sobota, 28 czerwca 2014

Czerwcowe denko, czyli sporo pustaków z zeszłego miesiąca

Ostatnio zużywam sporo rzeczy i ilość pustych opakowań pozostaje mniej więcej na tym samym poziomie. Niestety w tym miesiącu trafiło się trochę niewypałów. Mam nadzieję, że lipiec będzie lepszy pod tym względem.


Do zdenkowanych w tym miesiącu zaliczam: 


1) Johnaon’s żel pod prysznic Be Fresh & Imagine
Ma fajny zapach, jest wydajny i bardzo go polubiłam.
Kupię ponownie.


2) Oral-B complete płyn do płukania jamy ustnej
Przy zakupie nie zauważyłam alkoholu w składzie, którego bardzo nie lubię.
Nie kupię ponownie.


3) Green Pharmacy szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się
Przesusza włosy i powoduje ich plątanie się.
Nie kupię ponownie.


4) Garnier płyn micelarny 3w1
Mój ulubieniec.
Kupię ponownie.

 
5) BingoSpa Serum kolagenowe
Recenzja TUTAJ
Nie kupię ponownie.


6) BeBeauty zmywacz do paznokci z olejem kokosowym i gliceryną
Przesusza paznokcie, zamierzam go zmienić na inny, ale jakoś Biedronkę mam blisko i zawsze on ląduje w koszyku.
Nie wiem czy kupię ponownie.


7) NIVEA energy fresh antyperspirant w kulce
W ogóle nie mnie nie działa.
Nie kupię ponownie.


8) FARMONA Aloesowy regenerujący krem do rąk i paznokci
Krótka recenzja TUTAJ. Mógłby trochę lepiej nawilżać i na dłużej.
Nie wiem czy kupię ponownie. 
 

9) NIVEA krem do rąk zapobiegający się starzeniu skóry.
Pozostawia na dłoniach lepką warstwę.
Nie kupię ponownie. 


10) CARMEX błyszczyk do ust
Wersja w sztyfcie super się spisała, tubka nie bardzo. Balsam na krótko pozostaje na ustach, w dodatku ciężko go wydobyć, gdy zostanie go mniej niż połowa.
Nie kupię ponownie.


11) Oriflame very me brzoskwiniowy błyszczyk do ust
Strasznie skleja usta, tubka jest niewygodna.
Nie kupię ponownie.


12) Facelie chusteczki do higieny intymnej
Kolejne opakowanie, jestem z nich zadowolona.
Kupię ponownie


13) Perfekcyjne oczyszczanie maseczka glinkowa
Jest ok., chociaż nie powala na kolana.
Nie wiem czy kupię ponownie


14) MARION SPA Profesjonalna mikrodermabrazja
Ciekawy kosmetyk, nie mam do końca wyrobionej o nim opinii, ale…
Kupię ponownie.


15) ISANA Maseczka peel-of
Paskudnie czuć od niej alkohol…
Nie kupię ponownie


16) Vichy IDEALIA krem
Szału nie ma, a cena wygórowana.
Nie kupię


17) Vichy AQUALLIA THERMAL
Jak wyżej.
Nie kupię 

 

środa, 25 czerwca 2014

TOŁPA Wyszczuplający krem- żel antycellulitowy


Pewnie jak większość z Was, nie wierzę w wyszczuplające działanie kremów. Mimo to używam je dość regularnie, ponieważ ujędrniają skórę i są dobrym uzupełnieniem diety oraz ćwiczeń. Jakiś czas temu w moje ręce wpadł krem-żel Tołpa. Ciekawe jesteście jak się spisał? Zapraszam do lektury.

Kosmetyk mieści się w tubie o pojemności 250 ml. Opakowanie ma zamknięcie typu klik. Zrobione jest z przeźroczystego plastiku, co bardzo mi się podoba, ponieważ na bieżąco mogę kontrolować ile zostało żelu w środku.

