niedziela, 27 kwietnia 2014

BeBeauty Micelarny żel do mycia i demakijażu


Założę się, że wszyscy doskonale znają kosmetyki BeBeauty dostępne w sieci sklepów Biedronka. Zauroczona działaniem, legendarnego już micela postanowiłam wypróbować także inne kosmetyki tej marki. W oko wpadł mi micelarny żel myjący.

Od producenta

Skład

Tubka kosmetyku ma pojemność 150 ml. Jest ładna i wygodna w użyciu. Zamknięcie na zatrzask umożliwia szybkie i precyzyjne dozowanie kosmetyku. Żel jest przeźroczysty i dość gęsty. Ma przyjemny, odświeżający zapach, który nie utrzymuje się na twarzy. Produkt po nałożeniu na skórę praktycznie się nie pieni. Do oczyszczenia skóry potrzebna jest jego duża ilość, dlatego jest słabo wydajny. Żel oczyszcza skórę w bardzo delikatny sposób. Nie powoduje uczucia ściągnięcia, dlatego myślę, że świetnie nada się do posiadaczy cery suchej. Niestety po umyciu twarzy czasem mam wrażenie, że skóra nie jest dobrze oczyszczona.

Produkt nie radzi sobie ze zmywaniem makijażu oczu i nie mówię o makijażu wieczorowym. Pozbycie się samego tuszu jest trudne, dlatego trzeba się dodatkowo zaopatrzyć w płyn do demakijażu.

Podsumowując produkt nie jest taki zły, jeśli ktoś oczekuje od niego jedynie delikatnego oczyszczania skóry. Nie nadaje się do zmywania makijażu oraz dla miłośniczek „porządnego” mycia twarzy. Żel stosuję na zmianę z innym, mocniejszym i jest ok. Bebeauty równoważy działanie silnie oczyszczającego produktu, dzięki czemu moja skóra nie jest przesuszona. 

Cena ok. 5 zł/ 150 ml

Miałyście tego cudaka? Jakie są Wasze opinie?

czwartek, 24 kwietnia 2014

Małe zakupy oraz kilka słów o tym jak sklepy robią nas w bambo


Dzisiaj miałam trochę więcej czasu i przy okazji wizyty w Katowicach wybrałam się do kilku drogerii. Najpierw wstąpiłam do SuperPharm, gdzie kupiłam płyn Oral-B za 9,99 zł (cena z gazetki, nie wiedząc czemu, na półkach i butelce jest podana zawyżona cena). Natomiast w Naturze kupiłam żel do golenia Gilette, wcześniej miałam wersję aloesową, w której się zakochałam (recenzja TUTAJ). Tym razem wybrałam inny wariant do przetestowania, w bardzo korzystnej cenie - 9,99 zł.

Teraz pora na Rossmana, w którym kupiłam 2 maseczki do twarzy ISANA, za 0,99 zł każda. Zastanawiam się czy są to nowe warianty, czy tylko opakowania… W gazetce widziałam, że w promocji miały być także pomadki Nivea (4,99 zł), niestety obniżone ceny były tylko na starszych wersjach, a marzyła mi się brzoskwiniowa i wiecie co… Zastanowiło mnie, czemu wszystkie szminki są w promocji a ta nie. Po drodze wstąpiłam do innego Rossmana zerknąć czy tam sytuacja się powtarza. Było tak samo jak w pierwszym sklepie, ale wzięłam produkt pod czytnik i okazało się, że brzoskwiniowa Nivea też jest w promocji, mimo, że nie jest to oznaczone na regale.

Uważam, że pracownicy czasem specjalnie nie zawieszają fiszek z przeceną do nowszych wersji, aby nie sprzedały się w obniżonej cenie. Klient myśli, że wybranych produktów nie obejmuje promocja i wybiera inny, tańszy wariant. Co sądzicie o takiej praktyce?

