sobota, 30 maja 2015

Pomadka świderek Balea



Dzisiaj recenzja uroczo wyglądającej pomadki Balea. Pamiętam, że parę ładnych lat temu był ogromny szał na błyszczyki, w których kolory pigmentów były ułożone w spiralę. Zawsze mi się one podobały i choć moda na nie minęła, ucieszyłam się gdy wygrałam pomadkę o podobnym wzorze.

Opakowanie być może nie należy do najbardziej eleganckich, ale na pewno przyciąga wzrok i przywołuje na myśl cukiereczek. Plastik, z którego je wykonano jest średniej trwałości. Zapach pomadki miał być truskawkowo-bananowy, ale ja niestety wyczuwam tutaj głównie chemiczne nuty. Produkt lekko barwi usta. Jego konsystencja jest wazelinowa, natłuszcza wargi i dość szybko się zjada. Pomadka nie daje poczucia długotrwałego nawilżenia, trzeba często powtarzać aplikację, gdyż jej właściwości pielęgnacyjne pozostawiają sporo do życzenia. Na lato dla niewymagających mogłaby się sprawdzić. Dla mnie jest jednak zbyt słaba, ale mimo to mam do niej dość duży sentyment ze względu na jej wygląd.


Do kupienia w drogeriach DM za grosze, w Polsce przez internet lub w sklepach z niemiecką chemią.


wtorek, 26 maja 2015

Podolight dezodorant do stóp w postaci kremu o przedłużonym działaniu


Z produktami Podolight wiązałam duże nadzieje, w końcu mało kto obiecuje 6 tygodniową ochronę przed nadmiernym poceniem się stóp po 1 aplikacji.

Na poniższych zdjęciach znajdziecie najważniejsze informacje o produkcie oraz zalecenia odnośnie jego stosowania. 


Przyznam szczerze, że nie zastosowałam wymaganej ilości tj. 10 ml podczas jednorazowej aplikacji. Wbrew pozorom to całkiem spora objętość a krem bardzo wolno się wchłania. Skóra na stopach jest po nim tłusta, błyszcząca a mimo to nie zauważyłam jego właściwości pielęgnacyjnych. Mimo to postanowiłam się nie zniechęcać wszak zależało mi głównie na właściwościach antyperspiracyjnych i niestety tutaj bardzo się rozczarowałam. Produkt stosowałam jak w zaleceniach (pomijając trochę mniejszą ilość nałożonego kremu), nosiłam skarpetki przez całą noc i następny dzień, nie stosowałam pumeksu ani peeling. Mniejsza potliwość stóp i zniwelowany nieprzyjemny zapach towarzyszyły mi może 3 dni… Nie tego się spodziewałam. Przyznam, że jestem rozczarowana tym kremem. Cena za 10 ml wynosi 20 zł, tuba 30 ml kosztuje 37 zł.

Pewnie część z Was zarzuci mi, że za mało go nałożyłam, gdyż w instrukcji pisze, że 10 ml to jednorazowa dawka, ale weźmy pod uwagę, że ludzie mają różnej wielkości stopy. Pan z rozmiarem 45 być może bez problemu wtarłby 10 ml, ale dla mnie noszącej skromne 38 było to za dużo.

Ogólnie mam bardzo mieszane uczucia co do tego kremu. Moja potliwość stóp jest na pewno odrobinę większa niż przeciętna, ale nie jest bardzo problematyczna. Nie muszę stosować antyperspirantów do stóp, od czasu do czasu jakiś dezodorant wystarcza + oczywiście odpowiednia higiena. 



Jestem bardzo ciekawa czy mieliście ten produkt i jak się u Was sprawdził. Piszcie w komentarzach.


