niedziela, 20 maja 2018

Wygodny krem do rąk z pompką Vis Plantis

 
Przy zakupie kosmetyków zwracam uwagę na kilka rzeczy. Jedną z nich jest opakowanie. Nieprzemyślane, źle dobrane czy niefunkcjonalne potrafi skutecznie zniechęcić do stosowania nawet najlepszego produktu. Fajnym pomysłem są pompki, których jestem wielką fanką. Krem do rąk o którym możecie dzisiaj przeczytać posiada butelkę z takim właśnie rozwiązaniem. 
 
Mowa o regenerującej masce odżywczej do rąk i paznokci Vis Plantis. Kosmetyk mieści się w butelce o pojemności 300 ml. Szata graficzna jest przyjemna dla oka, a dozownik działa bez zarzutu. W składzie produktu znajdziemy jagody Goji i Poly-Helixan ze śluzu ślimaka. Producent obiecuje regenerację, odżywienie oraz wzmocnienie płytki paznokci. 
 
 
Ciężko się z nim nie zgodzić, a przynajmniej w dwóch pierwszych kwestiach. Rzeczywiście skóra jest zregenerowana, odżywiona i nawilżona. Natomiast nie zauważyłam różnicy w stanie paznokci. Krem ma fajną konsystencję, na tyle rzadką, że przechodzi przez pompkę, ale nie lejącą czy wodnistą. Do posmarowania dłoni wystarcza niewielka ilość, co przekłada się na dobrą wydajność. Krem ma przyjemny, delikatny zapach. Dosyć szybko się wchłania i nie pozostawia lepiej warstwy. Kosztuje ok. 15 zł i jak dla mnie cena jest adekwatna do działania. 
 

Znacie kosmetyki Vis Plantis? 
Może mieliście okazje używać kremów do rąk tej marki?

środa, 16 maja 2018

Przemyślenia po dłuższej chwili niemalowania paznokci

 
Korzystając z wolnego wieczoru pomalowałam paznokcie. Niby nic niezwykłego, a jednak… Paznokci nie malowałam dobrych kilka miesięcy i przyznam, że już zdążyłam zapomnieć jaka to frajda. Lubię nosić kolorowe pazury, ale ostatnio byłam zabiegana i wiedziałam, że prawdopodobnie nie będę miała czasu poprawić manicure. Nie mam nic gorszego niż chodzenie z resztkami lakieru. Dla mnie wygląda to po prostu niechlujnie, dlatego wyszłam z założenia, że wolę już ich nie malować w ogóle.

Oczywiście nie zostawiłam ich samopas. Skracałam je regularnie i nakładałam odżywkę lub przeźroczysty lakier. Co zauważyłam po dłuższej przerwie niemalowania szponów? 
 
Wielokrotnie spotkałam się z opinią, że częste malowanie paznokci je niszczy. Dla mnie jest to MIT, ponieważ moje szpony były w lepszej kondycji, gdy malowałam je co 3-4 dni, niż gdy nakładałam odżywkę raz na tydzień. Muszę dodać, że zawsze używałam zmywacza z acetonem, a mimo to paznokcie nie były zniszczone. Wydaje mi się, że lakier tworzy warstwę ochronną i dzięki niej płytka jest mniej podatna na uszkodzenia, zwłaszcza jeśli na koniec nakładamy top lub utwardzacz.

Zauważyłam także, że regularne stosowanie kremu do rąk wpływa pozytywnie nie tylko na skórę, ale także na skórki oraz paznokcie i nie musi to być wcale specjalistyczny krem dedykowany do pielęgnacji rąk i paznokci.

Pewnie wiele z was słusznie zauważy, że hybrydy są dobrą alternatywą dla zwykłego lakieru. Ciężko się z tym nie zgodzić, ale mnie trochę zniechęca czas jaki trzeba na to poświecić, a niestety ciągle brakuje mi wprawy. Niemniej planuję kolejne podejście do hybryd, jako, że lato za pasem i mogę liczyć na trochę wolnego ;)

Malujecie paznokcie? 
Wolicie hybrydy czy tradycyjny lakier do paznokci?

niedziela, 13 maja 2018

Equilibra anti-hair loss lotion – moje mieszane odczucia


Kosmetyki Equilibra to spora gama produktów zawierająca wysoko w składzie aloes. Jakiś czas temu marka poszerzyła asortyment o serię z masłem shea, ale myślę, że większość osób kojarzy ją z dobroczynnym działaniem aloesu. Aloes w kosmetykach bardzo lubię, bo służy mojej skórze. Na blogu pisałam już nie raz o kosmetykach Equilibra, które miałam okazję do tej pory wypróbować (listę recenzji znajdziecie  tutaj).

