niedziela, 29 listopada 2015

Upominki otrzymane na spotkaniu blogerek w Łodzi

Jak zapewne wiecie z poprzedniego posta, 21 listopada wzięłam udział w spotkaniu blogerek w Łodzi, które odbyło się w kawiarni Tubajka. Więcej o tym wydarzeniu przeczytacie TUTAJ. Dzisiaj chciałam się pochwalić prezentami, które otrzymałyśmy podczas tego wydarzenia. Zapraszam do oglądania.

Upominki tuż przed rozpakowaniem
Krem i odżywka do rzęs Revitacell
Żel do higieny intymnej Miravena
Lakier, błyszczyk i cień w kremie marki Essence
Pure Collagen krem do twarzy
Lakier hybrydowy i akcesoria Semilac
Zestaw pumeksów od firmy I.M.P.A.
Masełko i peeling The Secret Soap Store
Mydełko od Pszczelej Dolinki, masełko Calaya i balsamik Tisane
Perfumy i rękawica do mycia twarzy Livioon
Kalendarz i zestaw do robienia hybryd Effective Nails
Eparence serum rozjaśniające pod oczy
Zeszyt i odblaskowa kamizelka Topgal
Książka "Sekretnik"
Podwójne paluszki
Motywujący plakat od Pauliny
Kosmetyki Avon wygrane w losowaniu

SPONSORZY

Na koniec chciałabym serdecznie podziękować sponsorom za przekazane upominki oraz fanty na licytację.

czwartek, 26 listopada 2015

Relacja ze spotkania blogerek w Łodzi

21 listopada miałam przyjemność brać udział w spotkaniu łódzkich blogerek (i nie tylko), które odbyło się w kawiarni Tubajka. Dawno nie miałam okazji uczestniczyć w tego typu wydarzeniu, dlatego tym bardziej byłam podekscytowana perspektywą mile spędzonej soboty.

Tubajka

W evencie wzięło udział 20 wspaniałych dziewczyn:






Sylwia jako organizatorka zadbała, aby nie zabrakło nam atrakcji. W pierwszej kolejności obejrzałyśmy prezentację produktów Effective Nails, przeprowadzoną przez właścicielkę firmy Professional Polska, panią Agnieszkę Wójtowicz. Oprócz praktycznych wskazówek dotyczących nakładania i ściągania hybryd miałyśmy okazję poznać bliżej asortyment, bynajmniej nie tylko w teorii, gdyż firma sprezentowała nam zestawy kosmetyczne do przetestowania.
 


Miałyśmy także okazję posłuchać trochę o prawidłowej pielęgnacji twarzy dzięki prelekcji wygłoszonej przez panią Renatę Piskórz-Ejtaszewską, która od wielu lat związana jest z marką Avon. Jako Starszy Manager ds. Sprzedaży opowiedziała nam o tajnikach działania firmy oraz o tym jak wygląda praca w Avonie. Na koniec przeprowadzono losowanie i 3 szczęściary, (w tym ja), zgarnęły torby pełne kosmetyków. Natomiast dla pozostałych dziewczyn przygotowane były próbki i najnowszy katalog.




Miłą odmianą od tematyki kosmetycznej było wystąpienie Pauliny, założycielki bloga Lady mami. Paulina opowiedziała nam o sile podświadomości i o tym jak należy zaprogramować swój umysł na pozytywne myślenia, tak aby być szczęśliwym i osiągnąć sukces w życiu zawodowym i osobistym.



Pozostając w tematyce optymistyczno - filozoficznej wysłuchałyśmy, także niezwykle inspirującej opowieści pani Róży Grudzińskiej, właścicielki firmy HobiBobi. Tematem prelekcji było „Od marzenia do spełnienia - kobieca siła”. Myślę, że było to jedno z ciekawszych wystąpień, które można spuentować słowami- nigdy się nie poddawaj, warto zawalczyć o swoje marzenia.





