niedziela, 29 marca 2015

Tajemnicza paczka od Klubu Miłośniczek Pięknych Paznokci

Jakiś czas temu dostałam przesyłkę – niespodziankę od Klubu Miłośniczek Pięknych Paznokci. Jak możecie się domyślić w środku tego uroczego pudełka znalazłam lakiery do paznokci, ale nie tylko…

Po zdarciu folii zabezpieczającej moim oczom ukazał się intrygujący napis; Wzór do naśladowania wraz ze znakiem-zawijasem. Zastanawiałam się o co chodzi, ale dołączone do zestawu ulotki wszystko mi wyjaśniły.


 
Przesyłka jest częścią akcji Wzór do naśladowania, organizowanej przez fundację DKMS, która od 1991 roku działa na rzecz osób chorujących na raka krwi. Jej głównym celem jest zwiększenie świadomości społeczeństwa oraz zachęcania do rejestracji dawców komórek macierzystych.

W dzisiejszych czasach rak to problem, który zaprząta głowę niejednemu z nas. Wzrastająca liczba zachorowań budzi niepokój a przewidywania nie są optymistyczne; wg nich w przyszłości 1/3 z nas na niego zachoruje. Warto więc, budować świadomość społeczeństwa i zachęcać do pomocy.


Firma COTY, producent lakierów do paznokci Rimmel, Sally Hansen, Astor, Miss Sporty, Manhattan postanowiła wesprzeć DKMS poprzez przekazanie 1% ze sprzedaży właśnie tych produktów na konto fundacji.



Jeśli i dla Ciebie problem białaczki nie jest obojętny i chcesz pomóc, możesz to zrobić na kilka sposobów.

1) Poprzez zostanie dawcą


2) Poprzez przekazanie darowizny lub 1% podatku

3) Kupując lakier ww. marek  

4) Poprzez udostępnienie informacji o akcji np. poprzez załączenie zdjęcia z paznokciem ze znakiem wzoru do naśladowania

Mój kciuk z wymalowanym znakiem

Myślę, że to niewiele, aby stać się wzorem do naśladowania :)


Więcej informacji na temat Fundacji oraz samej akcji znajdziecie klikając w poniższe linki.
wzordonasladowania.pl


poniedziałek, 23 marca 2015

Bebeauty delikatny żel-krem łagodzący do mycia twarzy

blog biedronka

Micelki bebeauty swojego czasu zrobiły prawdziwą rewolucję w blogosferze. Chyba nie znam osoby, która by o nich nie słyszała. Czy inne produkty bebeauty są także godne uwagi? Postanowiłam się o tym przekonać i zainwestowałam 4,99 zł w 150 ml żelu do oczyszczania twarzy.

Kosmetyk mieści się w przyjemnej dla oka, różowej tubie. Opakowanie jest nie tylko ładne, ale funkcjonalne i wygodne w użytku. Żel ma kremową konsystencję i jasnoróżowy kolor. Łagodnie pachnie, ale zapach nie utrzymuje się na skórze. Dla mnie jest bardzo przyjemny. Delikatnie oczyszcza skórę twarzy. Nie podrażnia jej ani nie wysusza. Początkowo przeszkadzało mi jego słabe działanie i miałam wrażenia, że twarz jest niedomyta. Gdy zaczęłam wyciskać 3 razy więcej produktu uczucie to trochę się zmniejszyło. Niestety przy takim użytkowaniu kosmetyk starcza na znacznie krócej.


opinia blog

Podsumowując: Z jednej strony jestem zadowolona z jego działania, bo świetnie nadaje się do oczyszczania twarzy i oczu, nie podrażniając ich. Z drugiej strony trzeba go dużo wycisnąć, żeby dobrze domyć twarz, zwłaszcza przy cerze tłustej, a i tak uczcie niedokładnego oczyszczenia twarzy od czasu do czasu się pojawia. Myślę, że przy cerze suchej/wrażliwej się sprawdzi, przy tłustej i mieszanej niekoniecznie.


Lubicie ten kosmetyk? 
A może wolicie inne produkty do oczyszczania twarzy tej marki?


piątek, 20 marca 2015

Eveline Big volume explosion mascara


Dawno nie było u mnie recenzji kolorówki, toteż dzisiaj przychodzę do Was z opisem tuszu, który dostałam na spotkaniu blogerek. Jest to mascara firmy Eveline Big volume explosion. Nazwa obiecująca i jak zapewne każdy się spodziewa, powinna gwarantować maksymalny efekt pogrubienia. Czy tak jest? Przekonacie się czytając poniższe informacje.


