czwartek, 17 września 2015

Kilka słów o współlokatorach – wspominki

Dzisiaj post z innej beczki. Wrzesień dobiega końca, więc studenci pewnie szukają lokum do wynajęcia lub już mają coś zaklepanego. Co prawda ja, studia już dawno mam za sobą, jednak nieraz zdarzyło mi się współdzielić mieszkanie. Mam kilka zabawnych/żenujących sytuacji, które postanowiłam zebrać w tym poście. 



Uwaga: treść tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Post należy traktować  z przymrużeniem oka.



16-letnia współlokatorka – nigdy nie wiesz, gdzie kryje się zagrożenie

Wynajmując pokój w 3-pokojowym mieszkaniu, mieszkałam jakiś czas z dziewczyną, której rodzice wynajęli pokój, żeby miała blisko do LO. 16-tka sama w wynajmowanym mieszkaniu, bez opieki? Nie do pomyślenia, zwłaszcza jeśli prześwietli się dokładnie jej zachowanie.

Pewnego dnia pękła nam rura w mieszkaniu, więc dziewczyna postanowiła, że zostawi panu robotnikowi klucze na cały dzień, żeby mógł sobie gmerać w kanalizacji pod naszą nieobecność. Na szczęście usłyszałam jak umawia się z robotnikiem i nie dopuściłam, aby przekazała mu klucze do naszego mieszkania (już tam mieszkałam i miałam swoje rzeczy w niezamykanym na klucz pokoju m.in. laptopa, aparat). Moja złość osiągnęła apogeum i oberwało się współlokatorce i robotnikowi...

Kiedyś właścicielka mieszkania opowiadała mi, że w nocy była awaria prądu. Wtedy jeszcze Młoda mieszkała sama i kompletnie nie wiedziała co zrobić w takiej sytuacji. Właścicielka zamówiła jej elektryka nocnego, którego dziewczyna wpuściła o 1.00 w nocy do ciemnego mieszkania. Będąc 16latką, mieszkającą samotnie wolałabym poczekać do rana niż w środku nocy przyjmować obcego faceta..

Innego dnia zalała łazienkę, bo nie domknęła prysznica. Na kafelkach stało ponad 1 cm wody, która pewnie zaczęła już przesiąkać do sąsiada. Zapukałam do niewiasty pouczyć ją, że wodę trzeba zatrzeć. Kłamała w żywe oczy, że wycierała… Poleciały niemiłe słowa i o mało nie skończyło się wybuchem płaczu (nie moim) i telefonem do mamy ze skargą.

Dziewczyna nie sprzątała po sobie, po wyprowadzce zostawiła popsute jedzenie w różnych zakamarkach, które musiałam po niej sprzątnąć. Poza tym nic nie gotowała, żywiła się płatkami z mlekiem i kakałkiem (tak, kakałkiem). Dziennie potrafiła wypić ze 2 l mleka lub więcej. Jak mnie wkurzyła to nie raz jej życzyłam, żeby ją przeczyściło po tym mleku :). 



Zapomniany jogurt (nie mój), który po dłuższej nieobecności znalazłam w lodówce. Zachwycona biologiczną różnorodnością zrobiłam zdjęcie na pamiątkę :)

Ostatecznie dziewczyna wyprowadziła się dość szybko, jako powód podała, że ja i druga współlokatorka jesteśmy dla niej niemiłe... 

Elegancka brudaska i dusigrosz(ka)

Na miejsce Młodej wprowadziła się starsza dziewczyna ok. 25 latka z samochodem i stałą pracą. Wydawać by się mogło, że jest to lokatorka idealna. Tym bardziej, że była bardzo zadbana i nosiła same markowe rzeczy. Niestety nie dokładała się do zakupu środków higienicznych, chemii itp. choć korzystała z naszych rzeczy. Nigdy nie marnowała czasu na sprzątanie. Po 3 miesiącach znalazła lepszą pracę w innym mieście i się wyprowadziła. Pomagałam jej znosić rzeczy do samochodu, gdy zapytała mnie, gdzie ma wyrzucić śmieci, bo ma 2 worki w pokoju a nie wie, co z nimi zrobić, bo nigdy nie wyrzucała śmieci...


