poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Nowości z wyprzedaży - lipec 2016

Choć mamy dopiero połowę wakacji letnie wyprzedaże powoli dobiegają końca. Ostatnio wolę kupować online. Nieszczególnie bawi mnie chodzenie po sklepach, poza tym przyznam szczerze, że brakuje mi na to czasu. Wiele sklepów wychodzi na przeciw klientom, zapewniając udogodnienia typu: darmowa dostawa do sklepu stacjonarnego czy też bezpłatny zwrot rzeczy w określonym terminie. Takie zasady obowiązują w internetowym sklepie Orsay, skąd pochodzi większość ciuchów, które widzicie poniżej. Ubrania kupiłam za przysłowiowe grosze, żadna z bluzek nie kosztowała więcej niż 30 zł, jako że obecnie trwa wyprzedaż do -70 %. Poza tym w moje ręce trafiło kilka kosmetyków. Ilości znikome, ale ma to związek z ograniczaniem zapasów kosmetycznych. 

 Czerwony top z łezką Orsay i czarna koszula Primark

T-shirty Orsay

Bluzki z ażurowymi detalami Orsay
 
Aloesowy żel facelle oraz bransoletka DIY, przerobiona z łańcuszka dołączonego do bluzki.

 Zakupy, z serii kup i otrzymaj zwrot pieniędzy 
(Wielki test świeżości z Velvet oraz testowanie z Dove)

Próbki od Everydayme

Jak wyglądają Wasze lipcowe zakupy? 
Szalejecie na wyprzedażach, czy odpuszczacie?

czwartek, 28 lipca 2016

Denko kosmetyczne 7/2016


Lipiec dobiega końca i w siódmej części tegorocznego projektu denko, mogę się pochwalić całkiem sporymi zużyciami. Miesiąc minął błyskawicznie i sama jestem zaskoczona, że udało mi się zgromadzić taką ilość pustych opakowań. Śmieci właśnie wylądowały w koszu, a Was zapraszam na przegląd zdenkowanych produktów.


1) Pharmaceris drenujący peeling antycellulitowy
Mocny zdzierak o ładnym, świeżym zapachu.
Kupię ponownie.

2) Skino żel do golenia
Dobra jakość w niskiej cenie. Byłam z niego zadowolona, ale ostatnio wdrożyłam metodę golenia na odżywkę do włosów, więc z żeli i pianek rezygnuję na jakiś czas.
Kupię ponownie.

3) Dove pistacjowy żel pod prysznic
Żele Dove bardzo lubię, są kremowe, dobrze się pienią i nie wysuszają skóry.
Kupię ponownie.

4) Saela piwne mydło w płynie
Bardzo lubię jego zapach i działanie. Cena wysoka, ale od czasu do czasu można sobie pozwolić na taką przyjemność. Recenzja.
Nie wiem czy kupię ponownie (ok. 40 zł / 500 ml)

5) Head&Shoulders szampon z olejkiem z migdałów
Szampon przeciwłupieżowy, nawilżający skórę głowy. Nawilżenia niestety nie zauważyłam, więc stosowałam go max. 2 razy w tygodniu.
Nie wiem czy kupię ponownie. 
 
6) Maybelline lash sensational
Tusz, który skradł moje serce. Początkowo jest dosyć rzadki, ale po jakimś czasie nabiera idealnej konsystencji i świetnie podkreśla rzęsy.
Kupię ponownie.

7) Kneipp balsam pod prysznic
Produkt niestety mnie rozczarował. Więcej o nim znajdziecie tutaj.
Nie kupię ponownie.

8) Świtpharma żel antybakteryjny do rąk
Przydatny gadżet, zawsze mam go w torebce.
Recenzja.
Kupię ponownie.

9) Eveline antycellulitowe serum liftingujące
Ładny zapach i dobre działanie, sprawiły, że polubiłam ten kosmetyk. Niestety szybko się skończył i trochę żałuję, że cena nie jest niższa.
Nie wiem czy kupię ponownie.

10) Veet krem do depilacji z gąbeczką
Najlepszy krem do depilacji jaki dotąd miałam. Kupuję regularnie, choć ubolewam nad faktem dosyć wysokiej ceny.
Kupię ponownie.

11) Organic Ocean żel do mycia twarzy
Ładnie pachnie, dobrze oczyszcza i nie przesusza skóry. Więcej o nim znajdziecie tutaj.
Kupię ponownie.

12) Uriage roll on pod oczy
Uwielbiam aplikator z chłodzącą kulką. Przyjemny w użytkowaniu i niezwykle wydajny. Recenzja.
Kupię ponownie.

