środa, 18 września 2013

Nowa nazwa bloga + nagłówek


Mój blog wreszcie doczekał się nagłówka. Już od dłuższego czasu myślałam nad jego dodaniem niestety jestem kompletnym laikiem w sprawach obsługi programów graficznych i ciężko mi było coś stworzyć. Ostatecznie zdecydowałam się na prosty nagłówek na białym tle. Jak to mówią niektórzy, piękno tkwi w prostocie ;). Na pewno pomyślę nad jego udoskonaleniem, ale na razie jestem zadowolona z efektów.

Przy okazji zdecydowałam się na zmianę nazwy bloga z ‘Kolorowo kosmetycznie’ na ‘Kosmetyczne Pasje’. Mam nadzieję, że podoba się Wam ta mała metamorfoza. Poniżej zdjęcia przed i po.

PRZED
PO - nowy nagłówek i nazwa bloga

poniedziałek, 9 września 2013

Wakacyjne czytanie - książka na wakacje 3 propozycje

Dzisiaj przedstawiam kolejne recenzje przeczytanych przeze mnie książek w ciągu wakacji. Jak do tej pory na mojej liście jest 10 odhaczonych pozycji. Został mi jeszcze miesiąc do rozpoczęcia roku akademickiego, więc myślę, że dodam do spisu jeszcze kilka tytułów. Niedawno pokazałam Wam trzy pierwsze, dlatego dziś zaczynam od nr 4. Dodam jeszcze, że numery książek w recenzji odpowiadają kolejności w jakiej je czytałam, nie są uszeregowane wg moich faworytów, ale możliwe że na koniec pokuszę się o sporządzenie małego rankingu ;).


thriller

4. Jedenaście godzin - Paullina Simons

Ciężarna kobieta zostaje uprowadzona z centrum handlowego przez psychodelicznego wariata. Rozpoczyna się dramatyczna walka o życie swoje oraz nienarodzonego maleństwa, której towarzyszy stres związany z nadchodzącymi skurczami porodowymi. Książka wciągająca, szybko się ja czyta, jednak dla wybrednych czytelników, może okazać się zbyt prosta i mało realistyczna. Można przeczytać, chociaż nie powala na kolana.

5. Kryzys Robin Cook

Wciągająca i trzymająca w napięciu opowieść o bogatym, zapatrzonym w siebie lekarzu, który przez pychę i nieodpowiedzialność popada w poważne kłopoty. Autor stawia pytanie ile główny bohater jest w stanie poświęcić dla kariery. Czy narazi życie pacjentów, bezpieczeństwo swojej rodziny? Książka ‘na poziomie’, dokładnie taka jaka lubię, myślę, że spodoba się wszystkim fanom Cooka.

6. Studnia bez dnia - Katarzyna Enerlich

Czterdziestokilkuletnia Marcelina dowiaduje się o zdradzie męża a zaraz potem o jego śmiertelnym wypadku. Zmuszona przez sytuacje postanawia rozpocząć nowe życie i podejmuje pracę u jednego z toruńskich rzemieślników. Zakurzona pracowania odkrywa przed nią sekrety przeszłości, ale także sprawdza na nią niebezpieczeństwo. Musze przyznać, ze opowieść całkiem ciekawa, jednak nie jest to książka, które trzyma w napięciu jak chociażby thillery Cooka czy Cobena. Wybredni czytelnicy po przeczytaniu będą czuć niedosyt i odrobinę rozczarowania, zupełnie jak ja.


A Wam dziewczyny jak idzie czytanie? Ile książek przeczytałyście w wakacje? Jacy są wasi ulubieni autorzy?

wtorek, 27 sierpnia 2013

Polityka prywatności

Na tym blogu przetwarzane są dane osobowe oraz pojawiają się tzw. cookies (ciasteczka).

Google Analytics anonimowo zbiera dane, pozwalające na analizę ruchu na stronie. 

Disqus pozwala na komentowanie wpisów. Zostawiając komentarz akceptujesz ciasteczka i zasady polityki prywatności Disqus. 

Blog znajduje się na platformie blogger.com, należącym do Google. Odwiedzając bloga akceptujesz politykę prywatności Google.

Na blogu znajdują się ciasteczka Facebooka i Instagrama.

Treść polityki prywatności jest zgodna z wymogami regulacji o ochronie danych osobowych obowiązującej od dnia 25.05.2018 r.


W razie pytań proszę o kontakt: millena90m@gmail.com

 



 

sobota, 17 sierpnia 2013

Ile książek przeczytałaś w wakacje? Wakacyjne czytanie

Dzisiaj na blogu niekosmetycznie. Dla urozmaicenia zdecydowałam się na dodanie pierwszego posta z serii Wakacyjne czytanie.

Uwielbiam czytać, niestety zazwyczaj nie mam na to czasu. Postanowiłam sobie trochę odbić podczas letnich miesięcy i nadrobić braki w czytaniu. Za mną już połowa ‘wakacji’, jeśli w ogóle mogę je tak nazwać, ponieważ zamiast odpoczywać jak reszta studentów, pracuję i to na półtora etatu ;).