Polak na obczyźnie

Swojego czasu mieszkałam w Anglii. Będąc tam tymczasowo ciężko było mi znaleźć coś fajnego do mieszkania, więc zdecydowałam się na pokój w mieszkaniu, w którym była już para z dzieckiem. Największym problemem był chłopiec – 4 latek (a uściślając; problemem byli jego rodzice). Facet robił na nocki, a kobieta dniówki, a każde z nich dodatkowo brało nadgodziny, tak że nie miał kto z dzieckiem zostać. Facet nie wrócił jeszcze z nocki a kobieta musiała już wychodzić. W tej sytuacji dzieciak zostawał sam w domu między 5.40 a 7.00. Miał spać i nie zauważyć, że jest sam, ale w praktyce wyglądało to, że jak tylko zamknęły się drzwi to wpadał w histerię, płakał i wydzierał się wniebogłosy. Musiałam wstawać i go niańczyć dopóki ojciec nie wrócił, mimo, że na nic takiego się nie umawiałam. Dodam tylko, że sytuacja nie zdarzyła się raz, ale wielokrotnie… Jak widać ludzie dorośli to nie zawsze ludzie odpowiedzialni.


Mieliście jakieś nieprzyjemne sytuacje ze współlokatorami? Piszcie w komentarzach.

54 komentarze:

  1. Ja mieszkałam kiedyś z chłopakiem, który był uzależniony od gier komputerowych. Najgorzej było gdy coś gotował, np. wodę na herbatę i wracając przed komputer zupełnie o tym zapominał... Musieliśmy mu przypominać, że zostawił czajnik czy garnek na gazie. Bywało nieciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że nie poszliście z dymem...

      Usuń
  2. o matko, ja na szczęście nie muszę dzielić mieszkania z obcymi, ale nigdy nie wiadomo jak się los potoczy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie miałam "przyjemności" mieszkać z obcymi ludźmi, ale szczerze współczuję

    OdpowiedzUsuń
  4. o matko, straszne.. ja nigdy nie musiałam dzielić mieszkania z nikim obcym, Nie nadaję się do tego, szybko by mnie znienawidzili, bo bym każdego ustawiała by sprzątał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem to trudne, niektórzy mają wrodzoną awersję do sprzątania.

      Usuń
  5. Faktycznie masz przykre wspomnienia z lokatorami. Dlatego ja wyprowadzam się za rok z moim chłopakiem i nie chcemy osób trzecich w mieszkaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to wspominam to z sentymentem i dzisiaj się z tego śmieję :)

      Usuń
  6. Ja dopiero za rok rozpocznę przygodę ze współlokatorami i aż się już boję xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, chodzą słuchy, że normalni też się zdarzają ;)

      Usuń
  7. Ja na szczęście mieszkam w domciu z rodzicami, ale w planach mam wynająć za parę lat mieszkanie z chłopakiem i mam nadzieję że będzie dobrym współlokatorem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chłopaka zawsze można utemperować gorzej z osobami, których dobrze się nie zna.

      Usuń
  8. Również mieszkałam z ciekawymi egzemplarzami. Szczytem był śmierdzący śmietnik w łazience wypchany podpaskami. A zamiast wyrzucić śmieci, obok kosza postawiono żelowy odświeżacz powietrza ... masakra :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, nigdy bym na to nie wpadła, ale pomysłowość ludzka nie zna granic.