Powiem szczerze, że mam mieszane uczucia. Nie pierwszy raz spotykam się z taką sytuacją, dlatego doradzam sprawdzanie pod czytnikiem cen, nawet jeśli rzekomo produkt nie jest w promocji ;)

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Mój ulubiony żel do golenia Gilette Satin Care


Robi się coraz cieplej, dlatego pora na recenzję specyfiku, który pomaga dbać o gładkie ciało. Słonko świeci, coraz łatwiej zrzucić jeansy i założyć zwiewną spódnicę. Wiadomo, trzeba pamiętać o depilacji. Z pomocą przychodzi żel do golenia Gilette Satin Care z aloesem.

Żel znajduje się w metalowej tubie zakończonej wygodnym aplikatorem. Przeznaczony jest do skóry wrażliwej i świetnie się sprawdza do golenia np. pach, czy też bikini. Nie podrażnia, dobrze zmiękcza włoski i ułatwia ich usunięcie. Wystarczy niewielka ilość na pokrycie dużej powierzchni ciała. Odrobina żelu wyciśnięta na dłoń podczas aplikacji zmienia się w gęstą, pachnącą pianę. Zapach jest delikatny, aloesowy, bardzo przyjemny dla nosa. Żałuję, że wcześniej na niego nie trafiłam.

Czy produkt ma wady?
Widzę tylko jedną. Po wyciśnięciu żelu i założenia korka, przez jakiś czas z aplikatura ‘wychodzi’ pianka. Efekt? Po otwarciu na zakrętce mamy trochę kosmetyku. Nie jest to duży minus, ale czyścioszkom może trochę przeszkadzać.

Pojemność produktu to 200 ml, ale muszę zaznaczyć, że żel jest niezwykle wydajny. Można go dostać praktycznie w każdej drogerii za ok. 20 zł. Uważam, że cena wcale nie jest wygórowana biorąc pod uwagę to, że starcza naprawdę na długo. Wolę zainwestować w ten kosmetyk i mieć z głowy zakupy na dłuższy czas niż w tym samym czasie zużyć 3 pianki za 8 zł każda. Mniej zachodu a i komfort przy goleniu większy.

Podsumowując
Genialna wydajność i duży komfort golenia za niewielkie pieniądze. Polecam wypróbować.

czwartek, 17 kwietnia 2014

Moja kolekcja żeli pod prysznic


Przy okazji porządków wiosennych przejrzałam zgromadzone zapasy. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że mam trochę zachomikowanych rzeczy. Postanowiłam się pochwalić zapasami i zapytać o Wasze opinie odnośnie tych kosmetyków.

Na zdjęciu przestawione są tylko nowe, nieotarte butelki. W łazience stoją 2 kolejne żele pod prysznic, z tym, że jeden jest już na wykończeniu :) Mam nadzieję, że prezentowani kąpielowi umilacze się u mnie sprawdzą.

Co do żeli Orginal Source mam tochę obawy, gdyż wcześniej miałam już wersję truskawkową, o której możecie przeczytać TUTAJ a która niestety nie podbiła mojego serca. Żel Johnson zaskoczył mnie miłym zapachem, który skłonił mnie do kupna. Żele Kamill to wygrana w rozdaniu, natomiast Isana była w promocji za grosze i żal było nie wziąć.

Kosmetyki do kąpieli firmy Avon miałam już wcześniej i całkiem nieźle się u mnie sprawdziły, dlatego kupiłam kolejną butelkę. Najbardziej ciekawa jestem Balea, ponieważ wcześniej nie miałam styczności z tą firmą, a słyszałam, że żele mają obłędne.

Jak widać czeka mnie sporo nowości. Wiem, że dużo tego zgromadziłam, ale w 4 osobowej rodzinie takie kosmetyki dość szybko się zużywa, więc ostatecznie stwierdzam, że nie ma tragedii.

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Balea krem do rąk o zapachu owoców leśnych


Krem, o którym dzisiaj mowa jest moim pierwszym kosmetykiem marki Balea. Na blogach czytałam wiele pozytywnych opinii o tych kosmetykach, dlatego bardzo ucieszyłam się, że w końcu mogę je wypróbować.

