środa, 29 kwietnia 2015

#AmbasadorkaLPM (to o mnie) :)


Wczoraj na mojej skrzynce email znalazłam informację, o tym, że dostałam się do grona ambasadorek Le Petit Marseillais, a już dziś do moich drzwi zapukał kurier z przesyłką. Jestem na prawdę miło zaskoczona, że udało mi się dostać do kampanii, a zawartość przesyłki również mnie nie rozczarowała.

W tekturowym pudle znalazłam urocze pudełko LPM, w którym były żele pod prysznic, książeczka ambasadorki, próbki i opaska na oczy. Sama oprawa zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie, wszystko schludnie zapakowane, z dbałością o detale. Uwielbiam takie przesyłki, gdyż otwierając je czuję się jakbym dostawała niespodziewany prezent.

Zapachy żeli pod prysznic są cytrusowe i orzeźwiające, czyli dokładnie takie jak najbardziej lubię. Już nie mogę się doczekać, aż je wypróbuję.




Jakie wrażenie zrobiła na Was ta przesyłka? Prawda, że pudło jest urocze? ;)

niedziela, 26 kwietnia 2015

Lakiery do paznokci – aktualizacja


Uwielbiam lakiery do paznokci, ale staram się zachować umiar i rozsądek w ich kupowaniu. Lakiery są produktami, które raczej wolno się zużywa, dlatego staram się nie szaleć zbytnio z zakupami.

Wiem, że niektóre z Was mają kolekcje liczące 100 szt. i więcej, ale dla mnie to czyste marnotrawstwo pieniędzy i miejsca. Jak sobie wyobrażę, ile pełnych buteleczek trafia do kosza w czasie porządków to myślę sobie, że to istne szaleństwo :)

Na zdjęciach zobaczycie mój zbiór posegregowany kolorami. Fotografie przedstawiają 27 buteleczek, ale przyznaję bez bicia, że w domu, u rodziców, mam jeszcze zachomikowane ok. 8 szt. Tak więc, moja kolekcja po raz pierwszy od kilku ładnych lat przekroczyła liczbę 30. Myślę, że na tą chwilę mam ich wystarczająco dużo, a może nawet lekki nadmiar.


Róże, czerwienie i pomarańcze

Zielenie i niebieskości

 Brązy, topy i odżywki

Ile lakierów liczą Wasze zbiory?

środa, 22 kwietnia 2015

O kurierze ‘inteligencie’ i pewnej firmie kurierskiej

Na pewno większość z Was choć raz zamawiała coś co miało przyjść przesyłką kurierską. Szybka forma dostarczenia przedmiotu i jak mogłoby się wydawać bezproblemowa. Niestety inteligencja niektórych kurierów i lekceważenie osób obsługujących centralę może zdziwić.

We wtorek wracając z pracy w skrzynce pocztowej znalazłam wymięte awizo od firmy kurierskiej (prawdopodobnie zdjęte z bramy wjazdowej przez sąsiada i wrzucone do mojej skrzynki). Pisało na nim, że paczka dwukrotnie nie została do mnie dostarczona. Zdziwiłam się, bo przecież poprzedniego awizo nie dostałam. Na świstku pisało, że mogę odebrać przesyłkę w punkcie w Łodzi. Pomyślałam sobie spoko, jest ich kilka w miarę blisko. Niestety po zalogowaniu się na stronie pokazało mi, że paczka jest w magazynie w Strykowie, czyli w jakiejś małej mieścinie ponad 20 km od mojego miejsca zamieszkania. Pomyślałam sobie, że jakiś błąd i zadzwoniłam na centralę. Pani powiedziała mi, że mogę sobie odebrać przesyłkę w Strykowie, bo kurier dwukrotnie nie zastał mnie w domu i paczka trafiła do magazynu. Zapytałam się, więc grzecznie, dlaczego nie w punkcie w Łodzi, tak jak było to napisane na awizo. Usłyszałam, że taka procedura. Pytam, więc gdzie jest pierwsze awizo i skąd mogę wiedzieć, że w ogóle kurier u mnie był za pierwszym razem. Nie ma awizo, nie ma dowodu na próbę dostarczenia przesyłki. Pani miała zbadać sytuację i oddzwonić. Niestety zlała mnie kompletnie i musiałam następnego dnia znów wydzwaniać do centrali.

Rezultat drugiej rozmowy był taki, że dowiedziałam, się że nic nie da się zrobić i mam przyjechać do Strykowa. Zaczęłam tłumaczyć pani, że skoro nie ma pierwszego awizo to chce reklamować przesyłkę, bo nie ma dowodu, że była próba dostarczenia. Pani stwierdziła, że można by to na GPSie sprawdzić, ale jak kazałam jej to zrobić to okazało się, że kurier nie miał GPSa, ale Pani zapewniała mnie, że zna tego kuriera i jest pewna, że u mnie był. Nie przekonało mnie to, więc do niego zadzwoniła i zapytała się gdzie awizo zostawił. Zgadniecie gdzie? Na bramie wjazdowej, ogradzającej mój blok!