Producent pisze, że to krem-żel, jednak wg mnie nie ma nic z kremu. Jest to żel, ewentualnie serum. Dobrze się wchłania, ale gdy nałożymy grubszą warstwę można wykonać dłuższy masaż. Zapach jest miły dla nosa, jednak ciężko go do czegoś porównać. Ogólnie aplikacja jest przyjemna i bezproblemowa a sam kosmetyk dosyć wydajny.

Działanie
Przy regularnym działaniu dobrze napina i ujędrnia skórę. W połączeniu z dietą i ćwiczeniami minimalnie redukuje cellulit. Generalnie jestem zadowolona, ponieważ nie oczekiwałam od niego efektu odchudzającego :). Niedrogi i łatwo dostępny, warto spróbować.

Cena 24,70 zł / 200 ml

niedziela, 22 czerwca 2014

Moja skromna kolekcja lakierów do paznokci


Dzisiaj post zdjęciowy. Przedstawiam Wam moją małą kolekcję lakierów do paznokci i odżywek. Mój zbiór liczy zaledwie, albo aż 18 sztuk. Dla mnie to sporo, bo i tak wielu z nich używam bardzo rzadko. Jak widać nie należę do lakieromaniaczek, ale od czasu do czasu lubię sobie kupić jakiś nowy kolorek.

Kilka zdjęć, jak wychodzą wybrane kolory na paznokciach. 


 
Lubicie kupować lakiery do paznokci? Ile sztuk liczą Wasze zbiory?


środa, 18 czerwca 2014

Kremy do depilacji – Joanna pod lupą



Nigdy nie lubiłam kremów do depilacji z tego względu, że jest z nimi trochę roboty i większość z nich zostawia część włosów. Z drugiej strony golenie powoduje że, podczas odrastania włoski kłują i na skórze powstają nieprzyjemne podrażnienia. Te drugie stały się tak uciążliwe, że zdecydowałam się przerzucić na kremy do depilacji.

Niemniej jednak pozwolę sobie wtrącić drobną radę dla fanek jednorazowych maszynek, na podrażnienia po goleniu najlepszy jest krem Hydrocortisonum, dostępny w aptece za ok. 5 zł. Nie raz mnie poratował ;)


Wracając do kremu Joanna… Kosmetyk sprzedawany jest w kartonowym pudełku, w którym znajdziemy krem, szpatułkę oraz saszetkę z balsamem po depilacji. Moim zdaniem balsam jest zbędny i wolę używać mleczka Nivea, mimo to jest to miła inicjatywa ze strony producenta. 

Od producenta

 
 Skład

Kosmetyk mieści się w klasycznej tubce z zakrętką. Ma biały kolor i dość nieprzyjemny zapach, który jest charakterystyczny dla produktów tego typu. Wg instrukcji krem należy trzymać ok. 6-8 min dla uzyskania dobrych rezultatów. Zazwyczaj stosowałam go przez ok. 10 min i po tym czasie większość włosów została usunięta bez problemu. Muszę przyznać, że specyfik dobrze radzi sobie z owłosieniem, zostają jedynie pojedyncze włoski. Szpatułka jest ostra, nie podrażnia, ale dzięki niej pozbycie się kremu jest łatwe i skuteczne. Przyznam szczerze, że jak dotąd jest to jeden z lepszych kremów, które stosowałam. Po rozczarowaniu jakie zafundował mi krem Aloesowy z Bielendy, jestem miło zaskoczona i na pewno wrócę do Joanny ponownie.

Cena ok. 7-8 zł / 100 g

niedziela, 15 czerwca 2014

Moja kolekcja kremów do stóp

Kolejny post z cyklu Moja kolekcja… Powiem szczerze, że nie spodziewałam się takiej ilości kosmetyków do pielęgnacji stóp, gdyż nie grzeszę ich regularnym stosowaniem. Lato w pełni, więc mam nadzieję, że jednak się to zmieni. 