      Usuń
  9. Aż oniemiałam, nie wiedziałam ze ludzie sa tak bezmyślni, brak słów.. ja za rok idę na studia i obym miała normalna współlokatorkę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam/nie musiałam mieszkać z obcymi i bardzo się z tego cieszę czytając takie wspomnienia, nie tylko u Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. No to ładne miałaś jazdy. Również jak byłam w Anglii to wynajmowałam pokój i oczywiście w domu mieszkał stary typ, który codziennie pił i co najgorsze do mnie się dowalał i sadził mi teksty "chce mi się Ciebie" :| Na szczęście nigdy mi nic nie zrobił, ale właścicielowi mieszkania oczywiście o tym powiedziałam i dostał opierdziel i mu pogroził.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie nieprzyjemna sytuacja. Bałabym się na Twoim miejscu z nim mieszkać.

      Usuń
    2. Na początku się przestraszyłam, ale jeszcze mój kolega mu pogroził, że jak będzie się do mnie zbliżał to mu coś zrobi, więc też się trochę bał i wolał nie ryzykować. I na szczęście nic się nie stało. Siedział raczej w swoim pokoju i nie wychodził później.

      Usuń
  12. Miałam. Jedna ze współlokatorek stwierdziła, że za dużo zużywamy mediów, więc trzeba oszczędzać - zimny listopad, piec nie włączony, zimna woda, zimne pokoje, ja chora przez miesiąc, wywaliłam na leki więcej, niżby te media wyniosły, myć się trzeba było pod jej nieobecność, bo potrafiła co pięć minut przychodzić i wyłączać piec, nie sprzątała po sobie.
    Drugi przypadek, w innym mieszkaniu. Dziewczyna, lat 23, 1 rok studiów LICENCJACKICH. Chora na padaczkę,tak więc jej wszystko wolno, bo jest poszkodowana. Cotygodniowe imprezy, po których miała szczęście, że ktoś ją przyprowadzał, niesprzątanie po sobie, plotki przez telefon o 12 w nocy i to tak głośne, że będąc w łazience i susząc włosy się ją słyszało, przyprowadzanie facetów na noc... na szczęście wyprowadziła się, bo... nie miała prywatności w tym mieszkaniu. Ale trudno dzielić z kimś pokój i liczyć, że ta osoba nie widzi, co ona właśnie wyrabia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kiedyś miałam właścicielkę, która kontrolowała zużycie mediów. Mieszkała pode mną i miała licznik wody u siebie. Jak za długo się kręcił wg jej mniemania przychodziła i kazała mi wychodzić z łazienki... nie ważne, że włosy niespłukane.

      Usuń
  13. Na szczęście nie miałam jeszcze współlokatorów gagatków ale niestety wszystko jeszcze może się zdarzyć :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Przynajmniej jest co wspominać :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Myślałam ze takie rzeczy zdarzają się tylko w kiepskich filmach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...ale to nie był film. (dokładnie tak jak śpiewa Rojek :))

      Usuń
  16. Nigdy nie musiałam dzielić się mieszkaniem z innymi ale z opowiadań znajomych zdarzają się takie elementy, ze czasami aż strach komukolwiek wynajmować mieszkanie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety z własnego doświadczenia wiem, że sporo jest problematycznych lokatorów, a znaleźć kogoś w porządku wcale nie jest tak łatwo. Poza tym nie zawsze ma się wpływ na to komu właściciel wynajmie sąsiadujący pokój.

      Usuń
  17. Okropność, ja też miałam perypetie ze współlokatorami na 3 latach studiów na szczęście już mieszkam sama <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Na szczęście nie muszę na razie mieszkać z obcymi, ale współczuję. Choć wiem od znajomych, że po miesiącu mieszkania ze sobą mieli siebie dość ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zawsze z takich sytuacji jest jakaś nauka dla nas, to chyba jedyny plus tego :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja na szczęście nigdy nie musiałam mieć współlokatorki.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja chyba nawet nie chce psuć sobie dnia i wspominać moich współlokatorów :) wrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyczuwam tutaj traumatyczne wspomnienia ;)

