niedziela, 19 listopada 2023

Dlaczego w tym roku nie mam kalendarza adwentowego

Na przestrzeni ostatnich lat kalendarze adwentowe mocno zyskały na popularności. Ciężko się dziwić, chyba każdy bez względu na wiek, czuje ekscytację otwierając kolejne okienka. Osoby, które co roku kupują kalendarz adwentowy na pewno zaobserwowały, również inny trend. Niestety zestawy mocno podrożały i mam wrażenie, że często podwyżka nie idzie w parze z jakością. Wiele propozycji dostępnych na rynku jest po prostu za droga, w stosunku do tego co oferują. 
 

Kupno kalendarza ze średniej półki to koszt kilkuset złotych, choć oczywiście zdarzają się propozycje za ponad 1000 zł. Jest to duża kwota i każdy sam musi zdecydować, czy ma ochotę wydać tyle na kosmetyki, bo w tym wpisie skupiam się głownie na kalendarzach kosmetycznych. Fajnie, gdy zakup się zwraca. Gorzej, gdy firma wrzuca próbki i malutkie pojemności, podając ich zawyżoną wartość. 
 
Kalendarz adwentowy Yves Rocher


W tym roku zauważyłam dosłownie kilka kalendarzy, które mnie zainteresowały i były w moim zasięgu finansowym. Szczerze mówiąc, nie było takiego, który na zauroczyłby mnie na tyle, że czułabym, że muszę go mieć. Kalendarze kupuję od kilku lat i wiele marek co roku powiela zawartość, co sprawia, że nie mam ochoty kupować, czegoś co już miałam.

Tutaj znajdziecie moje wcześniejsze kalendarze adwentowe: 
 
 


 




Na ten moment nie kupiłam żadnego kalendarza. Nie wykluczam, że zdecyduję się na jakiś, ale nie czuję presji. Trochę jest mi smutno, że w tym roku w odliczaniu do Świąt nie będzie mi towarzyszyć otwieranie okienek, ale nie chcę kupować czegoś na siłę. 
 

Ciekawa jestem waszego zdania na temat kalendarzy adwentowych, ich cen i zawartości.

Macie już kupiony kalendarz adwentowy, planujecie zakup, czy w tym roku odpuszczacie? 
 
 

niedziela, 12 listopada 2023

O pięknej, ale problematycznej palecie cieni do powiek

Paletę Mesauda Milano Glam'Eyes, mam już długo w swojej kolekcji. Pokazywałam ją w nowościach w czerwcu 2021, ale dotąd nie doczekała się swojej recenzji. Mimo, że nadal mam do niej mieszane uczucia, postanowiłam, że warto o niej trochę więcej opowiedzieć. 
 


Paleta znajduje się w bardzo eleganckim i solidnym opakowaniu. Kasetka jest złota, z dużym lusterkiem w środku. Jest dosyć masywna, widać, że użyte materiały są dobrej jakości i nie jest to typowy drogeryjny produkt.

W środku znajdziemy 12 cieni. W górnym rzędzie są maty w neutralnych kolorach, reszta to cienie błyszczące. Maty są mocno niepigmentowane, ale suche i kredowe. Beżowy cień, ma bardzo jasny kolor, wpada w biel. Kolory na swatchach wyglądają na intensywne, ale nakładane pędzlem gubią się na powiece. 
 
Mesauda Milano Glam'Eyes


Pozostałe 2 rzędy składają się z cieni błyszczących. Błyski mają bardziej masełkowatą formułę. Przy nakładaniu palcem wyczuwalne są brokatowe drobinki. Każdy z kolorów jest piękny i unikatowy, z dwoma wyjątkami. Cień slay nie łapie koloru, praktycznie przenosi się tylko brokatowa poświata. Natomiast jet set, to intensywna zieleń z brokatem, która na skórze wygląda, jak wyblakły czarny cień. Niestety ten cień, to słaby punkt tej palety. Nie dość, że jest kiepski jakościowo, to moim zdaniem nie pasuje do reszty kolorów. Myślę, że bardziej ucieszyłaby mnie tutaj zwykła, matowa czerń. 
 