W bloku mieszka 120 rodzin, nie wspominając już o tym, że budynek stoi przy ruchliwej ulicy i każdy mógł je zabrać. Nieźle się wkurzyłam i zaczęłam się dopytywać, czy sobie ze mnie nie żartuje. Otrzymałam odpowiedź, że nie, a awizo zniknęło, bo wiatr mógł je wywiać lub ktoś mógł je zabrać - to się zdarza. (WTF?!) i reklamować przesyłki nie mogę.

Czy normalny, myślący człowiek nie wpadł na to, aby zadzwonić do sąsiada, żeby ten mu otworzył bramę? Mógłby wtedy wrzucić awizo do skrzynki na listy. Czy bramka z domofonem to bariera nie do pokonania?

Widocznie nie…

Podsumowując:

-reklamacja nie została przyjęta
-zostawianie awizo na bramie wjazdowej do bloku, w którym mieszka 120 rodzin jest normalną praktyką
-awizo często ginie porwane przez wiatr i nie należy się temu dziwić
-lokalizację kuriera, w przypadku braku GPSa potwierdzana jest przez panią z centrali („myślę, że kurier u pani był, mimo, że nie dostała pani awizo”)
-paczki, które powinny być zostawiane w dużych miastach takich jak Łódź, są transportowane na wygwizdowo, gdzie można je odebrać
-moja paczka wraca do nadawcy, bo nie mam jej jak po nią jechać

Ręce opadają, myślę, że najlepszym podsumowaniem dla tego testu jest poniższy obrazek. 

źródło


Zdarzyła się Wam kiedyś podobna sytuacja?

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Garnier neo – antyperspirant w formie suchego kremu, który nie działa



Gdy tylko zobaczyłam w sklepie nowość wprowadzoną przez Garniera od razu ja kupiłam. Bardzo lubię antyperspiranty z serii Garnier minerals, więc byłam pewna, że i ten się u mnie sprawdzi. Niestety, co widać już po tytule, tak się nie stało.

Kosmetyk schowany jest w ładnej i wygodnej tubie z aplikatorem, który możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. Dozownik działa bez zarzutu i nie zdarzyło mi się, żeby się zablokował przez zaschnięte resztki kremu. Wybrałam wersję fresh blossom, która ma przyjemny, delikatny, kwiatowy zapach. Antyperspirant ma formę kremu, który długo się wchłania.


Producent obiecuje:

* ochronę 48 h
* regenerację skóry
* brak białych śladów

Niestety tylko jedna z nich została spełniona. Rzeczywiście skóra pod pachami jest delikatna, miękka i bez podrażnień. Niestety antyperspirant nie zapewnił u mnie nawet podstawowej ochrony. Już po godzinie od aplikacji miałam mokrą bluzkę, a po 3 h zaczął być wyczuwalny nieprzyjemny zapach. Mam wrażenie, że produkt nasilił u mnie pocenie. Poza tym zdarza mu się zostawiać białe ślady na ubraniach. Jak same widzicie, biorąc pod uwagę jego wady, nie mogę być z niego zadowolona. Być może u innych osób, które nie pocą się tak intensywnie spisze się lepiej, jednakże czytałam już o nim bardzo dużo negatywnych opinii, więc myślę, że mimo wszystko warto go sobie odpuścić. 




Cena 13,49 zł / 40 ml 

czwartek, 16 kwietnia 2015

Rzęsy po 3 miesiącach stosowania RevitaLash


Założę się, że większość z Was słyszała o odżywkach RevitaLash. Swego czasu w internecie pojawiło się bardzo dużo recenzji na temat tego produktu. Wg mojej oceny większość z nich była pozytywna. Oglądając zdjęcia efektów po kuracji tym cudem, stwierdziłam, że muszę je mieć. Niestety nie jest to tani gadżet, więc nie mogłam sobie pozwolić na zakup. Mimo wszystko los mile mnie zaskoczył i dostałam ją na spotkaniu blogerek, dzięki czemu mogłam ją sprawdzić na własnej skórze. 



Efekty po 3 miesiącach stosowania możecie zobaczyć na zdjęciach. Odżywkę stosowałam raz dziennie na noc. W pierwszym miesiącu tylko na górne rzęsy, w późniejszych także na dolne.


