niedziela, 31 lipca 2022

Używam pudru dla mężczyzn Revolution Man

Ostatnio buszując w internecie i przeglądając sukienki damskie, jakimś cudem wylądowałam na stronie drogerii internetowej oglądając kosmetyki na męskim dziale. W oko wpadł mi puder dla mężczyzn Revolution Man Mattifying Powder. Puder matujący to podstawa w moim makijażu. Lubię od czasu do czasu spróbować czegoś nowego. Choć oferta kosmetyków dla panów systematycznie się rozrasta, to wbrew pozorom nie ma zbyt wielu opcji w kategorii kolorówki. Opakowanie wyglądało ciekawie, cena też była przystępna (29 zł na zalando.pl), postanowiłam więc go przetestować na własnej skórze. 
 

Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłam uwagę, jest proste i solidne opakowanie. Kasetka wykonana jest z twardego matowego plastiku. W środku znajduje się duże lusterko. Jakoś opakowania wypada znacznie lepiej w porównaniu do wielu ‘damskich’ pudrów w podobnej cenie. Minusem jest brak puszka, co jest trochę nieprzemyślane. Potencjalnie można by nosić kosmetyk przy sobie i używać w razie potrzeby, gdyby nie brak aplikatora. Pozostaje pytanie czy facet ma w domu pędzel do pudru, puszek lub gąbeczkę… Myślę, że niekoniecznie, więc musiałby dokupić go oddzielnie. Kosmetyk widziałam w dwóch kolorach, na zdjęciach widzicie wersję transparentną. 
 
Revolution Man Mattifying Powder
 
Działanie pudru jest w porządku. Matuje skórę na kilka godzin i nie zapycha. Nakładany pędzlem kabuki dobrze wygląda na podkładzie, aczkolwiek zaaplikowany w większej ilości jest lekko widoczny na skórze. Lubię go używać ze względu na kształt dużego prostokąta. Zazwyczaj szybko dobijam do denka, ale myślę, że w tym przypadku będzie inaczej. 

 

Revolution Man Mattifying Powder skład

 
Podsumowując, puder wypadł dobrze i lubię go używać. Solidne opakowanie nadaje się na wyjazdy, ale dostaje minusa za brak aplikatora.


Co myślicie o kosmetykach kolorowych dla panów?
Skusiłybyście się na puder matujący dla mężczyzn?
 
Wpis zawiera link sponsorowany.

poniedziałek, 25 lipca 2022

Cieszmy się z małych rzeczy


Wiele mówi się o tym, że trzeba nauczyć się doceniać, każdy dzień i cieszyć się z małych przyjemności. Czy jednak, rzeczywiście potrafimy to robić? Myślę, że im mniej się ma wolnego czasu, tym bardziej docenia się każdą chwilę dla siebie z filiżanką kawy, czekoladą i dobrą książką. 

 

wysokiej jakości czekolada do picia

Kiedyś lubiłam spędzać wieczory poza domem, dziś imprezy mnie męczą. Częste migreny i dużo stresu sprawiają, że szukam wyciszenia i spokoju. Nieprzespana noc zwykle kończy się bólem głowy, a jak wiadomo sobota - dzień mopa. Trzeba uwinąć się z obowiązkami, aby zostało także trochę czasu na relaks. Moim sposobem na umilenie sobie codziennych zajęć jest pyszna kawa lub herbatka i słodka przekąska. 

 

rodzynki w czekoladzie

 

Co prawda, staram się ograniczać słodycze, ale dzięki temu, że nie jem ich codziennie, smakują jeszcze lepiej. Stawiam na wysoką jakość produktów. Lubię kupować herbaty w herbaciarni lub lokalnych sklepikach. Mimo to, najwygodniejszą opcją są zakupy przez internet, dlatego chciałam podzielić się z Wami fajnym miejscem, które niedawno odkryłam. Sklep venosa.pl oferuje szeroki asortyment produktów; kawę, herbatę, miody, orzechy, czekoladę. Na stronie znajdziecie różne gatunki kawy i herbaty oraz dodatki takie jak naturalne syropy czy owoce w słoiku. Plasterek cytryny w syropie z anyżem potrafi całkowicie odmienić smak zwykłej herbaty, natomiast cytrynka w syropie z whisky to ideał na jesienne wieczory. 