Paleta Mesauda Milano Glam'Eyes

Cienie brokatowe są bardzo ładne. Na skórze mają głębokie, trójwymiarowe wykończenie, zwłaszcza: killed-it i vintage. Te 2 odcienie są dosyć unikatowe. Fiolet, czyli rebel traci urok na powiece, nie za łatwo się z nim pracuje. Zamawiając paletkę na stronie, miałam wrażenie, że kolory fajnie do siebie pasują, ale w rzeczywistości ciężko wykonać tą paletą spójny makijaż. Wg mnie jest ona mało użytkowa, ale może fajnie sprawdzić się jako uzupełnienie innych palet.

Muszę przyznać, że ciężko pracuje mi się z tymi cieniami. Maty giną na pędzlu. Błyski zazwyczaj nakładam palcem, ale trudno mi łączyć kolory, zwłaszcza gdy chcę użyć kilku cieni. Nadal uważam, że paleta jest piękna, ale prawdopodobnie nie kupiłabym jej drugi raz.

Paleta kosztuje ok. 160 zł na stronie douglas.pl. 
 
Jakie są Wasze ulubione palety cieni do powiek? 
Mieliście kiedyś cienie Mesauda Milano?
 
 

środa, 8 listopada 2023

Kosmetyczne zakupy z okazji Dnia Singla

11 listopada wypada Single Day, czyli Święto Singla. Jest to dosyć popularny dzień, zwłaszcza na Zachodzie. Z tej okazji wiele sklepów wprowadza kody zniżkowe i akcje promocyjne. W tym roku sporo promek pojawiło się w perfumeriach internetowych, dlatego zdecydowałam się na zakup kilku rzeczy. Wybrałam klasyki, które od dawna chciałam przetestować, ale ich cena skutecznie zniechęcała mnie do zakupu.
 

Potrzebowałam paletki wyjazdowej all in one, która miałaby produkty do konturowania oraz cienie. W oko wpadła mi paleta Milani All-Inclusive Eye, Cheek & Face Palette. Kupiłam w ciemno wersję Light to Medium i kolorystyka wydaje się całkiem ok. 
 
paleta Milani All-Inclusive Eye, Cheek & Face Palette

Długo marzyłam o błyszczyku Dior Addict Lip Maximizer. Wahałam się na kolorem, w końcu padło na nr 012 RoseWood. Produkt bardzo ładnie wygląda na ustach, komfortowo się go nosi. Czy jest wart swojej ceny? Pewnie to się okaże dopiero w dłuższej perspektywie. 
 
Dior Addict Lip Maximizer

Kolejnym klasykiem był zestaw Sol de Janeiro ze słynnym kremem Bum Bum. Całość zapakowana w przezroczystą kosmetyczkę, idealnie sprawdzi się na podróże samolotem. 
 
Sol de Janeiro krem bum bum

Skończyły mi się witaminy wzmacniające włosy, więc kupiłam żelki-misie z biotyną. W gratisie do zakupów wybrałam perfumetkę Lancome Idole (bardzo lubię ten zapach). 
 
lancome idole perfumetka


Który produkt Was najbardziej zaciekawił? 
Widzieliście już jakieś fajne promocje z okazji Dnia Singla? 
 
 

niedziela, 22 października 2023

Porównanie masek Nuxe Insta-masque

Seria maseczek Nuxe Insta-masque ciekawiła mnie długi czas. Najpierw kupiłam jedną, potem skusiłam się na kolejne. Dzięki temu miałam okazję poznać całą kolekcję, dlatego przygotowałam dla was ich porównanie. 
 


W linii znajdują się 3 maseczki, w różnych kolorach: różowa - Masque Exfoliant + Unifiant Insta-Masque, czyli złuszczająca maska ujednolicająca skórę, czarna - Masque Détoxifiant + Eclat Insta-Masque, czyli detoksykująca maska rozświetlająca oraz zielona - Masque Purifiant + Lissant Insta-Masque, czyli oczyszczająca maska wygładzająca skórę. O różowej, złuszczającej masce mogliście już przeczytać na blogu, dlatego odsyłam Was do wcześniejszego posta.  
 