Kolejną atrakcją były warsztaty przeprowadzone przez Izę, z bloga The Secret of Healing. Każda z uczestniczek miała możliwość stworzenia maseczki idealnie dopasowanej do potrzeb swojej skóry.

Spotkanie poświęcone było nie tylko zabawie i integracji, ale także pomocy Mikołajowi, który jest podopiecznym Fundacji Jaś i Małgosia. W tym celu przeprowadzona została loteria i licytacje, dzięki której do tej pory udało się zebrać 860 zł.

Zjazd blogerek w Łodzi uważam za jak najbardziej udany. Chwyciła mnie za serce niezwykle przyjazna atmosfera oraz otwartość uczestniczek.
 
Najmłodsza uczestniczka spotkania :)

Na ostatnim zdjęciu widzicie upominki, jakie dostałyśmy na spotkaniu. Niedługo pojawi się post ze szczegółową zawartością, także śledźcie uważnie mojego bloga, jeśli jesteście ciekawi.

Na koniec chciałabym podziękować Sylwii i Kathy Leonii za udostępnienie swoich zdjęć. 
*Nie wszystkie fotografie wrzucone do tego posta są mojego autorstwa.


poniedziałek, 23 listopada 2015

Nie wszystko złoto co się świeci - Sally Hansen 18K Gold Hardener



Chciałam Wam dzisiaj przedstawić moją opinię na temat utwardzacza firmy Sally Hansen. Kosmetyk z pewnością przyciąga wzrok dzięki płatkom 18 karatowego złota ale czy rzeczywiście jest taki luksusowy pod względem działania?

Szklaną buteleczkę o pojemności 10 ml kupujemy w kartoniku widocznym na poniższych zdjęciach. Utwardzacz jest dostępny w drogeriach, zaopatrzonych w szafę Sally Hansen i kosztuje ok. 30 zł. Opakowanie prezentuje się bardzo dobrze. Złote płatki pięknie iskrzą i krzyczą: kup mnie! Pędzelek jest wygodny, dobrze ścięty, jednak zakrętka jest dość niewygodna. Trzeba ściągnąć kwadratową nakładkę z napisem, żeby móc odkręcić specyfik.




Z działania jestem bardzo zadowolona, ponieważ rzeczywiście paznokcie stają się twardsze i mniej skłonne do rozdwajania. Natomiast jeśli chodzi o efekt na paznokciach to liczyłam na mani z duża ilością złotych drobinek. Niestety przy nakładaniu preparatu złoto gdzieś ginie i jest kompletnie niewidoczne (pierwsze zdjęcie). Utwardzacz polecany jest jako baza pod kolorowy lakier i dobrze sprawdza się w tej roli. Lakiery bez problemu kryją złote płatki, widać jedynie drobną nierówność na paznokciu. Minusem produktu jest to, że bardzo ciężko zmyć złote drobinki. Usuwanie brokatowych lakierów przy nich to drobnostka.


Jak sami widzicie produkt nie jest pozbawiony wad, działanie ok., ale czuję niedosyt. Nie wiem czy go jeszcze kupię.
Miałyście ten specyfik, co o nim myślicie? 

piątek, 20 listopada 2015

Inveo Naturalne serum do rzęs – efekty po 5 tygodniach kuracji


Około miesiąca temu dzieliłam się z Wami pierwszymi przemyśleniami na temat naturalnego serum do rzęs Inveo (klik). Od początku kuracji minął ponad miesiąc, więc pora przyjrzeć się rezultatom. Zanim jednak przejdę do szczegółowej recenzji chciałabym przybliżyć Wam trochę ten produkt.