 

czekolada dekoracyjna z owocami

Uwagę przyciągają czekolady, zwłaszcza te z zatopionymi owocami. Tabliczki w kształcie serca, nie tylko świetnie smakują, ale także ładnie wyglądają. Myślę, że świetnie sprawdzą się jako prezent. Na stronie można skomponować zestaw produktów, które ucieszą niejedną osobę. Taki kosz prezentowy to uniwersalna propozycja praktycznie na każdą okazję.


Lubicie herbatę z dodatkami? Z czym najczęściej pijecie kawę/herbatę? 

 

Wpis powstał we współpracy z venosa.pl

sobota, 16 lipca 2022

Pieniądze szczęścia nie dają. Dopiero zakupy.

Jak mówiła Merylin Monroe "Pieniądze szczęścia nie dają. Dopiero zakupy." Przez dłuższy czas na blogu nie pojawiały się nowości, dlatego najwyższa pora to nadrobić. Jesteście ciekawi co nowego do mnie trafiło? Zapraszam do oglądania ;)


Kupiłam podkład Eveline Wonder Match oraz puder z tej samej serii. Podkład miał mnóstwo pozytywnych opinii w internecie, dlatego kusił mnie od dłuższego czasu. Zamówiłam hennę khadi z zamiarem zafarbowania włosów. Nie chcę ich niszczyć chemiczną farbą, a chciałby pozbyć się siwych pasemek. Jeśli macie praktycznie wskazówki dotyczące farbowania włosów henną, piszcie w komentarzach.

skylash maybelline mascara

Kolejnym chwalonym kosmetykiem, obok którego nie mogłam przejść obojętnie był tusz do rzęs Maybelline Sky High. Mam nadzieję, że spełni moje oczekiwania. Niestety ostatnio nie mam szczęścia do tuszy do rzęs. Na zdjęciu widzicie bibułki matujące NYX oraz puder matujący dla mężczyzn Revolution Man.

Jowe peeling do twarzy

Skończył mi się peeling do twarzy, w oko wpadł mi peeling Jowae. Zaciekawiła mnie odżywka do paznokci Mesauda Hard Rock, więc również wylądowała w koszyku. Miniaturkę kremu SPF50 dostałam gratis do zamówienia.

żel pod prysznic palmolieve

Uzupełniłam zapas żeli pod prysznic dwoma butelkami Palmolive. Wybrałam klasyczną kremową wersję oraz pachnącą owocami leśnymi. 

 

Znacie, któryś z tych produktów? Farbowałyście kiedyś włosy henną?



wtorek, 5 lipca 2022

Ależ on pachnie – malinowy żel pod prysznic the Body Shop

Lubię otaczać się ładnymi rzeczami, otulać zapachami, dlatego domowe spa to dla mnie miła forma relaksu. Spa kojarzy mi się przede wszystkim z aromaterapią i zapachami. Gdy brakuje mi czasu na dłuższą sesję, sięgam po pachnące kosmetyki do kąpieli. Dzisiejszy post będzie poświęcony mojemu ulubieńcowi z ostatnich dni, żelowi pod prysznic the Body Shop Fresh Raspberry

shower gel the body shop fresh raspberry

Kosmetyk znajduje się w plastikowej butelce o pojemności 250 ml. Ma ładną szatę graficzną, która od razu wpada w oko. Opakowanie jest funkcjonalne, łatwo wydobyć z niego pożądaną ilość produktu. Żel świetnie się pieni, tworząc puszystą pianę. Dobrze oczyszcza i nie wysusza skóry, ale jego największą zaletą jest zapach. Żel pachnie świeżymi malinami, takimi prawdziwymi, bez chemicznych nut. Zapach jest wyczuwalny na ciele i w łazience. Jak dla mnie bomba.