Edit: Dzisiaj dostałam wiadomość od producenta, że źle zrozumiałam informację z opakowania. Otóż produkt nie zapobiega potliwości stóp, ale ma niwelować nieprzyjemny zapach na 6 tyg. Stosując ten dezodorant nie zauważyłam, żeby zmniejszał "zapaszki" na dłużej niż 3 dni, dlatego nie jestem usatysfakcjonowana jego działaniem.

sobota, 23 maja 2015

Le Petit Marseillais żel pod prysznic werbena i cytryna


Korzystając z przywileju ambasadorki Le Petit Marseillais mogłam jako jedna z pierwszych wypróbować nowy zapach żelu, który niedawno pojawił się w sklepach. Moja o wariancie werbena i cytryna, który od razu przypadł mi do gustu. Uwielbiam cytrusowe nuty, a w żelach pod prysznic zwłaszcza. Fajnie używa się takiego kosmetyku, gdy trzeba się szybko obudzić, gdyż daje on uczucie natychmiastowego orzeźwienia.

W moje ręce trafiła butelka o pojemności 400 ml, która mimo swoich rozmiarów jest całkiem poręczna i wygodna w użytkowaniu. Opakowanie ma ładną szatę graficzną bez przesadnej ilości ozdób. Jeśli chodzi o właściwości żelu, to oprócz ślicznego zapachu ma także inne zalety. Dobrze się pieni, fajnie oczyszcza skórę, nie powoduje podrażnień ani przesuszenia. Co do obietnicy nawilżenia, nie sądzę, aby jakiś żel pod prysznic mógł je zagwarantować, więc i tutaj nie odczułam nic podobnego. Jeśli chodzi o wady jakie zauważyłam to na pewno jest to jego rzadka konsystencja, która powoduje zmniejszenie jego wydajności. 



Podsumowując, bardzo polubiłam ten żel, głównie za zapach, który po kąpieli przez pewien czas zostaje na skórze i wypełnia łazienkę. 400 ml kosztuje ok. 14 zł, jednak produkt ma rzadką konsystencję, co rzutuje na jego wydajność. Ogólnie jestem zadowolona i z pewnością jeszcze kiedyś do niego wrócę.



środa, 20 maja 2015

Lady Speed Stick Aloe protect w sprayu


Zawsze uważałam antyperspiranty Lady Speed Stick za jedne z lepszych. Zazwyczaj kupowałam wersję w żelu, która świetnie się u mnie sprawdzała. Uważam jednak, że spray, choć mniej wydajny, jest wygodniejszy i dlatego tym razem zdecydowałam się na tą formę ochrony.

Jak wcześniej pisałam żel sprawdzał się u mnie bardzo dobrze. Pod koniec stosowania, skóra się trochę przyzwyczajała i działanie było słabsze, ale generalnie byłam zadowolona. Bardzo się zdziwiłam, gdy okazało się, że ten sam wariant, ale w sprayu, praktycznie wcale mnie nie chroni przed przykrym zapachem i mokrymi pachami. Niestety należę do osób, które pocą się dość intensywnie i muszę wspierać się blokerami. Od antyperspirantu oczekuję zapobiegania zapaszkom i zmniejszenia ewentualnych plam na ubraniach. Niestety Lady Speed Stick tego nie spowodowała, mimo, że producent obiecuje 24 godzinną ochronę. Poza tym zauważyłam, że przy rozpylaniu z atomizera wydobywa się bardzo dużo talku, a mało zapachu. W powietrzu lata, biały duszący pył przez co aplikacja jest niekomfortowa. Słabe działanie i zasłona dymna przy jego stosowaniu skutecznie zniechęciły mnie do ponownego zakupu.

Ostatnio nie mam szczęścia do antyperspirantów; Garnier w kremie okazał się kompletną klapą, teraz spray LSS… muszę chyba wrócić do Garnier mineral 48h w sprayu, który chyba najlepiej u mnie działał. 



