poniedziałek, 27 lutego 2017

Denko lutego w minirecenzjach

 
Luty jest miesiącem krótkim, jednak u mnie nie przełożyło się to na ilość zużytych kosmetyków. W porównaniu do poprzedniego denka jest ich znacznie więcej. Jesteście ciekawi co się u mnie sprawdziło, a co zasłużyło na miano bubla? Zapraszam na dalszą część posta.

W lutym do kosza trafiły opakowania po:


1) Yves Rocher perfumowany żel pod prysznic So Elixir
Powiem szczerze, że nie jestem pewna czy nie jest to przypadkiem zapach dla mężczyzn. Mi się on całkiem podobał, a sam żel dobrze spełniał swoje zdanie. Wszystko ok, oprócz ceny...
Nie kupię ponownie.

2) Dove myjący olejek pod prysznic
Produkt ma zarówno swoje wady jak i zalety. Więcej o nim znajdziecie tutaj. Po zużyciu butelki, doszłam do wniosku, że wolę jednak tradycyjne żele pod prysznic.
Nie kupię ponownie.

3) Yves Rocher płyn micelarny Hydra Vegetal
Bardzo fajny i delikatny produkt. Dobrze radził sobie z usuwaniem makijażu. Nie przesuszał i nie podrażniał skóry.
Kupię ponownie.

4) Tutti Frutti peeling cukrowy papaja i tamarillo
Produkt przypadł mi do gustu, mimo, że jest na parafinie. Zainteresowanych odsyłam do recenzji..
Kupię ponownie.

5) Pure Collagen krem nawilżająco ujędrniający
Lubiłam ten krem, ponieważ moja skóra dobrze go znosiła. Rzadko pojawiały się na niej wypryski, ale niestety powodował błyszczenie skóry. Z podkładem matującym i pudrem wyglądał nieźle.  
Recenzja.
Kupię ponownie. 
 
 
6) Dove antyperspirant w sztyfcie invisible dry
Niestety dla mnie za słaby. Nie byłam z niego zadowolona.
Nie kupię ponownie.

7) MOOYA BIO Maska na tkaninie regulująca wydzielanie sebum
Bardzo fajny kosmetyk, który nie spada z twarzy, dzięki wycięciom na uszy. Pisałam o niej tutaj.
Kupię ponownie.

8) Babydream nawilżane chusteczki
Przydatny gadżet do torebki, w zimowe dni używałam ich głównie do czyszczenia butów. Na koniec zaczęły trochę wysychać, ale biorąc pod uwagę cenę i tak byłam zadowolona.
Kupię ponownie.

9) Beauty Face płatki kolagenowe pod oczy
Dla mnie to niestety bubelek. Podobał mi się efekt chłodzący po nałożeniu, ale płatki nie trzymały się pod oczami, tylko zsuwały na policzki. Może sprawdzają się stosowane w pozycji horyzontalnej... ja wolałam spożytkować 30 min siedząc przy kompie.
Nie kupię ponownie.

10) BeBeauty odmładzający krem do rąk
Jak dla mnie nic specjalnego, sama chemia, działanie kiepskie.  
Recenzja.
Nie kupię ponownie.

11) Yves Rocher intensywnie odżywiający krem do rąk
Krem dobrze sprawdzał się na noc, jednak w tej cenie można kupić coś równie dobrego lub nawet lepszego. 
Recenzja.
Nie kupię ponownie.

12) Seni Care regenerujący balsam do ciała
Patrząc na skład, spodziewałam się lepszego działania. Mam mieszane uczucia co do tego kosmetyku.
Nie kupię ponownie.

13) AA Beauty Bar maseczka węglowa oczyszczająca
Niekwestionowany bohater denka i bardzo miłe zaskoczenie. Skóra po nim była w świetnej kondycji; oczyszczona, gładka, przyjemna w dotyku.
Kupię ponownie.

