sobota, 17 sierpnia 2013

Ile książek przeczytałaś w wakacje? Wakacyjne czytanie

Dzisiaj na blogu niekosmetycznie. Dla urozmaicenia zdecydowałam się na dodanie pierwszego posta z serii Wakacyjne czytanie.

Uwielbiam czytać, niestety zazwyczaj nie mam na to czasu. Postanowiłam sobie trochę odbić podczas letnich miesięcy i nadrobić braki w czytaniu. Za mną już połowa ‘wakacji’, jeśli w ogóle mogę je tak nazwać, ponieważ zamiast odpoczywać jak reszta studentów, pracuję i to na półtora etatu ;).

Książki czytam głównie w pociągu, w drodze do pracy, ale mimo to udało mi się nazbierać kilka przeczytanych egzemplarzy. Jak dotąd przeczytałam 7 tomiszczy. W tym poście przedstawiam Wam pierwsza część wraz z krótkimi opisami i moją opinią.



damska babska literatura lekka książka na wakacje


1. Kobra Frederick Forsyth

Książka przedstawia próbę zniszczenia przemysłu narkotykowego przez władze USA. Prezydent powołuje tajnego agenta, który dzięki swojej nieprzeciętnej inteligencji i sprytowi wypowiada wojnę przemytnikom kokainy. Książka zawiera wiele szczegółowych danych dotyczących handlu białym proszkiem na świecie oraz ujawnia strukturę funkcjonowania narkotykowych gangów. Lektura wciągającą, ciekawa i na pewno godna polecenia. 



2. W ogrodzie Mirandy - Katarzyna Krenz

Historia młodej prawniczki, której życie zostaje przewrócone do góry nogami przez nagłą, nieplanowaną ciążę. Porzucona przez ojca dziecka postanawia zrezygnować z kariery i prowadzić spokojne życie na prowincji, gdzie zarabia na życie sprzątając uniwersytet w Cambridge. Książka o charakterze filozoficznym, w której (zbyt) wiele jest rozmyślań na temat sensu bytu i zawiłości ludzkiej psychiki. Lektura idealna dla fanów Platona, mnie niestety zanudziła na śmierć. 



3. Irena - Małgorzata Kalicińska, Basia Grabowska

Wzruszająca, ale także pełna humoru historia o skomplikowanych relacjach matki i córki. Dwóch kobiet o zupełnie odmiennych charakterach, które nieustannie ścierają się ze sobą i nie potrafią dojść do porozumienia. Miedzy tymi światami leży mroczna tajemnica, która uniemożliwia naprawienie rodzinnych relacji, a której za wszelka cenę nie chce ujawnić córce główna bohaterka. Książka bardzo mi się spodobała i z czystym sercem mogę ja polecić każdemu. 


Ile książek przeczytałyście w wakacje? Możecie mi zaproponować jakie ciekawe pozycje książkowe? Czekam na wasze propozycje w komentarzach.

czwartek, 8 sierpnia 2013

Lovely Gloss like a gel - recenzja optymistycznego błękitu

Jak zapewne zauważyłyście ostatnio bardzo opuściłam się w prowadzeniu bloga. Wynika to z mojego pobytu w UK. Pewnie się domyślacie nie przyjechałam tutaj na wakacje, ale do pracy i to właśnie przez nią mój wolny czas został ograniczony do minimum. W październiku wracam i obiecuję, że postaram się rozkręcić trochę moją 'blogową działalność' ;). Na tym kończę moje wyjaśnienia i przechodzę do recenzji lakieru Lovely Gloss like a gel.


Zacznę od tego, że lakier, którego recenzję umieszczam dziś na blogu wpadł w moje ręce zupełnie przypadkowo. Na pewno, każda z nas pamięta jeszcze gorączkowy szał zakupów w Rossmannie podczas 40% obniżki cen. Otóż dałam się porwać zakupowemu szaleństwu i wrzuciłam lakier do koszyka, mimo że ostatnio cierpię na ich nadmiar. Urzekł mnie piękny, głęboki kolor (nr 134), który całkiem ładnie wychodzi na paznokciach. 

lovely gloss like a gel lakier


Lakier umieszczony jest w estetycznym opakowaniu, z wygodnym szerokim pędzelkiem, który umożliwia precyzyjną i wygodną aplikację. Aby uzyskać równe pokrycie paznokci trzeba nałożyć 2 cienkie warstwy. Wydaje mi się jednak, że z biegiem czasu delikatnie zgęstnieje i jedna aplikacja w zupełności wystarczy. Trwałość lakieru jest raczej standardowa i wynosi ok. 3 dni. Jest dostępny w przystępnej cenie 5,60 zł za 8 ml, natomiast mi udało się go kupić za 3,39 zł.