Jakiś czas temu skusiłam się na kolejny produkt, który wydawał mi się ciekawy. Był to lotion przeciw wypadaniu włosów. Opakowanie zawiera 75 ml i kosztuje ok. 35 zł. W zasadzie byłam zdziwiona, że jest to żel, bo spodziewałam się płynu lub konsystencji lotionu. Sposób użycia jest łatwy, dzięki wygodnemu aplikatorowi. Wystarczy nałożyć na skórę głowy i wmasować. 
 
Equilibra preparat na wypadanie
 
Niestety po użyciu strasznie zaczął piec mnie skalp. Trochę się przestraszyłam i wahałam czy nie umyć włosów. Po ok. 15 min nieprzyjemne uczucie prawie całkiem zniknęło. Postanowiłam spróbować jeszcze raz po kilku dniach przerwy, tym razem używając mniejszej ilości żelu. Niestety było to samo – fatalne pieczenie pojawiło się praktycznie po kilku sekundach od aplikacji. Do preparatu podchodziłam kilka razy, bo przeszło mi przez myśl, że może skóra musi się przyzwyczaić. Niestały tak się nie stało. Wydaje mi się, że jakiś składnik mnie uczula (i nie jest to raczej aloes). Skóra po użyciu nie była zaczerwieniona, włosy nie wypadły, ale dyskomfort był na tyle duży, ze zaprzestałam stosowanie lotionu. 
 

Szkoda, że produkt się u mnie nie sprawdził, bo spodziewałam się fajnego działania. Niemniej nie zniechęcam się do marki, bo bazując na wcześniejszych doświadczeniach, wiem, że mają fajne produkty.

Może któraś z Was miała do czynienia z tym kosmetykiem? 
Wystąpiła u Was reakcja alergiczna? 


czwartek, 10 maja 2018

Owocowy żel pod prysznic Balea pachnący granatem i kwiatem brzoskwini


Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam pachnące żele pod prysznic. Najlepiej w kolorowych opakowaniach. Lubię, gdy intensywnie się pienią i dają przyjemny zapach, który utrzymuje się na ciele i w łazience. Taki właśnie jest żel Balea w wersji granat i kwiat brzoskwini. Ma świeży, owocowy zapach, idealny na lato. 

Produkt znajduje się w uroczej i wygodnej butelce o pojemności 300 ml. Nie przesusza skóry, przy czym dobrze ją oczyszcza. Jest bardzo wydajny, choć go nie oszczędzam. Zapłaciłam za niego jedynie 0.55 euro, czyli ok. 2.50 zł. Mogliście go zobaczyć przy okazji wpisu o zakupach w niemieckiej drogerii DM. Mam też inne zapachy zachomikowane w szafce, ale ostatnio zerknęłam na ich stronę i zauważyłam, że wypuścili nowe warianty np. kokos i ananas. Musicie przyznać, że brzmi kusząco ;).

pachnący żel balea owoc granatu

Szkoda, że w Polsce produkty Balea nie są łatwo dostępne. Można je dorwać online, ale w cenie ok. 6-7 zł za opakowanie + koszt wysyłki. Jeśli macie dostęp do drogerii DM to polecam się zaopatrzyć w ten kosmetyk.

Mieliście okazje wypróbować żele Balea?

niedziela, 6 maja 2018

Dlaczego ostatnio nie ma mnie na blogu? Zmiany, plany i przemyślenia


Ostatnio mogliście zauważyć, że nie zaglądam na bloga zbyt często. Związane jest to w dużej mierze z brakiem czasu. Jakiś czas temu zmieniłam pracę, z którą przyszły nowe wyzwania. Sporo podróżuję, poznaję nowych ludzi, uczę się, ale w dalszym ciągu staram się mieć coś dla siebie. Jak to mówią „przyjemne z pożytecznym”.