13) Sensique puder matujący
Kiedyś bardzo go lubiłam, dzisiaj mam wrażenie, że moje wymagania wzrosły. Na pewno jest to dobry kosmetyk w tej półce cenowej, jednak gdy dysponuję większą kwotą wolę kupić coś innego.
Recenzja.
Nie wiem czy kupię ponownie.

Oto moja lipcowa (szczęśliwa) trzynastka. Wiele produktów przypadło mi do gustu. Muszę wybrać się do drogerii uzupełnić braki, mam nadzieję, że także uda mi się wybrać kosmetyki, które się u mnie sprawdzą.

poniedziałek, 25 lipca 2016

Tołpa botanic peeling do ciała czarna róża



Kosmetyki Tołpa bardzo lubię i z biegiem czasu coraz lepiej poznaję ich asortyment. Trafiły mi się produkty, które się nie sprawdziły, ale nie zniechęciły mnie do marki, bo regularnie odkrywam też perełki. Dzisiaj chciałam się podzielić z Wami opinią o jednym z fajniejszych mazideł Tołpa, a jest nim peeling do ciała z dziką różą

Zdzierak znajduje się w zakręcanym słoiczku zabezpieczonym folią. Plastikowe opakowanie zawiera 180 g solnego peelingu, który kosztuje ok. 36 zł. Po ściągnięciu wieczka poczujemy piękny, słodki, otulający zapach. Nie jest duszący, a podczas stosowania wypełnia łazienkę. Konsystencja jest zwarta i gęsta. Oleista warstwa jest wyczuwalna, ale nie oddziela się od reszty. Produkt posiada sporo peelingujących drobinek, przez co jest dosyć mocny. Dobrze usuwa martwy naskórek, pozostawiając skórę gładką i nawilżoną. Dzięki olejkom, użycie balsamu nie jest koniecznie.


Informacja od producenta:

Ten botaniczny peeling-masaż ma komfortową, olejową konsystencję i otulający zapach. Odnawia, regeneruje i wygładza. Masuje i ujędrnia ciało. Eliminuje suchość i szorstkość. Pozostawia na skórze odżywczy film.

Skład
Ethylhexyl Stearate, Sea Salt, Salt, Silica, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Polysorbate 20, Parfum, Peat Extract, Rosa Hybrid Flower Extract, Propylene Glycol, Aqua.


Minusem tego peelingu jest dosyć wysoka cena, zwłaszcza biorąc pod uwagę wydajność (myślę, że starczy mi na ok. miesiąc). Natomiast biorąc pod uwagę działanie, skład i zapach, na pewno jest to produkt godny polecenia, do którego z chęcią wrócę w przyszłości. 


Znacie ten peeling? Czujecie się skuszeni?

czwartek, 21 lipca 2016

Kneipp balsam pod prysznic – czy to w ogóle działa?


Jakiś czas temu pisałam o  balsamie do ciała Kneipp, który świetnie się u mnie sprawdził. Dzisiaj przyszła pora na recenzję kolejnego kosmetyku tej marki, czyli balsamu pod prysznic.

Produkt znajduje się w opakowaniu wykonanym z miękkiego plastiku. Tuba zakończona jest zamknięciem z zatrzaskiem i wizualnie wygląda praktycznie identycznie jak w przypadku tradycyjnego balsamu Kneipp. Tubki różnią się jedynie napisami. Również zapachy są bardzo do siebie podobne – oba posiadają orzeźwiającą nutę trawy cytrynowej. Balsam pod prysznic ma intensywniejszy zapach, który wypełnia łazienkę, ale niestety też potrafi być męczący i drażnić przy dłuższym stosowaniu. 

Jak używać balsamu pod prysznic Kneipp?

Dobre pytanie. Niestety producent nie umieścił na opakowaniu takiej informacji, więc do końca nie wiadomo czy jest to balsam myjący, który używamy zamiast żelu pod prysznic, czy też po umyciu ciała jako nawilżacz. Ja stosowałam kosmetyk wg drugiej opcji. Na wilgotną, czystą skórę nakładałam kosmetyk i po kilku minutach spłukiwałam. Po użyciu czułam na ciele delikatną warstwę, która znikała po wytarciu ciała ręcznikiem. Niestety nie zauważyłam, żadnego efektu odnoście nawilżania skóry i jest to dla mnie sporym rozczarowaniem. Ostatecznie zużyłam produkt do golenia nóg. 
Balsam pod prysznic nie nawilżył mojej skóry, zapach nie do końca przypadł mi do gustu, a wysoka cena (tutaj 200 ml kosztuje 18,90 zł dodatkowo zniechęca do zakupu.

Stosujecie balsamy pod prysznic? Jesteście zadowolone z działania?

niedziela, 17 lipca 2016

Zapowiedź testów

Dzisiaj przygotowałam dla Was trochę luźniejszy post, na temat tego, czego możecie spodziewać się na moim blogu w najbliższym czasie. Obecnie testuję kilka kosmetyków. Co więcej recenzje, niektórych z nich są już w przygotowaniu. Znacie coś z poniższej gromadki?