Mogłoby się wydawać, że lakier ma same zalety. Niestety to nie prawda. Specyfik paskudnie odbarwia paznokcie. Zazwyczaj nie używam bazy pod lakiery, gdyż uważam, że to strata czasu. Do tej pory nie zdarzyło mi się, żeby jakikolwiek lakier odbarwił mi pazurki, dlatego moje zdziwienie było dosyć spore. Lakier zmyłam kokosowym zmywaczem z Biedronki. Niestety paznokcie wyglądały jakby były sine. Pomalowałam je na czerwono, aby to ukryć, po zmyciu krwistej czerwieni paznokcie nadal były niebieskie od lakieru lovely. Myślę, że przebarwienia zeszły po ponad 2 tygodniach, nakładania innych lakierów i systematycznego zmywania ich. Niestety opisana wada dość mocno zraziła mnie do tego specyfiku, ciekawa jestem czy używając innych odcieni jest ten sam problem. Miała któraś z Was ten lakier? Miałyście także odbarwione płytki?




Dodam jeszcze, że siostra kupiła lakier Lovely UV shine nr 7 (zieleń widoczna na palcu wskazującym) i wg mnie ten wariant jest dużo lepszy, ponieważ wystarcza jedna warstwa do równego pokrycia paznokcia i nie ma mowy o przebarwionych płytkach. Jak widać, siostra ma nosa do kosmetyków, mimo że to ja prowadzę bloga kosmetycznego ;).

niedziela, 7 lipca 2013

Krem do rąk - szukanie ideału, recenzja kremu Dove

Krem do rąk to kosmetyk dość banalny. Każda kobieta ma go w swojej kosmetyczce, czasem nawet po kilka sztuk. Niestety znalezienie ideału nie jest takie łatwe. Przetestowałam tony kremów do rąk i nie udało mi się jeszcze znaleźć takiego, który by mi odpowiadał w 100%. Albo kosmetyk jest zbyt lekki i nie sprawdza się do moich przesuszonych rąk, albo zbyt ciężki i zostawia tłustą lekką warstwę… Chciałam Wam dzisiaj przedstawić, jeden z kremów, który zyskał moją aprobatę. Jest nim Dove sssentials nourishment Deep Care COMPLEX.


krem do rąk dove original


Krem zamknięty jest w eleganckiej tubce, o pojemności 75 ml. Zakrętka na zatrzask umożliwia szybką i wygodną aplikację. Krem ma aksamitną, kremową konsystencję, o przyjemnym, delikatnym zapachu, charakterystycznym dla kosmetyków Dove. Producent zapewnia nas o 24 godzinnym nawilżeniu, co wg mnie jest mocno przesadzoną obietnicą. Krem dobrze nawilża, przez ok. 2, maksymalnie 3h. Po tym czasie jest konieczna ponowna aplikacja. Z tego powodu uważam, że nie nadaje się na noc. Moje mocno wysuszone dłonie potrzebują na noc, czegoś znacznie mocniejszego, o dogłębnym i długotrwałym efekcie nawilżającym. Trzeba jednak przyznać, że świetnie sprawdza się na dzień. Błyskawicznie się wchłania, nie pozostawia tłustej, nieprzyjemnej warstwy na dłoniach. Cena to ok. 9 zł i muszę przyznać, że raczej rzadko pojawia się w promocjach nad czym bardzo ubolewam.

Jeśli ktoś jeszcze nie miał, polecam spróbować. Wg mnie kosmetyk jest godny uwagi. Tak jak już mówiłam nadal szukam swojego ideału, dlatego piszcie w komentarzach jacy są Wasi ulubieńcy.

sobota, 15 czerwca 2013

Lovena delikatny kremowy żel do mycia twarzy

blog opinie

Przychodzę dzisiaj do Was z recenzją kremowego żelu do mycia twarzy lovena. Dotąd nie miałam żadnego kosmetyku tej firmy i wcześniej o niej nie słyszałam. Żel trafił w moje ręce, jako jedna z nagród w rozdaniu u GingerG, które miałam szczęście wygrać :).


