piątek, 19 października 2018

Satynowa, niewymagająca pomadka Delia SATIN LIPS


Kolorówka dawno nie gościła na moim blogu, dlatego dzisiaj chciałam napisać kilka słów o przyjemnym kosmetyku, który jakiś czas temu wpadł w moje ręce. Jest to niepozorna pomadka, zamknięta w prostym opakowaniu.

Producent obiecuje, że szminka nie zawiedzie w żadnej sytuacji – w pracy, czy na imprezie. Jest w tym sporo prawdy, ponieważ jest bardzo uniwersalna i nie wymaga użycia lusterka przy malowaniu. Ma kremową konsystencję i delikatny kolor. Na wargach wygląda subtelnie, ale w połączeniu z mocniejszym okiem, rzeczywiście sprawdzi się również na wieczór. Niestety dosyć szybko się zjada, na szczęście schodzi z ust  równomiernie.
 
szminka

Szminka ma przyjemny zapach, gładko sunie po ustach i delikatnie je nawilża. Ma naturalne, satynowe wykończenie, więc świetnie sprawdzi się na co dzień. Co prawda balsamu do ust mi nie zastąpiła, ale ja jestem bardzo wymagająca w kwestii pielęgnacji ust. Myślę, że u mniej wybrednych osób sprawdzi się jako substytut ochronnej pomadki. 
 
blog opinie recenzja
 
Kolor, który wybrałam to jasny róż, oznaczony nr 5. Odcień ma swój urok, ale mam wrażenie, że nie do końca mi pasuje. Na szczęście przy lekkim pociągnięciu, nie jest mocno widoczny, więc raczej nie będę miała problemu z jej zużyciem. Choć kolor nie do końca był trafiony, to sama pomadka zasługuje na uwagę, tym bardziej, że kosztuje tylko 12 zł
 
Używacie ochronnych balsamów do ust, czy tylko kolorówki?
 
 

poniedziałek, 15 października 2018

Podkład Bielenda Nude MATT w roli kremu BB


Podkład stanowi dla mnie postawę makijażu. Rano, gdy brakuje czasu jestem w stanie zrezygnować ze szminki, cieni a nawet tuszu do rzęs. Nigdy natomiast nie ruszam się z domu bez podkładu i pudru matującego. Znalezienie fluidu doskonałego nie jest proste. Mam kilka sprawdzonych produktów, ale ciągle szukam ideału. Już nieraz przekonałam się, że marki premium nie zawsze są warte swojej ceny, więc chętnie sięgam także po drogeryjne podkłady.
 
Dzisiaj chciałam podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat fluidu matującego od Bielendy. Kosmetyk znajduje się w zakręcanej tubce o pojemności 30 ml. Producent obiecuje długotrwały mat i naturalne wygląd bez efektu maski. W ofercie znajdziemy 3 kolory. Posiadam najjaśniejszy odcień, nr 01 – jasny beż, który de facto wcale nie jest taki jasny. Zdecydowanie nie nada się dla bardzo jasnych i jasnych cer.
 
tani podkład drogeryjny
 
Konsystencja nie jest ani zbita ani lejąca. Kosmetyk dosyć szybko zastyga, dobrze nakłada się go gąbeczką oraz palcami. Dobrze kryje, nie powoduje wysypu niedoskonałości. Niestety ma kilka wad. Po pierwsze jest to nieprzyjemny zapach, charakterystyczny dla tanich kosmetyków z „bazarku”. Po drugie nie matuje, a wręcz może nasilać błyszczenie. Przypudrowany wytrzymuje kilka godzin, ale przy tłustych cerach może się warzyć. Dodatkowo utlenia się na skórze. Na zdjęciu pokazałam kolor zaraz po nałożeniu oraz po roztarciu i zastygnięciu. 
 
kolory odcień swatche
 
Pomimo ww. niedogodności podkładu używałam dosyć często. Sprawdził się nieźle w roli kremu bb, nakładanego rano w pośpiechu do pracy. Wyglądał naturalnie, więc bez problemu zużyłam tubkę. Można go kupić za ok. 13 zł w większych drogeriach. Cena bardzo atrakcyjna, niestety jakość kosmetyku pozostawia wiele do życzenia, dlatego nie planuję wrócić do niego w przyszłości. 
 