14) Pierre Rene tusz do rzęs Lash Precision
Nie wiem co sądzić o tym produkcie, były dni, gdy dobrze mi się z nim pracowało i takie, gdy nie mogłam dojść z nim do ładu. Jak dla mnie taki przeciętniaczek.
Nie kupię ponownie.

Jak widzicie w lutym trafiłam na kilka kosmetyków, które się u mnie nie sprawdziły. Nie ma jednak produktu, który by mnie zdegustował do tego stopnia, żeby zasłużyć na miano bubla miesiąca. Natomiast, jeśli chodzi o odkrycia, to na pewno jest to maseczka AA Beauty Bar, polecam wypróbować.

sobota, 25 lutego 2017

Zaczynam przygodę ze stemplami – mani na dziś

Na spotkaniu blogerek Spotkajmy się w Łodzi, o którym pisałam tutaj, miałam okazję wziąć udział w warsztatach ze zdobienia paznokci metodą stemplowania. Krótki kurs teoretyczny i praktyczny, prowadzony przez Anię z B. Loves Plates zainspirował mnie do kolejnych prób wykonania manicure tą metodą. Wiele osób skarży się, że im to totalnie nie wychodzi, a mi udało się to całkiem nieźle. Nie musiałam zmywać paznokci, bo wszystko ładnie odbiło się niemal na pierwszym razem. Taki obrót rzeczy bardzo mi się spodobał, ponieważ nie zdążyłam się zniechęcić, czy zirytować. Myślę, że wkrótce znów popróbuję swoich sił w stemplowaniu. 


Do wykonania zdobienia użyłam:

Stempel B. Loves Plates
Płytka B. Loves Plates B. 06 be classy & chic
Zdrapka B. Loves Plates
Lakiery Color Club nr 988 i 992
Lakier do stempli Colour Alike nr BLP49
Top Indigo Nano Ceramic (recenzja)

Macie już pierwsze zdobienia stemplami za sobą? 
Podobają się Wam takie paznokcie?

środa, 22 lutego 2017

MOOYA BIO Maska na tkaninie regulująca wydzielanie sebum


Założę się, że o maskach na tkaninach słyszała większość z Was. Część pewnie nawet wypróbowała je na własnej skórze, ale czy słyszeliście o masce na płachcie na twarz i szyję z dziurami na uszy? No właśnie, o takim cudzie możecie poczytać dzisiaj na blogu. Oczywiście chodzi mi o maski MOOYA BIO. Dla siebie wybrałam wersję regulującą wydzielanie sebum. Zanim przejdę do moich odczuć, wrzucam opis producenta.

MOOYA „Regulacja sebum”, to profesjonalny zabieg kosmetyczny, który reguluje procesy skórne oraz zmniejsza wydzielanie przez gruczoły sebum. Zabieg również oczyszcza i zmniejsza widoczność porów.
  • Pomaga regulować procesy skórne
  • Zmniejsza wydzielanie sebum i „świecenie” się skóry
  • Lekko oczyszcza i tonizuje
  • Zmniejsza widoczność porów skórnych
  • Eliminuje zaskórniki i bruzdy
  • Przyspiesza gojenie się skóry oraz silnie łagodzi
  • Rozjaśnia skórę i eliminuje efekt zmęczenia
  • Poprawia miękkość i gładkość

I ETAP MASKA – SILNIE NASĄCZONY BAWEŁNIANY PŁAT NA TWARZ I SZYJĘ
Unikalna receptura maski oparta została o składniki od lat z sukcesem stosowane w ziołolecznictwie. Odpowiednia kompozycja ziół, kompleksu witaminowego, kwasu hialuronowego oraz innych składników sprawia, że skóra jest wyjątkowo odświeżona, pełna blasku i witalności.

II ETAP – AKTYWNE SERUM W FORMIE KREMU
Wyjątkowo skondensowane serum w formie lekkiego kremu oparte o kompleks aminokwasów i ceramidy gwarantuje widoczny efekt odmłodzenia oraz poprawy elastyczności skóry. Serum należy użyć w ciągu max 10 minut po zdjęciu maski. 


