sobota, 29 października 2016

Żel myjący do twarzy i płyn micelarny Biolaven


Kosmetyki Biolaven ciekawiły mnie od długiego czasu. Zachęcona dobrymi opiniami w internecie postanowiłam skusić się na żel do mycia twarzy i micela. Zakup wydawał się uzasadniony tym bardziej, że są to kosmetyki naturalne, dostępne w przystępnych cenach. Po miesiącu testów wyrobiłam sobie zdanie o tych produktach i postanowiłam się nim z Wami podzielić. 
 

Kosmetyki znajdują się w estetycznych i funkcjonalnych opakowaniach. Żel myjący zaopatrzony jest w praktyczną pompkę ułatwiającą codzienne stosowanie. Do oczyszczenia twarzy używam zazwyczaj dwóch pompek. Żel słabo się pieni i jest dosyć delikatny, dlatego jedna porcja jest niewystarczająca dla mojej tłustej cery. Produkt dobrze radzi sobie z oczyszczaniem skóry, ale nie jest to głęboko oczyszczający specyfik, dlatego używam po nim jeszcze micela. Kosmetyk ma przyjemny zapach, w którym bez problemu znajduję nuty lawendy i winogron. W tym zestawieniu lawenda nie jest przytłaczająca, więc zapach powinien przypaść do gustu większości osób.

 
Płyn micelarny pachnie bardzo podobnie do żelu i również jest delikatnym kosmetykiem. Niestety nie za dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu, zwłaszcza tuszu do rzęs. Nie szczypie w oczy, nie podrażnia skóry i nie spowodował u mnie wysypu niedoskonałości.

Ten duet sprawdził się u mnie całkiem nieźle. Oba kosmetyki są delikatne, ale stosowane razem dają sobie radę ze zmyciem dziennego makijażu i oczyszczeniem tłustej cery. Świetnie się sprawdzą do porannej toalety, ale do usunięcia mocniejszego makeupu lepiej użyć czegoś innego.

Żel myjący do twarzy kosztuje ok. 16 zł/150 ml, płyn micelarny również ok. 16 zł za 200 ml.

Znacie produkty Biolaven? Co o nich sądzicie?

czwartek, 27 października 2016

Przepis na pyszne ciasto jogurtowe ze śliwkami



Dzisiaj przychodzę do Was z przepisem na pyszny placek śliwkowy. Ciasto jest łatwe w przygotowaniu, lekkie (na bazie jogurtu) i bardzo smaczne. Polecam wypróbować ten przepis.

Składniki:
- 300 g mąki pszennej
- 200 g jogurtu naturalnego
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
- 150 ml roztopionego masła
- 200 g cukru
- 1 łyżeczka cukru waniliowego
- 2 jajka
- ok. 600 g śliwek (mogą być mrożone)
- cynamon


Przygotowanie
Stopić masło w rondelku. W jednej misce wymieszać roztopione i ostudzone masło, jogurt naturalny, cukier, cukier waniliowy oraz jajka. Wszystko wymieszać mikserem.

Do drugiej miski przesiać mąkę, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną, wymieszać i przesypać do miski z mokrymi składnikami. Całość połączyć przy pomocy miksera ustawionego na niskie obroty.

Formę do pieczenia wyłożyć papierem do pieczenia lub wysmarować tłuszczem, aby ciasto nie przywarło. Przelać masę do formy. Na wierzchu ułożyć odpestkowane śliwki, przecięciem do góry. Piec w 180
ºC około 45 minut. 

Po ostudzeniu, wierzch posypać cynamonem. Smacznego :)


Ciacho idealne do popołudniowej kawki :)

poniedziałek, 24 października 2016

Ulga dla ciężkich nóg i profilaktyka przeciwżylakowa z produktami Veera


Piękne, zgrabne i zdrowe nogi to marzenie każdej kobiety. Niestety siedzący tryb życia, stojąca praca, brak ruchu, zła dieta, nadwaga i uwarunkowania genetyczne często sprzyjają rozwojowi żylaków. Na tą przypadłość cierpi moja babcia, ciocia i niestety ja także jestem w grupie ryzyka. Wykonując w dużej mierze pracę biurową, często spędzam wiele godzin w jednej pozycji, co ma swoje konsekwencje. Bywa, że mam ciężkie, obolałe nogi, a skórę zdobią popękane naczynka, dlatego z chęcią zgodziłam się na przetestowanie rajstop i pończoch uciskowych marki Veera.