Jego jedyną wadą może być wysoka cena (ok. 25 zł), ale myślę, że od czasu do czasu można sobie pozwolić na taką przyjemność.


Znacie żele the Body Shop? Jakie są Wasze ulubione zapachy?

 

 

niedziela, 19 czerwca 2022

Skarpetki nie muszą być nudne

Warto doceniać w życiu małe rzeczy i dokładnie takie przesłanie znalazłam na pudełku ze skarpetkami, które niedawno do mnie przyszło. Enjoy little things! Trudna sztuka, której warto się nauczyć. W moim ubiorze przeważnie stawiam na klasyczne wzory i stonowane kolory, ale od czasu do czasu mam ochotę przełamać rutynę, zwłaszcza gdy pogoda nie dopisuje, a ja siedzę na pracy zdalnej. Fajnie w takich momentach poprawić sobie humor kubkiem dobrej kawy, czy optymistycznym akcentem takim jak kolorowe skarpetki

 

kolorowe skarpetki nanushki

 

Na zdjęciach widzicie skarpetki marki Nanushki, która charakteryzuje się oryginalnymi wzorami i wysoką jakością. Dobrze znoszą pranie, kolory nie blakną, więc można się nimi długo cieszyć. Podoba mi się, że skarpetki razem tworzą wzór. Każda z nich jest trochę inna, ale mimo to do siebie pasują jak dwuczęściowy obraz. Z takimi skarpetkami nie ma miejsca na nudę, dzięki nim podkreślisz swój indywidualny styl.

 

nanushki skarpetki bat boy

Na stronie znajdziesz gotowe zestawy prezentowe, można też skomponować swój zestaw w ozdobnym pudełku. Myślę, że jest to super opcja na prezent dla mamy, koleżanki, chłopaka czy na zbliżający się dzień ojca. Skarpetki nosi każdy, więc nie musisz się martwić, że upominek okaże się niepraktycznym 'zbieraczem kurzu'.


Lubicie kolorowe skarpetki czy wybieracie te jednokolorowe?

Który wzór się Wam najbardziej podoba? 

 

Wpis powstał we współpracy z koloroweskarpetki.pl 

niedziela, 12 czerwca 2022

Jak zacząć używać cieni do powiek na co dzień?


Uwielbiam cienie do powiek, w szczególności palety. W zeszłym roku robiłam wpis z przeglądem moich wszystkich cieni do powiek. Trochę ich mam, ale zauważyłam, że nie używam ich regularnie. Lubię bawić się makijażem, jednak brak czasu powoduje, że często stawiam na sprawdzone połączenia. W związku z tym wiele kolorów się marnuje, dlatego wymyśliłam wyzwanie, które zmotywowało mnie do częstszego sięgania po paletki. Dzięki niemu zaczęłam używać cieni na co dzień, również 'zapomnianych' kolorów. Plusem wyzwania była możliwość przetestowania każdego cienia. Teraz robiąc makijaż wieczorowy wiem, które kolory się dobrze ze sobą łączą, jaką mają trwałość i konsystencję, co pozwala mi zaoszczędzić czas przed wyjściem. 
 

Na czym polega wyzwanie?

Wersja codzienna


Wyzwanie podzieliłam na dwie części. Pierwsza z nich, to część na co dzień, którą realizowałam od poniedziałku do piątku. Wybierałam jedną paletkę cieni i kładłam ją w łazience w widocznym miejscu. Każdego dnia, malowałam powieki jednym kolorem z palety, idąc po kolei. Przykładowo, jeśli w poniedziałek używałam pierwszego cienia od lewej, to we wtorek używałam cienia nr 2 i tak do końca paletki. Gdy trafił mi się trudny kolor np. biały, robiłam makijaż dwoma kolorami - białym i kolejnym z palety. Użycie tylko jednego, czy dwóch kolorów zajmuje dosłownie chwilę, więc oprócz odrobiny motywacji, nie wymaga dużych nakładów czasowych.


