wtorek, 25 kwietnia 2017

Yves Rocher maseczka oczyszczająca dla leniwych


Nie wiem jak Wy, ale ja mam czasem takie dni, że na nic nie mam siły ani chęci. Nawet na szybkie zabiegi takie jak balsamowanie ciała, czy też maseczkę do twarzy. Jeśli chodzi o balsam to zazwyczaj kończy się to tym, że odpuszczam sobie jego używanie. Nie przykładam aż tak dużej wagi do pielęgnacji ciała jak do dbania o cerę. Buzię mam problematyczną, więc tym bardziej muszę na nią uważać. Co robię, gdy nie chce mi się poświęcać 15-20 min na maseczkę? Używam głęboko-oczyszczającej, ekspresowej maski od Yves Rocher.


Produkt znajduje się w poręcznej tubce, co bardzo mnie cieszy, ponieważ nie cierpię saszetek (choć i wersja w saszetkach jest dostępna). Opakowanie zawiera 50 ml i kosztuje 34,90 zł w cenie regularnej. Producent opisuje kosmetyk jako produkt przeznaczony dla cery trądzikowej. Zawiera kwas salicylowy oraz aloes. W ciągu 3 minut wyraźnie poprawia wygląd skóry poprzez jej oczyszczenie, usunięcie nadmiaru sebum i złagodzenie zaczerwień. 
 
Moim zdaniem najlepszą cechą kosmetyku jest jego krótki czas trzymania na twarzy. Jest to świetne rozwiązanie dla zabieganych osób. Często ją nakładam, myję zęby, a po tym czasie jest już gotowa do zmycia i efekt rzeczywiście jest widoczny. Maska dosyć szybko wysycha i ciągnie skórę, dlatego nie ma sensu jej dłużej trzymać. Łatwo się zmywa, a efekty jej działania prezentują się następująco: skóra jest gładka i oczyszczona, a pory są widocznie zwężone. Nie zauważyłam łagodzenia podrażnień, ale mimo to jestem zadowolona z jej działania. Żałuję tylko, że jej cena regularna nie jest niższa, ale w YR, często zdarzają się promocje, więc będę na nią polować przy okazji akcji rabatowych.

Miałyście tą maskę? Znacie jakieś fajne maseczki ekspresowe?

niedziela, 23 kwietnia 2017

KONKURS Wygraj kosmetyczny box niespodziankę

Już jakiś czas temu, zarówno na fb jak i na blogu pojawiła się informacja, że planuję dla Was rozdanie. Nagroda była przygotowana od dawna, ale dopiero dziś udało mi się zabrać za stronę formalną. Przygotowałam dla Was kosmetyczną nagrodę niespodziankę, w której znajdziecie kosmetyki do pielęgnacji oraz kolorówkę. Wśród nagród znajdują się m.in. produkty Balea, Avon i Eveline. Wszystkie nowe i nieotwierane. 



Aby zgarnąć zestaw należy zgłosić się w komentarzu pod tym postem lub wysłać zgłoszenie na email: millena90m@gmail.com. Obowiązkowym warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest publiczne obserwowanie bloga przez GFC (ikonka obserwuj na pasku bocznym) oraz odpowiedź na pytanie: jaki jest twój ulubiony kosmetyk?  (+opcjonalnie krótkie uzasadnienie wyboru). Szukam kosmetycznych perełek i czekam na Wasze opinie. Mile widziane są dodatkowe aktywności takie jak udostępnienie banerka, obserwacja na fb oraz IG, za które przyznaję dodatkowe punkty.