Dla niewtajemniczonych powiem, że produkty Balea dostępne są w drogeriach niemieckiej sieci DM. Sklepy można znaleźć na terenie Niemiec, Austrii, Czech, Słowacji, Węgier, Bułgarii, Rumunii, Chorwacji, Słowenii, Bośni i Hercegowiny oraz Serbii. Niestety nie ma ich w Polsce, nad czym osobiście ubolewam.

Mimo to, jeśli komuś bardzo zależy może przez internet kupić Baleę, która staje się u nas coraz bardziej popularna. Dochodzą mnie słuchy, że marka zaczyna pojawiać się w sklepach stacjonarnych w naszej cudownej ojczyźnie, niestety nie znam żadnych konkretów. Jeśli ktoś coś wie (gdzie? za ile?) to proszę o wiadomość w komentarzu :)

Przejdźmy teraz do gwiazdy wieczoru. Krem znajduje się w ślicznym różowym opakowaniu. Wzrok przyciągają soczyste owoce ze zdjęcia, obiecujące fajny zapach. Tubka jest miękka, z zatrzaskiem, poręczna i bardzo wygodna. Kosmetyk ma biały kolor i dość dobrą konsystencję. Nie jest ona gęsta, ale też nie jest lejąca.


Skład

Produkt ma ładny zapach, który rzeczywiście przypomina owoce leśne. Trzeba przyznać, że jest dosyć specyficzny, ale mi się podoba. Kojarzy mi się z płynem do kąpieli dla dzieci oraz z gumą balonową. Jeśli chodzi o działanie to wg mnie nadaje się zarówno na dzień jak i na noc.

Mam bardzo suche i wymagające ręce. Zazwyczaj używam do ich pielęgnacji 2 kremów- na noc tłustego, intensywnie odżywiającego, na dzień- lżejszego, który nie pozostawia tłustej warstwy. Wg mnie prezentowany krem spełnia oba kryteria. Całkiem dobrze nawilża skórę rąk, niestety pozostawia lekki, tłusty film, dlatego gdy stosuję go na dzień, wcieram jego niewielką ilość dość mocno w ręce. Przed spaniem aplikuję znacznie grubszą warstwę.

Produkt jest bardzo wydajny a opisywany zapach utrzymuje się przez jakiś czas na dłoniach. Dla mnie jest ok. i z czystym sercem mogę go polecić.

Jakie są Wasze ulubione kosmetyki marki Balea? Możecie mi coś polecić?

czwartek, 10 kwietnia 2014

AVON Foot Works Cynamonowa rozkosz dla stóp


Dzisiaj będzie kilka słów o bardzo przyjemnym kosmetyku. Mowa o kremie do stóp Avon Foot Works Cinnamon & Orange.

Wiem, że nie każdy przepada za kosmetykami z Avonu. Przyznam szczerze, że i ja zawiodłam się na wielu ich produktach. Mimo to, w asortymencie można znaleźć także kosmetyki godne uwagi. Jednym z nich jest właśnie ten krem.

Opakowanie ma pojemność 75 ml. Jest to tuba, z elastycznego, miękkiego plastiku z odkręcanym korkiem. Moim zdaniem dużo lepsze byłoby zamknięcie typu klik, ale niestety… z tego co się orientuję, wszystkie produkty do pielęgnacji stóp tej firmy mają zakrętkę. Szata graficzna, ładna i przyjemna dla oka, więc tutaj nie ma na co narzekać.

Krem ma pomarańczowy kolor. Jest dość gęsty i tłusty. Po rozsmarowaniu zostawia błyszczący, tłusty film, który jednak nie jest bardzo dokuczliwy. Zazwyczaj po aplikacji zakładam skarpetki, żeby uniknąć przyklejania się do podłoża i idę spać :). Specyfik dość szybko się wchłania i dobrze nawilża stopy. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam znaczną poprawę kondycji skóry. Pięty stały się bardziej miękkie, skórki i stwardnienia zostały zniwelowane.


Skład

Dodatkowo krem zaskoczył mnie pięknym zapachem. Jest to korzenny, ciepły aromat cynamonu, pomarańczy i goździków. Dla mnie ta nuta zapachowa jest hitem i świetnie sprawdziła się w zimowe i jesienne wieczory.