Przed
Po


Przed
Po

Generalnie jestem bardzo zadowolona z efektów, choć pewnie wiele z Was patrząc na zdjęcia stwierdzi, że szału nie ma. Trzeba się przez chwilę przyjrzeć, żeby je zobaczyć. Moje rzęsy po kuracji z Revitalash stały się dłuższe, widać to zwłaszcza przy zewnętrznych kącika oko. Dodatkowo się wzmocniły i są trochę grubsze. Nie zauważyłam większej ilości rzęs, czyli nie przybyły mi nowe sztuki.

Myślę, że efekt na żywo jest lepiej widoczny. Patrząc w lustro widzę sporą różnicę, mimo, że zdjęcia nie pokazują tego tak dobrze. Jeśli kogoś stać na wypróbowanie tego produktu, myślę, że warto.




Do kupienia m.in. na stronie producenta sklep revitalash 3,5 ml za 330 zł. 


Używałyście? Jakie odżywki do rzęs polecacie?

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Saela piwne mydło w płynie


Piwne mydełko? Pewnie zastanawiacie się co to za fanaberia i dlaczego miałoby być lepsze od tych tradycyjnych. Na stronie producenta znajdziemy taką informację (KLIK):


Piwne mydło w płynie z wysoką zawartością piwa, witamin z grupy B oraz gliceryny, wspiera regenerację skóry. Piwne mydło w płynie szczególnie nadaje się do skóry suchej, która ma tendencję do łuszczenia, pękania i swędzenia.


 
Moim zdaniem:
Kosmetyk mieści się w prostym, przeźroczystym opakowaniu o pojemności 500 ml. Szata graficzna jak dla mnie jest ciekawa, pompka funkcjonalna i nie zacinająca się. Do wad opakowania można zaliczyć to, że kropelki wody lubią się na nim osadzać i tworzyć nieestetyczne zacieki, co jest dość częste, zwłaszcza, gdy mydełko stoi na umywalce.

Zapach jest specyficzny, męski, ale niedrażniący. Mydło ma piękny, bursztynowy kolor, dobrze oczyszcza skóra, nie wysusza dłoni i jest wydajne. Jednak cena trochę zniechęca do zakupu; 31 zł na stronie producenta.


Skład

Cieszę się, że dostałam je na spotkaniu blogerek i mogłam je przetestować. Jednak raczej go nie kupię, bo jest dla mnie za drogie.


Używałyście jakichś piwnych kosmetyków? Jak wrażenia?

sobota, 11 kwietnia 2015

Krem do rąk, który bardzo lubię Eveline SOS


Chciałabym się dzisiaj podzielić z Wami moja opinią na temat kremu Eveline Extra Soft SOS. Krem odkryłam niedawno, ale bardzo się z nim polubiłam, dlatego że nie jest zbyt tłusty by stosować go na dzień, ale też ma całkiem dobre działanie.

Jeśli chodzi o kremu do rąk, to zazwyczaj stosuję 2 różne. Jeden na dzień, który szybko się wchłania, ale zazwyczaj nie daje takiego nawilżenia jakie bym chciała uzyskać. Drugi to ciężki, treściwy krem na noc, który regeneruje dłonie, ale ze względu na konsystencję, nie mogą go używać w trakcie wykonywania domowych prac czy pisania przy komputerze. Krem, o którym dzisiaj mowa łączy obie pożądane przeze mnie cechy i za to go lubię.

Opakowanie jest wygodne, funkcjonale w czerwonym kolorze. Szata graficzna ładna, a kolor kojarzy się ze szwajcarską recepturą (kremami Neutrogeny czy też produktami SOS Garniera). Swoją drogą to niezły chwyt marketingowy :). Na opakowaniu znajdziemy obietnice producenta, które moim zdaniem są w większości zrealizowane. Oczywiście znam kremy o lepszym działaniu, ale są one odpowiednio droższe i zazwyczaj mają cięższą konsystencję.

Od producenta
Skład

Produkt dobrze radzi sobie ze średnio zniszczonymi/ suchymi dłoniami. Nie jestem pewna czy na ekstremalne wióry by coś pomógł, ale myślę, że nie ma sensu rozważać skrajnych przypadków. Dodam jeszcze, że ma przyjemny, słodki zapach, który dodatkowo umila jego użytkowanie i kosztuje ok. 8zł za 100 ml. Myślę, że cena jest adekwatna do jakości i jeszcze nie raz do niego wrócę.


wtorek, 7 kwietnia 2015

Paczka ambasadorki Sally Hansen - testowania czas start



Zaledwie kilka dni po ogłoszeniu wyników rekrutacji na fanpage Sally Hansen Polska zapukał do moich drzwi kurier. Tak szybko dostarczona przesyłka była dla mnie miłym zaskoczeniem, a jej zawartość także mnie nie rozczarowała. W pudełku znalazłam 2 żelowe lakiery Miracle Gel w odcieniach miętowym i łososiowym oraz Top Coat. Zaczynam testowanie a już wkrótce na blogu pojawi się recenzja.




