Przeglądając Facebooka i Wasze blogi zauważyłam, że przygotowania do Meet Beauty są już na całkiem zaawansowanych poziomie. Jeśli chodzi o mnie to dopiero co oswoiłam się z myślą, że jednak jadę. Dla niewtajemniczonych dodam, że do wtorku okupowałam listę rezerwową w nadziei, że znajdzie się dla mnie miejsce. Co prawda, nie udało mi się zapisać na żadne warsztaty, ale cieszę się, że z Wami będę. Jestem przekonana, że spotkam dużo znajomych twarzy, ale liczę także na nowe znajomości. Do zobaczenia w sobotę :)
czwartek, 21 kwietnia 2016
poniedziałek, 18 kwietnia 2016
Le Petit Olivier – odżywka, która urzeka zapachem
Marka Le Petit Olivier to dla mnie kompletna nowość, dlatego tym bardziej ucieszyłam się, gdy na Blogerskim Dniu Kobiet dostałam odżywkę do włosów tej marki. Chyba jak każda blogerka, uwielbiam testować nowości. Co prawda odżywka przeznaczona jest do włosów farbowanych, a moje z farbą styczności nie miały od lat, mimo to kosmetyk całkiem nieźle się u mnie spisał.
Produkt znajduje się dziewczęcej tubie o pojemności 200 ml. Posiada zatrzask, dzięki czemu jest wygodny w stosowaniu. Szata graficzna, jest bardzo przyjemna dla oka, zwłaszcza drzewko z błyszczącymi elementami umieszczone przy zgrzewie tuby.
Informacje z opakowania
Zdecydowanie wierzę, w ostatnie zdanie, gdyż produkt pięknie pachnie. Lubię go nakładać na noc na włosy, ponieważ przez cały wieczór towarzyszą mi miłe aromaty. Konsystencja odżywki jest treściwa, nie spływa z włosów. Jeśli chodzi o samo działanie to dla mnie jest satysfakcjonujące. Włosy są miękkie, łatwo się je rozczesuje. Dodatkowo są sypkie i błyszczące. Produkt dostępny jest w przystępnej cenie ok. 12 zł i można go kupić w drogeriach Sekret Urody oraz na ezebra. Wg mnie jest to kosmetyk godny uwagi, który warto wypróbować.
Znacie markę Le Petit Olivier?
środa, 13 kwietnia 2016
Dbanie o higienę – przydatne gadżety do torebki
Kobieca torebka to miejsce, w którym można znaleźć wiele przydatnych rzeczy. Płeć piękna znana jest z zaradności, dlatego damska torba czasem potrafi naprawdę sporo ważyć, ale za to zawsze znajdą się w niej przedmioty, które potrafią uratować życie w kryzysowej sytuacji.
Dzisiaj chciałam zwrócić uwagę na 2 produkty, które pomagają dbać o higienę rąk i nie tylko. Mycie dłoni to ważna sprawa, która czasem jest bagatelizowana, jednak faktem jest, że pomaga zapobiec wielu chorobom. Wyobraźmy sobie, że jadąc w autobusie trzymasz się poręczy, którą dotykały setki brudnych rąk, a potem takimi łapkami jesz jabłko… Myślę, że dalszy komentarz jest tutaj zbędny.
Chyba najpopularniejszym środkiem dezynfekującym do rąk są żele antybakteryjne, które bez użycia wody i detergentu odkażają skórę. Sama dosyć często używam żelu Świtpharma i chwalę sobie jego działanie. Oprócz mycia rąk służy mi on, jako środek odkażający do pęsetki, obcinacza do paznokci i innych akcesoriów. Mała, poręczna butelka zajmuje niewiele miejsca, a pomaga zadbać o higienę, gdy nie mam dostępu do bieżącej wody. Niestety tego typu środki zawierają dużą ilość alkoholu, która powoduje wysuszanie skóry, więc warto pamiętać o regularnym stosowaniu kremu.
Alternatywą mogą być chusteczki odświeżające Lula senstivie, które wykazują delikatniejsze działanie i nie przesuszają tak drastycznie skóry. Oprócz odświeżenia dłoni, można ich użyć do wyczyszczenia zabrudzonych butów, przetarcia blatu biurka w pracy lub starcia mokrej plamy z bluzki. Opakowanie zawierające 15 sztuk ma małe wymiary, dzięki czemu niezwykle wygodne.
Nosicie ze sobą podobne gadżety, czy dla Was są one zupełnie zbędne?
poniedziałek, 11 kwietnia 2016
Bispol Eleganckie świece zapachowe
Ładna świeca nie tylko umila nastrój, roztacza przyjemne ciepło i zapach, ale także stanowi element dekoracyjny. Dobrze dobrane dodatki do mieszkania, potrafią w cudowny sposób odmienić wnętrze. Ostatnio coraz częściej przywiązuję uwagę do detali i kupując rzeczy codziennego użytku, patrzę nie tylko na ich praktyczne zastosowanie, ale także zwracam uwagę na estetykę. Dzisiaj chciałam Wam zaprezentować świece zapachowe w szkle z kolekcji Inspiration od Bispol.