Produkt godny polecenia, do nabycia w katalogach Avon i na allegro w cenie ok. 10 zł/ 75 ml.

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Głęboki granat na paznokciach od Flormar


Do kupienia tego lakieru do paznokci zachęciła mnie koleżanka. Zobaczyłam na jej dłoniach piękny, połyskliwy granat (nr 99) i momentalnie zapragnęłam go mieć. Przyznam szczerze, że sama nie zwróciłabym na niego uwagi, ponieważ w buteleczce wygląda całkiem przeciętnie i jest dość ciemny, a jeszcze do niedawna stroniłam od mocnych, odważnych odcieni.

Mimo, że koleżanka się zarzekała, że 1 warstwa wystarcza w zupełności do pokrycia paznokci, nie zgadzam się z nią. Myślałam, że być może z biegiem czasu lakier zgęstnieje i jedna warstewka wystarczy, ale tak się nie stało. Uważam to za drobną wadę tego kosmetyku, ponieważ dwukrotne malowanie oznacza więcej czasu na wykonanie manicure i wydłuża czas schnięcia, a ja niestety do cierpliwych nie należę ;).

Opakowanie jest bardzo ładne i wygodne. Pędzelek jest szeroki i dobrze się nim maluje. Kolejną zaletą jest jego połysk i kolor (w rzeczywistości ciemniejszy niż na zdjęciach, niestety mamy zimę i ciężko w tym świetle dobrze oddać kolory). Jeśli chodzi o trwałość to muszę przyznać, że jest dość dobra. Pierwszy odprysk pojawił się po 4 dniach, co jest dla mnie miłym zaskoczeniem.

Swój egzemplarz kupiłam na stoisku Flormar w galerii Silesia City Center za ok. 13 zł. Uważam, że to dobra cena biorąc pod uwagę jego wytrzymałość i świetny wygląd. Myślę, że jeszcze nieraz wrócę do lakierów tej marki.

piątek, 4 kwietnia 2014

Czym różni się scrub od peelingu? AVON scrub do stóp z solą morską

AVON foot Works - Scrub do stóp z solą morską

Dzisiaj będzie kilka słów o bardzo przyjemnym kosmetyku jakim jest scrub do stóp Morska Bryza od Avonu. Ale zanim przejdę do recenzji chciałabym poruszyć nurtującą mnie kwestię. Czym różni się scrub od peelingu? Czy pojęcia są używane zamiennie, czy też są między nimi jakieś różnice. W internecie przeczytałam, że scrub jest mocniejszy od peelingu, co nie do końca mnie przekonuje. Jest ktoś, kto może rozwiać tą wątpliwość?

Bądź, co bądź przejdźmy do tytułowego scrubu. Opakowanie, w którym mieści się specyfik ma pojemnośc 75 ml. Jest półprzeźroczyste, dzięki czemu na bieżąco można kontrolować jego ilość. Zakończone zakrętką, co niestety jest dosyć niepraktycznym rozwiązaniem. Ideałem byłby korek na zatrzask. Dostępny w katalogach Avon w cenie regularnej za ok. 14 zł/ 75 ml, ale na allegro można go dorwać za grosze.

Skład

Jeśli chodzi o samą zawartość to trzeba przyznać, że jest bardzo treściwa. Scrub jest gęsty, przez co bardzo wydajny, ponieważ wystarcza niewielka ilość na pokrycie stóp. Podczas mycia dosyć mocno się pieni, co wg mnie nie jest ani jego wadą ani zaletą. Ma piękny, orzeźwiający zapach, dlatego z przyjemnością go używam. Drobinek w żelu jest dużo, ale moim zdaniem mogłyby być trochę ostrzejsze, w końcu to peeling do stóp. Produkt nadaje się także świetnie do użytku na całe ciało, wypróbowałam na własnej skórze i jestem zadowolona.

Podsumowując
Produkt bardzo przypadł mi do gustu i na pewno jeszcze do niego wrócę.