Którejś z Was też udało się załapać do testów?

sobota, 4 kwietnia 2015

Denko z marca 2015


Jak widać denko z poprzedniego miesiąca nie jest zbyt imponujące. Szczerze mówiąc myślałam, że będzie jeszcze mniejsze, ale zwlekałam do ostatniego dnia z jego publikacją i kilka rzeczy przybyło. Pora na analizę zużytych produktów.



 
1. Żel pod prysznic Balea kokos & nektaryna
Mój pierwszy żel tej firmy, sprawdził się u mnie całkiem nieźle i byłam z niego zadowolona.
Recenzja
Kupię ponownie


2. Płyn do soczewek HORIEN UltraComfort
Dobrze oczyszcza soczewki i można go kupić w niskiej cenie ok. 20 zł na allegro z przesyłką. Polecam.
Kupię ponownie.


3. Biovax Szampon do włosów przetłuszczających się
Niestety ten produkt kompletnie się u mnie nie sprawdził.
Więcej na jego temat możecie przeczytać w
Recenzji
Nie kupię ponownie.


4. Rexona w sztyfcie ultra dry 48 h
Lubiłam ten antyperspirant, ponieważ dawał całkiem dobrą ochronę. Niestety pod koniec używania działanie trochę osłabło. Nie wiem z czego to wynika, być może skóra się przyzwyczaiła, ale i tak jestem zadowolona.
Kupię ponownie.


5. Adidas Free Emotion
Fajny, orzeźwiający zapach. Idealny na wiosnę i lato.
Recenzja
Kupię ponownie. 


6. Mariza peeling drobnoziarnisty do twarzy z olejkiem migdałowym
Miłe zaskoczenie dla mojej twarzy. Z czystym sercem mogę polecić.
Recenzja
Kupię ponownie.


7. Ziaja maska anty-stres
Bardzo lubię maseczki z tej serii. Żółta również się u mnie sprawdziła i pewnie jeszcze do niej wrócę.
Kupię ponownie.


8. Bebeauty delikatny żel-krem łagodzący
Łagodny kosmetyk do oczyszczania twarzy, dla mojej tłustej cery trochę za słaby.
Recenzja
Nie wiem czy kupię ponownie.


9. Avene żel oczyszczający
Mocno oczyszczający żel do twarzy, trochę przesusza, ale skóra po nim jest perfekcyjnie czysta.
Nie wiem czy kupię ponownie.


10. ChapStick pomadka Tropical Shimmer
Sztyft z drobinkami srebrnego brokatu. Wygląda bardzo tandetnie na ustach, szkoda, że gdy ją kupowałam, nie zauważyłam, że ma błyszczące drobinki.
Nie kupię ponownie.


11. Dermedic HYDRAIN2 – krem o przedłużonym działaniu
Początkowo byłam z niego zadowolona, ale po jakimś czasie miałam wrażenie, że jest dla mnie za ciężki.
Recenzja
Nie wiem czy kupię ponownie.


To tyle jeśli chodzi o moje zużycia w marcu. Myślę, że w przyszłym miesiącu będzie ich więcej, bo już teraz widzę, że sporo rzeczy mi się kończy.


Jak Wam poszło denkowanie?


środa, 1 kwietnia 2015

Nowości z marca


Pora na podsumowanie minionego miesiąca. Chciałam Wam pokazać co nowego przybyło mi w ostatnim czasie. Na pierwszy ogień idą próbki otrzymane drogą pocztową od Super Pharm oraz fixy do sosów Knorr. 

Avene balsam uzupełniający lipidy 


Katalogi z próbkami Vichy

Przesyłka od Knorra

Poniżej znajdziecie kilka moich zakupów z Hebe i Natury. Dawno nie byłam w drogerii, więc po odwyku zakupowym wreszcie się tam wybrałam i kupiłam kilka rzeczy m.in. sławny kamuflaż od Ceatrice. Wreszcie będę miała okazję go wypróbować. Poza tym skusiłam się na pendrive 32 GB (kupiony w Biedronce) oraz pastę blend-a-med pro-expert, kupioną pod wpływem reklamy :) 



Pendrive SanDisk

Zakupy kosmetyczne

Blend-a-med Pro-Expert

Na koniec miły akcent, czyli wygrana w rozdaniu na blogu rzetelne-recenzje.blogspot.com




Jak widać u mnie całkiem spokojnie, zwłaszcza pod względem zakupów. Nie poszalałam, a Wy?