Niedawno przeprowadziłam się do nowego mieszkania. Moje rzeczy wpakowałam do 7 kartonów i 2 walizek. Na pakowanie poświeciłam jeden dzień i całkiem szybko się z tym uwinęłam. Wydaje się, że 7 pudeł to niewiele, z drugiej strony przy przeprowadzce naszły mnie myśli, że mam sporo niepotrzebnych rzeczy. Zaczynam powoli doceniać ideę minimalizmu. Pewnie nigdy nie będę radykalistką w tej kwestii, ale zaczynam rozumieć, że do szczęścia nie potrzeba wiele. 
 
 
W tym roku marzą mi się prawdziwe wakacje. Chciałabym wybrać się na kilka dni do Portugalii, choć niewykluczone, że jednak padnie na Gruzję. Słońce i piękne widoki to dokładnie to czego mi trzeba. Sporo podróżuję, ale głównie są to podróże służbowe i dla odmiany marzy mi się leniwy wyjazd, gdzie nie ma obowiązków, a jedynie przyjemności.

Planuję też powrócić do krótkich weekendowych wyjazdów, także możecie spodziewać się wznowienia cyklu postów „Najpiękniejsze miasta Europy”. Wycieczka do Pragi podczas, której straciłam portfel i dokumenty, trochę osłabiła mój entuzjazm, ale nie na długo. Po krótkiej przerwie planuję wznowienie zwiedzania.

Mam nadzieję, że uda mi się to wszystko pogodzić z pracą i blogowaniem. Trzymajcie za mnie kciuki. 
 
Gdzie planujecie wyjechać na wakacje? 
Polecacie jakieś fajne miejsca na urlop?

piątek, 27 kwietnia 2018

Gliss Kur serum Deep Repair – co o nim myślę?

 
Korzystając z chwili wolnego czasu, przychodzę do Was z nową recenzją. Dzisiaj dla odmiany postawiłam na produkt do pielęgnacji włosów. Jest to serum Gliss Kur do włosów ekstremalnie nadwyrężonych i szorstkich. Produkt mieści się w dużym, plastikowym słoiczku o pojemności 200 ml i jak zapewnia producent ma regenerować włosy, dzięki płynnej keratynie i amino-protein complex.
 
shwarzkopf maska fioletowa
 
Konsystencja maski jest gładka, kremowa, zbita. Kosmetyk nie spływa z czupryny. Po otwarciu opakowania i przy aplikacji czuć przyjemny zapach, który niestety nie utrzymuje się na włosach. Producent zapewnia, że jest to produkt o działaniu ekspresowym – wystarczy zaledwie 1 min. Rzeczywiście po tym czasie widać pierwsze efekty, co było dla mnie sporym zakończeniem. Produkt ma działanie wygładzające. Pasma są gładkie, śliskie i błyszczące. Myślę, że krótki czas aplikacji jest uzasadniony, ponieważ dłuższe trzymanie maski w moim wypadku poskutkowało „przyklapem” na głowie i przyspieszonym przetłuszczaniem się włosów. 
 
 
Przyznam, że polubiłam tą maskę. Dobrze rozczesuje się po niej włosy, a po wysuszeniu są przyjemne w dotyku. Produkt jest łatwo dostępny praktycznie w każdej drogerii za ok. 18 zł w cenie regularnej. 
 
 Znacie tą maskę? Lubie kosmetyki Gliss Kur?
 

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Denko, którego miało nie być

Zapraszam na wpis denkowy, którego miało nie być z racji mojej przeprowadzki. Myślałam, że uda mi się wcześniej spakować, więc chciałam wyrzucać zużyte opakowania na bieżąco, ale plany nie zawsze udaje się zrealizować. Wyprowadzka zbliża się wielkimi krokami, a ja jeszcze nie zaczęłam nawet o niej myśleć na poważnie. Sądzicie, że spakowanie się w 1 dzień jest możliwe? (Nie zabieram ze sobą mebli).

Wracając do tematu posta, przez moje lenistwo/brak czasu porządki zostały odłożone na później. Poniżej możecie zobaczyć jakie kosmetyki zużyłam w kwietniu i które z nich się u mnie sprawdziły. 
 