Produkty Veera to pierwsze tego typu produkty, które trafiły w moje ręce. Nigdy nie używałam rajstop uciskowych, ale zawsze miałam wrażenie, że są brzydkie, „babcine”, nieeleganckie. Tutaj spotkało mnie miłe zaskoczenie. Zamówione artykuły przyszły w estetycznych pudełkach zawierających wszystkie niezbędne informacje. 


Dokonując zakupu warto zwrócić uwagę na wybór odpowiedniej klasy ucisku (wartości DEN na opakowaniu). Najlepsze okazały się dla mnie wyroby 140 DEN, czyli I klasa ucisku 18-21 mmHg


Jakie są moje wrażenia?

Posiadam klasyczne, beżowe rajstopy oraz beżowe pończochy z otwartymi palcami. Wizualnie i jakościowo wypadają bardzo korzystnie. Ładnie wyglądają i nie widać, że jest to wyrób medyczny. Na pochwałę zasługują w szczególności pończochy wykończone elegancką koronką. Model z otwartymi palcami pozwala nosić je do odkrytych butów. 


Oba produkty posiadają specjalną strukturę przypominającą plaster miodu. Są wytrzymałe i odporne na zaciągnięcia, dodatkowo bardzo szybko schną. Zakładanie ich stanowi pewne wyzwanie, ponieważ muszą uciskać i są bardzo dopasowane do ciała, więc trzeba się w nie „wciskać” jak w drugą skórę. Po ubraniu nie czułam żadnego dyskomfortu, świetnie się nosiły i ładnie prezentowały na nogach. Co do działania, mam wrażenie, że odciążyły nieco moje nogi. Rzadziej się zdarza, aby kostki były opuchnięte, a nogi obolałe.

Moim zdaniem produkty Veera są godne uwagi, ze względu na działanie i wysoką jakość, w którą warto zainwestować.

Rajstopy dostępne TUTAJ w cenie 55,71 zł.
Pończochy TUTAJ w promocyjnej cenie 75,64 zł.


piątek, 21 października 2016

Golden Rose połyskująca pomadka Sheer Shine 07


Ostatnio bardzo modne są matowe usta w mocnych kolorach, ale wiem, że nie każdemu pasuje taki efekt. Poza tym fajnie od czasu do czasu spróbować czegoś innego lub dać wytchnąć ustom od wysuszających formuł. Dzisiaj przychodzę do Was z propozycją lekkiej, nawilżającej pomadki Golden Rose w naturalnym, dziewczęcym odcieniu. Mowa o szmince Sheer Shine w kolorze 07.


Pomadka znajduje się w eleganckim, minimalistycznym opakowaniu w czarnym kolorze. Jest ono trwałe i pozwala na wygodną aplikację. Szminka ma kremową, miękką konsystencję

Produkt posiada połyskujące wykończenie, ale jest ono nienachalne, bez brokatowych drobinek. Łatwo rozprowadza się na ustach i ładnie na nich wygląda. Szminka dość dobrze nawilża wargi dzięki zawartości olejku arganowego i wit. E. Zawiera filtr SPF 25. Jej trwałość oceniam na ok. 2 h. Przy jedzeniu i picu lubi się ścierać, ale schodzi równomiernie bez nieestetycznych plam. Idealnie nadaje się na co dzień, dlatego ostatnio często gości na moich ustach.


Sheer Shine dostępna jest tutaj w cenie 14,90 zł.

Jest to moja pierwsza pomadka Golden Rose i jestem z niej bardzo zadowolona. Z chęcią wypróbuję także inne produkty do ust tej marki. Jeśli znacie coś godnego polecenia, piszcie w komentarzach.


