sobota, 30 listopada 2013

Zapowiedź ROZDANIA

Dzisiaj zorientowałam się, że nazbierało się sporo okazji do świętowania. Bloga prowadzę już pół roku. Przez ten czas doczekałam się 94 obserwatorów, co bardzo mnie cieszy. Postanowiłam, że gdy na liczniku ukaże się magiczna setka zorganizuję rozdanie. Mam nadzieję, że nastąpi to już wkrótce :)




Mam dla was przygotowane fajne nagrody, ale waham się czy lepiej nagrodzić 2 osoby mniejszymi upominkami, czy też przygotować jedną większą nagrodę. Co myślicie na ten temat?


Czekam na Wasze opinie w komentarzach i zapraszam do grona obserwatorów.
 
 

niedziela, 24 listopada 2013

Moje skromne rossmanowe łupy

-40% na kolorówkę to całkiem sporo. Mimo wszystko nie dałam się ponieść szałowi zakupów, ponieważ niczego nie potrzebuję, a szkoda żeby kosmetyki leżały w szafce i czekały na koniec swojego terminu przydatności.

Jak widać zakupy zrobione z głową, z czego jestem bardzo zadowolona, bo portfel nie ucierpiał a jednak do kieszeni wpadło kilka nowości.


Na zakupy wydałam łącznie 16,46 zł, a w moim koszyku wylądowały:

- Od miesięcy zachwalana przez Was mascara Lovely Pump up (5,39 zł)
Już zdążyłam ją wypróbować i jestem z niej bardzo zadowolona ;)

- Wibo Expres growth, różowy lakier z połyskującymi drobinkami (3,29 zł)

-Wibo Last&shine lacquer w kolorze malinowym (3,59 zł)

-Wibo glamour nails, granatowy lakier z połyskującymi drobinkami (4,19 zł)


Zastanawiałam się jeszcze nad kupnem szminki wibo elixir, ale nie mogłam się zdecydować na kolor. Jako, że prawie w ogóle nie używam szminek, ostatecznie wstrzymałam się z zakupem. 
 
 

czwartek, 14 listopada 2013

Uwielbiam korespondować ze sprzedawcami na allegro…Opinie o allegro

Konto na allegro mam już 6 lat a ciągle nie przestają mnie zadziwiać sprzedawcy i nie mówię tylko o osobach prywatnych, ale także o sklepach. Myślę, że powinna być prowadzona jakaś weryfikacja osób, które chcą rozpocząć sprzedaż przedmiotów na allegro. Przydałby się chociażby krótki test na znajomość zasad ortografii, dodawanie i mnożenie oraz czytanie ze zrozumieniem.

Podam kilka przykładów, abyście mogli zrozumieć choć trochę moją frustrację i ironiczny ton posta. Pierwszą rzecz, na którą chciałabym zwrócić uwagę to fakt, że sprzedawcy, czasem prowadzący działalność gospodarczą wiele lat nie rozróżniają typów przesyłek. Dla co niektórych priorytet i polecony to to samo. Dla niewtajemniczonych dodam, że mamy 2 rodzaje przesyłek rejestrowanych, których trasę możemy monitorować. Są to przesyłki polecone. Jeśli zależy nam na czasie dostarczenia przesyłki rejestrowanej wybieramy priorytet, który powinien być dostarczony w ciągu 2 dni, jeśli czas nie gra roli, lub gdy chcemy obniżyć koszty wysyłki możemy wybrać przesyłkę poleconą ekonomiczną, której czas dostarczenia jest dłuższy.

Często na pytanie czy jest możliwość wysyłki przedmiotu listem poleconym ekonomicznym, dostaję odpowiedź, że nie, ponieważ taka przesyłka nie jest rejestrowana. Ręce opadają, tym bardziej, że zdarza się to notorycznie. Dziś np. zastanawiałam się nad kupnem zegarka na pewnej akcji, w cenniku dostawa listem poleconym priorytetem wynosiła 7,30 zł. Postanowiłam zapytać sprzedającego czy jest możliwość wysyłki poleconym ekonomicznym i ile by to kosztowało. Skoro nie zależy mi na szybkim dostarczeniu paczki to po co mam przepłacać? W odpowiedzi dostałam, że owszem Pan mi to wyśle za 10zł. Pytanie, dlaczego tańsza forma przesyłki u sprzedającego jest droższa od priorytetu? Prawdopodobnie sprzedający nie rozumie różnicy między priorytetem i ekonomicznym, nie chciało mu się sprawdzić kosztu na stronie PP i rzucił jakąś kwotą, która powinna pokryć koszt.