Maseczka znajduje się w dużej dwukomorowej saszetce. W jednej części znajduje się obficie nasączona, złożona maseczka w formie płatu. W drugiej serum (6 g) do użycia po ściągnięciu maski. Maska jest obficie nasączona, tak że prawie ocieka płynem. Wykonana jest z solidnej tkaniny, która się nie rwie, mimo mocniejszego naciągnięcia. Zaprojektowana jest w sposób umożliwiający dopasowanie do twarzy i szyi. Ma wycięte otwory na uszy, dzięki którym trzyma się na twarzy. Do mojej buzi przylegała całkiem nieźle, choć otwory na oczy mogłyby być odrobinę szersze.

Zabieg z maską dostarcza niezapomnianych wrażeń estetycznych. Po przejrzeniu się w lustrze stwierdziłam, że wyglądam jak mumia. Miało być selfie, ale przez niekontrolowane napady śmiechu nie mogłam utrzymać aparatu nieruchomo, tak więc zdjęcia nie ma :) Ogólnie maseczka nie uwiera i bez problemu można wykonywać codzienne czynności. Po zdjęciu płata z twarzy, na skórze pozostała spora ilość serum, które zostawiłam do wchłonięcia. Następnie nałożyłam serum z osobnej saszetki, które ma przyjemną żelową konsystencję i piękne połyskujące drobinki, niewidoczne po nałożeniu na skórę. 6 g to ogromna ilość, która starczyła mi na pokrycie twarzy, dekoltu i ramion. 


Powiększ klikając w zdjęcie.


Jestem bardzo mile zaskoczona efektami tej kuracji, ponieważ pory zostały widocznie zmniejszone. Skóra była gładka, lekko napięta i oczyszczona. Koloryt cery się ładnie wyrównał. Nie zauważyłam redukcji zaskórników. Jeśli chodzi o wydzielanie sebum to mam wrażenie, że trochę się zmniejszyło, ale po jednokrotnej aplikacji był to krótkotrwały efekt.

Moim zdaniem maska jest warta uwagi. Można ją kupić stacjonarnie w drogeriach Vica w promocyjnej cenie oraz online TUTAJ.

Cena promocyjna: 11,99 zł, cena regularna 15,99 zł.
 
http://vica.pl/

poniedziałek, 20 lutego 2017

Jak się spakować na wyjazd? Podróże z bagażem podręcznym

Nie cierpię się pakować, ponieważ ograniczone rozmiary bagażu wymagają przemyślanej selekcji. U mnie niestety jest tak, że często potrzebuję więcej niż mogę wziąć. Jako, że ostatnio sporo podróżuję i to niejednokrotnie tylko z bagażem podręcznym, postanowiłam się podzielić z Wami moimi przemyśleniami. Nieskromnie pochwalę się, że tanim kosztem, spakowana w plecak, zwiedziłam wiele pięknych miejsc, m.in. Barcelonę.

Jak więc, ograniczyć ilość rzeczy, które ze sobą zabieramy? Na pewno warto przemyśleć co nam będzie potrzebne w zależności od celu wizyty i jej miejsca. Sprawdzenie pogody na najbliższe dni to obowiązkowy punkt przygotowań, pomaga to w wyborze odpowiedniej garderoby. Część drobiazgów można dokupić na miejscu, więc warto się zorientować czy dźwiganie niezliczonej ilości szpargałów jest koniecznie. Jeśli chodzi o ubrania, bieliznę czy też koszulki z przewiewnego materiału można przeprać i zostawić na noc do wyschnięcia. Natomiast nocując w hotelu, często możemy liczyć na świeże ręczniki i miniaturki żelu pod prysznic i szamponu.

No właśnie... tutaj dochodzimy do mojej pięty achillesowej, czyli kosmetyków. Kobiety potrzebują całkiem sporego arsenału produktów do pielęgnacji i makijażu, nawet po wyselekcjonowaniu niezbędnych rzeczy, można uzbierać sporą gromadkę. Łatwym i tanim rozwiązaniem, jest przelanie ulubionych kosmetyków do małych opakowań. W przypadku lotów samolotem z bagażem podręcznym, jest to wręcz konieczne. 
 