Zdarzyło się Wam kiedyś, że ten sam wariant antyperspirantu, ale w innej formie (kulka, żel, spray) miały tak różne działanie?

niedziela, 17 maja 2015

Sally Hansen Miracle Gel Nail Polish – manicure żelowy bez użycia lampy


Ostatnio na rynku pojawiła się nowość od Sally Hansen, czyli nowe lakiery wraz z top coatem, których użycie daje efekt żelowego manicure bez użycia lampy. Obietnice producenta są duże, znajdziecie je poniżej, w tekście ściągniętym z portalu wizaż.pl

Lakiery Miracle Gel zawierają opatentowaną technologię Tube Technology. Pozwala ona w większym stopniu aktywować oraz utrzymywać działanie pielęgnacyjnych składników, które pod postacią żelowej warstwy lakieru wzmacniają jego integralność. Efektem tego jest piękny, trwały i błyszczący manicure. Zaawansowane formuły lakierów kolorowych i top coatu Miracle Gel zostały wzbogacone oligomerami. Top coat zawiera ponadto fotoinicjator, który zespaja się (tworzy siatkę) z oligomerami obecnymi w lakierach, dzięki czemu nie ma potrzeby wysuszania manicure za pomocą światła LED/UV - wystarczy jedynie naturalne światło dzienne. Z upływem czasu warstwa lakieru staje się coraz mocniejsza, co przekłada się na trwałość manicure. Paznokcie, pomalowane za pomocą Miracle Gelnmożna łatwo zmyć zmywaczem, zarówno tym z acetonem jak i bez, bez konieczności wykonywania dodatkowych czynności.

Sposób użycia: Należy delikatnie wstrząsnąć buteleczką i nałożyć na paznokcie jedną warstwę kolorowego lakieru Miracle Gel. Odczekać do wyschnięcia, następnie nałożyć drugą warstwę kolorowego lakieru i poczekać, aż wyschnie. Następnie, za pomocą Miracle Gel Top Coat utrwalić manicure. Nie ma potrzeby stosowania bazy pod lakier ani lampy UV/LED - lakier utwardza się sam pod wpływem światła słonecznego. Miracle Gel utrzymuje się aż do 14 dni, można go zmyć zwykłym zmywaczem do paznokci (bez acetonu lub z acetonem).


Cena: 34 zł / 14,7 ml

240 B Girl


380 Malibu Peach
Ciekawe jesteście jak obietnice mają się do rzeczywistości? Pozwoliłam sobie zestawić wady i zalety tego zestawu.


Zalety:

+ błyszczący manicure po użyciu top coatu
+ duża trwałość ok. 7 dni, bez odprysków i zadrapań
+ duży, wygodny pędzelek
+ bezproblemowe zmywanie
+ top coat przedłuża trwałość również innych lakierów
+ może być stosowany bez bazy, nie odbarwia paznokci


Wady:

- długo schnie
- w przypadku jasnych kolorów (miętowy) słabe krycie – po 2 warstwach dalej widać prześwity


Neutralne:

-/+ duża buteleczka; z jednej strony starcza na długo, z drugiej lakier może zeschnąć przed zużyciem
-/+ cena, za tą jakość i objętość jak dla mnie jest ok., ale wiem, że ok. 70 zł za komplet lakier i top to sporo

Miałyście okazję przetestować tą nowość? Co o niej myślicie?

środa, 13 maja 2015

Woda termalna Uriage – hit blogosfery, ale czy również i mój?



Jakiś czas temu na wielu blogach zagościła woda termalna Uriage. Robi się coraz cieplej i zapewne niektóre z Was rozważają jej zakup na lato. Postanowiłam, więc napisać subiektywną recenzję na jej temat.


Od producenta
Woda Termalna Uriage w sprayu produkowana jest w sterylnych warunkach w zakładzie produkcyjnym w bezpośrednim sąsiedztwie źródła. Jest to idealny produkt do codziennej pielęgnacji skóry, nawet szczególnie wrażliwej. Łagodzi, chroni, nawilża skórę dodając jej blasku i witalności.