Schemat komentarza/zgłoszenia:
*Akceptuję regulamin 
*Obserwuję jako:
*Mój ulubiony kosmetyk to:
Udostępniam na blogu/fb/IG/inne (+3 pkt.):
Dodałam do blogrolla (+5 pkt.):
Obserwuję na fb (+2 pkt.):
Obserwuję na IG (+2 pkt):
Mail:

*punkty obowiązkowe 

Czekam na Wasze zgłoszenia i życzę powodzenia :)


Regulamin rozdania:
1. Rozdanie trwa od 23.04.2017. do 26.05.2017 do godziny 23:59
2. Organizatorem rozdania jestem ja, autorka bloga: kosmetycznepasje.pl
3. Wynik rozdania zostanę ogłoszone w ciągu do 3 dni od zakończenia rozdania, na blogu kosmetycznepasje.pl
4. Nagrodę stanowi zestaw kosmetyków, ufundowany przeze mnie, autorkę bloga kosmetycznepasje.pl
5. Organizator rozdania (ja) pokrywa koszty wysyłki nagrody wyłącznie na terenie Polski.
6. Zgłoszenie się do rozdania i zostawienie komentarza jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.
7. Aby wziąć udział w konkursie należy być publicznym obserwatorem bloga kosmetycznepasje.pl oraz odpowiedzieć na pytanie konkursowe.
8. Spośród wszystkich zgłoszeń zostanie wyłoniony zwycięzca, który otrzyma nagrodę
9. Zwycięzca zobowiązuje się do przesłania danych do wysyłki nagrody w ciągu 3 dni od daty ogłoszenia wyników. Po upływie terminu zostanie wybrana kolejna osoba, która otrzyma nagrodę.
10. Zastrzegam sobie prawo do zmiany regulaminu.
11. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29.07. 1992 r. o grach i zakładach wzajemnych ( Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn.zm.)

środa, 19 kwietnia 2017

ROSSMANN promocja -49% -55% - co warto kupić? (kwiecień 2017)


Zapewne do większości z Was dotarła już informacja o zbliżającej się promocji na kolorówkę w Rossmannie. W tym roku akcja odbywa się w dniach 20-28.04, czyli od jutra! Promocja obejmuje wszystkie kosmetyki kolorowe bez podziału na kategorie. Dodatkową niespodzianką jest powiększony rabat tj. -55% dla posiadaczy aplikacji Klubu Rossmann, przy zakupie minimum 3 produktów.  Aplikację można pobrać z Google Play, App Store lub Windows. Więcej informacji na ten temat znajdziecie tutaj.


Przy tego typu promocjach warto zwrócić uwagę na produkty z wyższej półki, ponieważ cena po obniżce  wydaje się bardziej przystępna. Z drugiej strony, tańsze kosmetyki można kupić za grosze, bez obawy, że wyrzucimy pieniądze w błoto w przypadku, gdy produkt się nie sprawdzi. Poniżej znajdziecie kosmetyki, które miałam i polecam oraz te, które sama chciałabym kupić. W nawiasach znajdziecie ceny po obniżce.


1) Maybelline Lash Sensational, 35,99 zł (18,36 zł lub 16,20 zł)
Miałam ten tusz i sprawdził się u mnie bardzo dobrze. Chyba najlepszy tusz do rzęs jaki ostatnio miałam.

2) Lovely Pump Up, 10,99 zł (5,60 zł lub  4,95 zł)
Znany i lubiany w blogosferze tusz do rzęs. Ładnie podkreśla włoski, jest niedrogi, niestety szybko wysycha.

3) Rimmel Magnif Eyes paleta cieni do powiek 41,59 zł (21,22 zł lub 18,72 zł)
Mam tą paletkę i bardzo ją lubię. Cienie mają przyzwoitą jakość i dobrze sprawdzają się do codziennego makijażu. Moim zdaniem produkt nie jest wart ceny 42 zł, ale za ok. 20 zł warto się skusić.


4) Revlon Colorstay podkład 69,99 zł (35,70 zł lub 31,50 zł)
Bez wątpienia podkład jest dosyć znany. Jak dotąd nie miałam okazji go wypróbować i strasznie mnie kusi. Z pewnością jest warty uwagi, ale w drogeriach internetowych można go dostać taniej niż po zniżce -55 %.

