyjemny micel w rozsądnej cenie.
Recenzja. 
Kupię ponownie. 


Biotanique łagodny żel do mycia twarzy
Zapach niezbyt mi się podobał, żel lubił przesuszać i nie do końca radził sobie ze zmywaniem makijażu.
Nie wiem czy kupię ponownie. 


Stieprox leczniczy szampon do włosów z łojotokiem (na receptę)
Szampon, który notorycznie przepisują mi dermatolodzy. Ma ograniczać łojotokowe zapalenie skóry głowy, jednak jego działanie nie jest spektakularne. Po odstawieniu objawy się nasilają, więc chyba jednak coś tam robi...


Carmex balsam do ust w słoiczku
Świetnie radził sobie nawet z mocno wysuszonymi ustami. Lubiłam go stosować na noc, dobrze działał i starczył na długi czas. To moja perełka.
Kupię ponownie.


wibo bibułki matujące


Schwarzkopf Nature Moments szampon z olejem arganowym i macadamia
Po kilku użyciach tego szamponu miałam paskudny problem ze swędzącą skórą głowy i nasileniem objawów ŁZS.
Dla mnie to bubel.
Nie kupię ponownie.  


Palmolive żel pod prysznic Coconut Joy
Wiele osób zarzuca mu, że nie pachnie kokosem, mimo to bardzo go lubię i mogę go zaliczyć do moich perełek. Pisałam o nim tutaj.
Kupię ponownie.

 
Cosnature Korper-butter masło do ciała 
Kosmetyk o bardzo treściwej konsystencji. Więcej o nim możecie przeczytać w tym wpisie. 
Nie kupię ponownie.


Wibo bibułki matujące
Ekonomiczna wersja bibułek, które co prawda nie matują na długo, ale pozwalają okiełznać moją cerę. 
Kupię ponownie.


kosmetyki denko kosmetyczne


Avon Planet Spa India Intensity - krem do ciała Tajemnice Indii
Lubiłam ten balsam za lekką konsystencję i przyjemny zapach. O jego działaniu pisałam tutaj.
Kupię ponownie.


Rexona w kluce pure fresh
Dezodorant w kulce, które w ogóle nie działa. Nie widzę w nim żadnych zalet, dlatego zasłużył na miano bubla.
Nie kupię ponownie.


Delia oliwkowy krem do rąk 
Produkt o słabym działaniu i jeszcze gorszym składzie. Długo się wchłania, sprawia, że dłonie są szorstkie i nieprzyjemne w dotyku. Zasłużył na miano bubla. 
Nie kupię ponownie. 


Bielenda Carbo Detox peeling węglowy
Co do tego kosmetyku mam mieszane uczucia. Kiedyś parafina w składzie mi nie przeszkadzała, ale przy tym peelingu dała się we znaki. Tworzyła nieprzyjemną tłustą powłoczkę na skórze.
Nie kupię ponownie.


Avon Rare Amethyst woda perfumowana
Przyjemny, prosty zapach, który dosyć szybko mi się znudził. O kompozycji zapachowej i trwałości pisałam tutaj.
Nie kupię ponownie. 


Znacie którąś z moich perełek, a może trafiłyście na jednego z bubli?

  

niedziela, 3 marca 2019

Moje uzależnienia - 5 rzeczy bez których nie potrafię się obejść


Kawa

Lubię kawę ze względu na jej smak. Zazwyczaj piję cappuccino lub latte. Mała, mocna i czarna jak smoła nie jest dla mnie. W filiżance nie szukam pobudzenia, czy zastrzyku energii. Mam wrażenie, że kofeina na mnie nie działa. Co prawda pijam słabą kawę, ale w dużej ilości. Mogę uraczyć się czarnym napojem i od razu iść spać. Kawa kojarzy mi się pozytywnie, z chwilą dla siebie lub relaksem w kameralnym gronie. Jak, więc mogłabym jej nie lubić?
 

Słodycze

Dobrze komponują się z… kawą. Sami widzicie, jedno uzależnienie pociąga za sobą kolejne. Filiżanka kawy lepiej smakuje z kawałkiem ciasta czy innymi słodkościami. Cukier uzależnia powiecie, źle wpływa na zdrowie, tuczy... To prawda, ale mimo to ciężko mi sobie odmówić czegoś słodkiego.
 

Blog

Zaczęło się niewinnie. Kto by przypuszczał, że blog założony z nadmiaru wolnego czasu, przerodzi się w pasję, która trwa już prawie 7 lat. Lubię buszować w internecie, przeglądać inne blogi, ale także tworzyć dla Was nowe treści. Na blog zaglądam praktycznie codziennie (z nielicznymi wyjątkami).
 

Balsam do ust

Nie cierpię uczucia ściągniętych i przesuszonych warg. Balsamy do ust mam rozlokowane w różnych miejscach: w torebce, w pracy, na biurku, przy łóżku. W ciągu dnia aplikuję go kilkanaście razy. Tutaj możecie zobaczyć wpis z przeglądem pomadek do ust i ochronnych balsamów w słoiczkach.
 
róża japońska
 
Krem do rąk 
 
Nie ma nic bardziej irytującego niż suche, ściągnięte dłonie. Dlatego zawsze noszę przy sobie krem lub balsam. Dobrym rozwiązaniem są kosmetyki w małych pojemnościach, które świetnie sprawdzają się do torebki. Ostatnio towarzyszy mi odżywczo-ochronny krem do rąk i paznokci AA Natural Spa o zapachu japońskiej róży. Może nie gwarantuje długotrwałego efektu, ale za to szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy i ma przyjemny zapach.
 
