środa, 31 sierpnia 2016

Oczyszczający koktajl śliwkowy


Koktajle stanowią fajną przekąskę, gdy czujemy głód a nie chcemy sięgać po nic słodkiego. To porcja witamin w szklance, a dzisiejszy koktajl na bazie śliwek ma także właściwości oczyszczające organizm. Przepis na podobny koktajl znalazłam w internecie i zainspirowałam się nim, tworząc swoją mieszankę metodą prób i błędów. 
 
 
Potrzebne składniki do przygotowania 2 małych szklaneczek:

- 8-10 dojrzałych śliwek węgierek
- 1 dojrzały banan
- 1 małe, słodkie jabłko
- 1 łyżeczka kakao
- ok. 350 ml wody
- listek mięty do dekoracji (lub bazylii)

Przygotowanie:

Usuwamy pestki ze śliwek i kroimy je na kawałki, dodajemy pokrojonego banana oraz jabłko (ja dodaję ze skórką). Do składników wsypujemy łyżeczkę kakao, dolewamy ok. 350 ml wody i blendujemy. Całość zwieńczamy listkiem mięty do dekoracji, u mnie został on zastąpiony bazylią. 


 
Napój może nie wygląda zbyt pięknie, chodzi mi głównie o kolor, który pochodzi od śliwek i kakao, ale jest na prawdę dobry. Ma lekko kwaskowy smak, ale jeśli chce się go osłodzić można dodać pół łyżeczki miodu lub słodzone kakao dla dzieci, zamiast gorzkiego. 


Lubicie koktajle? Chętnie poznam Wasze przepisy.

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Kolorówka Cosmepick - co o niej sądzę?


Na spotkaniu blogerek w Katowicach firma  Cosmepick była jednym ze sponsorów i podarowała uczestniczkom upominki w postaci kosmetyków kolorowych. Ucieszyłam się, że poznam te produkty, bo nie miałam do tej pory styczności z marką. Trafił do mnie zestaw składający się z pudru w kompakcie, podkładu oraz cieni do powiek w kredce. Ciekawi jesteście, jakie jest moje zdanie na ich temat? Jeśli tak to zapraszam do dalszej części posta.

 
Puder znajduje się w plastikowym opakowaniu z lusterkiem i gąbeczką. Pudełko jest solidne, estetyczne i łatwo się z niego korzysta. Dużym plusem na pewno jest sprytnie schowane lusterko i aplikator, które zawsze są pod ręką. Mam odcień nr 3, który dosyć dobrze współgra z moją jasną skórą. Produkt charakteryzuje się średnim kryciem, fajnie matuje i utrwala makijaż. Cena 15,90 zł jest adekwatna do jakości i myślę, że warto go wypróbować.

Po lewej "goła" skóra, po prawej jedna warstwa podkładu po przypudrowaniu.

 
Podkład znajduje się w zakręcanej tubce o pojemności 30 ml. Opakowanie jest estetyczne, ale ciężko kontrolować zużycie i odkręcany koreczek jest dosyć nieporęczny. Odcień nr 1 jest najjaśniejszym z gamy i dla typowych bladziochów będzie zbyt ciemny. Kosmetyk posiada lekką konsystencję, dobrze rozprowadza się na skórze. Krycie jest raczej słabe, produkt daje naturalny wygląd bez efektu płaskiego matu. Na mojej tłustej skórze po przypudrowaniu wytrzymuje ok. 5 h. Ściera się równomiernie, więc nie trzeba się martwić o nieestetyczne plamy. Skład jest średni, ale o dziwo nie spowodował u mnie zapychania ani innych nieprzyjemnych dolegliwości. Nie powalił mnie na kolona, ale przyznam, że jest całkiem ok.