środa, 19 października 2016

Wrześniowe nowości - z letnich wyprzedaży i nie tylko

Ostatnio czas pędzi jak szalony. Ledwo się obejrzałam, a mamy już połowę października. Nie zdążyłam jeszcze wrzucić wpisu z nowościami zakupionymi we wrześniu. Wiem, że wielu z Was lubi takie posty, więc postanowiłam się zmobilizować i pochwalić moimi zdobyczami. Zapraszam do oglądania.

Dużą część zakupów stanowią ubrania kupione online w sklepie Orsay. Ceny były tak atrakcyjne, że dostałam te rzeczy praktycznie za bezcen. Takie okazję lubię najbardziej.

Bluzki Orsay /fason z łezką i kolią 15 zł, T-shirty z koronką 9 zł/

Żakardowa sukienka Orsay /30 zł/

 Zwiewne sukienki na lato Orsay /20-30 zł)

Sukienki Orsay w kwiaty /30 zł/

Sukienka, spódnica i bluzka Orsay /15-30 zł/

Nowości kosmetyczne
Zakupy z SuperPharm, micelek Tołpa oraz mój ulubiony krem do depilacji Veet z gąbeczką

Tusz do rzęs L'oreal Volume Million Lashes Feline oraz oczyszczające płatki na nos, o których pisałam TUTAJ.

Karmelowy żel pod prysznic BeBeauty - niestety nieudany zakup, zapach jest okropny

Zestaw żeli pod prysznic Dove, zakupiony w ramach akcji Testuj z Dove. Do 30.11 Dove zwraca koszt zakupów wybranych kosmetyków!

Zakupy z Yves Rocher, które szczegółowo prezentowałam TUTAJ.

Sporo się tego uzbierało i chciałabym powiedzieć, że w październiku będę bardziej powściągliwa, ale potrzebuję płaszcza i butów na zimę. Przydałaby się także nowa czapka i szal oraz kilka innych rzeczy... Eh ;)

 

 

niedziela, 16 października 2016

Jak okiełznać błyszczenie się skóry?

Posiadaczki tłustej cery zapewne się ze mną zgodzą, że potrafi ona przysporzyć trochę kłopotów. Sama pielęgnacja jest trudna i choć w sklepach jest wiele produktów dedykowanych do tego typu skóry, nie wszystkie się do niej nadają. Moja twarz ma tendencję do błyszczenia się, ale mam dla Was kilka wskazówek jak zminimalizować ten problem.


1. Unikaj kosmetyków z alkoholem

Jest cała masa produktów do cery tłustej i trądzikowej, na bazie alkoholu... Kosmetyki te nie służą skórze, powodując jej nadmierne przesuszanie a w konsekwencji wzmożoną produkcję sebum i błyszczenie. 


2. Nie zapominaj o nawilżaniu

Mogłoby się wydawać, że skóra tłusta nie potrzebuje nawilżenia. Nic bardziej mylnego. Zawsze na noc stosuję krem nawilżający lub olejek, co na dłuższą metę powala mi odżywić cerę i zmniejszyć jej błyszczenie się w ciągu dnia.


3. Stosuj lekkie kremy na dzień

Ciężkie kremy na dzień nie wchodzą w grę. Zwracaj uwagę na ich składy. Staraj się unikać parafiny. U mnie fajnie sprawdza się krem Effaclar Mat.




4. Wybierz odpowiedni podkład

Zgodnie z moim doświadczeniem, niekoniecznie musi być to podkład matujący. U mnie dobrze sprawdza się nawilżający podkład. Cerze nadaję matowy wygląd stosując transparentny puder. W przypadku wyboru podkładu matującego, pamiętaj o użyciu kremu nawilżającego przed jego nałożeniem.


5. Używaj bibułek matujących

... lub ich tańszej, ale równie dobrej wersji, czyli chusteczek higienicznych. Aby dobrze działały należy rozwarstwić chusteczkę i używać jej jak bibułki, lekko przyciskając do twarzy.


