niedziela, 28 kwietnia 2013

Ziaja- Oliwka do masażu antycellulitowego

Zgodnie z obietnicą umieszczam recenzję jednego z kosmetyków antycellulitowych jakich używam od dłuższego czasu. Oliwkę kupiłam ok. pół roku temu, ale dopiero przez ostatnie 3-4 miesiące używałam jej regularnie.


Oliwka sprzedawana jest w dużej, ekonomicznej butli o pojemności 500 ml. Kosmetyk zaopatrzony jest w wygodną pompkę, która niestety jak widać na zdjęciu ułamała się. Aplikator jest dość delikatny i gdy butelka przewróciła się, dozownik tego nie wytrzymał. Zastanawiam się czy po prostu nie wzięłam ze sklepowej półki wadliwej butelki, ponieważ kiedyś już miałam ten produkt i nie miałam podobnego problemu.

Oliwka jest używana w salonach kosmetycznych, podczas profesjonalnych zabiegów i muszę przyznać, że był to decydujący argument, który przekonał mnie do zakupu. Inną zaletą kuszącą do wydania ostatnich groszy w drogerii była jej niewielka cena (14 zł/ 500 ml).
Zgodnie z opisem zawartym na opakowaniu od tego produktu powinniśmy spodziewać się:

- poprawienia mikrokrążenia,
- redukcji objaw cellulitu,
- zniwelowania wiotczeniu skóry,
- ujędrnienia, poprawy sprężystości i gładkości naskórka,
- utrzymania elastyczności na poziomie skóry młodej,
- brak plam na bieliźnie,
- wysokiej wydajności,
- energizującej - pomarańczowej kompozycji zapachowej.

A wszystko to dzięki ekstraktowi z miłorzębu japońskiego i solidnej dawce witaminy E i F.

Czy jednak wszystkie obiecane postulaty zostały spełnione?

Jeśli chodzi o redukcję cellulitu, nie zauważyłam żadnej różnicy po ok. 3 miesiącach, regularnych masaży, 2 razy dziennie. Skóra rzeczywiście stała się nieco lepiej napięta, ale bez żadnej rewelacji. Niewątpliwą zaletą produktu jest to, że nie brudzi ubrań oraz jego ogromna wydajność. Na jeden raz, wystarcza naprawdę znikoma ilość oliwki, która długo się wchłania, co pozwala na solidny masaż ciała. Co do zapachu, muszę stwierdzić, że owszem, początkowo był intensywny, energetyczny i pomarańczowy, ale niestety dość szybko się ulotnił. Po 3 miesiącach stosowania praktycznie wcale go nie czuć.

W celu ostatecznej oceny, postanowiłam wypisać wady i zalety zauważone podczas stosowania. Zacznijmy od zalet.
Zalety:

+ niedroga (14 zł /500 ml)
+ bardzo wydajna
+ dostępna w większości drogerii
+ konsystencja oliwki, długo się wchłania co pozwala na dokładny masaż ciała
+ nie brudzi bielizny
+ przyjemny zapach
+ estetyczne opakowanie
+ delikatnie ujędrnia i napina skórę

Wady:

- zapach oliwki szybko się ulatnia
- brak widocznej redukcji cellulitu po 3 miesiącach regularnego stosowania
- zbyt delikatny aplikator, po uszkodzenia produkt nie nadaje się do użytku
- lejąca, tłusta konsystencja nie każdemu przypadnie do gustu
- produkt długo się wchłania, aplikacja wymaga długotrwałego masażu

Mimo, że produkt posiada wiele zalet, nie jestem jednak z niego zadowolona, głównie z powodu znikomego działania antycellulitowego. Poza tym, należy pamiętać, że oliwka przeznaczona jest do masażu, co oznacza, że należy poświęcić sporo czasu na aplikację. Myślę, że samo masowanie skóry poprawia krążenie i wpływa korzystnie na jej stan, a kosmetyk używany jest w celu lepszego poślizgu, czyli w zasadzie można by go zastąpić jakąkolwiek oliwką. Poza tym lejąca, tłusta konsystencja nie każdemu przypadnie do gustu, zwłaszcza jeśli pompka zostanie uszkodzona.