Kurację Lashvolution prowadzę już od dłuższego czasu. Produkt bardzo dobrze wypadał na blogach, więc mam nadzieję, że i u mnie się sprawdzi.

Peeling do ciała Tołpa botanic czarna róża. Czuję, że się polubimy :)

Olejek do skórek i paznokci Indigo. Moje paznokcie są w kiepskim stanie, więc zobaczymy, czy ich kondycja się poprawi za sprawą tego produktu. Na razie mogę powiedzieć, że wygodnie się go używa, dzięki przemyślanemu opakowaniu z aplikatorem.

Naturalne olejki zapachowe Optima Plus. Zapachy: pomarańcza i mięta fajnie sprawdzają się nawet w upalne dni.

Kolejny kosmetyk Tołpy, tym razem do twarzy - upiększający krem BB. Używam już dłuższy czas, ale na razie mam bardzo mieszane odczucia.

Suplement diety Bio-Selen+Cynk od Nord Pharma. Zazwyczaj jestem sceptycznie nastawiona do suplementów diety, zobaczymy czy ten zmieni moje podejście do tego typu specyfików.

Który produkt Was najbardziej zaciekawił?

 

czwartek, 14 lipca 2016

Mój pierwszy lakier od Golden Rose ICE CHIC (kolor nr 18)


Dawno na blogu nie było recenzji lakierów do paznokci. Ostatnio jestem dosyć zapracowana i rzadko maluję pazurki. Dzięki temu płytka odpoczywa i się regeneruje, ale przyznam szczerze, że powoli zaczynam tęsknić za kolorem na dłoniach. 
 
Dzisiaj chciałam Wam przedstawić lakier Golden Rose ICE CHIC w kolorze nr 18. Odcień fajny na jesienne dni, ale ja lubię stonowane kolory, więc latem też go chętnie noszę, zwłaszcza na stopach. Znajduje się on w kwadratowej buteleczce o pojemności 10,5 ml. Posiada wygodny pędzelek, którym dobrze nakłada się emalię.

 


Konsystencja jest dosyć gęsta. Do uzyskania dobrego krycia bez prześwitów potrzebne są 2 cienkie warstwy. Warto pamiętać, żeby nakładać lakier oszczędnie, ponieważ dosyć długo schnie. Nie spowodował u mnie odbarwienia paznokci, bez topu wytrzymuje ok. 3 dni, w porywach do 4.

fioletowy śliwkowy lakier Golden rose

Koszt buteleczki to 6,90 zł i uważam, że jest to cena adekwatna do jakości.

Lubicie lakiery Golden Rose? Jakie serie/ kolory możecie mi polecić?

poniedziałek, 11 lipca 2016

Le Petit Marseillais – żel pod prysznic biała brzoskwinia i nektarynka


Kolorowe, pachnące żele pod prysznic to to co lubię. W letnich miesiącach kosmetyki tego typu idą u mnie jak woda, co daje dobrą okazję do przetestowania dużej ilości marek i wariantów zapachowych. Le Petit Marseillais ma w swojej ofercie wiele wersji, które mnie ciekawią. Jakiś czas temu skusiłam się na brzoskwiniowo-nekatrynkowy żel. Jesteście ciekawi czy byłam z niego zadowolona? Zapraszam do dalszej części posta.

Kosmetyk kupujemy w prostokątnej tubie. Dostępne są pojemności 250 ml, 500 ml oraz 750 ml. Opakowania są jednokolorowe, oklejone nalepkami z informacjami o produkcie. Butelka jest dosyć wygodna w codziennym użytkowaniu. Nie mam jej także nic do zarzucenia pod względem wizualnym, choć wiem, że nie każdemu się podoba.


Żel jest mocno wodnisty, ale na szczęście nie przekłada się to na jego wydajność. Już niewielka ilość obficie się pieni, przez co kosmetyk starcza na długo, pod warunkiem, że nie wylewa się go za dużo na dłoń. Kąpieli towarzyszy bardzo przyjemny, słodki zapach brzoskwini, który wypełnia łazienkę. Żel nie przesusza skóry, ale też jej nie nawilża. Dobrze spisuje się w przypadku wieczornych kąpieli, ponieważ jego zapach wycisza i pomaga się zrelaksować. 
Małe opakowanie (250 ml) w cenie regularnej kosztuje 8,99 zł, ale warto polować na promocje. Obecnie żele LMP w Rossmannie kosztują 6,49 zł. 
 

Znacie żele Le Petit Marseillais? Jakie są Wasze ulubione zapachy?