Sposób użycia
Aby w pełni skorzystać z dobroczynnego działania Wody Termalnej Uriage należy ją rozpylić i pozostawić do wyschnięcia, nie wycierać. Wyjątkowy skład Wody Termalnej Uriage sprawia, że jest ona izotoniczna, dlatego NIE WYMAGA OSUSZANIA.


Skład

Dużą zaletą wody Uriage jest to, że nie wymaga osuszania. Można ją stosować w dowolnym momencie, gdy skóra jest zaczerwieniona, potrzebuje orzeźwienia i nawilżenia. Początkowo stosowałam ją po myciu twarzy, aby zniwelować uczucie ściągnięcia, niestety jej działanie było za słabe. Pryskałam nią także rękę, gdy wyskoczyło mi na niej uczulenie. Łagodziła swędzenie i przynosiła ulgę. Myślę, jednak, że najlepiej sprawdziła się do zwilżania pędzla przed nakładaniem podkładu.

Jeśli chodzi o opakowanie to nie mam mu nic do zarzucenia. Dozownik nie zacina się, idealnie rozpryskuje produkt, tworząc subtelną mgiełkę. Warto dodać, że woda Uriage jest hipoalergiczna i może być stosowana u dzieci już od 6 miesiąca życia.

Zbliża się lato i wiele z nas będzie potrzebować ukojenia np., gdy przesadzimy z opalaniem. Myślę, że Uriage może dobrze sprawdzić się w tej roli, dlatego nie wykluczam zakupu małego opakowania na lato. Natomiast, jeśli chodzi o inne aspekty, to uważam, że nie jest to produkt niezbędny w mojej kosmetyczce.


Cena: 28 zł / 150 ml

niedziela, 10 maja 2015

Testowanie z BingoSpa

Jakiś czas temu przyszła do mnie paczka od BingoSpa z produktami, które wybrałam sobie do testowania. Ostatnio miałam spory problem z łupieżem toteż zdecydowałam się na kosmetyki, które mają mi pomóc zniwelować ten problem. Mam nadzieję, że się sprawdzą.



Na zdjęciu widać, co będę testować:

- szampon z kompleksem przeciwłupieżowym
- maska do twarzy do cery tłustej z ekstraktem z drożdży piwnych
- kuracja do włosów z błotem karnalitowym (łupież + łojotok)
- maska do włosów z ekstraktem z drożdży piwnych


Maska drożdżowa od dłuższego czasu mnie ciekawiła, tym bardziej, że czytałam sporo pozytywnych opinii na jej temat. Natomiast jeśli chodzi o maseczkę do twarzy to chciałam odpocząć trochę od saszetek. Niestety nie zwróciłam uwagi na skład, w którym bardzo wysoko jest alkohol i po otworzeniu słoiczka bardzo go czuć, także jestem pełna obaw...


Miałyście jakiś z tych produktów? Jakie były Wasze wrażenia?


czwartek, 7 maja 2015

Post zdjęciowy - nowości z kwietnia

Paczka ambasadorki Sally Hansen.
Lakiery już poszły w ruch. Niedługo recenzja.
Więcej zdjęć i dokładny opis zawartości przesyłki znajdziecie TUTAJ 

Niespodzianka od Milki.
Słodycze zniknęły w tempie ekspresowym.

Małe zakupy kosmetyczne w Super Pharm.
Mega pozytywne wrażenie zrobił na mnie żel pod prysznic Dove.
Zwróćcie uwagę na cenę 9,99 zł za dużą butlę. Oby więcej takich promocji.

Botki kupione w Deichmannie, gdy było jeszcze zimno.
Nie założyłam ich ani razu, bo zrobiła się ładna pogoda...
Nie ma to jak udany zakup ;)

Kremowe baleriny.
Kupione w Auchan za zawrotną cenę 20 zł.
Są bardzo wygodne, więc mam nadzieję, że posłużą mi chociaż 1 sezon.