Naturalne serum odbudowujące do rzęs oparte jest na ekstraktach roślinnych i peptydach miedziowych. Bogata kompozycja naturalnych ekstraktów roślinnych – m.in. z kiełków soi, pszenicy, ekstraktu z żeńszenia, gotu koli, bajkaliny oraz kompleksu peptydowego z miedzią wzmacnia strukturę rzęs i uelastycznia je zapobiegając uszkodzeniom. Stymuluje ich regenerację oraz wzrost. Serum polecane jest do pielęgnacji kruchych, wypadających, przerzedzonych i osłabionych rzęs.
Skład
Serum znajdujemy w poręcznym opakowaniu o pojemności 3,5 ml. Producent zapewnia, że taka ilość spokojnie wystarcza na 3 miesiące kuracji, także jeszcze przez jakiś czas będę je używać. Buteleczka zaopatrzona jest w cieniutki pędzelek taki jak eyelinerze, dzięki któremu z łatwością nakłada się produkt na rzęsy. Kosmetyk znajdujemy w błyszczącym kartoniku z ulotką informacyjną.

Serum stosowałam przez 5 tygodniu zarówno na górne jak i na dole rzęsy. Kosmetyk mnie nie uczulił, nie wystąpiło podrażnienie czy zaczerwienienie oczu. Zdaję sobie sprawę, że miesiąc stosowania to nie jest długi czas, jeśli chodzi o tego typu kosmetyk, bo najlepsze efekty widać po pełnej kuracji czyli min. 3 miesiącach. Mimo to już teraz zauważyłam poprawę stanu moich firanek. Rzęsy stały się ciemniejsze, minimalnie wydłużone i trochę grubsze. Niestety na zdjęciach efekt jest słabo widoczny i nie jestem pewna czy uda Wam się zaobserwować różnicę. Ogólnie jestem zadowolona z tego serum, choć do Revitalasha mu daleko. Myślę, jednak że za tą cenę (30 zł / 3,5 ml) warto wypróbować.

Przed
Po

Przed

Po

Więcej informacji na temat produktu znajdziecie na blogu Inveo
Używacie produktów tego typu? Jakie serum do rzęs możecie mi polecić?


wtorek, 17 listopada 2015

Lakiery Astor Quick & Shine – prezentacja wybranych kolorów



Jestem szczęśliwą posiadaczką lakierów Astor Quick & Shine w 7 kolorach, więc postanowiłam zrobić kilka zdjęć, aby pokazać jak prezentują się na paznokciach.

Ogólnie jestem dosyć zadowolona z tej serii, choć niestety lakiery nie są pozbawione wad. 2 główne cechy, które eksponuje producent w nazwie to szybkie schnięcie oraz połysk. Zgodnie z informacją na opakowaniu lakierowi powinno wystarczyć 45 sekund do całkowitego wyschnięcia, co mija się z prawdą. Jedna cienka warstwa potrzebuje ok. 3 minut, natomiast przy każdej kolejnej czas schnięcia się wydłuża. Lakiery mają dobre krycie, 2 warstwy wystarczają, żeby płytka paznokcia wyglądała estetycznie. Wyjątkiem tutaj jest nr 101 (jasny róż), którego krycie jest bardzo słabe i nawet 3 warstwy nie wyglądają dobrze, bo lakier smuży. Pazurki dobrze wygląda przy 1 warstwie, co daje efekt przypominający użycie bezbarwnego lakieru, więc chociaż tak mogę go wykorzystać.

Trwałość lakierów jest różna. U mnie najkrócej wytrzymuje granat i czerwień, już drugiego dnia lakier jest starty na końcach. Pozostałe można spokojnie nosić ok. 3 dni, a srebrno-brązowy nawet 4, w porywach do 5 (trwałość podawana bez użycia top coatu).

503 In a Mountain Chalet (brąz)

403 Vibrant Purple (granat)

303 Passionate Love (czerwień)

502 Hot Chocolate Season (srebrno-brązowy)


101 Delicate Morning (jasny róż / mleczny)


307 A Taste of Summer (pomarańcz)


201 Before Sunrise (różowy) 

Lakiery dostępne są 23 odcieniach, w cenie 12 zł / 8 ml
 

Znacie Quick & Shine? Co o nich myślicie?