Książki czytam głównie w pociągu, w drodze do pracy, ale mimo to udało mi się nazbierać kilka przeczytanych egzemplarzy. Jak dotąd przeczytałam 7 tomiszczy. W tym poście przedstawiam Wam pierwsza część wraz z krótkimi opisami i moją opinią.



damska babska literatura lekka książka na wakacje


1. Kobra Frederick Forsyth

Książka przedstawia próbę zniszczenia przemysłu narkotykowego przez władze USA. Prezydent powołuje tajnego agenta, który dzięki swojej nieprzeciętnej inteligencji i sprytowi wypowiada wojnę przemytnikom kokainy. Książka zawiera wiele szczegółowych danych dotyczących handlu białym proszkiem na świecie oraz ujawnia strukturę funkcjonowania narkotykowych gangów. Lektura wciągającą, ciekawa i na pewno godna polecenia. 



2. W ogrodzie Mirandy - Katarzyna Krenz

Historia młodej prawniczki, której życie zostaje przewrócone do góry nogami przez nagłą, nieplanowaną ciążę. Porzucona przez ojca dziecka postanawia zrezygnować z kariery i prowadzić spokojne życie na prowincji, gdzie zarabia na życie sprzątając uniwersytet w Cambridge. Książka o charakterze filozoficznym, w której (zbyt) wiele jest rozmyślań na temat sensu bytu i zawiłości ludzkiej psychiki. Lektura idealna dla fanów Platona, mnie niestety zanudziła na śmierć. 



3. Irena - Małgorzata Kalicińska, Basia Grabowska

Wzruszająca, ale także pełna humoru historia o skomplikowanych relacjach matki i córki. Dwóch kobiet o zupełnie odmiennych charakterach, które nieustannie ścierają się ze sobą i nie potrafią dojść do porozumienia. Miedzy tymi światami leży mroczna tajemnica, która uniemożliwia naprawienie rodzinnych relacji, a której za wszelka cenę nie chce ujawnić córce główna bohaterka. Książka bardzo mi się spodobała i z czystym sercem mogę ja polecić każdemu. 


Ile książek przeczytałyście w wakacje? Możecie mi zaproponować jakie ciekawe pozycje książkowe? Czekam na wasze propozycje w komentarzach.

czwartek, 8 sierpnia 2013

Lovely Gloss like a gel - recenzja optymistycznego błękitu

Jak zapewne zauważyłyście ostatnio bardzo opuściłam się w prowadzeniu bloga. Wynika to z mojego pobytu w UK. Pewnie się domyślacie nie przyjechałam tutaj na wakacje, ale do pracy i to właśnie przez nią mój wolny czas został ograniczony do minimum. W październiku wracam i obiecuję, że postaram się rozkręcić trochę moją 'blogową działalność' ;). Na tym kończę moje wyjaśnienia i przechodzę do recenzji lakieru Lovely Gloss like a gel.


Zacznę od tego, że lakier, którego recenzję umieszczam dziś na blogu wpadł w moje ręce zupełnie przypadkowo. Na pewno, każda z nas pamięta jeszcze gorączkowy szał zakupów w Rossmannie podczas 40% obniżki cen. Otóż dałam się porwać zakupowemu szaleństwu i wrzuciłam lakier do koszyka, mimo że ostatnio cierpię na ich nadmiar. Urzekł mnie piękny, głęboki kolor (nr 134), który całkiem ładnie wychodzi na paznokciach. 

lovely gloss like a gel lakier


Lakier umieszczony jest w estetycznym opakowaniu, z wygodnym szerokim pędzelkiem, który umożliwia precyzyjną i wygodną aplikację. Aby uzyskać równe pokrycie paznokci trzeba nałożyć 2 cienkie warstwy. Wydaje mi się jednak, że z biegiem czasu delikatnie zgęstnieje i jedna aplikacja w zupełności wystarczy. Trwałość lakieru jest raczej standardowa i wynosi ok. 3 dni. Jest dostępny w przystępnej cenie 5,60 zł za 8 ml, natomiast mi udało się go kupić za 3,39 zł.

Mogłoby się wydawać, że lakier ma same zalety. Niestety to nie prawda. Specyfik paskudnie odbarwia paznokcie. Zazwyczaj nie używam bazy pod lakiery, gdyż uważam, że to strata czasu. Do tej pory nie zdarzyło mi się, żeby jakikolwiek lakier odbarwił mi pazurki, dlatego moje zdziwienie było dosyć spore. Lakier zmyłam kokosowym zmywaczem z Biedronki. Niestety paznokcie wyglądały jakby były sine. Pomalowałam je na czerwono, aby to ukryć, po zmyciu krwistej czerwieni paznokcie nadal były niebieskie od lakieru lovely. Myślę, że przebarwienia zeszły po ponad 2 tygodniach, nakładania innych lakierów i systematycznego zmywania ich. Niestety opisana wada dość mocno zraziła mnie do tego specyfiku, ciekawa jestem czy używając innych odcieni jest ten sam problem. Miała któraś z Was ten lakier? Miałyście także odbarwione płytki?