Reasumując, produkt nie rzucił mnie na kolana i raczej go już nie kupię. Zabieram się za sprawdzanie kolejnych kosmetyków z serii antycellulitowej.


czwartek, 25 kwietnia 2013

Odchudzanie, jak wytrwać na diecie?

W życiu każdej kobiety, a przynajmniej większości z nich przychodzi taki czas (u niektórych średnio 4 razy w miesiącu), że stwierdzają, że nadeszła pora na zgubienie paru zbędnych kilogramów. Tak stało się i w moim wypadku. Mam 168 cm wzrostu i moja waga dobiła do magicznej liczby 69 kg. Jedne z was powiedzą, że to żadna tragedia, inne że spora nadwaga. Najważniejsze jest jednak to, że ja nie czuję się dobrze ze swoim ciałem i chciałabym to zmienić.

Kończąc LO, ważyłam 58 kg i byłam zgrabną małolatą. Po 4 latach, ciężkich studiów ważę 69 kg. Rachunek jest dość prosty, 11 kg w 4 lata, czyli średnio 2,75 kg na każdy rok (eh, ta edukacja, wykończy człowieka psychicznie i fizycznie…). Ale jak tu nie tyć, siedząc po 10, a zdarzało się i więcej godzin na uczelni, jedząc nieregularnie w bufecie hotdogi i zapiekanki, ciągle siedząc na tyłku.

Ponieważ w tym roku byłam już 3 razy na diecie, najdłużej wytrzymałam 14 dni <duma>. Postanowiłam poradzić się was o kilka sprawdzonych trików, jakie stosujecie, aby zbić wagę. Poza tym stwierdziłam, że publiczna deklaracja zmotywuje mnie do przestrzegania diety i regularnych ćwiczeń.

Ekwipunek na fitness

Na mojej ‘diecie’ jestem już 5 dzień i generalnie na samą myśl o niej jestem głodna, choć ‘dieta’ ta nie jest rygorystyczna. Staram się jeść 5-6 posiłków dziennie (małe porcje), w równych odstępach czasu. Nie jem słodyczy i fast fordów. Kolację jem 4h przed spaniem. Dodatkowo zmotywowałam się do chodzenia na fitness raz w tygodniu (chciałabym więcej, jednak czas i finanse na to nie pozwalają). No i oczywiście zakupiłam sporą gamę kosmetyków antycellulitowych, których recenzje pokażą się już wkrótce na moim blogu. A dzięki wygranej w rozdaniu u Smieti do mojej kolekcji dołączą także wyszczuplające produkty Pharmaceris.



Kosmetyki do przetestowania, wkrótce recenzje


Dziewczyny zdradźcie mi parę sposobów na to jak wytrzymać na diecie lub kilka rad czuć się zdrowo i zachować szczupłą sylwetkę. Dodam tylko, że żadne tabletki odchudzające nie wchodzą w grę, bo nie uznaję syntetycznych wspomagaczy ;).
 
 

niedziela, 14 kwietnia 2013

Ekokosmetyk TOŁPA, co to jest torf?



Już od dłuższego czasu słyszę, że trzeba być eko: segregować śmieci, używać ekologicznych toreb na zakupy, oszczędzać energię itp. Również w kosmetycznym świecie na topie są produkty ekologiczne, z naturalnymi składnikami. Moją uwagę zwróciły produkty TOŁPA jako jedyne zawierające ekologiczny torf. Czym jednak jest ten torf? Pierwsze skojarzenie to, że będzie miał on coś wspólnego z bagnami. Poszperałam trochę w sieci i okazało się, że nie myliłam się. Wg Wikipedii torf jest utworem będącym efektem niepełnego rozkładu szczątków roślinnych, zachodzącego w warunkach długotrwałego zabagnienia wierzchniej warstwy gleby. Składa się z nierozłożonych szczątków roślin. W przemyśle jest używany do uzyskiwania energii poprzez jego spalanie.