 
Cienie do powiek w kredce. Mam 2 śliczne kolorki: błękitny oraz szary. Są mocno napigmentowane z błyszczącymi drobinkami. Kredka jest miękka, aksamitna, dobrze się rozprowadza na powiece. Produkty używałam głównie do kresek i w tej roli świetnie się sprawdzały i wytrzymywały nienaruszone praktycznie cały dzień. Nie stosowałam ich na całą powiekę, więc nie wiem czy tutaj trwałość byłaby taka sama. Niemniej, jednak bardzo polubiłam te kredki i w letnich miesiącach praktycznie nie rozstawałam się z niebieską.


Znacie produkty Cosmepick?

sobota, 27 sierpnia 2016

Cudze chwalicie, swego nie znacie – Toruń


W tym roku polskie morze oraz inne miejscowości turystyczne przeżyły prawdziwe oblężenie turystów. W dużej mierze miało to związek z zamachami terrorystycznymi i obawą o własne bezpieczeństwo. Sporo ludzi zdecydowało się spędzić urlop w kraju, zamiast lecieć za granicę. Nie widzę nic złego w zagranicznych wycieczkach, ale planując wojaże, warto też wziąć pod uwagę Polskę, w której mamy na prawdę wiele ładnych miejsc. Ostatnio na nowo doceniam uroki naszego kraju, i gdy czas pozwala odwiedzam różne zakątki. W tym tygodniu udało mi się zwiedzić Toruń i postanowiłam zdać Wam małą fotorelację z tej podróży.


Pierwsze skojarzenie z Toruniem, jakie przychodzi Wam do głowy? Tak.. pierniki. Będąc w tym mieście, nie mogłam nie zwiedzić muzeum piernika. W Toruniu są 2 muzea tego typu, ale znacznie bardziej oblegane i atrakcyjne jest Żywe Muzeum Piernika. Świetna zabawa, zwłaszcza dla dzieci. Wiedza połączona z praktyką, gdyż każdy zwiedzający ma okazję wykonać własnoręcznie piernika. Planując wizytę pamiętajcie o rezerwacji biletu online, ponieważ zakup w kasie w dniu zwiedzania niemalże graniczy z cudem. 


Toruń jest niewielkim miastem, jednakże tętni życiem. Rynek jest gwarny i zatłoczony, głównie przez turystów, wśród których spory procent stanowią obcokrajowcy. Poza pięknymi widokami i piernikowymi przekąskami, udałam się do pierogarnii na starówce, która ponoć słynie z najlepszych pierogów w mieście. Niestety tutaj spotkała mnie przykra niespodzianka. Po przyjściu do restauracji złożyłam zamówienie, a po ok 20 min do lokalu wpadła 50 osobowa wycieczka. Ku mojemu niedowierzaniu, grupa została obsłużona w pierwszej kolejności, mimo, że inni goście zdążyli już zamówić potrawy. Na pierogi czekałam ponad godzinę! Nie zostałam poinformowana o tak długim czasie oczekiwania, słowa przeprosin też nie usłyszałam. Wiem, że wiele klientów się skarżyło, bo zamówienia gości indywidualnych zostały wstrzymane bez żadnej informacji i siedzieliśmy przez ponad godzinę z burczącymi brzuchami, czekając aż wycieczka się naje.


Mimo tego incydentu, wizytę w Toruniu uważam za udaną i gorąco zachęcam do zobaczenia tego miasta.

wtorek, 23 sierpnia 2016

Delikatny tonik do twarzy Himalaya – moja opinia


Już od jakiegoś czasu w mojej łazience goszczą głównie płyny micelarne, ale zdarza mi się też sięgnąć po tonik do twarzy. Ostatnim kosmetykiem tego typu był delikatny tonik do twarzy Himalaya, o któremu zdecydowałam się poświęcić dzisiejszy wpis :)

Produkt znajduje się w butelce o pojemności 200 ml. Wykonana jest ona z matowego plastiku, który umożliwia kontrolowanie zużycia. Opakowanie wykończone jest przy zakrętce srebrną linią, która z biegiem czasu nieestetycznie się ściera. Kolejnym mankamentem buteleczki jest zakrętka, wykonana ze słabego plastiku. Produkt otrzymałam już z wyszczerbionym wieczkiem, na szczęście zawartość nie wylewała się z opakowania, ale mimo to zabieranie go na wyjazdy nie wchodziło w grę. 