Dodam jeszcze, że siostra kupiła lakier Lovely UV shine nr 7 (zieleń widoczna na palcu wskazującym) i wg mnie ten wariant jest dużo lepszy, ponieważ wystarcza jedna warstwa do równego pokrycia paznokcia i nie ma mowy o przebarwionych płytkach. Jak widać, siostra ma nosa do kosmetyków, mimo że to ja prowadzę bloga kosmetycznego ;).

niedziela, 7 lipca 2013

Krem do rąk - szukanie ideału, recenzja kremu Dove

Krem do rąk to kosmetyk dość banalny. Każda kobieta ma go w swojej kosmetyczce, czasem nawet po kilka sztuk. Niestety znalezienie ideału nie jest takie łatwe. Przetestowałam tony kremów do rąk i nie udało mi się jeszcze znaleźć takiego, który by mi odpowiadał w 100%. Albo kosmetyk jest zbyt lekki i nie sprawdza się do moich przesuszonych rąk, albo zbyt ciężki i zostawia tłustą lekką warstwę… Chciałam Wam dzisiaj przedstawić, jeden z kremów, który zyskał moją aprobatę. Jest nim Dove sssentials nourishment Deep Care COMPLEX.


krem do rąk dove original


Krem zamknięty jest w eleganckiej tubce, o pojemności 75 ml. Zakrętka na zatrzask umożliwia szybką i wygodną aplikację. Krem ma aksamitną, kremową konsystencję, o przyjemnym, delikatnym zapachu, charakterystycznym dla kosmetyków Dove. Producent zapewnia nas o 24 godzinnym nawilżeniu, co wg mnie jest mocno przesadzoną obietnicą. Krem dobrze nawilża, przez ok. 2, maksymalnie 3h. Po tym czasie jest konieczna ponowna aplikacja. Z tego powodu uważam, że nie nadaje się na noc. Moje mocno wysuszone dłonie potrzebują na noc, czegoś znacznie mocniejszego, o dogłębnym i długotrwałym efekcie nawilżającym. Trzeba jednak przyznać, że świetnie sprawdza się na dzień. Błyskawicznie się wchłania, nie pozostawia tłustej, nieprzyjemnej warstwy na dłoniach. Cena to ok. 9 zł i muszę przyznać, że raczej rzadko pojawia się w promocjach nad czym bardzo ubolewam.

Jeśli ktoś jeszcze nie miał, polecam spróbować. Wg mnie kosmetyk jest godny uwagi. Tak jak już mówiłam nadal szukam swojego ideału, dlatego piszcie w komentarzach jacy są Wasi ulubieńcy.

sobota, 15 czerwca 2013

Lovena delikatny kremowy żel do mycia twarzy

blog opinie

Przychodzę dzisiaj do Was z recenzją kremowego żelu do mycia twarzy lovena. Dotąd nie miałam żadnego kosmetyku tej firmy i wcześniej o niej nie słyszałam. Żel trafił w moje ręce, jako jedna z nagród w rozdaniu u GingerG, które miałam szczęście wygrać :).


Od producenta:


Żel zamknięty jest w ładnym opakowaniu, zapewniającym wygodną aplikację. Jak sama nazwa wskazuje ma kremową konsystencję i przy myciu twarzy nie pieni się. Generalnie wolę kosmetyki, które przy zastosowaniu dają obfitą pianę, ponieważ daje mi to uczucie dogłębnego oczyszczenia skóry. Mimo braku tej cechy, specyfik całkiem dobrze oczyszcza cerę. Przy dłuższym stosowaniu daje uczucie ukojenia, które obiecywał producent. Co do nawilżenia nie do końca jestem przekonana. Owszem żel powoduje mniejsze uczucie ściągnięcia skóry niż inne stosowane przeze mnie produkty, jednak mimo to wymaga zastosowania kremu nawilżającego po aplikacji. Nie jest to dla mnie wadą, ponieważ bardziej zależy mi na dobrym oczyszczeniu, a i tak rutynowo po każdym myciu stosuję krem. Dodam jeszcze, że produkt ma intensywny, przyjemny zapach, który całkiem mi się podoba, jednak jestem zaskoczona, że producent do żelu dla skóry suchej i wrażliwej dodał tak silne substancje zapachowe. Jeśli ktoś ma skłonność do alergii to odradzam.

Na koniec zrobiłam mały wywiad, z którego wynika, że żel jest dostępny jedynie w supermarketach NETTO, w cenie 4,99 zł. Niska cena jest kolejnym plusem przy ocenie żelu. Myślę, że w przyszłości mogłabym kupić ten kosmetyk, gdyby nie to, że w mojej okolicy raczej go nie dostanę…