1) Bielenda nawilżający płyn micelarny
Bardzo lubiłam ten kosmetyk. Kiedyś pisałam o wersji kojącej tego płynu (różowa butelka) w ulubieńcach miesiąca. Niebieski odpowiednik zdecydowanie jej dorównał.
Kupię ponownie.

2) Veet krem do depilacji z gąbeczką
Produkt, który regularnie pojawia się w moim denku. Lubię i ciągle do niego wracam.
 Recenzja
Kupię ponownie.

3) Rexona antiperspirant w wersji Biorythm
Ogólnie byłam z niego zadowolona, ale mam wrażenie, że po dłuższym stosowaniu skóra się do niego przyzwyczaja i działanie nie jest już tak dobre jak na początku.
Nie wiem czy kupię ponownie.

4) Manhattan kryjący puder
Lubiłam ten produkt, bo sprawdzał się przy słabo kryjących podkładach. Niestety wydaje mi się, że ma tendencję do zapychania. Z tego co kojarzę, nie jest już dostępny w sprzedaży.
Nie wiem czy kupię ponownie. 
 

5) Altermedica żel aloesowy
O produkcie pisałam tutaj. Solo jako zamiennik kremu się nie sprawdził, ale jako baza pod krem tak. Dodatkowo ma wiele innych zastosowań. Myślę, że warto mieć go w swojej kosmetyczce.
Kupię ponownie.

6) Lirene olejek antycellulitowy do masażu z bańką chińską
Zestaw kupiłam ze względu na bańkę do masażu. Żałuję, bo mogłam zamówić ją na Aliexpress za grosze. Olejek mimo dobrego składu nie sprawdził się do masażu, mam wrażenie, że zbyt szybko się wchłaniał. Przez to ciężko było wykonać zabieg.
Nie kupię ponownie.

7) Celia tusz do rzęs
Maskarę miałam naprawdę długo. Praktycznie w ogóle nie zasychała. Lubiłam ją, choć z czasem wyszły jej wady. Lubiła się rozmazywać i odbijać na powiekach.  
Recenzja
Nie kupię ponownie.
 

 8) Nicole perfumy nr 108
Miałam kilka zapachów perfum tej marki. Nie wszystkie kompozycje były udane. Nr 108 idealnie wpasował się w mój gust. Trwałość też była godna uwagi. O zapachu mogliście przeczytać tutaj. Patrząc na Wasze komentarze zauważyłam, że kupowanie odpowiedników znanych perfum budzi sporo kontrowersji i rozumiem ten punkt widzenia. 
Nie wiem czy kupię ponownie.

9) One Lab Hydration Night cream
O kremie pisałam w poście 
„Krem za 250 zł warty swojej ceny?”. Kosmetyk nie jest tani, ale co zrobić skoro moja skóra tak go polubiła? Na pocieszenie dodam, że teraz kosztuje 89 zł ;).
Kupię ponownie.

10) Catrice HD liquid coverage podkład
Podkład idealny dla tłustej cery. Świetnie kryje i dobrze matuje. Spotkałam się z opiniami, że może zapychać i powiem, że ciężko mi się odnieść do tego faktu. Czasem mam wrażenie, że rzeczywiście tak jest, z drugiej strony mogę go używać codziennie i przez tydzień nic nie wyskakuje….
Kupię ponownie.

11) Evree intensywnie wygładzające serum do rąk
Treściwy krem do rąk, który idealnie nadaje się do stosowania na noc. Fajnie nawilża i odżywia, ale trzeba chwilkę poczekać aż się wchłonie.
Kupię ponownie. 
 
12) Cien pod prysznic Oriental Blossom
Kosmetyk ładnie pachniał i dobrze oczyszczał. Pisałam o nim  tutaj.
Kupię ponownie.

13) Marion żel micelarny
Produkt był w porządku, ale bez szału. Musiałam go sporo nałożyć, żeby dobrze oczyścić skórę. Nie przesuszał skóry i był w miarę delikatny.
Nie wiem czy kupię ponownie.

14) Kobo bibułki matujące
Dosyć grube arkusiki obficie pokryte pudrem. Przy wyciąganiu puder się z nich osypuje, może być to irytujące, jednak nie można im odmówić dobrego działania.
Nie wiem czy kupię ponownie.

Jak na denko, którego miało nie być, jest nieźle. Zużyłam 14 kosmetyków, z których większość się sprawdziła.

Znacie któryś z nich?