sobota, 28 lutego 2015

Nowości lutego

Ostatnio dość mocno ograniczyłam zakupy kosmetyczne i skoncentrowałam się na zużywaniu zapasów, dlatego nowości z poszczególnych miesięcy są 'biedniejsze' niż kiedyś. Mimo to trochę drobiazgów się nazbierało i chciałam je Wam dzisiaj przedstawić.

Darmowa niespodzianka odebrana w sklepie L'occitane. Dwie miniaturki kremów do rąk (wanilia i róża) w uroczej puszce. Akcja nadal trwa. Jak zdobyć gift? Szczegóły TUTAJ


Kosmetyki ze sławnej już serii 'liście manuka' właśnie trafiły w moje ręce. Skusiłam się na pastę i żel do mycia twarzy.


Uroczy brelok - pączuszek. Kupiony z paczką gum w Biedronce. Zestawy rozeszły się w błyskawicznym tempie, ale może uda się Wam jeszcze na nie załapać (cena 3,99 zł).


Botki kupione w Tesco na wyprzedaży. Mają ładny krój i pasują do spódnicy, cena 37.20 zł, więc żal był nie brać. Ciekawe ile posłużą.


Wygrana w rozdaniu zorganizowanym na blogu kkommo. Kasiu, dziękuję za nagrodę :)

To tyle jeśli chodzi o luty, może w marcu trochę zaszaleję, bo szczerze mówiąc mam ochotę na większe zakupy (niewykluczone, że kosmetyczne także).


wtorek, 24 lutego 2015

Mariza peeling drobnoziarnisty do twarzy z olejkiem migdałowym


60 ml kosmetyku mieści się w tubie z miękkiego plastiku, za którą zapłacimy 13,60 zł. Opakowanie ma zakręcany korek, którego nie jestem zwolenniczką, gdyż wg mnie wygodniejsze są zamknięcia typu klik. Szata graficzna raczej skromna, ale estetyczna i przyjemna dla oka. 


Przyznam szczerze, że kosmetyk mnie zaskoczył. Wcześniej nie miałam produktów tej firmy, ale nie oczekiwałam po nich zbyt wiele. Peeling ma gęstą, kremową konsystencję. Zawiera dużą ilość małych drobinek. Mycie nim twarzy powoduje, że skóra staje się gładka, miękka i oczyszczona. Po aplikacji może pozostawiać lekkie uczucie ściągnięcia. Myślę, że działanie jak za tą cenę jest bardzo przyzwoite. Duża ilość kuleczek robi swoje i mimo, że jest to peeling drobnoziarnisty złuszczanie jest dość konkretne. Na pewno jeszcze nie raz zainwestuję w ten produkt, ponieważ jest niezły, niedrogi i starcza na długo.

Skład

Jakie są Wasze doświadczenia z kosmetykami marki Mariza?

niedziela, 22 lutego 2015

Upominek od L'occitane - akcja nadal trwa


Chciałam się pochwalić niespodzianką, jaką odebrałam w sklepie L'occitane. Niedawno na stronie marki pojawiła się akcja, w której dołączając do Prowansalskiego Klubu Piękna, można otrzymać w prezencie puszkę z dwoma miniaturkami kremu do rąk.

Aby dostać prezent, nie trzeba robić jakichkolwiek zakupów, wystarczy zarejestrować się TUTAJ, a na maila zostanie wysłana wiadomość upoważniająca do odbioru miniaturek w sklepie stacjonarnym. Dla pierwszych 3.000 osób przygotowano zestawy widoczne na zdjęciach.



Promocja trwa do 15 marca 2015 r., więc jeszcze możecie z niej skorzystać.

czwartek, 19 lutego 2015

Intimea – emulsja do higieny intymnej z rumiankiem




Produkt jest zapewne dobrze Wam znany przynajmniej z widzenia. Dostępny jest w Biedronce, w cenie 3,99 zł za 400 ml. Niska cena przyciągnęła mój wzrok i zdecydowałam się go wypróbować.