 
Płyn ma różowe zabarwienie i delikatny, świeży zapach. Producent zapewnia, że jest to delikatny kosmetyk i tutaj muszę się z nim zgodzić. Tonik nie powodował u mnie podrażnień, dobrze odświeżał i oczyszczał skórę. Zdarzyło mi się przecierać nim oczy i nie czułam szczypania. Produkt ma tendencję do lekkiego ściągania skóry, ale nie dawało to u mnie uczucia dyskomfortu. Jego cena waha się w granicach ok. 15 zł


 
Czy warto go zakupić? Ciężkie pytanie. Z jednaj strony niesolidna butelka, dosyć wysoka cena i przeciętny skład. Z drugiej strony, nie jest to zły produkt i moja skóra bardzo dobrze na niego reagowała. Myślę, że warto spróbować, gdy trafi się na promocję. Ja wracam do moich sprawdzonych miceli, ale nie wykluczam ponownego zakupu w przyszłości.

sobota, 20 sierpnia 2016

Kosmetyczni ulubieńcy ostatnich dni


Dzisiaj piątka kosmetyków na piątkę, czyli produkty, które zasłużyły na miano moich ulubieńców. Wszystkie z nich należą do kategorii: pielęgnacja. Z kolorówki w ostatnim czasie nic mnie nie rzuciło na kolana, ale może to, dlatego, że latem make up ograniczam do minimum. Przechodząc do sedna, bohaterami dzisiejszego wpisu są: 
 

Masełko do ust Korres Lip Butter, w naturalnym kolorze Jasmine

Intensywnie pielęgnujący produkt do ust. Regeneruje nawet bardzo przesuszone wargi. Ma aksamitną konsystencję i postać masełka, które rozpływa się na ustach. Do tego pięknie pachnie i jest niesamowicie wydajne. Produkt idealny? No prawie, cena może odstraszać, gdyż 6 g kosztuje ok. 60 zł i jest słabo z jego dostępnością... Szkoda. Recenzja.
 
Bielenda Expert czystej skóry – płyn micelarny

Delikatny, ale skuteczny micelek, który wg mnie stanowi godnego konkurenta dla różowego płynu od Garniera. W dodatku cenowo wychodzi znacznie korzystniej, więc myślę, że po zdenkowaniu znów do niego wrócę. Recenzja.
 

Kokosowy krem do rąk Palmer’s

Kremik ma intensywny, słodki zapach kokosa. Wielbicielki tych nut zapachowych powinny być z niego zadowolone. Kosmetyk dobrze nawilża skórę dłoni, stosuję go na noc, a rano ręce są miękkie i zregenerowane. Niestety wg mnie nie nadaje się na dzień przez swoją treściwą konsystencję, ale to nie problem. Na dzień mam inny krem :) Recenzja.

 
Odżywka w spray’u Gliss Kur Ultimate Resist

Jestem absolutnie zakochana w zapachu tej odżywki i to w dużej mierze właśnie, dzięki niemu produkt znalazł się w 5tce moich ulubieńców. Działanie jest porównywalne do innych odżywek z atomizerem, które miałam, ale Gliss Kur góruje nad nimi bardzo dobrą wydajnością. 

Zmywacz do paznokci Isana (zielony)

Chyba większości z Was
ten delikwent jest dobrze znany. Niedrogi, dostępny w każdym Rossmannie. Świetnie radzi sobie ze zmywaniem lakieru, jak dotąd nie trafiłam na lepszy zmywacz do paznokci. 