Baleriny z otwartym przodem.
Również kupione w Auchan za tą samą cenę.
Są mięciutki i nie obcierają, jednak szczerze mówiąc, nie wróżę im długiego żywotu.

Bluzki z Pepco.
Kupione za grosze, w kolorach idealnych na lato.
Z zakupu jetem zadowolona, jednak mój chłopak stwierdził, że nadają się tylko po domu...
No cóż...

Mini zakupy z Rossmanna i Natury.
Zdecydowanie nie poszalałam na wyprzedaży -49%. Jakoś nie miałam ochoty przepychać się i walczyć o kosmetyki. Poza tym nie ma sensu zapychać szafek niepotrzebnymi rzeczami.

Poszalałyście na wyprzedaży w Rossmannie? Jak wrażenia, była bitwa na łokcie z innymi klientkami czy wszystko przebiegło kulturanie? 
 

poniedziałek, 4 maja 2015

Zużycia kosmetyczne z kwietnia



Kwiecień już dawno minął, więc pora na małe podsumowanie. Denko dość sporo, ale też dużo mi przybyło w ostatnim czasie, więc bilans zużycia-zakupy został wyrównany. Ciekawe jesteście jakie produkty wykończyłam w kwietniu i czy jestem z nich zadowolona? Zapraszam do lektury.


1) Lady Speed Stick Aloe Protect w sprayu
Niestety średnio jestem z niego zadowolona. Nie zapewnił mi ochrony jakiej oczekiwałam.
Nie kupię ponownie.


2) Balea żel pod prysznic z marakują
Całkiem fajny produkt, jeden z moich pierwszych żeli tej marki. Mam ochotę przetestować inne warianty.
Kupię ponownie.


3) Nivea regenerujący balsam do ciała sos
Używałam go głównie zimą i byłam z niego bardzo zadowolona. Daje porządną dawkę nawilżenia.
Kupię ponownie.


4) AA SlimLine 5HD serum ujędrniająco-antycellulitowe
Bardzo ciężko ocenić mi ten kosmetyk, gdyż nie używałam go regularnie. Ostatnio zniechęciłam się do produktów tego typu, gdyż balsamy nawilżające dają podobne efekty.
Nie kupię ponownie.



5) Isana suchy szampon
Ratunek dla moich włosów w kryzysowych sytuacjach. Wg mnie Batiste jest trochę lepszy, ale Isana też daje radę. Warto go mieć.
Kupię ponownie.


6) ZDRÓJ leczniczy szampon
Szampon leczniczy z szeregiem wad, jednakże pomógł mi w uporczywym łupieżu, gdy Nizoral nie dawał żadnych efektów. W razie potrzeby na pewno do niego wrócę.
Kupię ponownie.


7) Joanna peeling myjący z truskawką
Uwielbiam ten zapach i urocza, małą buteleczkę. Pełna recenzja TUTAJ
Kupię ponownie.



8) SVR woda micelarna do demakijażu
Całkiem nieźle się u mnie spisała, recenzja wkrótce.
Kupię ponownie.


9) Dermaglin bio maseczka przeciwtrądzikowa
Dość szybko zasycha i powoduje nieprzyjemne ściągnięcie, jednak trzeba przyznać, że dobrze oczyszcza.
Nie wiem czy kupię ponownie.


10) Eveline 8w1 skoncentrowana odżywka do paznokci
Spisała się u mnie rewelacyjnie. Cudów nie robi, ale ma przyzwoite działanie.
Kupię ponownie.


11) Gillette różowa maszynki do golenia dla kobiet
Moje ulubione maszynki jednorazowe, starczają na długo, fajnie leżą w dłoni. Czego chcieć więcej?
Kupię ponownie.


Jak wyglądają Wasze zużycia z zeszłego miesiąca? Mam nadzieję, że nie trafiłyście na wiele bubli kosmetycznych.