Kosmetyk znajduje się w eleganckim złotym opakowaniu, które nie rysuje się ani nie niszczy. Jest trwałe i solidne, nie wygląda tandetnie. Szczoteczka jest elastyczna, a jej kształt możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach. Jak dla mnie jest całkiem wygodna w użytku, choć przy malowaniu krótszych rzęs np. w kącikach lub na dolnej powiece trzeba się trochę namęczyć. Konsystencja tuszu jest wg mnie idealna, nie za rzadka, ani też niezbyt gęsta. Maskara ma dziwny, mocno chemiczny zapach, ale nie jest to szczególnie uciążliwe przy użytkowaniu, przynajmniej dla mnie. 


 
Kosmetyk pogrubia rzęsy, ale efekt nie jest spektakularny. Przy jednej warstwie, rezultat jaki osiągamy można określić jako naturalny. Przy dwóch, spojrzenie zaczyna fajnie wyglądać, ale trzeba uważać, bo zaczynają się sklejać rzęsy, dlatego też zrezygnowałam z nakładania trzeciej warstwy. Myślę, że da się uzyskać tym tuszem dość dobry efekt przy dwukrotnym nałożeniu i odpowiedniej precyzji. Niestety lubi się on odbijać na górnej powiece. Poza tym, w opakowaniu dość szybko tworzą się grudki – pierwsze zauważyłam po ok. miesiącu od otwarcia. 


Jedna warstwa tuszu, tylko na górnych rzęsach.
Dwie warstwy tuszu na górnych rzęsach, jedna na dolnych. Zewnętrzne kąciki oka obrysowane kredką.

Opakowanie zawiera 11 ml i kosztuje ok. 15 zł. Myślę, że jak na tą półkę cenową jest to bardzo przyzwoity tusz, który warto wypróbować.


wtorek, 17 marca 2015

PAESE balm lipgloss – o błyszczyku do ust



Ostatnio szminki i błyszczyki zostały u mnie zepchnięte na dalszy plan, ponieważ ostatnio jakoś wygodniej sięgać mi po ochronne balsamy do ust. Fajnie jednak od czasu do czasu mocniej podkreślić wargi, więc wraz z cieplejszą pogodą coraz częściej sięgam po inne smarowidła. Dzisiaj będzie kilka słów o błyszczyku marki Paese. Przyznam szczerze, że nie miałam wcześniej żadnego kosmetyku tej firmy i byłam niesamowicie ciekawa jak się u mnie spisze.
 
Na stronie producenta znajdziemy taką informację:

"Idealnie nawilża i regeneruje delikatną, wysuszoną skórę ust. Nadaje ustom subtelny połysk oraz delikatny kolor. Kremowa konsystencja sprawia, że usta nie kleją się, a efekt nawilżenia jest długotrwały. Silny efekt regeneracji i nawilżenia błyszczyk zawdzięcza swojej formule bogatej w składniki aktywne, czyli olej meadowfoam, masło kakakowe, stabilna forma oleju rycynowego oraz witaminy C i E."

Na opakowaniu brakuje niestety nalepki z dokładnym składem i w internecie też nie udało mi się go znaleźć.




Rzeczywiście błyszczyk nadaje delikatny kolor ustom, co w zupełności mi nie przeszkadza, bo mocne odcienie mi nie pasują. Kolor, który mam (nr 624) wygląda bardzo naturalnie na ustach. Co do połysku myślę, że nie jest od subtelny, ale średni, co również mi się podoba. Usta są miękkie i nawilżone po jego zastosowaniu, ale u mnie to efekt krótkotrwały, gdyż produkt szybko z nich znika. Konsystencja błyszczyka jest dość rzadka (nie kremowa), także wolno ubywa z opakowania 3,4 ml, które w cenie regularnej kosztuje 19,90 zł. Z tego co widziałam, na stronie Paese można go obecnie kupić w promocji za 13,90 zł i myślę, że jest to rozsądna kwota za produkt tej jakości.

Ogólnie jestem zadowolona z tego kosmetyku, jednak czuję lekki niedosyt, ponieważ krótko trzyma się na ustach.




Znacie kosmetyki Paese? Może któraś z Was miała ten błyszczyk.

niedziela, 15 marca 2015

Metamorfoza bloga

Niedawno zdecydowałam się na zmianę szablonu i nagłówku bloga. Postanowiłam postawić na coś bardziej stonowanego. Z pomocą przyszła mi Natalia (szablonowooo.blogspot.com).