Posiadam 2 warianty zapachowe: Soft (biała) oraz Love (czerwona). Każda ze świec zapakowana jest w piękne pudełeczko. Producent zadbał o minimalizm – połączenie pojedynczego koloru ze złotymi napisami. Karton u góry układa się w coś na kształt origami tworząc geometryczny wzór przypominający kwiat. Myślę, że takie pudełko pięknie wygląda i świecę można spokojnie podarować bliskiej osobie, jako prezent.
Świeca znajduje się w osłonce, wykonanej z grubego szkła. Wysokość „słoja” to 9,4 cm, natomiast średnica wynosi ok. 8 cm, co daje ok. 32 h palenia. Design produktu jest elegancki i uniwersalny, z pewnością będzie pasował do wystroju wielu pomieszczeń. Zapach czerwonej świecy (Love) jest słodki, dosyć intensywny „na sucho”, przy paleniu traci na mocy, ale mi to w zupełności nie przeszkadza. Mocne zapachy potrafią dusić, a ostatnio mam problemy z bólami głowy, więc raczej unikam skoncentrowanych pachnideł. Wersja Soft to zapach kwiatowy, świeży, ale subtelny. Oba warianty mi się podobają, ale Soft bardziej przypadł mi do gustu.
Świeczki dostępne są w przystępnej cenie (ok. 15-20 zł), w sklepach Intermarche, Kaufland oraz drogeriach Hebe. Mają ładne, perfumowane zapachy i pięknie wyglądają na półce, więc mogę spokojnie je Wam polecić.
piątek, 8 kwietnia 2016
Chwalę się marcowymi nowościami
Marzec był bardzo udanym miesiącem pod względem nowości. Stało się tak głównie za sprawą Blogerskiego Dnia Kobiet w Katowicach, gdzie sponsorzy rozpieścili nas górą prezentów kosmetycznych i nie tylko. Dodatkowo udało mi się załapać do 3 akcji testerskich, z których dwie z nich zostały zorganizowane na platformie trnd.pl. Ponadto dotarła do mnie paczka ze współpracy z firmą Julimex, nagroda w rozdaniu oraz próbki. Zakupów kosmetyczne były szczątkowe, więc darowałam sobie dodawanie zdjęć i wrzuciłam jedynie perełki upolowane u Chińczyka :)
Góra kosmetycznych nowości, czyli prezenty z Blogerskiego Dnia Kobiet w Katowicach. Szczegółową zawartość pakunków pokazałam tutaj.
Kolejna akcja testerska, do której załapałam się za pośrednictwem platformy trnd.pl.
Paczka ze współpracy z firmą Julimex
Biżuteria Silvona wygrana w rozdaniu u Ginger G. W sumie to już stara sprawa, ale miałam jeszcze okazji się nią pochwalić.
Złoty zegarek kupiony w chińskim sklepie.
Spodnie również kupione u Chińczyka :)
Próbki od SuperPharm.
Czy Wam w marcu także przybyło tyle dobroci?
wtorek, 5 kwietnia 2016
Nafta kosmetyczna do włosów Kosmed
Od jakiegoś czasu zaczęłam przykładać większą uwagę do pielęgnacji włosów. Nie będę ukrywać, że zainspirowały mnie blogerki – włosomaniaczki, dzięki którym sporo się nauczyłam. Kiedyś rzadko sięgałam po odżywkę, głównie z lenistwa. Teraz próbuję różnych specyfików: masek, olei, wcierek, szukając produktów, które będą idealne dla moich włosów. Nafta kosmetyczna ciekawiła mnie dosyć mocno, więc ucieszyłam się, gdy dostałam ją do przetestowania na spotkaniu blogerek w Katowicach.
Produkt znajduje się w brązowej butelce o pojemności 150 ml. Posiada odkręcany korek oraz aplikator z małym otworem dla lepszego dozowania kosmetyku. Szata graficzna jest przyjemna dla oka, a samo opakowanie umożliwia kontrolę zużycia.
Naftę stosowałam zgodnie z zaleceniami producenta, czyli wcierałam ją we włosy 10 min przed myciem. Jest to dość wygodny sposób użytkowania, ponieważ krótki czas trzymania na włosach nie zaburza mojego porannego rozkładu zajęć i bez problemu mogę się wyrobić do pracy. Konsystencja produktu jest bardzo wodnista, spływa z dłoni, więc trzeba wylewać małą ilość i kilkakrotnie wcierać we włosy. Jest to strasznie niewygodne, ponieważ notorycznie zdarza mi się rozlewać zawartość, dlatego myślę czy nie przelać jej do butelki z atomizerem. Zapach jest dosyć specyficzny, mi nie przeszkadza aż tak bardzo, ale jestem przekonana, że nie każdemu przypadnie do gustu.
Naftę stosowałam na skalp i nie wywołała u mnie podrażnień, jednak powodowało to przyspieszone przetłuszczanie się włosów. Po aplikacji trzeba dobrze oczyścić czuprynę (naftę dosyć ciężko się zmywa). Włosy po jej zastosowaniu są błyszczące, łatwo się rozczesują i rzeczywiście ich elektryzowanie się jest zminimalizowane. Poza tym pasma są śliskie, wygładzone i przyjemne w dotyku.
