niedziela, 20 stycznia 2019

Nowości niekosmetyczne: ubrania, biżuteria, książki i gadżety

Jakiś czas temu pokazywałam Wam kosmetyki, które przybyły mi w grudniu klik. Oprócz nowości kosmetycznych nie obyło się bez ubrań, dodatków, książek i gadżetów, a wśród nich znalazły się:

Szary sweterek Primark z kryształkami przy dekolcie

szara pidżama w gwiazdki
Ciepła pidżama z gwiazdkami

Skarpetki z futerkiem i polarem - niezbędnik każdego zmarzlucha :)

komisarz Forst skarpetki z pomponem blog
Seria Remigiusza Mroza z komisarzem Forstem. 
Obecnie jestem przy trzecim tomie i muszę przyznać, że seria mocno wciąga. 

jakie słuchawki kupić
Słuchawki Sony w niebieskim kolorze

blog kosmetyczny
 Pozłacana celebrytka, od dawna chodziła mi po głowie i w końcu zdecydowałam się na zakup.
Miłe urozmaicenie w biżuteryjnym zbiorze, w którym  dominuje srebro.

Lubicie delikatną biżuterię?
Macie celebrytki w swojej kolekcji?


czwartek, 17 stycznia 2019

Antyperspirant Dove Maximum Protection, tak czy nie?


Producenci antyperspirantów prześcigają się w zapewnieniach jak długo ich produkt chroni przed potem i nieprzyjemny zapachem. 24 h, 48h a nawet 72h to standardowe obietnice, ale kwestią sporną jest to czy antyperspiranty rzeczywiście tyle działają. Szczerze mówiąc, mi w zupełności wystarczyłoby 12 h, bo codzienny prysznic to dla mnie podstawa ;). 
 
Jakiś czas temu na rynku pojawiły się antyperspiranty z serii maximum protection, które mają zapewniać lepszą ochronę niż standardowe kosmetyki tego typu. Wydaje się, że to fajne rozwiązanie dla osób o zwiększonej potliwości. O Rexonie Maximum Protection pisałam tutaj. W dużym skrócie mogę powiedzieć, że kosmetyk niezbyt się u mnie sprawdził. Ciekawi jesteście czy z Dove było inaczej? Jeśli tak to zapraszam do czytania. 
 
opinie recenzje blog
 
Opakowanie Dove jest bardzo podobne do antyperspirantów Rexony maximum protection. Pod plastikową zatyczką kryje się aplikator z dziurkami, z którego po przekręceniu wydobywa się krem. Przy zakupie Rexony wybrałam świeżą wersję zapachową, czyli everyday fresh. Wypadła nieciekawie, dlatego tym razem sięgnęłam po wersję owocową. W przypadku Dove nazwa zapachu to Pomegranate & Lemon Verbena. Niestety tutaj również zapach jest sztuczny i chemiczny
 
w środku dozownik blog kosmetyczny
 
Po posmarowaniu skóry zapach sam w sobie jest średni, natomiast z potem daje mieszankę wybuchową. Krem po aplikacji tworzy na skórze powłokę, która nie chce się wchłaniać. Mam wrażenie, że nie przepuszcza powietrza. Pacha praktycznie po chwili robi się mokra. Jak zapewne możecie się domyślić działanie produktu jest słabe. W moim przypadku nie zapewnił ochrony nawet przez pół dnia. Zdecydowanie lepiej wypadały u mnie „zwykłe” drogeryjne antyperspiranty np. Garnier mineral czy Lady Speed Stick w żelu. 
 
sklad blog

Produkt kosztuje ok. 30 zł za 45 ml i okazał się wielkim rozczarowaniem, zdecydowanie nie wartym swojej ceny.