Bryła torfu źródło: Wikipedia

Jego skład (roślinne szczątki) i wygląd nie są zachęcające, jednak nie poddajmy się uprzedzeniom. Torf w kosmetykach Tołpa jest oczyszczony, ekologiczny i zawiera wiele pożytecznych związków mineralnych oraz substancji czynnych o działaniu przeciwbakteryjnym, antyutleniających i przyspieszających regenerację skóry. Więcej informacji na temat działania torfu i borowiny znajdziesz tutaj.

TOŁPA planet of NATURE- Regenerujący krem-koncentrat do rąk

Postanowiłam zrecenzować dzisiaj krem widoczny na powyższym zdjęciu. Używam go już od 2 miesięcy, także jestem w stanie przedstawić Wam pokrótce jego działanie. Preparat przeznaczony jest do skóry wrażliwej, suchej i zniszczonej. Zawiera olej palmowy, masło shea i alantoinę. Jak zapewnia producent, krem jest hipoalergiczny, posiada pozytywną ocenę dermatologiczną, nie zawiera alergenów oraz sztucznych barwników. A to wszystko umieszczone w estetycznym opakowaniu, które może zostać poddane recyklingowi. Przejdźmy teraz do zalet i wad jakie zauważyłam podczas stosowania.

Plusy:

+produkt ekologiczny
+ładny zapach
+nawilża i wygładza dłonie
+łatwo dostępny
+przystępna cena (9,5 zł/75 ml)
+estetyczne opakowanie
+bardzo wydajny
+przeźroczysta tubka, dzięki której dokładnie widać ile kremu zostało

Minusy:

-rzadka, lejąca konsystencja
-łatwo zaaplikować zbyt dużą ilość, która nie chce się wchłonąć
-nawilża i wygładza, jednak nie daje sobie rady z mocno przesuszonymi dłońmi (wg mnie za słaby na zimę)

Myślę, że przetestowany krem jest jednym z tańszych ekokosmetyków, dlatego warto go kupić i wypróbować. Myślę, że nie jednej z was przypadnie do gustu. Odradzam natomiast zakup paniom, które od swojego kremu do rąk oczekują intensywnego, głębokiego nawilżenia i lubią tłustawe kremy na bazie gliceryny.

środa, 10 kwietnia 2013

Tanie płukanki do ust- czy warto kupować?



Ostatnio media a zwłaszcza TV kładą duży nacisk na ładny, zdrowy i śnieżnobiały uśmiech. Stąd coraz większą popularnością cieszą się specjalistyczne produkty do dbania o higienę jamy ustnej: nici dentystyczne, wybielające żele, płyny do płukania ust. Poddając się temu trendowi, zdecydowałam się na zakup takiego płynu. Przetestowałam kilka znanych firm oraz parę tanich odpowiedników. Dziś chciałabym napisać parę słów o płukance Oraclinic (wersja fioletowa), kupionej za grosze w drogerii Natura. Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy tuż po zastosowaniu to okropny alkoholowy smak. Nie można nabrać zbyt dużej ilości płynu do ust, bo na języku zaczynają powiększać się kubki smakowe i generalnie smak jest paskudny. Osobiście żałuję, że producent na opakowaniu nie podał zawartości procentowej alkoholu. Wg mnie jest go o wiele za dużo. Mimo, że płyn zawiera fluor, olejek eukaliptusowy, glukonian cynku+ tymol oraz alantoinę, ja czuję tylko ohydny smak alkoholu i czegoś jeszcze, trudnego w identyfikacji. Być może płyn sprzyja zachowaniu czystości jamy ustnej, jednak jego stosowanie jest okropne pod względem organoleptycznym, dlatego zalecam jednak kupowanie droższych, miętowych płynów do płukania znanych marek!
 