Nuxe Masque Détoxifiant + Eclat Insta-Masque
 

Różowej maski nie będę opisywać w tym wpisie, ponieważ wg mnie jest to peeling, a nie typowa maseczka do twarzy. Wersja czarna - detoksykująca maska rozświetlająca ma gęstą i gumowatą konsystencję. Ciężko wyjmuje się ją ze słoiczka. Klei się przy nakładaniu na twarz, ale jest łatwa do zmycia. Przy kontakcie z wodą, zmienia konsystencję, trochę jak bąbelkujące maseczki. Wg producenta wystarczą 2 minuty, aby zobaczyć efekty działania. Pomijając nakładanie, jest ona bardzo przyjemna w stosowaniu. Skóra jest oczyszczona, ale nie ściągnięta. Działanie jest delikatne, ale zauważalne. Maska nie przesusza cery. Jej minusem jest mała wydajność i wysoka cena. 
 
zielona - Masque Purifiant + Lissant Insta-Masque


Zielona maska wygładzająca skórę ma kremową konsystencję, łatwiej się ją nakłada, ale bardzo szybko wysycha na twarzy. Zmywanie nie jest najgorsze, ale lubi się mazać po całej twarzy i potrzeba do niej trochę cierpliwości. Oczyszcza skórę, zwęża pory, ale niestety ściąga skórę i potrafi ją wysuszyć. Po jej zastosowaniu dosyć często obserwowałam pojawianie się pryszczy. Wydajność jest również mała, wypada trochę lepiej niż czarna wersja, ale biorąc pod uwagę wysoką cenę, mogłoby być lepiej.

Która okazała się najlepsza?

Wersję różową lubiłam, ale rozpatruję ją w kategoriach peelingu. Bitwę między maską czarną a zieloną wygrywa ta pierwsza. Jest mniej agresywna w działaniu, ale daje widoczne efekty.
 

Każda z masek kosztuje ok. 75 zł za 50 ml. 
 
 

niedziela, 15 października 2023

Poznaję minisy marek premium

Kosmetyki perfumeryjne potrafią kosztować krocie, dlatego wolę uniknąć rozczarowań. Fajnie jest poznać dany produkt przed zakupem, chociażby dzięki próbkom. Czasem mała pojemność nie pozwala na przetestowanie kosmetyku. Problematyczna może być kolorówka, ponieważ nie zawsze są one dostępne. W takich przypadkach dobrym rozwiązaniem są minisy, czyli mniejsze objętości sprzedawane jako travel size
 

Takie rozwiązanie pozwala poznać produkt i zdecydować, czy jest warty zakupu w pełnowymiarowym opakowaniu. Miniatury kosztują mniej, ale starczają na kilka/kilkanaście użyć. Sama chwalę sobie wersje mini, często zabieram je na wyjazdy. Poniżej możecie zobaczyć jakie minisy niedawno do mnie trafiły. 
 
Estée Lauder Pure Color Envy 420 Rebellious Rose


W zestawieniu znajdują się zarówno kosmetyki kolorowe jak i pielęgnacja. W kategorii produktów do ust testuję dwie nowości; szminkę Estée Lauder Pure Color Envy w kolorze 420 Rebellious Rose oraz powiększający błyszczyk do ust Too Faced Lip Injection. Będę miała okazję poznać tusz do rzęs Smashbox Super Fan Mascara
 
Smashbox Super Fan Mascara

Pielęgnację twarzy wspomogą dwa nowe kosmetyki Estee Lauder; krem do twarzy Revitalizing Supreme+ Youth Power Creme oraz krem pod oczy Advanced Night Repair Eye Supercharged Gel-Creme
 

Znacie któryś z tych produktów? Lubicie miniatury?
 
 

czwartek, 12 października 2023

Wady i zalety kupowania z drugiej ręki

Kupowanie używanych rzeczy cieszy się coraz większą popularnością. Kiedyś lumpeksy źle się kojarzyły, dziś są coraz bardziej doceniane, a nawet postrzegane jako kopalnia potencjalnych perełek. Kupowanie z drugiej ręki ma zarówno swoje zalety jak i wady. 


Do tych pierwszych możemy zaliczyć przystępne ceny, radość z okazyjnie kupionej rzeczy, możliwość znalezienia produktów oryginalnych i niepowtarzalnych. Często trafiają się też rzeczy od projektantów za ułamek ceny wyjściowej. Warto wspomnieć, że dawanie rzeczom drugiego życia, jest rozwiązaniem przyjaznym środowisku. W dobie fast fashion ilość produkowanych ubrań jest wprost zatrważająca, dlatego dobrze, gdy zamiast lądować na wysypisku śmieci dłużej pozostają w obiegu. Niestety są też wady takiego rozwiązania.