 
Wiele osób poleca zabieranie próbek na wyjazdy. U mnie takie rozwiązanie się nie sprawdziło. Odkąd saszetka kremu do twarzy spowodowała u mnie wysyp pryszczy, unikam ich jak ognia. Moim zdaniem warto zostawić sobie buteleczki po miniaturkach lub po prostu kupić opakowania o małych objętościach. Moje maluszki pochodzą z All In Packaging
 

Posiadam wygodną i elegancką buteleczkę z pompką o pojemności 30 ml. Ma ładne srebrne wykończenia i całkiem nieźle się spisuje w podróży jako opakowanie na uniwersalny żel do higieny intymnej facelle, którym myję twarz, włosy i ciało.

Krem do twarzy najczęściej przekładam do małego słoiczka z zakrętką, mój ma 10 ml, które w zupełności wystarczają na kilkudniowy wyjazd. Jeśli nie mam akurat próbek perfum lub potrzebuję większej ilości zapachu wybieram szklane buteleczki z atomizerem. Nadają się nie tylko na wyjazd, ale także do torebki. Wyglądają bardzo elegancko, a „psikacz” rozprowadza bardzo delikatną mgiełkę. Pewnie zastanawiacie się jak przelać perfum do takiego flakonika? Radzę sobie z tym w ten sposób, że albo przelewam mgiełkę z Avonu, która ma odkręcany korek lub zamawiam zapachy w buteleczkach z odkręcaną zakrętką z All In Packaging (na zdjęciach widać plastikowe buteleczki z żółtą cieczą - to właśnie owe zapachy). 
 
 
Lubię mieć 2 osobne kosmetyki na wyjeździe, choć nie zawsze mogę sobie pozwolić na ten luksus. Wygodnie jest mieć osobno spakowaną pielęgnację i kolorówkę. Zawsze brakowało mi 2 identycznych kosmetyczek, które by do siebie pasowały. Dlatego wybrałam sobie komplet w urocze sówki, który spodobał się nie tylko mi, ale także mojej mamie i siostrze :)

Opakowania, zapachy i kosmetyczki są dostępne tutaj:



*Post przygotowany we współpracy z All In Packaging.

piątek, 17 lutego 2017

Co dostałam w prezencie na spotkaniu blogerek w Łodzi?

Zapraszam na wpis, w którym zdjęcia będą zdecydowanie przeważać nad tekstem. Zgodnie z obietnicą, chwalę się jakie niespodzianki przywiozłam z eventu Spotkajmy się w Łodzi. Jeśli ktoś nie miał jeszcze okazji przeczytać relacji ze spotkania, zapraszam tutaj.

Dla przypomnienia dodam, że sponsorami wydarzenia byli:


Ww. firmy sprezentowały nam: 


Na zdjęciu znalazła się książka, którą wylicytowałam na aukcji, z której dochód został przekazany na leczenie chorego na autyzm Mikołaja. Wszystkie drobiazgi bardzo mnie ucieszyły. Będę miała okazję poznać zupełnie nowe kosmetyki i marki, z którymi do tej pory nie miałam styczności. 

Zapowiada się radosny czas testów :)

wtorek, 14 lutego 2017

Spotkajmy się w Łodzi – relacja ze spotkania blogerek

4 lutego miałam okazję wziąć udział w wydarzeniu blogowym Spotkajmy się w Łodzi zorganizowanym przez Sylwię z bloga Zadbana mama oraz Kamilę z bloga Rainbow Lyll. Wiedziałam, że nie będę się nudzić, ponieważ czas został mądrze i ciekawie zaplanowany, o czym z resztą zaraz się przekonacie. Miejscem naszego zlotu była rodzinna kawiarnia Tubajka.