Znacie któryś z tych kosmetyków?

wtorek, 16 sierpnia 2016

Himalaya oczyszczający żel do mycia twarzy (cera tłusta i normalna)


Produkty Himalaya Herbals od dawna mnie ciekawiły, ale dopiero niedawno nadarzyła się okazja by je przetestować. Po około 3 miesiącach stosowania oczyszczającego żelu do mycia twarzy, postanowiłam podzielić się z Wami opinią o nim.

Za opakowanie o pojemności 150 ml zapłacimy ok. 22 zł. Tubka wykonana jest z przeźroczystego plastiku i posiada wygodne zamknięcie. Żel ma optymistyczny, zielony kolor, gęstą konsystencję i przyjemny, świeży zapach. 
 
 
Kosmetyk dedykowany jest do skóry normalnej, bądź tłustej. Jestem posiadaczką tej drugiej, więc na recenzji mogą polegać osoby o podobnym typie cery. Producent rekomenduje używanie żelu do codziennej pielęgnacji twarzy. Produkt nie zawiera mydła.

Na opakowaniu znajdziemy następujące informacje:

„Żel delikatnie myje, odżywia i nawilża skórę, usuwa nadmiar wydzielanego przez nią sebum. Nie wysusza skóry i nie powoduje nieprzyjemnego wrażenia ściągnięcia. Miodla indyjska - neem - znana ze swoich właściwości antybakteryjnych, w połączeniu z kurkumą, skutecznie przeciwdziała trądzikowi i wypryskom, pozostawiając skórę czystą, miękką i świeżą.”


Przy stosowaniu produkt obficie się pieni, przez co jest bardzo wydajny. Niewielka kropla wystarczy do dokładnego oczyszczenia twarzy. Po umyciu buzia jest mocno oczyszczona z wszelkich zabrudzeń i makijażu. Pory są zauważalnie zwężone i wbrew obietnicom producenta, skóra jest ściągnięta i sucha. Użycie kremu nawilżającego to absolutna konieczność. Czy zatem skreśliłam ten żel przez jego wady? Otóż nie. Chętnie go używam na zmianę z innym żelem. Przy tłustej cerze, skłonnej do zanieczyszczeń, mocne mycie nie jest złe, ale nie wolno z nim przesadzać.


Znacie produkty Himalaya? Jak się u Was sprawdzają?

niedziela, 14 sierpnia 2016

Adidas climacool w kulce – czy się u mnie sprawdził?


Dzisiaj będzie o antyperspirancie, który w ostatnim czasie był bardzo mocno reklamowany. Spoty w tv, banery w kolorowych magazynach, w internecie oraz dodatki w pudełkach typu shiny box. Ciężko było o nim nie usłyszeć, ale czy rozgłos idzie w parze ze skutecznością? Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii, zapraszam do dalszej części posta.

W moje ręce wpadł roll on adidas climacool i z tego, co pamiętam, dostałam go przy okazji akcji testerskiej na wizażu. Zazwyczaj kupuję sztyfty lub spray, ale ucieszyłam się, że będę miała okazję wypróbować coś innego. Produkt, znajduje się w poręcznym opakowaniu o „sportowym” wyglądzie i mieści 50 ml antyperspirantu. Kulka umożliwia wygodną aplikację, produkt nie cieknie, a sam antyperspirant ma bardzo przyjemny, świeży zapach.

Co mówi o nim producent?
"Przełomowy antyperspirant, który dotrzymuje tempa użytkownikowi! Posiada unikalną formułę z zaawansowaną technologią kapsułek świeżości, które aktywują się podczas ruchu. Zapewnia ekstra świeżość, ekstra skuteczność,ekstra orzeźwienie nawet podczas wzmożonego wysiłku."
 