 

Udało się Wam znaleźć podkład idealny?
Czekam na Waszych ulubieńców w komentarzach.

czwartek, 11 października 2018

Przeminęło z wrześniem, czyli denko 09/18



Wrzesień prezentuje się bardzo ubogo pod względem zużytych kosmetyków. Do denkowego koszyczka trafiło zaledwie siedem produktów. Recenzje trzech z nich możecie przeczytacie na blogu. Niedługo pojawi się też wpis o podkładzie Bielenda.

We wrześniu denka dobiły:


1) Balea żel pod prysznic melon i karambola
Zapach był przyjemny, żel pod względem działania dorównał innym wariantom, które wcześniej miałam.
Kupię ponownie.


2) Gliss Kur serum / maska Deep Repair
Pełną recenzję kosmetyku znajdziecie tutaj.
Kupię ponownie.


3)  Bielenda podkład matujący nude matt
Sprawdzał się w roli kremu bb na co dzień, ale niestety miał kilka wad.
Nie kupię ponownie.  


5) Alverde żel do mycia twarzy z algami morskimi 
Kosmetyk przyjazny cerze, który dobrze oczyszczał.
Kupię ponownie.


6) Evree tonik normalizujący  
O tym dlaczego nie byłam z niego zadowolona przeczytacie tutaj. 
Nie kupię ponownie.   


7) Essence puder matujący all about matt
Fajnie sprawdzał się do matowienia cery i utrwalania makijażu.
Kupię ponownie.


Znacie, któryś z tych kosmetyków?
Macie podobne zdanie na ich temat? 
 


niedziela, 7 października 2018

Nowości września, kosmetyki, ubrania, konkursy i akcje testerskie

Sierpień obfitował w nowości ubraniowe, a w zasadzie głównie w buty (klik). Kosmetyków było niewiele. We wrześniu proporcja została odwrócona. Z produktów kosmetycznych przybyły mi:

Płyn micelarny Lirene oraz żel do mycia twarzy Neutrogena

 Łagodny żel do mycia twarzy Biotanique, tonik Ziaja oraz ulubiony krem do depilacji Veet

Peeling trychologiczny Biovax, wygrany na IG
Lawendowa odżywka Dove (o ile się nie mylę, nowość) 
Odżywka do włosów Gliss Kurr

 Miniatura tuszu Lancome Hypnose, otrzymana w ramach akcji testerskiej

W tym miesiącu nie obyło bez wizyty w Primarku ;).

skarpetki snoopy
Powrót do czasów dzieciństwa, czyli pidżama z Hogwartu  oraz skarpetki Snoopy ;)

mięsisty szal
 Powiało chłodem, więc skusiłam się na czapkę z pomponem i miękki szal

portmonetka na karty
Pudrowy portfelik na karty bankowe i drobniaki

Ostatnio głośno jest o promocji w Rossmannie (-55% na kolorówkę). W tym roku się na nią nie wybieram, ostatnio jakoś bardziej leżą mi zakupy online. O tym co warto kupić podczas akcji pisałam tutaj. 

Pozostałyście obojętne na promocję w Rossmannie? 
Co ciekawego trafiło do Was w ostatnim czasie?


 

wtorek, 2 października 2018

Evree normalizujący tonik Pure Neroli w sprayu


Tonik i płyn micelarny to produkty, które u mnie schodzą jak woda. Mam kilku ulubieńców, ale chętnie sięgam po nowości. Evree zaintrygowało mnie szatą graficzną i aplikatorem w formie mgiełki. Czy dobre pierwsze wrażenie przełożyło się na zadowolenie podczas użytkowania? Tego dowiecie się z dzisiejszego wpisu.