6. Puder matujący to podstawa

Pudrowanie skóry daje szybki efekt, ale w przypadku złej pielęgnacji niestety krótkotrwały. Nie przesadzaj z produktami matującymi-podkład bez kremu + mocny puder wysuszy naskórek i aktywuję produkcję sebum.


Jakie są Wasze sposoby na mat idealny? 
Wrzucajcie nazwy Waszych ulubionych produktów w komentarzach.


piątek, 14 października 2016

Ratunek na spękane kąciki ust za grosze - maść witaminowa z wit. A,E,F


Nie wiem jak u Was, ale u mnie popękane kąciki ust pojawiają się regularnie. Wystarczy, że mam trochę więcej stresu w pracy i bach – usta są spierzchnięte i popękane. Problem jest uciążliwy, ale można sobie z nim poradzić. U mnie dobrze sprawdza się  Blistex w słoiczku nakładany na pęknięcia lub maść z witaminą A. Ta druga jest łatwo dostępna (praktycznie w każdej aptece) i niedroga, a oprócz tego zastosowania ma także inne, dlatego postanowiłam poświęcić jej dzisiejszy wpis. 

W mojej kosmetyczne już od jakiegoś czasu gości maść witaminowa Gorvita. Znajduje się w praktycznej tubce o pojemności 20 ml. Opakowanie jest zakończone „dzióbkiem”, dlatego łatwo nakładać ją na usta. Jej cena waha się w granicach ok. 6-8 zł


Co mówi producent?
Zawarte w maści naturalne składniki łagodzą podrażnienia, otarcia i uszkodzenia naskórka wywołane różnymi czynnikami zewnętrznymi. Przyspieszają proces jego regeneracji. Działają nawilżająco. Regenerująco i przeciwpodrażnienowo. Maść twarzy na skórze ochronny film oraz przywraca jej elastyczność i witalność.

Skład
Aqua, Glycerin, Glyceryl Stearate, Caprylic/Capric Trigliceride, Stearyl Alcohol, Cetyl Ricinoleate, Aloe Vera Extract, Isopropyl Mirystate, Glycine Soja, Carthamus Tinctorius, Linoleic Acid, Tocopherol, Retinyl Palmitate, Allantoin, D-panthenol, DMDM Hydantoin.

Kosmetyk ma działanie mocno regenerujące. Świetnie sprawdza się na przesuszone usta oraz jak już wspomniałam, na popękane kąciki. Ma lekką konsystencję i dobrą wydajność. Maść Gorvita jest mniej treściwa niż typowa maść z witaminą A dostępna w aptece. Nie pozostawia ciężkiej, tłustej i lepiącej warstwy. Z uwagi na swoje działanie może być także stosowana na problematyczne, przesuszone partie ciała. U mnie są to obszary między palcami u rąk, z którymi kremy nie do końca sobie radzą. Moim zdaniem jest to produkt, który warto mieć, zwłaszcza na nadchodzące chłodne dni.

Znacie ten produkt? Sięgacie czasem po maść z witaminą A?


środa, 12 października 2016

Moje patenty na przetłuszczające się włosy ze skłonnością do łupieżu

Niestety natura obdarzyła mnie tłustą cerą i co za tym idzie szybko przetłuszczającymi się włosami. Czuprynę myję codziennie, odkąd skończyłam 13 lat. W okresie dojrzewania bywało, że włosy były tłuste już w połowie dnia. Mimo, że lata młodzieńcze mam już za sobą, problem szybko przetłuszczających się włosów pozostał. Przez lata udało mi się jednak odrobinę okiełznać ten mankament i postanowiłam podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami.


1. Myj włosy tak często jak to konieczne
Mit o przetrzymywaniu brudnych włosów krąży od lat i niestety może mieć przykre konsekwencje. Zalegający na skórze głowy łój, kurz oraz rozwijające się bakterie mogą spowodować choroby skóry głowy m.in. łupież tłusty. Lepiej sięgnąć po delikatny szampon i myć włosy codziennie, jeśli jest taka konieczność. 
 