Pierwszym punktem była prezentacja profesjonalnych produktów do włosów Joico. Pani Agnieszka opowiedziała nam o marce oraz przeprowadziła krótką prezentację prostownicy z płynem keratynowym. Efekty uzyskane na włosach uczestniczek pozytywnie zaskoczyły nie tylko mnie. Miłym akcentem był prezent od firmy, składający się zestawu kosmetyków oraz z voucheru na zabieg rekonstrukcji włosów Joico K-pak.


Po krótkiej przerwie, mogłyśmy spróbować swoich sił w warsztatach ze zdobienia paznokci metodą stemplowania. Naszą „nauczycielką” była Ania z B. Loves Plates. Przyznam szczerze, że zabawa ze stemplami sprawiła mi wiele radości, a samo zdobienie wszyło nie najgorzej jak na pierwszy raz. Na pewno jeszcze nie raz spróbuję się pobawić trochę stempelkami, ponieważ z produktami tak wysokiej jakości, okazało się to nie takie trudne. Poniżej zobaczycie efekty mojej pracy.


Dzięki prelekcji pani Agnieszki, która jest rzecznikiem prasowym Manufaktury, mogłyśmy zrozumieć punkt widzenia specjalisty od PR. Fajnie poznać spojrzenie osoby, która na co dzień zajmuje się m.in. organizacją akcji promocyjnych oraz nawiązywaniem współprac z blogerami.


Tajniki fotografii przybliżyła nam Beata z bloga gasky.pl. Kto choć raz zajrzał na jej stronę, zapewne doskonale zna jej zdjęcia. Cieszę się, że Beata podeszła do tematu w przystępny sposób i pokazała nam, że nawet bez drogiego sprzętu, stosując kilka prostych trików, można poprawić jakość robionych fotografii.


Warto na koniec wspomnieć, że dziewczyny zorganizowały licytację, z której dochód został przekazany na leczenie chorego na autyzm Mikołaja. Natomiast Karolina z bloga Bizarre Case zarządziła zbiórkę plastikowych zakrętek, które zostały przekazane Przytulisku w Głownie. Przyjemne zostało połączone z pożytecznym.

Bardzo miło wspominam ten dzień. Takie spotkania to świetna okazja, aby nauczyć się czegoś nowego i mile spędzić czas w gronie sympatycznych dziewczyn. Przy takich wydarzeniach nigdy nie brakuje tematów do rozmów. Można poznać wiele inspirujących osób oraz spotkać na żywo autorki obserwowanych blogów.
 


Na koniec chciałam podziękować organizatorkom, za zaproszenie oraz dopięcie wszystkiego na ostatni guzik. Dziękuję również sponsorom, za ufundowane prezenty oraz dziewczynom Kamili i Magdzie za udostępnienie zdjęć. 
Zgaduję, że Was to ciekawi :)


sobota, 11 lutego 2017

Lirene Physio – micelarny żel do oczyszczania twarzy

 
Dzisiejszy post postanowiłam poświęcić nowości od Lirene, która jakiś czas temu pojawiła się na rynku. Mam na myśli physio-micelarny żel do mycia twarzy. Produkt kupujemy w estetycznej, niebieskiej butelce z pompką. Zarówno funkcjonalności, jak i wyglądowi opakowania nie można nic zarzucić, więc nie będę się rozwodzić nad tymi kwestiami.

 

Produkt ma przyjemny, delikatny i lekko odświeżający zapach. Jego konsystencja jest żelowa, ale przy myciu praktycznie się nie pieni. Po nałożeniu na twarz, mam wrażenie jakbym używała mleczka do demakijażu. Skóra jest śliska i palce suną po niej jakby była czymś „powleczona”. Produktu można używać na sucho lub przy użyciu wody. Opcja „na sucho” totalnie mi nie pasowała, wiec zawsze używałam go w połączeniu z wodą. Niestety na początku byłam bardzo rozczarowana tym żelem, ponieważ nie domywał makijażu. Po przejechaniu buzi płatkiem nasączonym micelem, na waciku zostawało wiele zanieczyszczeń, głównie z podkładu. Dopiero, po kilku podejściach udało mi się temu zaradzić. Nakładam na twarz 2-3 pompki i dodaje minimalna ilość wody. Takie zastosowanie bardzo dobrze rozprawia się z makeupem. Skóra jest dobrze oczyszczona bez efektu przesuszenia.