AVON Nawilżający balsam do stóp z algami „Morska Bryza”

Kosmetykiem byłam początkowo zachwycona, jednak po dłuższym stosowaniu stwierdzam, że wcale tak genialnie nie nawilża jak myślałam. Obawiam się, że jest to raczej natłuszczenie, które zbyt wiele nie daje moim suchym piętom. Jeśli stopy są w dobrej kondycji, specyfik dobrze się spisuje, lecz jeśli zaniedbano pielęgnację, jest już gorzej… Recenzja TUTAJ


AVON Foot Works cynamonowy krem do stóp

Krem podbił moje serce głównie cudownym zapachem. Chociaż jest na zdjęciu to już jakiś czas temu go skończyłam i wylądował w denkowym poście. Więcej o nim znajdziecie TUTAJ

Beauty Formulas Dry&Cracked skin carem

Krem o bardzo lejącej konsystencji, nie nawilża i strasznie długo się go zużywa. Jedyną jego zaletą jest miętowy zapach, zdecydowanie nie polecam. Mimo iż załapał się jeszcze na zdjęcie niedawno udało mi się go wreszcie zużyć. 


Green Pharmacy Odświeżający krem do stóp

Kremik ładnie pachnie i rzeczywiście odświeża stopy, ale nie na długo. Praktycznie wcale nie nawilża i obawiam się, że dość długo będę się z nim męczyć. Może dla zadbanych stópek jest ok., ale moje niestety potrzebują intensywnej pielęgnacji.

Lirene pielęgnacyjny krem antyperspiracyjny

Zgodzę się z tym, że jest antyperspiracyjny, bo rzeczywiście widać różnicę. Co do tej pielęgnacji to nie jestem już taka przekonana, krem wysusza skórę. Po aplikacji dłonie są szorstkie i natychmiast muszę je umyć, więc nie wiem jak miałby pielęgnować…

Neutrogena krem do stóp kupiony w UK w funciaku

Zacznę od tego, że nie jestem przekonana czy to prawdziwa Neutrogena za cenę 1 funta, czyli ok. 5 zł. Niemniej krem ładnie pachnie, ma lekką formułę, szybko się wchłania i delikatnie nawilża skórę. Za tą cenę jestem na tak, niestety produkt nie jest dostępny w Polsce.


Obecnie moje stopy są w opłakanym stanie. Poszukuję dobrego, intensywnie nawilżającego krem do stóp. Możecie mi coś polecić?

środa, 11 czerwca 2014

Wibo WOW Sand nr 3- mój piaskowy ulubieniec


Lakiery piaskowe od pewnego czasu robią furorę na blogach. Pod wpływem trendu, pozytywnych recenzji i pięknych zdjęć krążących po blogosferze, zdecydowałam się na zakup matowego piasku Golden Rose w malinowym kolorze (nr 66). Niestety odcień w rzeczywistości odbiegał trochę od zdjęć i moich wyobrażeń. Krótko mówiąc, na żywo nie był taki oszałamiający jak się spodziewałam i szybko wylądował na dnie mojej kosmetyczki.

Niezrażona złym doświadczeniem postanowiłam zainwestować w inny lakier o chropowatej teksturze. Padło na Wibo Sand, w pięknym brązowym odcieniu (nr 3). Przyznam szczerze, że trochę się wahałam przy zakupie, bo lakier wydawał mi się zbyt pstrokaty. Jednak już po pierwszym użyciu zmieniłam zdanie. Kosmetyk daje śliczny efekt iskrzących się drobinek, czego niestety nie dało mi się w 100% odzwierciedlić na zdjęciach.



Aplikacja jest bardzo przyjemna dzięki szerokiemu, wygodnemu pędzelkowi. Dla uzyskania dobrego krycia i ładnej tekstury użyłam dwóch cienkich warstw. Trwałość jest standardowa i wynosi ok. 3-4 dni, co wg moich standardów jest dość dobrym wynikiem. Jeśli dodamy do tego niską cenę i dobrą dostępność (Rossmann), wydaje się on być kosmetykiem idealnym.

Niestety nie do końca tak jest. Otóż zmycie go z pazurków jest nie lada wyzwaniem. Trzeba się trochę namęczyć, co wcale nie mnie nie dziwi, bo przy brokatach tak już jest. Myślę, że od czasu do czasu można trochę powalczyć ze zmywaczem, bo lakier świetnie prezentuje się na paznokciach.