5) L'Oreal Paris True Match podkład 59,99 zł (30,60 zł lub 27,00 zł)
Kolejny kosmetyk, który chciałabym sprawdzić. Wiele osób go poleca, więc jeśli miałabym coś kupić, na pewno bym się nad nim zastanowiła.

6) Rimmel Stay Matte puder w kamieniu 26,79 zł (13,66 zł lub 12,06 zł)
Ten puder od dawna znajduje się na mojej wishliście, ale jak dotąd go nie miałam. Sporo blogerek go poleca, więc myślę, że nadchodzi dobra okazja, aby go przetestować.

7) Wibo sypki puder bananowy 15,49 zł (7,90 zł lub 6,98 zł)
Kolejna nowość, która mnie ciekawi. Jeśli miałabym wybrać jeden puder to chyba skusiłabym się właśnie na ten.

8) Wibo puder ryżowy 16,99 zł (8,66 zł lub 7,65 zł)
Niedawno wpadł mi w oko jako nowość od Wibo, fajnie by było go mieć w kosmetyczce.



9) Rimmel matowa pomadka The Only One Matte 30,99 zł (15,80 zł lub 13,95 zł)
Mam tą pomadkę w czerwonym kolorze i jestem zachwycona jej jakością. 
Marzą mi się inne kolory.

10) Lovely K'Lips pomadka i konturówka do ust 25,39 zł (12,95 zł lub 11,43 zł)
Ten zestaw znalazł się chyba na większości zestawień pokazujących na co warto zerknąć podczas promocji. Pozytywne recenzje w internecie sprawiły, że i ja mam ochotę na te "cukiereczki".

Tak wyglądają moje typy, jednakże jeśli mam być szczera to nie wiem, czy wybiorę się do Rossmanna, ponieważ przerażają mnie tłumy, rozpychanie się łokciami i walka o kosmetyki. Nie mam też ochoty trafić na używany egzemplarz, a po dłuższym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że mam na tyle duże zapasy, że nic nie potrzebuję.

Wybieracie się na promocyjne "łowy"? Co planujecie kupić?

*Zdjęcia pochodzą ze strony drogerii Rossmann.

piątek, 14 kwietnia 2017

Żel aloesowy zamiast kremu, tak czy nie?

 
Dobroczynne właściwości aloesu są znane nie od dziś. Aloes hodowany w doniczce może być ozdobą pomieszczenia, ale ma także praktyczne zastosowanie: do łagodzenia podrażnień, oparzeń, bąbli oraz do pielęgnacji cery. Dzisiaj chciałam skupić się na tym ostatnim punkcie. Nieraz czytałam na forach internetowych oraz blogach, że żel aloesowy jest genialnym substytutem kremu nawilżającego. Postanowiłam to sprawdzić. Jestem posiadaczką tłustej cery i często zmagam się z mocnym świeceniem twarzy w ciągu dnia. Zauważyłam, że większość stosowanych przeze mnie kremów, nasila ten efekt. Zastanawiałam się, jak moja buzia będzie się zachowywać przy stosowaniu żelu aloesowego. Poniżej zobaczycie co z tego wynikło :) 
 

Posiadam żel aloesowy Alter Medica, który kupiłam w aptece za ok. 25 zł, choć w internecie jego cena jest znacznie niższa. Tuba zawiera 150 g i używając go tylko do twarzy, pewnie ciężko byłoby mi go zużyć. Na szczęście jest to kosmetyk uniwersalny, więc stosuję go także na skórę po depilacji. Jeśli chodzi o pielęgnację twarzy to jego sporą zaletą jest to, że wystarcza mała kropelka żelu do pokrycia buzi. Kosmetyk błyskawicznie się wchłania do matu. 
 