2. Spróbuj używać delikatnych szamponów
Taką radę można często znaleźć w internecie, mi jednak ona nie posłużyła. Szampony bez SLS źle oczyszczają mój skalp, dodatkowo plączą włosy, a przetłuszczanie jest większe, niż przy użyciu mocniejszego szamponu. Wiem, że sporo osób chwali tą metodę, więc można wypróbować. 
 

3. Myj włosy letnią wodą, a szampon spień w rękach przed użyciem
Unikaj używania gorącej wody, która pobudza gruczoły łojowe do wzmożonej pracy. Na skórę głowy nakładaj szampon w spienionej formie, a nie skoncentrowany szampon prosto na skórę głowy- może to ją niepotrzebnie podrażnić. 
 

4. Jeśli to możliwe, myj włosy rano
Przez jakiś czas myłam włosy wieczorem, ale zdarzało się, że rano były już lekko nieświeże. Zdarzało się tak, gdy za mocno się przykryłam i spociłam w ciągu nocy. Lepiej myć włosy rano, choć nie zawsze jest to możliwe. 
 

5. Susz włosy chłodnym nawiewem z suszarki
Unikaj podgrzewania skóry głowy, tak jak w punkcie nr 3. może to spowodować „rozdrażnienie” gruczołów łojowych.


6. Myj grzebienie i szczotki
Bardzo ważny, ale niestety często zapominany punkt. Na akcesoriach do włosów zbiera się brud i łój. Zachowanie ich w czystości pozwoli przedłużyć świeżość twojej czupryny. 
 

7. Często zmieniaj poszewki na poduszkach
Na poszewce zostają zanieczyszczenia nawet, jeśli włosy myjesz codziennie. Martwy naskórek jest świetną pożywką dla bakterii, a one nie sprzyjają zachowaniu czystości i świeżości skóry głowy. 
 

8. Nie nakładaj odżywki na skórę głowy
W przypadku szybko przetłuszczających się włosów znacznie lepsze są odżywki do spłukiwania. Nie należy ich jednak nakładać, na skórę głowy, ponieważ obciążają włosy. Tylko nieliczne produkty, przeznaczone do przetłuszczających się włosów można stosować w ten sposób i to tylko, gdy jest to wyraźnie napisane na opakowaniu. 
 

9. Unikaj kosmetyków z silikonami i nadmiernej ilości produktów do stylizacji
Silikony wygładzają, ale też niestety obciążają. Produkty do stylizacji mają podobną wadę, dlatego lepiej z nich zrezygnować. 
 

10. Używaj specjalistycznych szamponów
W przypadku przetłuszczających się włosów istnieje spore ryzyko pojawienia się łupieżu, często jest to łupież tłusty. Wg mnie najlepszym szamponem na tą przypadłość oraz na „zwykły” uporczywy łupież jest Vichy Dercos. Stosowany 2-3 razy w tygodniu pozwolił mi się pozbyć białego pyłu, ale też dobrze wpływa na regulację wydzielania sebum przez skórę głowy.


11. Nie nadużywaj suchego szamponu
Suchy szampon przychodzi z pomocą w kryzysowych sytuacjach, ale uwaga, nie wolno go nadużywać. Przynosi szybki efekt, ale wysusza skalp. Prowadzi to do nadmiernego przesuszenia i aktywacji wydzielania sebum. Poza tym może podrażnić skórę i spowodować wysyp łupieżu. Używać można, ale z umiarem. 
 

12. Nie baw się włosami i nie dotykaj skóry głowy w ciągu dnia
Dotyczy to także częstego przeczesywania włosów. W ten sposób pobudzasz skórę głowy do wzmożonego wydzielania łoju, a także rozprowadzasz tłuszcz na włosach. 
 

13. Zrób sobie peeling oraz oczyszczającą maseczkę na skalp
Moje ostatnie odkrycie. Maseczka z glinką (zielona lub białą), świetnie oczyszcza skórę głowy. Podobnie jest z peelingiem. Choć oba zabiegi wydają się kłopotliwe, w końcu głowa jest owłosiona-przynoszą świetne rezultaty. Nie polecam stosować jednego po drugim. Peeling skóry głowy robię raz na 2 tygodnie. Maseczkę 2 razy w miesiącu.