Tak jak wcześniej wspominałam, nie każdemu może przypaść do gustu taki ‘świecący’ manicure. Lakier nie nadaje się do codziennego zdobienia paznokci, chyba, że ktoś lubi odrobinkę szaleństwa ;). Sama używam go jedynie na większe wyjścia, ale uważam, że warto go mieć w swojej kolekcji. 


P.S. Czy u Was też jest dzisiaj tak gorąco? Jest dopiero 10.00, a ja w pokoju mam już 32 stopnie! Aż boję się myśleć co będzie później...

niedziela, 8 czerwca 2014

BingoSpa Serum kolagenowe – moja opinia


W pierwszej chwili produkt wydawał mi się cudowny, ale po jakimś czasie zaczęły wychodzić jego wady i sprawiać, że czułam się nim coraz bardziej rozczarowana. Na początku urzekło mnie genialne opakowanie, eleganckie, przyjemne dla oka, z wygodną pompką. Drugą cechą był cudowny zapach, słodki, który przez długi czas utrzymuje się na skórze i w pokoju. Niestety potem odkryłam jego mankamenty, które wypisałam poniżej.


Wady:

- nie wyszczupla
- nie ujędrnia/ nie napina skóry
- nie zwalcza cellulitu
- słabo nawilża
- długo się wchłania
- mało wydajny
- trudno dostępny (tylko w sklepach internetowych)
- zbyt drogi jak na tak słabą wydajność i działanie

Zalety:

- ładne opakowanie
- śliczny zapach


Od producenta

Skład

Przez jakiś czas myślałam, że kupię ponownie to serum ze względu na zapach, który bardzo mi się spodobał. Po przemyśleniu sprawy, stwierdziłam, że nie warto wydawać pieniędzy na specyfik, który kompletnie nic nie robi dla skóry, nawet jeśli mój nos go lubi.

Produkt kupiłam za bon wygrany w konkursie na blogu rozdawajka.blogspot.com, kosztował 16 zł i zaopatrzyłam się w niego na stronie naturica.pl. Niestety z tego co widzę, w tej chwili jest niedostepny. 




Miałyście tego delikwenta? Jeśli tak to piszcie, ciekawa jestem Waszych opinii. Jestem bardzo rozczarowana i zastanawiam się czy Wasze wrażenia są podobne.

wtorek, 3 czerwca 2014

Wygrane rozdania

W ostatnim czasie doszły do mnie nagrody z wygranych rozdań. Na niektóre z nich musiałam trochę poczekać, ale ostatecznie cieszę się, że doszły całe i ‘zdrowe’. Jesteście ciekawe co będę testować w najbliższym czasie? Zapraszam do dalszej części posta. 


Jako pierwsza przyszła nagroda z rozdania zorganizowanego na blogu kkommo. Jak widać jest to zestaw kosmetyków Lierene. Moimi faworytami są płyn micelarny, krem BB oraz termoaktywny peeling. Co do odcieni podkładów nie jestem pewna czy będą mi pasować, ale na pewno się nie zmarnują :) 


Na zdjęciu drugim znajdziecie nagrody nadesłane przez kosmetyki606.blogspot.com. Najbardziej do gustu przypadł mi krem BB, który idealnie zlewa się z moją cerą. Mam nadzieję, że także pod innymi względami też się sprawdzi. 


Ostatnia wygrana to kosmetyki Pierre Rene, które zgarnęłam dzięki konkursowi opublikowanemu na blogu ed-like.blogspot.com. Ciężko powiedzieć, z której rzeczy najbardziej się cieszę, bo nie wiem co jak wypadnie w testach. Niemniej jednak sztuczne rzęsy przydadzą się na wesele, na które jadę już wkrótce. Mam trochę obaw ponieważ nigdy wcześniej ich nie zakładałam. Nie wiecie czy klej szkodzi naturalnym rzęsom? Jak się je ściąga i czy można ich użyć powtórnie? Proszę o rady.

Serdecznie dziękuję dziewczynom z wymienionych blogów za upominki. Takie drobiazgi zawsze cieszą, dlatego życzę wszystkim i sobie więcej takich niespodzianek :)