Bez jakich rzeczy nie wyobrażacie sobie codziennego funkcjonowania?

środa, 27 lutego 2019

Perfumy The Body Shop czy warto? English Dawn Gardenia

 
Przy okazji wizyty w The Body Shop w oko wpadł mi zestaw świąteczny. W jego skład wchodził flakon perfum (woda perfumowana) oraz miniatury żelu pod prysznic i balsamu do ciała zapakowane w urocze pudełeczko. Perfumy The Body Shop nie są zbyt popularne, dlatego postanowiłam je kupić, przetestować i podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami. 
 
recenzje opinie blog
 
Flakon jest dosyć zwyczajny, ale przez to ładny w swojej prostocie. Wykonany jest z grubego, masywnego szkła, z plastikową zatyczką. Ładnie prezentuje się na toaletce i nie przysparza problemów przy codziennym stosowaniu.

English Dawn Gardenia, to jak możecie się spodziewać, zapach kwiatowy, gdzie główne skrzypce grają białe kwiaty gardenii i tuberozy. Mimo to nie jest to typowy, słodki, kwiatowy zapach. Skłaniałabym się nawet do przypisania go do kategorii zapachów świeżych i lekko orzeźwiających. 
 
 
Poniżej możecie zobaczyć jakie nuty składają się na kompozycję zapachową:

Nuta głowy: bergamotka, róża
Nuta serca: tuberoza, gardenia
Nuta bazowa: drzewo sandałowe


Zapach jest mocno wyczuwalny po rozpyleniu na skórę. Utrzymuje się ok. 4-5 godzin. Na szalu czy ubraniu, nieco dłużej. Początkowo zapach bardzo mi się podobał, ale zauważyłam, że jest dosyć prosty i nie rozwija się z czasem. Fajnie sprawdzi się na cieplejsze dni, ale mam wrażenie, że wytrawni koneserzy perfum mogą być rozczarowani tą kompozycją. Woda perfumowana dostępna jest na stronie TBS w cenie 99,90 zł / 50 ml
 
perfumy zapachy zapach
 
Podsumowując: zapach English Dawn Gardenia będzie miłym towarzyszem w ciepłe dni, ale czuję lekki niedosyt pod względem trwałości i kompozycji zapachowej.

Miałyście kiedyś okazję używać perfum The Body Shop?

niedziela, 24 lutego 2019

Szampon bez SLS/SLES, który dobrze się pieni – Equilibra przeciw wypadaniu włosów


Na blogu mogliście znaleźć kilka wpisów poświęconych kosmetykom Equilibra (klik). Przyznam, że lubię tą markę, choć nie wszystkie produkty się u mnie sprawdziły. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją wzmacniającego szamponu przeciw wypadaniu włosów Strengthening anti hair-loss shampoo.

Kosmetyk znajduje się w sympatycznym opakowaniu o pojemności 250 ml. Equilibra to włoska marka, dlatego informacje na przedniej etykiecie nie są po polsku. Z tyłu znajdziemy dodatkową naklejkę z datą ważności i polskim opisem. 
 
 
Szampon ma żelową konsystencję i delikatny, świeży zapach. Producent zaznacza, że nie zawiera SLES i SLS, ale uwaga, w składzie znajdziemy Ammonium Lauryl Sulfate (ALS), który jest anionowym surfaktantem odpowiedzialnym za pienienie. Dla mnie nie jest to bardzo istotne, ponieważ po delikatnych szamponach moje włosy są sztywne jak druty, zbijają się w strąki i szybko wyglądają na nieświeże. Natomiast osoby szukające łagodnego kosmetyku do włosów, powinny zwrócić uwagę na listę INCI. 
 
blog szampon aloesowy
 
Początkowo po umyciu czułam dyskomfort, jakby uczucie ściągnięcia skalpu, które po kilku użyciach zniknęło. Możliwe, że była to odpowiedź na aloes, ponieważ przy innych szamponach Equilibra było podobnie. Specyfik dobrze oczyszcza skórę głowy, włosy pozostają świeże na długo, są sypkie i błyszczące.

Ciężko jest mi się odnieść do właściwości stymulujących wzrost cebulek i ograniczających wypadanie. Wynika to z mojej dosyć mocno rozbudowanej pielęgnacji, w skład której wchodzi kilka produktów na wypadanie. Z drugiej strony, miejmy na uwadze, że szampon jest na włosach ok. minuty i w tym czasie ciężko oczekiwać spektakularnego efektu w postaci mniejszej ilości wypadających włosów.
 
szampon z aloesem
 
Podsumowując, mogę powiedzieć, że jest to dobry szampon, ale nie dla każdego. Osoby szukające delikatnego kosmetyku mogą nie być do końca usatysfakcjonowane (ALS w składzie). Nie każdy też dobrze reaguje na aloes, mimo, że ma świetne działanie to niestety może uczulać. Cena produktu to ok. 22 zł.
 
skład sklad blog


Znacie kosmetyki do włosów Equilibra? Co o nich myślicie?