Używałyście kiedyś antyperspirantów z serii maximum protecton?
Jakie są Wasze wrażenia?

niedziela, 13 stycznia 2019

Delia Cameleo Anti - Damage Keratynowa odżywka do włosów


Dzisiaj chciałam podzielić się z Wami moją opinią na temat keratynowej odżywki do włosów bez soli z serii Cameleo Anti–Damage marki Delia. Produkt dosyć długo gościł w mojej łazience, dlatego miałam sporo czasu, aby dobrze zaznajomić się z jego działaniem. Niedawno zużyłam go do ostatniej kropelki, więc pora na podsumowanie.

Odżywka znajduje się w tubie wykonanej z miękkiego plastiku. Opakowanie ma 200 ml i kosztuje ok. 11 zł. Produkt dedykowany jest do pielęgnacji włosów bardzo zniszczonych. Ma za zadanie odbudować uszkodzenia, regenerować, wygładzać i wzmacniać warstwę ochronną włosów. Konsystencja kosmetyku jest gładka, kremowa. Łatwo rozprowadza się na kosmykach. Ma przyjemny zapach, który pod koniec użytkowania stracił na intensywności.
 
ani-damage blog
 
Po użyciu odżywki nie miałam problemu z rozczesaniem włosów. Były miękkie i wygładzone, czasem wykazywały tendencję do puszenia się i elektryzowania. Pasma wyglądały na zdrowe i błyszczące, jednak nie zaobserwowałam dogłębnej regeneracji, o której wspominał producent. Wg mnie działanie jest dosyć powierzchowne i krótkotrwałe. Z pewnością nie jest to produkt, który nic nie robi z włosami, bo pozytywny efekt jest widoczny. Fajnie sprawdza się do codziennego stosowania, najlepiej w połączeniu z innymi produktami pielęgnacyjnymi, jednak nie wyróżnił się na tyle, abym myślała o jego zakupie podczas kolejnej wizyty w drogerii. 
 
 
Znacie tą serię produktów pielęgnacyjnych Delia?
Po jakie odżywki do włosów sięgacie najchętniej?
 
 

środa, 9 stycznia 2019

Grudniowe nowości kosmetyczne Make Me Bio, The Body Shop i inne


Przyznam, że grudzień zleciał mi błyskawicznie. Zanim się obejrzałam rok w kalendarzu przeskoczył z 2018 na 2019. Mimo wszystko był to fajny czas, który pozwolił na zasłużony odpoczynek i spędzenie kilku chwil z najbliższymi. W grudniu pojawiło się kilka nowości kosmetycznych, z których większość stanowiły prezenty świąteczne. Jeśli jesteście ciekawi co będę testować w najbliższym czasie to zapraszam do oglądania.

matowa pomadka do ust Essence velvet matte lipstick kolor 03

Olejek z drzewa herbacianego The Body Shop oraz
 matowa pomadka do ust Essence velvet matte lipstick w kolorze 03

dove balsam do ciała pistacja

Pistacjowy żel pod prysznic i balsam do ciała Dove
 
Waniliowa mgiełka do ciała The Body Shop
 
Maska w płachcie Wild Tiger Selfie Project
Bordowy lakier do paznokci Rich Color Golden Rose
Waniliowa mgiełka do ciała The Body Shop

krem do twarzy orange energy make me bio blog

Zestaw prezentowy Make Me Bio  
z kremem do twarzy Orange Energy, wodą różaną i kremem do rąk

Część z produktów poszła już w ruch, także możecie spodziewać się za jakiś czas recenzji na blogu. 

Znacie, któryś z tych kosmetyków?
Co Was najbardziej zainteresowało?

 

niedziela, 6 stycznia 2019

Wizyta u fryzjera: co najbardziej mnie wkurza?


Wizyta u fryzjera powinna być przyjemnością, ale często przeradza się w sytuację pełną stresu. Bardzo ciężko o dobrego fryzjera i salon, który staje na wysokości zadania i potrafi zadbać o komfort i zadowolenie klienta. Przyznam, że sama niechętnie odwiedzam zakłady fryzjerskie, ponieważ jak dotąd nie znalazłam miejsca, w którym czułabym się pewnie i mogła spokojnie powierzyć się w ręce profesjonalisty… No właśnie, mam wrażenie, że wielu osobom brakuje profesjonalizmu. Oto lista najbardziej rażących błędów, które sprawiają, że mam ochotę wyjść trzaskając drzwiami i nigdy nie wracać.