Mam wrażenie, że micelarny żel Lirene to produkt, który albo się kocha, albo nienawidzi. U mnie miłości z tego nie będzie. Nie jestem do końca przekonana do nakładania takiej ilości kosmetyku. Przy moim dozowaniu jest szalenie niewydajny. Z drugiej strony, przy mniejszych objętościach żelu, cera nie zawsze jest czysta. Obecnie jestem w połowie butelki i na pewno zużyję ją do końca. Natomiast w przyszłości do niego nie wrócę, ponieważ lepiej sprawdzają się u mnie tradycyjne żele.


Żel dostępny jest m.in. w Rossmannie, obecnie w promocyjnej cenie 9,99 zł /200 ml.

Znacie micelarny żel Lirene? Jakie są Wasze wrażenia?


środa, 8 lutego 2017

Jak pokochać siebie?


W dobie wszechobecnego internetu i mocno rozwiniętych mediów społecznościowych, człowiek, co i rusz jest bombardowany zdjęciami idealnych ludzi, idealnego domu, idealnych wakacji...Wchodząc na insta, zawsze jestem pod wrażeniem pięknych zdjęć dziewczyn ćwiczących na siłowni w krótkim topie, obcisłych leginsach i makeupie. Zero śladu potu, czy chociażby odstających włosów na misternie upiętej fryzurze. Na śniadanie koktajl warzywny, po południu, latte z pianką na mleku sojowym w jakiejś hipsterskiej kawiarni. Oczywiście doskonale zdaję sobie sprawę, że nie jest to rzeczywistość, a jedynie wykreowany (często w photoshopie) wizerunek. Ja to wiem, i Wy pewnie też to wiecie, mimo wszystko wiele osób ma problemy z własną akceptacją. Zbliżają się walentynki, więc może warto poruszyć temat miłości..., ale nie do kogoś, tylko do samego siebie. Jak, więc pokochać siebie?

1. Nie bądź dla siebie zbyt surowa/y
Pozytywne nastawienie to niezwykle ważna rzecz w życiu. Zbytnie krytykowanie siebie nie tylko wpędza w zły humor, ale także podcina skrzydła i zniechęca do działania. Zamiast skupiać się na tym, co nie wyszło, warto pomyśleć jak rozwiązać problem. Może to zaskakujące, ale często ludzie oceniają Cię znacznie łagodniej niż Ty siebie. Trzeba pamiętać o jednej bardzo ważnej rzeczy, perfekcja nie istnieje.

2. Skup się na swoich zaletach, a nie wadach
Weź kartkę papieru i wypisz na niej swoje wady i zalety. Doświadczenie stare jak świat. Niestety pokazuje, że większość osób bez problemu znajduje swoje minusy, natomiast z zaletami ma problem... Zamiast koncentrować się na mankamentach, warto znaleźć swoje atuty i to na nich się skupić, przez ich rozwijanie i odpowiednie eksponowanie.

3. Dbaj o siebie
...o swoje ciało, zdrowie, samopoczucie. W zdrowym ciele, zdrowy duch, jak to mówią, więc do dzieła :)

4. Nie porównuj się do innych
W ambicji nie ma nic złego, każdy chce się doskonalić, ale ciągłe porównywanie się z innymi, może zapędzić Cię w kozi róg. Zawsze znajdzie się ktoś lepszy w jakiejś dziedzinie i nie ma, co wierzyć, że można być we wszystkim najlepszym.

5. Wyznaczaj sobie cele i dąż do ich realizacji
Samorozwój to ważny punkt w akceptacji siebie. Pozwala docenić swoją wartość oraz wyznaczać kolejne cele do realizacji.