SOPHX paleta cienie make up revolution
 
Wersja wieczorowa/ weekendowa

Druga opcja wyzwania jest trochę trudniejsza i bardziej czasochłonna, ale wyzwala kreatywność i gwarantuje dobrą zabawę. Wszystkie nazwy cienie z palety zapisywałam na karteczkach i przed wykonaniem makijażu losowałam 3 lub 4 kolory, którymi będę się malować. Zdarzało się, że połączenia były nieoczywiste i raczej sama bym tak nie zestawiła cieni, ale przeważnie gotowy makijaż wyglądał bardzo dobrze. Niektóre z nich, na pewno będę chciała odtworzyć w przyszłości. 

Jak dotąd 'przerobiłam' jedną paletę, ale wyzwanie dało mi dużo satysfakcji, dlatego od poniedziałku będę je kontynuować z kolejną paletką.


Lubicie cienie do powiek? Używacie ich na co dzień czy tylko ‘od święta’? 
 

niedziela, 5 czerwca 2022

Zalety kupowania ubrań z drugiej ręki

Mam wrażenie, że ludzie coraz bardziej doceniają kupowanie ubrań z drugiej ręki. Sporo osób pokazuje z dumą swoje lumpeksowe perełki. Sama raczej nie chodzę do second hendów, ciężko mi tam znaleźć coś dla siebie. Chętnie za to kupuję ubrania z drugiego obiegu przez internet, głównie na vinted i dzisiejszy wpis będzie poświęcony zaletom takiego rozwiązania. 
 

 

Przyjazne dla środowiska

Przemysł odzieżowy w dużej mierze odpowiedzialny jest za zanieczyszczanie środowiska naturalnego. Produkujemy coraz więcej ubrań, z czego duża część się nie sprzedaje, bo ubrań jest na rynku za dużo. Co sezon wychodzą nowe trendy, producenci ciągle wypuszczają nowości, które mają nas zachęcić do kupna. Dobrze podejść do tematu świadomie i starać się nie napędzać nadprodukcji ubrań, które finalnie lądują na wysypisku śmieci.

Oszczędność

Ceny nowych ubrań potrafią zwalić z nóg. Często wydane pieniądze nie idą w parze z jakością. Kupowanie ubrań z wtórnego rynku pozwala sporo zaoszczędzić, tym bardziej, że dostajemy daną rzecz za ułamek ceny wyjściowej. 

suknia ślubna w szafie

Znane marki, dobre materiały i unikaty

Nieraz słyszę o okazyjnych zakupach takich jak kaszmirowy sweter czy sukienka od projektanta kupiona w lumpeksie. Czasem można trafić na prawdziwe unikaty, które pozwolą wyróżnić się z tłumu. Wiele osób zwróciło uwagę, że można znaleźć dobre jakościowo rzeczy, ponieważ widzimy jak dany materiał zachowuje się po praniu. Myślę, że sprawdza się to głównie w przypadku zakupów stacjonarnych, chociaż czasem kierując się marką i składem materiału można wyhaczyć coś lepszego jakościowo.


Odświeżenie szafy i rotacja ubrań

Przy sprzątaniu szafy ciężko się pozbyć danego ubrania, ponieważ było drogie. Kupowanie tanich rzeczy sprawia, że  łatwiej usunąć nietrafione zakupy lub te, które po czasie się nam znudziły. Dzięki temu szafa ewoluuje i nigdy nie brakuje jej powiewu świeżości.


Kupujecie ubrania z drugiej ręki? 
Lubicie buszować po second hendach?