Kosmetyk znajduje się w wygodnej butelce z pompką, która działa bez zarzutu. Opakowanie ma ładną szatę graficzną, jednakże wykonane jest z nieprzeźroczystego plastiku i nie można kontrolować zużycia na bieżąco. Emulsja ma kolor mleczy, jest dość rzadka i ma delikatny, przyjemny zapach. Każdorazowo zużywam ok. 2 pompek, ale opakowanie jest duże, więc wydajność nie jest zła.



Produkt nie podrażnia, jest przyjazny dla skóry, delikatnie odświeża. Żałuję, że nie ma mocniejszego działania, ale dla emulsji jest to dość typowe. Generalnie jestem zadowolona z tego płynu, choć mogę mu zarzucić 2 rzeczy: średnie odświeżenia i rzadką konsystencję. Niemniej jednak niska cena i duża objętość równoważą powyższe wady i myślę, że jeszcze do niego wrócę.

Znacie ten produkt? Możecie polecić mi jakiś niedrogi płyn do higieny intymnej?

poniedziałek, 16 lutego 2015

Kolejny lakier miss sporty – kolejne rozczarowanie


Jakiś czas temu pisałam o lakierze do paznokci firmy miss sporty z serii Clubbing Colours, który niestety bardzo mnie rozczarował (recenzja). Na spotkaniu blogerek w Katowicach otrzymałam inny lakier tej marki. Mowa tutaj o miss sporty Lasting Colour nr 490. Miałam nadzieję, że produkt spiszę się trochę lepiej od swojego poprzednika, niestety z niego też nie jestem zadowolona.

Lakier ma przepiękny malinowo-różowy kolorek. Soczysty odcień, bardzo modny w tym sezonie, który z pewnością przyciąga wzrok. Buteleczka jest zaopatrzona w szeroki pędzelek, całkiem wygodny w użytkowaniu. Producent obiecuje intensywny kolor aż do 10 dni – odważna deklaracja. Niestety nie wiem czy prawdziwa, ponieważ smugi sprawiły, że od razu zmyłam lakier. Wstyd chodzić z takimi pazurami, zwłaszcza do pracy.



Lakier jest dość gęsty i zostawia smugi oraz prześwity. Ciężko jednolicie pokryć płytkę paznokcia. Co prawda wykończenie ma silny połysk i trochę maskuje on niedociągnięcia, mimo wszystko wolałabym mieć jednolitą fakturę. Jedna warstwa nie daje satysfakcjonującego krycia, po drugiej również widać smugi. Lakieru jest dużo, długo schnie i tworzy skorupę na paznokciach. Wiem, że powinnam pokazać na zdjęciach jak to wygląda, abyście mogli sami to ocenić, ale połyskujące wykończenie sprawia, że nic na nich nie widać, także musicie mi uwierzyć na słowo/ sprawdzić na własnej skórze.

Podsumowując: kolejny lakier firmy miss sporty, który się u mnie nie sprawdził. Wątpię, abym kupiła kolejną buteleczkę. Wiem, że niektóre z Was lubią te lakiery, jednak ja kompletnie nie podzielam zachwytu nad nimi.


Cena ok. 5 zł/ 7 ml

Jak u Was sprawdzają się lakiery tej firmy? Piszcie w komentarzach, bo jest bardzo ciekawa.

piątek, 13 lutego 2015

Julimex koszyk do prania bielizny

Dzisiaj post niekosmetyczny, związany z wykonywaniem codziennych obowiązków domowych, a mianowicie z praniem. Niedawno zapanowała moda, na różne gadżety ułatwiające to niewdzięczne zajęcie. Jednym z nich jest koszyk do prania bielizny marki Julimex. Zapewne niektórym z Was może się wydawać zbędny i przyznam szczerze, że początkowo też tam myślałam. Po pewnym czasie stwierdziłam jednak, że czasem się przydaje. 