6. Doceń swoją wyjątkowość
Nie ma drugiej takiej osoby jak ty i to właśnie, również Twoje wady składają się na Twoją unikalność. Warto to sobie uświadomić, zanim znów zaczniesz się lustrować krytycznym okiem.

7. Pozwól sobie od czasu do czasu na małą przyjemność
Nikt nie lubi żyć jak asceta. Wiadomo, że nie codziennie można szaleć na mieście, ale małe przyjemności na prawdę poprawiają humor. Od Ciebie zależy czy będzie to wizyta u kosmetyczki, wypad do kina ze znajomymi, czy buszowanie po sklepach. Jako, że zbliża się święto zakochanych, może chcecie sprawić komuś lub sobie małą niespodziankę. Nie ukrywam, że sama mam ochotę na nowe perfumy i prawdopodobnie kupię Euphorię lub Elie Saab Rose Couture korzystając z kuponu rabatowego do Sephory, który znajdziecie tutaj.

Na koniec, chciałam podzielić się z Wami bardzo inspirującym cytatem, który znalazłam w newsletterze od Rabble. Nie wiem jak Wam, ale mi na pewno będzie on towarzyszył przez najbliższe dni. 

„Jesteś perfekcyjna w swojej nie perfekcyjności! I to wystarczy - w zupełności! Nigdzie nie ma drugiej takiej jak Ty, a najlepsze, co możesz podarować światu, to właśnie Ty sama, dokładnie taka jaka jesteś, i tam gdzie jesteś!”



niedziela, 5 lutego 2017

Styczniowe nowości - co kupiłam, co dostałam?

W styczniu nie poszalałam z zakupami, zwłaszcza jeśli chodzi o ubrania. Sezon wyprzedaży przeszedł u mnie bez większego echa i nawet się z tego cieszę. W dalszym ciągu nie zrobiłam porządków z moją garderobą, więc nie ma sensu jej dodatkowo zapychać. W tym miesiącu skusiłam się jedynie na mięciutki sweterek Orsay w pastelowym kolorze.


Udało mi się zrealizować także, ważny punkt z mojej wishlisty, jakim był dysk zewnętrzny. Mój laptop ledwo zipie, więc nie było sensu dłużej kusić losu. Dane z komputera są już bezpiecznie skopiowane w jego pamięci. Mój model to Seagate Slim o pojemności 500 GB.


Pod koniec miesiąca doczekałam się karty upominkowej do Tesco, którą dostałam za wypełnianie płatnych ankiet na stronie Cenne Opinie. Po zapisaniu się, portal wysyła na email ankiety, za uzupełnienie których zbieramy pieniądze. Po zgromadzeniu kwoty 50 zł można ją wymienić na kartę do Tesco lub Zalando. 


Przy okazji wizyty w Rossmannie poczyniłam minimalistyczne zakupy kosmetyczne. Zachęcona wpisami na blogach, zainwestowałam w szczotkę do masażu ciała. Do torebki kupiłam kieszonkowe lusterko. Do koszyka wpadł mi, także gruszkowy antyperspirant Dove. Do 31.03 Dove, w ramach akcji promocyjnej, zwraca koszty zakupu wybranych kosmetyków. Więcej o promocji przeczytacie tutaj.


W Biedronce zrobiłam zapas odświeżaczy do butów Kiwi. Spray świetnie nadaje się do botków i kozaków, pozwala na odświeżenie wnętrza buta bez przemoczenia wkładki.


Na koniec zostawiłam najlepsze, czyli przedsmak góry prezentów, jakie dostałam na spotkaniu blogerek Spotkajmy się w Łodzi


Nie dalej jak wczoraj, miałam okazję mile spędzić czas, w gronie wspaniałych dziewczyn oraz doszkolić się ze zdobienia paznokci metodą stemplowania oraz robienia artystycznych zdjęć. Spodziewajcie się wkrótce fotorelacji z eventu. Zdradzę również, co dokładnie znalazło się w tych i pozostałych pakunkach :)