      Usuń
  22. Ja nigdy nie mieszkałam z nikim obcym, nie nadaje się do tego, mam za słabe nerwy na takich ludzi. Nie wyobrażam sobie rodziców tej 16- nastolatki, zero odpowiedzialności. 2 WORKI ŚMIECI W POKOJU? To musiało śmierdzieć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy ona te śmieci tam składowała przez cały pobyt, czy tylko przy przeprowadzce zaczęła wyrzucać niepotrzebne rzeczy do worków. W każdym razie zsyp był jej obcy, mimo, że jak się wprowadzała, to jej pokazałam gdzie jest i jak się z tego korzysta.

      Usuń
  23. Ostatnie zdanie drugiej anegdotki rozwala, jednak ostatnia pokazuje że nie wiek świadczy o odpowiedzialności...

    OdpowiedzUsuń
  24. Nigdy nie miałam okazji mieszkać ze współlokatorami oprócz oczywiście moich rodziców, ale to jakby się nie liczy ;) i jak czytam albo słyszę tego typu opowieści to tak sobie myślę ile czasem trzeba przejść przez obcego człowieka i w jakich sytuacjach się znaleźć :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ciekawe przygody :P, ja akurat takich nie miałam, nigdy nie dzieliłam z kimś mieszkania :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jakie to szczęście, że mysie norki są wolne od niechcianych lokatorów :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak ja się cieszę, że mimo iż na uczelnię jadę godzinę to póki co mieszkam z rodzicami, tak jakby u siebie i nie muszę dzielić domu czy mieszkania z obca osobą. Dużo się słyszy o dziwnych/ niemiłych współlokatorach ... Współczuję osobom, którego tego doświadczyły. Najgorsi są tacy, co biorą nasze rzeczy i po sobie nie sprzątają - ja bym takich pozabijała! A sytuacja kiedy byłaś w Anglii? Nieodpowiedzialność rodziców, przez co cierpi w pewnym stopniu dziecko, a Ty masz dodatkowy, nieplanowany obowiązek... Yhh...

    OdpowiedzUsuń
  28. O matko, mieszkanie z tą szesnastką to była dopiero przygoda!

    OdpowiedzUsuń
  29. Ale Ci się trafiało..masakra. Ja na szczęście nie mieszkałam nigdy z żadnymi współlokatorami. Teraz mieszkam z mężem, ale On też święty nie jest :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Nigdy jeszcze nie mieszkałam z nikim obcym i ... cieszę się niezmiernie :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ojjj dziewczyno ze współlokatorami to temat rzeka... my co chwila trafiamy na kogoś nieodpowiedzialnego i "niefajnego", chodzi właśnie o sprzątanie, a raczej jego brak lub robienie czegoś "na odwal" albo robienie z mieszkania hotelu dla innych :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie miałam nigdy współlokatorów na szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Od października wyprowadzam się po raz pierwszy ;)
    Zdecydowałam się, że po 3 latach studiów w swoim mieście spróbuję czegoś nowego :) I chyba zdecyduję się na ...kawalerkę ;) Nie jestem przekonana co do mieszkania z kimś obcym, bo na każdym kroku spotykam się z takimi historiami ;o

    OdpowiedzUsuń
  34. Na szczęście nie miałam tej wątpliwej przyjemności mieszkać ze współlokatorami. Przez 5 lat studiów mieszkałam u siostry, więc wszelkie denerwujące historie mnie omineły

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja aż takich przygód ze współlokatorami nie mam :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ach te wspomnienia. Nie ma to jak mieszkanie z obcymi ludźmi. Też się na tym nacięłam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze, staram się na wszystkie odpowiadać na bieżąco.
Jeśli podoba Ci się mój blog, zapraszam do obserwowania, jeśli Twój mnie zainteresuje, dodam go do swojej listy czytelniczej :)