 
Jeśli chodzi o działanie, to nie przekonuje mnie teoria kapsułek świeżości. Adidas climacool nie sprawdził się u mnie przy większym wysiłku fizycznym. Przy ograniczonej aktywności i bez upałów zapewnia wystarczającą ochronę, jednak spodziewałam się po nim czegoś więcej. Dodatkowo irytował mnie czas schnięcia produktu. Po zastosowaniu musiałam leżeć ok 2 min i „suszyć” pachy, żeby został na swoim miejscu. Jego cena wynosi ok. 10 zł.

Mimo, że kulka mnie do siebie nie przekonała, chciałabym przetestować spray, który ma znacznie lepsze oceny. 

Znacie antyperspiranty z tej serii? Jak się u Was sprawdziły?

czwartek, 11 sierpnia 2016

Naturalne olejki eteryczne Optima Plus - zastosowanie


Olejki eteryczne na pewno nie są obce posiadaczkom kominków zapachowych oraz fankom kosmetyków DIY. Warto jednak zwrócić uwagę, że oprócz tych typowych zastosowań można je, także wykorzystać na wiele innych sposobów. Jakiś czas temu w moje ręce wpadły olejki eteryczne; miętowy i pomarańczowy Optima Plus. Oba zapachy są przyjemne, orzeźwiające – świetne na lato. Moje serducho skradł zwłaszcza ten drugi, ponieważ uwielbiam cytrusowe aromaty. Olejki są bardzo intensywne  i jak przystało na produkty naturalne nie czuć w nich ani grama chemii.

Olejek miętowy 

Kraj pochodzenia: Chiny
Działanie: Przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe, pobudzające

Właściwości  
  • łagodzi objawy migreny i bólów głowy
  • pomocniczo przy przeziębieniach i grypie
  • w stanach apatii i umysłowego zmęczenia
  • przy podrażnieniach i stanach zapalnych skóry

 Olejek pomarańczowy 

Kraj pochodzenia: USA
Działanie: lekko uspokajające i kojące
Właściwości: łagodzi napięcie nerwowe, pomocny przy bezsenności


Zastosowania obu olejków wg propozycji producenta:

  • do kąpieli – 3-6 kropli do wanny napełnionej ciepłą wodą
  • do masażu – 2 krople olejku eterycznego na łyżkę olejku do masażu
  • do aromatyzacji pomieszczeń – przez nawilżacze i rozpylacze (5 kropli na 1 litr wody)



Moje pomysły na zastosowanie olejków
  • jako dodatek zapachowy do gotowych kosmetyków lub do produktów DIY
  • jako pachnąca mgiełka do zwilżania ubrań przy prasowaniu
  • jako pachnący zwilżacz do twarzy, gdy mamy nałożoną maseczkę z glinką
  • do kominków zapachowych
  • jako odświeżacz powietrza

Olejki umieszczone są w szklanych, buteleczkach z kroplomierzem, o pojemności 10 ml. Obecnie są w promocji i kosztują 7,90 zł (mięta/pomarańcza), co jest bardzo fajną ceną biorąc pod uwagę ich wysokie stężenie, a co za tym idzie dobrą wydajność. 
 


Używacie olejków eterycznych?

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Suplementy diety, czy warto je brać?


Dzisiaj chciałam poruszyć temat związany nie tylko z urodą, ale także ze zdrowiem. Na pewno każdy z Was zauważył ogrom suplementów diety, czy to podczas wizyty w aptece, markecie czy siedząc przed telewizorem. Już jakiś czas temu namnożyła się ich ogromna ilość i można kupić tabletę praktycznie na każdą dolegliwość, ale czy to rzeczywiście działa?

Do suplementów diety zawsze podchodziłam sceptyczne, bo przecież zdrowa dieta powinna dostarczać wszystkich niezbędnych składników, w tym witamin i minerałów, w formie, którą organizm najlepiej przyswaja. Czy związek zsyntetyzowany w laboratorium ma takie samo działanie i czy w ogóle organizm go przyswoi? Jeśli nie, to jest to wyrzucanie pieniędzy w błoto...