Przed:



Po:


Jak podoba się Wam zmiana?


czwartek, 12 marca 2015

Biżuteria od Rosewholesale

Chciałam Wam dzisiaj przedstawić drugą część przedmiotów jaką wybrałam sobie w ramach współpracy z Rosewholesale. Wcześniej mogliście przeczytać o torbie i zegarku, dziś przyszła pora na biżuterię. Jak większość kobiet uwielbiam świecidełka, nie tylko te z metali szlachetnych, dlatego skusiłam się na kilka drobiazgów. Uwielbiam kolczyki, więc zamówiłam dwie pary. 

Pierwszą z nich są perełki z połyskującymi motylkami, które możecie kupić za śmieszną cenę 1,11 $. Obawiałam się, że za tak niską kwotę przyjdzie straszna tandeta i nie będę ich nosić, ale Rosewholesale przyjemnie mnie zaskoczyło. Kolczyki są drobne i bardzo eleganckie, wykonane z dbałością o szczegóły. Składają się z perełki i cyrkonii, które pięknie połyskują. Bardzo udany wybór, pasujący na każdą okazję, również na większe wyjścia. 


Zdjęcie ze strony sklepu.

Kupiłam także kolczyki w kształcie precli w cenie 1,22 $. Minusem jest to, że przy zamówieniu nie ma możliwości wyboru koloru. Mi trafiła się wersja złota, choć miałam nadzieje na srebrną. Kolczyki są w porządku, jednak nie jestem zwolennikiem złotej, sztucznej biżuterii. Z daleka prezentują się całkiem nieźle, z bliska jednak widać, że brzegi są dość ostre, a kamyczek nierówno osadzony. Mimo to, jestem zadowolona, gdyż byłabym niepoważna oczekując w 100% dopracowanych detali w sztucznej biżuterii, w tej cenie.


Zdjęcie ze strony sklepu.

Ostatnią rzeczą jaką otrzymałam jest bransoletka z perełek z uroczą zawieszką (1,69$). Bransoletka ma dość duży obwód, więc nie jest perfekcyjnie dopasowana do mojej szczupłej dłoni. Ma klasyczny krój i myślę, że najlepiej będzie się prezentować do sukienek. Żałuję, że zawieszka nie jest ciut mniejsza, bo wtedy bransoletka byłaby bardziej elegancka. 


Zdjęcie ze strony sklepu.

Podsumowując: W sklepie Rosewholesale znajdujemy gigantyczny wybór biżuterii. Bez wątpienia każdy znajdzie coś dla siebie. Ceny są bardzo atrakcyjne, a wysyłka darmowa (dotyczy biżuterii, kosmetyków oraz akcesoriów kosmetycznych), więc warto zamawiać. Produkty są ładne, a wśród nich znajdują się piękne rzeczy, wykonane z dbałością o detale takie jak kolczyki motylki. 

wtorek, 10 marca 2015

Maseczka Shrek od dermaglin (oczyszczająco – odżywcza)

recenzje skład

Pewnie jak większość z Was nie lubię maseczek w saszetkach, jednak na rynku jest znacznie mniejszy wybór tych w tubkach, słoiczkach itp. Tak więc, od czasu do czasu kupuję kosmetyki zapakowane w ten sposób. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić maseczkę oczyszczająco-odżywczą od dermaglin, którą dostałam jakiś czas temu na spotkaniu blogerek.

Nie będę się rozpisywać na temat opakowania, bo każdy wie jakie saszetki są ;). Wewnątrz znajdziemy 20 g produktu, który starczył mi na 2-krotną aplikację na twarz. Kosmetyk jest zielony, gęsty i ma specyficzny zapach. Dość ciężko się go nakłada ze względu na jego konsystencję i można przy tym ubrudzić wiele rzeczy, ale efekt jest wart zachodu. 




Producent pisze, żeby trzymać maseczkę przez 20 minut, ale u mnie za każdym razem było to ok. 6-8 minut, ponieważ mimo grubej warstwy produkt zaczął miejscami zasychać i nieprzyjemnie ściągać skórę. Być może nie powinnam porcjować zawartości, ale nałożenie całości na jeden raz wydawało mi się nierealne. Mimo, że czas zabiegu był u mnie skrócony, skóra stała się idealnie oczyszczona. Myślę, że efekt był znacznie lepszy niż po użyciu większości maseczek, które do tej pory miałam. Zauważyłam zwężenie porów oraz wyrównanie kolorytu cery. Nie trudno zgadnąć, że jestem zadowolona z produktu, pomimo, że ma niewygodne opakowanie i brudzi zlew, ręczniki itp. Za działanie mogę mu wybaczyć te minusy. 


Ciekawa jestem jak sprawdzą się u mnie inne maseczki tej firmy. Cena to ok. 5 zł.



Znacie kosmetyki Dermaglin? Jakie są Wasze wrażenia na ich temat?