Od producenta:


Żel zamknięty jest w ładnym opakowaniu, zapewniającym wygodną aplikację. Jak sama nazwa wskazuje ma kremową konsystencję i przy myciu twarzy nie pieni się. Generalnie wolę kosmetyki, które przy zastosowaniu dają obfitą pianę, ponieważ daje mi to uczucie dogłębnego oczyszczenia skóry. Mimo braku tej cechy, specyfik całkiem dobrze oczyszcza cerę. Przy dłuższym stosowaniu daje uczucie ukojenia, które obiecywał producent. Co do nawilżenia nie do końca jestem przekonana. Owszem żel powoduje mniejsze uczucie ściągnięcia skóry niż inne stosowane przeze mnie produkty, jednak mimo to wymaga zastosowania kremu nawilżającego po aplikacji. Nie jest to dla mnie wadą, ponieważ bardziej zależy mi na dobrym oczyszczeniu, a i tak rutynowo po każdym myciu stosuję krem. Dodam jeszcze, że produkt ma intensywny, przyjemny zapach, który całkiem mi się podoba, jednak jestem zaskoczona, że producent do żelu dla skóry suchej i wrażliwej dodał tak silne substancje zapachowe. Jeśli ktoś ma skłonność do alergii to odradzam.

Na koniec zrobiłam mały wywiad, z którego wynika, że żel jest dostępny jedynie w supermarketach NETTO, w cenie 4,99 zł. Niska cena jest kolejnym plusem przy ocenie żelu. Myślę, że w przyszłości mogłabym kupić ten kosmetyk, gdyby nie to, że w mojej okolicy raczej go nie dostanę…

piątek, 31 maja 2013

Hipnotyzująca zieleń na paznokciach Flormar pretty

Marka Flormar do niedawna była mi kompletnie obca. Niedawno koleżanka namówiła mnie na kupno lakierów do paznokci tej firmy. Przekonana jej pozytywną opinią o produkcie postanowiłam sprawdzić na własnej skórze czy rzeczywiście te lakiery to absolutny hit. Mój wybór padł na odcień ciemnej zieleni z maleńkimi cząstkami brokatu (odcień P29). Kolor absolutnie mnie urzekł, jednak nie do końca jestem zadowolona z lakieru.

kolor P29 lakier żuczek

Za buteleczkę 6 ml, trzeba zapłacić ok. 10zł. W zamian dostajemy mazidło w estetycznym opakowaniu, z szerokim, wygodnym pędzelkiem. Niestety lakier pozostawia smugi przy malowaniu i trzeba się trochę nagimnastykować, aby nałożyć równomierną powłokę na paznokcie. Jedna warstwa niestety nie zawsze gwarantuje pożądany efekt. Kolejnym minusem jest trudność w zmyciu lakieru, drobinki brokatu przeszkadzają w usunięciu koloru, co niestety jest dość uciążliwe. Trwałość lakieru wynosi ok. 3 dni.



Szczerze mówiąc ten kosmetyk mnie nie oczarował, jednak trzymam go ze względu na odcień, który wpadł mi w oko. Od czasu do czasu używam go, aczkolwiek nie należy do moich ulubieńców. Dodam jeszcze, że mam inny lakier Flormar, bez drobinek brokatu, który charakteryzuje się znacznie lepszym kryciem i nie opiera się zmywaczowi (recenzja już wkrótce), dlatego staram się nie zrażać do marki Flormar.

piątek, 24 maja 2013

Rossmanowy szał zakupów na promocji -40% na kolorówkę i pielęgnację

promocja na kolorówkę w rossmannie co kupić

Chociaż promocja w Rossmannie dopiero się zaczęła, wiele dziewczyn pochwaliło się już swoimi zdobyczami na blogach. 40% zniżki to całkiem sporo, więc również ja rzuciłam się w wir zakupów. Poniżej przedstawiam moje zdobycze. No cóż… trochę tego jest, jednak nie mam wyrzutów sumienia, bo kupione rzeczy są mi potrzebne, a dzięki promocji, udało mi się trochę zaoszczędzić.

maseczki rossmann

W dziale z kosmetykami do pielęgnacji twarzy zaopatrzyłam się w:

RIVAL de Loop zielone jabłuszko żel do mycia twarzy 5w1 (4,89 zł)