To wszystkie rady, jakie przyszły mi do głowy. 
Dorzuciłybyście/liście coś do tej listy?

poniedziałek, 10 października 2016

Wielkie zamówienie z Yves Rocher


Marka Yves Rocher jeszcze do niedawna była mi słabo znana. Oczywiście kojarzyłam ze słyszenia produkty tej firmy, a będąc w galerii często mijałam ich stoisko. Buszując w internecie natknęłam się na kupon rabatowy -100 zł przy zakupach powyżej 200 zł, co było dla mnie impulsem do złożenia zamówienia online i poznania bliżej kosmetyków YR. Przyznam, że zamówienie cenowo wyszło bardzo korzystnie, zwłaszcza biorąc pod uwagę 2 prezenty, które dostałam w gratisie oraz darmową wysyłkę. Wartość całego zestawu wynosiła 209,90 zł, natomiast po rabacie zapłaciłam 109,90 zł. Poniżej prezentuję moje łupy :)


Żel pod prysznic Kwiat wiśni 200 ml 
Kwiatowo cytrusowy żel pod prysznic 200 ml
Perfumowany żel pod prysznic So Elixir 200 ml (prezent) 
Roślinny peeling do ciała 150 ml


Hammam maseczka z glinką 100 ml
Nawilżający płyn micelarny 200 ml
Serum usuwające oznaki zmęczenia Elixir 7.9 30 ml (prezent)
Peeling do twarzy z pudrem z pestek moreli 50 ml - 2 szt.
Miniatura kremu Sensitive Vegetal 10 ml (prezent)
Maseczka oczyszczająca 50 ml



Nawilżający krem do rąk 75 ml
Intensywny krem do rąk 50 ml
Woda perfumowana mandarynka, cytrusy i cedr 20 ml

Mam nadzieję, że kosmetyki się u mnie sprawdzą. Myślę, że taka ilość nowości spokojnie pozwoli wyrobić sobie zdanie o marce. Na pewno zrecenzuję część z tych produktów, więc jeśli jesteście ciekawi to zaglądajcie do mnie na bloga, możecie też śledzić mnie na fb.
 
Znacie jakiś z zamówionych przez mnie produktów? 
Co najbardziej Was ciekawi?
 
 

piątek, 7 października 2016

Jak zyskać pewność siebie i poprawić sobie humor - 10 trików

Mówi się, że nie ma brzydkich kobiet. Myślę, że w tym stwierdzeniu jest sporo prawdy. Aby poczuć się pięknie i pewnie wystarczy o siebie zadbać i nie chodzi mi tylko o troskę o wygląd zewnętrzny, ale także o swoją psychikę i samopoczucie. Na pewno, każdej z Was zdarzył się gorszy dzień, gdy czuła się brzydka, gruba i beznadziejna. Jak w takiej sytuacji poprawić sobie humor i podbudować pewność siebie? Proponuję Wam dzisiaj kilka sprawdzonych trików: 

1. Zadbaj o make up.
Pewnie pomyślicie, że nie odkryłam Ameryki tym stwierdzeniem i nie każdy ma czas, aby codziennie przed pracą używać palety cieni, aby uzyskać efekt subtelnego smokey eyes. Fajnie czasem się zrobić na bóstwo i poświęcić trochę czasu na makijaż bez specjalnej okazji, ale pamiętajcie, że nawet niewielki akcent w codziennym makijażu sporo zmienia. To od Was zależy czy będą to seksownie podkreślone usta ulubioną pomadką, czy też perfekcyjne wytuszowane  rzęsy ulubionym tuszem.
 

2. Zrób sobie sesję zdjęciową
Dobrze widziana jest zarówno seria amatorska wykonana przez bliską koleżankę, jak i profesjonalna sesja zamówiona w fotografa. Myślę, że jest to idealny pomysł na podbudowanie własnej samooceny, doświadczenie, które pozwala się otworzyć oraz świetna pamiątka na lata. 