Tonik ma intensywny, cytrusowy zapach. Bardzo przypomina pomarańczowy krem antycellulitowy Lirene. Uwielbiam cytrusowe zapachy w kosmetykach, ale tutaj jest on zbyt intensywny, wręcz drażniący. Jak widać, to co podoba się w pielęgnacji ciała, niekoniecznie sprawdza się w kosmetykach do twarzy. 
 
 
Producent zaleca rozpylanie toniku bezpośrednio na twarz. U mnie ta forma nie zdała egzaminu, dlatego stosowałam go w tradycyjny sposób, używając wacika. Mimo, że moja skóra nie jest wrażliwa, zdarzało się, że po aplikacji czułam dyskomfort lub pieczenie, co dodatkowo przemawia na niekorzyść atomizera. Łatwo niechcący psiknąć sobie w okolice oka, powodując podrażnienie. 
 
evree pomarańczowy tonik mgiełka spray
 
Nie zauważyłam działania nawilżającego, o którym pisze producent. Cera po użyciu była lekko ściągnięta, ale oczyszczona. Tonik nie spowodował u mnie wysypu niedoskonałości, czy innych nieprzyjemnych skutków. Nie zauważyłam też poprawy stanu cery. 
 
w spraju sprayu spray skład

W ostatecznym rozrachunku kosmetyk wypadł przeciętnie, dlatego nie planuję do niego wrócić w najbliższym czasie.

Miałyście okazję używać tego produktu? 
Lubicie toniki w formie mgiełek?


piątek, 28 września 2018

Weekend w Mediolanie – co warto zobaczyć?

Przy okazji wpisu 4 rzeczy, które zaskoczyły mnie we Włoszech wspomniałam o moich wrażeniach dotyczących Mediolanu. Obiecałam też napisać praktyczny przewodnik z najważniejszymi atrakcjami miasta, które należy zobaczyć podczas krótkiego (weekendowego) pobytu. Jeśli jesteście zainteresowani tą tematyką zapraszam do dalszej części wpisu.


Bez wątpienia największą atrakcją, a zarazem najbardziej rozpoznawalnym miejscem w Mediolanie jest katedra Duomo di Milano. W sezonie wakacyjnym jest pod nią tak tłoczno, że ciężko zrobić sobie zdjęcie nie mając w tle ludzi cykających selfie. Warto ją obejrzeć nie tylko od środka, ale także z tarasu widokowego znajdującego się na jej dachu. W kasie biletowej dostępne są pakiety dla zwiedzających obejmujące kilka atrakcji, przykładowo: taras, zwiedzanie wnętrza, kryptę, Muzeum Duomo oraz strefę archeologiczną.

 Wnętrze katedry Duomo

Kupno pakietu wychodzi najkorzystniej cenowo. Wybierając się na zwiedzanie warto mieć na uwadze, że aby wejść do świątyni trzeba mieć strój zakrywający ramiona i uda - długość spódnicy/spodni co najmniej do kolan. Dla zapominalskich w kasie biletowej dostępne są jednorazowe peleryny za kilka euro. Zwiedzając Duomo w okresie wakacyjnym trzeba liczyć się z kolejkami, niestety do wejścia do katedry lub na taras czasem stoi się bardzo długo. Przed wejściem sprawdzanie są torby i plecaki, co dodatkowo wydłuża czas oczekiwania. 

Taras widokowy na dachu Duomo


Taras widokowy jest warty uwagi ze względu na możliwość przyjrzenia się z bliska marmurowym zdobieniom na wieżach, które robią wrażenie. Nie liczcie jednak na panoramę miasta widzianą z góry, z dachu mało co widać.

 Katedra Duomo oraz wejście do Galerii Vittorio Emanuele

Tuż obok Duomo znajduje się wejście do Galerii Vittorio Emanuele II, czyli ekskluzywnego centrum handlowego. Nawet jeśli nie planujecie zakupów, warto tam zajrzeć. Jest to najstarsze czynne centrum handlowe we Włoszech, a zarazem wizytówka Mediolanu. Wszystko ze względu na pełne przepychu, zabytkowe wnętrze. 