Sama praktycznie nie korzystam z second handów stacjonarnych. Brak mi cierpliwości na wyszukiwanie czegoś co mi się spodoba. Takie zakupy ciężko zaplanować, bo nigdy nie wiadomo czy danego dnia uda nam się kupić kurtkę, której potrzebujemy. Dosyć często korzystam z portali typu vinted, dlatego w tym wpisie odniosę się głownie do wad kupowania na tej platformie.

wieszaki lumpeks

Czas


Jak już wcześniej wspomniałam szukanie rzeczy jest bardziej czasochłonne. Przeszukując vinted mamy możliwość sortowania ubrań wg rozmiaru, koloru, materiału. Niestety nierzadko zdarza się, że brakuje wymiarów ubrania, opis jest niedokładny lub na zdjęciach nie widać detali. W takim wypadku można wysłać zapytanie do sprzedającego, ale to wydłuża proces zakupu.


Brak możliwości przymierzenia


Rozstrzał rozmiarówki jest ogromny między markami, dlatego  ciężko jest dobrać odpowiedni rozmiar. Nie w każdym ogłoszeniu podane są wymiary. Nie mamy możliwości przymierzenia rzeczy i sprawdzenia jak leży na sylwetce. Kupujemy w ciemno bez możliwości zwrotu.


Zniszczone rzeczy


Niestety zdarza się, że stan rzeczy odbiega od tego co było podane w ogłoszeniu. Co prawda, jest możliwość skorzystania z ochrony kupującego, ale jak wiadomo to kosztuje czas, nerwy i nie zawsze zaproponowane rozwiązanie będzie nas satysfakcjonowało (np. odesłanie rzeczy na swój koszt generuje dodatkowe koszy). 

 

Kupujecie ubrania z drugiej ręki? 

Wolicie robić zakupy stacjonarnie czy na platformach typu vinted?

 

sobota, 7 października 2023

Przegląd pudrów sypkich i prasowanych

Zapraszam na wpis z przeglądem pudrów sypkich i prasowanych. Przy tłustej cerze puder to must have. Nie tylko utrwala makijaż, ale także zapobiega wyświecaniu się skóry. Nic więc dziwnego, że to nieodłączny element mojego codziennego makijażu. 
 

Kiedyś wolałam pudry prasowane, teraz chętnie używam zarówno tych sypkich jak i w kamieniu. Bardziej liczy się dla mnie działanie niż sama formuła. Na ten moment moja kosmetyczka liczy 6 pudrów, z czego 3 są w użyciu. 
 
pudrze Revolution Man Mattifying Powder



O pudrze Revolution Man Mattifying Powder pisałam już na blogu w ramach ciekawostki, ponieważ kosmetyk dedykowany jest dla mężczyzn. Produkt lubię za solidną i poręczną kasetkę z lusterkiem. Jest to już moje kolejne opakowanie.
 
NYX High Definition Finishing powder w wersji mini kupiłam z myślą o wyjazdach. Mocno matuje skórę, ale trochę bieli i jest widoczny na buzi. Na pędzel nabierają się dosyć duże drobiny, fajnie by było, gdyby był mocniej zmielony. Wracam do niego od czasu do czasu.

Sypki puder jęczmienny Ecocera, zaskoczył mnie intensywnym zapachem. Nie przeszkadza mi w użytku, ale nie spodziewałam się go w kosmetyku naturalnym. Puder wygląda na skórze naturalnie, łatwo się go nakłada i jest bardzo wydajny. Pomaga utrzymać w ryzach tłustą cerę. Jeśli nie przeszkadzają wam mocno perfumowane kosmetyki do twarzy, to warto go wypróbować. 
 
puder ryżowy Eveline Wonder Match

W zapasach, czekają na mnie puder ryżowy Eveline Wonder Match, elf Perfect Finish HD Powder oraz Paese sypki puder ryżowy. Kosmetyki kupowałam głównie z poleceń, dlatego nazbierało się ich trochę. Nie skłamię, jeśli powiem, że ciągle mam kilka pozycji na mojej wishliście, ale z oczywistych względów (zapasy xD) muszą trochę poczekać na realizcję.
 

Znacie któryś z tych produktów? 
Jaki jest wasz ulubiony puder do twarzy?