piątek, 12 kwietnia 2019

Płynny podkład GOSH Foundation DROPs


Mój codzienny makijaż jest minimalistyczny i składa się z kilku elementów: podkładu, pudru, ochronnej pomadki do ust, czasem tuszu do rzęs. Przez ostatnie miesiące używałam podkładu GOSH Foundation DROPs, któremu poświęciłam dzisiejszy wpis.

Produkt znajduje się w czarnej buteleczce o pojemności 30 ml. Opakowanie zaopatrzone jest w pipetkę. Podkład jest płynny, mocno lejący. Przyznam szczerze, że aż tak wodnista konsystencja była dla mnie dużym zaskoczeniem. Przed użyciem należy solidne wymieszać zawartość. Producent opisuje go jako lekki podkład, matujący skórę przez cały dzień. Zawiera olejek arganowy, filtr SPF10 i dostępny jest w 5 kolorach. 
 
 
Odcień, którego używałam to nr 004, czyli drugi najjaśniejszy w gamie. Po nałożeniu na dłoń wydaje się ciemny, ale po rozsmarowaniu dobrze wtapia się moją jasną cerę. Kolorystyka jest zachowana w żółtej tonacji. Ze względu na wodnistą i lekko olejową konsystencję aplikacja może przysparzać trochę problemów. U mnie najlepiej sprawdziło się nakładanie go palcami. 
 

Na skórze wygląda bardzo naturalnie, trochę jak krem BB. Krycie jest słabe i przy tłustej cerze ciężko je zbudować. Nakładanie kolejnych warstwy nie służyło skórze, zwłaszcza, że produkt ma tendencję do zapychania. Podkład słabo matuje, szybko się wyświeca i lubi znikać z buzi. Ze względu na wodnistą formułę szybko się kończy, a kosztuje niemało, bo ok. 70 zł
 

Kosmetyk ma sporo wad, które go u mnie dyskwalifikują. Być może osoby z suchą cerą, oczekujące delikatnego krycia i subtelnego efektu mógłby by być z niego zadowolone. Myślę, jednak, że w tej półce cenowej można znaleźć coś o wiele lepszego, dlatego go nie polecam.
Znacie tego gagatka? Lubicie płynne podkłady? 
 
 
Zobacz także:

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za Wasze komentarze, staram się na wszystkie odpowiadać na bieżąco.
Jeśli podoba Ci się mój blog, zapraszam do obserwowania, jeśli Twój mnie zainteresuje, dodam go do swojej listy czytelniczej :)