SORAYA Krem redukujący blizny potrądzikowe (9,99 zł)

SYNERGEN Peeling do skóry trądzikowej (4,49 zł)

PERFECTA Maseczka do twarzy glinka termalna+ oligoelementy (6,89 zł)

PERFECTA Antybakteryjna maseczka na twarz z wyciągiem z gruszki (1,09 zł)

KOLASTYNA Oczyszczająca maseczka do twarzy z glinką wulkaniczną (1,29 zł)

ZIAJA Maseczka oczyszczająca z szarą glinką (0,89 zł)

ZIAJA Maseczka anty-stes z żółtą glinką (0,89 zł)

ZIAJA Maseczka nawilżająca z zieloną glinką (0,89 zł)


rossmann promocja na kolorówkę blog

Natomiast z kolorówki kupiłam:

NEUTROGENA Pomadka z maliną nordycką (5,99 zł)

LOVELY Pomadka ochronna z aloesem i mentolem (2,39 zł)

CARMEX Sztyft do ust (5,39 zł)

BLISTEX Balsam do ust (6,59 zł)

WIBO Czarny eyeliner (4,39 zł)

LOVELY Niebieski lakier do paznokci Gloss like gel (3,39 zł)

LOVELY False Mascara nadająca efekt sztucznych rzęs (6,19 zł)

 Jak udały się Wam zakupy? 
Zaufałyście zdrowemu rozsądkowi czy dałyście się wciągnąć w zakupowy szał?

sobota, 11 maja 2013

Wiosna na pazurkach- BELL air flow lakiery do paznokci

Za oknem słonko przygrzewa na całego, na ulicach coraz bardziej kolorowo. Dziewczyny porzuciły jeansy na rzecz zwiewnych sukienek i krótkich szortów ku radości męskiej części populacji ;). Od razu zrobiło się weselej, gdy w garderobie zagościły pastele lub mocne, żarówkowe barwy. Z tej okazji przygotowałam dla was recenzję lakierów BELL z serii air flow, które idealnie pasują na tę porę roku ze względu na optymistyczną gamę kolorystyczną.
 
Zakupiłam 3 odcienie, widoczne poniżej, z których moim faworytem pozostał miętowy, do którego już jakiś mam słabość. Recenzję uogólniłam dla wszystkich 3 buteleczek, chociaż, co może wydawać się dziwne, warianty kolorystyczne różnią się trwałością i jakością aplikacji, mimo, że wszystkie kupiłam w tym samym miejscu, mniej więcej w tym samym czasie. 

bell lakier biedronka


Od producenta
Lakiery BELL z serii air flow wyróżniają się innowacyjną technologią, która pozwala płytce paznokcia oddychać, co zapewnia dobre dotlenienie paznokci i tym samym ich zdrowy wygląd. Formuła lakieru gwarantuje super kryjący efekt i głęboki kolor już przy pierwszej aplikacji. Charakteryzuje się wysoką odpornością na ścieranie, dzięki zastosowaniu wielu wysokiej jakości polimerów.

bell air flow nr 12
 Nr 12, mój miętowy faworyt.


Nr 14, neonowa czerwień wpadająca w pomarańcz

lakier do paznokci w kolorze fuksji

Nr 27, fuksja

Moja opinia
Lakiery występują w wielu wariantach kolorystycznych wśród których jest mnóstwo kolorków, które wpadły mi w oko. Rzeczywiście wystarczy jedna warstwa, aby pokryć płytkę paznokcia, jednak przy braku wprawy na paznokciach pojawiają się smugi. Zauważyłam to zwłaszcza przy miętowym kolorze, jednak można sobie z tym poradzić przy odrobinie dobrej chęci i cierpliwości. Maksymalna trwałość lakieru to 3-4 dni. Czerwienie szybciej odpryskują niż mój ‘miętusek’. Co do przepuszczalności tlenu… nie zauważyłam żadnej różnicy w kondycji paznokci podczas stosowania tych lakierów w porównaniu z innymi, nie przepuszczającymi powietrza. Cena to ok. 10 zł/ 10 ml, ale można je kupić taniej w promocji lub w Biedronce, gdzie się w nie zaopatrzyłam. Generalnie jestem z nich zadowolona i na pewnie jeszcze je kupię, jeśli będą w promocyjnej cenie.