Po zastosowaniu skóra jest nieco ściągnięta, co trochę mnie zdziwiło, ponieważ spodziewałam się nawilżenia, o którym tyle czytałam. Makijaż zaaplikowany na żel, trzyma się podobny czas jak na zwykłym kremie. Początkowo twarz jest matowa, ale po ok 2-3 h, moja skóra zaczynała dosyć mocno się natłuszczać. Przy codziennym stosowaniu żelu, cerze brakowało nawilżenia, które rekompensowała sobie przez wzmożone wydzielanie sebum. Nakładanie żelu aloesowego co kilka dni, na zmianę z kremem dało znacznie lepszy efekt. Kosmetyk nie powoduje wysypu wyprysków. Ma właściwości ściągające, pory są mniej widoczne, co przekłada się na dobry wygląd skóry. U mnie nie sprawdził się do codziennej pielęgnacji, ale dobrze współgrał z podkładem, więc od czasu do czasu po niego sięgam. Nie żałuję zakupu, bo ze względu na jego szerokie zastosowanie mogę być pewna, że się nie zmarnuje. 
 

 
Używacie żelu aloesowego do pielęgnacji twarzy? Jak się u Was sprawdza?

wtorek, 11 kwietnia 2017

Niekosmetyczni ulubieńcy miesiąca

Przeglądając blogi, lubię czytać wpisy, w których autorzy dzielą się swoimi ulubionymi produktami. W taki sposób trafiłam na kilka fajnych rzeczy, na które prawdopodobnie nie zwróciłabym uwagi. Dzisiaj postanowiłam wrzucić własne zestawienie ulubieńców miesiąca, a właściwie kilku miesięcy, ponieważ do części z nich wracam regularnie już od dłuższego czasu. Mam nadzieję, że spodoba się Wam taka forma wpisu. 


Przepyszna herbata Basilur Crimson
Przywędrowała do mnie w uroczej puszcze, przewiązanej czerwoną wstążką. Oryginalna, cejlońska herbata. Mocna, czarna z dodatkiem kwiatów pomarańczy. Wielbiciele dobrej, aromatycznej herbaty będą zachwyceni.


Płyn do płukania tkanin Lenor Gold Orchid
Płyn, który pachnie długo i intensywnie. Wystarczy niewielka ilość, aby pranie miało przyjemny zapach. Intensywność aromatu oraz jego trwałość oczarowały moje zmysły, dlatego ostatnio kupuję tylko i wyłącznie ten wariant.


Srebrny, mały zegarek z Dresslink
Przyznam szczerze, że nie sądziłam, że tak mi się spodoba zegarek od Chińczyka. Spodziewałam się tandety i badziewia, ale jakość wykonania jest całkiem przyzwoita. Ostatnio modne są zegarki, z dużą tarczą, które źle wyglądają na moim szczupłym nadgarstku. Ciężko znaleźć fajny, klasyczny zegarek o małych rozmiarach, dlatego zdecydowałam się na zakup tego (klik). Jak widać, był to strzał w dziesiątkę.


Afgańska Perła - Nadii Hashimi
Cudowna, wzruszająca historia dwóch Afganek, które dorastały w surowej islamskiej kulturze, gdzie kobieta nie ma żadnych praw. Książka przedstawia brutalna rzeczywistość, pełną smutku i przemocy, a mimo to pokazuje, że pomimo przeciwności losu, warto nie tracić nadziei, marzyć i dążyć do lepszego jutra. Niezwykle wciągająca historia, którą polecam każdemu.


Bezprzewodowy głośnik HP
Odkąd go mam, znacznie częściej słucham muzyki. Dźwięk dobiegający z mojego zdezelowanego laptopa nie był najlepszej jakości. Nawet przy tak małym głośniku różnica w odbiorze jest kolosalna. Mały, poręczny głośnik można zabrać ze sobą dosłownie wszędzie. Ładnie wygląda na biurku, zwłaszcza, że nie potrzeba do niego kabla.