1) Czekanie w kolejce, mimo wcześniejszego umówienia godziny wizyty

Życie rządzi się swoimi prawami i rozumiem, że czasem może się zdarzyć coś nieprzewidzianego, co wydłuża czas oczekiwania. Niestety, gdy sytuacja powtarza się notorycznie i muszę czekać 20-30 min na swoją kolej strasznie mnie to irytuje. Dla mnie to jasny sygnał, że ktoś nie szanuje mojego czasu.


2) Śmierdzące palce fryzjera/ fryzjerki

Nieraz czułam, że pan/pani przed chwilą puściła sobie dymka. Dłonie przesiąkły zapachem tytoniu, który niestety jest mocno wyczuwalny. Zwłaszcza przy obcinaniu włosów przy twarzy, a wystarczyło by porządnie umyć dłonie.

fryzjer moja historia

3) Szarpanie włosów

Klasyk gatunku. Mam wrażenie, że często nie wynika z braku umiejętności, ale z totalnej ignorancji. Szarpanie włosów, rozczesywanie ich na siłę, wbijanie wsuwek w skórę głowy. Serio? Nie po to obchodzę się z włosami jak z jajkiem, aby pozbyć się połowy czupryny podczas wizyty w salonie fryzjerskim.


4) Wykonywanie usługi w pośpiechu

Niepoświęcanie uwagi klientowi, strzyżenie na czas, tak aby przyjąć jak najszybciej kolejną osobę lub zrobić sobie przerwę to duży błąd. Irytuje tym bardziej, jeśli występuje w połączeniu z punktem nr 1. Najpierw czekasz pół godziny, a potem fryzjer łaskawie poświęca ci 20 min.


5) Brak porady w doborze fryzury

Na palcach jednej ręki mogę policzyć ile razy fryzjer/stylista doradził mi w sprawie fryzury. Na pytanie, co by mi panie doradziła często słyszę: Nie wiem...

czy istniają dobrzy fryzjerzy szukam dobrego fryzjera


6) Zostawienie obciętych włosków na twarzy klienta

Po zakończonym obcinaniu luźnie włoski z twarzy powinny zostać usunięte z twarzy. Zazwyczaj jest to robione przy pomocy pędzelka. Zdarzyło mi się, że wyszłam cała we włosach, bo fryzjer o tym zapomniał.


7) Brud w salonie

Czasem nie da się tego dostrzec na pierwszy rzut oka.. Warto zwrócić uwagę na szczegóły, które pokazują czy w salonie zachowane są podstawowe zasady higieny. Czy obcięte włosy są na bieżąco sprzątane, czy panuje porządek na półkach z akcesoriami, czy na fotelu nie zostały włosy po poprzedniej osobie itp.?


8) Brudne narzędzia pracy

Istny koszmar i moja największa bolączka. Dezynfekcja narzędzi to podstawa, która nieprzestrzegana nie tylko budzi obrzydzenie, ale także jest niebezpieczna, bo zagraża naszemu zdrowiu. Niestety zdarza się, że ten sam, niezdezynfekowany grzebień używany jest do kilku klientek, a szczotka która przed chwilą spadła na podłogę służy do dalszej stylizacji fryzury.


Ciekawa jestem czy też macie złe doświadczenia z fryzjerami.
Dodalibyście coś do tej listy?
 

środa, 2 stycznia 2019

Krem regenerujący Aderma Dermalibour + czy sprawdzi się na zimę?


Zapewne patrząc na moje ostatnie posty zauważyliście, że zmieniłam pielęgnację na zimę. Trafiło do mnie trochę nowości. O treściwej masce do włosów pisałam tutaj, o masełku do ciała z bogatym składem mogliście przeczytać  tutaj.