Ogólnie jest to dobry produkt, ale mam wrażenie, że nie jest dopasowany do mojego typu włosów. Mam włosy cienkie, długie i proste z tendencją do przetłuszczania się. Moje kosmyki lubią być przyklapnięte a nafta dodatkowo nasila ten efekt, dlatego będę ją stosować maksymalnie raz w tygodniu. Myślę, że lepiej się sprawdzi przy suchych, puszących się włosach.
Produkt znajduje się w brązowej butelce o pojemności 150 ml. Posiada odkręcany korek oraz aplikator z małym otworem dla lepszego dozowania kosmetyku. Szata graficzna jest przyjemna dla oka, a samo opakowanie umożliwia kontrolę zużycia.
Naftę stosowałam zgodnie z zaleceniami producenta, czyli wcierałam ją we włosy 10 min przed myciem. Jest to dość wygodny sposób użytkowania, ponieważ krótki czas trzymania na włosach nie zaburza mojego porannego rozkładu zajęć i bez problemu mogę się wyrobić do pracy. Konsystencja produktu jest bardzo wodnista, spływa z dłoni, więc trzeba wylewać małą ilość i kilkakrotnie wcierać we włosy. Jest to strasznie niewygodne, ponieważ notorycznie zdarza mi się rozlewać zawartość, dlatego myślę czy nie przelać jej do butelki z atomizerem. Zapach jest dosyć specyficzny, mi nie przeszkadza aż tak bardzo, ale jestem przekonana, że nie każdemu przypadnie do gustu.
Naftę stosowałam na skalp i nie wywołała u mnie podrażnień, jednak powodowało to przyspieszone przetłuszczanie się włosów. Po aplikacji trzeba dobrze oczyścić czuprynę (naftę dosyć ciężko się zmywa). Włosy po jej zastosowaniu są błyszczące, łatwo się rozczesują i rzeczywiście ich elektryzowanie się jest zminimalizowane. Poza tym pasma są śliskie, wygładzone i przyjemne w dotyku.
Ogólnie jest to dobry produkt, ale mam wrażenie, że nie jest dopasowany do mojego typu włosów. Mam włosy cienkie, długie i proste z tendencją do przetłuszczania się. Moje kosmyki lubią być przyklapnięte a nafta dodatkowo nasila ten efekt, dlatego będę ją stosować maksymalnie raz w tygodniu. Myślę, że lepiej się sprawdzi przy suchych, puszących się włosach.
Cena waha się w granicach 7-10 zł.
Stosowałyście kiedyś naftę kosmetyczną na włosy?
Jakie macie doświadczenia?
Stosowałyście kiedyś naftę kosmetyczną na włosy?
Jakie macie doświadczenia?
sobota, 2 kwietnia 2016
Miss X piękny kolor na paznokciach za grosze
Zbliża się wiosna, więc można poszaleć z kolorem na paznokciach. Z tą porą roku kojarzą mi się subtelne pastele, po które rzadko sięgam, ze względu na słabe krycie. Myślę, że również mocne, radosne neonki są idealne na lato i wiosnę. Oprócz tego, obowiązkowo zieleń :). Dzisiaj pokażę Wam lakier w tym odcieniu, który świetnie wpisuje się w słoneczną aurę. Mowa o lakierze Miss X nr 239.
Kosmetyk znajduje się w małej, poręcznej buteleczce. Zaopatrzona jest ona w klasyczny pędzelek w kształcie litery V. Umożliwia on dozowanie odpowiedniej ilości emalii, lakier nie rozlewa się na skórki, a samym pędzelkiem dobrze się operuje. Jeśli już zdarzy mi się wyjechać poza płytkę, niedociągnięcia koryguję patyczkiem do uszu Lula nasączonym zmywaczem. Dwie warstwy lakieru zapewniają dobre krycie. Jeśli chodzi o czas wysychania to myślę, że jest on typowy dla większości lakierów do paznokci.
Lakier ma śliczne, drobne, połyskujące drobinki. Użycie nabłyszczającego top coatu, nie tylko przedłuża jego trwałość, ale także wydobywa piękno koloru. Lakier solo trzyma się ok. 3 dni, w zależności od stanu paznokci. Gdy moje dłonie były nieco zaniedbane, bywało, że odpryski pojawiały się nawet następnego dnia. Zazwyczaj radzę sobie z tym nakładając top do hybryd. Utrwalenie go w lampie UV daje połysk oraz przedłuża trwałość manicure do ok. tygodnia. Należy pamiętać o użyciu bazy, gdyż połączenie lakier+top do hybryd spowodowało u mnie odbarwienie płytki.
Ogólnie bardzo spodobało mi się to maleństwo, głównie ze względu na ciekawy kolor. Myślę, że warto się skusić, gdyż cena (ok. 7 zł/8 ml) jest jak najbardziej adekwatna do jakości.
Jakie kolory lakierów do paznokci wybieracie najchętniej wiosną?
Subskrybuj:
Posty (Atom)