Inną frustrującą rzeczą są konflikty ze sprzedającymi. Wyobraźcie sobie, że moja siostra kupiła na aukcji zestaw hantli. Opis aukcji był następujący:

„Waga 2 kg Komplet hantli do ćwiczeń siłowych i fitness
Hantle wykonane są z masy betonowej pokrytej kolorowym winylem
Dzięki swoim kształtom nie toczą się po podłożu
Powłoka winylowa nadaje estetyczny wygląd oraz gwarantuje długą żywotność hantli
Kolor: niebieski zestaw hantli: 2 x 2 kg"

Wyobraźcie sobie, że siostra dostała tylko jedną hantelkę! Pani stwierdziła, że wcale nie sprzedawała kompletu, tylko miała na myśli jedną sztukę. Pytanie, po co więc pisała, że przedmiotem aukcji jest zestaw hantli 2x2kg? Tego nikt nie wie, nawet sprzedająca nie jest w stanie tego wytłumaczyć. Oczywiście zażądała ponownego uiszczenia kwoty za dosłanie drugiej sztuki.


Wiem, że jestem bardzo nietolerancyjną osobą, ale ‘inteligencja” pewnych osobników nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. I jak tu się dogadać, skoro Pani jest święcie przekonana co do swojej racji?

Zdarzyły się Wam jakieś nieprzyjemne sytuacje ze sprzedającymi na allegro? Udało się Wam dojść do porozumienia?
 

czwartek, 7 listopada 2013

Pomadka idealna, czyli jaka? Przegląd pomadek do ust

Jeśli ktoś mnie dobrze zna, to doskonale wie, że nigdzie nie ruszam się bez ochronnego sztyftu do ust. Jestem absolutnie uzależniona od pomadek do ust, a co za tym idzie, dość wybredna jeśli chodzi o ich wybór. Przetestowałam już sporo różnych wariantów, jednak na rynku jest ich ogrom, także wiele jeszcze przede mną ;). Dzisiaj przedstawiam Wam recenzję mazideł, które obecnie goszczą w mojej kosmetyczce. Jesteście ciekawe, co polecam? Zapraszam do lektury.



Jak widać na zdjęciu mam aż 3 pomadki firmy bebe. Wypróbowałam wszystkie dostępne rodzaje, oprócz wersji na słońce. Na zdjęciu nie ma pomadki waniliowej oraz perłowej, co nie jest przypadkiem. Zdecydowanie odradzam wam te zapachy, ponieważ zostawiają na ustach okropne kluchy, paskudną poświatę i podkreślają suche skórki. Osobiście bardzo ubolewam nad faktem, że jedna z moich ulubionych firm wypuściła na rynek takie buble. Natomiast jeśli chodzi o te przedstawione na zdjęciach to gorąco polecam.

Wszystkie z nich mają gęstą, kremową konsystencję, która świetnie nawilża usta. Pierwsza od lewej to wersja różana, o ślicznym delikatnym zapachu, idealna do codziennej pielęgnacji. Nr 2 to wersja klasyczna, dla Pań, które nie lubią zapachowych kosmetyków i stawiają na naturalność. Nr 3- zielona- intensywna pielęgnacja, która jest moim absolutnym faworytem. Ma delikatny zapach, który ciężko do czegoś porównać. Znakomicie się sprawdza, gdy usta są mocno przesuszone, obolałe i spierzchnięte. Wariant idealny na zimę. Ceny pomadek bebe wahają się w granicach od 7-9 zł. Bardzo często występują w promocjach, na przemian w Naturze, Rossmanie i Super Pharm. Ostatnio kupowałam je za 5,50 zł/ 4,9 g także musicie przyznać, że da się je dorwać w rozsądnej cenie.