 

niedziela, 7 kwietnia 2013

Pomadki do ust NIVEA pure&natural

Kiedyś bardzo lubiana przeze mnie pomadka, dziś duże rozczarowanie. Oceniam wersję olive&lemon, ale dokładnie takie same odczucia mam do wariantu milk&honey.



Minusy jakie zauważyłam:

-zbyt lekka konsystencja
-szybko się ,zjada"
-bardzo nietrwała
-słabo nawilża
-trzeba często powtarzać aplikacje

Plusy:

+ładne opakowanie
+przyjemy zapach
+dostępna praktycznie w każdym sklepie
+nieduża cena zwłaszcza w promocji

Podsumowanie:

Możliwe, że pomadka lepiej sprawdzi się w lato, chociaż obawiam się, że z tak wodnistą konsystencją może topić się na słońcu. Kiedyś bardzo lubiane przeze mnie pomadki NIVEA, dziś w ogóle nie spełniają moich oczekiwań. Nie wiem czy jakość się pogorszył, czy z biegiem czasu i użytych pomadek innych firm moje oczekiwania wzrosły. W każdym razie wg mnie sztyfty NIVEA są przereklamowane i nie warto ich kupować. Zamiast nich polecam pomadki bebe (wszystkie wersje oprócz perłowej i waniliowej) oraz sztyfty LAURA CONTI (zwłaszcza aloesową).


Czy Wy też macie wrażenie, że kiedyś pomadki NIVEA miały lepszą jakość? 

sobota, 6 kwietnia 2013

Żele pod prysznic z AVONu, warto kupić?

 

AVON senses żel pod prysznic exhilarating&alive

Jak sama się przekonałam na własnej skórze, wiele kosmetyków z AVONu to zwykłe badziewia nie warte swojej ceny. W domu mam pełną szufladę specyfików tej marki i postaram się dodać parę opinii na temat wybranych z nich. Dziś pod lupę biorę żel AVON Senses Exhilaratin&Alive.

Kupiłam dużą ekonomiczną butlę 500 ml z serii Garden of Eden o zapachu Exhilarating&Alive. Żel dobrze się pieni, ma fajną przeźroczystą konsystencję. Zapach bardzo mi odpowiada, delikatny- kwiatowy. Super odświeża i relaksuje. Jego jedyną wadą jest to, że nie nawilża skóry, czego można się było spodziewać już po przejrzystej formie, wiadomo- kremowe, lepiej odżywiają i nawilżają skórę. Cena regularna żelu to 17 zł/500 ml, ale często jest w promocjach, więc można go tanio kupić.

W ostatecznym rozrachunku żel jest całkiem ok, na pewno jeszcze go kupię. Całkiem dobrze nadaje się do codziennej pielęgnacji. Wg mnie warty polecenia :)
A jakie jest Wasze zdanie na temat tego żelu i innych z AVONu? Czekam na Wasze opinie w komentarzach.
 
 

piątek, 5 kwietnia 2013

kontakt/ współpraca

Wszystkich zainteresowanych współpracą i reklamą na blogu
 Kosmetyczne Pasje zapraszam do kontaktu mailowego:

millena90m@gmail.com

 

***


Statystyka bloga

styczeń 2017
 



 

Parę słów o mnie i o moim blogu



Jestem 26-latką uzależnioną od kosmetyków. 

Pochodzę ze śląska, ale obecnie mieszkam w Łodzi.
Jako odskocznię od codziennych obowiązków traktuję prowadzenie mojego bloga, który powstał z myślą podzielenia się z Wami przemyśleniami na temat pielęgnacji ciała i opiniami o przetestowanych kosmetykach. Mam nadzieję, że dodane przeze mnie recenzje okażą się pomocne, a zamieszczane na blogu treści przyciągną Waszą uwagę.