3. Uśmiech proszę
Nic nie dodaje tyle atrakcyjności, co szczery uśmiech. Śmiech wyzwala w nas pozytywne emocje, poprawia samopoczucie przez produkcję endorfin- hormonów szczęścia. Wpływa także pozytywnie na sposób, w jaki postrzegają nas inne osoby. Zdarzyła Ci się gafa? Obróć wszystko w żart i uśmiechnij się przyjaźnie. Możecie mi wierzyć, to na prawdę działa ;) 

4. Ubierz ładną bieliznę
Sądzicie, że ten punkt jest pozbawiony sensu? Może się tak z pozoru wydawać, w końcu nikt, na co dzień nie „świeci majtkami”. Jednak sama świadomość, że masz na sobie coś seksownego dodaje pewności siebie nawet, jeśli nikt nie będzie miał okazji oglądać Twoich „koronek”. 



5. Zrób solidne porządki w szafie
Pora pozbyć się wszystkich rzeczy, których nie nosisz. Rzeczy za małe, trzymane z sentymentu („przecież do nich schudnę!”) muszą wylądować w koszu. Nie dość, że zabierają miejsce, nie wyglądasz w nich dobrze, to dodatkowo wprawiają Cię w przygnębienie („kiedyś mieściłam się w te spodnie”). Kup kilka klasycznych, dobrych jakościowo ubrań, które zastąpią niedopasowane starocie.

6. Wyrzuć dresy po domu
Punkt, który bezpośrednio wiąże się z nr 5. Powyciągane spodnie dresowe i sprane koszulki nie mogą mieć miejsca w Twojej komodzie. Warto mieć wygodny strój po domu, ale czy na prawdę musi być on tak paskudny? Przecież nie musisz płonąć ze wstydu za każdym razem, gdy wpada przystojny sąsiad z góry lub kurier z przesyłka. 

7. Zadbaj o swoją dietę
Miło czasem wchłonąć fast fooda lub kubełek ulubionych lodów czekoladowych. Czasem nie chce Ci się gotować i stawiasz na gotowca, pamiętaj jednak, że żywienie się śmieciowym jedzeniem na dłuższą metę wcale nie poprawia humoru, wręcz przeciwnie. Rujnuje Twoje zdrowie oraz figurę, więc warto się zastanowić, co wrzucasz „na ruszt”. 



8. Pamiętaj o regularnych ćwiczeniach
Aktywność fizyczna pozwala zrelaksować umysł. Poprawia samopoczucie i wpływa pozytywnie na Twoje ciało. Wystarczy wygospodarować godzinę 2-3 razy w tygodniu, aby poczuć różnicę.

9. Zrób sobie od czasu do czasu prezent
Po wykonaniu ciężkiego zadania, wykańczającym tygodniu w pracy, dobrze jest sprawić sobie małą niespodziankę. Nie musi być to koniecznie zakup jakiegoś przedmiotu, ale np. wizyta u kosmetyczki. W ten sposób zyskasz motywację i energię do dalszej pracy. 

10. Pozwól sobie na chwilę odpoczynku i refleksji
Odpoczynek jest niezwykle ważny, w życiu każdego człowieka. Nie da się bez przerwy pracować na najwyższych obrotach. Daj sobie czasem trochę luzu i pomyśl o swoich zaletach. O wszystkich bliskich i przyjaciołach, którzy kochają Cię mimo Twoich wad. Zgadza się, jesteś wspaniałą osobą, nawet jeśli czasem zdarza Ci się w to wątpić.

wtorek, 4 października 2016

Wrześniowe denko 9/2016


Wrześniowe denko zapowiadało się nieciekawie. Zużywanie szło mi kiepsko i zastanawiałam się, czy będzie co pokazać, ale ku mojemu zdziwieniu nazbierało się trochę produktów, w tym kilka perełek. Zapraszam do oglądania. 