Kolejna na zdjęciu jest dobrze Wam znana Alterra rumiankowa. Również ta pomadka całkiem dobrze się u mnie sprawdza. Co prawda ma lżejszą konsystencję i słabsze działanie nawilżające niż bebe, ale generalnie daje radę. Polecam na lato, gdy usta nie są tak bardzo wyschnięte jak zimą. Dostępna w Rossmanie za 5,60 zł / 4,8 g. Od czasu do czasu warto kupić dla odmiany ;).

No i teraz dochodzimy do pomadek NIVEA. Kiedyś bardzo je lubiłam i przetestowałam wszystkie dostępne wersje oprócz Vitamin Shake, na której temat naczytałam się wiele złego. Otóż zapamiętałam sobie, że balsam miodowy i cytrynowy są warte uwagi. Niedawno do nich wróciłam i bardzo się rozczarowałam. Jakieś takie wodniste, wcale nie nawilżają, a trwałość godna pożałowania. Więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ. Podsumowując- nie polecam, straszny bubel, mocno przereklamowany.


Teraz na celownik biorę balsam do ust w sztyfcie LAURA CONTI aloe vera. Pomadka godna uwagi, dobrze nawilża usta, aczkolwiek ma dość tandetne opakowanie. Napisy szybko się ścierają i wygląda jak bazarowa podróbka. Kosztuje ok. 5 zł/3,6 g. Cena podobna, do innych prezentowanych w dzisiejszym poście, jednak zwróćcie uwagę na gramaturę… Można kupić, żeby wypróbować, nie jest zła, chociaż mi dość szybko się znudziła.

Pora na ostatniego bohatera dzisiejszej notki. Sztyft Lovely natural lip stick z kamforą i mentolem kupiłam pod wpływem pozytywnych opinii znalezionych w internecie. Szczerze mówiąc, do końca nie rozumiem zachwytów pod jej adresem. Mnie nie urzekła. Jako, że zawiera mentol, po aplikacji na ustach czuć przyjemny chłód. Ma niefajny zapach, trochę drażniący i paskudny smak. Mam wrażenie, że krótko utrzymuje się na ustach, przez co efekt nawilżenia jest mało zauważalny. Dostępna w Rossmanie za ok. 4 zł/ 4,5 g. Cena niewielka, może ktoś znajdzie w niej swoje KWC.

Ostatnio do mojej kolekcji dołączył sztyft CARMEX oraz Neutrogena z maliną nordycką. Recenzje wkrótce na blogu. Pozdrawiam :).

piątek, 1 listopada 2013

Pachnąca piana o zapachu zielonego jabłuszka…

Każda z nas zasługuje na odrobinę luksusu i relaksu. U mnie świetnie sprawdza się kąpiel w pachnącej pianie, gdyż świetnie mnie odpręża. Czasem lubię poczuć się jak dziecko i leżeć w wannie aż woda wystygnie, taplając się w gęstej, puszystej pianie. Im więcej tym lepiej ;). Co prawda nie mam za dużo czasu na tego typu przyjemności i nie jestem także specem, jeśli chodzi o płyny do kąpieli, które kupuję raczej sporadycznie. Ostatnio w moje ręce wpadł płyn do kąpieli o zapachu zielonego jabłuszka od AVON i o nim dziś będzie mowa.



Płyn mieści się w prostej, półprzeźroczystej butelce o objętości 500 ml, za którą zapłacimy ok. 16 zł w cenie regularnej. Szata graficzna raczej skromna, ale opakowanie ma także swoje zalety, jak chociażby to, że na bieżąco widać ilość kosmetyku. Płyn jest gęsty i ma ładny, apetyczny zapach. Po dodaniu do wanny dobrze się pieni, chociaż aby uzyskać efekt gęstej pianki, trzeba wlać dość sporą ilość. Sama piana delikatnie pachnie i zapach jabłuszka jest słabo wyczuwalny. Niestety dość krótko utrzymuje się na wodzie, już po kilku minutach nie ma po niej śladu. Jak widać kosmetyk nie jest pozbawiony wad, jednak świetnie sprawdza się jako żel pod prysznic. Zapach jest intensywny, sam kosmetyk wydajny a poza tym dobrze oczyszcza skórę. Myślę, że jeszcze do niego wrócę, chociaż nie powalił mnie na kolana. 
 
Znacie płyny do kąpieli AVON? Jaki jest Wasz ulubiony zapach?