Koszyk wykonany jest z dziurkowanego materiału, który przepuszcza wodę i środki piorące. Nie musimy się, więc bać, że bielizna po praniu będzie brudna czy nieświeża. Zapinany jest na zamek błyskawiczny, który niestety u mnie trochę się zacina. Kosz jest dostępny w kolorze białym, ale mimo prania z ciemnymi rzeczami jak dotąd nie poszarzał.


Do czego się przydaje?

- do prania biustonoszy (zapobiega ich deformacji). Osobiście uważam, że kiepskiej jakości stanik i tak się zdeformuje, a porządny nie potrzebuje prania w osłonce, także to zastosowanie nie do końca mnie przekonuje.


- do prania bielizny (skraca czas potrzebny na parowanie skarpetek)

- do prania delikatnej, siateczkowej, bądź koronkowej bielizny (moja pralka czasem robi dziury w cienkich materiałach, więc tutaj jak najbardziej mi się przydał)

- idealny do prania rajstop (kto prał cienkie rajstopy, ten dobrze wie, że lubią się plątać i niszczyć)

- zapobiega zatykaniu pompy w pralce 


Jak widać zastosowań ma kilka. Najczęściej wykorzystuję go do prania rajstop i delikatnej bielizny. Odkąd zauważyłam, że moja pralka czasem dziurawi cienkie materiały, cieszę się, że go mam.


Czy Wam się przyda? Musicie same ocenić. Ja jestem zadowolona i mogę go polecić.

Produkt dostępny TUTAJ w cenie 15,90 zł.

wtorek, 10 lutego 2015

Projekt denko – styczeń 2015


Odrobinę spóźnione styczniowe denko prezentuje się całkiem nieźle. Trafiło się kilka bubelków i przeciętniaków, ale wśród zużytych produktów też są takie, do których chętnie wrócę w przyszłości. W styczniu zużyłam:



 
1) Facelle płyn do higieny intymnej z rumiankiem
Niedrogi, nie podrażnia, szkoda tylko, że nie ma wygodniejszego opakowania.
Kupię ponownie.

2) Isana med szampon 5% urea
W zasadzie jestem z niego zadowolona. Recenzja
Kupię ponownie.

3) Garnier Ultra Doux odżywka z awokado
Wszyscy zachwalają, więc się skusiłam. Jest ok., ale efektu wow nie zauważyłam.
Nie wiem, czy kupię ponownie.



 
4) Orginal Source cytrynowy żel pod prysznic
Zapach fajnie orzeźwia, ale nie powalił mnie na kolana. Recenzja
Nie wiem, czy kupię ponownie.

5) Perfecta slim fit serum antycellulitowe
Wiadomo jak jest z kosmetykami tego typu, cudów nie robią, ale mimo to byłam zadowolona.
Kupię ponownie.

6) Joanna Sensual krem do depilacji pach, rąk i bikini
Jeden z tańszych i lepszych jakie stosowałam, kupuję go dość często, mimo, że nie jest pozbawiony wad. Recenzja Recenzja
Kupię ponownie.

7) Rexona maximum protection
Niestety u mnie nie zapewniła skutecznej ochrony. Za tą cenę spodziewałam się czegoś więcej. Recenzja
Nie kupię ponownie.

8) Bebeauty płyn micelarny skóra wrażliwa
Tani i bardzo dobry micelek, często do niego wracam.
Kupię ponownie.

9) Rival de Loop żel do mycia twarzy
Niestety dość mocno wysusza skórę, co niestety u mnie go dyskwalifikuje.
Nie kupię ponownie.

10) Carmex w sztyfcie
Pokochałam ten balsam za intensywne działanie pielęgnacyjne.
Kupię ponownie.

11) Neutrogena pomadka ochronna
Wazelinowa pomadka, która słabo chroni usta.
Nie kupię ponownie.