We wrześniu w koszu wylądowały:


1) Facelle Aloe Vera żel do higieny intymnej
Delikatny kosmetyk o przyjaznym dla skóry pH. Nie podrażnia i ma przyjemny zapach.
Kupię ponownie. 

2) Rexona linien dry w sprayu
Przy rozpylaniu strasznie dusił, do tego stopnia, że nie mogłam go używać. Dawał średnią ochronę przed poceniem i nieprzyjemnym zapachem.
Nie kupię ponownie.

3) Bielenda Expert czystej skóry płyn micelarny
Bardzo dobry i niedrogi micel. Moje odkrycie ostatnich miesięcy.
Kupię ponownie.

4) Bielenda Expert czystej skóry żel do mycia twarzy
Kolejny bardzo przyzwoity kosmetyk od Bielendy. Nie dawał efektu wow, jak w przypadku micela, ale jest to na pewno produkt godny uwagi.
Kupię ponownie.

5) Pilomax szampon – włosy farbowane, ciemne
Szampon o przyjemnym zapachu i działaniu. Więcej o nim znajdziecie w osobnym wpisie.
Kupię ponownie.


6) Pharmaceris krem z 10% kwasem migdałowym
Uczucia na temat tego specyfiku mam bardzo mieszane. Mam wrażenie, że powoduje wysyp niedoskonałości i nie jestem pewna czy takie oczyszczanie skóry daje dobre rezultaty na dłuższą metę.
Nie wiem czy kupię ponownie.

7) Tołpa botanic peeling do ciała czarna róża
Kolejna perełka zaprezentowana w tym denku. Pięknie pachnie i świetnie działa.
Kupię ponownie.

8) Molpharma mazidło konopne regenerujące
Bardzo specyficzny i dosyć specjalistyczny produkt, który nie do końca trafił w moje potrzeby.
Nie kupię ponownie.

9) KORRES jaśminowe masełko do ust
Kolejny ulubieniec, którego z żalem żegnam w tym miesiącu. Więcej szczegółów o nim znajdziecie w osobnym poście.
Kupię ponownie.

10) Palmer’s kokosowy krem do rąk
Kosmetyk o bardzo intensywnym zapachu kokosa. 
Ze względu na bogatą formułę świetnie spisywał się na noc.
Kupię ponownie.

Zużycia września zaliczam do udanych, ponieważ aż 3 spośród wykończonych produktów zakwalifikowałam jako kosmetyczne perełki (Korres, Tołpa oraz micel Bielenda) i chętnie będę do nich wracać. Mało było nietrafionych kosmetyków i mam nadzieję, że taka tendencja zostanie zachowana także w przyszłych miesiącach.


sobota, 1 października 2016

Oczyszczające plastry na nos z Biedronki Purederm



Robiąc codzienne zakupy w Biedronce, pewnego dnia mój wzrok przyciągnęły oczyszczające plasterki na nos Purederm z ekstraktem z drzewa herbacianego. Jako, że mój nos jest mocno zanieczyszczony wrzuciłam je do koszyka, z nadzieją, że pomogą mi się pozbyć czarnych kropek. Czy nadzieje zostały spełnione?

Plastry kupujemy w kartonowym opakowaniu. W środku znajdziemy 6 sztuk, osobno pakowanych plastrów. Na pudełku nadrukowane są informacje dotyczące produktu, łącznie z jego składem. Za specyfik zapłaciłam ok. 8 zł.



Jak spisują się plastry w akcji?

Niestety marnie. Plaster jest dosyć sztywny i nie przylegał dobrze do płatków nosa, mimo, że próbowałam różnych kombinacji. Samo ściąganie nie było bolesne, jedynie trochę niekomfortowe. Płatek wyciągnął część zanieczyszczeń, ale raczej ich niewielki procent. Podczas zabiegu i przy ściąganiu czułam nieprzyjemny, chemiczny zapach kleju. 
Szczerze mówiąc, za 8 zł spodziewałam się czegoś więcej i jestem strasznie rozczarowana tym produktem. 
 
Mieliście okazję używać tych plastrów? A może polecicie mi jakieś inne?