Galeria Vittorio Emanuele II
 
 Galeria Vittorio Emanuele II - wnętrze

Niedaleko galerii, ok. 15 minut spacerkiem znajduje się ceglany zamek Castello Sforzesco. Zamek usytuowany jest przy parku, na końcu którego znajdziemy kolejną atrakcję - Łuk Tryumfalny Arco della Pace.
 
 Castello Sforzesco - brama wejściowa

Castello Sforzesco
 
 Castello Sforzesco - widok na park

Łuk Pokoju Arco della Pace

Myślę, że na powyższe atrakcje potrzeba minimum całego dnia. Choć nie wydaje się tego dużo, wierzcie mi lub nie, w okolicach Duomo spokojnie można spędzić kilka godzin. Jeśli dysponujecie większą ilością czasu polecam park Giardini Pubblici Indro Montanelli. Wchodząc od strony ulicy Corso Venezia, czyli przedłużenia bardzo popularnej ulicy handlowej Corso Buenos Aires (jeśli zakupy to tylko tutaj ;)) natkniecie się na Muzeum Historii Naturalnej oraz Civic Planetarium Ulrico Hoepli. 

 Muzeum Historii Naturalnej oraz Planetarium Ulrico Hoepli


Palazzo Dugnani


Ścieżka wzdłuż parku prowadzi obok sadzawki z żółwiami aż do Pałacu Dugnani. Będąc w Mediolanie nie zapomnijcie skosztować pysznej włoskiej pizzy, aromatycznej kawy i tiramisu <3. Jako obowiązkowy punkt zwiedzania polecam, także Aperitivo, najlepiej w dzielnicy I Navigli.

Byliście kiedyś w Mediolanie? Co zrobiło na Was największe wrażenie?

niedziela, 23 września 2018

Dobry podkład kryjący - Catrice HD Liquid Coverage


O pokładzie Catrice HD Liquid Coverage można znaleźć w internecie wiele skrajnych opinii. Pamiętam, że zaraz po jego premierze bardzo ciężko było go dostać. Sama polowałam na niego dosyć długo. Na szczęście w moim wypadku cierpliwość się opłaciła.

Kosmetyk znajduje się w masywnej buteleczce wykonanej z matowego szkła. Ma płynną konsystencję i wydobywa się go za pomocą pipetki. Mam najjaśniejszy odcień z gamy - nr 010 light beige. Kolor wpada w żółte tony. Choć jest to najjaśniejsza wersja, dla jasnych cer może być za ciemny. Niestety póki co dostępne są tylko 4 odcienie. 
 
 
Light beige całkiem dobrze zgrał się z moją skórą. Podkład nakładałam palcami lub gąbeczką. Druga opcja dawała bardziej naturalny efekt. Kosmetyk dosyć szybko zastyga. Najlepiej nakładać go na nawilżający krem. Po przypudrowaniu fajnie trzyma się na skórze. Daje dobre krycie, które można stopniować, dodatkowo świetnie matuje. Przy jednej cienkiej warstwie można uzyskać całkiem naturalny efekt, co widać poniżej.
 
 1. cera bez podkładu    2. jedna, cienka warstwa podkładu    3. podkład po przypudrowaniu
 
Przy mojej tłustej cerze nie pokazały się suche skórki. Nie miałam problemu z efektem maski, obciążaniem skóry czy wysypem niedoskonałości. Podkład się nie warzył i nie ciastkował. Zdarzało się, że po całym dniu trochę zbierał się w zmarszczkach pod oczami lub na nosie w miejscu podparcia okularów. Nie są to jednak duże wady i w moim odczuciu podkład wypadł bardzo pozytywnie. Pierwszą butelkę zużyłam do ostatniej kropelki i planuję zakup kolejnej. Na szczęście teraz nie ma już kłopotów z jego dostępnością i można go dorwać w większości drogerii za ok. 30 zł za 30 ml.

Znacie ten podkład?