12) Lovely mascara Pump up
Bardzo przeze mnie lubiana, szkoda tylko, że tak szybko wysycha.
Kupię ponownie. 
 
Na koniec kilka próbek. Miałam miniaturki odżywki Equilibra i trochę się rozczarowałam, gdyż spowodowała puszenie się moich włosów i miała dziwna zapach…

Jak miewają się Wasze denka?


sobota, 7 lutego 2015

Styczniowe nowości

W styczniu przybyło mi trochę rzeczy. Skusiłam się na drobne zakupy, mimo, że ostatnio koncentruję się na wykorzystywaniu zapasów. W nowościach znalazły się także; wygrana w rozdaniu, prezent oraz produkty pochodzące z nowej współpracy. 

Wygrana w rozdaniu zorganizowanym na blogu meladyy.blogspot.com. Dziękuję Emilii za ładnie zapakowaną niespodziankę. 

 
Paletka Revolution Iconic3, którą dostałam od chłopaka. 


Zakupy kosmetyczne z allegro. Rzeczy kupione za grosze, celowo podałam ceny na zdjęciach,  jeśli ktoś jest zainteresowany to przedmioty kupiłam u TEGO sprzedającego.

Wśród moich łupów znalazły się pędzle do makijażu, pierwszy z włosia naturalnego i dwa pozostałe z syntetycznego. Delikatna szczoteczka do mycia twarzy z osłonką na włosie. 

 
Czepek z mikrofibry na włosy, co do którego nie jestem na razie przekonana, bo jest mały, cienki i wygląda trochę jak ścierka, mgiełka Marion z serii termoochrona. Puder matujący Manhattan oraz płatki na nos na wągry. 


Zestaw L’oreal, serum+krem Skin Perfector. Dostałam go za pośrednictwem portalu ofeminin.pl

Produkty, które wybrałam w ramach współpracy z sklepem Rosewholesale. rosewholesale.com

Co Wam się najbardziej spodobało?

wtorek, 3 lutego 2015

Joanna Naturia peeling myjący z truskawką - recenzja


Założę się, że większości z Was żele peelingujące z tej serii są dobrze znane. Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moimi wrażeniami o wersji truskawkowej.

Zacznę od tego, że bardzo lubię opakowania tych produktów, ponieważ są małe (100 ml) i bardzo poręczne. Można z łatwością wziąć je w podróż, również do samolotu, dlatego chętnie zostawiam sobie puste butelki i przelewam do nich kosmetyki na wyjazdy. Opakowanie ma ładną szatę graficzną i dobrze wydobywa się z niego kosmetyk do ostatniej kropelki.

Peelingi występują w 7 wariantach zapachowych. Mała objętość sprawia, że szybko zużywa się produkt – u mnie są to 3-4 peelingi całego ciała. Nie jest to dla mnie wadą, ponieważ umożliwia szybkie przetestowanie innych zapachów, a mi kosmetyki nudzą się błyskawicznie. Cena jest także bardzo przystępna, bo wynosi 3,99 zł. Zazwyczaj kupuję go w Naturze, ale też można go nabyć w innych drogeriach, małych osiedlowych sklepikach, internecie a ostatnio w Biedronce.


Początkowo obawiałam się, że zapach tego specyfiku będzie chemiczny, drażniący i bardzo się ucieszyłam, gdy okazało się, że nie miałam racji. Peeling pachnie świeżą, dojrzałą truskawką, co sprawia, że używanie go to czysta przyjemność. Złuszczanie jest raczej delikatne, bo żel peelingujący jest dość płynny. Nadaje się do częstego stosowania i jest dobrą alternatywa dla mocnych zdzieraków. Skóra po nim jest gładka i miękka.

Chętnie kupuję peelingi z tej serii, ale mimo to nie zrezygnowałam ze stosowania mocniejszych ‘złuszczaczy’ od czasu do czasu. 



Znacie ten produkt? Co o nim myślicie?