Projekt Pan zachęcił mnie do przejrzenia mojej toaletki i zapasów kosmetyków. Kiedyś regularnie publikowałam na blogu aktualizacje kosmetyków z poszczególnych kategorii (seria starszych postów - przegląd kosmetyczki), postanowiłam wrócić do tej serii i sprawdzić, co aktualnie znajduje się w mojej kolekcji. Na pierwszy ogień idą podkłady i korektory, czyli kosmetyki, po które sięgam praktycznie każdego dnia.
Podkłady
Obecnie w mojej kosmetyczce znajduje się 5 podkładów. Najstarsze z nich to dwa opakowania Estée Lauder Double Wear w starej formule. Przez lata był to mój absolutny ulubieniec, szczególnie ze względu na trwałość i świetne krycie. Mam dwa odcienie – jeden ciemniejszy, który z czasem dodatkowo mocno ściemniał, przez co przestał dobrze wyglądać na mojej cerze. Z tego powodu dokupiłam jaśniejszy kolor, który lepij do mnie pasuje na tą chwilę.
Przyznam, że bardzo ciekawi mnie nowa formuła Double Wear. Jeśli miałyście już okazję ją wypróbować, koniecznie dajcie znać w komentarzach, jak się u Was sprawdza i czy zauważyłyście różnice względem starszej wersji.
Kolejny podkład to Bourjois Healthy Mix Foundation. To zupełnie inny produkt niż Double Wear – jest lekki, daje naturalne wykończenie i bardzo ładnie wygląda na skórze. Lubię używać go na co dzień, kiedy zależy mi na delikatniejszym makijażu. Niestety przy mojej tłustej cerze jego trwałość pozostawia sporo do życzenia.
W kolekcji mam również dwa odcienie NYX Professional Makeup Make 'Em Wonder Foundation. Kupiłam je przez internet w ciemno zaraz po premierze, więc wiadomo, jak to czasem bywa z doborem koloru. Pierwszy odcień okazał się dla mnie zdecydowanie za jasny, dlatego później dokupiłam ciemniejszy, który znacznie lepiej pasuje do mojej cery. Na szczęście mieszając oba kolory mogę uzyskać odcień idealny.
Korektory
Jeśli chodzi o korektory, obecnie mam tylko dwa produkty. Pierwszym z nich jest Too Faced Born This Way Super Coverage Multi-Use Sculpting Concealer. To bardzo kremowy, mocno kryjący korektor, który świetnie sprawdza się zarówno pod oczami, jak i do punktowego maskowania niedoskonałości.
Drugim produktem jest Lily Lolo Mineral Concealer w wersji sypkiej. To prawdziwy weteran mojej kosmetyczki – mam go już dobre kilka lat. Mimo upływu czasu nadal nic złego się z nim nie dzieje, co jest jedną z zalet kosmetyków mineralnych w sypkiej formule. Nadal dobrze wygląda na skórze i od czasu do czasu chętnie po niego sięgam.
Patrząc na moją kolekcję, muszę przyznać, że nie jest ona duża. Pięć podkładów i dwa korektory to całkiem rozsądna liczba, szczególnie biorąc pod uwagę, że są to kosmetyki używane przeze mnie niemal codziennie.
A jak wygląda Wasza kosmetyczka?
Macie jednego ulubionego podkładu, czy – podobnie jak ja – lubicie mieć kilka różnych opcji do wyboru?


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za Wasze komentarze, staram się na wszystkie odpowiadać na bieżąco.
Jeśli podoba Ci się mój blog, zapraszam do obserwowania, jeśli Twój mnie zainteresuje, dodam go do swojej listy czytelniczej :)