Dzisiaj nadeszła pora na pielęgnację twarzy. Wraz z przyjściem mrozów na mojej buzi pojawiły się suche skórki, które zniwelowałam używając kremu Aderma Dermalibour +.


Kosmetyk znajduje się w kartoniku i metalowej tubie o pojemności 50 ml. Jest to produkt regenerujący do twarzy i ciała zalecany w zapaleniach skóry. Nie zawiera substancji zapachowych i parabenów, a według opisu producenta nie powoduje powstawania zaskórników. Krem ma bardzo gęstą, tłustą konsystencję. Jako krem do twarzy nadaje się do stosowania tylko na noc, ponieważ bardzo tłuści skórę. Jest ciężki w rozsmarowaniu i długo się wchłania. Działa kojąco na podrażnienia, niweluje suche skórki i przesuszoną cerę. Rano, po całonocnej aplikacji na skórze ciągle widoczna i wyczuwalna jest tłusta powłoka. Natomiast cera jest miękka i nawilżona. 

Myślę, że to krem z potencjałem do pielęgnacji bardzo suchej i problematycznej skóry. Przy mojej tłustej cerze, nie do końca się sprawdził. Jego skład pozostawia wiele do życzenia. Parafina znajduje się na drugim miejscu składników. Choć producent obiecuje, że krem nie powoduje powstawania zaskórników, wg mnie ma tendencję do zapychania. Co prawda nie wysypało mnie po jego użyciu, ale na twarzy pojawiały się pojedyncze podskórne gule, które zbiegły się z jego stosowaniem. Krem używam od czasu do czasu na noc, gdy moja twarz jest mocno ściągnięta i wysuszona, ale nie jest to mój wybór na co dzień. Myślę, że częściowo wykorzystam go na mocno przesuszone obszary takie jak łokcie, pięty, dłonie. Produkt dostępny jest w aptekach w cenie ok. 40zł
 

Używacie treściwych kremów do twarzy zimą? 
Znacie ten krem?

niedziela, 30 grudnia 2018

Treściwe masełko na zimę Cosnature Korper-butter z masłem shea


Nie jest tajemnicą, że zima to ciężka pora roku dla skóry. Warunki atmosferyczne sprzyjają jej przesuszeniu, dlatego trzeba się ratować bardziej treściwą, rozbudowaną pielęgnacją. Ogólnie nie przepadam za ciężkimi konsystencjami balsamów i maseł do ciała, ale gdy na dworze wieje chłodem, robię wyjątek. Mając to na uwadze wyłowiłam ze swoich zapasów naturalne odżywcze masło do ciała z masłem shea i tonką Cosnature.

Cosnature Tonkabohne & Karitebutter Korper-butter

Kosmetyk zapakowany jest w plastikowy słoik o pojemności 200 ml. Producent zapewnia, że nawilża i zmiękcza skórę, łagodzi podrażnienia, poprawia elastyczność skóry, wspomaga odnowę naskórka oraz zapobiega przesuszeniu.

Masełko ma zwartą, gęstą konsystencję. Przy nakładaniu nie tłuści skóry, ale pozostawia wyczuwalny film, który na szczęście nie jest klejący. Nie sunie lekko po skórze, jest raczej tępe i trzeba mu dać chwilę na wchłonięcie się. Ma delikatny, pudrowy zapach. Dzięki zawartości masła shea, masła kakaowego i oleju ze słodkich migdałów dobrze nawilża i poprawia kondycję skóry. Muszę przyznać, że większość obietnic producenta została spełniona. 
blog opinie recenzje blog
Produkt bardzo fajnie sprawdził się u mnie używany jako krem do rąk nakładany na noc. Pomógł mi zachować dłonie w dobrej kondycji i pozbyć się uczucia ich suchości. Użyłam go kilka razy na ciało, ale nie lubię filmu jaki pozostawia i czasu jaki trzeba mu dać na wchłonięcie się. Niemniej uważam, że jest to fajny kosmetyk o dobrym składzie i przyjaznej cenie (ok. 25 zł).

Znacie kosmetyki Cosnature?