Myślę, więc, że wybierając się do apteki warto mieć ten aspekt na uwadze. Przez ostatnie 2 miesiące stosowałam Bio-Selen + Cynk firmy Nord Pharma. Produkt charakteryzuje się wysoką biodostępnością i wg informacji na opakowaniu jest absorbowany w niemal 89%. Oprócz Se i Zn zawiera także witaminy A, B6, C i E. Taka kompozycja wspomaga prawidłowe funkcjonowanie układu odpornościowego.
Na kartoniku znajdują się wszystkie niezbędne informacje. Tabletki są małe, okrągłe, ich połknięcie nie sprawa problemu. Mają charakterystyczny (raczej nieprzyjemny) smak i zapach. Jeśli chodzi o samo działanie to ciężko je ocenić. Na pewno nie chorowałam w okresie brania tabletek, ale pora roku nie sprzyja infekcjom, więc nie wiem czy mogę przypisywać to suplementacji. Zauważyłam, że poprawił się stan moich paznokci, co zapewne jest zasługą tabletek + odżywki. Poza tym nie zaobserwowałam zmian.


 
W sprzedaży dostępne są opakowania 30 i 60 tabletek (ok. 50 zł). Warto mieć na uwadze, że kupując produkt Nord Pharma w środku znajdujemy kod umożliwiający darmowe zamówienie opakowania wybranego suplementu i przetestowania go gratis.



Nie jestem specjalistką w kwestiach suplementów diety. Chciałam podzielić się z Wami moimi subiektywnymi odczuciami na ten temat i poznać Wasze zdanie na ten temat.
 
Zachęcam do dyskusji w komentarzach. 
 
 

sobota, 6 sierpnia 2016

Krem do depilacji Vanity od Bielendy


Depilacja to podstawa damskiej pielęgnacji, choć oczywiście znajdą się panie stawiające na naturalność. Większość, jednak decyduje się na usuwanie zbędnego owłosienie ze względów estetycznych lub higienicznych. Do wyboru mamy szeroki wybór produktów, czy to maszynek do golenia czy też kremów, pianek i plastrów do depilacji. Dostępne są również profesjonalne zabiegi wykonywane w salonie kosmetycznym, ale nie każdy może sobie na nie pozwolić, gdyż cena jest dosyć wysoka, a sam zabieg zazwyczaj należy powtarzać w seriach.



Szukając idealnego rozwiązania, przetestowałam sporo kremów do depilacji różnych marek. Wybierając tą metodę można przedłużyć czas między kolejnymi depilacjami, odrastające włoski nie są kłujące i rzadko wrastają. Niestety kupno dobrego kremu to nie lada wyzwanie, gdyż często część niechcianych włosów zostaje. Dzisiaj na widelec biorę produkt z serii Vanity, krem do depilacji ciała i bikini od Bielendy.


Kosmetyk kupujemy w kartoniku, w którym znajduje się tubka o pojemności 100 ml, szpatułka oraz saszetka z kompresem po depilacji. Zestaw kosztuje ok. 7-8 zł. Krem ma przyjemny zapach i dosyć rzadką konsystencję. Wg instrukcji producenta działa już w 5 min, u mnie minimalny czas, po jakim widać efekt to 10 min. Szpatułką usuwamy krem razem z włosami, które w większości odchodzą od skóry, niestety część z nich zostaje, więc trzeba się trochę namachać. Skóra po zabiegu nie była zaczerwieniona ani podrażniona. Sam zabieg jest czasochłonny i niedokładny. Krem jest niewydajny – trzeba nakładać grubą warstwę, aby zadziałał (wystarczył mi na 2 użycia). Biorąc pod uwagę powyższe minusy jestem na nie i nie planuję w przyszłości wracać do tego produktu. Wracam do droższego, ale sprawdzonego Veet z gąbeczką.

 
Jaki jest Wasz stosunek do kremów do depilacji? Sprawdzają się u Was?