Co w ostatnich dniach zasłużyło u Was na miano ulubieńca/odkrycia miesiąca?



sobota, 8 kwietnia 2017

Maska do włosów z pompką – New Anna Cosmetics


Odkąd prowadzę bloga, zaczęłam bardziej dbać o swoje włosy. Nie jestem pewna czy mogę zaliczyć się do grona włosomaniaczek, ponieważ nie mam (jeszcze) bzika na punkcie włosów. Niemniej jednak, przyznam, że moje zapasy kosmetyków do włosów znacznie się rozrosły i w ciągu ostatniego roku często sięgałam po nowości. Jedną z nich była maska, do włosów, która zapewne większości z Was nie była do tej pory znana. Mam na myśli produkt New Anna Cosmetics o właściwościach regeneracyjnych, nawilżających i dodających objętości. 

Kosmetyk znajduje się w plastikowym słoiku, o pojemności 300 ml. Szata graficzna utrzymana jest w niebiesko-białym kolorze, bez zbędnych ozdobników. Cechą wyróżniającą opakowanie jest praktyczna pompka. Konsystencja maski jest dosyć rzadka, w innym przypadku pompowanie produktu nie byłoby możliwe. Bardzo spodobał mi się pomysł podajnika w opakowaniu, niestety nie działa on bez zarzutu. Obecnie w słoiczku zostało ok. 1/3 objętości, czyli dosyć sporo, a mimo to pompka nie wydobywa już produktu. 
 

Maska ma delikatny, przyjemny zapach. Po aplikacji utrzymuje się on na włosach, aż do ich wyschnięcia. Produkt nawilża kosmyki, stają się miękkie, sypkie i puszyste. Pomaga w ich rozczesaniu, ale mam wrażenie, że też zwiększa ich elektryzowanie się. Moim zdaniem kosmetyk jest za mało treściwy, żeby oczekiwać od niego spektakularnej regeneracji, ale jako odżywka do codziennego stosowaniu spisuje się bardzo dobrze. 
 
 
Podsumowując, w moim odczuciu maska świetnie spełnia rolę odżywki. Nie zregeneruje mocno zniszczonych włosów, ale ma na nie pozytywne działanie i jest to widoczne już po kilku użyciach. Pomysł z pompką bardzo mi się spodobał, niestety dozownik jest dosyć zawodny. Produkt oceniam pozytywnie, mimo jego wad. Uważam, że niska cena ok. 9 zł rekompensuje drobne niedociągnięcia i można się na niego skusić od czasu do czasu.

wtorek, 4 kwietnia 2017

Co nowego w marcu?

Marzec za nami, pora więc na mały bilans. Podsumowanie kosmetycznych zużyć marca mogliście zobaczyć już kilka dni temu na blogu. Dzisiaj przyszedł czas na nowości, nie tylko kosmetyczne. Ciekawi jesteście co nowego trafiło do mnie w zeszłym miesiącu? Zapraszam do oglądania.

Ubrania i dodatki
Koszulka z aplikacją z Orsay.

Dwie pary klasycznych jeansów Orsay.

Mój zakupowy hit, czyli mega wygodne buty sportowe Ryłko.

Kolejny ulubieniec; zgrabny, srebrny zegarek z Dresslink (klik)

Kosmetyki i akcesoria do makijażu
Dwa zestawy pędzli do makijażu z Dresslink (klik & klik).

Pomocnik przydatny przy myciu pędzli, czyli Brushegg.

 Sławna czarna maska na wągry Pilaten, która niestety się u mnie nie sprawdziła.  

 Maski w płatach od BeautyFace.

Próbki nowych masek od L'Oreal.

Moje ulubione kremy do depilacji Veet. Więcej o nich znajdziecie w tym wpisie.

Góra nowości ze Spotkania Zaprzyjaźnionych Blogerek w Rybniku. Prezentację zawartości znajdziecie tutaj.

Na koniec coś na ząb, czyli pyszne musli Mix it, skomponowane wg mojego pomysłu.  

Jaki widać marzec obfitował w nowości kosmetyczne i ubraniowe :). Za sprawą blogerskiego eventu trafiło do mnie sporo kosmetyków, które z zapałem testuję.

Co Was najbardziej zaciekawiło?